Studnia bez dnia

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
6,53 (201 ocen i 49 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
9
8
23
7
66
6
52
5
25
4
11
3
4
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7779-080-9
liczba stron
256
słowa kluczowe
Toruń, zagadka, historia, zdrada, wybaczenie
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Aarionne

Jaką tajemnicę skrywa trzynastowieczna studnia w rzeźbiarskiej pracowni w Toruniu? Co łączy powtórny pochówek Mikołaja Kopernika z zadziwiającym odkryciem Marceliny? Czy wszyscy jesteśmy skazani na nieuchronność i w jaki sposób zmienia ona nasze życie? Co stanie się, gdy bułhakowska Annuszka rozleje olej… tym razem w naszym życiu? Autorka, przędąc tę magiczną opowieść, zaprowadzi nas do...

Jaką tajemnicę skrywa trzynastowieczna studnia w rzeźbiarskiej pracowni w Toruniu? Co łączy powtórny pochówek Mikołaja Kopernika z zadziwiającym odkryciem Marceliny? Czy wszyscy jesteśmy skazani na nieuchronność i w jaki sposób zmienia ona nasze życie? Co stanie się, gdy bułhakowska Annuszka rozleje olej… tym razem w naszym życiu?

Autorka, przędąc tę magiczną opowieść, zaprowadzi nas do istniejących miejsc, zapozna z ludźmi, których pierwowzory istnieją naprawdę. Pozwoli nam spacerować z jej bohaterami uliczkami Torunia, a podczas tego spaceru napotkamy wiele prawdziwych i fikcyjnych historii.

Martinus Teschner, toruński kupiec, wręczał swoim kochankom drogocenne pierścienie. Jeden z nich, legendarny i wyjątkowy, bo ozdobionym rubinem wydobytym z Gór Izerskich, stał się pretekstem do tej opowieści. Studnia bez dnia nie tylko wzruszy, ale i będzie trzymać Czytelnika w napięciu.

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/studnia-bez-dnia/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/studnia-bez-dnia/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Ines książek: 1311

Tak wiele rzeczy musi się wydarzyć, aby wydarzyła się kolejna

Katarzyna Enerlich – polska pisarka, poetka, dziennikarka. Kobieta, która pracowała kiedyś w domu kultury, punkcie informacji turystycznej, urzędzie miasta i jako opiekunka osób starszych. Można by rzec, iż to kobieta, która żadnej pracy się nie boi. Nie wiem, jak pani Katarzyna radziła sobie z tymi wszystkim zajęciami zanim zaczęła pisać, ale wiem, jak radzi sobie z tworzeniem powieści. Jakiś czas temu miałam przyjemność zatopić się w trzech częściach bestsellerowej „Prowincji”, a ostatnio przeczytałam najnowszą jej książkę „Studnia bez dnia”. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne! Jakże mogłoby być inaczej w przypadku tej utalentowanej, niezwykle wrażliwej i ciepłej osoby jaką bez wątpienia jest Autorka?

Główną bohaterką „Studni bez dnia” jest Marcelina - kobieta, z którą los obszedł się wyjątkowo niesprawiedliwie. Przekonana, iż jej małżeństwo kwitnie, pewnego dnia otrzymuje telefon od swego 39-letniego męża, Janusza. Zamiast jego głosu w słuchawce słyszy odgłosy miłosnych igraszek jakiejś kobiety (Natalii Anny) i własnego męża! Nie rozłącza się jednak, ale w spokoju wysłuchuje wszystkich wypowiadanych tam słów, by być pewną, że to właśnie ją zdradza jej ukochany i jak sądziła zakochany w niej do szaleństwa mąż. Świat Marceliny zawala się w ułamku sekundy. Zawali się raz jeszcze, gdy okaże się, iż Janusz uległ wypadkowi i odniósł poważne obrażenia, na skutek których umiera w szpitalu. To właśnie przy szpitalnym łóżku czuwają przy nim na zmianę żona i kochanka, tam obie...

Katarzyna Enerlich – polska pisarka, poetka, dziennikarka. Kobieta, która pracowała kiedyś w domu kultury, punkcie informacji turystycznej, urzędzie miasta i jako opiekunka osób starszych. Można by rzec, iż to kobieta, która żadnej pracy się nie boi. Nie wiem, jak pani Katarzyna radziła sobie z tymi wszystkim zajęciami zanim zaczęła pisać, ale wiem, jak radzi sobie z tworzeniem powieści. Jakiś czas temu miałam przyjemność zatopić się w trzech częściach bestsellerowej „Prowincji”, a ostatnio przeczytałam najnowszą jej książkę „Studnia bez dnia”. Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne! Jakże mogłoby być inaczej w przypadku tej utalentowanej, niezwykle wrażliwej i ciepłej osoby jaką bez wątpienia jest Autorka?

Główną bohaterką „Studni bez dnia” jest Marcelina - kobieta, z którą los obszedł się wyjątkowo niesprawiedliwie. Przekonana, iż jej małżeństwo kwitnie, pewnego dnia otrzymuje telefon od swego 39-letniego męża, Janusza. Zamiast jego głosu w słuchawce słyszy odgłosy miłosnych igraszek jakiejś kobiety (Natalii Anny) i własnego męża! Nie rozłącza się jednak, ale w spokoju wysłuchuje wszystkich wypowiadanych tam słów, by być pewną, że to właśnie ją zdradza jej ukochany i jak sądziła zakochany w niej do szaleństwa mąż. Świat Marceliny zawala się w ułamku sekundy. Zawali się raz jeszcze, gdy okaże się, iż Janusz uległ wypadkowi i odniósł poważne obrażenia, na skutek których umiera w szpitalu. To właśnie przy szpitalnym łóżku czuwają przy nim na zmianę żona i kochanka, tam obie się ‘poznają’, a na dodatek po śmierci mężczyzny zaprzyjaźniają(!). Marcelina szybko decyduje się na zmianę domu, bo ten, w którym mieszkała z Januszem przywodzi na myśl zbyt wiele wspomnień. Kamienica w sercu toruńskiej Starówki wydaje się na pierwszy rzut oka świetną lokalizacją, lecz gdy jej się przyjrzeć z bliska, ma pewne braki: menelstwo, alkohol, wyuzdanie wyraźnie kłują w oczy… Zawsze mogło być gorzej, wszak nie od dziś wiadomo, że „ludzie żyją wszędzie. Są jak porosty. Umiejscawiają się w najdziwniejszych i czasem najdzikszych miejscach.” Ale są i pozytywy nowego lokum. Te dotyczą ludzi, a w szczególności ‘babci po sąsiedzku’ jak sama siebie nazywa starsza, siwiutka pani, dorabiająca do emerytury jako przewodniczka po mieście. Anna Kot. Mimo widocznej różnicy wieku obie kobiety zżywają się z sobą i zostają przyjaciółkami, gotowymi do pomocy o każdej porze dnia i nocy. A los wciąż uśmiecha się do Marceliny - kobieta otrzymuje nową pracę w charakterze pomocy Tadeusza Zawiejskiego, utalentowanego toruńskiego rzeźbiarza, nie tylko na straganie z pamiątkami na Starym Rynku, ale i w pracowni, przy szlifowaniu piesków i żabek, będących symbolami Torunia. Dość często renowuje także meble dla Wojtka, właściciela galerii. Marcelina ma zatem dużo pracy, jej dni są wypełnione po brzegi, dzięki czemu nie myśli o zmarłym mężu i uczy się żyć na nowo, bo „wszystkie rany goją się, gdy zasypiemy je nadmiarem wrażeń i niedoborem czasu. To wolny czas sprzyja myśleniu i rozpamiętywaniu”, a ona nie ma go po prostu… Wdowa dość regularnie spotyka się z Natalią, pomaga jej znaleźć dodatkową pracę, wspiera ją i służy radą, a to burzy stereotypy. Bo jak może się przyjaźnić żona z kochanką własnego męża? A Marcelina przyjmuje Natalię do swego życia jak to kiedyś zrobił Janusz – ścieżki życiowe obu kobiet nieoczekiwanie połączyły się na zawsze za jego sprawą…

Razem z Anną i Marceliną czytelnik ma okazję przespacerować się po Toruniu, poczuć jego klimat, interesujące legendy i ich bohaterów, wspaniałe zapachy oraz niezapomnianą atmosferę, gdy na ulicy Szerokiej słyszą „Pieśń Roksany” Szymanowskiego. Gra ją uliczny grajek na życzenie Anny, ‘toruński Janko Muzykant’, mniej sprawy umysłowo jak niektórzy go określają, za to bardzo utalentowany muzycznie i zdaje się, że dość blisko zaznajomiony z panią Kot. Marcelina z ciekawością podpatruje też ulicę Szewską – gwarną, pełną ludzi, tętniącą życiem i słynną aleję gmerków, na której ogląda 25 znaczków kupców, którzy przywozili do Torunia swoje towary. To miasto za sprawą Marceliny i zdjęć autorstwa Kasi Enerlich aż krzyczy, by je odwiedzić…

Tempo akcji wzrasta, gdy główna bohaterka przypadkowo znajduje studnię z XIII wieku w pracowni Tadeusza, a w niej mroczne znalezisko - kości ręki i pierścień z rubinem, który może być poszukiwanym od dawna i legendarnym prezentem słynnego w Toruniu lowelasa, Martinusa Teschnera, dla swej kochanki. Te skarby podwyższają adrenalinę, budzą ogromną ciekawość i wielką grozę zarazem, kiedy Zawiejski nie bez kozery przypomina o klątwie grobu Kazimierza Jagiellończyka… Bo Marcelina zostaje napadnięta przed swoim mieszkaniem, następnie zaś ma miejsce próba włamania do pracowni Tadeusza, a jedna z głównych bohaterek umiera niespodziewanie na wylew krwi do mózgu – coś jest na rzeczy... Jaki jest finał tych kryminalnych rozgrywek? Musicie zajrzeć do książki i sami się przekonać, więcej zdradzić nie mogę…

„Tak wiele rzeczy musi się wydarzyć, aby wydarzyła się kolejna”, te słowa mogłyby być mottem „Studni bez dnia”. Gdyby nie przypadkowy telefon od Janusza, Marcelina nie wiedziałaby, że jej mąż ją zdradza. Gdyby nie jego śmierć, nigdy nie zaprzyjaźniłaby się z Natalią Anną. Gdyby nie zmiana miejsca zamieszkania, Anna Kot i młoda wdowa pewnie nigdy by się nie spotkały. I tak dalej, i tak dalej… Czemu warto przeczytać tę książkę? Bo wyszła spod pióra dobrej, polskiej pisarki (czytajmy polskich autorów!), bo pani Kasia tradycyjnie dobrze się do niej przygotowała wzorując swe postaci na prawdziwych (wyjątkowych, mądrych i ciepłych) osobach i zamieściła piękne, adekwatne do tematu zdjęcia, wszystko okrasiła swoim pięknym językiem, zaś wydawnictwo wydało powieść solidnie, w twardej oprawie. „Studnię bez dnia” czyta się lekko i przyjemnie. Moim zdaniem to dobra lektura na zbliżające się jesienne szarugi i popularną w tym czasie chandrę. Zresztą po książki Katarzyny Enerlich warto sięgnąć zawsze! Nie tylko warto, ale należy – zatem zapraszam do bibliotek, księgarni, tudzież własnych zbiorów…

Agnieszka Biczyńska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (49)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1193
Izoldka | 2018-07-29
Przeczytana: 23 lipca 2018

Trochę trudno mi sklasyfikować "Studnię bez dnia". Według mnie jest to krótka powieść obyczajowa z lekkim wątkiem kryminalnym. I dużą dawką kontaktu z historią/legendami Torunia i sztuką rękodzielniczą (co akurat mi się bardzo podobało). Myślę, że nie było to największe i najlepsze dzieło pani Katarzyny, ale wystarczająco nadające się na letnią lekturę.

książek: 65
lenka79 | 2017-09-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 września 2017

Przyznam, że początek nie wróżył aż tak dobrej powieści. Może książka trafiła do mnie w nieodpowiednim momencie, może moje oczekiwania były zbyt duże, ale faktycznie początek był przydługi. Trochę trwało, zanim wciągnęłam się w wir wydarzeń, dopiero historia z pierścieniem mnie porwała.

Świat głównej bohaterki, Marceliny, legnął w gruzach, gdy dowiedziała się o zdradzie męża. Los jest dla niej okrutny. Jej mąż, Janusz, ulega wypadkowi i umiera w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń. Przy szpitalnym łóżku Marcelina poznaje kochankę męża, Natalię, o dziwo z czasem kobiety nawiązują przyjaźń.

Główna bohaterka dostaję nową pracę u znanego toruńskiego rzeźbiarza, pracuje w charakterze pomocy na straganie z pamiątkami na Starym Rynku oraz w pracowni artysty. Dodatkowo zajmuje się renowacją mebli dla Wojtka - właściciela galerii. Marcelina przenosi się też do innego mieszkania. Poznaje tam Annę, która jest przewodnikiem.

"(...) starsza kobieta, która nic sobie nie robiła z...

książek: 384
Sonrisa | 2017-03-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 marca 2017

Piękna książka, w której, co charakterystyczne dla autorki, miesza się rzeczywistość i magia. Tym razem mamy też wątek kryminalny. A choć Mazury się pojawiają, akcja dzieje się w Toruniu. A autorce udałos ie sparwić, ze mam nieodpartą ochotę pojechać do tego miasta...

Polecam, bo czyta się szybko, lektura wciąga i... jest po prostu bardzo dobra!

książek: 1882
Renax | 2016-09-21
Przeczytana: 21 września 2016

Powieść 'Studnia bez dnia' to połączenie obyczajówki kobiecej z elementami kryminału. Mocne strony powieści to uczucia bohaterek oraz mądre przesłanie, wynikające z powieści. Po pierwsze książka pokazuje, iż nawet po najgorszych wydarzeniach jest dzień następny, że nawet z czegoś złego może wyniknąć coś dobrego, że nie należy się poddawać, bo życie toczy się dalej. To opowieści pełne ciepła, prawdziwej serdeczności i całej masy wspomnień.Wadą jest słabość akcji. Brakowało mi napięcia, od początku wiedziałam kto napada i nie czułam grozy, czytając o studni i tajemniczym zapachu ogórków w pracowni. Niemniej jednak książkę odbieram jako lekturę przyjemną i miłą.

książek: 3665
czytamcałyczas | 2015-10-01
Na półkach: Przeczytane

Lubię jak akcja książki toczy się w jakimś ładnym miejscu.A Toruń to bardzo piękne miasto.
Mamy tu Marcelinę,która dowiaduje się o zdradzie męża.
I następuje potem ciąg niezwykłych wydarzań.
Tajemnicze odkrycie,pojawienie się paru złych ludzi.Czyli uwaga,myślałem że to będzie taki romans.A tu proszę bardzo,wyrasta fajna akcja kryminalna.
To moje pierwsze spotkanie z autorką ( chyba,że nie pamiętam)
i przyznam.Bardzo udane.

książek: 2334
magia78 | 2015-05-30
Na półkach: Przeczytane, 2013

79/2013

książek: 478
Alicya Oss | 2015-03-05
Na półkach: Przeczytane

Co by tu dzisiaj...hmmm? Niech będzie lekka, taka na jedno popołudnie, coś koniecznie polskiego i najlepiej tematycznie dalekiego od relacji damsko-męskich. Padło na "Studnię bez dnia" Katarzyny Enerlich. Na początku lektury trochę zbladłam, bo miało obejść się bez kłopotów sercowych, a powieść, jak na złość, zaczęła się od przyłapania męża in flagranti. Na szczęście „ten pan”, jak i motyw zdrady, zostaje dosyć szybko wyeliminowany z fabuły i - mimo początkowych zgrzytów - jego miejsce zajmuje przyjaźń damsko-damska, a nawet damsko-damsko-damska. I kto powiedział, że kobiety potrafią tylko skakać sobie do oczu? Nie ważne kto złamał Ci serce i jak długo dochodzisz do siebie – musisz mieć przyjaciółkę.

http://alicyawkrainieslow2.blogspot.com/2015/03/ozywic-legende-studnia-bez-dnia.html

książek: 584
variusana | 2015-01-10
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Pani Katarzyna w dalszym ciągu mnie zachwyca. Tym razem zaprowadziła mnie do mrocznych kamienic znanego mi Torunia. Nie tylko o Mazurach potrafi pięknie pisać. Nie brak jednak w książce wzmianek o Mazurach za którymi tęskni główna bohaterka. Fabuła nie przelukrowana, z tajemnicą, z wątkami historycznymi, o ludziach samotnych wśród tłumu. W dodatku pozycja tania i w twardej oprawie. Same plusy. Musicie przeczytać!

książek: 14763

"Studnia bez dnia" to moje kolejne spotkanie z Panią Katarzyną Enerlich, która zabiera nas tym razem do Torunia, gdzie pośród wąskich uliczek Starego Miasta toczy się współczesne życie. Nie brak tu zwykłych ludzi uczciwie zarabiających "na chleb", ale jest wśród nich także "ciemny element", do którego sąsiedzi podchodzą z rezerwą.

W starej, wiekowej kamienicy na ulicy Szewskiej zamieszkała Marcelina. Po śmierci męża musiała zmienić swoje życie rozpoczynając od przeprowadzki do mniejszego i tańszego mieszkania. Mężczyzna miał wypadek samochodowy w drodze powrotnej od kochanki. Kilka minut wcześniej zupełnie niespodziewanie Marcelina dowiedziała się o jego zdradzie. Wściekła i rozgoryczona łatwiej zniosła żałobę, co ciekawe, z czasem zaprzyjaźniła się także ze swoją rywalką. To Natalia Anna pomagała jej w przeprowadzce, a także w trudnych momentach życia. Aby zapewnić sobie utrzymanie Marcelina pracowała przy renowacji antyków, dodatkowo pomagała w pracowni pewnemu rzeźbiarzowi i na...

książek: 4355
inkaa2000 | 2014-08-08
Przeczytana: 06 sierpnia 2014

Troszkę tajemnicza, nieco smutna (rozpoczyna się od zdrady i śmierci), ale ogólnie pozytywna powieść, której akcja rozgrywa się w Toruniu. Inna.
I zachęciła mnie do tego, że chiałabym odwiedzić Toruń, ot tak po prostu :).

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd