
ArtykułyCzytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313
Artykuły"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4
ArtykułyWiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1
ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Artefakty
- Tytuł oryginału:
- The Rediscovery of Man. Norstrilia
- Data wydania:
- 2015-07-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-07-15
- Liczba stron:
- 784
- Czas czytania
- 13 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374805513
- Tłumacz:
- Wojciech Próchniewicz
Opowiadania Cordwainera Smitha były dla mnie prawdziwym odkryciem, gdy je pierwszy raz przeczytałam. Teraz, czterdzieści lat później, nadal są… ich bogaty język, wspaniała pomysłowość i halucynacyjne obrazy. Ursula Le Guin
Przeczytajcie to. Cordwainer Smith jest ponadczasowy. Terry Pratchett
Magiczny i odmienny od wszystkich innych kosmos Cordwainera Smitha stworzony w tych opowiadaniach nigdy nie znalazł godnego naśladowcy, jeśli chodzi o intensywność wizji i moc narracji. Robert Silverberg
Cordwainer Smith stworzył prawdziwe krainy cudów. I zrobił to tak, że można uwierzyć w ich realność. Frederik Pohl
Kup Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia
O jednym takim, co chciał ukraść owcę, czyli bajki, klechdy i powiastki w kosmosie. Lektura książek traktujących o przyszłości mniej lub bardziej odległej, a napisanych przed dziesięcioleciami, niesie nieuchronny dysonans, luki między wyobraźnią i przewidywaniami choćby najprecyzyjniej profetycznymi a rzeczywistością, jaka nadeszła. Jasnym jest, że stawianie zarzutów w aspekcie jakości ze względu na te różnice jest mało sensowne, istotniejszy wydaje się inny aspekt. Czy powieść, tudzież opowiadanie, niesie ze sobą treści na tyle uniwersalne, a kunszt literacki autora na tyle wytrawny, byśmy mimowolnie przymknęli oko na te niedoskonałości, byśmy owe trącanie myszką przyjmowali z czułością i życzliwością? Ano zobaczmy, jak to wygląda w tym przypadku. Największe wrażenie robi u Smitha konstrukcja uniwersum, rozpisana na tysiąclecia, zazębiająca się w kolejnych utworach linią rozwoju społecznego, odkryciami technologicznymi, lokacjami, mitami i postaciami. W konsekwencji otrzymujemy kosmos spójny czasowo i przestrzennie, choć paradoksalnie, do tych parametrów stwórca nie przykłada szczególnej wagi. Podobnie jak do szczegółu, przebiegu zdarzeń czy do stopnia, w jakim czytelnik jest w stanie zgłębić mechanizmy rządzące prezentowaną rzeczywistością. Wydaje się, że są to dla niego niedogodności, których jedyną cechą, jaką postrzega, jest ich konieczność, stara się więc opędzić sprawę niezbędnym minimum. Główny nacisk położony jest na zaprezentowanie jakiejś obserwacji, myśli, idei, wizji, próby dojścia do istoty rzeczy, analizy jakiegoś aspektu człowieczeństwa, pytania o motywację, emocje, istotę wartości człowieka. W efekcie, uniwersum często przypomina podwórko, a fabuła, niekoniecznie do końca dopracowana, pełni rolę służebną i pretekstową. W rezultacie, opowiadania Smitha nabierają zabarwień właściwych przypowieściom, legendom czy mitom, gdzie nie każdy szczegół musi być wyeksponowany, dozwolone są umowności i uproszczenia, a nacisk jest kładziony na przekaz idei. Jeśli idzie o postaci, mam uczucia ambiwalentne. Z jednej strony często oryginalnie skrojone, z drugiej jednak, ich sposób postępowania bywa trudny do zaakceptowania w aspekcie dorzeczności. Postrzeganie świata, motywacje, logika działania nie znajdują sensownego uzasadnienia. Przynajmniej dla mnie. Sprawia to wrażenie usilnego popychania postaci w ściśle określonym kierunku, nawet, bywa, z pogwałceniem zasad logicznego rozumowania. Zarzuty te jednakowoż bledną, jeśli znów przyłożymy miarkę baśniowo-mitologiczną. Sama Norstrilia jest dla mnie najtwardszym orzechem do zgryzienia. Początkowo rzecz zapowiadała się rewelacyjnie. Klarowna, jasna, zgrabna, z pomysłem i świetnie skrojonym światem przedstawionym. Do czasu. Mniej więcej od momentu opuszczenie przez bohatera macierzystej planety, staje się bełkotem pełnym chaotycznie wykonywanych posunięć bez umocowania, uzasadnienia, ani celu w szerszym kontekście. Ostatnie sto stron czytałem z uczuciem „Niech to się skończy jak najszybciej, już nie chcę dalej się męczyć”. Muszę rzucić ręcznik. Nie mam bladego pojęcia, po co autor napisał większą część tego utworu. Pojedyncze sceny czasem przekazują jakąś myśl, ale to wszystko. Może chodziło mu o ukazanie tych myśli, a nie miał pojęcia, jak to sensownie połączyć w całość? Ja tak to odebrałem. Warstwa techniczno-literacka mocno rozczarowuje. Nie bardzo wiem, ile tu „zasługi” autora, a ile tłumacza et consortes. Część nazw własnych jest tłumaczona, część nie. Bywa że Helen jest "America", a bywa, że "Amerika". Jedno z opowiadań raz tytułowane jest Gra w szczura i smoka, by gdzie indziej stać się Grą w szczurosmoka. Ludzie zamiast być rannymi, są uszkodzeni. Zdania miewają szyk poprzestawiany, uderzają niegramatycznością, wytrącają z czytelniczego rytmu. Trudno mi ocenić, czy wszystkie, czy może choć część z tych rzeczy było zamierzonymi. Może np. ta niegramatyczność miała być sposobem na staroświecką stylizację? A może rzecz jest po prostu napisana dość nieporadnie i mamy wierne tłumaczenie? A może jeszcze co innego? Nie wiem, czy to najlepsze miejsce (ale w sumie gdzie znaleźć lepsze?),ale nabrałem podejrzeń co do stricte literackich kompetencji tłumacza Wojciecha M. Próchniewicza. Sięgnąłem pamięcią do innych spotkań z tym panem i okazało się, że we wszystkich przypadkach, a było ich dobre kilka, odczucia były podobne - ciężkawego, drewnianego stylu. Być może akurat wyłącznie takie teksty przyszło panu Próchniewiczowi tłumaczyć. Być może. Na koniec jeszcze drobiazg, który mnie nieco kłuje w bok. W notce odwydawniczej, dotyczącej lekko bełkotliwego narracyjnie opowiadania pod tytułem Umarła pani z Miasta Prostaczków dostajemy informację, jakoby nawiązano w nim do legendy Joanny d'Arc. No i nigdzie tych nawiązań nie odnajduję, poza dwoma, imieniem i formą zejścia. Moim prywatnym zdaniem, biorąc pod uwagę powierzchowność tych wyznaczników, to zdecydowanie za mało, by mieć rzetelne poparcie dla tak zarysowanej koncepcji. Jest tam za to zupełnie co innego, czego, o ile wiem, nikt do tej pory nie zauważył. Owa historia to parafraza hecy z Jezusem z Nazaretu w roli głównej. Formalnie przymglona, w sednie klarowna. Całość satysfakcjonuje przede wszystkim intelektualnie i wizjonersko, zwraca uwagę bogatą wyobraźnią, przenikliwością w wielu aspektach dotyczących człowieka, społeczeństwa, ich rozwoju. Dla tych przymiotów oraz dla oryginalnie obmyślanego uniwersum warto czytać Smitha. Zdecydowanie słabiej tu z impresją literacką, lecz nie jest to niedoskonałość dyskwalifikująca i nie powinna nas skłaniać do rezygnacji z lektury. Człowiek obdarzony pewną dozą dobrej woli, może tę niedogodność potraktować w kontekście ciekawostki. 7/10 Recenzja pierwotnie zamieszczona na portalu http://szortal.com
Oceny książki Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia
Poznaj innych czytelników
1241 użytkowników ma tytuł Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia na półkach głównych- Chcę przeczytać 864
- Przeczytane 354
- Teraz czytam 23
- Posiadam 261
- Artefakty 34
- Chcę w prezencie 17
- Fantastyka 17
- Ulubione 8
- Science Fiction 8
- Książki 6
Tagi i tematy do książki Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia
Inne książki autora
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia
Kiedy i ja umrę,czy będę wiedział,że kiedyś żyłem?Wiem,że paru moich przyjaciół pokusiło się o oszustwo-leżą w lodowym śnie,licząc nie wiadomo na co.Poznałem życie i dobrze o tym wiem.Bo czym jest życie?Trochę zabawy,trochę nauki,trochę dobrze dobranych słów,odrobina miłości,krzta bólu,znów praca,wspomnienia,a potem gleba unosząca się na słońcu.I do tego tylko się sprowadzamy-a przecież podbiliśmy gwiazdy!
Kiedy i ja umrę,czy będę wiedział,że kiedyś żyłem?Wiem,że paru moich przyjaciół pokusiło się o oszustwo-leżą w lodowym śnie,licząc nie wiado...
Rozwiń ZwińMy tylko myślimy, że jesteśmy wolni. Nasze życie kształtują ludzie, których poznajemy przypadkiem, miejsca które przypadkiem odwiedzamy, praca i hobby, na które natrafimy przypadkiem.
My tylko myślimy, że jesteśmy wolni. Nasze życie kształtują ludzie, których poznajemy przypadkiem, miejsca które przypadkiem odwiedzamy, pra...
Rozwiń ZwińPtaki też żyją, ryby też żyją. Tylko wy, ludzie, potraficie gadać i splątać sobie życie w spazmatyczne zagadki. Wszystko mącicie.
Ptaki też żyją, ryby też żyją. Tylko wy, ludzie, potraficie gadać i splątać sobie życie w spazmatyczne zagadki. Wszystko mącicie.












































OPINIE i DYSKUSJE o książce Drugie odkrycie ludzkości. Norstrilia
Jak ja - miłośniczka science fiction, uchowałam się przez długie, długie lata nie znając tego autora to ja naprawdę nie rozumiem. Jego fantazja i kreatywność po prostu powalają na kolana. To jest coś niebywałego, że ten autor nie jest wymieniany wśród największych w tym gatunku.
Jak ja - miłośniczka science fiction, uchowałam się przez długie, długie lata nie znając tego autora to ja naprawdę nie rozumiem. Jego fantazja i kreatywność po prostu powalają na kolana. To jest coś niebywałego, że ten autor nie jest wymieniany wśród największych w tym gatunku.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedno z najbardziej kompletnych, interesujących, innych niż reszta, uniwersów, jakie dane było mi poznać. Jedyny minus to styl, który chwilami jest nazbyt "mitologiczno-przypowieściowy", na szczęście nie we wszystkich opowiadaniach, a te są na tyle krótkie, że zanim się człowiek zmęczy przychodzi czas na kolejne. Norstrilię zaś czyta się lekko niczym Pratchetta. Straszna szkoda, że to jedyna twórczość Smitha wydana w naszym kraju. Dzięki bogu jednak, reszta jest do zdobycia po angielsku (a mógł i potrafił pisać po chińsku)
Jedno z najbardziej kompletnych, interesujących, innych niż reszta, uniwersów, jakie dane było mi poznać. Jedyny minus to styl, który chwilami jest nazbyt "mitologiczno-przypowieściowy", na szczęście nie we wszystkich opowiadaniach, a te są na tyle krótkie, że zanim się człowiek zmęczy przychodzi czas na kolejne. Norstrilię zaś czyta się lekko niczym Pratchetta. Straszna...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku byłem zachwycony – klimat był świeży, dziwny, nawet uroczy. Potem jednak zrobiło się coraz bardziej mętnie, aż momentami wręcz dziwnie i natarczywie religijnie. Niestety, z prawie 700 stron naprawdę wciągnęły mnie tylko pierwsze dwieście.
Na początku byłem zachwycony – klimat był świeży, dziwny, nawet uroczy. Potem jednak zrobiło się coraz bardziej mętnie, aż momentami wręcz dziwnie i natarczywie religijnie. Niestety, z prawie 700 stron naprawdę wciągnęły mnie tylko pierwsze dwieście.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWedług mnie, przy pisaniu cyklu „Hyperion” Dana Simmonsa ogromną inspiracją były opowiadania Cordwainera Smitha, choć nie natknęłam się na żadne wypowiedzi autora, które by to potwierdzały:
-kalka pomysłu z opowiadania „Umarła pani z miasta Prostaczków” w tomach 2–4 cyklu„Hyperiona”
-rezurekcja po przemieszczeniu statku
-wdrukowanie osobowości
-wygnańcy Simmonsa a podludzie Smitha
-Mars jako ośrodek wojenny
-Instrumentalność a Hegemonia Człowieka
Zaletą jest swoisty świat. Ale zdarzają się dziury logiczne, jak np. postacie mówiące o „folklorze”, „wierzeniach, że wróci królowa Elżbieta II”, wzywające „o, Boże”, oglądające kostki z dziełami Szekspira... przez kilka akapitów robią zdumione miny i mówią: „A co to jest religia, Bóg itd.? My w naszej dalekiej przyszłości nawet nie znamy takich słów!”. I tym podobne rzeczy.
Trochę nudziło mnie to fabularnie.
Jest tu obfitość wierszyków, jak we „Władcy Pierścieni”, i tak samo niezgrabnych, prymitywnych i — na mój gust — niedorzecznych. Wyczuwa się „trącenie myszką” i charakterystyczny dla epoki żałosny seksizm, ale w bardzo lajtowej wersji w porównaniu np. z Silverbergiem i innymi. Sprośnych opisów kobiecych ciał albo dziecięco-nastoletnich, jak to panowie pisarze lubią, prawie nie ma — ale niestety trochę jednak zawiera.
✍️P.s. taka ciekawostka:
"Złe idee rozsiewają się niczym zmutowane zarazki. Jeśli są choć trochę interesujące, przeskakują z umysłu do umysłu i rozchodzą się na pół wszechświata, zanim ktokolwiek zdąży je zatrzymać."
Cytat z "Umarła pani z miasta Prostaczków" doskonale oddaje proto-memetyczną intuicję: idee rozprzestrzeniają się jak wirusy – niekoniecznie dlatego, że są prawdziwe czy dobre, ale dlatego, że są nośne i „zaraźliwe”. Podobne poglądy widziałam naprzykład i u Lema.
To zdanie brzmi niemal jak streszczenie "wielkiego odkrywcy" teorii memów Dawkinsa, choć książka Smith'a(oraz Lema) została wydana na długo przed „Samolubnym genem” (1976).
Według mnie, przy pisaniu cyklu „Hyperion” Dana Simmonsa ogromną inspiracją były opowiadania Cordwainera Smitha, choć nie natknęłam się na żadne wypowiedzi autora, które by to potwierdzały:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-kalka pomysłu z opowiadania „Umarła pani z miasta Prostaczków” w tomach 2–4 cyklu„Hyperiona”
-rezurekcja po przemieszczeniu statku
-wdrukowanie osobowości
-wygnańcy Simmonsa a...
Wizja bardzo bardzo dalekiej przyszłości jest oszałamiająca i jednocześnie bardzo współczesna.
Jak zwykle w dobrej powieści fantastycznej rzecz jest o ludziach, relacjach, społecznościach.
Różnorodność opisywanych cywilizacji ludzkich i postludzkich jest ogromna.
Trochę to wszystko baśniowe (w sensie całkiem nierealne),ale wydaje się, że głównie chodzi o przyjrzenie się, czym jest człowieczeństwo. I to całkiem na poważnie.
Znakomicie się to czyta. Pamięć o opowiadaniach wzbogaca powieść o szczegóły i kontekst.
A przy tym czuje się życzliwość pisarza wobec swoich ludzkich i nie-ludzkich bohaterów.
Wizja bardzo bardzo dalekiej przyszłości jest oszałamiająca i jednocześnie bardzo współczesna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zwykle w dobrej powieści fantastycznej rzecz jest o ludziach, relacjach, społecznościach.
Różnorodność opisywanych cywilizacji ludzkich i postludzkich jest ogromna.
Trochę to wszystko baśniowe (w sensie całkiem nierealne),ale wydaje się, że głównie chodzi o przyjrzenie się,...
Ponieważ gdzieś przepiłem mój zeszyt z notatkami i za cholerę nie mogę go znaleźć, a nie chcę przeciągać kontaktu z twórczością Smitha w nieskończoność – bo, szczerze mówiąc, to nic przyjemnego – wybaczcie mi ogólnikowość i brak odniesień do konkretnych tekstów ze zbioru opowiadań.
O Cordwainerze Smicie pewnie nigdy bym nie usłyszał, gdyby nie seria Artefakty, w ramach której Wydawnictwo Mag w 2015 roku wypuściło omnibusa złożonego ze zbioru opowiadań "Drugie odkrycie ludzkości" oraz powieści "Norstrilia". Ta licząca blisko 650 stron książka była pierwszą samodzielną publikacją tego autora na polskim rynku. Wcześniej Smith przewinął się przez kilka antologii i… właściwie to tyle – mimo że miał w dorobku pięć powieści i drugie tyle zbiorów opowiadań. I wiecie co? Wcale mnie nie dziwi, że się u nas nie przebił. Przebrnięcie przez tomiszcze od Maga było drogą przez mękę. Z wyjątkiem może dwóch opowiadań z "Drugiego odkrycia ludzkości", cała reszta potwornie mnie znużyła.
Choć wszystkie teksty rozgrywają się w jednym uniwersum, trudno się w nim połapać – kto jest kim, jakie panują tu zasady i co właściwie się dzieje. Smith niewiele tłumaczy, pokazuje rzeczy wynikające z przeszłości, do której jednak najczęściej nie mamy dostępu. Same historie też nie są szczególnie nowatorskie. Przewijają się wątki państw niemal korporacyjnych, a może i dyktatorskich, dużą rolę odgrywają technologie, pojawia się motyw szpiegostwa – ale żaden z tekstów nie wywołał u mnie efektu „wow”. Znacznie częściej towarzyszyła mi myśl: „to już było”… No dobra, może koty w roli "żołnierzy" to coś nowego, ale czy jako kociarzowi mi się to spodobało? No nie, nie za bardzo.
Cordwainer Smith zmęczył mnie na tyle, że po opowiadaniach postanowiłem odłożyć książkę i od niej odpocząć. Chciałem jednak domknąć temat i upewnić się, że to autor nie dla mnie, więc po 3–4 innych książkach wróciłem do "Drugiego odkrycia ludzkości/Norstrilii" i… Na początku było pozytywne zaskoczenie. "Norstrilia" zaczyna się całkiem nieźle – Smith podchodzi do opowieści lekko, z humorem, i przez chwilę naprawdę miałem nadzieję, że pójdzie to w stronę prozy Harry’ego Harrisona. Ogarniacz przyszedł jednak dość szybko – po kilku rozdziałach lekkość i humor znikają, a zostaje dość sztampowa historia o typie, który musi zmierzyć się z całym światem.
Na plus zapisuję język Smitha. Niektóre opisy są naprawdę ładne, plastyczne – takie, których mógłby mu pozazdrościć niejeden autor literatury pięknej. Ale – cholera – to za mało, żeby uznać książkę za dobrą. Przede wszystkim zawodzi tu, moim zdaniem, nieciekawa fabuła i chaotyczny sposób przedstawienia świata. Ta książka to artefakt, którego nie chcę odkopywać ponownie, za to marzy mi się, aby jak najszybciej został pogrzebany w mojej pamięci.
Ponieważ gdzieś przepiłem mój zeszyt z notatkami i za cholerę nie mogę go znaleźć, a nie chcę przeciągać kontaktu z twórczością Smitha w nieskończoność – bo, szczerze mówiąc, to nic przyjemnego – wybaczcie mi ogólnikowość i brak odniesień do konkretnych tekstów ze zbioru opowiadań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO Cordwainerze Smicie pewnie nigdy bym nie usłyszał, gdyby nie seria Artefakty, w ramach...
I cyk, kolejny Artefakt na półkę Przeczytane. Pierwotna ocena to 6, ostatecznie dodałem jedną gwiazdkę za wszechobecne koty. Smith(a dokładniej Paul Linebarger, Smith to tylko pseudonim) stworzył uniwersum w którym ludzkość skolonizowała wiele planet w galaktyce, i przedstawił to w kilkunastu opowiadaniach i jednej powieści. W wydanej przez Maga antologii, nie ma ostrzeżenia, nie ma wprowadzenia, nic Cię nie przygotuje do tej podróży. Od pierwszego opowiadania zostajesz wrzucony do brutalnego świata zarządzanego przez Instrumentalność. Motywy opowiadań są różne, od konfliktu międzyrasowego, poprzez motyw mesjanistyczny, po lovestory i wojnę psychologiczną. Wszystko podlane odpowiednią ilością postępu i rozwoju technicznego społeczeństwa, ale bez niepotrzebnego wgłębiania się w ten zasady i reguły tego postępu. Co do wyboru opowiadań to wolałbym chyba żeby przenieść Norstrilie do osobnej pozycji, w miejsce po niej wypełnić resztą opowiadań stworzonych przez autora. Sama Norstrilia mnie nie porwała, i jej obecność w antologii trochę zaniża całą ocenę. Ogólnie warto, ale jak każda inna książka z serii Artefakty, nie jest to pozycja dla każdego.
I cyk, kolejny Artefakt na półkę Przeczytane. Pierwotna ocena to 6, ostatecznie dodałem jedną gwiazdkę za wszechobecne koty. Smith(a dokładniej Paul Linebarger, Smith to tylko pseudonim) stworzył uniwersum w którym ludzkość skolonizowała wiele planet w galaktyce, i przedstawił to w kilkunastu opowiadaniach i jednej powieści. W wydanej przez Maga antologii, nie ma...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Te historie są dla nas - dla mnie, który je napisałem, bo je pokochałem; dla ciebie, który je czytasz… To science fiction, tak. Ale pochodzi z waszych czasów, z waszego własnego świata, nawet z waszego własnego umysłu. Wszystko, co mogę zrobić, to pracować symbolami.
Magia i piękno pochodzą z naszej własnej przeszłości, teraźniejszości, nadziei i doświadczeń. To może wyglądać obco, ale tak naprawdę jest tak blisko ciebie, jak twoje własne palce. Niektórym bardzo się to spodoba. Wielu tego nie zrozumie i odsunie na bok. To ich strata, czytelniku, nie twoja, nie moja.
My dwoje, mamy tę historię między sobą. Przeczytaj trochę i zobacz, jak to się potoczy.
W tej chwili sam jesteś prologiem. Wszystko, co zrobiłem, to dostarczenie podstaw.”
Tymi słowami skierował się niegdyś Cordwainer Smith do swoich czytelników. Jakże trafnie opisują one charakter jego twórczości jak i odczucia towarzyszące mi podczas lektury. Kiedy myślimy o klasycznej literaturze science fiction od razu przychodzą nam do głowy takie nazwiska jak Arthur C. Clarke, Frank Herbert, Isaac Asimov, czy też William Gibson. A Cordwainer Smith? Autor na wpół zapomniany, rzeczywisty artefakt ale i niepodrabialny diament wśród wszystkich pisarzy tamtego okresu. Na całe szczęście wydawnictwo MAG przybliża nam jego twórczość, jakże inną, oryginalną i ponadczasową.
Proza Smitha jest unikatowa w konwencji science-fiction. Podczas gdy inni autorzy wikłać lubią się w niuanse technologiczne, czy konkretne przewidywania co do przyszłości, Smith jest przede wszystkim bardzo liryczny a jego opowiadania często przypominają swego rodzaju baśń dla dorosłych. Jest to proza ma tyle abstrakcyjna i bardzo luźno podchodząca do aspektów “science”, że paradoksalnie działa to tylko na jej korzyść. Już sam fakt, że wybiegamy w przyszłość nie o dziesiątki, setki lecz grube tysiące lat do przodu stanowi niemożliwy do wyobrażenia surrealizm.
Opowiadania przedstawione w tym tomie stanowią przegląd idei autora i jego futurystycznej wizji. Nie są to wszystkie utwory Smitha - z nieznanych mi powodów część z nich wydawnictwo pominęło natomiast może je odnaleźć w angielskiej wersji "The Rediscovery of Man". Bardzo dobrze one uzupełniają całą historię Instrumentalności i Drugiego Odkrycia Ludzkości.
Na kanwie pewnej nieokreślonej i niewyobrażalnej przyszłości Smith snuje swoje rozważania na różne dylematy moralne, które często można sprowadzić do jednego mianownika: co to znaczy być człowiekiem? Co się wydarzy kiedy kosmos przestanie być przeszkodą a ludzkość osiągnie już nieśmiertelność? Czy śmierć i cierpienie jest miarą człowieczeństwa? Właśnie z tego powodu pomimo upływu lat Cordwainer Smith jest wciąż szalenie aktualny, a nietuzinkowy styl jaki nie sposób spotkać w żadnej innej literaturze science-fiction czyni z niego postać wręcz legendarną.
Dla poszerzenia kontekstu, serdecznie polecam każdemu niesamowity dokument na temat twórczości autora "Rediscovery: The Lives of Cordwainer Smith" z kanału Cinemology 101, dostępny na YouTube.
“Te historie są dla nas - dla mnie, który je napisałem, bo je pokochałem; dla ciebie, który je czytasz… To science fiction, tak. Ale pochodzi z waszych czasów, z waszego własnego świata, nawet z waszego własnego umysłu. Wszystko, co mogę zrobić, to pracować symbolami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMagia i piękno pochodzą z naszej własnej przeszłości, teraźniejszości, nadziei i doświadczeń. To może...
Co za nieoczywista pozycja. Wkurzająca, wizjonerska, nudna, genialna, bełkotliwa, wspaniała, zagmatwana i cudowna.
Trzy razy ja chciałem odkładać i ze dwa opowiadania przewinąłem i nie dałem rady. Ale jaka tu jest nagroda dla cierpliwego czytelnika. Zbiór opowiadań plus mini powieść. Wizjonerski świat, konstrukcja niektórych opowieści jak z chińskich przypowieści. Słownictwo, mitologia, postacie które się przewijają. Rany, jakie to jest czasem nijakie, a jakie czasem super. Inspiruje do tworzenia RPG czy opowieści w tym świecie. Gdzie statki skaczą w dziwnej przestrzeni. I wymagają lot-kapitanów i tandemów ludzi z **** by radzić sobie z kosmosem. Gdzie są dziwaczne planety, hybrydy, Instrumentalność, która dba o ludzkość. I to wszystko pasuje. I ma sens. I nie jest przywalone techno-belkotem. I czasem brzmi jak baśń.
Warto się z tym zmierzyć!
Co za nieoczywista pozycja. Wkurzająca, wizjonerska, nudna, genialna, bełkotliwa, wspaniała, zagmatwana i cudowna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy razy ja chciałem odkładać i ze dwa opowiadania przewinąłem i nie dałem rady. Ale jaka tu jest nagroda dla cierpliwego czytelnika. Zbiór opowiadań plus mini powieść. Wizjonerski świat, konstrukcja niektórych opowieści jak z chińskich przypowieści....
Książka nie powala narracją, czy stylem, ale zachwyca wizją. Jest tu na prawdę dużo inspirujących pomysłów, a największe wrażenie zrobiło opowiadanie "Planeta zwana Shayol", które wzięło mnie z zaskoczenia swoją makabrycznością i groteskowością. Szkoda tylko, że było podane w taki "suchy" sposób, tak jak z resztą cała książka, bo gdyby nie to, to na prawdę dałoby się zgubić w tym świecie.
Książka nie powala narracją, czy stylem, ale zachwyca wizją. Jest tu na prawdę dużo inspirujących pomysłów, a największe wrażenie zrobiło opowiadanie "Planeta zwana Shayol", które wzięło mnie z zaskoczenia swoją makabrycznością i groteskowością. Szkoda tylko, że było podane w taki "suchy" sposób, tak jak z resztą cała książka, bo gdyby nie to, to na prawdę dałoby się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to