Kobiece pióro, męskie nazwisko

Róża_Bzowa
26.01.2020

Zainspirowani dyskusją, która rozgorzała kilkanaście dni temu na lubimyczytać.pl pod artykułem o tym, że noblistka Swiatłana Aleksijewicz zamierza założyć wydawnictwo wydające tylko książki pisarek, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej różnym kwestiom związanym z piszącymi kobietami. Na początek prześwietlimy temat pisarek publikujących pod męskimi pseudonimami.

Kobiece pióro, męskie nazwisko

Co powoduje kobietami, które chcąc wyrazić swoją osobowość z łączącą się z nią nierozerwalnie kobiecością, wybierają męskie personalia jako element swojego publicznego wizerunku? Czy jest to przejaw konformizmu, buntu czy może nieakceptacji siebie? Przyjrzyjmy się tej kwestii, śledząc koleje życia kilkunastu pisarek.

Żak w spódnicy

Nie sposób, pisząc na ten temat, pominąć legendarnej pierwszej polskiej studentki, a jednocześnie nauczycielki i może autorki – Nawojki. Jej imię to staropolski odpowiednik Natalii lub żeńska wersja dawniej używanego męskiego imienia Nawoj (wojownik), a oznacza, zgodnie z łacińskim źródłosłowem, „osobę, która się nie poddaje”. Czasy, w których żyła (średniowiecze), nie sprzyjały edukacji kobiet – kobiety nie miały wstępu na uczelnie wyższe, w tym również na krakowską. Dziewczyna, wykształcona pod okiem ojca (prawdopodobnie rektora szkoły parafialnej z Wielkopolski lub burmistrza Dobrzynia), biegle pisząca i czytająca po polsku i łacinie, gnana głodem wiedzy posunęła się do podstępu. Przywdziała męski strój, obcięła po męsku włosy i nazwawszy się Jakub (według innych źródeł Andrzej), rozpoczęła jako piętnastoletni żak studia na Akademii Krakowskiej w 1414 (lub w 1407) roku. Wykazała się tym samym nie tylko determinacją, ale nawet straceńczą odwagą, było to bowiem przestępstwo zagrożone najwyższym wymiarem kary, czyli śmiercią przez spalenie na stosie.

Reklama

Zapewne dzięki pomocy i zamożności ojca Nawojka przez trzy lata studiowała, mieszkając we własnym, osobnym pokoju w bursie lub na stancji. Tuż przed złożeniem końcowych egzaminów bakalarskich została zdemaskowana przez syna wójta z Gniezna, który właśnie rozpoczynał naukę. Na uczelni wybuchł skandal, zebrał się sąd rektorski. Dziewczyna, zapytana przez biskupa o motywy dopuszczenia się takiego strasznego grzechu, miała wskazać miłość do nauki. Wyznanie to oraz pilność w nauce i nieposzlakowana opinia zapewniły jej złagodzenie kary. Skazana na dożywotnią pokutę w klasztorze miała do końca życia uczyć mniszki pisania i czytania. W innej wersji legendy Nawojka uzyskała stopień bakalarza i pracowała na uczelni. Zdemaskowanie odbyło się w Poniedziałek Wielkanocny, kiedy zmoczone szaty miały ujawnić jej kobiecą figurę. Funkcjonują także inne wersje, w których student zachorował i został zdemaskowany przez lekarza lub przystał na służbę u jednego z profesorów, a jednym z jego obowiązków było uczęszczanie z mistrzem do publicznej łaźni, gdzie sekret się wydał.

Natomiast pewne jest, że istniał tzw. Modlitewnik Nawojki, z którego korzystała Jadwiga, koronowana na króla Polski. Napisany został on pod koniec XV wieku – w języku polskim, przez nieznanego kopistę – dla Natalii (Nawojki), której imię pojawia się w tekście. Inne źródła wskazują Nawojkę jako jego autorkę. Oryginał zaginął między rokiem 1823 a 1875, w związku z tym znamy go tylko z kopii, bowiem pierwsze 48 stron odtworzono dzięki faksymiliom litograficznym rękopisu pozostałym po wydaniu Jana Baptysty Mottego z 1823 roku.

Literatura genetyczna

Żyjące w pierwszej połowie XIX wieku siostry Anne, Charlotte i Emily Jane Brontë, córki irlandzkiego pastora osiadłego w Haworth, wychowywane wraz z bratem Branwellem przez ojca – wdowca, dziwaka i samotnika, autora dwóch tomów poezji i kilku prac prozą – zachęcane były do poświęcania czasu literaturze. Dorastając na odległym probostwie, prowadzonym po śmierci ich matki przez ciotkę Elizabeth Branwell, z dala od ludzi, bez kontaktu z rówieśnikami, rodzeństwo oddawało się różnorodnej, bogatej w treści i gatunki lekturze. Odpowiednio pobudzona wyobraźnia dziewcząt tworzyła wyimaginowany świat mitu i baśni, zaludniony bajkowymi postaciami w pięknej scenerii, co znajdowało wyraz w opowiadaniach i wierszach, do których pisania zachęcał dzieci pastor. Atmosfera pełna literatury i ojcowskiej akceptacji umożliwiła siostrom ćwiczenie poetyckiego i pisarskiego warsztatu. Wpłynęły na nią także rodzinne tragedie – szybka śmierć matki (siostry miały wtedy od roku do pięciu lat) oraz choroby i zgony w dzieciństwie dwóch najstarszych sióstr (w odstępie miesiąca jedna po drugiej): Marie (w wieku lat jedenastu) i Elizabeth (dziesięciolatki), spowodowane gruźlicą, której dziewczynki nabawiły się, przebywając w szkole dla córek duchownych w Cowan Bridge.

Obraz przedstawiający Annę lub Emily Brontë

Jedyny syn pastora Brontë, Patrick Branwell, nazywany tylko tym drugim imieniem – obiekt ojcowskich ambicji w zakresie zarówno kariery literackiej, jak i życiowego powodzenia, srodze zawiódł nadzieje. Mimo iż jako pierwszy z rodzeństwa opublikował swoje utwory (kilka wierszy w czasopiśmie w 1840 roku) i tłumaczył Horacego (przekłady nigdy nie zostały opublikowane), nie tylko nie został pisarzem, ale także, uzależniony od alkoholu i narkotyków, tracił kolejne możliwości zarobkowania. Kształcony najpierw w domu, potem przyjęty do Royal Academy of Arts w Londynie na studia malarskie szybko przerwał naukę. Próbował potem swoich sił jako: portrecista, pracownik kolei jako urzędnik, a potem zawiadowca, następnie guwerner, z marnym skutkiem z powodu pecha, defraudacji finansowych czy romansu z żoną pracodawcy. Umarł na gruźlicę, której towarzyszyło delirium tremens (zespół objawów wegetatywnych i wytwórczych objawów psychotycznych, w reakcji na odstawienie alkoholu u osób uzależnionych), w wieku 31 lat.

Emily Jane spędziła prawie całe życie na probostwie w Haworth, poza rokiem nauki w szkole w Cowan Brigde i kilku miesiącach w Belgii. Charlotte była dwa lata poza domem w dwóch szkołach z internatem. Potem krótko pracowała jako guwernantka, w latach 1842–1843 przebywała w Brukseli wraz z Emily, by uczyć się języków. Obie były najpierw uczennicami, a potem nauczycielkami: Charlotte uczyła języka angielskiego, a Emily muzyki. Przeżycia te stały się dla starszej z sióstr inspiracją do powieści „Profesor”. Po powrocie do Haworth, spowodowanym śmiercią ciotki, Emily zajęła się rodzinnym domem, Charlotte postanowiła zaś wrócić do Brukseli i kontynuować pracę nauczycielki w szkole Hégera. Nie był to jednak dla niej udany pobyt – samotna, tęskniąc za domem, zakochała się w żonatym Constantinie Hégerze. Do Haworth wróciła na początku 1844 roku. Wykorzystała swoje przeżycia podczas pisania powieści „Profesor” (wydanej pośmiertnie w 1857 roku za zgodą jej męża, który podjął się redakcji) oraz jej zmienionej wersji „Villette” (publikacja w 1853 roku, za życia autorki) – obu pod pseudonimem Currer Bell.

Drobna i krucha, cierpiąca na astmę najmłodsza z sióstr, Anne, dwa lata uczyła się w Roe Head School niedaleko Dewsbury, gdzie Charlotte była nauczycielką. Przez kolejne sześć lat życia pracowała jako guwernantka w dwóch zamożnych domach wiejskich.

Po powrocie do domu siostry wciąż tworzyły nowe utwory, jednak – odmiennie niż w dzieciństwie – nie pokazywały sobie nawzajem swoich manuskryptów. Z inicjatywy najstarszej z nich w 1846 roku wydały wspólny tomik poetycki „Poems by Currer, Ellis i Acton Bell”. Siostry Brontë ukryły się pod męskimi pseudonimami Currer Bell (Charlotte), Ellis Bell (Emily) i Acton Bell (Anne) w odpowiedzi na usłyszaną przez Charlotte opinię wydawcy, że kobietom nie przystoi pisać.

Realizację publikacji własnym sumptem umożliwiły im pieniądze otrzymane w spadku po ciotce. Mimo przychylnych recenzji tomik nie cieszył się powodzeniem. Z perspektywy dzisiejszych krytyków tylko wiersze Emily przedstawiają wartość poetycką.

Wspomnienia Anne związane z pracą w charakterze guwernantki znalazły odbicie w częściowo autobiograficznych powieściach – w „Agnes Grey” (opublikowanej w 1847 roku po części na jej koszt) oraz wydanej w 1848 roku „Lokatorce Wildfell Hall” – obu napisanych pod pseudonimem Acton Bell. Rok po publikacji swojej drugiej książki Anne zmarła w nadmorskim kurorcie Scarborough w Anglii jako piąta ofiara gruźlicy w rodzinie Brontë.

Emily opublikowała pod pseudonimem Ellis Bell w 1847 roku swoją jedyną powieść „Wichrowe Wzgórza” – za namową i przy pomocy Charlotte. Z uwagi na ogromne powodzenie w tym samym czasie książki Charlotte „Dziwne losy Jane Eyre”, także wydanej pod pseudonimem o nazwisku Bell. „Wichrowe Wzgórza” cieszyły się dużym zainteresowaniem czytelników, a jednocześnie miały ostre, nieprzychylne recenzje, w których zarzucano autorce brutalność i ponurość. Emily, z natury samotniczka i domatorka, ceniąca spokój ducha i przeciwniczka publikacji własnej twórczości, mocno przeżyła niechęć krytyki. Odsunąwszy się od Charlotte, zaczęła spędzać czas z czarną owcą rodziny – Branwellem.

Obraz przedstawiający Charlotte Brontë, 1873

Powieści sióstr odniosły sukces finansowy i czytelniczy. Nikt jednak, łącznie z wydawcą, nie wiedział, kim są ich autorzy. Wysuwano przypuszczenia, że napisał je jeden człowiek, a różne pseudonimy to zabieg wydawcy mający zwiększyć sprzedaż. Charlotte zdecydowała o odkryciu tajemnicy autorstwa książek, co uczyniła w lipcu 1848 roku, udając się z Anną do George'a Smitha – wydawcy. Wycofana Emily miała potem żal o odebranie jej spokoju i życia incognito.

Podczas pogrzebu brata, we wrześniu 1848 roku, Emily przeziębiła się, odmawiała jednak leczenia, w wyniku czego wywiązało się zapalenie płuc i pojawiły się objawy gruźlicy. Uparcie nie lecząc się aż do dnia śmierci, gdy wezwano lekarza, który rozłożył bezradnie ręce, zmarła jako trzydziestolatka.

W czerwcu 1854 roku odbył się ślub Charlotte i wikariusza z parafii jej ojca Arthura Bella Nichollsa. Para nie cieszyła się długo życiem małżeńskim – szybko po ślubie pisarka zaszła w ciążę i osiem miesięcy później zmarła wraz ze swym nienarodzonym dzieckiem, rzekomo na gruźlicę. Obecnie uważa się jednak, że było to raczej odwodnienie lub niedożywienie z powodu nadmiernych mdłości, typowych dla kobiet w ciąży.

Eryk Ostrowski w książce „Charlotte Brontë i jej siostry śpiące”, bazując na analizie samych tekstów literackich, wysnuwa tezę, że autorką wszystkich dzieł sióstr Brontë była najstarsza, Charlotte. Autor sądzi, że przypisała ona autorstwo własnych powieści młodszym siostrom, aby zapewnić im środki na utrzymanie na wypadek śmierci ojca. Warto tutaj przypomnieć, że według obowiązującego wtedy angielskiego prawa po ojcu dziedziczył tylko syn lub następny męski potomek w linii bocznej.

W biograficznej książce „Tajemnice wichrowych wzgórz”, wydanej w 2017 roku, Ostrowski obroni Branwella, twierdząc, w oparciu o niepublikowane wcześniej po polsku dokumenty, że informacje o jego nałogach i trybie życia znamy z niewiarygodnych źródeł lub nadinterpretacji. Formułuje także teorię, że autorem „Wichrowych Wzgórz” był Branwell.

Kobieta o wielkim umyśle i mężczyzna o wielkim sercu

Obfity dorobek George Sand, urodzonej jako Amantine Aurore Lucile Dupin na początku XIX wieku francuskiej pisarki epoki romantyzmu, obejmował nie tylko liczne utwory literackie, ale także jedno małżeństwo (z baronem Casimirem Dudevantem, którego opuściła po ośmiu latach), troje dzieci (w tym adoptowaną daleką krewną, ponaddwudziestoletnią Augustine Brault), liczne romanse (w tym z Alfredem de Musset i Fryderykiem Chopinem) i ekscentryczność. Ta wolnomyślicielka, przeciwniczka instytucji małżeństwa i zwolenniczka wolnej miłości, zdobyła rozgłos w równym stopniu dzięki twórczości, co stylowi życia. Pisała pod męskim pseudonimem, ubierała się po męsku i żądała, by zwracano się do niej „mon frère” (mój bracie). Wszystkie jej powieści miłosne zostały umieszczone w index librorum prohibitorum (indeksie ksiąg zakazanych). Co niecodzienne w tamtych czasach – jej książki czytali zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Żyjąca w tym samym okresie Elizabeth Barrett Browning w wierszu „To George Sand: A Desire” nazywa ją „kobietą o wielkim umyśle i mężczyzną o wielkim sercu”.

Portret George Sand namalowany przez Augusta Charpentiera

Nawet jej pochodzenie fascynuje – córka napoleońskiego oficera, szybko zmarłego, była także prawnuczką Maurycego Saskiego, nieślubnego syna Augusta II Mocnego. Dzieciństwo spędziła w Nohant, potem trzy lata uczyła się na pensji w Paryżu. Jej małżeństwo z baronem Casimirem Dudevantem przetrwało tylko osiem 8 lat. Para miała dwójkę dzieci: Maurice’a i Solange. Po rozpadzie małżeństwa zamieszkała w Paryżu.

Zadebiutowała, pisząc wspólnie z Jules'em Sandeau, od którego nazwiska wzięła swój męski pseudonim twórczy. Publikowała także w „Le Figaro”, romansując z jego redaktorem Henrim de Latouche. Potem nawiązała burzliwy romans z Alfredem de Musset – para kilkakrotnie rozstawała się i schodziła. Była również w związku z Prosperem Mériméem, utrzymywała przyjaźń z Lisztem. Wszyscy znali ją z ekscentrycznego zachowania, paliła cygara i fajkę, ubierała się po męsku i przeklinała. Ubiór nie był jednak od razu kontestacją społecznej roli kobiety. Pierwotnie ubierała się tak z wygody i ostrożności, taki przyodziewek umożliwiał bowiem większą swobodę ruchów niż obowiązujący wtedy gorset i niewygodne, ciężkie suknie.

Przyjaźń zawarta z Fryderykiem Chopinem w 1838 roku szybko przekształciła się w relację miłosną. George Sand pełniła wobec partnera rolę matki i muzy, lecz mimo oddania miała w czasie ich związku dwa krótkie romanse. Ich odbyta w 1838 roku dla poprawy zdrowia Chopina podróż na Majorkę zaowocowała publikacją wspomnień Sand pod tytułem „Zima na Majorce” (wydaną po polsku ponad półtora wieku później). Chopin napisał swoje najwybitniejsze dzieła w posiadłości George Sand w Nohant, gdzie w latach 1839–1846 spędzał porę letnią. Zerwała z nim w 1847 roku po awanturze rodzinnej, w której Chopin stanął po stronie Solange (w której wcześniej się podkochiwał) i jej męża. Ponadto dzieci Sand nie akceptowały do końca romansu swojej matki i muzyka. George Sand przeżyła w tym okresie także rozczarowania związane z porażkami politycznymi oraz zerwaniem wielu długoletnich przyjaźni. Rozpad związku był kolejnym ciosem dla pisarki.

W międzyczasie (1845) George Sand adoptowała 21-letnią Augustine Brault, daleką krewną. Zapewniła jej tym samym możliwość edukacji, otrzymując w zamian silne uczucie, którego nie doczekała się od córki. Relacja ta zmieniła się po wspomnianej wyżej kłótni rodzinnej z Solange i zerwaniu George Sand z Chopinem.

Pomimo braków w formalnym wykształceniu – uczyła się głównie sama, wybierając dość przypadkowo lektury – tworzyła utwory ciekawe, choć raczej opierała się na ideach innych niż własnych twórczych pomysłach. W jej powieściach pojawia się pochwała socjalizmu utopijnego, dzięki czemu w polskim wydaniu „Dziejów mojego życia” w latach 60. XX wieku autor przedmowy rozpływa się nad jej inteligencją i geniuszem twórczym, przedstawiając ją, zdecydowanie na wyrost, jako największą pisarkę XIX wieku. Inspirowały ją także spirytualizm i mistyka chrześcijańska oraz własna biografia. Miała wielką łatwość pisania i nigdy nie redagowała swoich prac po ich ukończeniu. Tworzyła i publikowała prawie do samej śmierci. Jednymi z jej ostatnich utworów były napisane dla wnuków baśnie.

Niemoralna moralizatorka

Jedna z najlepszych pisarek epoki wiktoriańskiej, Mary Ann Evans, przyjęła męski pseudonim George Eliot z dwóch powodów: by oddzielić swoje skandalizujące życie prywatne od twórczości oraz dlatego, że była świadoma faktu, iż jej dzieła, jako napisane przez mężczyznę, zostaną potraktowane poważniej. Wychowywała się w konwencjonalnej, konformistycznej i religijnej rodzinie, która zapewniła jej skromne wykształcenie, odpowiednie dla dziewcząt z niższej klasy średniej. Uczyła się w szkołach z internatem, studiowała języki obce i sporo czytała. Uznawana za wybitnie inteligentną przysparzała rodzinie zmartwień wynikających z braku powodzenia: rodzina Mary martwiła się, że brak urody i opinia intelektualistki mogą pogrzebać jej szanse na zamążpójście. Przez jej całe życie kwestia wyglądu będzie znacząca – nie tylko będzie skrupulatnie zabraniać fotografowania się i wykonywania dagerotypów jej postaci, ale także będzie tylko kilkukrotnie pozować do portretów wyłącznie zaprzyjaźnionym malarzom, zaś w swoich utworach wiele uwagi poświęci opisom różnych typów kobiecego piękna.

George Elliot na obrazie namalowanym przez Sir Frederica Williama Burtona

Wielką zmianę w życiu przyszłej pisarki zapoczątkowała w 1849 roku śmierć ojca, który zapisał jej niewielki spadek. Mary ujawniła wtedy swój niepokorny charakter i zamiast, jak przystało przyzwoitej trzydziestoletniej kobiecie (uważanej wtedy za starą pannę), pozostać u brata jako gospodyni, wyjechała do Londynu zarabiać na utrzymanie jako tłumaczka i redaktorka. Miała już doświadczenie w tym względzie – polecona przez sąsiadów, rodzinę Brayów, tłumaczyła dla londyńskiego wydawnictwa dwa niemieckie traktaty filozoficzne oraz „Etykę” Spinozy z łaciny.

Pod koniec 1850 roku Evans wyjechała do Londynu i zatrzymała się w domu Johna Chapmana, którego poznała przez sąsiadów. Jej nowy znajomy prowadził małe wydawnictwo, które opublikowało jej tłumaczenia. Niedługo później kupił wpływowe pismo „The Westminster Review”, do którego pisali m.in. John Stuart Mill czy Herbert Spencer. Evans zaczęła obracać się wśród wybitnych intelektualistów. Jednocześnie zakochała się w Johnie, mężu i ojcu rodziny. Ten postawiony w obliczu konfrontacji z żoną i oficjalną kochanką z jednej strony, a pociągającą go intelektualnie samotną kobietą z drugiej, zachował się mało elegancko, dystansując się wobec niej w okrutnej rozmowie. Na pocieszenie jednak złożył jej propozycję zostania „tajnym” wydawcą pisma, z nim jako oficjalnym wydawcą. W tych czasach możliwości zawodowe kobiet ograniczały się do: bycia guwernantką, zajmowania się literaturą lub dziennikarstwem. Nie było możliwości, by piastowały stanowiska redaktorskie, zajmowały się głównie pisaniem i były gorzej opłacane niż mężczyźni. Kilka lat pracy na powyższych warunkach umożliwiło Evans znajomość z pozytywistą Herbertem Spencerem i filozofem George'em Henrym Lewesem. Ten drugi został jej partnerem życiowym, przyjacielem i agentem literackim na ponad dwie dekady. Z uwagi na to, że był żonaty, a małżonka zdradzała go (uznał jej dzieci za swoje), a potem porzuciła, związek nigdy nie został zalegalizowany.

Para w atmosferze skandalu wyjechała na kilka miesięcy do Niemiec. Po powrocie Evans kazała nazywać się nazwiskiem partnera. Brat zerwał z nią relację, jednak środowisko, w którym się obracała, zaakceptowało tę sytuację. Mary dotknął ostracyzm społeczny – brak zaproszeń na kolację i ostrożność w rozmowach z innymi. Relacja wpłynęła bardzo inspirująco na jej twórczość – w czasie trwania związku napisała wszystkie swoje powieści. Konieczny okazał się wybór pseudonimu, Mary wybrała więc imię swojego partnera oraz nazwisko Eliot, z powodu prostoty i ładnego brzmienia słowa.

Jej powieści, oparte najczęściej na dylematach moralnych, cieszyły się wielkim powodzeniem i od wydania pierwszej z nich pisarka zarabiała wielokrotnie więcej niż jej partner, płacąc za utrzymanie żony Lewesa i siedmioro dzieci (był biologicznym ojcem tylko trojga z nich). Należą do nich czytane po dziś dzień „Miasteczko Middlemarch” i „Młyn nad Flossą”. W 1876 roku ukazał się „Daniel Deronda” – ostatnia powieść Eliot. Dwa lata później odszedł G.H. Lewes, a Mary ciężko zniosła tę stratę. Odcięła się od świata, przygotowując do druku jego ostatnią nieukończoną książkę, nowatorski traktat psychologiczny. A potem znowu okazała swoją niezależność, wychodząc po kilku latach za mąż w wieku sześćdziesięciu lat za Johna Waltera Crossa – młodszego o dwie dekady prawnika i doradcę finansowego jej byłego partnera. Wielu jej przyjaciół odwróciło się od niej. Para podjęła więc decyzję o wyjeździe w podróż poślubną do Włoch. O ślubie informował znajomych najstarszy syn jej byłego życiowego partnera. Wrócili do kraju w lipcu 1880 roku, na początku grudnia zamieszkali w nowym domu. Szczęście nie trwało długo – 22 grudnia George Eliot zmarła z powodu niewydolności nerek. Mąż spędził potem kilka lat, spisując jej biografię, która okazała się słodką laurką. John Cross pozostał wdowcem.

Eliot wywarła ogromny wpływ na literaturę anglosaską i życie swoich czytelników. Do fascynacji jej utworami przyznawały się tak różne osoby, jak królowa Wiktoria, Virginia Woolf, Henry James czy Zygmunt Freud. W naszych czasach ślady jej wpływu znajdziemy u Zadie Smith w zbiorze esejów „Jak zmieniałam zdanie”, a zdobywczyni Nagrody Bookera A.S. Byatt uznaje „Miasteczko Middlemarch” za najlepszą powieść świata. W powieści „Trafny wybór” J.K. Rowling w centrum fabuły postawiła zmiany spowodowane w życiu lokalnej społeczności wywołane śmiercią członka rady gminnej, Barry’ego Fairbrothera, którego nazwisko zapożyczono od głównego bohatera „Miasteczka Middlemarch”.

Patriotka o męskim sercu

Maria Konopnicka, z domu Wasiłowska, żyjąca i tworząca na przełomie XIX i XX wieku, kojarzy się nam obecnie z trącącymi myszką nowelkami, sielskimi bajkami zaludnionymi krasnoludkami i sierotkami oraz patriotyzmem spod znaku „Roty”. Trudno zatem uwierzyć, jak ogromną rolę odegrała ona dla literatury i kultury polskiej z jednej strony, a z drugiej – jak olbrzymie wzbudzała kontrowersje w osobach sobie współczesnych, a nawet była ofiarą ataków ze środowisk katolicko-narodowych z uwagi na swoją jawnie deklarowaną niechęć do Kościoła katolickiego, połączoną z żarliwą wiarą i częstymi odwołaniami do Boga. Zdumiewający wydaje się zatem w tym kontekście fakt, iż obecnie w kościołach wciąż śpiewany jest hymn „Roty Polskich Katolików”, wyraźnie inspirowanej „Rotą” (słowami i melodią) z tekstem napisanym w 1927 roku przez redemptorystę ojca Aleksandra Piotrowskiego.

Maria Konopnicka na starej fotografii

Była córką Józefa Wasiłowskiego, prawnika, obrońcy Prokuratorii Generalnej i patrona Trybunału Cywilnego, i Scholastyki z Turskich. Mieszkali oni w Suwałkach, a gdy przyszła poetka miała siedem lat, przenieśli się do Kalisza. Matka zmarła pięć lat później, ojciec, znawca i miłośnik literatury, wychowywał córki w duchu chrześcijańskim. W latach 50. XIX wieku wraz z siostrą uczyła się na pensji u sióstr sakramentek w Warszawie. Tam Maria poznała Elizę Pawłowską (później po mężu Orzeszkową), z którą przyjaźniła się przez całe życie. Brat Marii, Jan, poległ w powstaniu styczniowym.

Jesienią 1862 roku wyszła za mąż za Jarosława Konopnickiego herbu Jastrzębiec, starszego o 12 lat, i zamieszkała z nim w Bronowie, a potem w Gusinie. Mąż zarządzał rodzinnym majątkiem, z jego kilkoma wsiami, a Maria zajmowała się domem i dziećmi, których w okresie dekady małżeństwa urodziła ośmioro (dwóch synów zmarło zaraz po urodzeniu). Obdarzona zamiłowaniem do słowa i silną wolą Konopnicka dusiła się jako gospodyni domowa i osoba zależna od swojego męża. Jarosław niechętnym okiem patrzył także na twórczość żony. Poemat „W górach”, przychylnie zrecenzowany przez Sienkiewicza, dodał jej pewności siebie. Rozstała się z mężem i przeniosła z dziećmi do Warszawy, gdzie utrzymywała się z udzielania korepetycji. Od 1878 roku, po śmierci ojca, udzielała się w konspiracyjnych i jawnych akcjach społecznych.

Kontrowersyjna jest kwestia stosunku Konopnickiej do jej dzieci, które dzieliła na złe i dobre. Zarzucano jej później obojętność na losy córki Heleny, uznanej za niepoczytalną i umieszczonej w zakładzie psychiatrycznym, oraz jej urodzonego tam dziecka. Konopnicka zabezpieczyła finansowo pobyt córki, nigdy jej jednak nie odwiedziła i nie utrzymywała z nią relacji.

Publikowała wiersze w czasopismach „Kaliszanin” i „Tygodnik Ilustrowany”. W latach 80. XIX wieku redagowała pismo dla kobiet „Świt”, współpracowała także z tygodnikiem dla kobiet „Bluszcz”. Pisała nowele, inspirując się początkowo pracami Prusa i Orzeszkowej. Uprawiała krytykę literacką, tworzyła także utwory dla dzieci pozbawione charakterystycznego dla ówczesnych czasów natrętnego dydaktyzmu. W 1908 roku w czasopiśmie „Gwiazdka Cieszyńska" opublikowała „Rotę”, wiersz, który stanowił punkt kulminacyjny publicystycznej kampanii poetki przeciwko polityce germanizacyjnej w zaborze pruskim. Na początku XX wieku brała udział w międzynarodowym proteście przeciwko prześladowaniu dzieci polskich we Wrześni (1901–1902). Udzielała się w walce o prawa kobiet, akcji potępiającej represje władz pruskich, w pomocy na rzecz więźniów politycznych i kryminalnych. Spotkała się z atakami środowiska klerykalnego, zyskując sobie miano poganki.

Maria Konopnicka na fotografii z ok. 1897 roku

Liczne pseudonimy autorki „Roty" (M.K., K., Ko-mar, Jan Sawa, Marko, Jan Waręż, Humanus, Ursus, Mruczysław Pazurek) miały zmylić cenzurę. Śpiewnik historyczny wydany w 1904 roku pod pseudonimem Jan Sawa zawierał wiersze poświęcone insurekcji kościuszkowskiej, a ujawnienie autorstwa groziło pisarce poważnymi reperkusjami.

Kontrowersyjną i do dziś dyskutowaną sprawą pozostaje relacja z Marią Dulębianką. Kobiety przez blisko dwadzieścia lat były przyjaciółkami bądź partnerkami życiowymi. Dulębianka mieszkała z Konopnicką w dworku w Żarnowcu, gdzie miała swoją pracownię. Razem odbywały podróże po Europie. Dulębian­ka uczestniczyła w życiu rodzinnym Konopnickich, brała udział w zjeździe ich rodziny oraz ju­bi­le­uszu po­et­ki.

Płeć literatury

Maria Komornicka urodziła się w latach 70. XIX wieku w Grabowie, gdzie spędziła dzieciństwo. Potem przeniosła się do Warszawy z matką i rodzeństwem. Ojciec, pokładając w niej wszystkie swoje niezrealizowane ambicje związane z wykształceniem i pozycją społeczną, nie przywiązywał większej wagi do pasji córki związanej z pisaniem. Jej niezwykłe, odznaczające się wrażliwością teksty pozwoliły na debiut już w wieku 16 lat. W 1894 roku wyjechała zgodnie z życzeniem ojca na studia na uniwersytecie w Cambridge w Wielkiej Brytanii. Uczęszczała na wykłady, jednak nie została studentką. Czuła się wyobcowana, nie utrzymywała z nikim bliższych kontaktów. Pozwoliło jej to na wnikliwą i pozbawioną złudzeń obserwację konwenansów, hipokryzji i zakłamania angielskiego życia. Wróciła po pół roku do Warszawy, zażenowana stosunkiem władz uczelnianych do kobiet.

Studentki potrzebowały bowiem poręczenia towarzyszącego im mężczyzny lub listu pełniącego tę funkcję, by wejść do biblioteki. Zabronione także pod groźbą kary aresztowania przez rektora było przebywanie przez studentki po zmroku poza domem. Wymuszało to na nich płacenie woźnym za odprowadzanie ich do miejsca zamieszkania. Przeżycia i refleksje z tego czasu autorka opublikowała w dzienniku „Raj młodzieży”, publikowanym w odcinkach w „Przeglądzie Pedagogicznym”.Maria Komornicka Piotr Odmieniec Włast na fotografii

Po powrocie do kraju zatrzymała się najpierw u Nałkowskich. Wraz z wieloletnimi przyjaciółmi, działaczami antymieszczańskiego ruchu umysłowego Wacławem Nałkowskim i Cezarym Jellentą stworzyła pierwszy polski manifest modernistyczny, opublikowany w 1895 roku – „Forpoczty ewolucji psychicznej i troglodyci”. W dziele tym zawarła idee podziału ludzi na osoby pozbawione aspiracji twórczych oraz jednostki wrażliwe i kreatywne, nieprzystosowane do życia codziennego.

W 1898 roku, w czasie podróży poślubnej, jej zazdrosny mąż, poeta Jan Lemański, strzelił do niej i jej kuzyna na krakowskich Plantach, uznając ich rozmowę za zbyt długą i poufałą. Różnice osobowościowe i zazdrość męża doprowadziła po dwóch latach do rozpadu związku.

Na początku XX wieku nawiązała współpracę z czasopismem „Chimera”, gdzie publikowała wiersze, prozę i tłumaczenia oraz – pod pseudonimem Piotr Włast – recenzje literackie, odznaczające się szczerością i brakiem względów na pozycję czy rangę literacką autora ocenianego dzieła. Pseudonim historycznej postaci Piotra Własta wybrała ze względu na pokutujące w niej przekonanie, że mężczyzna ten, wojewoda księcia Bolesława Krzywoustego, był jej przodkiem. To w tym czasopiśmie opublikowała „Biesy”, swój najsłynniejszy utwór wydany w 1902 roku i rozpoczynający się zdaniem: „Było to za czasów mej manii samoprześladowczej”. Stanowi on wybitne autoanalityczne studium samotności, poszukiwania własnej tożsamości i miejsca w świecie oraz tęsknoty za wartościami absolutnymi. Jej poetycki język oraz siła oddziaływania zadziwiają współczesnego czytelnika. Wielu krytyków spostrzega utwór jako zwiastun choroby psychicznej autorki.

W 1903 roku Maria odbyła samotną podróż po Europie, w czasie której przeżyła pierwsze załamanie psychiczne w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Otoczenie w kraju uznało ją po powrocie za osobę szaloną. W wieku 31 lat, podczas pamiętnej nocy poznańskiej, w hotelu po wyjściu matki spaliła wszystkie kobiece suknie, przywdziała męski strój i przedstawiała się jako Piotr Odmieniec Włast. Przez rodzinę i otoczenie została uznana za obłąkaną i umieszczona w szpitalu psychiatrycznym. Po jego opuszczeniu, po wybuchu pierwszej wojny światowej, kolejne trzy dekady życia Piotr Odmieniec spędził, dzieląc je między pobyty w rodzinnym Grabowie (w dobudówce w domu brata) i w kolejnych zakładach leczniczych dla osób chorych psychicznie. Siostra Aniela wspominała, że po wojnie Piotr Odmieniec podpisywał się jako M.P.O.W. (Maria Piotr Odmieniec Włast), potem wyłącznie imieniem Maria, czasem dodając K. lub K.L. Mimo tego jednak w pismach odnajdziemy gramatyczną końcówkę w rodzaju męskim.

Ta wszechstronna pisarka i fascynująca postać za życia nie doczekała się uznania. Odkryta na nowo w XXI wieku, stała się bohaterką prac naukowych, sztuk teatralnych i inspiracją dla ruchu feministycznego.

Chłopczyca w androgynicznym świecie

Nelle Harper Lee, autorka głośnej powieści „Zabić drozda”, za którą zdobyła Pulitzera (jej ekranizacja zdobyła dwa Oscary), ukryła się pod własnym nazwiskiem. Odrzuciła pierwsze imię, zostawiając androgyniczne nazwisko Harper Lee. Określana w dzieciństwie przez własną siostrę jako chłopczyca, autorka była posądzana o homoseksualizm. W powieści pojawia się sześcioletnia bohaterka książki Jean Louise Finch, określana chłopięcym pseudonimem Skaut – postać wzorowana na Harper Lee.

Portret Harper Lee z okładki pierwszego wydania jej książki

Debiutancką książkę autorka opublikowała w wieku 34 lat, po czym zamilkła na ponad pół wieku. W 2015 roku ukazała się jej druga powieść, zatytułowana „Idź, postaw wartownika”, której akcja rozgrywa się po 20 latach od czasu akcji premierowej powieści. Obie książki stały się bestsellerami.

Harper Lee jest czytelnikom bliżej znana także jako przyjaciółka Trumana Capote’a, który był pierwowzorem postaci Dilla Harrisa z jej pierwszej powieści. Lee pomagała Trumanowi w zbieraniu materiałów do artykułu o brutalnym morderstwie. Capote wykorzystał te materiały do napisania swojej wstrząsającej książki „Z zimną krwią”.

Duńska lwica i córeczka tatusia

Urodzona w Danii w 1885 roku Karen Christence von Blixen-Finecke kształciła się w Kopenhadze, Paryżu i Rzymie. Pierwsze teksty literackie zaczęła publikować jako Osceola w duńskich czasopismach już w 1905 roku. Jej ojciec Wilhelm Dinesen, pisarz, ekscentryk i niewierny mąż cierpiący na syfilis, popychany wyrzutami sumienia, popełnił samobójstwo, gdy Karen miała dziewięć lat.

Karen Blixen-Finecke na lotnisku Kastrup w Kopenhadze, 1957

W 1914 Karen poślubiła kuzyna szwedzkiego barona Brora von Blixen-Finecke. Razem wyjechali do Kenii, gdzie prowadzili plantację kawy. Liczne zdrady męża oraz zarażenie autorki syfilisem doprowadziły parę do rozwodu. W międzyczasie w 1918 roku Karen poznała oficera i podróżnika Denysa Fincha Hattona, który stał się jej przyjacielem, a po separacji z mężem wieloletnim partnerem, aż do jego tragicznej śmierci w wypadku lotniczym w 1931 roku. Blixen przez dziesięć lat (1921–1931) sama zajmowała się plantacją, a potem z powodu załamania się rynku kawy wróciła do Danii. W 1934 roku wydała „Siedem niesamowitych opowieści”. Później nadal tworzyła głównie opowiadania, pisząc po angielsku i duńsku. Zakochana w Afryce podróżniczka i feministka wydała w 1937 roku pod pseudonimem Isak Dinesen powieść „Pożegnanie z Afryką”, opartą na autobiograficznych wątkach. Blixen chciała w ten sposób uhonorować ojca Wilhelma Dinesena, którego tak wcześnie straciła. Pisała także pod innymi męskimi pseudonimami: Osceola, Peter Lawless, Nozdref's Cook.

Inicjały zbrodni… rynku wydawniczego

J.D. Robb, J.K. Rowling, E.L. James – znacie te nazwiska? Mgliście bezpłciowe, ukrywają pisarkę tworzącą kryminały, choć na co dzień zajmuje się ona romansami, bestsellerową autorkę książek dla dzieci, którą wydawca ostrzegał, że inaczej chłopcy nie kupią jej książek, czy wreszcie autorkę erotycznego bestsellera tego wieku, na co dzień ułożoną pracownicę jednej ze stacji telewizyjnych. Co nimi kieruje? Ambicja, chęć zysku, komformizm? A może po prostu chęć wydania swojej twórczości? Ilu czytelników, tyle odpowiedzi.

Kiedyś uważano, że pisanie nie przystoi kobietom. Francine Prose, autorka artykułu „Scent of a Woman’s Ink” („Zapach kobiecego atramentu” – tytuł nawiązuje do filmu „Scent of a Woman”, w polskiej wersji „Zapach kobiety”), opublikowanego w czasopismie „Harper’s Magazine” w czerwcu 1998 roku, nazwała uprzedzenie wobec piszących kobiet „gynobibliofobią”. Minęło prawie dwadzieścia lat, świat zmienił się w stopniu nieprzewidzianym przez żadnego z futurologów. W 2015 roku pisarka Catherine Nichols, zniechęcona odmownymi odpowiedziami lub brakiem reakcji po wysłaniu swojej powieści do pięćdziesięciu wydawnictw, wpadła na szalony pomysł, by ten sam tekst przedstawić wydawcom jako dzieło mężczyzny. Wysłała je zatem do kolejnych pięćdziesięciu oficyn wydawniczych pod pseudonimem George Leyer. Ich reakcja udowadnia tezę, że być pisarzem jest łatwiej niż pisarką. Catherine otrzymała odpowiedzi od dwóch tylko wydawców, zaś George – od siedemnastu. Co więcej, jako kobieta otrzymała jedną odpowiedź wyrażającą zainteresowanie książką, gdy tymczasem jako mężczyzna aż sześć! Ponadto redaktorzy (zarówno kobiety, jak i mężczyźni) używali wobec autorki zwrotów mówiących o jej „pięknym pisaniu”, „niezbyt odważnej bohaterce”, zaś wobec pisarza używali sformułowań, że książka jest „mądra”, „emocjonująca” czy „dobrze skonstruowana”. Autorka, posiłkując się sugestiami dotyczącymi poprawienia tekstu skierowanymi do jej męskiego odpowiednika, zredagowała maszynopis i wkrótce go wydała.

Jaka jest zatem płeć dobrej literatury? Jak sądzicie?

Jowita Marzec

Grafika otwierająca: katemangostar

Reklama

komentarze [81]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

6720
344
24.01.2020 13:26

Zapraszam do dyskusji.


3806
3568
26.01.2020 11:37

Bardzo udany artykuł, dużo się dowiedziałem O losach pisarek.Kiedys to były złe czasy dla pań


6720
344
26.01.2020 17:45

Dziękuję :)
A czy teraz są dużo lepsze czasy dla piszących kobiet?


0
1005
27.01.2020 07:53

Idealnie nie jest, ale lepsze. Na przykład brat nie dysponuje spadkiem siostry albo można wieść życie singielki. Nie jest idealnie, ale bez przesady. To jest nie do porównania.


6720
344
27.01.2020 20:45

To była prowokacja :) Pozdrawiam.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2731
587
26.01.2020 13:11

Nie tylko pisarki podszywały się pod mężczyzn, ale też inne artystki. Stryjeńska podszyła się pod brata aby móc studiować malarstwo w Monachium.
Dla mnie płeć pisarza nie ma znaczenia.


6720
344
26.01.2020 17:48

Nie tylko pisarki, ale także. W XIX wieku były ich dziesiątki (co najmniej). Zachęcam do zajrzenia tutaj (kobiety i mężczyźni)
https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_pen_names


3086
138
28.01.2020 07:53

Teraz warto podszywać się pod kobietę :) Sam rozważałem ten krok w pewnym konkursie literackim widząc jak kilka edycji wstecz wygrywały same panie.

Bojownicy ISIS też chętnie przebierali się za panie by uciec z oblężonych terenów.

Niektóre projekty unijne faworyzują panie.

Zatem chyba najlepszym rozwiązaniem jest zostać trans :) Bo wtedy z męską budową ciała i...

więcej

2731
587
28.01.2020 12:45

Czy to jest zemsta kobiet za poprzednie wieki? Ponieważ w historii byłyśmy pomijane, to teraz mamy być faworyzowane. Raczej nie ma to nic wspólnego z równością.Raczej to mnie śmieszy (sarkastycznie). Ostatnio nie trzeba sprawdzać, kto dostaje nagrody literackie, wiadomo kobieta.


3806
3568
29.01.2020 20:58

Ja słyszałem wypowiedz,pewniej skrajniej feministki.Tak teraz kobiety bedą się mścić.Za setki lat poniżania.I upokarzania.Już dziś w USA,powiedzenie do kobiety miłych słów ,jest uznawane .Za molestowanie i próbę gwałtu.
Według mnie to feminazistki.To robią.


3086
138
29.01.2020 22:06

Eh, to temat rzeka. Tak, też je nazywam feminazistkami. Była sytuacja, że pod ich naciskiem zrezygnowano z kuso ubranych dziewczyn (grid girls) na słynnych wyścigach. Kiedy te kobiety (co przez to straciły pracę/zarobek) rozmawiały z jedną feminazistką przed kamerami w studio, usłyszały... że "niektóre zawody stają się zbędne w imię postępu". He he :( Wolność kobiet która...

więcej

3806
3568
30.01.2020 07:08

Spokojnie jak nie ma brzydkich słów,to nie ma czego się bać.


3086
138
30.01.2020 13:01

Dzisiaj już nie wiadomo co takim "brzydkim słowem" może być. Powiesz do kobiety "ale pani zgrabna" i już leci pozew o molestowanie. Powiesz "pani poseł" i już podgrzewają smołę i drą pierze :)

A na poważnie na LC jest jednak kultura wypowiedzi. He he, to przez czytanie książek? :)


667
9
16.02.2020 12:43

Bardzo wyraźnie sugerują Państwo, że teraz jest łatwiej kobietom niż mężczyznom (a wszystko to przez "złe feminazistki" - o idiotyzmie tego określenia nawet nie mam siły pisać), a przecież dokładnie ostatni akapit artykułu wyjaśnia, że wciąż tak nie jest. Zresztą same argumenty, których używacie o tym świadczą - sugerują, że skoro ktoś wygrał nagrodę w dzisiejszych czasach,...

więcej

2731
587
16.02.2020 14:34

Oglądając film, czy czytając książkę kompletnie mnie nie interesuje płeć twórcy, albo coś mnie odpowiada, albo nie.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3806
3568
26.01.2020 15:03

Dla mnie też nie.Kobiety piszą dobre kryminały


1477
13
26.01.2020 15:31

Pragnę jeszcze dodać do listy Robin Hobb czy Andre Norton. Jeśli chodzi o fantastykę, to panuje krzywdzące przekonanie że panie nie potrafią pisać w tym gatunku, a panie weszły na stałe do kanonu, także ten.

W przypadku Rowling na początku jej płeć chciał ukryć wydawca, a pseudonim Robert Galbraith był próbą odcięcia się od sukcesu Harry'ego Pottera.


6720
344
26.01.2020 17:34

Kwestia pisarek i fantastyki to zagadnienie wymagające osobnych studiów, dlatego zrezygnowałam z napisania o Andre Norton. To temat na cały artykuł :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

909
31
26.01.2020 16:01

Jeśli chodzi o wątek nierównego traktowania w świecie sztuki i podszywania się płci kobiecej pod płeć męską to serdecznie polecam powieść Świat w płomieniach autorstwa Siri Hustvedt.


6720
344
26.01.2020 17:26

Dziękuję za polecenie. Mam w stosie książek do przeczytania :)


909
31
26.01.2020 17:41

Nie mam w zwyczaju ingerować w cudze stosy, zdając sobie sprawę jak drażliwa to kwestia, bowiem dotykająca rzeczy bardzo prywatnych, ale akurat w tym konkretnym przypadkach ośmielę się zasugerować, by wspomnianą pozycję przesunąć o kilka stopni wyżej, co by prędzej po nią sięgnąć, bo naprawdę warto :)


6720
344
26.01.2020 17:46

W stosy może nie, ale w stosiki literackie owszem :)


2731
587
26.01.2020 18:19

Dla mnie "Świat w płomieniach" jest złym przykładem. Jestem od pewnego czasu w jej połowie i nie potrafię pojąć głównej bohaterki, wywołuje u mnie raczej irytację. Może kiedyś skończę.


909
31
26.01.2020 19:26

Dlaczego zły? Przecież główna bohaterka przeprowadza artystyczną prowokację polegającą właśnie na tym, że autorstwo jej prac przypisywane jest mężczyznom (czyli to coś bardzo zbliżonego do tworzenia pod pseudonimem, tyle, że w tym przypadku pseudonim obleczony zostaje w konkretne ciało). To, że nie możesz pojąć motywacji, jaka nią kieruje nie powinno wpływać na ocenę...

więcej

2731
587
27.01.2020 14:54

Jeżeli jej pierwsza wystawa spotkała się z krytyką to przyjęła założenie, że powodem tego jest to że jest kobietą. Nie rozważała możliwości nie dość dobrych prac, braku warsztatu. Po latach wystawia swoje prace jako mężczyzna i wniosek też ma jeden. Jednak nie rozważa możliwości lepszego warsztatu, własnego rozwoju przez ten okres, że prace są po prostu lepsze. Na co mieli...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

3806
3568
26.01.2020 18:35

W Norwegii lepsze w Arabi gorsze.


3086
138
27.01.2020 01:24

"Jaka jest zatem płeć dobrej literatury?"

Eeeee... literatura może się podobać lub nie, może stać się popularna lub nie. Czy jest "dobra" czy "zła" spierać się nie ma sensu można a co najwyżej wyciągnąć średnią ("każda potwora znajdzie swego amatora").

Ale pytać o "płeć dobrej literatury"? To za mocne... bo ani "płeć" ani "dobra" IMHO nie pasuje do "literatury". Pachnie...

więcej

6720
344
27.01.2020 20:50

Eeee... jeden drobiazg, naprawdę okruszynka - kobiety na świecie stanowią tylko drobne 50% ludzkości (w 2019 r. przypadało średnio na świecie 100 kobiet na 102 mężczyzn) .

Rudzi jednak stanowią odrobinę mniejszą grupę, zgodzisz się? :) Czy to taka sama skala?
Nie sprowadzajmy dyskusji ad absurdum, bo to nie służy merytorycznym argumentom.

A pytanie było, oczywiście,...

więcej

3086
138
28.01.2020 07:47

Zaangażowałbym się... może w innym tonie. Kto sieje wiatr ten zbiera burzę... czyli potrzebny był "clickbait"? Już bez tego ludzie nie rozmawiają?

Co do "okruszynki" to wiesz, że procentami możemy się bawić? 50% ludzkości to kobiety... a ile procent górników to kobiety? Ile procent nauczyli? Nie podobają się rudzi? ;) To może spróbujmy z dziećmi i zapytajmy ile dzieci...

więcej

2731
587
28.01.2020 13:02

Jeżeli jest po mniej więcej 50% to dziwnym może się wydawać,że nagrody najważniejsze literackie w Polsce trafiły do 11 kobiet i 7 mężczyzna ( w tym jedna publiczności).( według czytaj. pl)


6720
344
28.01.2020 21:04

@ Sulibrat: Burzy nie widzę bynajmniej, a "clickbait" tu nie zachodzi, bo to tylko ostatnie zdanie na końcu baaardzo długiego tekstu, nie nagłówek :)

Twoje dywagacje na temat procentów uznam za wprawkę do ćwiczenia pokrętnej sofistyki :)

Celowo napisałam cały tekst nie wysuwając żadnych wniosków ani oskarżeń. W zasadzie trzymam się głównie faktów. Dlatego z taką...

więcej

2731
587
28.01.2020 22:01

To nie sofistyka, tylko statystyka.
Ponoć nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Nie wiem co to jest dobra literatura, nie znam się.Jeszcze jedno określenie spotkałam, które mnie śmieszy, chyba: "z wysokiej półki". Mogę powiedzieć jaka literatura mnie odpowiada, jakich pisarzy lubię czytać.Czytam to co lubię i sprawia mi przyjemność. A jaka jest to literatura...

więcej

6720
344
28.01.2020 22:13

Oj, to było do Sulibrata :)


40
40
28.01.2020 22:34

@jatymyoni
Zapytam prowokacyjnie: a może kobiety piszą gorzej niż mężczyźni? („gorzej” w rozumieniu jakości ocenianej podczas wręczania nagród, bo chyba wszyscy zgadzamy się z tym, że to dość niefortunne określenie). Tak samo, jak gorzej radzą sobie z przedmiotami ścisłymi. Co oczywiście może wynikać z warunków narzuconych przez społeczeństwo, z wcześniejszych uprzedzeń - i...

więcej

3086
138
28.01.2020 22:42

@Róża: ale ja nigdzie nie napisałem, że Twój artykuł jest "niemerytoryczny". Wręcz przeciwnie - uważam go za merytoryczny. Ja jedynie nie odnoszę się do wspomnianych faktów historyczny bo nie ma co polemizować (zaprzeczać?) z faktami. Ja się odnoszę do Twojego artykułu jako powiązanego z tym o "wydawnictwie dla kobiet" i rozważam jego implikacje. Zwłaszcza prowokacyjnego...

więcej

2731
587
28.01.2020 22:46

Nie wiem czy gorzej sobie radzą z przedmiotami ścisłymi, bo sama jestem z wykształcenia matematykiem. W mojej grupie na matematyce stosowanej było pół na pół. Nie wiem też czy mężczyźni piszą lepiej czy gorzej od kobiet. Może mają inne spojrzenie na świat. Myślę, że przy nagradzaniu płeć nie powinna mieć żadnego wpływu, tak jak i kolor skóry czy włosów. Liczy się to co dany...

więcej

6720
344
28.01.2020 22:47

@Ixina: a propos ad absurdum - kobiety nie są mniejszością, bo stanowią połowę społeczeństwa (a w niektórych krajach nawet większość).
I jestem zażenowana, że muszę o tym pisać.

Dlatego odnoszenie ich do rudych uważam za absurdalne :)


6720
344
28.01.2020 22:49

@Sulibrat: napisałam o dyskutantach. Niemerytoryczność nie odnosiła się do Twojego odczytania mojego artykułu,
Sofistyka - owszem.
Pozdrawiam :)


2731
587
28.01.2020 22:51

Była, a może jest taka seria książek dla kobiet. Zawsze ją omijałam z daleka, bo nie znoszę stygmatyzowania w literaturze i nie rozumiem co to jest literatura dla kobiet lub literatura dla prawdziwych mężczyzn. Już samo to stwierdzenie mnie odstrasza.


3086
138
29.01.2020 17:44

@Róża: kobiety na świecie nie są mniejszością, chodzi raczej o piszące kobiety. czy jest jakaś statystyka podająca ile jest pisarzy kobiet i mężczyzn?

Sofistyka? LOL :) Ten kot ma dwa ogony :P I w dodatku to Kot Schrödingera :D


2731
587
29.01.2020 18:30

Zaintrygowana zaczęłam szukać po internecie kobiet piszących w Polsce w XIX wieku. Znalazłam interesującą gromadkę. Ciekawe, że większość związana była z Wielkopolską. Większość z tej twórczości nie wytrzymało próby czasu, ale należy wspomnieć o Gabrieli Zapolskiej i Elizie Orzeszkowej.


3086
138
29.01.2020 22:15

No to myk, więcej do koszyczka :)

Baranowska Agnieszka
Milewska Aniela
Moraczewska Bibianna
Komornicka Maria
Puffke Emma
Łubieńska Konstancja
Radońskie Teofila i Teresa
Springer Maria
Szembekowa Maria
Urbanowska Zofia Kamilla
Wilkońska Paulina
Woykowska Julia
Zapolska Gabriela
Żmichowska Narcyza

XVIII wiek:

Drużbacka Elżbieta

Powstała nawet książka "Piotra...

więcej

0
1005
30.01.2020 05:46

Narcyza Żmichowska to dobra pisarka. Szkoda, ze zapomniana.


40
40
30.01.2020 23:54

@Róża_Bzowa
Oczywiście, głupia wyrazówka. Powinnam użyć sformułowania w rodzaju „grupy dyskryminowane” albo „grupy narażone na dyskryminację”. Natomiast dla sensu mojej wypowiedzi liczebność kobiet absolutnie nie ma znaczenia – mogą być 49- procentową mniejszością, mogą być 51-procentową większością, może być ich 1 procent albo 99 – chodzi mi właśnie o to, że to nie ma...

więcej

2731
587
31.01.2020 11:36

Pojawiają się inne wątpliwość np.: "ten biały mężczyzna nie oceni filmu obiektywnie". Niestety moje stwierdzenie czasami wzbudza kontrowersje. Pojawiają się statystyki i chęć zmiany tych statystyk. Dyskryminowanie kogokolwiek jest zawsze naganne, ale forowanie kogoś jest pozytywne.


1130
228
02.02.2020 12:13

Gwoli ścisłości, robiono mnóstwo wiarygodnych badań naukowych odnośnie tego, czy kobiety są mniej zdolne w naukach ścisłych i nie tylko nie są, ale w kwestii obliczeń pamięciowych wypadają nawet lepiej. Mężczyźni wypadali za to lepiej w wyuczalnym, praktycznym rozwiązywaniu problemów matematycznych. Wynika z tego, że nie zdolności poznawcze, a trening działa na korzyść...

więcej

2731
587
02.02.2020 12:51

Może czasy się zmieniły. Studiująć na Politachnice Śląskiej nigdy z czymś takim się nie zetknęłam, ani w szkole średniej.


40
40
07.02.2020 23:06

Ja w towarzystwie ścisłowców przebywam właściwie od gimnazjum i nigdy nie usłyszałam żadnych złośliwości z tytułu przynależności płciowej (chociaż złośliwo-przyjazne docinki w innych obszarach były na porządku dziennym)
Może czasy się zmieniły, może to zależy od tego, jak się trafi. Zgadzam się z tym, że problem istnieje. Ale nie widzę sposobu, by z nim walczyć. Bo mówienie...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

204
49
27.01.2020 07:52

Warto tu przypomnieć inną wielką pisarkę, kobietę zasłużoną na polu astronomii, panią Kopernik.


6720
344
27.01.2020 21:29

Lekki suchar, ale niech będzie.
Pozdrawiam :)


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

634
587
27.01.2020 09:28

"W 2015 roku ukazała się jej druga powieść, zatytułowana „Idź, postaw wartownika”, której akcja rozgrywa się po 20 latach od czasu akcji premierowej powieści. Obie książki stały się bestsellerami" - czyżby? Naprawdę tak to było?


6720
344
27.01.2020 20:55

Czy uznasz liczbę 1,1 mln sprzedanych egzemplarzy książki "Go Set a Watchman" w samych tylko USA i Kanadzie za uprawnioną przesłankę do nazwania książki bestsellerem?
https://www.businessinsider.com/go-set-a-watchman-sold-more-than-11-million-copies-2015-7?IR=T


2731
587
28.01.2020 13:10

Na tej zasadzie bestsellerem jest "50 twarzy Greya" i "Igrzyska śmierci", o wiele więcej egzemplarz sprzedano.


3086
138
28.01.2020 22:44

A już kompletnym bestsellerem będzie Biblia, Tora i Koran :D Kanon Palijski zbyt obszerny a Wedy to jednak religia etniczna. Kto da więcej? :)


2731
587
29.01.2020 12:08

Trudno je nazwać bestsellerami, raczej są to księgi, które miały największy wpływ na ludzkość. Do tego spisu można dodać jeszcze Mahabharata.


3086
138
29.01.2020 17:40

Oh, to było sarkastycznie / przekornie ;) Nie wierzę "bestsellerom" bo czy liczba sprzedanych kopii ma świadczyć o jakości? raczej o zainteresowaniu. A ilu zainteresowanym się NIE podoba? Tego już statystyki nie obejmują.


2731
587
29.01.2020 18:39

@sulibat Zgadzam się z Tobą. Często jest odwrotna proporcjonalność, gdyż większość szuka literatury łatwej, lekkiej i przyjemnej. Nie ma statystyk ile osób kupiło lub wypożyczyło daną książkę pod wpływem reklamy, a później miało ochotę ją spuścić....


3806
3568
29.01.2020 21:00

Sam to chciałem napisać .Patrzać na co ludzie biorą z bibliotek.To królują nowości,w ładnych okładkach.Lekkie i do przeczytania nie do analizowania.


11019
377
30.01.2020 10:39

@sulibrat Wg tych kryteriów (ilość sprzedanych egzemplarzy) obok świętych ksiąg rozmaitych religii za "bestsellery" należałoby również uznać "żółtą książeczkę" Mao, "Mein Kampf" Hitlera itp. Są to tego rodzaju "bestsellery", które nie tylko się może nie podobały, ale pewnie w ogóle mało kto je czytał... Musiały po prostu być w domu, żeby w razie potrzeby móc się ich...

więcej

3086
138
30.01.2020 12:58

LOL :) "żółta książeczka" :) Oj czytali je czytali. Zrobili kompilację jak wybór wierszy :) co innego dzieła zebrane Lenina, można by z nich dom wymurować :)


11019
377
30.01.2020 13:13

Ale dzieła Lenina - ponad 50 tomów - to były już symbole statusu (jak swego czasu encyklopedie): dostępne tylko dla wyższych sekretarzy. Innych nie byłoby pewnie i tak na to stać (kto by zresztą dobrowolnie chciał to kupować?!), nie mówiąc już o tym, że nikt spoza rozdzielnika Lenina by nie dostał - mógłby jeszcze jakieś świętokradztwo popełnić... Ale poza wierchuszką PZPR...

więcej

2731
587
30.01.2020 14:39

Niektórzy do dzisiaj czytają dzieła Lenina z zapartym tchem.Żółtą książeczkę sama bym przeczytała, aby zobaczyć jak można omamić cały naród.


3806
3568
30.01.2020 15:02

Koleżanka 38 lat miała w dłoni dzieło Hitlera


11019
377
30.01.2020 16:21

Ja też mam kilka tomów Lenina - wziąłem, bo biblioteka rozdawała. Brałem te z czasów wojny polsko-bolszewickiej, bo Lenin się trochę w tym czasie nagadał - byłem ciekaw, jak to wyglądało wtedy z ich strony. Chciałem też wziąć Bajki o Leninie, bo tam dopiero można się pośmiać z oczadzenia czasów, ale nie było....


3086
138
30.01.2020 20:55

Eeee, wy na poważnie? :) Jako kontrrewolucjonista Lenina nawet do ust bym nie wziął. Czytałem Jana Młota, czytałem "Moja walka" Hitlera. Słabe.

Ale jak chcecie coś dobrego i dostępnego od setek lat w wielu kopiach to proponuję Dhammapadę. Dobra jest wersja audio czytana przez Ksawerego Jasieńskiego. Miałem w tym swój skromny wkład ;)


980
67
31.01.2020 14:41

No cóż, bestseller to, jak sama nazwa wskazuje, coś, co się świetnie sprzedaje. Więc jesli "Idź, postaw wartownika" świetnie się sprzedawało, to bestsellerem jest. Nieporównywalnym z "Zabić drozda", ale jednak.
(Z czerwoną książeczką Mao miałabym wątpliwość, bo jej nie sprzedawali, tylko obowiązkowo wręczali każdemu i każdej przy każdej okazji, więc mamy do czynienia z...

więcej

Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

zgłoś błąd