Młyn nad Flossą

Okładka książki Młyn nad Flossą autora George Eliot, 9788324709748
Okładka książki Młyn nad Flossą
George Eliot Wydawnictwo: Świat Książki klasyka
636 str. 10 godz. 36 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Mill on the Floss
Data wydania:
2009-12-09
Data 1. wyd. pol.:
2009-12-09
Liczba stron:
636
Czas czytania
10 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324709748
Tłumacz:
Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Młyn nad Flossą w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Młyn nad Flossą

Średnia ocen
6,7 / 10
198 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Młyn nad Flossą

avatar
387
258

Na półkach: , , ,

Mam słabość do literatury, która jest po prostu piękna i takiż jest właśnie Młyn nad Flossą. George Elliot to mistrzyni słowa pisanego, zdolna nie tylko do plastycznego odmalowania świata przedstawionego, ale i do czarowania błyskotliwymi myślami oraz roztaczania uroku pięknem swojej stylistyki. Młyn nad Flossą to literatura pełna, solidnie zdefiniowana na każdym poziomie - nie tylko świetna warsztatowo, lecz i zasobna w treść. Gdybym chciał ocenić owe dzieło jednym zdaniem, to napisałbym, że jest to - po pierwsze - literatura piękna z górnej półki, jest to - po drugie - literatura klasyczna (ze wszystkimi tegoż znaczeniami i niuansami) oraz - po trzecie - literatura bardzo angielska. Po czwarte - to już na marginesie - jest to też romans i literatura romantyczna (to nie to samo, ale czasami idzie w parze).

Te cechy, które wszak nie wyczerpują listy, przywodzić mogą na myśl inną popularną autorkę "z tamtych czasów", a mianowicie o pokolenie starszą Jane Austen. Oczywiście Austen pisała w okresie regencji, podczas kiedy Elliot już w epoce wiktoriańskiej, jednak obie panie, koniec końców, tworzyły coś, co od biedy można nazwać dziewiętnastowiecznym romansem. Obie zatem skupiały się kobietach poszukujących miłości i próbujących się odnaleźć w zmiennych realiach życia zdefiniowanego przez struktury społeczne i towarzyskie ówczesnej Anglii. Elliot jednak, przynajmniej w Młynie nad Flossą, sięgnęła głębiej: odważniej wkraczając w umysły swoich bohaterów, bardziej ich doświadczając i bardziej skupiając się na emocjach, odczuciach i wewnętrznych zmaganiach tychże niż Austen. Koniec końców, Młyn nad Flossą jest literaturą pełniejszą i potężniejszą niż dzieła Austen, dojrzalszą warsztatowo i treściowo, ale co za tym idzie, także cięższą w lekturze i wymagającą większego skupienia oraz spokoju. Nie chcę tutaj sugerować, że jest to bardzo ciężka literatura - bez wątpienia daleko jej do wyzwań oferowanych przez Joyce'a czy Manna, wystarczy po prostu pamiętać, że nie jest to jakieś tam romansidełko.

Narracja Młynu jest interesującym zabiegiem - przedstawiona jest z perspektywy osoby żyjącej w późniejszych czasach, w dodatku od czasu do czasu bezpośrednio zwracającej się do czytelnika (jak, na przykład, w gawędzie). Osoby, która na wcześniejsze wydarzenia i ówczesnych ludzi patrzy z odrobiną politowania, ale i gorącą sympatią, tak jak dorosły, dojrzały i mądry człowiek może patrzyć na raczkujące dzieci. Nie ma w tym poczucia wyższości, są natomiast podkreślone wszelkie różnice, czy to intelektualne, czy obyczajowe, całość tworzy klimat gawędy.

