Percepcja

Tłumaczenie: Andrzej Kossakowski
Książka jest przypisana do serii/cyklu "fantastyczna fabryka". Edytuj książkę, aby zweryfikować serię/cykl.
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,53 (198 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
5
8
32
7
50
6
62
5
22
4
11
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Visio in Extremis
data wydania
ISBN
9788375747744
liczba stron
480
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Lucy_Cruel

Miroslav Żamboch i jego złe światy już niemal dekadę zwalają z nóg czytelników, których z każdą książką przybywa. Tym razem Pragę zalewa fala wampirów, łatwych kobiet, motocykli, azjatyckich mieczy i morze czeskiej krwi. Zawrotne tempo akcji. Nawet zwykła bójka nagle zmienia się w regularną wojnę klanów. Nie ma miejsca na żarty, nie ma chwili na oddech. Złapałem go za kark i przycisnąłem do...

Miroslav Żamboch i jego złe światy już niemal dekadę zwalają z nóg czytelników, których z każdą książką przybywa.

Tym razem Pragę zalewa fala wampirów, łatwych kobiet, motocykli, azjatyckich mieczy i morze czeskiej krwi. Zawrotne tempo akcji. Nawet zwykła bójka nagle zmienia się w regularną wojnę klanów. Nie ma miejsca na żarty, nie ma chwili na oddech.

Złapałem go za kark i przycisnąłem do siebie. Stłumionym trzaskom wystrzałów towarzyszyły błyski ognia z otworu wentylacyjnego nad barem. W rytm tych wystrzałów drgała moja żywa tarcza. Przestała dopiero po ustaniu ognia.

Wyrwałem zza pasa nóż do rzucania i cisnąłem go w otwór, z którego padły strzały. Chrapliwy jęk przekonał mnie, że rzut był celny.

 

źródło opisu: Fabryka Słów

źródło okładki: Fabryka Słów

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Sylwia książek: 932

Co się dzieje z wampirami po zmierzchu?

Miroslav Žamboch odpowiada na powyższe pytanie w sposób niezwykle rozległy i szczegółowy. Nie szczędzi przy tym czytelnikowi opisu wylewających się z brzucha wnętrzności, rozbryzgującej się na cztery świata strony krwi, a już opisywanie krok po kroku przebiegu każdej kolejnej walki, opanował do perfekcji. Świst, półobrót, rotacja, odskok, cięcie od dołu ku górze, cięcie w poprzek, chwila wahania, błyskawiczne widzenie, znów półobrót, kopniak... i pojedynek wygrany. Przez kogo? Oczywiście przez naszego głównego bohatera Mathiasa.

Mathias to stary wampir, co nie umyka uwadze czytelnika już od pierwszych stron powieści. W tej kwestii nie ma bowiem czasu na domysły. Odbiorca musi wiedzieć, że świat, w którym kształtuje i rozwija się fabuła „Percepcji” to świat zdominowany przez wampiry i glyheny, choć społeczeństwo ludzi w przerażającej większości wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy. Niełatwo będzie streścić czym lub kim są wampiry u Žambocha. Każdy z nich jest bowiem inny, różnią się nie tylko wyglądem i charakterem, ale także umiejętnościami, których sami jeszcze nie zdążyli dobrze poznać i sprecyzować ich genezy. Sporą dawkę takich wampirzych umiejętności posiada Mathias, choć dopiero zdziwienie i wynikające z niego spóźnione reakcje wrogów, uświadamiają mu ich ogrom. Nasz bohater posiada jeszcze jedną dodatkową umiejętność, której pozazdrościłby mu niejeden osobnik rodzaju ludzkiego - zdolność przyciągania kobiecych spojrzeń. Mathias wciąż ma ogromne pragnienie,...

Miroslav Žamboch odpowiada na powyższe pytanie w sposób niezwykle rozległy i szczegółowy. Nie szczędzi przy tym czytelnikowi opisu wylewających się z brzucha wnętrzności, rozbryzgującej się na cztery świata strony krwi, a już opisywanie krok po kroku przebiegu każdej kolejnej walki, opanował do perfekcji. Świst, półobrót, rotacja, odskok, cięcie od dołu ku górze, cięcie w poprzek, chwila wahania, błyskawiczne widzenie, znów półobrót, kopniak... i pojedynek wygrany. Przez kogo? Oczywiście przez naszego głównego bohatera Mathiasa.

Mathias to stary wampir, co nie umyka uwadze czytelnika już od pierwszych stron powieści. W tej kwestii nie ma bowiem czasu na domysły. Odbiorca musi wiedzieć, że świat, w którym kształtuje i rozwija się fabuła „Percepcji” to świat zdominowany przez wampiry i glyheny, choć społeczeństwo ludzi w przerażającej większości wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy. Niełatwo będzie streścić czym lub kim są wampiry u Žambocha. Każdy z nich jest bowiem inny, różnią się nie tylko wyglądem i charakterem, ale także umiejętnościami, których sami jeszcze nie zdążyli dobrze poznać i sprecyzować ich genezy. Sporą dawkę takich wampirzych umiejętności posiada Mathias, choć dopiero zdziwienie i wynikające z niego spóźnione reakcje wrogów, uświadamiają mu ich ogrom. Nasz bohater posiada jeszcze jedną dodatkową umiejętność, której pozazdrościłby mu niejeden osobnik rodzaju ludzkiego - zdolność przyciągania kobiecych spojrzeń. Mathias wciąż ma ogromne pragnienie, zaznaczane może nieco zbyt często przez autora. Pragnienie to rozkłada się na trzy, zaspokajające je czynniki. Pierwszym z nich jest oczywiście krew, świeża, wysysana z ofiary, którą jednak Mathias zawsze stara się pozostawić przy życiu. Dodatkowo, krew ta musi koniecznie pochodzić z ciała kobiety, krwią mężczyzn nasz bohater się po prostu brzydzi. Drugim czynnikiem zaspokojenia jest jedzenie. Nie byle jakie jedzenie, ale świeże, surowe mięso, najlepiej wołowe. Na koniec, aby dopełnić zaspokojenie wielowymiarowego pragnienia, potrzebna jest kobieta. Piękna, powabna, chętna, ale żeby trzeba było ją zdobyć. To wszystko razem sprawia, że Mathias staje się wampirem szczęśliwym.

Jednak pewnego dnia, podczas polowania na seksowną przedstawicielkę rasy ludzkiej, w życiu wampira zaczynają dziać się rzeczy dziwne. W ferworze walki, która powstała jakby nie wiadomo skąd i kiedy, a rozprzestrzeniła się w mgnieniu oka, Mathias uświadamia sobie, że tym razem, to on jest ofiarą, a polowanie dopiero się rozpoczęło. Z tego względu będzie się działo dużo i szybko, choć niekiedy w zwolnionym tempie sponsorowanym przez tak zwane Visio in Extremis, które jest zdolnością wampirów, polegającą na spowolnionym widzeniu podczas ekstremalnych sytuacji. Podobno w niektórych przypadkach szczęśliwcom udaje się nawet zobaczyć pocisk opuszczający lufę pistoletu. Nasz bohater długo jednak nie będzie miał pojęcia za co i przez kogo jest ścigany. Ktokolwiek to jednak by nie był i bez względu na to, jakie pobudki by nim nie kierowały - Mathias wie, że musi się bronić. I choć wiadomo, że najlepszą obroną jest atak - najlepiej niespodziewany i błyskawiczny - to nasz wampir niejednokrotnie będzie musiał uciekać, ponieważ siły wroga okazują się niespodziewanie potężne i... zmodyfikowane.

Dalsze uciekanie się w streszczanie fabuły byłoby zbrodnią dokonaną na radości czytelnika, na jego ciekawości i chęci poznawania. Zdradzę jeszcze jedynie, że Mathias, jako zatwardziały wampir nie brata się z ludźmi, a nawet swój gatunek traktuje jako coś podrzędnego w stosunku do swojej osoby. Żyje jako samotnik i odludek. Chociaż należałoby w tej sytuacji stworzyć i następnie użyć neologizmu ...odwampirek? Brzmi co prawda śmiesznie i niegroźnie, ale skoro „odludek” to człowiek stroniący od ludzi, a słowo to powstało od zdrobnienia gatunku ludzkiego, to pojęcie „odwampirek” jest tu chyba całkiem na miejscu. Jest jednak jedno, jedyne stworzenie na ziemi, któremu Mathias wbrew sobie postanowił zaufać. Co więcej, tym stworzeniem jest człowiek! A to już zupełnie nie pasuje do zasad wyznawanych przez brawurowo walczącego wampira. Los, który jak się okazuje bawi się nie tylko ludźmi, ale także wszystkimi istotami, splata ze sobą ścieżki Mathiasa i Derwisza, którzy stają się dla siebie nie tyle przyjaciółmi, co telefonem do przyjaciela. Mogą na siebie liczyć w każdej sytuacji (a sytuacje te dużo częściej przytrafiają się Mathiasowi), pomagają w sposób natychmiastowy, bez wahania i bez zbędnych pytań...jednak nie są przyjaciółmi. Wymagają od siebie tego, co zapewnia przyjaźń, ale bez czynników takich jak: uczucie, przywiązanie, tęsknota, potrzeba rozmowy. Dziwna to relacja, ale trzeba przyznać, że funkcjonuje bez zarzutu.

„Percepcja” opowiada o tym, jak wyglądają wampiry po zmierzchu. Ukazuje je w świetle zapalonych po zapadnięciu zmroku latarni i w łunie barowej żarówki, w której zebrały się martwe owady i kurz. Uczy nas spowolnionego widzenia na te stworzenia, bierze je pod lupę i bada kawałek po kawałku. Oczywiście, jak każda powieść, robi to nie osobiście, lecz za pomocą konkretnego bohatera. W tym przypadku jest to Schnittzel - człowiek w służbie prastarego wampira Tuzoca, który na jego polecenie, bada organizm i związane z nim zdolności wampirów, ale także usiłuje dotrzeć do ich genezy, musi się bowiem dowiedzieć, co sprawia, że wampir staje się wampirem. Dzięki niemu również czytelnik dowiaduje się co nieco, o tych lukrowanych w odmętach literatury istotach.

Wampiry po zmierzchu wyciągają noże i klingi. Wampiry po zmierzchu rozszarpują nawzajem swoje ciała i walczą o przetrwanie, władzę i szacunek. Wampiry po zmierzchu piją Krwawą Mary i zajadają się tatarem. Są na tyle ludzkie, że gdy chcą, potrafią poruszać się bez problemu w tłumie ludzi, i na tyle nieludzkie, aby świat ludzi uważać za coś, co im się należy i czym mają prawo bezlitośnie rządzić. Wampiry po zmierzchu spuszczają rolety w domach, do których w ciągu dnia wpuszczają światło słoneczne. Oczywiście nie wszystkie. Niektóre, tak jak Mathias uwielbiają promienie słońca i jasność, którą zalewa świat i daje tym samym energię i być może poczucie radości. Niektóre z kolei nie przepadają za światłem, wolą kiedy nie razi ich w oczy i nie przeszkadza w oglądaniu telewizji. Różnorodność zupełnie, jak w przypadku ludzi. Kiedy księżyc jest w nowiu, niektóre wampiry walczą na śmierć i życie (choć nie tak łatwo jest zabić wampira), natomiast niektóre smacznie śpią w swoich łóżkach, marząc o ciepłej krwi wypełniającej im żołądek. Podczas zaćmienia, wychodzą zapewne wraz z innymi ludźmi podziwiać to niecodzienne zjawisko i być może korzystają z okazji, aby poderwać kogoś i spędzić z nim noc. Przed świtem natomiast wampiry są dość zmęczone. Wracają z imprezy, z namiętnej nocy lub z pojedynku, który wyczerpał ich ogromne pokłady sił. Mathias zazwyczaj przed świtem rzuca się bezwładnie na łóżko i zasypia, aby obudzić się z nieokiełznanym pragnieniem.

Minusem w powieści Žambocha jest nijakość głównego bohatera. Nie dowiadujemy się o nim niemal nic poza tym, co robi w danej chwili. Co prawda zostaje obnażona jego słabość do Derwisza, ale czytelnik nie poznaje jego myśli, przemyśleń, refleksji. Mathiasa ciężko polubić lub znienawidzić dlatego, że tak naprawdę go nie znamy. Wciąż musi uciekać, z kimś się bije, leczy swoje rany, by później zadać takowe komuś innemu. Uwodzi kobietę, porzuca ją i walczy o prawa do swojego terytorium. Jednak w tym ciągłym chaosie, w bałaganie z krwi, mięsa, flaków i ostrzy, brakuje istoty Mathiasa. Być może taka jednak powinna być ta powieść. Bez czynnika, który sprawiałby, że byłaby bardziej ludzka? W końcu jest to opowieść o wampirach, o Pradze, która staje się areną ich walki i o Pamięci, która dla tych, żyjących setki, a nawet tysiące lat jest niezwykle cenna, a jednocześnie trudna w utrzymaniu i przechowywaniu.

Powieść czyta się stosunkowo szybko, jeśli wziąć pod uwagę, że potencjalny czytelnik niekoniecznie musi być zagorzałym fanem tego typu literatury. Žamboch dobrze i precyzyjnie dobiera słowa, niewiele jest w „Percepcji” momentów, kiedy język przeszkadza w odbiorze opowiadanej historii. Oczywiście na początku czytelnik się gubi, nie wie kto jest kim, kto wrogiem, kto przyjacielem, nie wie czym są glyheny i dlaczego są nieprzyjaciółmi wampirów. Wpływa na to przede wszystkim akcja, w której jedyne momentu przestojów to te, w których Mathias śpi, bądź się posila. A propos Mathiasa...może jeszcze słówko o nim, jako głównym bohaterze: jest zbyt niepokonany. Choć nie wychodzi bez szwanku z kolejnych bójek, to chyba jednak zbyt gładko udaje mu się pokonywać coraz to większe i bardziej niebezpieczne zasadzki, podczas których walczy z kilkunastoma przeciwnikami naraz i oczywiście wygrywa.

Całość jednak czyta się dobrze, choć przyznaje, że z oporami dałam się wciągnąć w historię samotnego wampira. Mnożące się zagadki i skąpe, ale z czasem krystalizujące się wyjaśnienia wzbudzają w końcu czytelniczą ciekawość i doprowadzają do końca opowieści, który co prawda mógłby być bardziej „wampirzy”, a mniej ludzki. Musimy pamiętać jednak, że jest to rzecz o wampirach po zmierzchu i trzeba przyznać, że w tej kategorii spisuje się bardzo dobrze.  

Sylwia Sekret

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (28)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 826
Dominik | 2019-09-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 września 2019

Miroslav Żamboch to dla mnie trochę problematyczny autor. Z jednej strony serię o Koniaszu uwielbiam, a z drugiej sięgnięcie po inną jego książkę kończy się zawodem (no dobra "Łowcy" mi się akurat podobali, bo dinozaury jakoś pomagają). Nie ma większego znaczenia kim jest bohater jego książki, bo zawsze mimo śmiertelnych ran i witania się z kostuchą, zdąży się zregenerować na tyle, aby tą kolejną walkę z przeważającymi liczebnie przeciwnikami wygrać zaskakując samego siebie. Prawdopodobnie gdybym przeczytał z sześć książek tego autora ciągiem, to kolejne mógłbym już pisać sam. Może nie od razu powieści, ale zbiory opowiadań czemu nie.
Przechodząc do "Percepcji" to jest tu dokładnie według "żambochowego standardu", tylko intensywniej. Już na pierwszych stronach wywiązuje się dynamiczna walka, po której bohater musi się zregenerować, uzupełnić broń i pomyśleć co dalej. Później aż do końca jest tak samo: walka, krótka regeneracja, moment zastanowienia, uzupełnienie arsenału, walka...

książek: 204
Bohomaz | 2019-06-27
Przeczytana: 27 czerwca 2019

Przykład książki, która zaczyna się od mocnego uderzenia i napięcie stopniowo spada. Dużo walki i trzeba przyznać, że są całkiem nieźle opisane. Jest w nich dużo dynamiki. Niestety brakuje rozróżnienia w walce z kilkoma mało ważnymi przeciwnikami a finałowym starciem. Wszystko dzieje się w podobnym tempie i zawsze kończy się mniejszymi lub większymi (to częściej) obrażeniami bohatera. Brakuje poczucia wagi pojedynku. Najbardziej jednak zabrakło mi ciekawego rozwinięcia akcji i wyjścia poza schemat walka - lizanie ran - planowanie co dalej- walka. Ocena bardziej za styl pisarski autora niż za samą jakość powieści.

książek: 3659
czytamcałyczas | 2018-08-25
Na półkach: Przeczytane

Okładka
okropna

skąd
biblioteka

fabuła
Wampiry w Pradze

Moja opinia

No,no chociaż nie jestem fanem wampirów to.Tu,było to miłe zaskoczenie.
Przyznam,że czeski autor sprawił mi dużo radość.
Opisując Czechy,troszkę innaczej niż zwykle.
Zamiast Dobrego Wojaka.Mamy,tu wampiry.Walki na miecze azjatyckie.
Wyprawę do Rosji.
Przejazd dziurawymi drogami Ukrainy.
Emocji,było tu mnóstwo.
Kulę świczą,odbijane mieczem.Co uważam,za arycydzieło.
Humor,tu jest i to bardzo smakowity.
Bardzo piękna książka.

książek: 302
Monika | 2017-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2017

Hic est Žamboch

Visio in Extremis to taki rodzaj widzenia u wampirów, który spowalnia świat. Przydałby się także czytelnikowi podczas lektury „Percepcji” Miroslava Žambocha.

Rozpierducha zaczyna się już od pierwszej strony. Wszystko wskazuje na to, że tym razem okładkowy blurp utrafił w samo sedno: będzie dużo nawalanki, wypasionych motocykli, rozmaitego rodzaju broni, seksownych kobiet i całe morze testosteronu oraz krwi. Fruwające kończyny, odcięte głowy i wyrywane jednym ciosem kręgosłupy, karkołomne pościgi po wątpliwej jakości rosyjskich drogach, opuchnięte gęby i tony surowego mięcha, pożeranego ku pokrzepieniu niemiłosiernie pokiereszowanych ciał. Zaiste, ostra jazda bez trzymanki. Ale za to w kasku. Zadbał o to autor, który w przypisach poleca nam dokładne zapoznanie się z charakterystyką posiadanej kamizelki kuloodpornej przed wystawieniem się na ostrzał oraz tłumaczy, jak wykonywać kataną cięcie wprost, żeby nie skrócić sobie palców. Niemal jak na corocznym szkoleniu...

książek: 1265
słoneczko | 2015-12-01
Przeczytana: listopad 2015

Takie sobie czytadełko o wampirach. U Zambocha wolę jednak np. Koniasza.

książek: 409
Paweł Mikołajczyk | 2015-03-15
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Posiadam nawet z podpisem Autora :)

książek: 567
Leszczyn976 | 2015-02-23
Przeczytana: 23 lutego 2015

Percepcja jest rewelacyjna i napakowana akcją.

książek: 122
Marek Ścieszek | 2014-05-19
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 maja 2014

To jest moja subiektywna ocena. Książka jest przeciętna, przegadana, z gatunku "zabili go i uciekł". Tak, wiem, główny bohater to wampir, i nie tak łatwo go zatłuc, ale przeciw sobie ma taki samych jak i on, zaś sytuacje, opisy, zdarzenia układają się w jeden długi trakt, po którym zmierza superheros rodem z gry video, zaś naprzeciw siebie ma niekończącą się kolumnę wrogów do zabicia. Tylko, że powiedzieć o tychże wrogach "przeciwnicy", to tak jakby nazwać jamnika pierwszorzędnym sparingpartnerem dla pit bull teriera. Lektura powieści, w której bohatera zwyczajnie nie da się ukatrupić (co potwierdzają te momenty gdy już leży na deskach a mimo to za chwilę wstaje i kasuje tego z przeciwka) musi nużyć i mnie wynudziła do imentu.

książek: 159
Linoskoczek | 2014-05-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 maja 2014

Sieczka.
Z elementami fetyszyzmu. Bo wiele dowiadujemy się o staniczkach, majteczkach, pończoszkach i o tym, dokąd sięgają zgrabnym dziewczynom koszule kochanków, które one uwielbiają zakładać. Ponadto zyskujemy wiedzę, o tym że wampiry są schludne, bardzo lubią się myć, cenią sobie kosmetyki, na przykład nasz główny bohater otrzymuje od lubej takiż właśnie zestaw, a nadmienione zostaje, że to kosmetyki lepsze niż jego kompana (kompan także dostaje coś tam do upiększania). Nasz bohater jada w dobrych knajpach, odzież kupuje w lepszych butikach, słowem wampirzy maczyzm pierwszej wody. Jeździ także nie byle czym, zawsze muszą to być najszybsze pojazdy.

Nudziłem się przy tej książce. Nudziłem się potwornie podczas morderstw i pościgów, szukając wytchnienia, a nie dało się. Autor rozdziałów nie uznaje. A nawet jeśli ogólna sieczka zostanie na chwilę zawieszona, to wiadomo, że za pół strony wróci na przewidywalne tory.

W zasadzie to rozumiem ten brak rozdziałów. Bo każdy rozdział...

książek: 108
Cross | 2014-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2014

Chociaż z fantastyką mam do czynienia od dobrych kilkunastu lat, nigdy nie zdarzyło mi się przeczytać żadnej współcześnie napisanej książki o wampirach. Wynikało to z faktu, że ani wilkołaki, ani rzeczeni krwiopijcy nigdy mnie nie fascynowali, a osadzone z nimi historie, raczej królują obecnie na sklepowych półkach jako "dramatyczne" romansidła niż krwista fantastyka, po jaką zwykłem sięgać. Na szczęście na Miroslava Žambocha zawsze można liczyć.

Za "Percepcję" zabrałem się nie czytając nawet opisu na tyle okładki. Autor przyzwyczaił mnie do wysokiego poziomu rozrywki i głównie dlatego tak chętnie zabieram się za jego książki. Tym razem było nieco inaczej, bo współcześnie. Po przygodach Bakly'ego i Koniasza to ciekawa odmiana.

Na szczęście wampiry Žambocha nie są ani narcystyczne ani metroseksualne. A przynajmniej tego nie okazują. Są za to dumne i brutalne. Korzystają z nowoczesnej techniki, zdobywają chętne kobiety i walczą o wpływy. Autorowi udało się idealnie wczepić...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd