Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm

Okładka książki Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm autora Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, 9788381504577
Okładka książki Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Jacob GrimmWilhelm Grimm Wydawnictwo: Dwie Siostry Seria: Świeżym Okiem klasyka
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Świeżym Okiem
Data wydania:
2023-09-28
Data 1. wyd. pol.:
2023-09-28
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381504577
Tłumacz:
Eliza Pieciul-Karmińska
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm

Średnia ocen
6,5 / 10
137 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm

avatar
505
368

Na półkach:

I to są bajki, a nie cukier puder. Tylko zbiór lepiej prezentowałby się bez kilku ostatnich bajek, które po prostu zaniżają poziom.

I to są bajki, a nie cukier puder. Tylko zbiór lepiej prezentowałby się bez kilku ostatnich bajek, które po prostu zaniżają poziom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1099
170

Na półkach: , , ,

Część znałam już wcześniej, części nie. Ilustracje są nieco satyryczne, a same baśnie dość brutalne.
Nie polecam dla dzieci.

Część znałam już wcześniej, części nie. Ilustracje są nieco satyryczne, a same baśnie dość brutalne.
Nie polecam dla dzieci.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
322
302

Na półkach:

Witajcie moi kochani

Znacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.

Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry

Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?

No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś jednak nie wiedziałam, że ich autorami są bracia Grimm. W dzieciństwie z wielką przyjemnością oglądałam bajki. Lecz nie ukrywam, że i dziś mi się zdarzy, Miło przypomnieć sobie czasy dzieciństwa. Jednakże ja tę bajki kojarzę bardzo pozytywnie, ponieważ zostały one przedstawione w sposób odpowiedni dla młodego odbiorcy,

Lecz ta książka zdecydowanie nie jest skierowana do młodszego czytelnika. Wręcz przeciwnie, przeznaczona jest dla dorosłego odbiorcy.

Także książka zawiera w sobie 50 historii. Jedne z nich są bardziej znane, ale ze zdecydowaną większością miałam do czynienia po raz pierwszy. I to mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Są to jednak opowieści, w których nie doświadczy się tego bajkowego i sielankowego klimatu. W większości przedstawiają one historie w sposób brutalny i bardzo krwisty. I tu mogę podać przykład opowiadania „Jak dzieci bawiły się w świniobicie”. Dość wstrząsające.

Mimo wszystko jestem zadowolona z lektury. Miło spędziłam z nią czas. Ja ogólnie lubię takie mroczne historie. Więc cieszyłam się, że znane mi bajki mogłam poznać w mrocznej wersji. I ponadto mogłam zaznajomić się z całkiem nowymi i równie oryginalnymi.

Także ja polecam przeczytać i wyrobić sobie o książce własne zdanie. Lecz jeszcze raz zaznaczam, iż książka ta przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla dorosłego czytelnika.

Życzę zaczytanej nocy, strona.394

Witajcie moi kochani

Znacie jakieś baśnie braci Grimm?
Dziś chciałabym Wam nieco o nich opowiedzieć.

Tytuł: Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm
Autor: Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Wydawnictwo: Dwie siostry

Któż nie zna historii o Kocie w butach, Roszpunce, czy Kopciuszku?

No właśnie, któż ich nie zna. Aż wstyd się przyznać, ale do dziś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

608 użytkowników ma tytuł Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm na półkach głównych
  • 412
  • 179
  • 17
137 użytkowników ma tytuł Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm na półkach dodatkowych
  • 96
  • 11
  • 9
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Baśnie Braci Grimm Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 7,7
Baśnie Braci Grimm Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Okładka książki Wilk i siedem koźlątek Agnieszka Antosiewicz, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Katarzyna Kieś-Kokocińska, Maria Zagnińska
Ocena 6,8
Wilk i siedem koźlątek Agnieszka Antosiewicz, Jacob Grimm, Wilhelm Grimm, Katarzyna Kieś-Kokocińska, Maria Zagnińska
Okładka książki Moje ulubione baśnie Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 0,0
Moje ulubione baśnie Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Okładka książki Jak sobie sześciu zuchów radziło Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 6,7
Jak sobie sześciu zuchów radziło Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Okładka książki Muzykanci z Bremy Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 6,0
Muzykanci z Bremy Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Okładka książki Jaś i Małgosia. Teatr cieni Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 10,0
Jaś i Małgosia. Teatr cieni Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Okładka książki Baśnie wybrane braci Grimm Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Ocena 8,1
Baśnie wybrane braci Grimm Jacob Grimm, Wilhelm Grimm
Jacob Grimm
Jacob Grimm
Niemiecki filolog, członek Akademii Nauk w Berlinie, brat Wilhelma Karla Grimma. Był zbieraczem baśni i podań ludowych. Niektóre swoje dzieła tworzył i publikował wraz z bratem Wilhelmem; występowali wtedy jako bracia Grimm. Największy rozgłos przyniosło im zebranie i opracowanie baśni ludowych, które jako Baśnie braci Grimm zyskały duży rozgłos zarówno w Niemczech, jak i innych krajach, w których były tłumaczone. Jacob Grimm zasłynął też jako twórca germańskiego językoznawstwa historyczno-porównawczego. Sformułował prawo głosowe dotyczące germańskiej przesuwki spółgłoskowej, tzw. prawo Grimma. Publikował liczne teksty średniowiecznej literatury niemieckiej: Lieder der alten Edda, Deutsche Sagen (1816–1818). Był autorem dzieł: Deutsche Grammatik (1819–1837, 4 t.),Deutsche Rechtsaltertümer (1828) i Deutsche Mythologie (1835). W 1858 roku wraz z bratem zaczął publikować Słownik niemiecki (Deutsches Wörterbuch). Dzieło to, niedokończone przez nich, kontynuowały następne pokolenia niemieckich uczonych. Ostatni jego tom ukazał się w 1961 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zmierzchanie świata Werner Herzog
Zmierzchanie świata
Werner Herzog
Nie rozumiem fascynacji wojną. Czytania książek wojennych czy oglądania filmów. Oczywiście na pewno warto wiedzieć coś na ten temat, ale wracanie do tego tematu, maglowanie go z każdej strony i epatowanie cierpieniem to już nie dla mnie. Po co nurzać się w bólu kiedy nikomu to nie przyniesie ulgi, a nam odbierze dobry nastrój, spokój i chęć życia? Jak pisze Walter Benjamin w "Pasażach" historia pokazująca rzeczy, tak jak działy się naprawdę, była najsilniejszym narkotykiem stulecia". I niewątpliwie ja też zauważam pewien rodzaj uzależnienia u ludzi, którzy z przyjemnością, i jakby ulgą, sięgają po kolejną książkę o beznadziei, cierpieniu, śmierci, lęku i wszystkim co z tą sytuacją jest związane. "Zmierzchanie świata" jest opowieścią niby o wojnie, ale przede wszystkim o tym jak trudno czasem wrócić do normalnego życia. Czasem jest to wręcz niemożliwe i sama wojna, mimo że nieistniejąca realnie, jest już jedynym sensem życia. W książce unosi się jakby duch wojny, czuć zagrożenie i duchotę, ale przedstawione jest to w oszczędny, a jednocześnie obrazowy sposób. Łatwo zauważyć, że autor jest reżyserem. Pełno tu gotowych kadrów. Werner Herzog napisał książkę niewielką fizycznie, ale dała mi ona mnóstwo powodów do rozważań, m.in., że świat, w którym żyjemy jest jedynie naszą projekcją. Każdy z nas wybiera w jakim świecie żyje i czyim życiem. Mogłabym przytoczyć wiele wspaniałych fragmentów, ale to zaledwie 157 stron. Kilka chwil w lepkiej od wilgoci dżungli, która jawi się kadrami z filmu "Czas apokalipsy". Z tyłu głowy słyszałam czasem "This is the end"... A na końcu jest świetne posłowie, które tak zainteresowało mnie osobą Wernera Herzoga, że zapragnęłam dowiedzieć się więcej, przeczytać autobiografię, choć nikt nie przetłumaczył niestety, i w końcu obejrzeć jakiś jego film. Stary, ale zapewne wciąż aktualny. Cytuję za posłowiem Pawła Mościckiego:"Jak głosi (...) aforyzm z wczesnego filmu Herzoga:<<Wojny są dziś bardziej konieczne niż kiedykolwiek. Nawet przegrana jest lepsza niż nic.>> Prawdziwe szaleństwo wojny polega na tym, że staje się ona źródłem sensu, że wydaje się porządkować świat, który zarazem nieuchronnie niszczy." Nie dajmy się zatem oszukać. Kłamstwo lubi przebieranki.
Tusiak - awatar Tusiak
ocenił na91 rok temu
Moje głupie pomysły Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły
Bernardo Zannoni
Moje głupie pomysły jest trafnym i gorzkim podsumowaniem losów głównego bohatera. Każdy wybór Archy’ego niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć ani zneutralizować. Próba kradzieży jajek kończy się kalectwem. Zdobycie ukochanej fortelem prowadzi do relacji, której nie potrafi udźwignąć ani ochronić. Planowany zamach na syna owocuje odwetem -przemoc rodzi przemoc, nawet jeśli intencją było przetrwanie. Powieść Zannoniego pokazuje bezduszne prawa natury, którym - wbrew pozorom - podlegają również ludzie. Matka Archy’ego zostaje porzucona przez ojca. Czym to właściwie różni się od mężczyzn, którzy odchodzą i nie płacą alimentów? Z czasem wiąże się z nową kuną i stopniowo zapada w zapomnienie o własnych dzieciach - ile matek zatraca się emocjonalnie w relacji z konkubinem, zaniedbując wcześniejsze więzi? Świat zwierząt nie jest tu bardziej okrutny niż ludzki; jest po prostu uczciwszy w swojej bezwzględności. Archy od początku czuje, że nie pasuje do świata. Podważa jego sens, próbuje przechytrzyć los, a nawet samą śmierć, jakby nadając znaczenie ciężkiej egzystencji mógł ją unieważnić. W tym sensie jest postacią głęboko ludzką - kimś, kto nie akceptuje ograniczeń własnych zasobów, kto buntuje się przeciw słabości i przypadkowości istnienia. Dopiero z czasem ta historia odsłania się jako metafora dorastania: bolesnego dojrzewania do uznania, że nie jesteśmy wszechmocni, że nie wszystko da się naprawić, a śmierć jest nie tyle porażką, co nieuniknioną częścią życia. Dlatego ta powieść może być szczególnie dotkliwa dla osób, które zaznały żałoby. Nie oferuje pocieszenia.. Zmusza raczej do konfrontacji z brakiem - z tym, że miłość, strata i przemijanie nie zawsze prowadzą do katharsis. Ta historia przywodzi mi na myśl słowa Mariny Diamandis: "I envy the birds high up in the trees They live out their lives so purposefully I envy the spiders, the squirrels and seeds They all find their way automatically" Zazdrość wobec istot, które nie muszą pytać o sens swojego istnienia, staje się jednym z najbardziej bolesnych tematów tej książki. Moje głupie pomysły to nie opowieść o zwierzętach, lecz o uniwersalnym doświadczeniu życia - o próbach nadania mu znaczenia mimo ograniczeń, błędów i nieuchronnego kresu.
Strapiony Marzyciel - awatar Strapiony Marzyciel
ocenił na62 miesiące temu
Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki Alan Rickman
Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki
Alan Rickman
„Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to niezwykły zapis ponad dwóch dekad życia jednego z najbardziej charyzmatycznych aktorów swojego pokolenia – Alana Rickmana. Obejmujące lata 1993–2015 zapiski są czymś więcej niż kroniką zawodowych sukcesów. To intymny portret artysty świadomego swojego talentu, ale też pełnego wątpliwości, ironii i czułości wobec świata. Rickman, znany szerokiej publiczności z ról w filmach takich jak Die Hard, Sense and Sensibility czy serii Harry Potter and the Philosopher's Stone (gdzie stworzył niezapomnianą postać Severusa Snape’a),w swoich dziennikach pokazuje zupełnie inne oblicze – prywatne, refleksyjne, momentami zaskakująco surowe. Jego notatki są błyskotliwe, pełne trafnych obserwacji i charakterystycznego, lekko sarkastycznego humoru. Jednym z największych atutów książki jest jej szczerość. Rickman nie tworzy własnej legendy. Zamiast tego odsłania kulisy pracy aktora: zmęczenie planem filmowym, napięcia w branży, niepewność co do artystycznych wyborów. Czytelnik ma wrażenie, jakby siedział obok niego w garderobie, słuchając półgłosem wypowiadanych myśli. Opisy pracy nad kolejnymi projektami – zarówno filmowymi, jak i teatralnymi – pokazują jego ogromny profesjonalizm i dbałość o detal. Rickman traktował aktorstwo nie jako zawód, lecz jako rzemiosło wymagające dyscypliny i nieustannego rozwoju. Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące relacji międzyludzkich. Aktor z czułością pisze o przyjaźniach, współpracownikach i spotkaniach, które go ukształtowały. Widać jego lojalność i głęboką potrzebę autentyczności. Przedmowa autorstwa Emma Thompson nadaje książce dodatkowy, osobisty wymiar – to głos przyjaciółki, która znała Rickmana nie tylko jako gwiazdę, ale jako człowieka o wielkim sercu i nieprzeciętnej inteligencji. Dzienniki są również zapisem zmieniającego się świata – branży filmowej, polityki, kultury. Rickman, jako niestrudzony działacz społeczny, komentuje wydarzenia z wyraźnym zaangażowaniem. Nie boi się wyrażać opinii, czasem krytycznych, ale zawsze przemyślanych. Ta warstwa czyni książkę czymś więcej niż wspomnieniami aktora – to także dokument epoki widzianej oczami wrażliwego obserwatora. Styl Rickmana jest oszczędny, lecz sugestywny. Krótkie zapiski potrafią oddać całą gamę emocji – od ekscytacji po rozczarowanie. Momentami forma dziennika sprawia, że narracja jest fragmentaryczna, co może wymagać od czytelnika skupienia, ale jednocześnie nadaje lekturze autentyczności. To nie jest wygładzona autobiografia, lecz prawdziwy zapis myśli, często powstających „tu i teraz”. „Prawdziwie, do szaleństwa. Dzienniki” to książka dla tych, którzy chcą zobaczyć, co kryje się za sceniczną maską. To opowieść o pasji, pracy i przemijaniu, ale także o wdzięczności i miłości do sztuki. Czytając ją, można niemal usłyszeć charakterystyczny, głęboki głos Rickmana – spokojny, ironiczny, a jednocześnie pełen ciepła. To pożegnanie z artystą, który pozostawił po sobie nie tylko wielkie role, lecz także mądre, przenikliwe słowa.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na91 miesiąc temu
Dziennik pustki Emi Yagi
Dziennik pustki
Emi Yagi
Po lekturze tej książki mam mieszane uczucia. Temat ciekawy, ale potencjał trochę spalony jak dla mnie, zwłaszcza pod koniec, kiedy zamiast się rozwiązać, wątek się komplikuje, a czytelnik zostaje ze znakami zapytania i sam musi wymyślić o co w tej historii chodziło. Książka dzieli się na rozdziały odpowiadające tygodniom ciąży, ale nie wszystkim, niektóre są pominięte. Ja po skończeniu czytania zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie pominęłam jakiegoś fragmentu i dla tego może nie mogę załapać o co w tym wszystkim koniec końców chodziło. Mieszkająca w Tokio Shibata udaje ciążę (liczne opisy zabiegów, które bohaterka podejmuje, żeby wyglądać na ciężarną),potem okazuje się, że naprawdę jest w ciąży (co potwierdza USG),potem rodzi (opis rozpoczynającej się akcji porodowej),ale w końcu dziecka jednak nie ma (opis wykorzystywania multimediów z sieci jako własnych kiedy ktoś pyta jak się ma maluszek). I co czytelnik ma sobie pomyśleć? Gdyby jeszcze była to tylko relacja uczuć bohaterki, uznałabym, że wymyśliła ona kłamstwo, uwierzyła w nie i sama się w tym pogubiła. Ale ponieważ jest tu jeszcze świat zewnętrzny (koledzy z pracy, rodzina, koleżanki z aerobiku, lekarz i inni przypadkowi ludzie) jedyne co by wyjaśniało jakkolwiek sens tej historii, to chyba tylko to, że to wszystko to był sen głównej bohaterki, bo jak wiadomo w snach próżno czasem szukać logiki... zupełnie jak w tej książce. Opowieść zapowiadała się naprawdę dobrze, jednak zakończenie wygląda tak jakby autorka sama nie wiedziała jakie rozwiązanie powinna mieć tą historia, dlatego pozostawiła czytelnikowi wątek zagmatwany do samodzielnej interpretacji. Duży plus za kulturę japońską, o której można się mimochodem wiele z tej powieści dowiedzieć - od zwyczajów, przez kuchnię, po codzienny styl życia. Pod tym względem książki takie jak ta to naprawdę ciekawe pozycje.
bluliente - awatar bluliente
ocenił na72 miesiące temu
Starsza pani z nożem Byeong‑mo Gu
Starsza pani z nożem
Byeong‑mo Gu
Tym razem było odwrotnie niż lubię: najpierw film, potem książka. Przy mojej autentycznej miłości do kinematografii koreańskiej nie mogłem się oprzeć, wiedząc przecież, że książkę mam na liście. Wiem więc przez to, czego mogę się po książce spodziewać, no i nie będzie żadnych niespodziewanych twistów fabularnych… Historia stara jak świat (korporacji): jesteś branżową wyjadaczka i zęby zjadłaś na swym fachu, a tu już młode rekinki czekają na miejsce po tobie i cię podgryzają... A co, jeśli branża to morderstwa na zlecenie? A jeśli wykonuje się zawód na tyle długo, że chcieć cię dopaść próbuje przeszłość? Eliminatorka-kobieta to może i teoretycznie zaleta dla firmy (mniej budzi podejrzeń, a wśród ofiar - na chwilę przed śmiercią - może i mniej respektu),ale teraz - właśnie coraz bardziej się starzejąca? To już chyba dla firmy problem podwójny? Aspekt obrazu starości w azjatyckich społeczeństwach - nawet jeśli wykonuje się niecodzienną pracę killera - to ciekawe poznawczo rejony tej pozornie lekkiej i nawet ciut humorystycznie podanej opowieści. No właśnie, gdyby tylko nie ta starość… Ciekawy język i terminologia, zabawne pseudonimy bohaterów, a sądzę że i niezłe tłumaczenie. Koleżanka ucząca się koreańskiego wiedziałaby to pewniej. Świetnie mi się ta książka wkomponowała (Wyzwanie Czytelnicze: książka będąca pierwowzorem filmu) jako małe przepłukanie czytelniczych kubków smakowych między jednym ciężkim dziełem, a kolejnym mniej jeszcze wesołym… I podsumowanie: książka podobała mi się bardziej niż film, który obejrzałem jeszcze przed jej lekturą (a film wszak niezły, oceniłem 7/10); Koreańczycy robią świetne kino akcji, choć jest w książce jakaś trudno przekładalna warstwa społeczno-obyczajowa. Mam pretensje o okładkę: ta utrzymana w komiksowo-mangowej manierze sugeruje komedię kryminalną czy inny żart literacki, a tymczasem dostajemy poważne dzieło o wymowie społecznej, o którym można by co-nieco podyskutować… I właśnie uświadamiam sobie, że mam jeszcze jedną książkę autorki na liście “do przeczytania”, choć wciąż jeszcze czekam na dobrą cenę.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na713 dni temu
Przez błękitne pola Claire Keegan
Przez błękitne pola
Claire Keegan
[Przeczytałam zbiór opowiadań i co mam Wam powiedzieć? ... czyli o książce „Przez błękitne pola“ bez spoilerów] Teksty na okładce czytam na końcu, bo czasem zdradzają zbyt wiele z fabuły. Bywa też, że sypią obietnicami, które się nie spełnią. To ja już wolę mieć niespodziankę. Opis na okładce zbioru opowiadań Claire Keegan to nieco rozpaczliwa próba znalezienia wspólnego mianownika w ośmiu różnych tekstach. 📣 „Najważniejszą bohaterką zawsze pozostaje ona, Irlandia – jej skomplikowana historia, która odcisnęła piętno na społecznej pamięci, wpływ Kościoła katolickiego i jego wartości, plebejska kultura i tradycja.“ 📣 Pięknie powiedziane, ale nieprawdziwe. Najważniejszymi bohaterami są... bohaterowie. Keegan nie po to się trudziła przy ich portretowaniu, żeby ktoś teraz sprowadzał wszystkie osiem opowiadań do Irlandii! Fajnie byłoby teraz trafnie określić, co naprawdę łączy te teksty, ale tak naprawdę tylko tyle, że każdy z nich przedstawia skrawek historii jakiegoś człowieka. Niektórzy z nich są samotni, niektórzy zagubieni, ale nie wydaje mi się, żeby była jakaś konkretna cecha czy stan, które byłyby wspólne dla wszystkich postaci. 📣 „Na życie ich wszystkich wpływa Irlandia: niekiedy ponura i wymagająca, ale zawsze piękna.“ 📣 Lol, nie. Nie jest tak. Fakt, że Irlandia nierzadko stanowi tło tych opowiadań, ale bez przesady – nie we wszystkich odgrywa aż tak istotną rolę. Jednak... 🇮🇪 Kocham cię jak Irlandię 🇮🇪 Trzeba przyznać, że irlandzki kontekst pojawia się w część opowiadań i to w różnych wymiarach. Katolicyzm, dawne wierzenia i silnie zakorzenione obyczaje... Na mnie największe wrażenie zrobiło przedstawienie przywiązania niektórych bohaterów do ziemi. O, to jest Irlandia, którą znam z literatury! Przychodzą mi na myśl postaci z „Przeminęło z wiatrem“ czy z „Na wschód od Edenu“ (Scarlett O'Hara czy Samuel Hamilton to Amerykanie irlandzkiego pochodzenia!). To było takie dobre! 🏆 Moja ocena: 6/10 Uwielbiam pióro Keegan, ale ten zbiór zostawił mnie z mieszanymi uczuciami. W każdym z opowiadań znalazłam coś ciekawego, ale przy żadnym nie poczułam głębokiego zachwytu. Być może miało na to wpływ tłumaczenie, w którym zdarzały się niezręczności, a nawet błędy (w języku literackim narzędnik od „dwie“ to nadal „dwiema“, nie „dwoma“). Moja rekomendacja? Jeśli planujecie czytać coś autorstwa Keegan, to zdecydujcie się raczej na „Drobiazgi takie jak te“, a opowiadania zostawcie sobie na dokładkę, jeśli zatęsknicie za autorką albo za Irlandią ;) {6/52/2026, papier, z biblioteki}
Ola_wbibliotece - awatar Ola_wbibliotece
ocenił na62 miesiące temu
Króliczek Mona Awad
Króliczek
Mona Awad
Renomowana uczelnia, eksperymenty literackie, tworzenie sztuki przez wielkie “S”. I są też one. Przeintelektualizowana grupa samozwańczych poetek — króliczki. Ładne wdzianka, perfumka, fruzurka — znasz je, nienawidzisz ich, ale chcesz być jak one. I Samantha ma właśnie taką okazję po otrzymaniu zaproszenia na spotkanie w Sprośnym Salonie. Tylko co one tam robią? I czemu po kampusie biegają króliki?? Z si3ki3rą?! 🐇🎀🔪🩸💅✨👀👯‍♀️ Dark academia, toksyczne grupki i paradoksy uczelni wyższej. 🐇Mona Awad często w swoich powieściach odważnie krytykuje różne środowiska i robi to w sposób absolutnie szalony. Tym razem oberwało się (i słusznie!) społeczności akademickiej. Awad tworzy swoje postaci w sposób przejaskrawiony, maluje je takim neonowym markerem z okładki. A do tego zestawia paradoksy np. słodkie dziewczęce grupy zdolne do iście krwawych czynów (nic więcej nie mówię!🤭). Surrealizm jak w „Alicji w krainie czarów” spotyka się z meta literacką ucztą o szerokim spektrum interpretacji w duchu „Frankensteina”… Arcydziwaczna. 🐇„Króliczek” to powieść, w której realizm miesza się z psychodelą, są sceny groteskowe, obrzydliwe, wpadające w body horror. A humor przewija się tutaj gdzieś między akapitami, by często trafnie wyśmiać pewne zachowania czy sytuacje. 🐇Nie jest to powieść, którą czyta się łatwo, i uważam, że bez pewnej rozkminy, interpretacji symboli, ciężko jest „Króliczka” naprawdę docenić. Warto trochę pogrzebać, bo gwarantuję wam, że jak to zrobicie, to troszkę się pośmiejecie. Niemniej jednak pewien dyskomfort towarzyszący etapowi, kiedy jeszcze nie połączyliśmy kropeczek i mamy w głowie tylko myśl: „co się odwala?!”, może tę przyjemność z lektury nieco przyćmić. Mam wrażenie, że to jedna z tych książek, która rośnie w oczach im więcej się o niej dyskutuje i czyta. Z taką myślą was zostawiam!🎀 • współpraca reklamowa •
zaczytanaKaro - awatar zaczytanaKaro
ocenił na61 miesiąc temu
Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji Elin Anna Labba
Panowie nas tu przesiedlili. O przymusowych przesiedleniach w Szwecji
Elin Anna Labba
Wyrzut sumienia Skandynawii: przymusowe przesiedlenia Saamów, jakie miały miejsce na początku XX wieku, gdyż Szwecja i Norwegia doszły do wniosku, że przydałoby się ograniczyć pogłowie reniferów i przeznaczyć tereny na północy dla rolnictwa (serio, tundra to dobre tereny uprawne?). Temat jest chyba mało znany. Skutkiem było rozdzielanie rodzin, a także całych zżytych ze sobą społeczności, utrata tożsamości narodowej, pognębienie tych ludzi, traktowanych jako "gorsza rasa", która nie wie co dla niej dobre, więc trzeba im pomóc i ją ucywilizować, tj. zmusić, żeby żyli jak wszyscy inni. Dla mnie to też jest opowieść o tym, jak współczesny człowiek traktuje naturę: sztuczne wytyczanie granic, których przecież nie znają zwierzęta (ani ludzie swobodnie żyjący na tych terenach),przemieszczanie zwierząt zgodnie z kaprysem człowieka, a bez uznania ich naturalnych habitatów, zabieranie terenu przyrodzie. Autorka tego reportażu bazuje na opowieściach nielicznych już świadków, starając się "ocalić je od zapomnienia". Niestety średnio się udaje zebrać to w spójną opowieść - dla czytelnika nie pochodzącego ze Skandynawii będzie tu zbyt wiele zupełnie nic nie mówiących mu nazw geograficznych i nazwisk nie do zapamiętania, wskutek czego trudno wyobrazić sobie te wydarzenia. Mało tu było dla mnie takiej treści natury "ogólnej", objaśniających cytowane wspomnienia. Natomiast wartości dodają liczne fotografie i ilustracje.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na62 miesiące temu

Cytaty z książki Żyli długo i szczęśliwie, póki nie umarli. Nieznane baśnie braci Grimm