Dudziak

Moja walka. Księga 4

Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Cykl: Moja walka (tom 4)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,43 (273 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
24
9
30
8
83
7
84
6
32
5
10
4
1
3
5
2
1
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje

Czwarta dawka literackiego narkotyku. Karl Ove ma osiemnaście lat. Właśnie przeprowadza się na norweską prowincję, aby tam pracować jako nauczyciel. Zajęcie to ma nie przysparzać mu nadmiaru obowiązków, a jednocześnie podreperować stan finansów. Wszystko po to, by aspirujący prozaik mógł się w pełni skupić na pisaniu. Proste? Tak mogłoby się wydawać. Życie młodego Knausgårda w małej,...

Czwarta dawka literackiego narkotyku.

Karl Ove ma osiemnaście lat. Właśnie przeprowadza się na norweską prowincję, aby tam pracować jako nauczyciel. Zajęcie to ma nie przysparzać mu nadmiaru obowiązków, a jednocześnie podreperować stan finansów. Wszystko po to, by aspirujący prozaik mógł się w pełni skupić na pisaniu. Proste? Tak mogłoby się wydawać.

Życie młodego Knausgårda w małej, odizolowanej od świata rybackiej wiosce szybko zostaje jednak zdominowane przez seksualność. Im dłuższe i ciemniejsze są noce, tym mroczniejsze staje się też życie chłopaka. Usilne próby realizacji erotycznych pragnień przeradzają się bowiem w dokumentne porażki.

Osobista wiwisekcja, literacki ekshibicjonizm, prozatorski majstersztyk. Walka wciąż trwa!

 

źródło opisu: wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
VenusInFur książek: 2592

Batalii o życie odsłona czwarta

O Karlu Ove Knausgårdzie już można mówić w kategoriach klasyka, pisarza, który na trwałe wpisał się w europejską i z pewnością światową świadomość literacką. Jego obszerny cykl powieściowy – słusznie okrzyknięty wydarzeniem literackim ostatnich lat – wpasowuje się w tradycję wielkich skandynawskich autobiografii. Jednak Knausgård wychodzi na przekór tym, z których spuścizny czerpie – „Moja walka” to zapis codzienności w jej najbanalniejszej formie, reminiscencji doświadczonego życiem mężczyzny w średnim wieku, dla którego drobiazgowy opis sprzątania zapaskudzonego przez ojca-pijaka domu czy kolejnych etapów przygotowywania obiadu stoi na równi z refleksjami na temat istoty literatury, sztuki i filozofii. Punktem wyjścia autorskich rozważań są leniwie toczące się, powszednie sprawy, podniesione tu do rangi narracyjnego rdzenia, środka, za pomocą którego norweski pisarz buduje monumentalną prozę.

Knausgård potrafi zamienić w literaturę wszystko. W pierwszym tomie mierzył się ze śmiercią ojca, w drugim – demaskował jałowość życia rodzinnego, w trzecim pisał o blaskach i cieniach dzieciństwa, by w czwartym poddać obserwacji frustrujące doświadczenia seksualne i niełatwe wchodzenie w wiek dojrzały. Każda z ksiąg ma charakter prozy inicjacyjnej, ale – póki co – wydana w czerwcu czwarta część to najbardziej reprezentatywny przykład narracji wtajemniczającej w dorosłość, bo oto młody, zaledwie osiemnastoletni Karl Ove wyrusza na zimną północ Norwegii, by zdobywać pierwsze...

O Karlu Ove Knausgårdzie już można mówić w kategoriach klasyka, pisarza, który na trwałe wpisał się w europejską i z pewnością światową świadomość literacką. Jego obszerny cykl powieściowy – słusznie okrzyknięty wydarzeniem literackim ostatnich lat – wpasowuje się w tradycję wielkich skandynawskich autobiografii. Jednak Knausgård wychodzi na przekór tym, z których spuścizny czerpie – „Moja walka” to zapis codzienności w jej najbanalniejszej formie, reminiscencji doświadczonego życiem mężczyzny w średnim wieku, dla którego drobiazgowy opis sprzątania zapaskudzonego przez ojca-pijaka domu czy kolejnych etapów przygotowywania obiadu stoi na równi z refleksjami na temat istoty literatury, sztuki i filozofii. Punktem wyjścia autorskich rozważań są leniwie toczące się, powszednie sprawy, podniesione tu do rangi narracyjnego rdzenia, środka, za pomocą którego norweski pisarz buduje monumentalną prozę.

Knausgård potrafi zamienić w literaturę wszystko. W pierwszym tomie mierzył się ze śmiercią ojca, w drugim – demaskował jałowość życia rodzinnego, w trzecim pisał o blaskach i cieniach dzieciństwa, by w czwartym poddać obserwacji frustrujące doświadczenia seksualne i niełatwe wchodzenie w wiek dojrzały. Każda z ksiąg ma charakter prozy inicjacyjnej, ale – póki co – wydana w czerwcu czwarta część to najbardziej reprezentatywny przykład narracji wtajemniczającej w dorosłość, bo oto młody, zaledwie osiemnastoletni Karl Ove wyrusza na zimną północ Norwegii, by zdobywać pierwsze doświadczenia zawodowe, uczyć się samodzielności i kształtować tłamszoną przez ojca-tyrana osobowość. Inicjacji jest zatem kilka. Ekshibicjonistyczne opisy, w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach rozczarowujących, seksualnych przygód narratora z całą pewnością podzielą czytelników na tych zniesmaczonych i tych literacko wytrawnych, jednak konsekwencja w budowaniu prozy w całości podporządkowanej życiowemu prawdopodobieństwu musi radzić sobie także z tematami na ogół niepoddawanymi szerokiej dyskusji.

Przyjęło się mawiać, że pierwsze zdanie tekstu literackiego mówi o nim wszystko. W przypadku „Mojej walki. Księgi 4” jest wręcz na przekór. To zdanie zamykające powieść zawiera w sobie wszystko to, z czym Knausgård tym razem dzieli się z czytelnikiem. Aby nie zdradzić owego finalnego crème de la crème, zacytuję zdanie równie dosadne, choć nieco bardziej uładzone: Koniec końców chodziło mi wyłącznie o jedno. Chciałem się przespać z jakąś dziewczyną. Tylko tego pragnąłem. Problem fizyczności, świadomości własnego, buntującego się ciała oraz widmo seksualnej nieporadności cyzelują kształt narracji. Problemem narratora nie jest brak okazji. Dziewczyny rzucają się na młodego i przystojnego Karla Ove, ale ze względu na wstydliwy problem przedwczesnego wytrysku nie może on nasycić swoich łóżkowych oczekiwań. Jego seksualne niewypały stają się przerysowanym, niemal komiksowym motywem powieści, choć czytelnikowi nie jest do śmiechu, ponieważ każdy frustrujący narratora intymny przypadek jest przepełniony intensywnością odczuwania i rozbrajającą, emocjonalną szczerością.

Czwarta księga „Mojej walki” jest także „najlżejszą” spośród do tej pory wydanych w Polsce. Trudno tu doszukiwać się eseistycznych, głębokich, oryginalnych i żywych fragmentów charakteryzujących się zdolnością Knausgårda do błyskotliwego łączenia myśli w dyskursywne monologi wplatane we „właściwe” partie tekstu. Warto zaznaczyć, że jest to książka sugestywnie najzabawniejsza, choć sporo w niej również dramatyzmu, a to z racji określonego typu dojrzewającego bohatera oraz względnie beztroskiego okresu w jego życiu. Słodko-gorzkie rozpoznania dotyczą zwłaszcza rodzinnych relacji, które z tomu na tom przybierają coraz bardziej przygnębiający kształt. Jest i niebezpieczny pociąg do alkoholu jako remedium na samotność wśród tubylców z Håfjord (gdzie Karl Ove pracuje jako nauczyciel) oraz na nieśmiałość względem dziewczyn traktowanych jako potencjalne seksualne partnerki.

W obliczu chłodnej i ciemnej przestrzeni w maleńkiej rybackiej wiosce jedynym jasnym punktem dla Knausgårda okazuje się być pisanie. Oprócz imponującej kolekcji winylowych płyt, drugim najcenniejszym przedmiotem jest dla niego maszyna do pisania, na której wystukuje swoje pierwsze opowiadania. W przeciwieństwie do większości pisarzy, Knausgård, wspominając pisarskie początki, nie wyśmiewa swoich wczesnych form literackich. Wydają się być całkiem dobre jak na osiemnastolatka, w rzeczywistości wskazują na autorską bezpośredniość oraz kierunek, w jakim pójdzie jego przyszła kariera.

Znakomita część twórców literatury wymyśla, Knausgård pamięta. Wspomnienia, mimo ich niezaprzeczalnego przetworzenia, to surowiec autentyczny. Tak naprawdę, proza Norwega opiera się na uświęconym schemacie tworzenia powieści, co, wziąwszy pod uwagę autobiograficzny materiał z życia zaledwie czterdziestoletniego mężczyzny, nie powinno dać aż tak spektakularnych efektów. Prawda jest jednak taka, że Knausgård to doskonały gawędziarz, prowadzący czytelnika na wskroś trywialnych, romantycznych splątań, seksualnych katastrof czy emocjonalnych kryzysów w sposób wprost wyśmienity. Cudownie jest czytać powieść tak tradycyjną, a zarazem tak eksperymentalną, która wywołuje w czytelniku uczucie jakiejś niesamowitej radości z tego, że żyje na tej, a nie innej planecie.

Justyna Anna Zanik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (657)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3815
BagatElka | 2017-03-13
Na półkach: ZZZ....oddane, Przeczytane
Przeczytana: 13 marca 2017

Zdumiewa mnie dzika popularność i uwielbienie jakim czytelnicy darzą autora "Mojej walki".
Nie czytałam pierwszych tomów i wcale nie czuję się z tego powodu pokrzywdzona a nawet oddycham z ulgą.
Literatura sięgnęła bruku skoro skrupulatne opisy każdej erekcji i ejakulacji nazywane są arcydziełem.A chęć podglądania cudzego życia od podszewki przesłoniła czytelnikom mizerną jakość prozy Knausgårda.

książek: 272

Niczym w apogeum Potteromanii podczas premiery kolejnej części cyklu, teraz już wyrośnięty, odpowiedzialny płatnik i pożyczkobiorca, obywatel!, pochyla się nad czwartym tomem „Mojej walki”, by z - w dzięcięctwie jeszcze ujmującymi wypiekami, obecnie niepokojącymi - wykwitami na twarzy czytać w uniesieniu o tym, jak Karl Ove przygotowuje kotlet rybny [1]. Brzmieć to może ironicznie, jest jednak niebezpiecznie poważne. Tak to w dalszym przybliżeniu odbywało się i u mnie. Może od razu o najbardziej zaskakującym zwrocie odcinka, będzie łatwiej. O, nie-nie, wcale nie chodzi o wątek wzwodu i niespełnienia tak umiejętnie wywołujący u co poniektórych uśmieszek Leszka Millera. Po trzech częściach powieści przyszło wyczekiwane potwierdzenie przypuszczenia: Knausgård, pisząc o czasach minionych pisze, że pisał pamiętnik w czasach minionych! Miał zatem materiał, na podstawie którego mógł odtwarzać i przetwarzać, porządkować i przeistaczać, PAMIĘĆ. Niemała to ulga. My, maluczcy czytelnicy, nie...

książek: 914
Leesec | 2016-06-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 czerwca 2016

W czwartym tomie zabiera nas Karl Ove na północ Norwegii, na przepiękny notabene archipelag wysp Lofoty (byłam, widziałam, dech zapiera), gdzie jako dziewiętnastolatek wybywa by zostać nauczycielem, trochę z przymusu, jakieś pieniądze zarobić w końcu musi. Przybywa i odkrywa, że w zasadzie jest jak jego uczniowie, niewiele starszy, ma ciągoty do pijackich imprez, które są z pewnością jedną z niewielu uciech na nudnym krańcu Norwegii. Nauczycielskie opowieści na początku i końcu spinają jakby klamrą to co działo się tuż przed zerwaniem z nastoletnią przeszłością.
Wraca bowiem do lat gimnazjalnych, wspominając i opisując każdy zwykły dzień, w swoim detalicznym, proustowskim stylu. Opowiada więc o przewalaniu się z kolegami ze wsi, rozmowami z matką, treść wypełniają relacje z odwiedzin u ojca, który zamieszkał z nową kobietą i niestety rozpoczynający swoją alkoholową niedolę. Nic a zarazem wszystko co wypełniało życie nastolatka, sprawy błahe, jak i poważniejsze, np. praca jako...

książek: 735
Jarek1983 | 2016-08-01
Przeczytana: 31 lipca 2016

Napisać o sobie jako o dupku, trzeba umieć.

Fascynujące, że przy czwartym tomie „Mojej walki” ciągle trudno jest się oderwać od lektury. Jednakże w przypadku polskiego wydania cześć splendoru za to powinna spłynąć na Iwonę Zimnicką. Pani Iwona tłumaczy wynurzenia Knausgarda znakomicie. Tempo opowieści, namacalne zmiany nastrojów autora czy dobór słów nie są dziełem przypadku. Chapeau bas!

Tym razem nasz neurotyczny Norweg zabiera nasz w czas swojego dojrzewania alkoholowo-seksualnego. Ciągle znamienny pozostaje ten brutalny styl narracji, gdzie autor poddaje wiwisekcji swoje porażki czy gorzkie, życiowe rozczarowania. Tym razem jego 18-letnie ciało i umysł poddawane jest ciągłemu alkoholowemu upojeniu i erotycznemu niespełnieniu. Cała książka dzieje się wokół tych spraw. Trudno tu nie traktować jej jako swoisty kontrapunkt do całej literatury męskiej, tej spod znaku Millera, Pilcha czy Bukowskiego. Co u maczystów wiązało się z „przeleceniem” tysiąca kobiet, u Knausgarda kończy...

książek: 319
panmrl | 2016-06-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 czerwca 2016

Podczas lektury czwartego tomu "Mojej walki" postanowiłem robić notatki, by nie uronić ani kropli tej gęstej fabuły. Poniżej ich fragment.
(spoiler alert)

Lista erekcji K.O. Knausgarda (16-19 lat), wraz z okolicznościami:
*oznacza erekcję zakończoną ejakulacją
- pod wpływem spojrzenia dziewczyny w autobusie (s. 15);
- Line, która przylgnęła do niego całym sprężystym ciałem i obsypała go pocałunkami (s. 32)*;
- zapach perfum Irene i to, że z niepewnym pytaniem w oczach podała mu kurtkę (s. 46);
- na widok dużych i okrągłych piersi Camilli, z pełną wyrazistością uwypuklających się pod białym materiałem t-shirta (s. 64);
- we śnie (s. 86)*;
- na widok szerokiego tyłka Torill w czarnych streczowych spodniach (s. 115);
- podczas pijackiego tańca z Irene (s. 143);
- gdy Lisbeth mówi “Chętnie” (s. 156);
- gdy Lisbeth wkłada rękę do tylnej kieszeni jego spodni i przysuwa się jeszcze bliżej (s. 158);
- podczas przeglądania w stodole czasopism pornograficznych ojca z lat sześćdziesiątych i...

książek: 5210
Lukrecja | 2016-10-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 października 2016

Moja walka z tym "arcydziełem" zakończy się na tomie czwartym. Nie wiem, jak dobrnęłam do końca (a koniec jest tak żenujący, że nie mogę sobie darować, że nie porzuciłam lektury wcześniej). Z każdym tomem jest coraz gorzej. Brnęłam przez kolejne czekając na rozwiązanie zagadki - co tak fascynuje czytelników w tym drobiazgowym opisywaniu każdego detalu banalnej egzystencji ? Odpowiedzi nie znalazłam. I już szukać nie będę. Makabra. Brrrrr.... !

książek: 0
| 2016-07-19
Przeczytana: 19 lipca 2016

Kolejny tom życiowej walki Karla Ove Knausgårda. Rzekomo biograficzna powieść rozpisana na wiele tomów, opisująca poszczególne etapy życia pisarza. W czwartym tomie przedstawia osiemnastoletniego siebie. Młodego chłopaka, który przybywa do małej wioski rybackiej by być nauczycielem. Naturalnie nie jest to jego marzenie, ani tym bardziej cel życia. Młody Karl Ove twardo dąży do zostania pisarzem. Koniecznie poczytnym. Jednak tak jak w swoim pisaniu, tak i w życiu – jest zbyt niecierpliwy, zbyt niedoświadczony i zbyt namolny. Dodatkowym utrudnieniem staje się jego niespokojna seksualność, której nie może dać upustu dokładnie z tych samych powodów z jakich nie wychodzi mu pisanie. Nie pomaga mu fakt, że zarówno brat jak i koledzy przechwalają się jak to oni zdobywają jedną dziewczynę za drugą. A co robi człowiek, kiedy życie kopie go po nerkach tak mocno, że nie ma się siły wstać? Ucieka się w alkohol albo idzie do terapeuty. Naturalnie ta pierwsza opcja, choć mniej bezpieczna dla...

książek: 502
Paweł | 2016-06-19
Przeczytana: 19 czerwca 2016

„Moja walka” jest sześciotomową autobiografią skandynawskiego pisarza Karla Ove Knausgarda. Autor wdarł się na polski rynek wydawniczy w dniu premiery pierwszej części „Mojej walki”. Czytelnicy się podzielili na zwolenników i przeciwników, dla jednych cykl jest wciągający, ciekawy dla innych książką nudną. Osobiście od pierwszych stron księgi pierwszej jestem zwolennikiem „Mojej walki”.

W autobiograficznym cyklu Knausgard bardzo szczerze, dokładnie i nie unikając intymnych szczegółów analizuje życie swoje i swoich bliskich. Wydarzenia w kolejnych tomach nie są ułożone chronologicznie i tak w pierwszym tomie autor skupia się na śmierci ojca oraz na tym co przeżywał i robił będąc nastolatkiem. W tomie drugim Knausgard opisuje początki życia z nową partnerką oraz o trudach wychowywania dzieci. Trzeci tom to analiza wczesnych lat dzieciństwa.

Gdy na rynku wydawniczym pojawia się kolejna część „Mojej walki” rzucam wszystkie rozpoczęte książki i wnikam w świat autora. I tak samo...

książek: 914

W czwartym tomie zabiera nas Karl Ove na północ Norwegii, na przepiękny notabene archipelag wysp Lofoty (byłam, widziałam, dech zapiera), gdzie jako dziewiętnastolatek wybywa by zostać nauczycielem, trochę z przymusu, jakieś pieniądze zarobić w końcu musi. Przybywa i odkrywa, że w zasadzie jest jak jego uczniowie, niewiele starszy, ma ciągoty do pijackich imprez, które są z pewnością jedną z niewielu uciech na nudnym krańcu Norwegii. Nauczycielskie opowieści na początku i końcu spinają jakby klamrą to co działo się tuż przed zerwaniem z nastoletnią przeszłością.
Wraca bowiem do lat gimnazjalnych, wspominając i opisując każdy zwykły dzień, w swoim detalicznym, proustowskim stylu. Opowiada więc o przewalaniu się z kolegami ze wsi, rozmowami z matką, treść wypełniają relacje z odwiedzin u ojca, który zamieszkał z nową kobietą i niestety rozpoczynający swoją alkoholową niedolę. Nic a zarazem wszystko co wypełniało życie nastolatka, sprawy błahe, jak i poważniejsze, np. praca jako...

książek: 48
Marcin | 2016-10-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: wrzesień 2016

Ocalenia.

Zadie Smith napisała, że „Moja walka” jest jak crack – im więcej bierzesz, tym więcej chcesz. Pierwsze trzy tomy naćpały mnie strasznie; chodziłem oszołomiony, poruszony, ale jednocześnie jakby ocalony i nawalony nadzieją... Gdy wyszedł 4. tom odłożyłem na półkę, wskoczyłem w inne lektury, słowem zrobiłem większą przerwę niż to było konieczne i… to był błąd.

Karl Ove kończy liceum, pije, zaczyna pisać, obserwuje osuwanie się ojca w alkoholizm, ale przede wszystkim pragnie seksu. Miota się między poczuciem własnej wartości, talentu i wyjątkowości a niepewnością i kompleksami. Udaje się na daleką północ, aby przez rok uczyć w szkole, upijać się do nieprzytomności, pisać całymi nocami i (nieskutecznie) próbować kogoś przelecieć.

W 4. tomie Knausgard wydaje się mniej detaliczny, opisy są krótsze, zmiany scen i obrazów szybsze – jednak nadal hipnotyzuje i porywa. Knausgard nie daje spokoju swoją upartą i staranną narracją. Znowu, niemal dosłownie, wypruwa z siebie wszystko...

zobacz kolejne z 647 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literacki Horoskop LC – Książkowe Ryby

Wodnik odsuwa się w cień, snop światła pada na Ryby. Znak, którego planetami są Jowisz i Neptun, a szczęśliwym dniem – czwartek. Jakimi pisarzami są osoby urodzone pod tym znakiem, a jakimi czytelnikami? Książki prawdę powiedzą. Zachęcamy do czytania charakterystyki i naszych wróżb.


więcej
Czytamy w weekend

Jeśli jesteście mieszkańcami dużych miast: Poznania, Warszawy, Krakowa czy Wrocławia, to z pewnością śledzicie doniesienia o zanieczyszczeniu powietrza. I zapewne jeśli jesteście molami książkowymi, to ostrzeżenia, że lepiej zostać w domu was specjalnie nie martwią, bo przynajmniej nie macie wyrzutów sumienia, że zamiast uprawiać sporty na świeżym powietrzy siedzicie zawinięci w koc, z książką w ręce. A jeśli macie szczęście mieszkać w miarę czystym otoczeniu to cóż... musicie szukać innych wymówek!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd