Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Każdy musi płacić

Książka jest przypisana do serii/cyklu "fantastyczna fabryka". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
5,48 (160 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
2
8
14
7
32
6
42
5
35
4
6
3
14
2
5
1
9
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375748901
liczba stron
460
język
polski
dodał
Eisen

Polska odpowiedź na GRĘ O TRON. Trzy równoległe nici fabularne oraz szeroko zakrojona intryga na tle wyrazistych i mocnych bohaterów. Wojownik-inkwizytor przybywa z grupą rębajłów do jednego z księstw by prowadzić dochodzenie w sprawie o morderstwo popełnionego przez upiora. Bastard cesarza wraca z niewoli. Alternatywna średniowieczna Europa okiem twórcy Sztejera Jurga wyszczerzył zęby i...

Polska odpowiedź na GRĘ O TRON. Trzy równoległe nici fabularne oraz szeroko zakrojona intryga na tle wyrazistych i mocnych bohaterów. Wojownik-inkwizytor przybywa z grupą rębajłów do jednego z księstw by prowadzić dochodzenie w sprawie o morderstwo popełnionego przez upiora. Bastard cesarza wraca z niewoli.
Alternatywna średniowieczna Europa okiem twórcy Sztejera
Jurga wyszczerzył zęby i momentalnie zaatakował w twarz Borso. Minimalnie chybił i ponownie musiał uchylić się przez paskudnym pchnięciem w pachwinę, które zaserwował mu Torito. Znów dzieliły ich przestrzeń i stal.
Przez chwilę obserwowali się, krążąc wokół siebie jakby łączyła ich niewidzialna naprężona lina. Borso zmienił uchwyt na rękojeści sztyletu. Rana na przedramieniu bolała i krwawiła, przez co dłoń ślizgała mu się na rękojeści. Dzikus był cholernie szybki, a do tego nie walczył żadną ze znanych mu technik, stosował morderczy styl wyuczony w trakcie plemiennych rzezi rozgrywających się w cieniach Białego Lasu.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Fabryka Słów, 2013

źródło okładki: http://www.fabryka.pl/

pokaż więcej

Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Myrkul książek: 1161

(Prawie jak) "Gra o Tron"

„Polska odpowiedź na Grę o Tron”. Tak szumnie Fabryka Słów reklamowała najnowszą książkę Roberta Forysia "Każdy musi płacić".  To wysoko postawiona poprzeczka.

Niestety polscy wydawcy nader często nie wierzą, że książka potrafi obronić się sama z siebie. Nie tak dawno każda epic fantasy była „nowym Władcą Pierścieni”, każde science fiction „nową Diuną”, a każda postapokalipsa „nowym Dickiem”. Ja, jak i zapewne wielu innych czytelników, nauczyłem się traktować takie etykietki z dużą dozą podejrzliwości.  Bo wiele tych książek absolutnie od pięt nie odrastało tytułom, do których były porównywane. Czy w przypadku Forysia takie porównania są usprawiedliwione? To było podstawowe pytanie, na które chciałem sobie odpowiedzieć po lekturze tej książki.

Fabuła to kilka przeplatających się wątków. Heinz, bękart cesarza, obecnie członek zakonu rycerskiego, wraca do cesarstwa, żeby prosić ojca o pomoc dla swojego zakonu. Jego powrót jest nie na rękę dworskim koteriom. Sam cesarz walczy z episkopem (czyli papieżem) o władzę nad wiernymi. Obie strony zwołują zjazdy, sobory i szykują się do ostatecznej rozprawy. W te polityczne gierki wmieszani zostają justycjariusz (coś w rodzaju inkwizytora) Tankrid i jego dawna ukochana Armina, która jest czymś pośrednim między mniszką, komandosem i szpiegiem. Ot, taka reguła zakonna :) W tle rozgrywa się wątek Mai, nowicjuszki z zakonu Arminy, która po zabójstwie wyżej postawionej mniszki musi uchodzić z klasztoru.

=13pxW książkę bardzo trudno wejść....

„Polska odpowiedź na Grę o Tron”. Tak szumnie Fabryka Słów reklamowała najnowszą książkę Roberta Forysia "Każdy musi płacić".  To wysoko postawiona poprzeczka.

Niestety polscy wydawcy nader często nie wierzą, że książka potrafi obronić się sama z siebie. Nie tak dawno każda epic fantasy była „nowym Władcą Pierścieni”, każde science fiction „nową Diuną”, a każda postapokalipsa „nowym Dickiem”. Ja, jak i zapewne wielu innych czytelników, nauczyłem się traktować takie etykietki z dużą dozą podejrzliwości.  Bo wiele tych książek absolutnie od pięt nie odrastało tytułom, do których były porównywane. Czy w przypadku Forysia takie porównania są usprawiedliwione? To było podstawowe pytanie, na które chciałem sobie odpowiedzieć po lekturze tej książki.

Fabuła to kilka przeplatających się wątków. Heinz, bękart cesarza, obecnie członek zakonu rycerskiego, wraca do cesarstwa, żeby prosić ojca o pomoc dla swojego zakonu. Jego powrót jest nie na rękę dworskim koteriom. Sam cesarz walczy z episkopem (czyli papieżem) o władzę nad wiernymi. Obie strony zwołują zjazdy, sobory i szykują się do ostatecznej rozprawy. W te polityczne gierki wmieszani zostają justycjariusz (coś w rodzaju inkwizytora) Tankrid i jego dawna ukochana Armina, która jest czymś pośrednim między mniszką, komandosem i szpiegiem. Ot, taka reguła zakonna :) W tle rozgrywa się wątek Mai, nowicjuszki z zakonu Arminy, która po zabójstwie wyżej postawionej mniszki musi uchodzić z klasztoru.

=13pxW książkę bardzo trudno wejść. Świat prezentowany przez Forysia to tak naprawdę Europa, z tym że autor wrzucił w ten miks różne motywy historyczne z wieków X-XV, dołożył kapkę magii i tajemnic. Mamy więc krucjaty, walkę o władzę między cesarstwem i papiestwem, herezję husycką, potężny bank, kolonizację i prowadzącą ją kompanię, wzorowaną na Kompanii Wschodnioindyjskiej. Plus jakąś dziwną komunizującą sektę. Tyle tylko, że wiem to teraz, po lekturze.

Początkowo piekielnie trudno się we wszystkim połapać. Foryś stosuje swoją terminologię, nie kłopocząc się wyjaśnieniem o co chodzi. Chwilę zajęło mi zrozumienie, że "tytulariusz" to po prostu biskup, "wikariusz" to wcale nie ksiądz tylko zarządca prowincji i tak dalej. Rozumiem, że autor dzięki temu wybiegowi ma większą swobodę, ale piekielnie utrudnia tym lekturę. Tak samo jak nawałem imion i nazw własnych: miejsc, narodów, ras i tym podobnych. Pod tym względem bez problemu udało mu się dorównać George'owi Martinowi. Tyle tylko, że w „Grze o Tron” czytelnik dysponuje obfitymi dodatkami: mapami i listą bohaterów. W „Każdy musi płacić” brak mapy czy słowniczka, które, zwłaszcza przez pierwsze dwieście stron, bardzo ułatwiłyby lekturę. Mamy jedynie spis osób, tyle że niepełny i ułożony według logiki, która staje się jasna dopiero gdzieś w okolicach 3/4 książki, kiedy już w miarę można się bez niego obyć.

Brak tych dodatków bardzo szkodzi dobrej w gruncie rzeczy książce. Akcja poprowadzona jest z głową i wartko, widać sporo ciekawych pomysłów i potencjału. Widać, że powieść rozpoczyna nowy cykl, bo autor porozgrzebywał wątki i przerwał narrację, nie kończąc właściwie żadnego. Szkoda tylko, że co chwilę musiałem przerywać lekturę, żeby głowić się gdzie właściwie są bohaterowie, czy daleko im geograficznie do innych wątków i kim właściwie jest ta postać o dziwacznie brzmiącym tytule. Właściwie dopiero po około 300 stronach zrozumiałem podstawy świata Forysia na tyle, żeby skupić się na fabule.

„Każdy musi płacić” nie jest nową „Grą o Tron”. Do Martina sporo brakuje poziomem skomplikowania intryg, rozbudowaniem wątków, oryginalnością bohaterów czy wreszcie objętością. Dlatego warto powieść traktować jako solidny i mający potencjał początek nowej serii fantasy osadzonej w quasi-średniowiecznym świecie. Bo tym w gruncie rzeczy jest.

Krzysztof Krzemień

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (437)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 353
deskath | 2013-10-16
Przeczytana: 16 października 2013

Mam spory problem z oceną najnowszej książki Roberta Forysia. Przez pierwszą połowę nie wiele się dzieje. Czytelnik jest zapoznawany ze światem i jego strukturą oraz bohaterami powieści. Bohaterowie poszczególnych wątków wprowadzają nas w konflikt pomiędzy cesarzem, a episkopem. w drugiej połowie mamy sporo intryg, trochę walki, zabójstw. Postacie są ciekawe i pełnokrwiste, ale trudno poczuć do nich jakąś sympatię. Ich los tak na prawdę nie wiele obchodzi czytelnika. Sam pomysł na fabułę jest świetny więc mam nadzieję, że powstanie ciąg dalszy, który wyjaśni i rozwinie wiele wątków, których na razie możemy się tylko domyślać. Dodatkowy plus za misterne stworzenie świata przedstawionego.

książek: 793
PonuryDziadyga | 2014-08-15
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 15 sierpnia 2014

Niniejszy tekst jest sponsorowany przez słowa "standard" i "poprawność".

Właśnie te dwa słowa tępo huczały mi w głowie, gdy prześlizgiwałem się przez kolejną książkę Roberta Forysia. Dla tych, którzy dali się nabrać tekstom w stylu: "Polska odpowiedź na Grę o Tron"- moje gratulacje, jesteście gigantami naiwności. Swego czasu był już boom na podobne reklamy, ale wtedy tyczyło się to Dana Browna. Spodziewam się, że jeszcze kilka(naście) razy trafię na czytadło, próbujące desperacko podpiąć się pod modę na Martina, niczym polityk ciskający kiełbasą wyborczą, aby dobrać się do koryta.
Kim są bohaterowie "Każdy musi płacić"? Są to: justycariusz Tankird z Krom, w którym przebrzmiewają dawne emocje, co rzutuje na jego działania, ex-mniszka Maja, która posiada całą masę uber umiejętności i poznaje smak życia poza klasztornymi murami i cesarski bękart Heinz, któremu dostaje się tajna misja, mogąca podbudować jego mizerne notowania u władcy.
Czy tylko ja tu czuję banał? Cholera, bardziej...

książek: 2172
Shetani | 2013-07-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 01 lipca 2013

Nie da się ukryć, że „Gra o tron” zyskała rzesze fanów na całym świecie. Zdecydowanie jest to bestseller, który okazał się znakomitą lekturą. Za to nasz rodzimy autor – Robert Foryś – postanowił nam zapewnić naszą własną historię, która uznawana jest za „polską odpowiedź na ‘Grę o tron’”. Takim właśnie sposobem na polski rynek wydawniczy, nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, trafia powieść „Każdy musi płacić”.

Jest to alternatywna wersja Europy z czasów średniowiecza. W jednym z księstw doszło do tajemniczego zabójstwa. Wszystko wygląda na to, że czyn ten został popełniony przez upiora. Jednak na miejsce przybywa wojownik-inkwizytor, który wraz ze swoimi towarzyszami rozpoczyna śledztwo. W tym samym czasie na dwór Henryka II Jareńskiego przybywa jego syn, Heinz. Ojciec ma oczywiście nowe plany związane ze swoim synem, jednak Heinz pojmuje świat nieco inaczej niż jego rodzic. Ale czy można przeciwstawić się woli króla i własnego ojca, pamiętając jaka kara spotkała za to innych?...

książek: 525
Zerr | 2013-12-17
Przeczytana: 14 października 2013

Tekst ukazał się na: www.recenzjum.pl

No dobra... Albo ostatnio jestem niesamowicie wybredny jeśli chodzi o literaturę (szczególnie polską fantastykę), albo naprawdę coś jest na rzeczy. Do tej pory spod pióra Roberta Forysia przeczytałem jedynie trzy części "Sztejera". Które - nawiasem mówiąc - były całkiem ok. W porządku, przyznam się - zobaczywszy hasło "polska odpowiedź na Grę o tron" na niniejszej książce postanowiłem, że ją przeczytam (jak pewnie wiele osób). Nie dlatego, że dałem się nabrać. Że niby faktycznie? Ekhem... No, ale jako fan twórczości Martina nie mogłem nie sprawdzić tegoż tytułu... No to może się jednak nabrałem? Może właśnie o to chodziło? Och, ja naiwny...


Nie od razu nowa powieść Forysia wpadła w moje łapy. Musiałem poczekać na nieco lepszy okres, gdy uzbiera się już sumka, która pozwoli na zakup kilku książek za jednym zamachem. Tak przeważnie właśnie robię, jeśli idzie o nowe książkowe nabytki. Kupuję hurtowo i czekam na promocje. Ot co! Nie żebym był...

książek: 1199
Majorka | 2013-07-07
Na półkach: Przeczytane, 2013, Posiadam
Przeczytana: 07 lipca 2013

Kraj rodem ze średniowiecznej Europy, wojna pochłaniająca coraz więcej niewinnych istnień. Zagadkowe morderstwo, którego sprawcy nadal nie udaje się określić. Słudzy Wiary zdolni do rzeczy, które ich kodeks moralny powinien określać jako „niedopuszczalne”. Zdrady, rozwiązywanie problemów poprzez zamordowanie niewygodnej osoby. Zawiłe tajemnice rodzinne, które pozostają w pamięci niczym zadra, która nie pozwala na normalne życie. Cienie przeszłości, które wciąż stoją na drodze ku jasnej, bezpiecznej i spokojnej przyszłości. Wszystko to zawarte jest w najnowszej powieści Roberta Forysia „Każdy musi płacić”.
Gdy w niewyjaśniony sposób zostaje uśmiercona młoda dziewczyna, do jednego z księstw przybywa Tankrid z Krom, justycjariusz, którego zadaniem jest określenie, co właściwie się stało. Jednak gdy na swojej drodze spotyka czcigodną matkę Arminę Value, która przed laty zaszła z nim w ciążę, sprawy na dworze hrabiny Srogosz zaczynają się komplikować. Na jaw wychodzi wiele tajemnic,...

książek: 22
Kiper602 | 2013-07-24
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 24 lipca 2013

Akcja rozwija się makabrycznie wolno. Dopiero pod koniec książki zaczyna jako tako się zazębiać. Sama fabuła jest siermiężna a książkę momentami czyta się jak nudną kronikę. Postacie są nienaturalne, podejmują złe wybory i są po prostu nudne. To tylko 1. część ale po kolejne raczej nie sięgne.

książek: 14
Agnieszka | 2013-08-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dobra książka, którą trzeba traktować jak początek cyklu. Autor sprawnie posługuje się językiem, fabuła jest pomyślana z głową a postacie polubiłam, zwłaszcza Maje i Arminę. Przeszkadzał mi za to przesyt wątków politycznych, wprost męczył. W cyklu Martina, też jest tego nieraz za dużo, ale tam są mapy, wykazy rodów itp. Męczyłam się z tym okrutnie, aż przez przypadek natknęłam się na blog autora, na którym zamieścił niezłą mapę i sporo dodatków, które wprowadzają w kontekst. Od razu świat nabrał kształtu, a wątki polityczne( nawiązanie do historycznego konfliktu cesarza niemieckiego z papieżem) stały się jaśniejsze. No i poszło, powieść naprawdę mnie wciągnęła i jestem ciekawa, co dalej.

książek: 607
Angie Wu | 2013-09-15
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane
Przeczytana: sierpień 2013

Robert Foryś jest personą, z którą do tej pory nie miałam do czynienia, choć jako archeolog zajmujący się demonologią powinien zainteresować mnie znacznie wcześniej. Z twórcą postaci Vincenta Sztejera, bohatera innej serii jego autorstwa, spotkałam się dopiero teraz, przy okazji niedawnej premiery jego kolejnej książki - "Każdy musi płacić". Reklamowana od samego początku jako polska odpowiedź na "Grę o tron", siłą rzeczy przyciągnęła do siebie tłumy - część chciała się przekonać, czy Martina faktycznie można zrzucić z piedestału, część z czystej złośliwości pragnęła wylać Forysiowi na głowę wiadro pomyj, z góry skazując jego starania na porażkę. Ja umiejscowiłam się gdzieś pośrodku, bo nauczyłam się traktować takie zagrywki marketingowe z przymrużeniem oka, a poza tym bardzo byłam ciekawa prozy tego nieznanego mi dotąd pisarza.

Nie będę owijać w bawełnę: niesłychanie trudne okazało się dla mnie przebrnięcie przez pierwszych kilkadziesiąt stron. Ugrzęzłam w fabule, nie mogąc...

książek: 506
jarr74 | 2013-07-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2013 rok

„Nic nie przecina skuteczniej więzów lojalności niż katowski miecz”
Zapowiadana jako polska odpowiedź na kultowe już dzieło George’a R. R. Martina „Gra o tron” książka Roberta Forysia ” Każdy musi płacić” ma wszelkie podstawy by stać się naszym rodzimym odpowiednikiem ( bo oczywiście, król jest tylko jeden) tego znakomitego literackiego cyklu. Bogata, wielowątkowa, napisana z pasją, rozmachem, bardzo rozbudowaną fabułą i plejadą naprawdę nieźle nakreślonych, wyrazistych postaci, zarówno głównych jak i pobocznych. Klimatyczna, utrzymana w średniowiecznej konwencji i stylistyce, czerpiąca pełnymi garściami z tego mrocznego, surowego i fascynującego świata. Dzięki wieloosobowej narracji ukazana w szerokim kontekście politycznym, militarnym, religijnym, obyczajowym i społecznym, na tle dramaturgii rozgrywających się dynamicznych i zaskakujących czytelnika wydarzeń. A dzieje się sporo: konflikty zewnętrzne i wewnętrzne, skrytobójcze mordy, spiski, dworskie intrygi, zakulisowa...

książek: 555
Seidhewedd | 2015-11-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 listopada 2015

Po książkę sięgnęłam z przekory (bo takie hasła jak "polska odpowiedź na Grę o tron" wypada skwitować śmiechem) i by być może odgonić nudę. No cóż, nudy odgonić się nie dało.

Książka zapowiadała się wcale nieźle. I tak było przez pierwszy rozdział. Z każdym kolejnym - masakra, byle to dzieło skończyć. Równoległe nici fabularne są w porządku, ale jak dla mnie wypadałoby powiązać je bardziej niż umiejscowienie w tym samym świecie, coś tam trochę związane z intrygą, a dalej hulaj dusza, piekła nie ma.

Bo można byłoby stworzyć coś sensownego, a tak jeden wielki chaos powstał.

A nie, przecież na samiuśkim końcu te trzy wątki się łączą :) Szkoda, że jest to tak absurdalne "związanie" nici fabularnych, niby nic niemożliwego, ale nie w tym momencie książki, bo wygląda jak nachalna furtka do drugiego tomu. I na taki zabieg można tylko zareagować śmiechem.

I jeszcze jedno. Ja wiem, że można inspirować się wydarzeniami historycznymi i zaczerpnąć to i owo, ale bez przesady. Dla...

zobacz kolejne z 427 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd