Nobliszka 
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 159 cytatów, ostatnio widziana 2 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-14 10:43:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jestem zdziwiona, sama zaskoczyłam siebie! Ale od początku. „Porypaną pannę” dostałam w prezencie. Od koleżanki, która ją redagowała. Nie gustuję w takiej literaturę (blog), no ale co, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. I do tego to pierwsza redakcja Agnieszki, i do tego opowiadała mi o tym, i do tego opowiadała o autorce – Marcie Tatce, o współpracy z nią. No cóż, jak mogłam nie... Jestem zdziwiona, sama zaskoczyłam siebie! Ale od początku. „Porypaną pannę” dostałam w prezencie. Od koleżanki, która ją redagowała. Nie gustuję w takiej literaturę (blog), no ale co, darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. I do tego to pierwsza redakcja Agnieszki, i do tego opowiadała mi o tym, i do tego opowiadała o autorce – Marcie Tatce, o współpracy z nią. No cóż, jak mogłam nie przeczytać. Nie mogłam. Musiałam.

Byłam otwarta, zwarta i gotowa, cóż nowe doświadczenie. I nie spodobało mi się. Kilka pierwszych stron. Potem kolejne. Nie, to nie dla mnie, co mnie będzie jakaś Tatka pouczać! Kto to w ogóle jest? Kolejne strony. Bezczelna. Dalej. Coś w tym jednak jest. Kolejne… I nie wiem kiedy dobiegłam do końca. Wcale nie zmęczona, nie zdegustowana, mile zaskoczona. Wciągnęłam się. Weszłam w to. Całkiem, całkiem.

Ale nie ocenie „Porypanej panny”, nie potrafię.

pokaż więcej

 
2018-10-06 09:58:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

To już kolejna książka z kręgu tzw. literatury podróżniczej, która wywołuje we mnie niesmak. Czemu? Przecież lubię podróże, lubię NOWE. Interesują mnie ludzie, ich środowisko, obyczaje, historia, lubię się w tym zanurzyć, poczuć, pooddychać. To tak podobne a inne od codzienności. Oderwać się od wszystkiego i pobyć tylko tu i teraz. I zadawać sobie pytania, słuchać odpowiedzi, myśleć, czuć... To już kolejna książka z kręgu tzw. literatury podróżniczej, która wywołuje we mnie niesmak. Czemu? Przecież lubię podróże, lubię NOWE. Interesują mnie ludzie, ich środowisko, obyczaje, historia, lubię się w tym zanurzyć, poczuć, pooddychać. To tak podobne a inne od codzienności. Oderwać się od wszystkiego i pobyć tylko tu i teraz. I zadawać sobie pytania, słuchać odpowiedzi, myśleć, czuć natchnienie i motywację. OBSERWOWAC.

A tego nie ma w „126 dniach na kanapie”. Jest za to wielkie JAAAAAAA. Ja jadę na motocyklu, jestem taki fajny, jestem narcystyczny, inni w sumie mogą być o ile mi sprzyjają, są towarem, który ja kupuję na różne sposoby. I to ciągłe ocenianie, ten zły, to brzydkie, tamto dobre bo to akceptuję. Co to ma być? Świat nie jest pod linijkę, nie będzie się podkładał pod nas, żeby nam było wygodnie, to my mammy się dostosować do niego. JA jest maleńkie, globalnie znaczy niewiele, a w takich Indiach to tyle co nic. Po co to swoje rozdmuchane, gigantyczne JA wlec za sobą na koniec świata, czy nie lepiej zmniejszyć je do rozmiarów kieszonkowych, żeby nie zawadzało, żeby nie ciążyło, żeby droga była znośniejsza.

Niech to JA przestanie nam przesłaniać INNE.

pokaż więcej

 
2018-09-22 20:04:40
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Lubię jogę. Lubię ją coraz bardziej a po lekturze „Jogi i ajurwedy” to już w ogóle. I chcę nie tylko ćwiczyć ale i praktykować. Już podczas lektury poczułam się o wiele bardziej wysportowana. Bo czytając rozdział, wnikliwie i dokładnie, mój mózg wpadał w błogi spokój, mięśnie mi się rozciągały, oddech spowalniał. I czułam się błogo. Czemu? A skąd ja mam wiedzieć?

Autor nie przynudza, pisze...
Lubię jogę. Lubię ją coraz bardziej a po lekturze „Jogi i ajurwedy” to już w ogóle. I chcę nie tylko ćwiczyć ale i praktykować. Już podczas lektury poczułam się o wiele bardziej wysportowana. Bo czytając rozdział, wnikliwie i dokładnie, mój mózg wpadał w błogi spokój, mięśnie mi się rozciągały, oddech spowalniał. I czułam się błogo. Czemu? A skąd ja mam wiedzieć?

Autor nie przynudza, pisze prosto i zrozumiale, prowadzi przez wszystkie arkana „starożytnych” recept na zdrowie, na spokojne życie, na pogodzenie się samemu ze sobą. I odpowiada na wiele pytań, nawet tych niezadanych, które pojawiają się w głowie podczas lektury.

I co najważniejsze, są asany. Te dziwne figury jogowe, podane klatka po klatce, kostka po kostce, mięsień po mięśniu. I ich warianty. I wariacje. Pierwszy raz spotkałam tak wnikliwy ich opis w książce, a kilka ich już przejrzałam. Polecam naprawdę gorąco

pokaż więcej

 
2018-09-15 10:37:28
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Podziemny krąg. Ciemny, kanciasty, nieociosany. Sama przemoc i łamanie kości. Przemoc oczyszczająca, bez złych intencji, i niedopowiedzeń. Rytuał przejścia, jeden przeciwko światu. Porządek do obalenia. System na glinianych nogach.

O kręgu się nie mówi. Nie mówi się o nim a ściany krzyczą. A podbite oczy wszystko wiedzą. A szczerbate uśmiechy wyrażają uznanie i dumę z przynależności. Sacrum i...
Podziemny krąg. Ciemny, kanciasty, nieociosany. Sama przemoc i łamanie kości. Przemoc oczyszczająca, bez złych intencji, i niedopowiedzeń. Rytuał przejścia, jeden przeciwko światu. Porządek do obalenia. System na glinianych nogach.

O kręgu się nie mówi. Nie mówi się o nim a ściany krzyczą. A podbite oczy wszystko wiedzą. A szczerbate uśmiechy wyrażają uznanie i dumę z przynależności. Sacrum i profanum. Wiedza tajemną. Struktura doskonała. Struktura bez struktury. Pierwotna, zwierzęca, atomowa.

A po śmierci jest pokój. Są ściany. I łóżko. I kaftan. I kolorowe tabletki, ta czerwona na…na… ta żółta…. Ta niebies…ka…

*pewnie lektura byłaby dla mnie "bardziej" gdyby nie film, jako pierwowzór.

pokaż więcej

 
2018-08-25 12:15:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Umówmy się, wiem że jest jazz, i że bywa on cool, modern, bebop. A jak znam te określenia, to i obił mi się o uszy też Komeda. I nie sięgnęłam po tę książkę, bo spodobało mi się słowotwórstwo (ni kometa, ni komenda). Taka z pierwszej łapanki to nie jestem. Co więcej, kojarzę „Nóż w wodzie”, „Dziecko Rosemary” czy „Prawo i pięść” a do tego słyszałam „Kołysankę” i inne smuteczki. Więc nie mogę... Umówmy się, wiem że jest jazz, i że bywa on cool, modern, bebop. A jak znam te określenia, to i obił mi się o uszy też Komeda. I nie sięgnęłam po tę książkę, bo spodobało mi się słowotwórstwo (ni kometa, ni komenda). Taka z pierwszej łapanki to nie jestem. Co więcej, kojarzę „Nóż w wodzie”, „Dziecko Rosemary” czy „Prawo i pięść” a do tego słyszałam „Kołysankę” i inne smuteczki. Więc nie mogę powiedzieć, że nie wiedziałam, że wpadłam bez uprzedzenia, że zaskoczenie, że wirus. Bo właśnie złapałam wirusa. KOMEDA! Jestem zakomedowana doszczętnie, do szpiku, do kości, do duszy. Ech życie.

Tu podejrzewałam, lub mogłam podejrzewać. Ale co do pani Grzebałkowskiej to wpadka absolutna. Nie sądziłam, nie mogłam sądzić. Bo jak był „portret podwójny” to się obraziłam, nie będę czytała tego co wszyscy, jestem odwrotowcem, się buntuję i koniec! I czemu głupia, przeciwko czemu? Przeciwko dobrej literaturze? Przeciwko rzetelnej biografii, przeciw profesjonalizmowi? Zatem oświadczam wszem i wobec, że się nawróciłam, nawrót nastąpił gwałtownie i dozgonnie. Nie wiem nad czym pracuje pani Grzebałkowska teraz ale oświadczam, ze już dzisiaj poprzez achy i ochy oceniam jej przyszłą książkę i już teraz wystawiam jej rewelacyjną opinie. Jestem na tak. Tak, tak szanowna pani. Dziękuję.

pokaż więcej

 
2018-08-14 21:28:37
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Trochę źle mi się czytało, trochę dłużyło, trochę przerywałam i nie mogłam wrócić. Jest wiele wątków, i część powieści – miałam wrażenie – ze jest pisana w ogóle przez kogoś innego. To odbierałam jako bałaganiarstwo i miałam problem aby bez przeszkód zagłębić się w fabule książki. No ale jestem twarda i postanowiłam, że nie dam się zniechęcić autorowi, bo przecież o coś mu chodzi, do czegoś... Trochę źle mi się czytało, trochę dłużyło, trochę przerywałam i nie mogłam wrócić. Jest wiele wątków, i część powieści – miałam wrażenie – ze jest pisana w ogóle przez kogoś innego. To odbierałam jako bałaganiarstwo i miałam problem aby bez przeszkód zagłębić się w fabule książki. No ale jestem twarda i postanowiłam, że nie dam się zniechęcić autorowi, bo przecież o coś mu chodzi, do czegoś zmierza, po coś gmatwa i udziwnia. No i wykonał kawał roboty, stron książka ma bez liku. Zakasałam rękawy, uzbroiłam się w cierpliwość i skoczyłam w głęboką wodę. Oczywiście z postanowieniem zwycięstwa, absolutnego, pokonania „dzieła”, doprowadzenia do sromotnej klęski mojej niechęci i lenistwa.

I oto jestem już po, nie na tarczy ale czy zwyciężyłam? Czy czuję satysfakcję? No cóż, szału nie ma. Po lekturze wiem już, że z dwojga „złego”, lepiej być bogatą niż sławną, i w razie gdy przyjdzie mi stanąć przed takim wyborem (nigdy nie wiadomo co los przywlecze), nie będę miała dylematu. A to jest już coś.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
635 197 17971
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (182)

Ulubieni autorzy (2)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (169)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd