Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

Okładka książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę autorstwa Ocean Vuong
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę autorstwa Ocean Vuong
Ocean Vuong Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
On Earth We’re Briefly Gorgeous
Data wydania:
2021-03-24
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-24
Data 1. wydania:
2019-06-04
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328085152
Tłumacz:
Adam Pluszka
„Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę“ to list syna do matki, która nie umie czytać. Bohater odkrywa historię rodziny, której najważniejsze wydarzenia rozgrywały się w Wietnamie. Historia ta zaś jest niczym drzwi wiodące do tych sfer życia autora listu, których jego matka nigdy nie znała.

Powieść Oceana Vounga to świadectwo zaciekłej, lecz niezaprzeczalnej miłości samotnej matki i jej syna, a zarazem brutalnie szczera opowieść o odkrywaniu męskości i przynależności do rasy oraz klasy. Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę to książka zarówno o mocy opowiadania własnej historii, jak i o utracie ciszy, której nie można usłyszeć.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę i



1955
14
299

Opinia społeczności książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilęi



Książki 1070 Opinie 554

Oceny książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

Średnia ocen
6,6 / 10
613 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

avatar
149
108

Na półkach:

Dziwna i ciężka to była lektura. Każdy paragraf dawał poczucie, że właśnie przeczytałam coś ogromnie ważnego, intymnego, silnego - ale nie zawsze ta wiadomość była dla mnie klarowna. Ta powieść na pewno wzbudziła we mnie ogromną ciekawość na temat wojny wietnamskiej i na mojej półce czeka już reportaż Depesze, po który sięgnę natychmiast. Ponadto zwierzenia głównego bohatera wywołały we mnie ogrom wdzięczności za to, że nie doświadczyłam wojny i nie żyję w Ameryce. Autor namalował dość drastyczny, smutny obraz dzieciństwa i młodości homoseksualnego imigranta w Stanach Zjednoczonych, ale wydaje mi się, że jego losy i doświadczenia są uniwersalne dla wielu młodych ludzi w Ameryce.

Dziwna i ciężka to była lektura. Każdy paragraf dawał poczucie, że właśnie przeczytałam coś ogromnie ważnego, intymnego, silnego - ale nie zawsze ta wiadomość była dla mnie klarowna. Ta powieść na pewno wzbudziła we mnie ogromną ciekawość na temat wojny wietnamskiej i na mojej półce czeka już reportaż Depesze, po który sięgnę natychmiast. Ponadto zwierzenia głównego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
368
88

Na półkach:

Naczytałam się tyle pozytywnych opinii, na TikToku ludzie płakali, na Instagramie latały cytaty, a mnie koniec końców nie siadło. Jasne, było dużo niewygodnych tematów, drugie tyle smutku, ale jednak nie trafiło to do mnie tak, jak myślałam, że trafi.

Naczytałam się tyle pozytywnych opinii, na TikToku ludzie płakali, na Instagramie latały cytaty, a mnie koniec końców nie siadło. Jasne, było dużo niewygodnych tematów, drugie tyle smutku, ale jednak nie trafiło to do mnie tak, jak myślałam, że trafi.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
579
241

Na półkach:

Nie do końca po drodze mi z tą książką. Choć pokazuje ważne wydarzenia z życia emigrantów, problemy związane z trudami przystosowania do życia w nowym kraju, ich traumy i tragiczne wspomnienia, to styl autora, chaotyczny i pełen zagubienia, przeszkadzał mi w obiektywnym spojrzeniu na przedstawiane problemy.

Nie do końca po drodze mi z tą książką. Choć pokazuje ważne wydarzenia z życia emigrantów, problemy związane z trudami przystosowania do życia w nowym kraju, ich traumy i tragiczne wspomnienia, to styl autora, chaotyczny i pełen zagubienia, przeszkadzał mi w obiektywnym spojrzeniu na przedstawiane problemy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2177 użytkowników ma tytuł Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę na półkach głównych
  • 1 400
  • 749
  • 28
270 użytkowników ma tytuł Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę na półkach dodatkowych
  • 105
  • 64
  • 30
  • 20
  • 19
  • 19
  • 13

Inne książki autora

Okładka książki 100 Queer Poems Kaveh Akbar, Jay Bernard, Jericho Brown, Mary Jean Chan, Natalie Diaz, Carol Ann Duffy, Thom Gunn, Seán Hewitt, Langston Hughes, June Jordan, Jackie Kay, Audre Lorde, Andrew McMillan, Mary Oliver, Vikram Seth, Kae Tempest, Ocean Vuong
Ocena 6,5
100 Queer Poems Kaveh Akbar, Jay Bernard, Jericho Brown, Mary Jean Chan, Natalie Diaz, Carol Ann Duffy, Thom Gunn, Seán Hewitt, Langston Hughes, June Jordan, Jackie Kay, Audre Lorde, Andrew McMillan, Mary Oliver, Vikram Seth, Kae Tempest, Ocean Vuong
Ocean Vuong
Ocean Vuong
Wietnamski pisarz i poeta, autor debiutanckiej powieści Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę przetłumaczonej na 12 języków i docenionego przez krytyków zbioru poezji Night Sky with Exit Wounds, który znalazł się na liście 10 najlepszych książek 2016 roku według „New York Timesa”. Mieszka w Northampton w stanie Massachusetts, gdzie jest adiunktem w programie MSZ dla poetów i pisarzy w Umass-Amherst.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę przeczytali również

Przejście Pajtim Statovci
Przejście
Pajtim Statovci
Po wiosennym wypadzie do Albanii ciągle chodzą za mną okołoalbańskie tematy, więc z ciekawością sięgnęłam po "Przejście" Statovci. Fakt, że jest to literatura fińska, ale autor urodził się w Kosowie, jego rodzice byli Albańczykami i to właśnie w Albanii rozpoczynają się przygody głównego bohatera "Przejścia", Bujara. Poznajemy go jako młodego chłopca w Tiranie przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych - Hoxha zmarł, system zaczął się walić, a kraj dotknęła ogromna bieda i przestępczość, więc kto mógł, ten uciekał, próbował emigrować. Spróbował też Bujar ze swoim przyjacielem i niemal od razu wiemy, że udało mu się uciec za granicę, bo wspomnienia z Albanii przeplatają się z doświadczeniami młodego już mężczyzny w kolejnych krajach. Bujar bowiem nigdzie nie może zagrzać miejsca - trafia najpierw do Włoch, potem Niemiec, Hiszpanii, USA, Finlandii... Wszędzie próbuje jakoś ułożyć swoje życie, a nie idzie mu to łatwo - nie tylko dlatego, że jest obcokrajowcem, który wstydzi się swojego pochodzenia (wszędzie poza Włochami podaje się za Włocha),ale nie umie określić swojej seksualności i osobowości. Raz więc występuje jako mężczyzna, raz jako kobieta, wchodzi w różne związki i relacje, a większość z nich nie kończy się najlepiej. Wydaje się, że dla wielu osób największą zaletą (bądź też wadą, w zależności, czy lektura przypadła do gustu) jest właśnie ta tematyka transseksualności i związanych z nią problemów Bujara. Dla mnie "Przejście" okazało się kolejną fascynującą lekturą o Albanii - zwłaszcza z tych trudnych lat, gdy państwo nie umiało stanąć na nogi po utracie rządzącego nim przez dekady dyktatora. Chłopięce wspomnienia bohatera, wyjazd na pogrzeb do Kosowa, ucieczka do Włoch, albańskie legendy... pochłonęła mnie ta lektura, fajnie się to czytało :). Wątki dorosłe przypadły mi do gustu nieco mniej, wydawały mi się bardziej chaotyczne, no i Albania zeszła już nawet nie na drugi, ale na dziesiąty plan. Fajna to była jednak lektura, cieszę się, że po nią sięgnęłam.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na76 miesięcy temu
Świetlista republika Andrés Barba
Świetlista republika
Andrés Barba
Magia dzieciństwa to przywilej, który z upływem czasu zaczyna budzić mieszane uczucia. Z jednej strony powraca jako nostalgiczne wspomnienie beztroski - obraz bezpiecznej przystani odpornej na sztorm codzienności. Z drugiej pozostaje obszarem niedostępnej wyobraźni, której naiwność z perspektywy dorosłego wydaje się niezrozumiała, a momentami nawet niepokojąca. Funkcjonowanie według utartych schematów dorosłości, opartych na obowiązkach i wymaganiach, choć ogranicza spontaniczność, rewanżuje się stabilnością i poczuciem porządku. W swojej powieści Andrés Barba oddaje głos nie tyle samemu Urzędnikowi, ile jego wewnętrznemu dialogowi - między potrzebą zachowania własnej integralności a fascynacją tym, co odmienne. Urzędnik jest postacią głęboko zakorzenioną w świecie dorosłych, ale niepozbawioną wrażliwości. To społecznik, który buduje swoją tożsamość na pomaganiu innym, a także przybrany ojciec troszczący się o swoją rodzinę. Jednocześnie jawi się jako krytyczny obserwator, dostrzegający drugie dno pozornie prostych zdarzeń i poszukujący języka dla tego, co wymyka się oczywistym interpretacjom. Narrator pozostaje więc przekonany o własnej przenikliwości i empatii, wierząc, że potrafi uchwycić złożoność świata. Nie dostrzega jednak, że jego największym ograniczeniem jest właśnie to, kim jest - dorosłym. A świat dorosłych rządzi się prawami innej natury niż świat dzieci.
 Wydarzenia w San Cristóbal, w których główną rolę odgrywa pojawienie się grupy małoletnich, dzikich lokatorów o nieznanym pochodzeniu, stają się jedynie tłem dla wewnętrznej walki Urzędnika. Próba zrozumienia tej dziecięcej wspólnoty przeradza się w swoistą obsesję. Nagromadzenie przytaczanych przez niego faktów, wycinków z prasy i relacji świadków zaczyna przytłaczać, prowadząc do pytania: czy ta analiza nie jest zbyt osobista? Jaką odpowiedzialność za te wydarzenia ponosi ktoś, kto formalnie pozostawał jedynie obserwatorem? Odpowiedzi przychodzą powoli - i nie brzmią przekonująco. Choć Urzędnik twierdzi, że z czasem lepiej zrozumiał swoją rolę w minionej tragedii, trudno oprzeć się wrażeniu, że jego refleksje pozostają powierzchowne i nie do końca szczere. Wyrzuty sumienia nie zniknęły - przeciwnie, zdają się równie silne jak wówczas. Tym bardziej niepokoi sposób, w jaki opisuje swój udział w śmierci „trzydziestu dwojga” - jakby jego opowieść była formą, która pozwala odsunąć ciężar odpowiedzialności. Filozofia, którą buduje wokół tych wydarzeń, odsłania rysę, której sam narrator zdaje się nie dostrzegać. Za językiem współczucia i żalu, pod pozorem deklarowanej „antropologicznej ciekawości”, kryje się coś znacznie mniej szlachetnego - prosta i trudna do przyjęcia zazdrość. Jest to zazdrość szczególna - właściwa dorosłemu, który nie potrafi przyznać, że zazdrości dzieciom. Czego właściwie? Wolności, która nie wymaga uzasadnienia. Przynależności, która nie jest wynikiem wysiłku, lecz naturalnego bycia częścią wspólnoty. A także bezkarności, podważającej sens zasad organizujących świat dorosłych. To właśnie z tej zazdrości rodzi się pytanie, przed którym Urzędnik próbuje się bronić: po co dorastać, skoro później nie sposób być naprawdę szczęśliwym? Dziecięca rzeczywistość jawi się jako przestrzeń prostoty, beztroski i intensywnego przeżywania chwili - coś, czego dorosłość nie potrafi już odzyskać. Urzędnik, mimo prób zrozumienia dzieci, nie jest w stanie stanąć w prawdzie o samym sobie. Świat, który opisuje, pozostaje dla niego zamknięty - istniał bez celu, którego dorośli tak rozpaczliwie się domagają. Wszystkie tworzone przez nich interpretacje - filozofie, metafory, narracje - okazują się jedynie próbą oswojenia czegoś, czego nie są w stanie pojąć. Dlatego jako czytelniczka, która w pewnym momencie zaczyna ulegać „niemoralnej” pokusie niedorastania, nie ufam Urzędnikowi. Jego słowa są piękne, ale nieprzekonujące. Być może w głębi rzeczy odczuł ulgę wobec upadku świetlistej republiki, a jej koniec potwierdził to, w co wierzył od początku: że ten świat nie miał prawa przetrwać. A skoro tak, rzeczywistość dorosłych może toczyć się dalej - uporządkowana, przewidywalna i bezpieczna, choć jej kierunek pozostaje ten sam: ku pustce.
bosskarolaa - awatar bosskarolaa
oceniła na713 dni temu
Ciekawe czasy Naoise Dolan
Ciekawe czasy
Naoise Dolan
Porównywanie tej książki do Sally Rooney to już banał, ale niezaprzeczalnie nasuwało mi się ono w trakcie lektury. Oczywiście, że główna bohaterka była niewiarygodnie irytująca. Wydawało mi się, że absolutnie się z nią nie utożsamiałam. Postanowiłam jednak wyzbyć się uprzedzeń i popatrzeć na to, co Dolan Naoise chce nam, czytelnikom opowiedzieć. Nie należę do tego pokolenia, co Ava, Julian i Edith. Nie pracowałam nigdy na drugim końcu świata. Co najwyżej na drugim końcu Polski. Ale czy kiedy miałam 20 lat nie towarzyszył mi strach w relacjach? Oczywiście, że tak. Czy nie starałam się pokazać jako osoba, której aż tak bardzo nie zależy na bliskości z drugą osobą i chciałam być spostrzegana jako silniejsza emocjonalnie, niż jestem? Oczywiście, że tak. Czy za ironią, cynizmem, złośliwościami nie ukrywałam swojej niskiej samooceny? Też tak. Może robiłam to trochę inaczej, może nie tak swobodnie podchodziłam do sfery seksu. Ale na pewno ponadnormatywny intelektualizm był moją bronią, ochroną przed zranieniem. To historia o strachu opakowanym w cynizm. Z psychologicznego punktu widzenia to świetne case study na temat całej gamy mechanizmów obronnych. Nie bez znaczenia jest też tło społeczno-polityczne - kwestie Brexitu, walki irlandzkich kobiet o prawo do aborcji, konsekwencje posiadania takiego, a nie innego statusu materialnego, powidoki kolonializmu, tożsamość płciowa. Może jest tego aż za dużo. Biorę jednak pod uwagę fakt, że to debiut Dolan Naoise i jest we mnie przekonanie, że w miarę dojrzewania może to być ciekawa pisarka.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na71 rok temu
Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna Filip Zawada
Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna
Filip Zawada
Powieść Filipa Zawady to literackie wyzwanie, które wymyka się tradycyjnym ramom fabularnym, serwując nam historię poszarpaną, trudną i gęstą od emocji. „Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna” nie oferuje klasycznego początku, środka i końca, lecz jest raczej wiwisekcją toksycznej relacji i wielopokoleniowego traumatyzmu. Fabuła: W kleszczach dziadka i wnuka Głównym bohaterem i narratorem jest Szczepan – mężczyzna, który tkwi w destrukcyjnym klinczu ze swoim dziadkiem. Relacja ta przypomina psychologiczną walkę bokserską, w której ciosy padają niemal w każdym zdaniu. Dziadek to postać despotyczna, wręcz potworna, która swoją obecnością zatruwa powietrze w całym domu. Z kolei Szczepan, choć pozornie jest ofiarą, staje się lustrzanym odbiciem swojego oprawcy. Fabuła koncentruje się na codziennym trwaniu, na drobnych złośliwościach i wielkich upokorzeniach. Przez życie bohatera przewijają się kobiety – każda kolejna próba zbudowania normalnej relacji kończy się jednak fiaskiem, bo Szczepan nie potrafi kochać nikogo, skoro nie potrafi znieść samego siebie. To opowieść o tym, jak nienawiść do przodka staje się paliwem napędowym egzystencji i jak trudno jest wyrwać się z kręgu przemocy, która wrosła w DNA rodziny. Recenzja: Brutalny taniec słów Filip Zawada stworzył książkę, która jest jak uderzenie w splot słoneczny. Nie jest to lektura przyjemna – autor celowo wprowadza czytelnika w stan dyskomfortu. Język powieści jest surowy, pełen dosadności, a momentami wręcz turpistyczny. Krótkie, urywane zdania budują duszny, klaustrofobiczny klimat, w którym brakuje tlenu i wspomnianej w tytule „wiosny”. Największą siłą (a dla niektórych słabością) tej prozy jest jej bezkompromisowość. Zawada nie bierze jeńców; obnaża męskie słabości, kompleksy i prymitywne instynkty. Narracja Szczepana jest przepełniona autoironią, ale jest to humor czarny, gorzki i ostatecznie smutny. To portret człowieka, który został „przemielony” przez wychowanie i historię, a teraz sam nie potrafi zaoferować światu nic poza cynizmem. Mimo tego mroku, powieść fascynuje warsztatem. Zawada potrafi w jednym akapicie przejść od fizjologicznego obrzydzenia do niemal metafizycznej refleksji nad losem. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w sesji terapeutycznej, która wymknęła się spod kontroli. Podsumowanie „Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna” to literatura dla odważnych. To książka o niemożności wybaczenia i o ciężarze dziedzictwa, którego nie da się po prostu odrzucić. Jeśli szukasz pocieszenia, omijaj ten tytuł szerokim łukiem. Jeśli jednak chcesz zobaczyć, jak wygląda literacka autopsja męskiej psychiki, Zawada dostarczy Ci wrażeń, których długo nie zapomnisz.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Między światem a mną Ta-Nehisi Coates
Między światem a mną
Ta-Nehisi Coates
„W Ameryce niszczenie czarnego ciała jest tradycją — dziedzictwem”. Książka Ta-Nehisi Coatesa „Między światem a mną” to nie tylko literatura faktu; to krzyk, modlitwa i brutalnie szczery list ojca do syna, który stał się jednym z najważniejszych tekstów o rasizmie w XXI wieku. Coates, okrzyknięty następcą Jamesa Baldwina, nie bawi się w eufemizmy. Nie pisze o „problemach społecznych” w sposób akademicki. Pisze o ciele — o fizycznym zagrożeniu, o lęku, który przenika kości, i o systemie, który został zbudowany na fundamencie wyzysku czarnoskórych Amerykanów. To lektura gęsta, bolesna i absolutnie niezbędna, by zrozumieć pęknięcia współczesnego świata. Struktura książki, oparta na formie listu do nastoletniego syna, Samori’ego, nadaje jej niezwykłą, niemal bolesną intymność. Coates nie próbuje pocieszać swojego dziecka fałszywymi obietnicami o „postrasowym społeczeństwie”. Zamiast tego przygotowuje go na rzeczywistość, w której jego ciało może zostać mu odebrane w każdej chwili — przez policję, przez system sprawiedliwości czy przez ślepy gniew ulicy. Autor wspomina śmierć swojego kolegi ze studiów, Prince’a Jonesa, zabitego przez policjanta, jako moment ostatecznego przebudzenia. To wydarzenie staje się w książce dowodem na to, że nawet wykształcenie i status materialny nie chronią „czarnego ciała” przed niszczycielską siłą amerykańskiego mitu. Jednym z najbardziej wstrząsających pojęć wprowadzonych przez Coatesa jest koncepcja „Snu” (The Dream). Dla autora „Sen” to iluzja białej klasy średniej — domy z białym płotkiem, grille w ogródku i poczucie bezpieczeństwa — która jest możliwa tylko dzięki ignorowaniu faktu, że została zbudowana na niewolnictwie i segregacji. Coates bezlitośnie obnaża ten mechanizm, pokazując, że ci, którzy „wierzą, że są biali”, żyją w stanie moralnego uśpienia, podczas gdy inni płacą za ten sen najwyższą cenę. Styl Coatesa jest hipnotyzujący. To proza poetycka, a jednocześnie precyzyjna jak cięcie skalpela. Autor nie prosi o empatię; on domaga się uznania faktów. Jego diagnozy są pesymistyczne, co dla wielu czytelników może być trudne do zaakceptowania. Nie znajdziemy tu taniego optymizmu Martina Luthera Kinga o „ziemi obiecanej”. Coates sugeruje raczej, że walka jest celem samym w sobie, a zachowanie godności i świadomości w niesprawiedliwym świecie jest najwyższym aktem oporu. Warsztatowo „Między światem a mną” to majstersztyk eseistyki. Autor sprawnie łączy osobiste wspomnienia z dorastania w Baltimore z głęboką analizą historyczną i socjologiczną. Pokazuje, jak architektura amerykańskich miast, system szkolnictwa i rynek pracy zostały zaprojektowane tak, by więzić czarne ciała w gettach strachu. To lekcja historii, której nie uczy się w szkołach, podana w formie, która nie pozwala czytelnikowi na odwrócenie wzroku. Podsumowując, książka Ta-Nehisi Coatesa to lektura obowiązkowa, która wykracza daleko poza granice Stanów Zjednoczonych. To uniwersalne studium władzy, wykluczenia i miłości rodzicielskiej w czasach pogardy. Choć traktuje o Ameryce, zmusza nas do refleksji nad każdym systemem opartym na hierarchii i dehumanizacji „innego”. Po przeczytaniu tej książki świat wydaje się miejscem trudniejszym, ale nasza świadomość staje się ostrzejsza. To literacki monument, który będzie rezonował w debacie publicznej przez dekady.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu

Cytaty z książki Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę

Więcej

Mówią, że jeśli zachcesz czegoś wystarczająco złego, w końcu zrobisz z tego boga.

Mówią, że jeśli zachcesz czegoś wystarczająco złego, w końcu zrobisz z tego boga.

Ocean Vuong Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę Zobacz więcej

Cóż za okropne życie, myślę teraz, że trzeba poruszać się tak szybko, aby pozostać w miejscu".

Cóż za okropne życie, myślę teraz, że trzeba poruszać się tak szybko, aby pozostać w miejscu".

Ocean Vuong Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę Zobacz więcej

Jeśli patrząc przed pryzmat historii naszej planety, życie jednostki jest niemożliwie krótkie, jest mrugnięciem oka, jak mówią, to być wspaniałym, nawet od dnia urodzin do dnia śmierci, oznacza bycie wspaniałym tylko prze chwilę.

Jeśli patrząc przed pryzmat historii naszej planety, życie jednostki jest niemożliwie krótkie, jest mrugnięciem oka, jak mówią, to być wspan...

Rozwiń
Ocean Vuong Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę Zobacz więcej
Więcej