Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Były sobie świnki trzy

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
6,98 (842 ocen i 192 opinie) Zobacz oceny
10
56
9
56
8
179
7
254
6
183
5
75
4
19
3
18
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380692664
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety. Przyjaciółki...

Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mężów inne kobiety.
Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy…
W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.
Żeby to tylko było takie proste…

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 964
anetapzn | 2016-03-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 14 marca 2016

Doskonała lektura na weekendowe odstresowanie po męczących dniach pracy. Czytałam i płakałam ze śmiechu:) Książkę mimo objętości 360 stron dosłownie połknęłam w 1 dzień:)
Główną bohaterkę (no powiedzmy...jedną z głównych bohaterek) mąż irytuje, bo m.in....chrumka:), wkurza, przyprawia o nerwicę, nazwijcie, to jak chcecie.
Podobnie rzecz się ma z jej przyjaciółkami. Co prawda ich mężowie nie chrumkają, ale...
Co prawda, jak twierdzi bohaterka..(...) Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu.
Jednak cóż z tego, skoro nasze bohaterki nie zamierzają z nimi więcej być, a dodatkowo metryka, zegar biologiczny są nieubłagane, lat przybywa, zmarszczek, cellulitu też, a zagrożenia w postaci wymiany na nowszy model i innych takich tam istnieją realnie..tym bardziej, że małżonkowie do wiernych nie należą i z natury są bezwzględni.
Powiecie nic prostszego - rozwód. No niby tak, ale gdyby nie ten tak głupio xxx czasu temu złożony podpis na intercyzie..gdyby. Wszak nasze bohaterki rozwieść się mogą, ale kto by chciał być biedną rozwódką? No pytanie retoryczne.
Wobec tego co pozostaje? Tylko bycie ...bogatą wdową. W związku z tym...Jolka, Martusia, Kama zabierają się do dzieła.
Jak to zrobić, żeby było skutecznie, szybko i żeby nikt nie wpadł na to, że za tym stoją one:)
Kwintesencją całej historii jest to piękne zdanie:)
Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką.
I zaczyna się:)
Były sobie świnki trzy, to kolejna przeczytana przeze mnie książka pióra Olgi Rudnickiej. Niby znam poczucie humoru autorki, wiem, że zawsze, ale to zawsze mogę liczyć na świetną lekturę, którą przerywają moje wybuchy śmiechu, ale i tak za każdym razem Rudnicka mnie zaskakuje i to jak zaskakuje. Każda z jej książek ma niezwykłą, oryginalna fabułę, każda to zbiór jakże celnych obserwacji z otaczającego nas świata, każda to zabawne sytuacje, które mogą przydarzyć się także nam. Do tego dochodzi bardzo dynamiczna fabuła, cięte dialogi, zdania, które na długo zapadają w pamięć.
Poza tym Olga Rudnicka, a w zasadzie jej książki....wzruszają mnie. Czytając je za każdym razem mam uczucie, jakbym sięgnęła po książkę "starej" dobrej (nieodżałowanej ) Joanny Chmielewskiej. Wielbiciele prozy tej niezapomnianej pisarki (jej wcześniejszych książek) wiedzą o co mi chodzi. Takie porównanie, to dla książek Rudnickiej doskonała rekomendacja.
Były sobie świnki trzy, to kolejna książka Olgi Rudnickiej, którą miałam okazję czytać i z radością stwierdzam, iż autorka pisze coraz lepiej, każda kolejna powieść to lepsze pomysły, bardziej dopracowana fabuła i lepszy warsztat literacki.
Gorąco zachęcam do lektury.

http://www.pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gwiazda spadająca za dnia 1

DNI SPADAJĄCEJ GWIAZDY Szkolne życie to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków mangi. Może to dlatego, że moim pierwszym kontaktem z japo...

zgłoś błąd zgłoś błąd