Wszyscy na Zanzibarze

Okładka książki Wszyscy na Zanzibarze John Brunner
Nominacja w plebiscycie 2015
Okładka książki Wszyscy na Zanzibarze
John Brunner Wydawnictwo: Mag Seria: Artefakty fantasy, science fiction
624 str. 10 godz. 24 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Artefakty
Tytuł oryginału:
Stand on Zanzibar
Wydawnictwo:
Mag
Data wydania:
2015-04-22
Data 1. wyd. pol.:
2015-04-22
Data 1. wydania:
1968-01-01
Liczba stron:
624
Czas czytania
10 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374805391
Tłumacz:
Wojciech Szypuła
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
465 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
142
135

Na półkach:

”Jaki jest sens spierać się dzisiaj o politykę ? Nie ma czegoś takiego jak polityka; chodzi co najwyżej o wybór sposobu w jaki załamiesz się pod presją okoliczności”

Ktoś kiedyś napisał:
"Brunner pisze o przyszłości tak, że czytelnik czuje się, jakby już w niej żył".

John Brunner kreśli oszalałą wizję przyszłości świata trawionego i znudzonego już przesytem dobrobytu, zmagającego się z przeludnieniem i zdominowanego przez super inteligentne komputery. Widoczna jest zależność wzrostu przestępczości w stosunku do rosnących fortun, frustrację zagłuszają powszechne psychodeliki a posiadanie więcej niż dwójki dzieci jest nie fair w stosunku do innych.

Konstrukcja powieści jest nietypowa. Oprócz fabularnego wątku, autor uzupełnia całość wstawkami z aktualnych doniesień medialnych tego futurystycznego zgiełku a także tworzy opis wpływu środowiska na życia przypadkowych ludzi nie związanych z główną osią powieści. Ta nietypowa forma wyróżnia książkę spośród wielu innych pozycji a jej wielowymiarowość nadaje realistycznego brzmienia i wydźwięku. Jak by tego było mało, Brunner potrafi obezwładnić celnością postrzegania rzeczywistości, sprytnie dostrzega metodologię funkcjonowania rządów albo wielkich korporacji w oparciu o zysk i dominację nad innymi liczącymi się w grze o kawałek globalnego tortu. Nikt się tutaj nie liczy z przeciętnym człowiekiem. Ważniejsze jest to, gdzie można jeszcze zarobić i na czym. To powieść jak z dekadenckiego snu. Niestety im bliżej końca, tym coraz większe znużenie.

”Jaki jest sens spierać się dzisiaj o politykę ? Nie ma czegoś takiego jak polityka; chodzi co najwyżej o wybór sposobu w jaki załamiesz się pod presją okoliczności”

Ktoś kiedyś napisał:
"Brunner pisze o przyszłości tak, że czytelnik czuje się, jakby już w niej żył".

John Brunner kreśli oszalałą wizję przyszłości świata trawionego i znudzonego już przesytem dobrobytu,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
352
115

Na półkach: ,

Książka, napisana w bardzo szczególnym roku 1968, przedstawiała dystopijny świat przyszłości z roku 2010. Brunner chciał to osiągnąć ekstrapolując w przyszłość trendy polityczne, społeczne, ekonomiczne i – przede wszystkim - demograficzne (przeludnienie!) burzliwego i niespokojnego końca lat 60. Szedł za niezwykle modną wtedy "futurologią", która domagała się (jak pewnie mało kto już pamięta) statusu *Poważnej Nauki*. Bezlitośnie wykpiwał to Lem - skądinąd bardziej spełniony wizjoner, choć nie przyznający się do takich ambicji...

Bo - jak to z liniową ekstrapolacją trendów bywa - z jednym się w miarę trafiło, z innym nie bardzo. Do subiektywnej oceny zostaje kwestia, czy prognoza pogody trafiona w 50% (a jednak lało...) to *sukces*, czy nie?

Dla mnie bardziej niestrawny od przewidywań okazał się pomysł poszatkowania i przemieszania niemrawych wątków fabularnych (lub czegoś, co miało za nie uchodzić) mnóstwem mini-rozdzialików mających ilustrować czytelnikowi ten świat przyszłości: *futurystyczne* audycje, reklamy, ogłoszenia, komunikaty władz i... bełkot. Tego ostatniego niestety najwięcej.

W anemicznych i niewciągających wątkach fabularnych (nie doliczyłem się, ile ich było) zapewne o coś chodziło, ale były tak przegadane, nudne, niemrawe i - przede wszystkim - tak nieznośnie pokawałkowane i przytłoczone wspominanym bełkotem, że przeważyło znużenie. Bez żalu i sprawdzania, o co tam miało chodzić, w jednej czwartej tej wyjątkowo nieciekawej książki darowałem sobie dalsze czytanie.

Książka, napisana w bardzo szczególnym roku 1968, przedstawiała dystopijny świat przyszłości z roku 2010. Brunner chciał to osiągnąć ekstrapolując w przyszłość trendy polityczne, społeczne, ekonomiczne i – przede wszystkim - demograficzne (przeludnienie!) burzliwego i niespokojnego końca lat 60. Szedł za niezwykle modną wtedy "futurologią", która domagała się (jak pewnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
84
40

Na półkach:

Wszystkie negatywne opinie odnośnie tej książki są w sedno. Jest to idealny przykład książki, w której autor zdawał się kierować ideą, że nie ważne, ile gówna i śmieci wplecie się w fabułę, ważne, że wyjdzie z tego cegła! 665 stron, z czego SPOKOJNIE 300 stron można wyrzucić, bo nie wnoszą do fabuły zupełnie nic. Puste zapychacze i rozpulchniacze, które po 200 stronach, powtarzania tych samych konceptów, śmiało można zacząć ignorować i sama fabuła nic na tym nie straci. „Przerost formy nad treścią” to mało powiedziane!
FABUŁA: 3 (Została stłamszona, uduszona i zabita, przez coś, co najprościej określić jako „Masowy Spam”. Sama w sobie byłaby całkiem fajna, ale została tak rozciągnięta i rozmyta, że ciężko odczuwać wobec niej jakąkolwiek sympatię. Po skończeniu byłem po prostu zmęczony.)
BOHATEROWIE: 2 (Był jakiś Norman, był też jakiś Donald i chyba Sugaicośtam. Tyle pamiętam. A pamiętam, tylko dlatego, że dopiero co skończyłem czytać. Bohaterowie byli tak bezbarwni, że nie zapadną mi w pamięci.)
NARRACJA/JĘZYK: 1 (Dramat. Masa długich słów, a także imion, które wybijają z rytmu czytania i sprawiają problemy przy wymawianiu. A cały czas powtarzają się, po kilka razy, na każdej stronie. W pewnym momencie już tylko rejestrowałem je wzrokowo, bez zadawania sobie trudu, żeby je faktycznie przeczytać. Okropnie się to czytało!)
EMOCJE: 3 (Negatywne, bo nie znoszę niczego bardziej, niż zbędnych wstawek, które nie wnoszą absolutnie nic do fabuły, a ta książka jest nimi wypełniona po brzegi. Owszem były fajne motywy, fajne momenty i ciekawe akcje. Ale ogrom śmieci i burdelu z jakim trzeba zmagać się, co kilka stron, sprawił, że jedyne pozytywne emocje, wynikają z tego, że mam już tą książkę za sobą!)
KREACJA ŚWIATA: 5 (Świat był fajny. Ale jego kreacja, przy pomocy reklam, wstawek z gazet, nadmiernej ekspozycji i konfundującego natłoku informacji, sprawiły, że raczej chcę o nim zapomnieć, niż go wspominać. Bo siedząc ponad tydzień w tym świecie, czuję się jakby mnie walec przejechał…)
KONCEPT: 5 (To chyba jedyna mocna strona tej książki. Koncept był całkiem fajny i gdyby autor nie przyjął sobie za punkt honoru, napieprzyć i nasolić, ile tylko wlezie, to można by to jakoś strawić i pochwalić. Niestety, podobnie jak inne pozytywy, cały koncept zaginął w morzu śmieci i odpadków, które idealnie oddają charakter „przeludniającego się świata” tej powieści. Niestety oddają ten charakter w bardzo męczący sposób.)
OCENA KOŃCOWA: 3 (Choć równie dobrze mógłbym dać niższą, to w kontraście do książek, które oceniałem na 2 lub 1, ta mimo wszystko miała fajne akcje. Tak, wiem, że książka jest już stara i doskonale przewiduje nasze obecne czasy, wręcz robi to zaskakująco dobrze! Ale to nie wynagradza niestety, wszystkich jej wad, nawet w najmniejszym stopniu! Dlatego niech będzie, że jest po prostu „SŁABA”. Ale dla tych kilku dobrych akcji i motywów, naprawdę nie warto brnąć przez tego kloca, bo jest znacznie więcej ciekawych książek na rynku. ABSOLUTNIE NIE POLECAM!)

Wszystkie negatywne opinie odnośnie tej książki są w sedno. Jest to idealny przykład książki, w której autor zdawał się kierować ideą, że nie ważne, ile gówna i śmieci wplecie się w fabułę, ważne, że wyjdzie z tego cegła! 665 stron, z czego SPOKOJNIE 300 stron można wyrzucić, bo nie wnoszą do fabuły zupełnie nic. Puste zapychacze i rozpulchniacze, które po 200 stronach,...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
184
51

Na półkach:

Stopień w jakim pisarz przewidział przyszłość jest nieprawdopodobny, co druga strona zawiera objawienie. Internet, tęczowa rewolucja, rynek nieruchomości, internet, auta elektryczne, smartfony, dekryminalizacja trawy, strzelaniny w szkołach, Unia Europejska, Detroit jako slums... mimo premiery w latach 60', czyta się ją jak współczesną powieść, o delikatnie retro-futurystycznym klimacie.

Stopień w jakim pisarz przewidział przyszłość jest nieprawdopodobny, co druga strona zawiera objawienie. Internet, tęczowa rewolucja, rynek nieruchomości, internet, auta elektryczne, smartfony, dekryminalizacja trawy, strzelaniny w szkołach, Unia Europejska, Detroit jako slums... mimo premiery w latach 60', czyta się ją jak współczesną powieść, o delikatnie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1420
363

Na półkach:

Męczyłem się trochę. Początek i koniec lepszy. Nie skreślam autora, ale musi poczekać.
Refleksja. Autorzy piszący dość dawno, a opisujący nasze czasy przedstawiają zagrożenia jakie kiedyś wieszczyli mądrzy tego świata. Był czas globalnego oziębienia, globalnych deszczów (film Blade runner), globalnego przeludnienia (tutaj). Nic się nie spełnia. Europa się wyludnia. Modne globalne ocieplenie też okaże się fikcją (bardzo kosztowną, bo niezłe interesy na tym robią).

Męczyłem się trochę. Początek i koniec lepszy. Nie skreślam autora, ale musi poczekać.
Refleksja. Autorzy piszący dość dawno, a opisujący nasze czasy przedstawiają zagrożenia jakie kiedyś wieszczyli mądrzy tego świata. Był czas globalnego oziębienia, globalnych deszczów (film Blade runner), globalnego przeludnienia (tutaj). Nic się nie spełnia. Europa się wyludnia. Modne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
88
7

Na półkach:

Fakt, że książka porusza jakieś ważniejsze tematy, nie usprawiedliwia toporności fabuły. Duże rozczarowanie.

Fakt, że książka porusza jakieś ważniejsze tematy, nie usprawiedliwia toporności fabuły. Duże rozczarowanie.

Pokaż mimo to

avatar
402
330

Na półkach: , , , , ,

Wiele już powiedziano i napisano o tej powieści, więc może skupię się na rzeczy, która najbardziej mnie uwierała, a mianowicie: rola kobiet. Wydawałoby się że jedyną ambicją większości postaci kobiecych przedstawionych w tej książce jest albo zajść w ciążę, albo chodzić do łóżka z mężczyznami w zamian za lokum i puste rozrywki. To tak jakby kobiety dzieliły się tylko na stateczne "matki polki" (czy bardziej w wydaniu autora, "matki amerykanki") oraz puste lalunie, które jedyne czego chcą to imprezki i facet, który może być byle jaki, ale ważne żeby był.

Ta wizja uwiera szczególnie dlatego, że świat przedstawiony w książce zmaga się z okropnym przeludnieniem, a żeby posiadać dziecko trzeba mieć na to zgodę organów państwowych. Więc jaka w tym logika, że kobiety tak uparcie chcą zajść w ciążę i nie mają żadnych innych ambicji czy zainteresowań? I nie żeby wiązała się z tym jakaś głębsza psychologiczna potrzeba czy ogromna tęsknota za wyczekanym dzieckiem (to mogłabym zrozumieć), ale nie, kobiety u Brunnera chcą mieć dzieci, bo taka moda, no i dzieci mieć wypada. Bo wszyscy mają, to muszę mieć i ja. A potem te dzieci traktują trochę jak lalki, a trochę jak zwierzątka domowe. No nie wiem, mnie ta wizja nie przekonywuje, wychowanie dzieci to ogromna odpowiedzialność za drugiego człowieka, więc takie spłycenie roli rodzicielstwa jest dla mnie nie do przyjęcia.

Jeśli chcecie przeczytać jakąś powieść tego autora, bardziej polecam "Ślepe stado", które otrzymało ode mnie 7 gwiazdek. Mam wrażenie, że pisanie o problemach typu ekologia czy zmiany klimatu wyszły Brunnerowi znacznie lepiej, niż pisanie o przeludnieniu i jak by ono wpłynęło na społeczeństwo.

Wiele już powiedziano i napisano o tej powieści, więc może skupię się na rzeczy, która najbardziej mnie uwierała, a mianowicie: rola kobiet. Wydawałoby się że jedyną ambicją większości postaci kobiecych przedstawionych w tej książce jest albo zajść w ciążę, albo chodzić do łóżka z mężczyznami w zamian za lokum i puste rozrywki. To tak jakby kobiety dzieliły się tylko na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
738
701

Na półkach: , , , ,

Trudna książka z fabułą wiodącą meandrami donikąd.

Styl dość toporny, postaci dużo, wydarzenia może i tworzą logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy, ale jakbym miał to streścić to jakoś nie umiem opowiedzieć co tak naprawdę się stało, jaki sens i cel miało to wszystko.

Na plus wizja autora, na plus przedstawiony świat, oryginalna forma, poruszanie ciekawych problemów (przeludnienie, rasizm, eugenika) - ale to wszystko jakoś za mało.

Trudna książka z fabułą wiodącą meandrami donikąd.

Styl dość toporny, postaci dużo, wydarzenia może i tworzą logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy, ale jakbym miał to streścić to jakoś nie umiem opowiedzieć co tak naprawdę się stało, jaki sens i cel miało to wszystko.

Na plus wizja autora, na plus przedstawiony świat, oryginalna forma, poruszanie ciekawych problemów...

więcej Pokaż mimo to

avatar
78
45

Na półkach:

Spodziewałem się czegoś innego po tej książce, czegoś głębszego. Owszem książka porusza zagadnienia przeludnienia, braku prywatności, problemów społecznych etc., jednakże jako całość powieść nie prezentuje niczego szczególnego. Historia nieciekawa, rozciągnięta o zbędne 200 stron, bez jakiejś puenty i zakończenia. Za to część bohaterów jest ciekawa, a najlepszym tego przykładem jest Chad. Książka stanowi innowacyjne spojrzenie na przyszłość świata, który współcześnie zmaga się z problemami prezentowanymi w książce.
Generalnie książka chaotyczna, trudna i skomplikowana. Mnogość wątków, moim zdaniem zbędnych, a historia kończy się nijak. Moim zdaniem, najmocniejszą stroną książki są socjologiczne wyjaśnianie pewnych zjawisk oraz ciekawa narracja.

Spodziewałem się czegoś innego po tej książce, czegoś głębszego. Owszem książka porusza zagadnienia przeludnienia, braku prywatności, problemów społecznych etc., jednakże jako całość powieść nie prezentuje niczego szczególnego. Historia nieciekawa, rozciągnięta o zbędne 200 stron, bez jakiejś puenty i zakończenia. Za to część bohaterów jest ciekawa, a najlepszym tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
445
305

Na półkach:

Nie wiem czy obiektywnie jest to gorsza książka od Ślepego stada, ja ją tak odebrałam; po pierwsze za długo się rozkręca, dopiero ostatnie dwieście stron miało tempo i ciężar taki jak oczekiwałam, tym razem trochę raziły mnie pewne naiwności wizji Brunnera, te siedem miliardów ludzi robiących tłok, jakby było nas ze 100, sposób przedstawienia biedy i bezdomności, Afryki i Azji: Beninia jest urocza, tak jak sam pomysł na nią, ale jest coś naiwnego i straszliwie zachodniocentrycznego w wizji tego postkolonialnego świata.

Struktura książki, świat porwany na fragmenty, których nikomu nie chce się połączyć, rozmowa Chada z Salem ;) , to jest świetne.

Nie wiem czy obiektywnie jest to gorsza książka od Ślepego stada, ja ją tak odebrałam; po pierwsze za długo się rozkręca, dopiero ostatnie dwieście stron miało tempo i ciężar taki jak oczekiwałam, tym razem trochę raziły mnie pewne naiwności wizji Brunnera, te siedem miliardów ludzi robiących tłok, jakby było nas ze 100, sposób przedstawienia biedy i bezdomności, Afryki i...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
John Brunner Wszyscy na Zanzibarze Zobacz więcej
John Brunner Wszyscy na Zanzibarze Zobacz więcej
John Brunner Wszyscy na Zanzibarze Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd