Martwe dusze

Tłumaczenie: Wiktor Dłuski-Langer
Seria: 50 na 50
Wydawnictwo: Znak
7,3 (2168 ocen i 141 opinii) Zobacz oceny
10
172
9
266
8
474
7
709
6
333
5
148
4
34
3
25
2
3
1
4
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Мёртвые души
data wydania
ISBN
9788324031276
liczba stron
488
kategoria
klasyka
język
polski
dodała
Ag2S

Nowy przekład powieści ocalonej przed spaleniem Paweł Iwanowicz Cziczikow przemierza w interesach rosyjską prowincję. Pije szampana z prezesem sądu, gra w wista z policmajstrem, chadza na bale do gubernatora, zachwyca miejscowe damy. Uważnie obserwuje rosyjskie inferno z jego namiętnościami, hulankami, łajdactwem i korupcją. Szukając martwych dusz na sprzedaż, spotyka żywych, choć...

Nowy przekład powieści ocalonej przed spaleniem

Paweł Iwanowicz Cziczikow przemierza w interesach rosyjską prowincję.
Pije szampana z prezesem sądu, gra w wista z policmajstrem, chadza na bale do gubernatora, zachwyca miejscowe damy. Uważnie obserwuje rosyjskie inferno z jego namiętnościami, hulankami, łajdactwem i korupcją.

Szukając martwych dusz na sprzedaż, spotyka żywych, choć naznaczonych już przez piekło ludzi. Cziczikow niczym Dante zstępuje w coraz to niższe kręgi, napotykając gburów, łapówkarzy i pijaków, by wreszcie spotkać samego siebie.

Autor Martwych dusz, targany wyrzutami sumienia, zmagał się z własnymi poglądami – kilkukrotnie palił rękopisy, w których próbował tłumaczyć swoją postawę wobec Rosji i Rosjan.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Znak, 2014

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Punnuf książek: 106

Nowe tłumaczenie „Martwych dusz“

Zawsze fascynowali mnie ludzie zagubieni w poszukiwaniu źródła napędzającej ich siły, tej siły, którą można tylko przeczuwać, której echo odbija się w rytmie każdego indywidualnego życia. Dla tych, co wpadli na jej trop, nie ma odwrotu – raz jej ulegają, raz z nią walczą, często wynika z tego wielka sztuka, kiedy świat kotłuje się w nich jak przeciąg w wysokich pokojach pałacu. Taki właśnie był Gogol i takie są „Martwe dusze”: piękne i irytujące.

Dla Nabokova „Martwe dusze” kończą się wraz z ucieczką Cziczikowa z miasta NN. I rzeczywiście, druga część powieści wywołuje w czytelniku lekkie zakłopotanie. Znika Gogol magik, znikają migoczące kolory, srebrzyste mgły i tajemnicza atmosfera, cichną i rozpływają się pozostawione daleko za pędzącą bryczką żywe sylwetki Nozdriowa, Pluszkina, Sobakiewicza, Koroboczki i innych mieszkańców wymyślonej przez autora fantastycznej krainy. Dzieje się coś dziwnego. Na scenę wychodzą bohaterowie zdrowi, solidni, moralnie stabilni, słowem – paladyni. Posągowy, lecz dobroduszny Murazow, Kostanżogło, któremu każdy z nas bez lęku oddałby w zarządzanie cały swój majątek; niby wszystko w porządku, od nadmiaru pozytywnych postaci się nie umiera, można co najwyżej dostać lekkich mdłości, jednak zbyt wielki kontrast pomiędzy artystycznie pyszną częścią pierwszą a utrzymaną w tonie szkolnym częścią drugą sprawia, że czytelnik wierci się w fotelu, zastanawiając się, czy przypadkiem ciśnienie nie poleciało na łeb na szyję, bo jakiś ten dzień taki....

Zawsze fascynowali mnie ludzie zagubieni w poszukiwaniu źródła napędzającej ich siły, tej siły, którą można tylko przeczuwać, której echo odbija się w rytmie każdego indywidualnego życia. Dla tych, co wpadli na jej trop, nie ma odwrotu – raz jej ulegają, raz z nią walczą, często wynika z tego wielka sztuka, kiedy świat kotłuje się w nich jak przeciąg w wysokich pokojach pałacu. Taki właśnie był Gogol i takie są „Martwe dusze”: piękne i irytujące.

Dla Nabokova „Martwe dusze” kończą się wraz z ucieczką Cziczikowa z miasta NN. I rzeczywiście, druga część powieści wywołuje w czytelniku lekkie zakłopotanie. Znika Gogol magik, znikają migoczące kolory, srebrzyste mgły i tajemnicza atmosfera, cichną i rozpływają się pozostawione daleko za pędzącą bryczką żywe sylwetki Nozdriowa, Pluszkina, Sobakiewicza, Koroboczki i innych mieszkańców wymyślonej przez autora fantastycznej krainy. Dzieje się coś dziwnego. Na scenę wychodzą bohaterowie zdrowi, solidni, moralnie stabilni, słowem – paladyni. Posągowy, lecz dobroduszny Murazow, Kostanżogło, któremu każdy z nas bez lęku oddałby w zarządzanie cały swój majątek; niby wszystko w porządku, od nadmiaru pozytywnych postaci się nie umiera, można co najwyżej dostać lekkich mdłości, jednak zbyt wielki kontrast pomiędzy artystycznie pyszną częścią pierwszą a utrzymaną w tonie szkolnym częścią drugą sprawia, że czytelnik wierci się w fotelu, zastanawiając się, czy przypadkiem ciśnienie nie poleciało na łeb na szyję, bo jakiś ten dzień taki. Gogol zaczyna wykładać, uczyć, pokazywać rozwiązania, które należy czym prędzej w jego ukochanej Rosji wdrożyć, żeby pokonać diabła. Misterna budowla trzeszczy. Być może taki los niektórych wielkich rosyjskich pisarzy, że artysta w nich bije się nieustannie z człowiekiem odpowiedzialnym. (Polecam oczywiście, jako kompana do lektury, książkę Nabokova o Gogolu. Należy jednak uważać, ponieważ jest ona przebiegła, zaczyna się śmiercią pisarza, a kończy opisem jego narodzin. Zupełnie na opak. W dodatku nie ma w niej streszczenia fabuły, a opisany Gogol nie jest sobą, lecz tworem wymyślonym przez Nabokova: Nabogolem czy też Gogokovem).

Mimo wszystko to właśnie druga część - denerwująca, rozczarowująca - przydaje Gogolowi wymiarów, czyni go bardziej ludzkim, czyli doskonałym. Pozwala w pełni docenić artystyczne mistrzostwo początku. Przedziwny świat Rosjanina trudno z czymkolwiek porównać (chociaż na myśl przychodzi Philip K. Dick). Poza świetnymi dialogami, żywymi postaciami, przygodami Cziczikowa, jest w nim coś niepokojącego, jak dudnienie bębnów w mroku Morii; słyszany w ciszy zapadającego zmierzchu odgłos kroków, znikająca za horyzontem droga, wspomniana mimochodem liczba, toczące się koło bryczki – wydaje się, że pulsujące, pulchne i gładkie coś zaraz wyrwie się z płaskości strony i oblepi świat ciekawskimi mackami. Wyobraźnia Gogola na nieszczęście dla niego i szczęście dla nas nie zna granic.

Cziczikow, główny bohater, jest uroczą gogolowską kreaturą, pełzającą wśród innych ciekawych stworów zaludniających miasto NN i okolice w celu zakupienia od nich „martwych dusz”, nieżyjących lub zbiegłych chłopów pańszczyźnianych, za których do następnego spisu ludności właściciele i tak muszą płacić podatki. Jego wina nie jest wielka, cele niezbyt ambitne. Polski czytelnik po raz pierwszy ma możliwość przeczytania obu części przetłumaczonych przez tego samego tłumacza. „Martwe dusze” zostały wydane nakładem Znaku w serii 50 na 50.

Rafał Łukasik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (5687)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 329
Gapcio | 2015-01-30
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Uwielbiam czytać książki o Rosji napisane przez Rosjan i napisane dobrze. Fascynuje mnie, że posiadają one pewien pierwiastek wspólny i nieobecny w utworach pisarzy innej narodowości, nazwijmy go - nomen omen - rosyjską duszą, a jednocześnie silne osobowości autorów nadają każdej z nich niezaprzeczalny rys indywidualny. Nie inaczej jest w przypadku powieści Gogola, której styl wydaje się znajomy, a jednak autor wielokrotnie potrafi czymś czytelnika zaskoczyć.
Rosyjska prowincja i zamieszkujące ją indywidua odmalowane tu są niezbyt korzystnie i niesłychanie dowcipnie, choć dowcip ów zdaje mi się nierówny - raz pierwszorzędny, innym razem dość wymuszony. Być może to efekt wewnętrznych rozterek, jakie szarpały Gogolem podczas pisania, a może tylko skutek mojej tendencji do wybrzydzania, która gotowa jest karmić się byle ochłapem.
Opis urzędniczej kariery Cziczikowa jest przedni i znakomicie przystaje do wielu współczesnych polskich karier z pogranicza polityki i biznesu.
Moje wydanie...

książek: 752
Na półkach: Przeczytane

„Martwe dusze” znaleźć można na większości list z cyklu „100 najlepszych książek…” i chociażby z tego tytułu poznanie powieści uznałem za obowiązkowe. Przed lekturą dowiedziałem się, że Mikołaj Gogol „był mistrzem wyrosłej z romantyzmu groteski, niezrównanym satyrykiem-humorystą. Wzbogacił język artystyczny o specyficzne i ekspresywne słownictwo opisywanych środowisk”. Na podstawie tak określonej charakterystyki spodziewałem się zabawnej lektury z mocno zarysowanych drugim, znacznie głębszym dnem.
A jak było w rzeczywistości? Początek „Martwych dusz” to prawdziwy majstersztyk. Bogaty w opisy plastyczny język, doskonale zarysowana postać głównego bohatera, niesamowity klimat rosyjskiej prowincji z okresu XIX wieku, która jednakowo mogłaby być uniwersalną enklawą posadowioną poza miejscem i czasem, to wszystko wprawiło mnie w stan błogiego zachwytu. Gogol przeniknął duszę ludzką aż do ostatka, jak niewielu pisarzy potrafił odtworzyć różne osobowości w sposób nie tylko wiarygodny,...

książek: 549
Paweł | 2017-02-09
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 09 lutego 2017

W Rosji przed reformą uwłaszczeniową cara Aleksandra II chłop pańszczyźniany był traktowany przez prawo cywilne jak rzecz. Właściciel ziemski mógł dowolnie rozporządzać swoim „mieniem”. Chłopów można było sprzedać, kupić, zastawić, wydzierżawić a nawet przegrać sobie w karty. Aby pogodzić to faktyczne niewolnictwo typu feudalnego z moralnością chrześcijańską, według której każdy człowiek posiada boski dar życia, ukuto termin „dusza chłopska” na określenie stanu posiadania w „inwentarzu ludzkim”. Centralny bohater powieści Mikołaja Gogola, Paweł Iwanowicz Cziczkow, ugania się po anonimowej rosyjskiej guberni w poszukiwaniu tychże dusz ludzkich, z tym zastrzeżeniem, że jego interesują tylko martwe dusze. Mówiąc językiem uwspółcześnionym, chodzi w tym miejscu o zmarłych chłopów, za którym należało płacić podatek, aż do czasu sporządzenia nowego spisu powszechnego.
Konstrukcja powieści nawiązuje do oświeceniowej tradycji satyryczno-moralizatorskiej, gdzie mamy motyw drogi, kolejne...

książek: 1268
Dominika | 2018-06-30
Przeczytana: 30 czerwca 2018

Po raz kolejny spotykam się z głównym bohaterem, który nie wzbudza zbytniej sympatii, ponieważ od początku czuje się, że on coś kombinuje. Wrażenie nie okazało się mylne, ale szczegółów nie zdradzę, autor sam o nich pod koniec wspomni.

Paweł Iwanowicz Cziczikow to osoba przymilna i interesowna, choć chyba nie nikczemna. Chociaż... zależy jak na to spojrzeć. Gogol długo kazał czekać na odsłonięcie prawie wszystkich kart (asa zostawił), robił podchody w stosunku do czytelnika, może go sprawdzał, chciał przemycić ważne tematy. Chodzi o "martwe dusze" i nie tylko. "Martwe dusze" to nie tylko przenośnia, to też realny problem. Autor skupia się na stosunku człowieka do człowieka, o powiązaniach towarzyskich, o podejściu "klasy wyższej" do chłopów, do martwych dusz. To nie są pozytywne rozważania, ktoś może ujrzał w nich swoje grzechy.

To wydanie, które czytałam nie zawiera fragmentów drugiego tomu, stąd pewnych rzeczy po prostu nie wiem, ale dowiedziałam się, że autor był rozdarty...

książek: 0
| 2014-09-28
Na półkach: Przeczytane, Pоссия...
Przeczytana: 28 września 2014

Był sobie... Cziczikow. Gość, który skupuje martwe dusze. Po co mu one? Wszyscy pytają, nikt nie umie odpowiedzieć, ale wszyscy sprzedają. Towarzystwo w mieście N. zaintrygowane i zauroczone przyjmuje chętnie tego tajemniczego przybysza. Panie się w nim kochają, panowie zachwycają. Ale kim on jest? Odwiedzamy z nim ziemian, kupujemy martwych chłopów i przy okazji oglądamy paradę ludzkich charakterów. Co to za postaci? Jakie ewenementy? Łgarze, pijacy, gracze, kokietki i kokoty, plotkarze, skąpcy, brudasy, zazdrośnice. Można wyliczać w nieskończoność.
Gogol miał giętki język, pięknie operował słowem, więc z ciekawością i uśmieszkiem na ustach można poczytać te charakterystyki.
I do końca czeka się na jedno wyjaśnienie... Po co mu te martwe dusze?
Ja już wiem...

książek: 203
Sagittaire | 2016-06-19
Na półkach: Przeczytane, Autor ROSJA
Przeczytana: 18 czerwca 2016

Kiedy czytałam "Martwe dusze" w pierwszej klasie liceum śmiałam się do łez z tej "komedii", jak ją wtedy odbierałam. Kiedy wczoraj skończyłam czytać "MD" moje myśli były popuchnięte jak zbite psy, a odrobina groteski, zawartej w tym morzu dogłębnego smutku ani razu mnie nie rozweseliła. Komedia okazała się gorzkim poematem, wyrzutem sumienia, sposobem na wyciąganie bolączek i pławieniem się w nich, cichym skomleniem wiecznie depresyjnej rosyjskiej duszy.

Ach ta rosyjska dusza, która doprowadza mnie do obłędu!
Poznawszy w moim średnio długim życiu sporo ludzi wschodu (Rosjan, Ukraińców itd.) nie spotkałam żadnego szczęśliwego (jak ktoś mi takiego przedstawi, to ozłocę). Na pozór może się jakiś znajdzie, ale jak mu się dobrać do serca, to zaraz depresja i nieutulony ból istnienia. A jak już wypije odrobinę alkoholu i to z niego wyłazić zacznie, to dla mnie nie do wycierpienia. Zwłaszcza dotyczy to Ukraińców, a Gogol - mimo że wielki rosyjski klasyk - był Ukraińcem. Stykałam się...

książek: 1245
ZARAZA | 2016-03-31
Przeczytana: marzec 2016

Mam mieszane uczucia co do tej powieści. Trudno mi było się zdecydować, czy tak naprawdę mi się podobała, czy nie. Podobała mi się przede wszystkim narracja. Nie dość, że Gogol posługiwał się niezwykle językiem, to jeszcze prowadził ją tak, iż miałam wrażenie, że siedzę koło niego, a on opowiada mi tą niezwykłą historię. Do tego dochodzi inteligenty dowcip i ironia. W powieści jest niezwykle wiele o Rosji i przede wszystkim o mentalności ich mieszkańców, co raczej nikogo nie zdziwi, jeżeli wie, że sięga po klasykę literatury rosyjskiej. Wspominam o tym, ponieważ dla mnie było to bardzo interesujące. Ale to chyba na tyle, co zapamiętałam z plusów. Przede wszystkim powieść nie wiele dała mi uciechy, jakoś nie do końca poczułam tą historię, niekiedy mnie męczyła. Ostatecznie jednak piękna narracja zachwyciła mnie na tyle, iż absolutnie nie żałuje poświęconego czasu i jeszcze nie zrezygnuję z dzieł Gogola.

książek: 904
Degamisz | 2018-10-22
Przeczytana: 22 października 2018

Muszę przyznać, że jak na pierwsze spotkanie z Mikołajem Gogolem to jestem nawet usatysfakcjonowany. Może i nie zdobył szturmem mego serca jak udało się to Bułhakowowi czy Tołstojowi ale zrobił na mnie spore wrażenie. Może mniej treścią a bardziej formą ale mimo wszystko wrażenie jest pozytywne.

Historia Cziczikowa trzyma w napięciu do samego końca. Gogol stopniowo odkrywa swoje karty ale przysłowiowego asa w rękawie zostawia na sam koniec. I chociaż można się mniej więcej czegoś spodziewać i oczekiwać mniej więcej takiego a takiego zakończenia to jednak finalnie autor naprawdę mnie zaskoczył.

Podoba mi się styl autora, pełen subtelnej acz złośliwej ironii. Do tego świetne poczucie humoru, bystrość i przenikliwość a nade wszystko ciekawy sposób prowadzenia narracji, taki chwilami gawędziarski. Nie da się nie zauważyć, że to pilny obserwator otaczającego go świata i ludzi co potem tak idealnie odzwierciedla w swojej powieści. No i te barwne, soczyste opisy, tak plastycznie...

książek: 39
Nemezis | 2019-02-06
Na półkach: Przeczytane

Przeczytałam z uśmiechem na twarzy. To wprawdzie nie komedia, ale nie mogłam przejść obojętnie wobec ogromnej dawki ironii, tak umiejętnie wplecionej w fabułę.
Akcji tu jak na lekarstwo, niewiele się dzieje, ale za to postacie chyba powstały tylko po to, by autor (tożsamy z narratorem) mógł do woli natrząsać się z przywar rosyjskiego społeczeństwa. I dostaje się każdemu, nie wyłączając nawet służby. Dialogi są po prostu genialne w swojej prostocie, zwłaszcza że towarzyszy im drugie, prześmiewcze dno. Dzięki szczegółowym opisom miejsc, ludzi i przedmiotów łatwiej poczuć klimat tamtych czasów, choć według dzisiejszych kanonów, pewnie te akapity dla niektórych czytelników byłyby zbyt nużące. Ja narzekać nie zamierzam.

Najbardziej intrygującą postacią jest oczywiście główny bohater Czyczykow (pisownia nazwiska w wydaniu z 1949 roku), bo dopiero na końcu powieści dowiadujemy się, kto zacz. W dzisiejszej terminologii mógłby uchodzić za specjalistę od marketingu, zważywszy na to jak...

książek: 423
czytający | 2017-01-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 28 stycznia 2017

W swoim arcydziele Mikołaj Gogol przejechał niezmierzoną Rosję za wielką potrzebą ukazania ludzkich charakterów w karykaturalnym świetle. Przetaczając się zgrabną kolaską po jej wyboistych drogach, doświadczył moje zmysły kąśliwymi uwagami natury moralnej. Podniosłym i strzelistym stylem wzbijał moje odczucia na szczyty uniesienia, by za chwilę rozbawić mnie trywialnymi dialogami. Językiem łgarza ukazywał Rosjan chorych na łapownictwo a o uczciwości napisał tyle, że można by o tym wydać oddzielną książkę. Ale szczególnie jedna, w jaskrawy sposób opisana niedorzeczność przykuła moją uwagę. Poszukiwanie martwych dusz stało się zajęciem tak mocno interesującym, że skutecznie wypełniło mój wolny czas. I wcale tego nie żałuję, bo dzięki temu mogłem bardzo wyraźnie przyjrzeć się interesującej rosyjskiej mentalności.

Ta opowieść jest pachnącą sprytem Cziczikowa wyprawą Mikołaja Gogola na gubernialną prowincję. To świat, w którym naelektryzowana plotkami społeczność, chętnie wbije...

zobacz kolejne z 5677 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znalezione w Ninatece: „Rewizor” Nikołaja Gogola

Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie! - te słynne słowa pochodzą z dramatu Nikołaja Gogola, „Rewizor”. Gogol sporo wiedział o śmiechu, a jeszcze więcej o rozśmieszaniu – nikt tak nie kpił z życia na rosyjskiej prowincji jak on (chociażby w „Nosie” czy „Martwych duszach”). Z okazji 207. rocznicy urodzin Gogola zachęcamy do obejrzenia „Rewizora”.


więcej
Znamy laureatów 10. jubileuszowej edycji Nagrody Literackiej GDYNIA

Piotr Wierzbicki, Michał Cichy, Piotr Janicki i Wiktor Dłuski zostali laureatami tegorocznej – dziesiątej – edycji Nagrody Literackiej GDYNIA. Laureatów ogłoszono w sobotę podczas uroczystej gali w hotelu Courtyard by Marriott.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd