anetapzn 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 5 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-14 19:26:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kolejna świetna książka Mariusza Zielke. Bardzo lubię książki tego autora. Są one dobrze napisane, zaskakują, wciągają i mają sensowne finały, co sami musicie przyznać, nie zdarza się wielu autorom.
Co istotne, w książkach Zielke jest zawsze skomplikowana, wielowarstwowa intryga, prawdopodobna, nie jakaś udziwniona, i taka, której wyjaśnienie trwa do samego końca, a czytelnik z przyjemnością...
Kolejna świetna książka Mariusza Zielke. Bardzo lubię książki tego autora. Są one dobrze napisane, zaskakują, wciągają i mają sensowne finały, co sami musicie przyznać, nie zdarza się wielu autorom.
Co istotne, w książkach Zielke jest zawsze skomplikowana, wielowarstwowa intryga, prawdopodobna, nie jakaś udziwniona, i taka, której wyjaśnienie trwa do samego końca, a czytelnik z przyjemnością odkrywa jej kolejne elementy.
Nie inaczej jest w Dobrym mieście, w którym całość intrygi ukazują nam wydarzenia z teraźniejszości i zręcznie wplecione w fabułę retrospekcje.
W książce mamy bardzo ciekawą paletę bohaterów, doskonale sportretowanych, naznaczonych przez miejsce urodzenia, stygmatyzacją, której nie da się usunąć. Niezależnie od płci, tego co robią teraz, wieku, przeszłość ich dosięga, ma kolosalny wpływ na to kim są, co robią, jak postrzegają świat, jak destrukcyjne uczucia nimi miotają.
Demony przeszłości, demony terażniejszości, to o czym chcemy zapomnieć, to czego nie da się wyprzeć ze świadomości jest doskonale zmiksowane z prowadzonym przez pewną dziennikarkę dochodzeniem w sprawie zabójstwa.
Wplecione w całość powiewy dusznego, małego, wręcz klaustrofobicznego miasteczka.... arcydzieło.
Do tego dochodzi spora porcja afer i intryg, tego czego w każdej książce autora jest pod dostatkiem. Przerażająca jest realność opisywanych afer, intryg, zagrożeń. W trakcie lektury miałam wielokrotnie wrażenie, jakby to, o czym czytam, miało się wydarzyć tuż za moimi drzwiami.
Dodatkiem jest świetnie sportretowana nasza, polska rzeczywistość, portrety ludzi, ich działań i efekty tychże, najobrzydliwsze, najgorsze cechy charakteru z niewielkimi przebłyskami tych pozytywnych. Dobre miasto to zwierciadło, w którym przeglądają się współczesna Polska i nasze społeczeństwo. A takich Dobrych Miast jest w naszym kraju wiele, zbyt wiele.
Gorąco polecam. Doskonały kryminał i jeszcze lepsza powieść społeczno-obyczajowa. Czyta się wyśmienicie, jak każdego Zielke.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-12 08:27:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Stanisława Stabryły miłośnikom archeologii, antyku, kultury i literatury antycznej Grecji i Rzymu nie trzeba przedstawiać. Jest on autorem wielu fascynujących książek naukowych, prac monograficznych, które miały za zadanie nie tylko publikować dokonania naukowe, ale także przybliżać kulturę antyczną, mitologię laikom.
Klątwa Pelopidów jest tego najlepszym przykładem.
Autor opowiada w...
Stanisława Stabryły miłośnikom archeologii, antyku, kultury i literatury antycznej Grecji i Rzymu nie trzeba przedstawiać. Jest on autorem wielu fascynujących książek naukowych, prac monograficznych, które miały za zadanie nie tylko publikować dokonania naukowe, ale także przybliżać kulturę antyczną, mitologię laikom.
Klątwa Pelopidów jest tego najlepszym przykładem.
Autor opowiada w fascynujący sposób historię rodu Pelopsa, syna Tantala, mitycznej postaci. Jako dziecko Pelops został zabity przez ojca i podany na uczcie bogów. Zjedzony został tylko przez Demeter. Następnie został wskrzeszony na polecenie Zeusa przez Hermesa. Tak, antyczni bogowie Grecji byli wyjątkowo krwawi, dosłownie i w przenośni.
Pelops był także założycielem potężnej dynastii, z której pochodzili słynni bohaterowie antycznych Myken, czy wojny trojańskiej, Agammemnon, Menelaos i inni.
Klątwa Pelopidów pokazuje w arcyciekawy sposób niezwykle krwawe losy dynastii, rozwój rodu, wszystkie walki, zawirowania historii, kolejnych bohaterów, kolejne pokolenia. Obok protoplastów rodu śledzimy poczynania i losy takich postaci, jak: Odyseusz, Orestes, Helena, Parys, Kasandra, Klitajmestra, Elektra i wielu innych.
Przyznam wam się, iż kulturą antycznej Grecji, mitologią jestem zafascynowana od lat. Od dawna też uważam, iż żaden napisany współcześnie kryminał czy thriller nie może nawet w przybliżeniu równać się z tym, co stworzyli antyczni Grecy. Klątwa Pelopidów jest tego najlepszym dowodem.
Stabryła ze znanych z mitologii historii uczynił na poły naukową na poły fabularną wersję wycinka greckiej mitologii. Udało mu się w jednej książce opowiedzieć losy kilku pokoleń i kilkunastu postaci. I mimo, iż wiem, jak wszystko się toczyło, jak się skończyło, od lektury nie mogłam się oderwać. Klątwa Pelopidów po prostu porywa. Dodatkowego uroku dodaje fakt, iż napisana jest pięknym językiem.
Historia rodu Pelopsa jest mitem, ale jest też opowieścią ponadczasową, która zmusza do przemyśleń, do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę się liczy, czym może skutkować jeden czyn, co ważne, co...a tego już nie zdradzę. Zachęcam za to do lektury tej wyjątkowej książki.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-09 07:42:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Przezabawna, przecudownie zakręcona, pełna intryg, pomyłek, tajemnic i inteligentnego humoru. Po prostu idealna książka na jesienne i zimowe dni. Z pewnością poprawi wam humor, jeżeli tylko lubicie takie lektury....no i ten paryski klimat wyzierający z każdej strony. Czego można chcieć więcej od książki, która jest niczym balsam na głowę zatrutsa problemami dnia codziennego...
U stóp...
Przezabawna, przecudownie zakręcona, pełna intryg, pomyłek, tajemnic i inteligentnego humoru. Po prostu idealna książka na jesienne i zimowe dni. Z pewnością poprawi wam humor, jeżeli tylko lubicie takie lektury....no i ten paryski klimat wyzierający z każdej strony. Czego można chcieć więcej od książki, która jest niczym balsam na głowę zatrutsa problemami dnia codziennego...
U stóp Montmartre to historia dwojga ludzi i Paryża w tle.
On, Mancebo pochodzi z Tunezji, odpowiada za niewielki sklepik z kolonialnymi artykułami. Pewnego dnia do jego sklepiku puka kobieta i zadaje dziwne pytanie. Życie męźczyzny zmienia się o 180 stopni.
Ona, Helena, dziennikarka, wolny strzelec, odpowiada tak na pewne pytanie i ta odpowiedź zmieni całe jej życie. Oboje zostają wciągnięci w niesamowita wprost historię, choć chcieli czegoś zupełnie innego.
A w tle Paryż pełen światła, cudownych budowli, niesamowitego klimatu i tego nieuchwytnego czaru.
U stóp Montmartre to debiut pisarski Britty Rostklund, bardzo udany debiut, który doskonale wróży autorce. Oby kolejna książka była równie doskonała.
Mimo, iż nie jest to książka sensacyjna, tak się ją czyta. Akcja jest niesamowita, pełna napięcia, co chwilę coś się dzieje, na jaw wychodzą kolejne tajemnice, sekrety czają się za rogiem kamieniczek, a przy tym jest to powieść lekka, zabawna, relaksująca.
Mogę tylko polecić. U stóp Montmartre zachwyci tych, którzy szukają lekkiej, wciągającej, inteligentnej lektury. Książka zachwyci także wielbicieli Francji, Paryża. Z każdej strony wyzierają kamienice, parki, pałace, bistra, uliczki, zaułki i ten paryski szyk...

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-04 11:28:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dobra, ba zaskakująco dobra, dopracowana książka. Piszę zaskakująco dobra, bo chociaż tej autorki czytałam już Wiktorię, to Łowca posagu traktuje o cesarzowej Elżbiecie Bawarskiej, zwanej potocznie Sisi. Ja jestem wielbicielką monarchii habsburskiej, m.in. także cesarzowej, i wszystkie książki o tej tematyce (nawet w minimalnym zakresie) traktuję ze sporym dystansem i surowo.
Goodwin spełniła...
Dobra, ba zaskakująco dobra, dopracowana książka. Piszę zaskakująco dobra, bo chociaż tej autorki czytałam już Wiktorię, to Łowca posagu traktuje o cesarzowej Elżbiecie Bawarskiej, zwanej potocznie Sisi. Ja jestem wielbicielką monarchii habsburskiej, m.in. także cesarzowej, i wszystkie książki o tej tematyce (nawet w minimalnym zakresie) traktuję ze sporym dystansem i surowo.
Goodwin spełniła moje oczekiwania, chociaż akcja rozgrywa się w Anglii nie w Austrii. Łowcę posagów czyta się szybko, jest rzetelnie opracowana, dobrze napisana.
Jej cesarzowa Elżbieta to kobieta znudzona ogłupiającą etykietą na dworze Habsburgów i swoim znacznie starszym, sumiennym, lecz mało ekscytującym mężem, Franciszkiem Józefem. Hmmm, co do tych aspektów charakteru i okoliczności dot. cesarzowej, różnie można je traktować. Jest spora bibliografia, będąca efektem długotrwałych badań, która opisuje zarówno atmosferę na habsburskim dworze, jak i stosunki pomiędzy małżonkami, cesarzową Elżbietą i cesarzem Franciszkiem Józefem. Wnioski z tych publikacji i badań są w zasadzie zbliżone do siebie i do tych, które w książce przedstawia Goodwin, ale w kilku minimalnych aspektach różnią się od siebie. Jak należy oceniać, to co opisuje Goodwin, to zależy, które badania weźmiemy pod uwagę. Niemniej widać, iż pisarka zadała sobie dużo trudu i zrobiła dogłębny rekonesans, co zasługuje na wielki plus. Jest to także to, co w książce zasługuje na największą uwagę. Chodzi o bardzo dobrze oddany klimat wiktoriańskiej Anglii. Tu (podobnie, jak w Wiktorii) autorka stanęła na wysokości zadania, klimat epoki nakreślony w obu książkach po mistrzowsku. Rok 1875 w Łowcy posagów to prawdziwy majstersztyk.
Cesarzowa Elżbieta, która przybywa do Anglii, wprowadza powiew świeżego powietrza zarówno do wyspiarskiego kraju, jak i samej książki. Sporym zaskoczeniem są okoliczności, w jakich przyjeżdża Sisi. Gwarantuję, że będziecie zdziwieni.
Łowcę posagów czyta się dobrze, momentami książka porusza, wzrusza, wszak opowieść o poszukiwaniu szczęścia, o uczuciach zawsze wywołuje w czytelnikach wielkie emocje.
To powieść dla lubiących książki historyczne, klimaty wiktoriańskie, monarchię Habsburgów i dopracowaną, dobrą prozę. Polecam.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-04 11:25:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Życie. Sposób użycia to bardzo wymagająca lektura, a przy tym pozycja, która wiele razy mnie zaskoczyła.
Na tom składają się cztery wznowione dzieła Mariana Pilota: Końskie jatki, W butach, Bitnik Gorgolewski oraz Tam gdzie much nie ma.
Nie są to zwykłe teksty. Tworzą one obrazy z pogranicza jawy i snu, bajki, zbioru metafor. To także taki miks tego co jest prawdziwe, rzeczywiste i tego co...
Życie. Sposób użycia to bardzo wymagająca lektura, a przy tym pozycja, która wiele razy mnie zaskoczyła.
Na tom składają się cztery wznowione dzieła Mariana Pilota: Końskie jatki, W butach, Bitnik Gorgolewski oraz Tam gdzie much nie ma.
Nie są to zwykłe teksty. Tworzą one obrazy z pogranicza jawy i snu, bajki, zbioru metafor. To także taki miks tego co jest prawdziwe, rzeczywiste i tego co jest baśnią, ułudą. Bohaterowie są niezwykle plastycznie nakreśleni, może czasami nawet zbyt wyraziści. Z pewnością jednak nie da się wobec nich pozostać obojętnym, zapadają w pamięć na długo.
Wszystkie utwory zawarte w tomie mają jeden motyw wspólny. Jest nim śmierć. Jej uosobieniem, obrazem są niezwykle ostre, może i czasami typowe, schematyczne, ale działające na wyobraźnię obrazy kostuchy, pani gnojowiczej.
Śmierć, śmierducha przemogła niewczesnego buntownika, wzięła go pod obcas, połamała krzyże, żyć musi w hańbie i upodleniu, w porucie, robaczywym życiem hycla, co go psi jedzą, wygryźli mu rozum, wygryzą mu jajca.
Każdy utwór do czegoś zmierza, każdy prowadzi przez nasze doznania, świat rzeczywisty drogą, która jest kręta i nierzeczywista. Każdy utwór zmusza do myślenia i to takiego rzetelnego, do poświęcenia mu całej uwagi. Każdy także kończy się jakby metaforą będącą też morałem, każdy wysnuwa jakieś wnioski, każdy zmusza nas do przemyślenia pewnych spraw.
Trudna, ale warta uwagi zadania sobie trudu proza.
Życie sposób użycia czyta się długo. Nie jest to książka do przeczytania na jeden lub dwa razy. Kilkakrotnie miałem wrażenie, iż zostaję gdzieś w tyle, że autor i jego proza mnie rpzerastaja, nie nadążam. Ale to było tylko chwilowe. Po kolejnej porcji skupienia, zadania sobie trudu, wszystko wracało do normy, moglem nadal rozkoszować się tą niezwykłą prozą.
Marian Pilot wiele wymaga, ale i wiele daje. Książka jest trudna, nie dla każdego. Warto ją jednak przeczytać, powalczyć może nawet z początkowym zniechęceniem. Nagrodą będą wspaniałe doznania literackie, obcowanie z mistrzostwem groteski, metafory, magicznego realizmu. Polecam.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-11-04 11:22:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Salamandra

Bardzo dobry debiut pisarski i spore zaskoczenia.
Pierwszym, co rzuca się w oczy w trakcie czytania, jest piękny język, jakiego używa autor. Rzadko, zbyt rzadko możemy dziś czytać książki napisane taką polszczyzną. Autor dba zarówno o słowa, jak i o konstrukcję zdań, ich wymowę, wydźwięk.
Głównym bohaterem obok przepięknej polszczyzny jest młody, zakochany, tęskniący i piszący listy mężczyzna....
Bardzo dobry debiut pisarski i spore zaskoczenia.
Pierwszym, co rzuca się w oczy w trakcie czytania, jest piękny język, jakiego używa autor. Rzadko, zbyt rzadko możemy dziś czytać książki napisane taką polszczyzną. Autor dba zarówno o słowa, jak i o konstrukcję zdań, ich wymowę, wydźwięk.
Głównym bohaterem obok przepięknej polszczyzny jest młody, zakochany, tęskniący i piszący listy mężczyzna. Czytając Poste restante śledzimy jego życie, poznajemy jego koleje, wzruszamy się, kibicujemy.
Dodatkowo bohaterami są także trzy różne, bardzo od siebie odmienne miasta: Rzeszów, Kraków i Sopot. Poznajemy je w różnym czasie, na różnym etapie rozwoju, w najróżniejszych momentach życia naszego bohatera.
W treści fabuły mamy miks, zarówno postaci, miast, jak i płaszczyzn czasowych, na których toczy się opowieść.
Całość scalają rodzina i tęsknota, dwa aspekty, które w życiu naszego bohatera, ale i większości z nas, odgrywają niebagatelną, o ile nie najważniejszą, rolę. Rodzina, najważniejsza, ta za którą się tęskni, która powinna być podporą, ostoją. Tęsknota, uczucie znane większości z nas. Nasz bohater tęskni bez mała przez całe opisywane życie. Często uczucie tej samej tęsknoty towarzyszy mu przez cały czas, czasami pojawia się nowy aspekt.
Trudno jednoznacznie napisać, o czym jest ta książka. Najłatwiej napisać, iż jest to książka po prostu o życiu, o wszelkich jego aspektach, wadach i zaletach. Brak w tej opowieści nagłych zwrotów akcji, brawurowej fabuły, ale są wielkie emocje, piękne słowa, język i sposób kreślenia opowieści, które sprawiają, że lektura pochłania od pierwszej strony.
Poste restante oczarowuje, zachwyca, wciąga i sprawia, iż pamięta się o niej jeszcze długo po zakończeniu lektury. Warto dać tej książce szansę. Satysfakcja czytelnicza gwarantowana.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-31 08:13:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

W krainie cedrów to powieść wyjątkowa, klimatyczna. To także cudownie i magicznie opowiedziana historia Samira, jego zaginionego ojca, całej rodziny i tego, jak wielki wpływ na teraźniejszość, na nas samych mają nasze pochodzenie i tajemnice z przeszłości.
Samir urodził się w Niemczech, jakiś czas po tym, gdy jego rodzina uciekła z ogarniętego niepokojami Libanu. Gdy chłopiec ma 8 lat jego...
W krainie cedrów to powieść wyjątkowa, klimatyczna. To także cudownie i magicznie opowiedziana historia Samira, jego zaginionego ojca, całej rodziny i tego, jak wielki wpływ na teraźniejszość, na nas samych mają nasze pochodzenie i tajemnice z przeszłości.
Samir urodził się w Niemczech, jakiś czas po tym, gdy jego rodzina uciekła z ogarniętego niepokojami Libanu. Gdy chłopiec ma 8 lat jego ojciec zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać, znika na całe dnie, noce, wraca pobity, milczący. Pewnego dnia głowa rodziny po prostu zostawia swoich bliskich, znika, opuszcza ich. 20 lat póżniej Samir postanawia odnaleźć ojca, wyjaśnić jego tajemnicę. W tym celu udaje się do Libanu. To podróż trudna logistycznie, ale także emocjonalnie. Pierwsza wizyta Samira w kraju jego przodków, pierwsze spotkanie z nieznaną codziennością, natłok myśli, niezwykle trudne (o ile nie niemożliwe) zadanie do wykonania. Co z tego wyniknie?
Pierre Jarawan napisał niezwykłą, intrygującą i wciągającą od pierwszej strony powieść. Czyta się ją niczym jakąś magiczną opowieść, która hipnotyzuje. To jedna z tych książek, której nie możemy odłożyć dopóki nie skończymy czytać.
Opisywane w książce losy Samira i jego najbliższych są ciekawe, intrygujące, niepokoją, sprawiają, iż część książki jawi się nam jako opowieść magiczna, a część wydaje się wręcz nieprawdopodobna.
Dramaty polityczne, trudne podziały, tragiczne historie, tragedie będące udziałem zwykłych ludzi, niezwykła historia Libanu i Bliskiego Wschodu, przeplatają się z pozytywnymi okruchami historii miłosnych, dot. przyjaźni, międzyludzkiej pomocy i wsparcia.
Autor porusza w książce wiele ważnych problemów, które są ponadczasowe i mogą mieć zastosowanie niezależnie od tego, gdzie i kiedy żyjemy.
Książka wciąga, porusza, ale i zmusza do myślenia. Dodatkowo rodzinna opowieść o Samirze, jego bliskich i zawirowaniach Bliskiego Wschodu sprawia, iż na kilka rzeczy, zagadnień spojrzymy zupełnie inaczej. Gorąco zachęcam do lektury.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-29 06:12:53
Dodał książkę na półkę:
Autor:
Cykl: Stracone dusze (tom 1)
 
2018-10-28 10:32:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Silva Rerum to saga o burzliwych dziejach polsko-litewskiej rodziny Narwojszów na tle wielkiej wojny północnej. To także forma pamiętnika, rodzinnej księgi, pasjonująca, poruszająca i na długo zapadająca w pamięć.
Silva Rerum II jest bezpośrednią kontynuacją części I. W tym tomie akcja rozgrywa się w latach 1707 – 1710. Jest to okres, gdy wojny, waśnie, plagi chorób, nieurodzaju, a co za tym...
Silva Rerum to saga o burzliwych dziejach polsko-litewskiej rodziny Narwojszów na tle wielkiej wojny północnej. To także forma pamiętnika, rodzinnej księgi, pasjonująca, poruszająca i na długo zapadająca w pamięć.
Silva Rerum II jest bezpośrednią kontynuacją części I. W tym tomie akcja rozgrywa się w latach 1707 – 1710. Jest to okres, gdy wojny, waśnie, plagi chorób, nieurodzaju, a co za tym głodu i wysokiej śmiertelności w połączeniu z biedą wprost nie nie do opisania, były na porządku dziennym. Z drugiej strony nieliczna garstka uprzywilejowanych miała do dyspozycji wszystko, a ich życie to była jedna wielka sielanka w luksusie.
Bieda, głód, choroby, ale i najazdy szwedzkich żołnierzy, plądrowanie przez nich miasta i okolic, stają się także udziałem Wilna. Los nie oszczędza też bohaterów książki. Do ogólnonarodowych dramatów dochodzą też ich własne, mniejsze, ale także tragiczne w skutkach dramaty, których zwieńczeniem będą brzemienne w skutki wydarzenia i decyzje.
Celowo nie napisze o co chodzi, żeby nie odbierać wam przyjemności wynikającej z elementu zaskoczenia i samej lektury.
Krisitna Sabaliauskaitė po raz kolejny stworzyła wspaniałą, pełną dramaturgii i napięcia powieść. Książkę czyta się bardzo dobrze, ale..dopiero po tym, gdy czytelnik przyzwyczai się do stylu pisarskiego autorki, dla której charakterystyczne są długie, często określane mianem barokowych zdania i prawie całkowity brak dialogów. Gdy zaakceptuje się taki sposób pisania, dalsza lektura jest wielka, przeogromna przyjemnością.
Nie dziwię się, iż Silva rerum została litewską książką roku w 2009 roku i jedną z książek dekady na Litwie. Jestem pewna, iż część II powtórzy ten sukces.
Wisienką na torcie są opisy ówczesnego Wilna, miasta, które obecnie nazwalibyśmy multi-kulti. Istniały w nim obok siebie takie narodowości, jak: polska, litewska, żydowska, ormiańska, rosyjska, niemiecka i wiele innych. Ich współistnienie, wielokrotne przenikanie się obyczajów, kultur także zostało wspaniale w książce ukazane.
Gorąco polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-27 08:07:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Lata 70. XX wieku, wysokie góry Tyrolu, ucieczka kobiety, ścigający ją wściekły mąż kryminalista, wynajęty płatny zabójca i coraz bardziej gęstniejąca atmosfera zagrożenia. Taki jest w ogólnym zarysie klimat tej książki.
Do tego dochodzi groźny wypadek uciekającej i ratujący ją z niego pustelnik. Całość okraszona niebezpieczeństwem i sporą garścią tajemnic.
Luca D'Andrea napisał dobrą,...
Lata 70. XX wieku, wysokie góry Tyrolu, ucieczka kobiety, ścigający ją wściekły mąż kryminalista, wynajęty płatny zabójca i coraz bardziej gęstniejąca atmosfera zagrożenia. Taki jest w ogólnym zarysie klimat tej książki.
Do tego dochodzi groźny wypadek uciekającej i ratujący ją z niego pustelnik. Całość okraszona niebezpieczeństwem i sporą garścią tajemnic.
Luca D'Andrea napisał dobrą, ciekawą, niezwykle intrygującą książkę, w której początkowo prym wiedzie wątek uciekającej kobiety, który stopniowo ustępuje miejsca siatce tajemnic, grozie skrywanych sekretów i czającemu się tuż pod powierzchnią napięciu. Cała fabuła jest przy tym niczym meandrująca rzeka z wieloma odnogami zakolami. Co i rusz pojawia się nowy element, nowa postać, kolejna kwestia, która zadziwia, wprowadza zamieszanie, zwiększa napięcie i poczucie zagrożenia. Fabuła jest wielowątkowa, skomplikowana i w wielu miejscach wprowadzająca spore zamieszanie.
Wszystko, co z początku zdawało się być oczywistym wraz z pojawieniem się nowych postaci, kolejnych tajemnic, wątków, komplikuje się, jak to tylko jest możliwe.
Niewiele wiemy o kolejnych postaciach, niewiele (ba, praktycznie nic) wiemy także o tytułowej Lissy. Co z tego wyniknie? Jeżeli jesteście ciekawi, jeżeli intryguje was jak na teraźniejszość wpływa koszmar sprzed lat, sięgnijcie po tę pozycję, warto.
Lissy to swoisty miks wątków, które wydają się być z jednej strony oczywiste, a z drugiej nad wyraz zagadkowe, niezmiernie intrygujące i wzbudzające niepokój. To taki miks bajki obyczajowej z thrillerem i horrorem.
Sporo miejsca poświęcone jest też warstwie psychologicznej, kwestii psychiki i postępowania bohaterów. Te zagadnienia wymieszane z tajemnicami i atmosferą zagrożenia tworzą bardzo ciekawy efekt. Lissy to książka, w której do końca trudno przewidzieć rozwój wypadków.
Fabuła zaciekawia, akcja wciąga już od pierwszych stron i generalnie książkę czyta się bardzo szybko i ze sporą przyjemnością, a bieg wydarzeń trudno przewidzieć nieomal do ostatnich stron. Polecam.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-25 19:26:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Olga Rudnicka po raz kolejny sprawiła, że na mojej twarzy zagościł uśmiech, a perypetie jej bohaterów były doskonałą odskocznią od problemów dnia codziennego.
Autorka, jak żadna inna z obecnie piszących, potrafi mnie rozbawić, poprawić humor, sprawić, iż na pewien czas zapominam o problemach, a lektura jest czystym relaksem.
Byle do przodu ma przede wszystkim niesamowity przebieg akcji, jej...
Olga Rudnicka po raz kolejny sprawiła, że na mojej twarzy zagościł uśmiech, a perypetie jej bohaterów były doskonałą odskocznią od problemów dnia codziennego.
Autorka, jak żadna inna z obecnie piszących, potrafi mnie rozbawić, poprawić humor, sprawić, iż na pewien czas zapominam o problemach, a lektura jest czystym relaksem.
Byle do przodu ma przede wszystkim niesamowity przebieg akcji, jej niespodziewane zwroty i bardzo, ale to bardzo ciekawie nakreślonych bohaterów.
Wszystkie książki Rudnickiej, to wielki chaos, tym większy, im bardziej wnikamy w kolejne perypetie bohaterów, poznajemy ich zwariowane przygody, niezwykłe wypowiedzi.
Tym razem głównych bohaterów jest kilku....Maria, która marzy o własnej restauracji, a o jej prowadzeniu, tak jak o gotowaniu, nie ma pojęcia; jej brat Piotr, który zarządza centrum urody, choć nie odróżnia najbardziej fundamentalnych pojęć.
Jest także wielki sponsor, czyli ojciec obojga, który na 100% coś knuje...trzeba tylko w najprostszy sposób dowiedzieć się co i jak. Należy przy tym pamiętać, iż wszystkie chwyty są dozwolone! I zaczyna się...
Więcej o fabule nie napiszę. Nie chcę wam odbierać przyjemności wynikającej z lektury. Świetna zabawa i mile spędzone godziny gwarantowane.
Rudnickiej udało się stworzyć wprost niesamowitą historię z maksymalnie przerysowanymi postaciami i ich kuriozalnym do granic absurdu zachowaniem. O dziwo takie przerysowanie nie przeszkadzało mi absolutnie. Autorce udało się wszystko tak opisać, tak ze sobą powiązać, że nic nie razi, a całość to wyśmienita komedia absurdów.
Byle do przodu czyta się świetnie, lekko, z prawdziwą przyjemnością. Rudnicka ma lekkie pióro, niesamowite poczucie humoru, cięty język, spostrzegawcze oko (celnie obrazuje i puentuje nasze przywary) i zdolność przelewania wszystkiego na papier w arcyciekawy sposób.
Książkę polecam wszystkim lubiącym dobrą literaturę, ceniących lektury z przymróżeniem oka, momentami odrobinę wyolbrzymionymi sytuacjami, czasami nawet bardzo nieprawdopodobnymi.Polecam,.

pokaż więcej

 
2018-10-23 19:14:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Człowiek z brzytwą, kryminał retro, nie tylko dobrze i ciekawie oddający klimat XIX wieku i niewielkiego miasteczka znajdującego się w pobliżu Warszawy. To także kryminał z ciekawie nakreśloną intrygą i niezłym śledztwem.
Dla mnie jest to jednak bardziej dobra powieść z wątkiem kryminalnym nie stricte rasowy kryminał. Dlaczego? Otóż dlatego, iż opowieść o miasteczku, która jest też bardzo...
Człowiek z brzytwą, kryminał retro, nie tylko dobrze i ciekawie oddający klimat XIX wieku i niewielkiego miasteczka znajdującego się w pobliżu Warszawy. To także kryminał z ciekawie nakreśloną intrygą i niezłym śledztwem.
Dla mnie jest to jednak bardziej dobra powieść z wątkiem kryminalnym nie stricte rasowy kryminał. Dlaczego? Otóż dlatego, iż opowieść o miasteczku, która jest też bardzo ciekawym rysem psychologicznym jego mieszkańców, kopalnią wręcz wiedzy o życiu w tamtym okresie, wysuwa się na plan pierwszy.
Trojanowska bardzo rzetelnie przyłożyła się do zadania i genialnie oddała atmosferę miasteczka, duszną, klaustrofobiczną, nużącą, jakby oblepiająca swoimi prymitywnymi, prowincjalnymi mackami. Jednocześnie ukazała nieomal wszystkie warstwy społeczne, pełen przekrój ludności, ze sporą garścią ekscentryków, ba wręcz dziwaków, różnych osób odstających od przeciętnego mieszkańca, ale i zwyczajnych osób, domatorów, bywalców salonów, ludzi spokojnych, ale i karierowiczów, którzy za lepsze stanowisko są w stanie zrobić nieomal wszystko.
Dochodzenie jest prowadzone, a jakże, ale jest ono jakby dodatkiem, pretekstem do pokazania właśnie miasteczka i jego mieszkańców ze wszystkimi ich przywarami, zaletami, specyfiką, atmosfera miejsca. Jeżeli chodzi o samo dochodzenie, to mamy całą gromadę podejrzanych o zabójstwo. W Zakładzie Przyrodoleczniczym ginie młoda kuracjuszka i to jej śmierć staje się przedmiotem śledztwa, którego intryga jest bardzo ciekawa i przemyślana oraz doskonale prowadzona, choć od pewnego momentu wiadomo kim jest sprawca. W żadnym jednak stopniu nie zmniejsza to satysfakcji wynikającej z lektury.
Człowieka z brzytwą czyta się z prawdziwą przyjemnością, którą stanowi dobra, dopracowana lektura i smaczki rodem z końca XIX wieku. Polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-21 13:07:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

W 2004 r. Ana Maria Machado, portugalska reporterka z Waszyngtonu, została poproszona o nakręcenie filmu dokumentalnego o rewolucji z 1974 r. Była to tzw. rewolucja goździków. Pucz doprowadził do obalenia dyktatury i przywrócenia swobód obywatelskich i politycznych i dekolonizacji portugalskich posiadłości w Afryce i Azji.
Ana wraz z dwoma współpracownikami odwiedza i przeprowadza wywiady z...
W 2004 r. Ana Maria Machado, portugalska reporterka z Waszyngtonu, została poproszona o nakręcenie filmu dokumentalnego o rewolucji z 1974 r. Była to tzw. rewolucja goździków. Pucz doprowadził do obalenia dyktatury i przywrócenia swobód obywatelskich i politycznych i dekolonizacji portugalskich posiadłości w Afryce i Azji.
Ana wraz z dwoma współpracownikami odwiedza i przeprowadza wywiady z różnymi aktorami i świadkami zamachu stanu, tym, którzy całe wydarzenie mają jeszcze w pamięci. Tym samym Ana odbywa swoistą podróż w czasie, a także w pamięć samych uczestników wydarzeń. Zebrany do filmu materiał to rozmowy, przemyślenia, zapiski, często prawda mieszająca się ze złudzeniem, wyobrażeniem o tamtych dniach. Część wspomnień z powodu upływu czasu zatarły kolejne dekady, a część uległa zamianie w to, jakimi te dni chcą pamiętać rozmówcy reporterki.
Największym atutem książki są dwa aspekty. Po pierwsze język, jakiego używa autorka. Jest on niezwykle barwny, plastyczny. Wydarzenia opisane takim językiem zdają się ożywać przez oczyma czytelnika. Wyjątkowych barw i uroku nabiera także Lizbona, która mimo tragicznych wydarzeń, na kartach książki staje się miastem wyjątkowym.
Drugim aspektem, na który warto zwrócić uwagę są liczne pytania, które rodzą się w trakcie lektury w głowie czytelnika. Rodzące się pytania dotyczą nie tylko samej rewolucji, jej przebiegu, genezy, efektu. Sporo przemyśleń dot. także tego, dlaczego część osób wymyśliła, czy też podała odbiegającą od prawdziwej wersję wydarzeń.Tak, ta książka niewątpliwie zmusza do myślenia, refleksji, zatrzymania się choć na chwilę.
W książce jest także wątek biograficzny. Jednym z bohaterów opowieści jest ojciec autorki, Any Marii Machado, który był znanym portugalskim dziennikarzem, gwiazdą w swoim fachu.
Ci o których pamiętamy to dobra, dopracowana, niezwykle barwnie i ciekawie napisana książka. Jednak nie będę ukrywać, nie jest to lektura rozrywkowa, łatwa, szybka do czytania. Lekturze trzeba poświęcić całą uwagę, skupić się na tym co czytamy, nad sensem, kontekstem i tym, co z tego wynika. Pewną trudność może sprawiać także język książki. Tak, jak napisałam, jest on bardzo ciekawy, momentami piękny, ale trudny w odbiorze.
Książka może na początku zniechęcać, ale nie poddawajcie się. Warto zadać sobie trud lektury.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2018-10-17 20:13:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Kolejna, bardzo sprawnie napisana książką Chamberlain. Kolejna wg. znanego, sprawdzającego się schematu.
Jest rok 1944, Tess DeMello podejmuje brzemienną w skutki decyzję... zrywa zaręczyny z ukochanym mężczyzną i wyprowadza się z Baltimore do Hickory, małego miasteczka, aby tam poślubić człowieka, którego widziała tylko jeden raz w życiu.
Dlaczego? Co nią kierowało? Jak odnajdzie się w nowym...
Kolejna, bardzo sprawnie napisana książką Chamberlain. Kolejna wg. znanego, sprawdzającego się schematu.
Jest rok 1944, Tess DeMello podejmuje brzemienną w skutki decyzję... zrywa zaręczyny z ukochanym mężczyzną i wyprowadza się z Baltimore do Hickory, małego miasteczka, aby tam poślubić człowieka, którego widziała tylko jeden raz w życiu.
Dlaczego? Co nią kierowało? Jak odnajdzie się w nowym środowisku, we wrogim jej miasteczku? Tess bardzo szybko zdaje sobie sprawę, jak wielki błąd popełniła. Wrogie otoczenie, nieznany, dziwny, często wrogo zachowujący się mąż. A to dopiero początek historii.
Chamberlain napisała dobrą, poruszająca powieść o tym, jak jeden krok może zmienić nasze całe życie i o tym do czego zdolna jest kobieta.
Bardzo ciekawie odmalowane male miasteczko, jego atmosfera, wizerunek mieszkających w nim ludzi. To niewątpliwie plus powieści.
Kolejnym atutem jest warstwa emocjonalna., Jak to u tej autorki, ładunek emocjonalny, gra na uczuciach czytelników jest ogromny. Książka, opisana w niej historia poruszają od pierwszego rozdziału. Chociaż nie ukrywam, główna bohaterka, Tess jest dziecinna, infantylna, w wielu momentach po prostu irytująca. Jednak takie wykreowanie p6sotaci to celowy zabieg. Młodziutka dziewczyna w połowie lat 40. XX wieku, małe miasteczko, jego atmosfera, problem, z którym boryka się Tess, w taką fabułę p6sotać infantylnej, egzaltowanej dziewczyny doskonale się wpisuje.
Na końcu oczywiście wielki happy end, który jest bardzo charakterystyczny dla prozy Diane Chamberlain. Scenariusz, tak jak napisałam, wyeksploatowany znany od wielu książek, ale doskonale się sprawdzający. Skradzione małżeństwo czyta się dobrze, szybko, doskonała lektura na długie jesienne i zimowe wieczory.

pokaż więcej

 
2018-10-14 11:31:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Bardzo dobra powieść (jak to u Strout) opowiadająca o małej, odizolowanej od świata mieścinie, w której wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, a jedyną sensacją jest plotka, która jak nigdzie indziej potrafi zniszczyć każdego, nawet najbardziej cenionego obywatela.
To także opowieść o wykluczeniu z grupy, społeczności, o ferowaniu wyroków, o tym, jak szybko obdarzamy sympatią, szacunkiem i jak...
Bardzo dobra powieść (jak to u Strout) opowiadająca o małej, odizolowanej od świata mieścinie, w której wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą, a jedyną sensacją jest plotka, która jak nigdzie indziej potrafi zniszczyć każdego, nawet najbardziej cenionego obywatela.
To także opowieść o wykluczeniu z grupy, społeczności, o ferowaniu wyroków, o tym, jak szybko obdarzamy sympatią, szacunkiem i jak szybko kogoś z tych przywilejów obdzieramy.
Taką osoba był miejscowy pastor, którego uznanie niewielkiej społeczności wyniosło na piedestał, a póżniej paskudna plotka nieomal zniszczyła, a dotychczasowa sympatia przerodziła się w pogardę, ostracyzm.
Strout nie tylko ukazuje bardzo ciekawie zobrazowaną małomiasteczkową społeczność, ale także mechanizm powstawania plotki, jej ewoluowanie, to w jaki sposób owa plotka staje się nie tyle sensacją okolicy, co możliwością wniesienia energii, życia, jakiegoś ulotnego blasku w tak przeciętne małomiasteczkową egzystencję.
To bardzo kameralna, momentami nawet intymna powieść. W wielu momentach w trakcie lektury możemy czuć się zażenowani. Wszak omawiane, ba roztrząsane na publicznym forum są najintymniejsze problemy jednego człowieka, jego życie, poczynania, słowa poddawane są prawdziwej wiwisekcji. Z jednej strony to poruszające, może nawet szokujące, żenujące, a z drugiej strony w każdym z nas ludzi istnieje odrobina zaciekawienia ludzkim losem, ludzkimi poczynaniami, gestami.
Połączenie plotki, jej istnienia z ludźmi,którzy ją tworzą, rozprzestrzeniają, z ich charakterami, jest poruszające, arcyciekawe i prowadzi do niek6eidy bardzo smutnych wniosków. Tego typu zachowania, jakie przedstawia w swojej powieści Elizabeth Strout, są ponadczasowe i nie ograniczają się niestety tylko do małych miejscowości. Ludzie są z reguły bardzo podobni do siebie, bez względu na miejsce zamieszkania, rasę, narodowość. Smutne, ale prawdziwe.
Autorka oprócz naczelnego tematu, czyli egzystencji plotki i tego, co jest ona w stanie zrobić, porusza także inne zagadnienia, jak np. utrata wiary, kryzys w małżeństwie, różne lęki i obawy. Główny temat wyszedł jej mistrzowsko. Tematy poboczne umiarkowanie dobrze. Miałam wrażenia, jakby autorka dodała je trochę na siłę, nie dopracowała ich.
Mimo tego drobnego mankamentu warto po tę książkę sięgnąć. Doskonałe pióro i sporo materiału do przemyśleń.

http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1139 944 9106
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (11)

zgłoś błąd zgłoś błąd