anetapzn 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 19 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-18 07:27:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Oblicza zła

Mao. Cesarstwo cierpienia to kolejna książka z serii Oblicza zła, którą miałam okazję przeczytać.
Mao Tse-tung miał niewątpliwie ogromny wpływ zarówno na swój kraj, jak i całą resztę świata. Jednak autor skupia się na cierpieniach Chińczyków pod rządami Mao, czyli na okresie 1949-1976.
Warto jednak nadmienić, iż książka zawiera także wtręty (i to liczne) dot, wcześniejszego okresu życia Mao....
Mao. Cesarstwo cierpienia to kolejna książka z serii Oblicza zła, którą miałam okazję przeczytać.
Mao Tse-tung miał niewątpliwie ogromny wpływ zarówno na swój kraj, jak i całą resztę świata. Jednak autor skupia się na cierpieniach Chińczyków pod rządami Mao, czyli na okresie 1949-1976.
Warto jednak nadmienić, iż książka zawiera także wtręty (i to liczne) dot, wcześniejszego okresu życia Mao.
Opis rządów Mao jest bardzo ciekawie ukazany. Ma to miejsce w kontekście historii, kultury i tradycji Chin, które nie ukrywajmy, są diametralnie odmienne od naszych europejskich.
Bardzo zręcznie jest ukazane dlaczego ideologia, poczynania Mao spotkały się z takim, a nie innym odzewem ze str0ny samych Chińczyków.
Ciekawie i szczegółowo są opisane cierpienia Chińczyków, śmierć milionów z głodu, mord na ok. 2,5 milionie obywateli, 3 miliony ofiar rewolucji kulturalnej i wiele innych zbrodni Mao w tym także pomoc, jaką dyktator udzielał innym socjalistycznym krajom nie zważając na nędzę i śmierć rodaków.
Interesującym jest także porównanie dwóch typów komunizmy, tego z Chin i z ZSRR, porównanie Stalina i Mao. Ciekawy pomysł, który dał świetny efekt.
Zaskakującym obok ogromu ofiar i zbrodni Mao, jest także stosunek zachodnich polityków do dyktatora, do jego poczynań. Delikatnie można ją określić jako bezmyślnie bałwochwalczą.
Sporo miejsca autor poświęca także sylwetce Mao, jego skomplikowanemu, złożonemu charakterowi, wpływowi wydarzeń całego życia na podejmowanie decyzji. To wszystko doskonale jest opisane, włączone w kontekst polityczny, historyczny i kulturowy. Sporo wyjaśnia, ale nie usprawiedliwia.
Książka jest bogato udokumentowana, jednak to tylko szczątkowe informacje. W Chinach nadal rządzą komuniści, dlatego dostęp do archiwów, chińskich materiałów źródłowych jest praktycznie niemożliwy. Minie jeszcze wiele lat zanim to się zmieni, o ile w ogóle kiedykolwiek będzie miało miejsce.
Mimo tego, iż autor opierał się głównie na źródłach spoza Chin, bibliografia jest imponująca. Pozwoli ona osobom zainteresowanym sięgnąć do innych pozycji. Warto się z nią zapoznać.
Gorąco zachęcam do lektury. Doskonała, dopracowana, bardzo ciekawie napisana książka. Mimo sporej objętości czyta się ją błyskawicznie. Jestem pewna, iż pozycja ta wciągnie i usatysfakcjonuje wszystkich miłośników historii. Ale nie ukrywam, książka porusza i to bardzo, a w wielu miejscach wręcz szokuje.. Do jej lektury trzeba mieć mocne nerwy albo czytać ją we fragmentach, co czyniłam np., ja. Zachęcam do lektury.

pokaż więcej

 
2019-01-15 07:45:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Służące do wszystkiego to doskonała książka o przedwojennych białych niewolnicach. To one, ciche bohaterki drugiego planu, sprawiały, iż zamożny dom w ówczesnej Polsce w ogóle funkcjonował.
To one zajmowały się całą około domową logistyką. Prały, sprzątały, gotowały, robiły zakupy, często doglądały także dzieci.
Bez nich trudno sobie wyobrazić miejskie czy wiejskie zamożne domy.
Książka ta,...
Służące do wszystkiego to doskonała książka o przedwojennych białych niewolnicach. To one, ciche bohaterki drugiego planu, sprawiały, iż zamożny dom w ówczesnej Polsce w ogóle funkcjonował.
To one zajmowały się całą około domową logistyką. Prały, sprzątały, gotowały, robiły zakupy, często doglądały także dzieci.
Bez nich trudno sobie wyobrazić miejskie czy wiejskie zamożne domy.
Książka ta, to taki miks. Z jednej strony bardzo gorzka, momentami smutna i ponura, bo prawdziwa. Z drugiej strony pogodna, okraszona ciekawymi anegdotami, zabawnymi wtrętami.
Z pewnością jest to książka dopracowana i świetnie napisana.
Pierwszym co rzuca się w oczy jest fakt, iż autorka zadała sobie bardzo wiele trudu. Dogłębny resarch, ogromna ilość faktów, którymi nas raczy, wiele nazwisk, miejsc. To wszystko sprawia, iż książka jest niespotykaną dotąd na naszym rynku skarbnica wiedzy. Dodatkiem są liczne zdjęcia, wycinki z gazet, fragmenty tak modnego w tamtym okresie Poradnika służby domowej Michaliny Ulanickiej.
Całość w połączeniu z doskonałym piórem tworzy książkę cudownie mądrą, zabawną, lekką, ale i pouczającą. To po prostu lektura, którą czyta się z wielką przyjemnością i wiele z niej wynosi.
Po lekturze pozostaje żal, że to już koniec, ale i pewna refleksja. W ciągu ostatnich lat modne, właściwe w niektórych kręgach stało się ponownie zatrudnianie niań, gospoś, pomocy domowych,. Jak zwal tak zwał. Czy z kolei stosunek pracodawców w XXI wieku bardzo różni się od tego sprzed ok. 90-100 lat. Czy ówczesnych zatrudniających pomoce domowe i tych współczesnych tak wiele dzieli? Śmiem wątpić. Mam wręcz wrażenie, iż jako społeczeństwo wręcz zatrzymaliśmy się na pewnym etapie rozwoju.
Gorąco zachęcam do lektury.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2019-01-13 09:32:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Komisarz Hulda (tom 1)

Książka jest finalistką nagrody Islandzka Powieść Roku. Nie ukrywam, iż trochę dziwi mnie ten wybór. Książka co prawda jest dobra, ale powieścią roku bym jej nie nazwała. Chyba, że jest najlepsza z tego, co islandzka proza miała w danym roku do zaoferowania...
Jak to w skandynawskiej powieści (bo Islandię literacko zaliczam do Skandynawii), mamy steraną życiem, z własnymi problemami...
Książka jest finalistką nagrody Islandzka Powieść Roku. Nie ukrywam, iż trochę dziwi mnie ten wybór. Książka co prawda jest dobra, ale powieścią roku bym jej nie nazwała. Chyba, że jest najlepsza z tego, co islandzka proza miała w danym roku do zaoferowania...
Jak to w skandynawskiej powieści (bo Islandię literacko zaliczam do Skandynawii), mamy steraną życiem, z własnymi problemami policjantkę. To komisarz Hulda Hermannsdóttir z policji w Reykjavik.Kobieta przez lata harowała, poświeciła dla pracy własne prywatne życie, a w zamian dostała pominięcia we wszystkich awansach i nakaz wcześniejszego przejścia na emeryturę. Trudno się dziwić rozgoryczeniu Huldy. Przez lata znosiła wszystko bez słowa, ale ile można.
Jej ostatnim zadaniem służbowym ma być dokończenie jednego śledztwa. Chodzi o śmierć młodej Rosjanki,. Zgon został zakwalifikowany, jako samobójstwo, ale Huldzie cała sprawa nie daje spokoju. Postanawia pogrzebać w niej i posprawdzać kilka rzeczy. Gdyby wiedziala do czego to ją doprowadzi...
Ciemność to ciekawa, zręcznie napisana książka z niezłym śledztwem w tle. Ogromnym atutem są islandzkie szczegóły wplecione w treść, informacje o życiu w tym kraju, wiernie moim zdaniem oddany klimat. Chociaż akcja toczy się wiosną, należy pamiętać, iż jest to wiosna islandzka. W związku z tym odbiega ona od naszego rozumienia tej pory roku. Dodatkowo śledztwo sięga kilku miesięcy wstecz, a więc także zimy. Stąd książka przesycona jest mrokiem, chłodem, zimnem, grozą i pewnym niepokojem, który wyziera z całej książki. Owa atmosfera jest jedynm z największych atutów książki.
Kolejnym jest doskonale oddana sylwetka śledczej Huldy Hermannsdóttir. Bardzo dobrze nakreślona postać, jej wady, zalety, postępowanie, przyczyny i skutki.Tym samym Ciemność idealnie wpisuje się w kryminalne trendy Skandynawii, północnej Europy.
Jonasson oprócz przedstawienia sylwetki policjantki dokonuje także swoistego rozliczenia jej przeszłości z teraźniejszością, próby wyjaśnienia zachowania, pewnego uporządkowania. Czy jej się to uda?
Nie ukrywam, motyw psychologiczny jest wg. mnie wiodącym. Nie samo śledztwo, a właśnie sylwetka śledczej, jej zachowania, rozliczenia przeszłości, charakterystyka. Jest to motyw o wiele silniejszy niż samo śledztwo. Z tego powodu Ciemność jest wg. mnie bardziej powieścią psychologiczną, społeczno-obyczajową niż kryminałem. Decydując się na lekturę tej książki (do czego zachęcam) należy o tym pamiętać.
Na początku napisałam, iż dziwi mnie wybór Ciemności na Islandzką Powieść Roku. Niby jest to książka dobra, a jeżeli weźmie się pod uwagę wątek psychologiczny - bardzo dobra. Jednak czegoś jej brakuje. Nie będę jednak pisać o co mi chodzi. To drobiazg w porównaniu z zaletami książki i być może wam w ogóle nie będzie przeszkadzać.
Gorąco zachęcam do lektury. Warto.

pokaż więcej

 
2019-01-11 07:23:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Doskonała, klimatyczna, wzruszająca książka, która sprawdzi się nie tylko w około świąteczny czas, ale o każdej porze roku.
Akcja rozgrywa się na amerykańskiej prowincji, w niewielkim, klimatycznym Lost River, w którym czas i codzienność rządzą się swoimi prawami. Miasteczko pełne jest uroczych uliczek, wypielęgnowanych domków, ale i wspaniałych, unikalnych dziwaków, ludzi momentami...
Doskonała, klimatyczna, wzruszająca książka, która sprawdzi się nie tylko w około świąteczny czas, ale o każdej porze roku.
Akcja rozgrywa się na amerykańskiej prowincji, w niewielkim, klimatycznym Lost River, w którym czas i codzienność rządzą się swoimi prawami. Miasteczko pełne jest uroczych uliczek, wypielęgnowanych domków, ale i wspaniałych, unikalnych dziwaków, ludzi momentami kuriozalnych, ale pełnych dobrego serca i uroczych.
Spora grupa wspaniale przez Flagg wykreowanych bohaterów ma swoje mniejsze lub większe problemy, idzie przez codzienność z mozołem, ale mimo to dobry duch, pogoda, chęć niesienia pomocy innym nie zanikają w tych osobach, a wręcz przeciwnie.
Do takiego miasteczka pewnego dnia trafia Oswald, człowiek którego lekarska diagnoza pozbawiła wszelkich złudzeń. Męźczyzna pragnie ostatnie swoje chwile przeżyć w innym niż rodzinne Chicago otoczeniu. Co go spotka w Lost River? Przede wszystkim dotknie go wszechobecna magia tego miejsca. Czy na Oswalda ta magia, atmosfera, ludzie podziałają? Tego dowiecie się w trakcie lektury tej niezwyklej, urokliwej i ponadczasowej książki.
Boże Narodzenie w Lost River to cudowna opowieść o najważniejszych w życiu każdego człowieka uczuciach i wartościach. Jest to opowieść o miłości, przyjaźni i po prostu dobru. Dobro to często niedoceniane, lekceważone słowo. Flagg przez pryzmat historii swoich bohaterów przypomina nam, co znaczy być po prostu dobrym człowiekiem.
Zdecydowanie optymistyczna, pełna ciepła, pozytywnej energii i nadziei opowieść. Polecam o każdej porze roku. Dajcie się zabrać do idealnego miasteczka zbudowanego wg. przepisu Fannie Flagg

pokaż więcej

 
2019-01-09 07:58:37
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Mordecai Tremaine (tom 2)

Morderstwo na święta to z założenia klasyczny brytyjski kryminał. Piszę z założenia, ponieważ wyszło to hmmm nie w pełni kryminalnie. Ale po kolei.
Fabuła książki osadzona jest w niepowtarzalnej scenerii angielskiej prowincji. I właśnie opisy angielskiej prowincji, jej smaków i smaczków są największym plusem książki.
Do tego dochodzi magiczna i jedyna w swoim rodzaju atmosfera około...
Morderstwo na święta to z założenia klasyczny brytyjski kryminał. Piszę z założenia, ponieważ wyszło to hmmm nie w pełni kryminalnie. Ale po kolei.
Fabuła książki osadzona jest w niepowtarzalnej scenerii angielskiej prowincji. I właśnie opisy angielskiej prowincji, jej smaków i smaczków są największym plusem książki.
Do tego dochodzi magiczna i jedyna w swoim rodzaju atmosfera około świąteczna. Razem daje to niepowtarzalną aurę, klimaty, którymi Morderstwo... jest przesycone już od pierwszej strony. I za to daję duży plus.
Atutem są też sami bohaterowie. Jest to spora grupa ludzi, często przypadkowych. O taka zbieranina. Każdy jest unikatem. Każdy też coś ukrywa. Kolejne postaci i ich sekrety poznaje się ze sporą przyjemnością.
Spory minus daję natomiast za samą zagadkę kryminalną. Mimo, iż warunki są, pomysł ciekawy - głęboką grudniową nocą goście zamiast prezentów znajdują pod choinką zwłoki ubrane w kostium Świętego Mikołaja. Jednak coś nie wyszło.
Nie ukrywam, intryga kryminalna i samo dochodzenie są jednymi z najsłabszych elementów książki. Co prawda każdy z licznych bohaterów skrywa jakieś sekrety, często bardzo zaskakujące. Z owymi tajemnicami wiążą się ciekawe choć czasami takie, które należy traktować z przymróżeniem oka, zdarzenia. Jednak do zagadki kryminalnej i np, akcji ala Agatha Christie ma się to nijak. Niestety.
Piszę niestety ponieważ bardzo dużo oczekiwałam po tej książce. Może zbyt dużo. Nic nie poradzę, iż z opisu wydawało mi się, że będzie to lektura ala książki z Herculesem Poirotem. Całość jest co prawda bardzo klimatyczna, momentami ciekawa, ale do kryminału i to klasycznego angielskiego, sporo Morderstwu... brakuje.
Długo się zastanawiałam, czy mogę wam polecić tę książkę. Jeżeli lubicie angielską prowincje, cenicie szczegółowe opisy, urzeka was atmosfera świąt Bożego Narodzenia książka przypadnie wam do gustu.
Jeżeli jednak szukacie ostrego, rasowego kryminału i skomplikowanej, uruchamiającej szare komórki zagadki, Morderstwo... sobie darujcie, nie jest to książka dla was.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2019-01-02 12:16:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 1)

Dobry, dopracowany miks kryminału z powieścią społeczno-obyczajowo-kulturoznawczą.
Groza, mrok, mróz ogarniają od początku lektury Jest zimny styczniowy poranek i Szetlandy pokrywa gruba warstwa śniegu. Zostają znalezione zwłoki uduszonej nastolatki. Mieszkańcy spokojnej dotąd wyspy zaczynają się bać i robić podejrzliwi.
Akcja co prawda rozwija się powoli, ale jest ciekawa, dobrze prowadzona...
Dobry, dopracowany miks kryminału z powieścią społeczno-obyczajowo-kulturoznawczą.
Groza, mrok, mróz ogarniają od początku lektury Jest zimny styczniowy poranek i Szetlandy pokrywa gruba warstwa śniegu. Zostają znalezione zwłoki uduszonej nastolatki. Mieszkańcy spokojnej dotąd wyspy zaczynają się bać i robić podejrzliwi.
Akcja co prawda rozwija się powoli, ale jest ciekawa, dobrze prowadzona i wielokrotnie zaskakuje. Książka napisana jest dobrze, jednak rozczaruje ona wielbicieli dynamicznych, pisanych ala zabiligoiuciekł kryminałów. W Czerni kruka trup nie ściele się gęsto, nie leją się hektolitry krwi, bohaterowie nie uciekają. Za to mamy doskonałą pracę dochodzeniową, inteligentną zagadkę i to nieuchwytne coś, co sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Bardzo ciekawie nakreślona jest postać detektywa. Kryminały pisane w ostatnich latach przyzwyczaiły nas do detektywa steranego życiem, przeczołganego przez dramatyczne przeżycia, takiego, który właśnie wpadł w nałóg lub tez z mozołem próbuje się z niego wydostać. Bohater Czerni kruka jest inny. owszem ma za sobą pewne negatywne życiowe doświadczenia, ale w porównaniu do śledczych z innych książek, to wyjątkowo pozytywna, dobrze doświadczona przez życie postać. Trudno tego detektywa nie polubić.
Do tego należy dodać bardzo ciekawie nakreślone barwne postaci oraz wplecenie w całą historię opisów Szetlandów i życia na wyspie oraz obyczajów jej mieszkańców.
Warto dodać, iż smaczku dodaje także fakt, iż miejsce, w którym dochodzi do zbrodni, to hermetyczne skupisko ludzi, osób znających się od dawna, mających swoje sekrety, żyjących inaczej niz ludzie w wielkim, czy średnim mieście. Opisy są tak sugestywne, iż w wielokrotnie czułam, jakbym znajdowała się w tej osadzie, chodziła między domami, rozmawiała z bohaterami, próbowała poznać ich głęboko skrywane tajemnice.
Dzięki takiemu otoczeniu, licznym opisom autorka przenosi czytelnika w obcy dla większości osób świat Szetlandów. Lodowata atmosfera tego miejsca (które z jednej strony fascynuje, a z drugiej przeraża), umiejętnie prowadzone dochodzenie nie zawiodą wielbicieli tego typu powieści. Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą i za kilka dni sięgam po 2. tom serii - Biel nocy.

pokaż więcej

 
2019-01-02 12:15:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 2)

Kolejny dobry, dopracowany miks kryminału z powieścią społeczno-obyczajowo-kulturoznawczą.
Tym razem na Szetlandach jest połowa lata, czas białych nocy, kiedy to słońce nigdy nie zachodzi.Co wcale nie oznacza, że jest pogodniej, mniej mroczno, mniej klaustrofobicznie niż w 1. tomie serii.
Pewnego letniego dnia mieszkańcy miasteczka znajdują zwłoki męźczyzny powieszone na krokwi w hangarze...
Kolejny dobry, dopracowany miks kryminału z powieścią społeczno-obyczajowo-kulturoznawczą.
Tym razem na Szetlandach jest połowa lata, czas białych nocy, kiedy to słońce nigdy nie zachodzi.Co wcale nie oznacza, że jest pogodniej, mniej mroczno, mniej klaustrofobicznie niż w 1. tomie serii.
Pewnego letniego dnia mieszkańcy miasteczka znajdują zwłoki męźczyzny powieszone na krokwi w hangarze łodziowym na przystani. Ofierze założono na twarz maskę klauna. Bardzo szybko dochodzi do kolejnej zbrodni.
Jednak dokonane zabójstwa są tylko pretekstem do pokazania czegoś więcej.
Przez pryzmat zbrodni obserwujemy postaci śledczych, ale i przedstawicieli lokalnej społeczności. Tym razem ponownie mamy hermetyczne skupisko ludzi, osób znających się od dawna, mających swoje sekrety, żyjących inaczej niż ludzie w wielkim, czy średnim mieście. Opisy są tak sugestywne, iż w wielokrotnie czułam, jakbym znajdowała się w tej osadzie, chodziła między domami, rozmawiała z bohaterami, próbowała poznać ich głęboko skrywane tajemnice.
Cleeves po raz kolejny bardzo dużo uwagi poświęciła psychologicznemu rysowi bohaterów. W połączeniu z niewielkim skupiskiem ludności i specyfiką Szetlandów daje to bardzo ciekawy efekt.
Akcja ponownie rozwija się powoli, ale jest bardzo , dobrze prowadzona i wielokrotnie zaskakuje. Książka napisana jest dobrze, jednak rozczaruje ona wielbicieli dynamicznych, pisanych ala zabiligoiuciekł kryminałów. W Bieli nocy trup nie ściele się gęsto (mimo wspomnianych dwóch zabójstw), nie leją się hektolitry krwi, bohaterowie nie uciekają. Za to mamy doskonałą pracę dochodzeniową, inteligentną zagadkę i to nieuchwytne coś, co sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Gorąco zachęcam do poznania obu tomów serii. Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana lekturą i czekam na kolejne tomy.

pokaż więcej

 
2019-01-01 09:47:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Brutalne morderstwo w małej sörmlandzkiej wsi Ormberg to jeden z głównych motywów książki. W zasadzie to taki kręgosłup, wokół którego toczy się cała akcja.
Oprócz zabójstwa mamy także małą, hermetyczną społeczność, w której każdy bez wyjątku ma jakiegoś przysłowiowego trupa w szafie, skrywam od lat mroczne sekrety.
Do tego dochodzi bohaterka, która się w tej okolicy wychowała, która będzie...
Brutalne morderstwo w małej sörmlandzkiej wsi Ormberg to jeden z głównych motywów książki. W zasadzie to taki kręgosłup, wokół którego toczy się cała akcja.
Oprócz zabójstwa mamy także małą, hermetyczną społeczność, w której każdy bez wyjątku ma jakiegoś przysłowiowego trupa w szafie, skrywam od lat mroczne sekrety.
Do tego dochodzi bohaterka, która się w tej okolicy wychowała, która będzie prowadzić dochodzenie. I samo śledztwo, zręcznie prowadzone, ze zwrotami akcji, roztrząsaniem psychiki kolejnych postaci, ukazaniem problemów społeczeństwa w szerszym kontekście, czyli klasyka skandynawskiego kryminału.
Sami bohaterowie są ciekawi, zręcznie nakreśleni, ale też tacy, jakich w tego typu książce można się spodziewać - sterani życiem, z problemami, traumami, nie za bardzo potrafiący sobie poradzić zarówno z przeszłością, jak i teraźniejszością.
Każdy z głównych bohaterów wiele odkryje, wiele doświadczy i zapłaci za prawdę wysoką cenę.
Ciekawym jest zastosowanie innej niż zazwyczaj narracji. Wydarzenia będziemy bowiem poznawać z punktu widzenia aż trzech osób. Ciekawy i dający różne możliwości zabieg. Grebe w pełni wykorzystała możliwości. Nie będę jednak zdradzać o co mi chodzi. Nie chcę odbierać wam elementu zaskoczenia.
Dziennik mojego zniknięcia czyta się dobrze. Książka jest ciekawie napisana, analiza psychologiczno-społeczna bardzo dogłębna. Świetne zakończenie, które zadziwia i zmusza do sporej porcji przemyśleń. W ogóle cała książka zmusza do analiz, przemyśleń, niesie ze sobą przewodnią myśl morał...jak to w skandynawskich powieściach bywa. Książka z przesłaniem, ku przestrodze i bardzo, bardzo aktualna w dzisiejszych czasach.
Camilla Grebe nie jest moim ukochanym Henningiem Mankellem, ale Dziennik mojego zniknięcia mogę szczerze polecić. Dla fanów skandynawskiej literatury satysfakcja gwarantowana.

pokaż więcej

 
2018-12-27 19:42:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Doskonała literatura na najwyższym poziomie. Taki miks powieści szpiegowsko-kryminalnej z wyborną powieścią obyczajowo-społeczną z dodatkiem garści elementów opowieści psychologicznej.
Tytułowa Berta Isla to samotna kobieta choć zona męża. Mąż, Tomas, pół-Hiszpan, pół-Anglik, prowadzi bowiem podwójne życie. Nie jest ono jednak tak podwójne, jak większość sobie to w tym momencie wyobraża. O co...
Doskonała literatura na najwyższym poziomie. Taki miks powieści szpiegowsko-kryminalnej z wyborną powieścią obyczajowo-społeczną z dodatkiem garści elementów opowieści psychologicznej.
Tytułowa Berta Isla to samotna kobieta choć zona męża. Mąż, Tomas, pół-Hiszpan, pół-Anglik, prowadzi bowiem podwójne życie. Nie jest ono jednak tak podwójne, jak większość sobie to w tym momencie wyobraża. O co dokładnie chodzi, tego nie zdradzę. Zachęcam was za to do sięgnięcia po tę wyjątkową powieść.
Proza Marais porywa, choć nie ukrywam, do najłatwiejszych nie należy. Trzeba poświęcić jej całą uwagę, uruchomić szare komórki i pozwolić słowom by nas otaczały.
Fascynująco przedstawieni są główni bohaterowie, ich sedno życia, oczekiwania, radości, rozczarowania, wzajemne relacje, przyzwyczajanie się do pewnych sytuacji i cichy,często nie werbalizowany bunt. Sporo w książce jest także pytań o granice i to w najróżniejszym tego słowa znaczeniu.
Równie doskonale przedstawiona jest Hiszpania czasów Franco. Opis tego kraju z lat 60. XX wieku dodaje książce niesamowitego wprost klimatu.
Cała opowieść jest nie tylko rysem historyczno-społeczno-psychologicznym, ale także swoista krytyką rządów Franco, ale i tego co było dalej, co po drodze. Berta Isla kończy się bowiem w latach 90. XX wieku.
Cala historia nie jest opowiedziana wprost. Jest ona snuta bardziej na zasadzie niedopowiedzeń, wątpliwości, domniemywań, często także sugestii. Dodatkowo już od pierwszej strony w książce możemy wyczuć pewien niepokój, który w większym bądź mniejszym nasileniu towarzyszy nam aż do końca lektury.
Jak to u Marais, w książce sporo jest rozmyślań, metafor, dużo mniej dialogów, praktycznie zero szybkiej akcji. Sięgając po tę, ale także i inne, książkę hiszpańskiego prozaika, warto o tym pamiętać. Gorąco zachęcam do lektury.

pokaż więcej

 
2018-12-27 19:41:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Obsesyjna miłość to opowieść o trudnych relacjach między matką i córką.
W trakcie lektury poznajemy dzieje głównych bohaterek, historie dorastania, dzieciństwa, dorosłości, teraźniejszości, wzajemnych relacji, smutków i radości.
Pewną trudność może sprawiać fakt, iż wspomnienia bohaterki nie są ułożone chronologicznie, dzieciństwo przeplata się z teraźniejszością, wydarzenia sprzed 5 lat z...
Obsesyjna miłość to opowieść o trudnych relacjach między matką i córką.
W trakcie lektury poznajemy dzieje głównych bohaterek, historie dorastania, dzieciństwa, dorosłości, teraźniejszości, wzajemnych relacji, smutków i radości.
Pewną trudność może sprawiać fakt, iż wspomnienia bohaterki nie są ułożone chronologicznie, dzieciństwo przeplata się z teraźniejszością, wydarzenia sprzed 5 lat z tymi sprzed dwóch dekad.
Cała książka przypomina wielki worek wymieszanego ze sobą maku i np. kaszy, drobinek z których musimy coś wyłuskać, puzzle, w których trzeba znaleźć i dopasować do siebie konkretne elementy.
To moje pierwsze spotkanie z prozą Ferrante, autorki przez wielu uznanej za wręcz kultową, włoskie objawienie.
Doceniam talent pisarki, ale sama książka po prostu mnie nie zachwyciła. Nie wiem, czy to wina przebijającego z niej smutku, chaosu wydarzeń (czytanie wymieszanych ze sobą, nie chronologicznych opisów wydarzeń na dłuższą metę jest męczące) czy swoistego rozedrgania bohaterki. Dziwne wydarzenia, bieganina, chronienie się w sklepach, rozmowy nijak się mające do ogólnej sytuacji i fabuły, swoiste adhd autorki męczą.
Brak też jednoznacznych wskazówek, kogo, czego tytułowa obsesyjna miłość dotyczy. Możemy się jedynie domyślać, snuć przypuszczenia i to wszystko.
No i brak jakichkolwiek emocji. Ta książka jest po prostu jak suchy przekaz, opis, garść dni i nocy rzuconych ot tak sobie. Zero emocji, zero wzruszeń. Ba, ta książka nawet nie irytuje. Kilkakrotnie miałam wrażenie, iż równie dobrze mogłabym czytać nieuporządkowaną alfabetycznie książkę telefoniczną.
Obsesyjna miłość mnie znużyła i bardzo rozczarowała. Nie wiem, może proza Ferrante nie jest dla mnie, może nie jestem odpowiednią czytelniczką, może to nie był ten czas na lekturę.

pokaż więcej

 
2018-12-16 10:14:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Doprawdy nie wiem, jak mam tę książkę ocenić. Nie chodzi o to, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo dobra. I na tym polega problem....
Wyspa dusz to doskonałe, mistrzowskie wręcz studium depresji, zapadania się w sobie, wewnętrznej niemocy, walki o każdą sekundę życia. Każda kolejna strona jest jeszcze bardziej sugestywna od poprzednich, jeszcze bardziej działająca na wyobraźnię.
...
Doprawdy nie wiem, jak mam tę książkę ocenić. Nie chodzi o to, że książka jest zła. Wręcz przeciwnie. Jest bardzo dobra. I na tym polega problem....
Wyspa dusz to doskonałe, mistrzowskie wręcz studium depresji, zapadania się w sobie, wewnętrznej niemocy, walki o każdą sekundę życia. Każda kolejna strona jest jeszcze bardziej sugestywna od poprzednich, jeszcze bardziej działająca na wyobraźnię.
Historie z teraźniejszości przeplatają się z tymi z przeszłości i są doskonale ze sobą powiązane.
Opisy życia, doznań, walki bohaterek, pacjentek szpitala psychiatrycznego i ich opiekunek, niezwykle poruszają, działają na wyobraźnię.
Z jednej strony to mistrzowsko skonstruowana lektura. Miałam wrażenie, jakby autorka części rzeczy, uczuć, przeżyć doświadczyła we własnym życiu. Holstrom w wyjątkowy sposób ukazała zarówno świat byłych, obecnych szpitali psychiatrycznych, jak i zmagania jednostki z chorobą oraz jej wewnętrzne przeżycia.
Z drugiej strony książka dołuje, tak dobrze i sugestywnie jest napisana. Wyspa dusz działa na wyobraźnię i poprzez swoją doskonałą narrację sprawia, iż nie da się jej czytać całej od razu. Nie ukrywam, ja książkę czytałam fragmentami, co kilka dni po kilkanaście kartek. Inaczej nie byłam w stanie.
Wyspa dusz to także opowieść z takimi pozytywnymi promykami nadziei. W całym depresyjnym, dołującym natłoku fabuły przeciskają się pozytywne poszukiwania miłości, akceptacji, przyjaźni, ludzkie odruchy.
Nie wiem jak ocenić Wyspę dusz. Walczą we mnie dwie sprzeczności. Z pewnością warto po tę książkę sięgnąć. Polecam ją jednak tylko osobom mającym teraz dobry czas, z pozytywnym nastawieniem, bez żadnych życiowych dołów, obciążeń.

pokaż więcej

 
2018-12-16 10:12:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Ja, deprawator to na poły dziennik na poły brulion z zapiskami z rozmaitych przemyśleń.
Publikacja zawiera spostrzeżenia i refleksje z bieżących wydarzeń lat 2016–2018.
Hen dzieli się w książce swoim zdaniem, swoją opinią na temat otaczającego nas świata. Jego rozmyślania dotyczą na równi literatury, teatru, jak i kondycji nas, ludzi. Szczególnie to ostatnie ukazuje przez pryzmat tego, czego...
Ja, deprawator to na poły dziennik na poły brulion z zapiskami z rozmaitych przemyśleń.
Publikacja zawiera spostrzeżenia i refleksje z bieżących wydarzeń lat 2016–2018.
Hen dzieli się w książce swoim zdaniem, swoją opinią na temat otaczającego nas świata. Jego rozmyślania dotyczą na równi literatury, teatru, jak i kondycji nas, ludzi. Szczególnie to ostatnie ukazuje przez pryzmat tego, czego najwięcej w obecnych czasach wokół nas, polityki.
95-letni pisarz nie szczędzi sarkastycznych uwag, trafnych opinii, inteligentnych podsumowań. Powaga tematów doskonale się łączy z lekko frywolnym podejściem do wielu aspektów.
Całość czyta się doskonale i z wielką przyjemnością. Zadziwiają przy tym język, spostrzegawcze oko i trafność opinii. Ukazują one w jak doskonalej formie (mimo zaawansowanego wieku) jest pisarz.
Dodatkowym atutem są liczne wstawki dotyczące niezwykle barwnej rodziny autora. Od razu rzuca się w oczy, jak wiele znaczy dla Hena rodzina, jak ważni są najbliżsi.
Książka koi, łagodzi napięcie w czytelniku, bawi, ale i zmusza do wielu, często głębokich przemyśleń.
Józef Hen po raz kolejny udowodnił, że jak nikt inny potrafi pisać zwyczajnie, a jednocześnie w sposób wyjątkowy. W słowa zwykłe, a jednocześnie niebanalne ubiera otaczający nas świat, na który dzięki niemu zdajemy się patrzeć po raz pierwszy.
Niewątpliwie warto po tę pozycję sięgnąć. Warto ją poznać, delektować się nią, rozsmakować się w zapiskach. Ja, deprawator jest niezwykły, podobnie, jak cale pisarstwo Józefa Hena.

pokaż więcej

 
2018-12-09 09:40:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Maggie O'Dell (tom 3) | Seria: Z zimną krwią

Książki Alex Kava czytam od dawna. Jedne są lepsze, inne trochę słabsze.
Łowca dusz plasuje się w tej dolnej części rankingu, niestety.
Plusy....sam pomysł (bardzo ciekawy), akcja i fabuła. Jak to u Kavy, doskonale przemyślane, dobrze prowadzone, ale tylko do pewnego momentu. Póżniej jakby nagle coś się zmieniło, fabuła staje się męcząca, rozwlekła, po prostu w wielu momentach nudna. Nie...
Książki Alex Kava czytam od dawna. Jedne są lepsze, inne trochę słabsze.
Łowca dusz plasuje się w tej dolnej części rankingu, niestety.
Plusy....sam pomysł (bardzo ciekawy), akcja i fabuła. Jak to u Kavy, doskonale przemyślane, dobrze prowadzone, ale tylko do pewnego momentu. Póżniej jakby nagle coś się zmieniło, fabuła staje się męcząca, rozwlekła, po prostu w wielu momentach nudna. Nie wiem, co jest tego przyczyną.
Minus to główna postać, agentka FBI Maggie O'Dell jest specjalistka od portretów psychologicznych seryjnych morderców. W poprzednich książkach była pełna energii, tryskała pomysłami, działała błyskawicznie. W Łowcy dusz jest niemrawa, bez inwencji. Miałam wrażenie, jakby ktoś wyjął z niej baterie. Niezniszczalna Maggie działa jak na zwolnionych obrotach, zero inicjatywy, zero energii. No i ta mania popełniania wciąż tych samych błędów. Szkoda, bardzo lubię tę postać i w każdym tomie wiernie jej kibicowałam. Doprawdy nie wiem, co autorka z nią zrobiła.
Kolejny minus to słabo wykorzystane możliwości, jakie dawała tematyka książki. Kwestie można było zdecydowanie dalej i szerzej pociągnąć. Aż jestem zaskoczona, że Kava jest autorką tej książki.
Generalnie to jedna z najsłabszych książek autorki. Mam jakieś takie wrażenie (i nie ukrywam...nadzieję), że napisał ją ktoś inny, a Kava tylko firmowała swoim nazwiskiem.
Bo jak wytłumaczyć taki spadek formy, zmianę wszystkiego mniej więcej w połowie książki i fakt, iż samą zagadkę, która miała być osią książki, rozwiązałam po lekturze ok. 50% książki? Czy sięgać po Łowcę dusz? Tak, jeżeli bardzo się nudzicie i nie macie nic innego do czytania.

pokaż więcej

 
2018-12-08 08:02:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

To bardzo dobra, bardzo ciekawa i wstrząsająca opowieść - biografia.
Bohaterką jest tytułowa Bakhita, czarnoskóra pochodząca z Sudanu i żyjąca w XIX wieku niewolnica, którą w 2000r. papież Jan Paweł II ogłosił świętą.
Jest to trudna, wymagająca i bardzo emocjonalna książka. Jednak równocześnie jest to także wyjątkowe doznanie literackie.
Sama bohaterka była osobą wyjątkową. Niezwykłe i...
To bardzo dobra, bardzo ciekawa i wstrząsająca opowieść - biografia.
Bohaterką jest tytułowa Bakhita, czarnoskóra pochodząca z Sudanu i żyjąca w XIX wieku niewolnica, którą w 2000r. papież Jan Paweł II ogłosił świętą.
Jest to trudna, wymagająca i bardzo emocjonalna książka. Jednak równocześnie jest to także wyjątkowe doznanie literackie.
Sama bohaterka była osobą wyjątkową. Niezwykłe i poruszające były także jej losy. Bakhita w 1877 r., jako mała dziewczynka została porwana z rodzinnej wioski przez handlarzy ludźmi. W kolejnych latach czekało ją tylko, to co najgorsze. M.in. była 5x sprzedawana, bita, głodzona, torturowana. A to dopiero początek tego, czego doświadczyła. Jej udziałem stały się okropne rzeczy. Wprost niewyobrażalnym jest ile bólu, cierpienia, zła może zadać jeden człowiek drugiemu. Cała historia wstrząsa czytelnikiem, wyciska niejedną łzę z oczu i sprawia, iż od lektury trudno się oderwać.
Książka podzielona jest na dwie części. Część pierwsza to opis tego, co spotkało Bakhitę w Afryce, przed i po porwaniu przez handlarzy ludźmi. Tam znajduje się opis całego okrucieństwa, jakiego doświadczyła. Porusza język, jakim całość jest napisana. Są to krótkie, oszczędne zdania. Tworzą one niesamowity kontrast w połączeniu z gehenną kobiety.
Druga część to zmiana życia Bakhity, jej przemiana i wszystko, co z tym związane.
Każda z części wstrząsa czytenikiem na swój sposób.
Na początku napisałam, iż książka ta to opowieść - biografia. To taki miks. Autentyczny jest szkielet, rys historyczny, prawdziwe są postaci, daty miejsca, wydarzenia. Pozostała część to fikcja, bardzo prawdopodobna, ale jednak fikcja. Tym samym Bakhita idealnie wpisuje się w historiografię, opowieść o świętych. Wszak na przestrzeni minionych wieków powstało bardzo dużo różnych opowieści, legend, przekazów o świętych. Miały one na ogół jakiś tam autentyczny szkielet, rys, a pozostała część była wypełniana poruszającą, moralizatorską opowieścią. Tak samo jest z Bakhitą.
Całość zdecydowanie warta przeczytania.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-12-06 07:58:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kopnij piłkę ponad chmury, to zbiór doskonałych reportaży z Nepalu, w którym autorka, Iwona Szelezińska prezentuje społeczeństwo w okresie po tragicznym wydarzeniu, jakim było trzęsienie ziemi z 2015 roku.
Autorka w bardzo ciekawy sposób prezentuje różne postaci nepalskiego, często odciętego od świata społeczeństwa, problemy ludzi żyjących w tym kraju, kwestie społeczne, gospodarcze,...
Kopnij piłkę ponad chmury, to zbiór doskonałych reportaży z Nepalu, w którym autorka, Iwona Szelezińska prezentuje społeczeństwo w okresie po tragicznym wydarzeniu, jakim było trzęsienie ziemi z 2015 roku.
Autorka w bardzo ciekawy sposób prezentuje różne postaci nepalskiego, często odciętego od świata społeczeństwa, problemy ludzi żyjących w tym kraju, kwestie społeczne, gospodarcze, kulturalne. Ukazuje społeczeństwo, w którym bieda jest czymś normalnym, gro obywateli nadal jest analfabetami, a kobieta znaczy zdecydowanie mniej niż męźczyzna.
Z drugiej strony autorka prezentuje gro ambitnych osób, które za wszelką cenę chcą zdobyć wykształcenie, wyrwać się z zaklętego kręgu ubóstwa, swojego życia, poprawić byt swój i rodziny. Bohaterowie książki to także w większości ludzie, którzy potrafią wziąć się za przysłowiowe bary z tym, co ich spotkało, z naturą, która jest ich sprzymierzeńcem, ale i wrogiem, z ciężkim życiem, problemami, których na ogół nawet my ludzie żyjący w dostatniej Europie, nie potrafimy sobie wyobrazić.
Szelezińska pisze ciekawie, porusza ważne problemy, zwraca uwagę na kwestie, które ludziom spoza Nepalu po prostu umykają.
Oczywiście autorka nie była w stanie wyczerpać wszystkich zagadnień, poruszyć każdą kwestię, omówić je dokładnie. Niemniej Kopnij piłkę.. to ważna i potrzebna książka.
Zwraca nam ona uwagę na to co dzieje się w kraju tak odległym od naszego, jak traktowani są tam ludzie, z jakim bezprawiem i problemami muszą się borykać. Po lekturze tego zbioru reportaży wielu czytelników inaczej, ze sporym dystansem spojrzy na swoje problemy, doceni to co ma.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1162 967 9521
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

zgłoś błąd zgłoś błąd