Łabędzi śpiew

Okładka książki Łabędzi śpiew autora Robert McCammon, 9788377314548
Okładka książki Łabędzi śpiew
Robert McCammon Wydawnictwo: Vesper fantasy, science fiction
877 str. 14 godz. 37 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Swan Song
Data wydania:
2024-09-25
Data 1. wyd. pol.:
2013-10-23
Data 1. wydania:
1987-06-01
Liczba stron:
877
Czas czytania
14 godz. 37 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377314548
Tłumacz:
Maria Grabska-Ryńska
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Łabędzi śpiew w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Łabędzi śpiew



książek na półce przeczytane 1602 napisanych opinii 525

Oceny książki Łabędzi śpiew

Średnia ocen
7,4 / 10
931 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Łabędzi śpiew

avatar
134
27

Na półkach:

O rany, cóż za tragiczny finał, pierwsze 800 stron to całkiem ciekawa powieść ale koniec to istny dramat, wręcz czuć że finał książki jest o kilka poziomów niżej niż to co dzieje się wcześniej.

Jestem totalnie zaskoczony że tak świetny autor napisał coś tak złego jako zwieńczenie książki, przecież to nie jest Stephen King xD

Końcówka kompletnie nie trzyma się kupy, jest wręcz głupkowata, napisana na szybko z bezsensowny zachowaniem bohaterów.

Strzeżcie się finału drodzy czytelnicy.

O rany, cóż za tragiczny finał, pierwsze 800 stron to całkiem ciekawa powieść ale koniec to istny dramat, wręcz czuć że finał książki jest o kilka poziomów niżej niż to co dzieje się wcześniej.

Jestem totalnie zaskoczony że tak świetny autor napisał coś tak złego jako zwieńczenie książki, przecież to nie jest Stephen King xD

Końcówka kompletnie nie trzyma się kupy, jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
577
239

Na półkach:

Monumentalna powieść z gatunku postapo. I mam na myśli nie tylko jej objętość. Świat po wybuchu wojny atomowej przedstawiony został z dużym rozmachem, a sam przebieg tej wojny wywoływał u mnie wielokrotnie dreszcz czystego strachu. Napisana prawie czterdzieści lat temu powieść kumuluje lęki ówczesnego świata, dla niektórych może już lekko archaiczne, dla mnie wciąż aktualne. Zimno, głód, szkodliwe promieniowanie atakują tych nielicznych, którym udało się przeżyć. Jedni próbują tworzyć społeczności oparte na współpracy i chęci budowania nowego świata, inni tworzą grupy zbrojne dążące do dalszej zagłady. Co nimi kieruje i kto wygra nieuniknione starcie? Jaką rolę odegrają w tej historii dziewczynka z cudowną ręką do roślin, szalona bezdomna żyjąca w zakamarkach dawnego Nowego Jorku oraz nieugięty były zapaśnik? Jaki będą mieli wpływ na na podnoszący się z ruin świat? Jak dla mnie to była dobra lektura, lubię styl autora, choć wątek magiczny powieści nie do końca do mnie przemawiał.

Monumentalna powieść z gatunku postapo. I mam na myśli nie tylko jej objętość. Świat po wybuchu wojny atomowej przedstawiony został z dużym rozmachem, a sam przebieg tej wojny wywoływał u mnie wielokrotnie dreszcz czystego strachu. Napisana prawie czterdzieści lat temu powieść kumuluje lęki ówczesnego świata, dla niektórych może już lekko archaiczne, dla mnie wciąż...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
10

Na półkach: ,

Największy minus tej książki to początkowy realizm, który został rozszerzony o jakieś magiczne bajki ;_;

Największy minus tej książki to początkowy realizm, który został rozszerzony o jakieś magiczne bajki ;_;

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3431 użytkowników ma tytuł Łabędzi śpiew na półkach głównych
  • 2 326
  • 1 072
  • 33
551 użytkowników ma tytuł Łabędzi śpiew na półkach dodatkowych
  • 390
  • 53
  • 36
  • 20
  • 18
  • 17
  • 17

Inne książki autora

Robert McCammon
Robert McCammon
Amerykański powieściopisarz z Birmingham w Alabamie. Jego rodzice to Jack - muzyk i Barbara Bundy Mccammon. Po rozwodzie rodziców, Mccammon mieszkał u dziadków w Birmingham. Otrzymał licencjat z dziennikarstwa na University of Alabama w 1974 roku. Mccammon obecnie mieszka w Birmingham i jest żonaty z Sally Sanders. Mają córkę Skye. Mccammon zrezygnował z publikowania pod koniec lat 1990, ale wrócił do publikowania serią Matthew Corbett.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przedrzeźniacz Walter Tevis
Przedrzeźniacz
Walter Tevis
„Przedrzeźniacz”, aut.: Walter Tevis Jaka to była niesamowita książka. Przeczytał_m ją z polecenia Bibliotekarki w mojej lokalnej Bibliotece. Powiedziała, trochę żartobliwie, że taka przyszłość nas czeka jeśli mówimy o SI oraz że ma nadzieję że się myli. Muszę przyznać jej rację, to jest bardzo prawdopodobne że taka przyszłość nas czeka. W tej powieści śledzimy losy trzech bohaterów których wątki się przeplatają. Żyją oni w apatycznym świecie w którym roboty robią za nas wszystko a ludzie zatracili możliwość krytycznego myślenia, czytania, rozumienia podstawowych konceptów takich jak np.: przeszłość, miłość itd. Można powiedzieć że zostali poddani lobotomii. Przez to większość ludzi woli dokonać samospalenia. Jest to bardzo podobne do tego co się teraz powoli dzieje, do czego próbują doprowadzić Wielkie Korporacje ( oczywiście oprócz samospalenia).„Oglądaj, nie myśl”. Dwójką z tych bohaterów są osoby które przeciwstawiają się zepsutemu systemowi i robią to co zakazane np.: uczą się czytać i dzięki temu czytają książki, łamią zasadę która każe się do siebie zbytnio nie zbliżać (fizycznie i psychicznie) oraz inne zasady które zakazują tworzenia sztuki lub nauki. Oni jednak je łamią i dzięki temu odkrywają świat który skrywał się dosłownie tuż pod ich nosem. Ta książka to jest list miłosny do czytania, jeszcze się nie spotkał_m z książką która opisałaby w tak ładny sposób uczucia jakie mam do czytania. Autor Walter Tevis pięknie opisuje nasze relacje z książkami, przeszłością, jak poznajemy całkowicie inne poglądy ludzi dzięki czytaniu oraz nasze relacje z kulturą i innymi ludźmi. Bliskość jest nam potrzebna, nieważne w jakim tego słowa znaczeniu, czy dosłownie lub metaforycznie. Powieść ta jest przestrogą przeciwko zbyt szybkiemu adoptowaniu technologii, tragedii jakie mogą nas czekać jeśli tak będziemy robić oraz, nawiązując do dzisiejszych czasów, jak SI może nas łatwo zastąpić jeśli na to pozwolimy. Całą tą historię splata postać Spoffortha, androida który odnalazł osobę która potrafi czytać. Spofforth jest androidem Model-9, który jest taką główną „osobą” która może kontrolować resztę robotów i jednocześnie jest najmądrzejsze z nich. Jest tutaj duża ironia że posiada tyle informacji i nie wie co z nimi zrobić lub po prostu nie chce. Jednak ta książka nie jest całkowicie pesymistyczna jeśli chodzi o nasza przyszłość. Na samym końcu książki pojawia się płomyk nadziei który nam ukazuje że nawet jeśli sytuacja jest naprawdę słaba i wydaje nam się ze nie można nic już zrobić/zmienić, to trzeba dalej walczyć o lepszą przyszłość, bo dopóki my żyjemy to można coś zmienić. Jeśli lubicie science-fiction i chcecie przeczytać klasyk z lat 80 który, być może, przewidział przyszłość lub po prostu chcecie przeczytać bardzo dobrą powieść to przeczytajcie „Przedrzeźniacza” autorstwa Waltera Tevisa.
majsrud_kulturalnie - awatar majsrud_kulturalnie
ocenił na82 miesiące temu
Drood Dan Simmons
Drood
Dan Simmons
CZYM jest “Drood”? W skrócie, “Drood” to próba odpowiedzenia na pytanie KIM jest Drood. Dan Simmons, znany głównie z Hyperiońskiego cyklu science-fiction tym razem wziął się za powieść quasi-horrorową, quasi-biograficzną. Piszę ‘quasi’ ponieważ niejednoznaczności i wielowątkowości w tej historii jest sporo. To nie akcja jest głównym motorem napędowym powieści. To narracja, stopniowo budująca napięcie, by potem meandrować pośród rozlicznych wątków pobocznych. To nie książka dla tych, którzy oczekują horroru w stylu Stephena Kinga. Nie ma tutaj rozlewu krwi, lecz ciągłe balansowanie między realnością a snem. Dopiero ostatnie kilka stron w sposób bardzo dobitny i jednoznaczny pokazuje nam celowość takiej narracji. Wilkie Collins, bliski przyjaciel Charlesa Dickensa, opisuje nam życie zarówno swoje jak i sławnego brytyjskiego autora nie oszczędzając wielu obyczajowych szczegółów. Dla niektórych może okazać się to nużące natomiast gdzieś w tle cały czas wisi niewyjaśniona tajemnica, do której Collins raz po raz powraca. Ten balans pomiędzy powolnym snuciem opowieści, a momentami grozy oraz śledztwa stopniowo dokładającymi kolejne elementy układanki, jest świetnie zachowany. Dzięki temu te 800 stron mija naprawdę szybko. Na uwagę zasługuje wielka erudycja autora. Bardzo ciężko jest na bazie faktów historycznych nadbudować jeszcze opowieść fantastyczną, jednocześnie pozostając bardzo wiernym rzeczywistym biografiom bohaterów. Tę książkę da się czytać nie tylko jako powieść bez szerszego kontekstu, ale można również rozsmakowywać się w detalach serwowanych przez Simmonsa i - nomen omen - zapoznać z życiem i dziełami Charlesa Dickensa w sposób wielce przystępny. Na pewno przynajmniej sięgnięcie po “Tajemnicę Edwina Drooda” Dickensa byłoby z korzyścią przed czytaniem tej powieści, ale nawet bez tego znając li tylko pobieżnie kontekst przynosi ona sporo satysfakcji. Jest to pozycja ciekawa, stale zmuszająca nas do kwestionowania motywów i poczytalności jej bohaterów, stale trzymająca w napięciu mimo niespiesznej narracji. Dan Simmons podjął się wyzwania napisania powieści w stylu jego XIX-wiecznych idoli, a jednocześnie “Drood” stanowi hołd dla klasyków literatury. Warto się zapoznać.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na85 miesięcy temu
TV Ciało Jeff Noon
TV Ciało
Jeff Noon
“Dane płynęły Noli po skórze. Tyle worów skórnych, a w każdym kości, włosy, żyły, mięśnie, nerwy, zęby i paznokcie, jajeczka, organy, krew, ślina, sperma, śluz, kał, mocz, hormony, substancja mózgowa, odruchy, głód, miłość, chciwość, nienawiść, żądza, czułość, pragnienia, cały ten chaotyczny tumult psychiki przeciskającej się przez granice ciała, a potem przez ekran.” “Skóra z oczu patrzących na skórę z oczu. Skóra z powietrza, deszczu, układów chmur. Startujących rakiet, małych kotków, narkotykowych hajów, morderstw, nagrań ze ślubów. Pól magnetycznych, mechaniki płynów. Skóra z pyłu obrazów. Skóra istoty, człowieka, lśniąca Skóra z Ciałobrazu.” “Sami się zalaliśmy tymi mediami we wszystkich możliwych formach. Mamy mózgi pootwierane na sygnały. Zrobiliśmy z siebie anteny.” Nie pamiętam, kiedy ostatni raz literatura poniosła mnie w stronę Uczty wyobraźni od wydawnictwa MAG, jednak za sprawą nienazwanych bóstw, ślepego losu i w końcu namówień żony, postanowiłem wrócić do tej serii mierząc się z “TV ciał0” autorstwa Jeffa Noona. To w sumie dość zabawne, ponieważ kiedyś miałem ostrą fazę na łapanie książek z serii “Uczty wyobraźni” w książkowych koszach Tesco, a ostatecznie i tak to leżało na regale kilka lat. Po lekturze prezentowanej książki, śmiało mogę napisać, że opowieść Pana Noona, to jedna z bardziej pokręconych i nieoczywistych historii, które przeczytałem w ostatnim czasie. Oczywiście moja znajomość z serią jest dość nikła i być może “TV ciał0” jest jedynie wykręconym czubkiem góry lodowej, jednak faktem jest, że ta opowieść jest po prostu dziwna i wygląda zupełnie jakby powstała pod wpływem zażywania narkotyków przed telewizorem. Tak, telewizor to tu słowo klucz. Fabuła skupia się na młodej i przebodźcowanej Noli Blue, tak zwanej industry plant (ciekawe zjawisko, warto o tym poczytać),która mierząc się z kryzysem tożsamości zapada na nieokreśloną chorobę w wyniku, której jej ciało odbiera programy telewizyjne. Tak, dokładnie. Dziewczyna zamienia się w odbiornik programów i co najgorsze, sama nie wie, co z tym może zrobić i do kogo się zwrócić. Opowieść wykreowana przez Jeffa jest jedyną w swoim rodzaju ucztą dla wyobraźni, lecz z drugiej strony to bardzo męcząca historia, niczym oglądanie filmów na starych kineskopach z bliskiej odległości. Dziwność jest tu punktem wyjścia dla tematów bieżących, pogoni za telewizją (teraz internetem),sławą i przenoszeniem swojego życia na ekran, lecz to wszystko leci zbyt szybko i zbyt mocno, by w pełni docenić wszystkie walory świata przedstawionego. Niemniej, w dalszym ciągu jest to coś świeżego w fantastyce.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na65 miesięcy temu
Odwrócony świat Christopher Priest
Odwrócony świat
Christopher Priest
Dziwna to opowieść. W tym samym stopniu co ciekawa. To jedna z tych, w których wiemy tyle co sami bohaterowie (przynajmniej główni) a clue książki wydaje się odnalezienie odpowiedzi jakich wszyscy poszukują. To ostatecznie następuje - tu zatem mały spojler - jednak ostatecznie okazały się być zupełnie odmienne od wszystkiego czego się spodziewałem. Opowieść toczy się wraz z młodym chłopcem, dorastającym w mieście, które nieustannie posuwa się ku nieskończoności. Jeśli stanie lub dostatecznie zwolni, wszystkich czeka zagłada. Jak można zatem żyć w świecie wiecznego ruchu - w świecie gdzie rzeczywistość trzyma wszystko w całości jedynie w pobliżu wędrującej metropolii? Każda kolejna mila oznacza absurdalne wręcz wyzwanie oraz nieustanne stawianie czoła równaniu, które składa się z ograniczonych zasobów, niezliczonych i nagłych przeszkód przynoszonych przez przyszłość oraz widma samej przeszłości, która podąża szlakiem miasta by ostatecznie je pochłonąć. Myślę, że w pewnym stopniu można nazwać tę historię surową. Niewiele jest w niej tego co ostatecznie stanowi jedynie zbędne tło czy wątki poboczne. Wydaje się to podkreśleniem głównego założenia - zbędne rzeczy nie mogą spowolnić tak miasta jak i samej historii. Priest obrał sobie bardzo konkretny cel i choć sama droga wydaje się zawiła ma jeden, konkretny finał. To mocna, dosadna wizja zatracenia pamięci na rzecz celu. Czym pozostaje jednak cel bez przyczyny? Priest stworzył opowieść, która posiada wiele przesłań i wszystkie wydają się być równie nieskończone co książkowe “optimum” do którego dąży wędrujące Miasto. Opowieść ta stara się jednocześnie odpowiedzieć na kilka dość ciekawych pytań: Co by się stało gdyby Syzyf zrozumiał, że nie musi już pchać kamienia? Czy Majowie zaakceptowaliby świat, w którym słońce nie spada na ziemię pomimo braku składanych ofiar? Czy świat może się obrócić i kręcić jak wielka pralka? Oczywiście, wszystko to tylko spekulacje, ale teraz Wy również możecie poznać ich rozwiązania. https://www.instagram.com/velocireader_/
Velocireader - awatar Velocireader
ocenił na74 miesiące temu
NOS4A2 Joe Hill
NOS4A2
Joe Hill
"NOS4A2" Joe'ego Hilla to horrorowa jazda bez trzymanki - na rowerze i motocyklu! Victoria ma dar. Wystarczy, że wsiądzie na swój rower i odpowiednio się rozpędzi, a pojawia się przed nią nieistniejący już w realu (za to obecny wciąż w jej głowie) most Krótsza Droga, który zaprowadzi ją do... No właśnie, gdzie? Za każdym razem w inne miejsce. Łączy je fakt, że można tam odnaleźć zguby. Po raz pierwszy Victoria przekonuje się o swej niezwykłej mocy/umiejętności w dniu ósmych urodzin. Relacje dziewczyny z rodzicami są - eufemistycznie mówiąc - skomplikowane. Jej kolejne wyprawy stają się z jednej strony próbami rozwiązania rodzinnych sporów, z drugiej zaś - wyrazami buntu. Gdy ma 17 lat, trafia w ten sposób do domu wampira Charliego Manxa, który porywa dzieci i zabiera je zabytkowym Rolls-Royce'em do Gwiazdkowej Krainy. Wbrew nazwie i budowanej przez wampira mitologii, wcale nie jest ona krainą wiecznego szczęścia, gdzie codziennie są święta, a dzieci spędzają czas na nieustannej zabawie i rozpakowywaniu prezentów. Victorii udaje się uciec Manxowi, a jej zeznania przyczyniają się do skazania go i osadzenia w więzieniu. Gdy wampir zapada w długotrwałą śpiączkę, a następnie umiera, wydaje się, że nikogo już nie skrzywdzi. Okazuje się jednak, że to wstęp do jego powrotu, w którym pomagają mu wspomniany już - napędzany złymi emocjami (i benzyną) samochód - oraz ofermowaty i zdegenerowany wspólnik. Manx chce wrócić do swojej krainy i "dzieci", najpierw jednak postanawia dopaść Victorię, która ma 12-letniego syna Wayne'a... Dzieje się tu mnóstwo, tempo akcji jest duże, (choć momentami autor też zwalnia),a jej zwroty zaskakujące. Historia wciąga od pierwszych stron i trzyma do końca, choć liczy blisko 700 stron. Można oczywiście powiedzieć, że to zasługa genów (autor jest synem Stephena Kinga),byłoby to jednak - biorąc pod uwagę dorobek i autorski styl pisarski Hilla - niesprawiedliwe. Pozostańmy więc przy tym, że on po prostu wie, jak skonstruować świetny horror, a ja jeden z nich gorąco wam polecam! Zapraszam na profil Sczytalim na Instagramie!
Ryszard Kozik - awatar Ryszard Kozik
ocenił na83 dni temu
Gwiazdozbiór Psa Peter Heller
Gwiazdozbiór Psa
Peter Heller
(8,5pkt) --- Historia pilota Higa, zamieszkującego samotnie z psem Jasperem małe lotnisko Erie, opowiadana pierwszoosobowo w pamiętnikarskiej formie zlepku postrzępionych myśli, kolejnych ważniejszych zdarzeń, refleksji na temat samotnego życia 9 lat po globalnej epidemii grypy dziesiątkującej ludzkość. Hig na skutek dwutygodniowej gorączki doznał uszczerbku na zdrowiu, jego umysł nie funkcjonuje już jak przed pandemią, stąd tekst jest przerywany, zdania często nieskładne, z błędami, powtórzeniami, dialogi wplecione w narrację bez myślników... --- Jedynym sąsiadem Higa jest małomówny, tajemniczy samotnik Bangley (Pan Śmierć),który strzeże swej prywatności bronią palną z laserowymi celnikami i noktowizorami. Agresywni nieznajomi, potencjalni roznosiciele zaraźliwej choroby, którzy sporadycznie pojawiają się w okolicy, są bez emocji przez niego zabijani... --- Głównym motywem tego postapo jest mała cesna Bestia i codzienne loty zwiadowcze Higa nad terenem wokół lotniska. Wypatrywanie zagrożeń z tytułu pojawienia się innych ludzi, trudy życia w samotności po stracie najbliższych, skomplikowana relacja z Bangley'em... --- O ile w "Drodze" McCarthy'ego niewyodrębnione dialogi i ściana tekstu mi przeszkadzały i utrudniały czytanie, tak tu kwestia dialogów i fragmentaryczny tekst wprowadzają dodatkowy czynnik stałego napięcia i niepewności. Zresztą korekta też się nie popisała - sporo błędów w tekście. Reasumując dobre postapo, takie skrzyżowanie nieśpiesznego "Ziemia trwa" z akcyjnym "Jestem legendą".
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na87 dni temu
Cienie w mroku Michelle Paver
Cienie w mroku
Michelle Paver
"Pan [...] powiada, że tu, daleko na Północy, wszystko co martwe trwa latami." "Pozwalam sobie wątpić, czy zdołałby Pan pojąć, jaki wpływ może wywrzeć na człowieka konieczność spędzenia zimy w tamtym rejonie, co mogą z nim uczynić samotność i pustka, i to pomimo wielu wygód dostępnych w naszych czasach. A przede wszystkim jak zniesie niekończącą się ciemność." "Coś czaiło się na skraju skał. Było zupełnie mokre, jakby przed chwilą wyszło z morza. Mimo to nic nie zakłócało ciszy. Nie słyszałem szmeru wody ściekającej na śnieg i kamienie, nie słyszałem szelestu mokrej odzieży, kiedy wyprostowało się, powoli i niezdarnie.Stało twarzą do mnie, zupełnie czarne na tle morza. Ramiona zwisały nieruchomo po bokach, jedno wyraźnie wyższe od drugiego. Głowa była zupełnie okrągła. Od razu się zorientowałem, że to nie traper z sąsiedniego obozu, nie polarna fatamorgana ani nie „złudzenie optyczne". Umysł nie podsuwa wyjaśnień przeczących faktom tylko po to, by zaraz potem je odrzucić. Wiedziałem, co to jest. Wiedziałem - a raczej wiedziała jakaś moja pradawna, ukryta głęboko cząstka - że to coś jest martwe. Skutecznym lekarstwem na chwilową niechęć do czytania jest powrót w znajome regiony literatury. "Cienie w mroku" autorstwa Michelle Paver, czytane kilka lat temu, niegdyś stanowiły dla mnie prawdziwe arcydzieło grozy, dlatego dziś stojąc w zupełnie innym momencie życia, ponownie zabrałem się za dziennik lodowej wyprawy z 1937 roku. Po wszystkich strachach, którymi napełniłem sobie głowę ciężko było oczekiwać, że Cienie będą pozycją, która mnie ruszy, jednak autorka w dalszym ciągu dała radę. Opinie są dość zróżnicowane i sporo osób uważa prezentowaną publikację za przeciętniak, jednak osobiście znalazłem tu wszystko, co kocham w grozie. Stopniowo gęstniejący (zamarzający) klimat; zagrożenie, o którym nie można z pełną świadomością napisać, że jest w pełni realne (może to jedynie skrystalizowana samotność autora?); stopniowe "gotowanie żaby" objawiające się coraz większą manifestacją (tak jakby sama rozmowa powodowała pojawienie się bytu); czy w końcu tajemnica jaką emanuje ta sprawa, sprawiły że w niektórych momentach odwracałem się za siebie. Do elementów, które sprawiły, że prezentowana powieść jest tak dobra, mogę zaliczyć: nieoczekiwaną samotność narratora Jacka Millera, świadomość bezlitosnej i martwej pustki, a także noc polarną, stopniowo coraz mocniej emanującą na narratora. Michelle świetnie uchwyciła zmianę charakteru Millera, zaczynając od biednego i rozgoryczonego biedaka, poprzez badacza-amatora o optymizmie zdolnym do przenoszenia gór, kończąc na złamanym psychicznie odludku, który nie jest w stanie ufać swoim zmysłom. Przed rozpoczęciem powieści dowiadujemy się, że Jack jest racjonalistą wierzącym w fizykę, więc co się stanie, gdy na swojej drodze spotka nagle coś czego jego "Bóg" nie jest w stanie wytłumaczyć. Książka zbiera zróżnicowane opinie, jednak osobiście jestem po tej stronie barykady, która "Cienie w mroku" pokochała całym sercem. Paver zrobiła tu coś, co w mojej opinii jest istotą dobrej grozy, mianowicie podpuściła moją wyobraźnię i pozwoliła płynąc jej swoim rytmem. W tej powieści nie chodziło o to, by oddać klimat mroku (który, mimo wszystko wyszedł idealnie),lecz zaprezentować humanoidalną postać stojącą na tle tej ciemności. Pisząc te słowa, przed oczami mam odosobnioną stację badawczą, przed którą stoi postać niepozostawiająca kroków, i możecie mi wierzyć, że czuję jak na te myśli mózg skacze pod ścianą czaszki. Pisząc swoje wrażenia, nie mogę pominąć kwestii historycznego umiejscowienia powieści. Wyprawa odbywa się w wspomnianym 1937 roku i osobiście uważam ten zabieg za strzał w dziesiątkę. Nie mam problemu do grozy podejmującej się przenoszenia strachu na racjonalizm XXI wieku, jednak czerpię większą przyjemność z opowieści, które opowiadają o grozie bez współczesnych nowinek technicznych. Ciężka, nieporęczna radiostacja jako jedyne okno na świat nadała dodatkowego klimatu izolacji. Ciężko żebym pisał, że Paver jest lepsza od Ligottiego, Padgetta, Guni, Bielawskiego, Slatskyego, Majcherowicza i innych, których stawiam na piedestale, jednak kobieta w dalszym ciągu robi na mnie wielkie wrażenie w tym, co robi. Ocenianie grozy to zawsze subiektywna sprawa i w zasadzie ciężko się dziwić, że niektórzy byli rozczarowani, jednak osobiście uważam, że jest to jedna z niewielu książek, którym mogę dać 9/10.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Łabędzi śpiew

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Łabędzi śpiew