Notabene, wydaje się oczywiste, że narrator jest de facto samą autorką, George Elliot, aczkolwiek tłumacz zdecydował się odgórnie obdarzyć nieodmienne przez rodzaje angielskie czasowniki rodzajem męskim. Decyzja dziwna i niekoniecznie mi się ona podoba, zwłaszcza że w narracji czuć kobiecą wrażliwość (z wyraźnym, genderowym, wskazaniem na kobiecy sposób postrzegania świata i jego oceniania - dziewiętnasty wiek nie dorobił się zniewieściałych, blue-pillowanych pantoflarzy, charakterystyka płci była bardziej ostra, co musimy mieć na uwadze). Uzasadnieniem dla takiego postępowania może być chęć nawiązania do sposobu, w jaki powieść była odbierana przez czytelników w dziewiętnastym wieku - dla wielu odbiorców anonimowa Elliot była bowiem mężczyzną (zgodnie z oczekiwaniami autorki).

Sami bohaterowie cieszą się ogromną sympatią autorki, jednak nie zmienia to faktu, że patrzy na nich z pewnym politowaniem. Nawet Magdalena - dziewczyna, później zaś kobieta, która zdaje się szczególnie ogniskować uwagę autorki, jest zaprezentowana jako ciepła, czuła i mądra, jednak nie bez skłonności do głupot i zachowań nieracjonalnych, w dodatku tak trochę po kobiecemu niespójna (autorka kobietom bez wątpienia kibicowała i je po swojemu wielbiła, jednak bynajmniej ich nie ideologizowała). Jest to zresztą bardzo przyjemna postać, jedna z tych kobiecych bohaterek, które naprawdę chce się przytulić i obdarzyć miłością. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że Magda jest - mimo swoich cech, czy też właśnie dzięki nim - jedną z najciekawszych bohaterek literatury dziewiętnastowiecznej, jakie miałem okazję poznać. Wydaje mi się ciekawsza, pełniejsza, bardziej ludzka i prawdziwa niż, dla przykładu, niewiasty wychodzące spod pióra wspomnianej już Jane Austen. Jest w niej ta cudowna żywiołowość, co prawda przyczajona i stłamszona, która eksploduje w bohaterkach o wiek późniejszych. To kobieta, którą mogły pokonać konwenanse i społeczne struktury, ale która potrafiła zachować samą siebie i wykazać się ogromną siłą - nie w narzekaniu i płakaniu na swój los, a w działaniu.

Nieco tylko mniej interesująco przedstawiają się obrazy reszty bohaterów. Przede wszystkim Tomka, jej brata i typowego chłopaka - wyrywnego, skłonnego do szybkiego wydawania sądów, żyjącego w poczuciu własnej wyższości i nieodpowiedzialnego... do czasu, kiedy los składa na jego barki ogromne oczekiwania i ów młody chłopiec przechodzi, praktycznie z dnia na dzień, przemianę w mężczyznę. Jest ich ojciec - młynarz - człowiek wierzący (wedle tego co nam pisze Elliot) iż gramatyka i ortografia podlegają indywidualnym przekonaniom, nieco rozleniwiony względną zamożnością i dość dobrą pozycją społeczną, głodny zarazem progresu i ostatecznie gotowy zaryzykować wszystko by owego progresu doświadczyć... jak się okazuje ze skutkiem bardzo złym, skoro porwał się na coś, co przerastało go, z wyjątkiem może ego. Matka wreszcie - głupia, napuszona gąska przekonana o wyższości własnego rodu, skupiona na nieistotnych detalach, całkowicie niezdolna do pojmowania świata poza bezpiecznym obszarem wytyczonym przez rodzinne rytuały, koniec końców zaś zmuszona do akceptacji hańby i odnalezienia się znacznie niżej, niż własnym zdaniem żyć powinna, ale też zdolna do wyjścia z owego upadku z niespodziewaną siłą wewnętrzną.

U Elliot - a przynajmniej w Młynie nad Flossą - postaci są może i głupkowate, durnowate i próżne, jednak potrafią odnaleźć swoje serce wtedy, kiedy jest ono potrzebne. Potrafią się poświęcić dla innych, bywa że w sposób zupełnie nieoczekiwany. I, nade wszystko, nawet upadając, potrafią się podnieść już jako inni ludzie. Odmienieni, silniejsi. Lepsi? Nie jest to opowieść, która mogłaby w świetle dzisiejszych standardów być crowd pleaserem. Próżno tutaj oczekiwać happy endu. Czy zresztą taki jest możliwy w świecie, który jest miejscem brutalnym i nieakceptującym słabości? Być może namiastką happy endu jest zdolność obserwowanej przez nas rodziny do zjednoczenia się - chwilowego lub częściowego, bo wszak różnie z tym bywa - w obliczu zła i nieszczęść i do brnięcia pod wiatr, aż do samego końca?

Uzupełnijmy to całkiem niezłym poczuciem humoru i odrobiną kpiarskich obserwacji o angielskim społeczeństwie i otrzymujemy powieść napisaną bardzo sprawnie, ciekawą i po prostu wciągającą. Nadal jednak klasyczną i charakterystyczną dla literatury wieków minionych.

Na minus: gabaryt. Sporo czytania. Przyznam, że mimo fascynacji warsztatem Elliot zdarzały mi się momenty, kiedy się ślizgałem. Czasami czułem po prostu przesyt. Tłumaczy go jednak chęć autorki by naprawdę wiarygodnie opisać świat przedstawiony i należycie ustosunkować się do zastanych problemów.

Mam słabość do literatury, która jest po prostu piękna i takiż jest właśnie Młyn nad Flossą. George Elliot to mistrzyni słowa pisanego, zdolna nie tylko do plastycznego odmalowania świata przedstawionego, ale i do czarowania błyskotliwymi myślami oraz roztaczania uroku pięknem swojej stylistyki. Młyn nad Flossą to literatura pełna, solidnie zdefiniowana na każdym poziomie -...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
62
30

Na półkach:

Ciekawa powieść przedstawiające życie w minionej epoce. Smutna, osobom lubiącym happy end (czyli dla mnie) zakończenie może wydać się mało satysfakcjonujące. Raczej zostanie w mojej pamięci na dłużej.

Ciekawa powieść przedstawiające życie w minionej epoce. Smutna, osobom lubiącym happy end (czyli dla mnie) zakończenie może wydać się mało satysfakcjonujące. Raczej zostanie w mojej pamięci na dłużej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
768
392

Na półkach:

Z różnych powodów bardzo długo czytałam. Męcząca na początku,później trochę się rozkręca.

Z różnych powodów bardzo długo czytałam. Męcząca na początku,później trochę się rozkręca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1085 użytkowników ma tytuł Młyn nad Flossą na półkach głównych
  • 653
  • 422
  • 10
204 użytkowników ma tytuł Młyn nad Flossą na półkach dodatkowych
  • 137
  • 18
  • 13
  • 11
  • 11
  • 7
  • 7

Tagi i tematy do książki Młyn nad Flossą

Inne książki autora

George Eliot
George Eliot
Angielska pisarka należąca do czołowych twórców epoki wiktoriańskiej. Autorka siedmiu powieści, cechujących się realizmem i przenikliwością psychologiczną; ich akcja rozgrywa się najczęściej w prowincjonalnej Anglii. Pisała także wiersze i inne utwory. W słowniku języka angielskiego Oxford English Dictionary jest najczęściej cytowaną kobietą-pisarką. Zaczerpnięto z jej utworów liczne przykłady ilustrujące zastosowanie angielskich słów. W stworzonym w 2015 roku przez krytyków BBC rankingu 100 najlepszych brytyjskich powieści w historii, jej powieść Middlemarch zajęła pierwsze miejsce. Wychowała się na prowincji w konwencjonalnej, konformistycznej i religijnej rodzinie w surowych zasadach protestantyzmu. Dla Eliot krajobrazy Warwickshire stanowiły tło każdej powieści rozgrywającej się w prowincjonalnej Anglii. Była piątym dzieckiem Roberta Evansa, zarządcy majątku Arbury Hall, utalentowanego budowniczego i geometry, znanego z uczciwości i prawego charakteru, pierwowzoru postaci Kaleba Gartha z Miasteczka Middlemarch. Po śmierci matki przejęła na siebie prowadzenie domu. Najbliżej związała się z bratem Izaakiem przeniesionym na karty książki Młyn nad Flossą. Uczęszczała do szkoły od piątego roku życia. W wieku dziewięciu lat została przeniesiona najpierw na pensję panny Lewis, gorliwej ewangeliczki, a następnie do szkoły w Coventry, którą prowadziły siostry Franklin, kalwinki. Młoda Mary Evans wyniosła z niej znajomość geografii, rachunków, języka francuskiego i niemieckiego, sama zaś nauczyła się języka włoskiego, greckiego i łaciny. W 1841 wyjechała z ojcem w okolice Coventry (uważanego za prototyp Middlemarch). Tam pogłębiała studia (głównie filozoficzne i teologiczne) i poznała zamożnego przemysłowca, samouka oraz wolnomyśliciela Charlesa Braya (1811-84). Zaczęła chodzić na spotkania pozbawionych uprzedzeń intelektualistów, które odbywały się w domu państwa Brayów. Coraz silniejszy sceptycyzm religijny Mary Evans doprowadzał do konfliktów z jej rodziną. Utraciła wiarę i do końca życia pozostawała agnostyczką. Stała się zwolenniczką Augusta Comte’a, racjonalizmu, pozytywistycznego liberalizmu). Po śmierci ojca (1849) wyjechała z Brayami do Szwajcarii, a następnie do Londynu, gdzie pracowała jako zastępca redaktora Westminster Review wydawanym przez Johna Chapmana(ang.). Zamawiała i pisała artykuły przez 3 lata. W Londynie znalazła się w najwyższych kręgach intelektualnych, poznając Karola Dickensa, Williama Makepeace’a Thackeraya, Alfreda Tennysona, Thomasa Carlyle’a, Karola Darwina, Johna Stuarta Milla i Herberta Spencera. W 1851 zakochała się w George’u Henrym Lewesie, krytyku, pisarzu i wydawcy. Został on opuszczony przez swoją żonę, lecz nie mógł się z nią rozwieść. W 1854 Mary i George zamieszkali razem. Życie w wolnym związku wywołało skandal obyczajowy, towarzyski i rodzinny (nawet brat Izaak zerwał ze swoją siostrą kontakty). W tym czasie Mary Evans, dotychczas tłumaczka i krytyczka, postanowiła zostać pisarką. Lewes okazał się oddanym i wiernym „mężem”, a także nieocenionym doradcą literackim. Pisarka używała męskiego pseudonimu artystycznego, chcąc aby jej dzieła traktowano poważnie i żeby oddzielić swoje skandalizujące życie prywatne od jej literatury. „George” wzięło się od George’a Lewesa, natomiast wyraz „Eliot” uważała za takie ładne, okrągłe słowo. Dzięki swojej twórczości zyskała ogromne uznanie ze strony krytyków oraz znaczne honoraria. Za Middlemarch autorka otrzymała 9000 funtów. Śmierć Lewesa (1879) zadała Eliot dotkliwy cios. Od kilku lat czuwał nad jej inwestycjami bankier John Walter-Cross. Przyzwyczajenie do korzystania z jego rady i opieki przerodziło się w uczucie, które doprowadziło do ślubu George Eliot i Johna Waltera-Crossa w maju 1880. Duchowieństwo anglikańskie odmówiło pochowania pisarki w Opactwie Westminster wśród wybitnych twórców angielskich, chociaż dzieła i związek partnerski Eliot aprobowała nawet królowa Wiktoria.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Młyn nad Flossą

Więcej
George Eliot The Mill on the Floss Zobacz więcej
George Eliot Młyn nad Flossą Zobacz więcej
George Eliot Młyn nad Flossą Zobacz więcej
Więcej