Karo 
https://karo-sobie-czyta.blogspot.com, https://www.facebook.com/karo.sobie.czyta, https://www.instagram.com/karo.sobie.czyta, olx.pl/oferty/uzytkownik/1D2T7
Taka sobie okularnica, która chodzi własnymi ścieżkami (;
27 lat, kobieta, Łódź, status: bibliotekarka, dodała: 106 książek i 120 cytatów, ostatnio widziana 8 godzin temu
Teraz czytam
  • Pocałunek Cesarza
    Pocałunek Cesarza
    Autor:
    Jeśli pewnego dnia zaufasz komuś za bardzo, razem ze wspomnieniami możesz stracić część siebie. Dziewiętnastowieczna Francja to idealne miejsce na historię miłosną o kopciuszku, który spotkał swojego...
    czytelników: 94 | opinie: 32 | ocena: 6,82 (39 głosów)
  • Przerwane milczenie
    Przerwane milczenie
    Autor:
    Dziewiętnastoletnia Allison czasem ma wrażenie, że świat istnieje tylko po to, by sprawiać jej ból. W dzieciństwie porzucona przez ojca, skonfliktowana z rówieśnikami i zamknięta w sobie dziewczyna ni...
    czytelników: 14 | opinie: 2 | ocena: 7 (4 głosy)
  • Stand by me
    Stand by me
    Autor:
    Sara właśnie zakończyła fatalny związek z Damianem. Sposobem na uleczenie jej zranionego serca i pozbycie się złych wspomnień mają być wakacje spędzone w rodzinnym mieście. Przypadek sprawia, że w ty...
    czytelników: 333 | opinie: 18 | ocena: 8 (82 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-20 14:12:32
Cykl: Pierwszy raz (tom 2)
 
2018-10-20 14:10:15
Autor:

Historia sztuki jest bliską memu sercu dziedziną wiedzy, nie tylko dlatego, że na pewnym etapie swojego życia miałam okazję być obok niej naprawdę bardzo blisko i wniknąć w jej niezwykle fascynujący świat, ale przede wszystkim dlatego, że… od małego szkraba czułam do niej swoiste przyciąganie. Dlatego, gdy otrzymałam propozycję recenzji Krótkiej historii sztuki od Susie Hodge ani chwili się... Historia sztuki jest bliską memu sercu dziedziną wiedzy, nie tylko dlatego, że na pewnym etapie swojego życia miałam okazję być obok niej naprawdę bardzo blisko i wniknąć w jej niezwykle fascynujący świat, ale przede wszystkim dlatego, że… od małego szkraba czułam do niej swoiste przyciąganie. Dlatego, gdy otrzymałam propozycję recenzji Krótkiej historii sztuki od Susie Hodge ani chwili się nie wahałam. Koniecznie musiałam sprawdzić, co ów tytuł może wnieść nowego do mojej (wciąż) niekompletnej wiedzy.

Powiem Wam, że jestem zachwycona nie tyle treścią, co prezentacją jej. Można powiedzieć, że książka składa się z czterech działów, które w sposób niezwykle przejrzysty przybliżają czytelnikowi kolejno najważniejsze kierunki sztuki, wybrane dzieła (czasami nieoczywiste przykłady) nawiązujące do poprzedniego rozdziału, tematy podejmowane przez twórców oraz techniki, za pomocą których je przedstawiano.

Jeśli chodzi o kierunki, to każdy z nich jest w dość dużym skrócie scharakteryzowany. Susie Hodge oprócz przykładu dzieła z danej epoki (z króciutką notką na jego temat) wskazuje najważniejszych twórców z danego okresu. Ponadto przy każdym stylu jest podany czas jego trwania i odsyłacze do dalszych rozdziałów (czyli dzieł: jeśli autorka postanowiła szczegółowo go opisać, tematu oraz techniki). Jedyne, do czego mogę się na tym etapie „przyczepić” to zbyt (jak dla mnie) ogólna charakterystyka kierunków, jednakże dla osób nie związanych z tą dziedziną wiedzy, bądź dopiero rozpoczynających swoją przygodę z historią sztuki, informacje zawarte w tym dziale będą wystarczające jak na początek.

Kolejną częścią, z której składa się Krótka historia sztuki są dzieła. Każde z nich, podobnie jak w przypadku kierunków, zawiera tytuł, dość szczegółowy opis, twórcę, datowanie i rewelacyjne odsyłacze, które moim zdaniem, bezsprzecznie utrwalają w pamięci najważniejsze fakty. Nowością w tej części są przykłady innych dzieł (z danego okresu sztuki) wraz z datą powstania i miejscem ich aktualnego położenia (lub przechowywania). Szkoda tylko, że owe dzieła nie są opatrzone zdjęciem (z chęcią bym sobie je przybliżyła i odświeżyła), jednak jak dowiadujemy się z samego tytułu jest to tylko krótki przewodnik, a nie kompendium wiedzy. Przy lekturze Krótkiej historii sztuki wielokrotnie musiałam sobie to powtarzać, by gasić swoje coraz bardziej rosnące wymagania (oczywiście donosiło się to tylko do treści). W tym rozdziale autorka sięga po różnorodne dzieła: malarstwo, rzeźbę, szkice oraz różne instalacje. Wśród ogromnej ilości prac, wybrała ona te najważniejsze wręcz kultowe, najlepiej obrazujące dany styl w sztuce. Znajdziemy tam prace m. in. Leonarda da Vinci, Michała Anioła, Rebrandta, Rubensa, Tycjana, Vermeera, Moneta czy Vincenta van Gogha.

W trzecim rozdziale Susie Hodge opisuje tematy, jakie w swoich dziełach poruszali artyści. Podobnie jak w przypadku kierunków i dzieł, tu też znajdziemy ich krótkie charakterystyki z przykładami i odsyłaczami do reszty rozdziałów. Moim zdaniem jest to najlepiej przygotowany dział, przedstawiony w naprawdę wyczerpujący sposób.

Książkę zamykają techniki analogicznie zredagowane co poprzednie działy Krótkiej historii sztuki. Znajdują się tam (chyba) wszystkie techniki wmyślone przez ludzkość. Kiedy pisałam swoją pracę magisterską o sztuce zdobienia ksiąg średniowiecznych, jednym z rozdziałów były właśnie techniki, gdyby książka ta pojawiła się trzy lata wcześniej to z pewnością bym z niej skorzystała (szczerze powiedziawszy trudno mi było znaleźć publikację, gdzie byłyby dobrze i szczegółowo opisane sposoby powstawania miniatur i innych zdobień w średniowiecznych księgach).

Jako całość Krótka historia sztuki. Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, dziełach, tematach i technikach prezentuje się bardzo dobrze! Materiał w niej zawarty jest przedstawiony w sposób przejrzysty i przystępny, co moim zdaniem jest ogromną zaletą tej książki, dlaczego? Otóż historia sztuki jest niezwykle złożoną i skomplikowaną dziedziną wiedzy i przy indywidualnym zgłębianiu jej można się po prostu zagubić. Susie Hodge wszystkie poruszone zagadnienia porządkuje w przejrzysty i chronologiczny sposób, a język, jakim się posługuje jest przystępny i prosty dla czytelnika. Jak dla mnie Krótka historia sztuki jest świetną książką wprowadzającą w świat sztuki, a dla osób uczących się i studiujących ją przypomnieniem najważniejszych informacji z zakresu kierunków, dzieł, tematów i technik. Poza tym przewodnik ten porządkuje wiedzę i sprawia, że wszystko „wskakuje” na odpowiednie miejsce w głowie oraz pozwala odkrywać nowe rzeczy, które w natłoku informacji mogły zostać zapomniane. Tytuł może zaskoczyć nawet taką osobę, jak ja (co też zrobiła), czyli obytą w temacie. Krótką historię sztuki jak najbardziej polecam bez względu na stopień wtajemniczenia!

~*~

[…] sztuka staje się sztuką, jeśli tak uzna artysta. [1]

___
[1] Susie Hodge, Krótka historia sztuki. Kieszonkowy przewodnik po kierunkach, dziełach, tematach i technikach, Warszawa 2018, s. 214.

[https://karo-sobie-czyta.blogspot.com/2018/10/susie-hodge-krotka-historia-sztuki.html]

pokaż więcej

 
2018-10-17 19:13:57
 
2018-10-17 19:12:40
 
2018-10-16 22:06:30
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-16 21:21:01
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-16 20:24:24
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-06 22:17:39
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (PAŹDZIERNIK 2018)

Wymienię/sprzedam:
MISSja survival Gwiazda Anioła Greckie wakacje Flower. Jak kwiat Czwartki w parku Życie jest piękne Uliczka aniołów Dwadzieścia minut do szczęścia
Wymienię/sprzedam:
MISSja survival Gwiazda Anioła Greckie wakacje Flower. Jak kwiat Czwartki w parku Życie jest piękne Uliczka aniołów Dwadzieścia minut do szczęścia Celwony Klólik W śnieżną noc Wyśnione życie <- egz. rec. Muza Ponad wszystko

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-04 20:46:02
Autor:
 
2018-10-04 20:18:00

Moją bezwarunkową miłość Gabrielle Zevin zdobyła kilka lat temu bardzo poruszającą powieścią dla młodzieży Gdzie indziej (Initium 2010). Historia w niej opisana tak mocno mną poruszyła, że bez chwili wahania trafiła ona na moją listę ukochanych autorów i autorek. Do tej pory wydano w Polsce siedem jej książek (Gdzie indziej, Zapomniałam, że cię kocham, Initium 2011; Między książkami, W.A.B.... Moją bezwarunkową miłość Gabrielle Zevin zdobyła kilka lat temu bardzo poruszającą powieścią dla młodzieży Gdzie indziej (Initium 2010). Historia w niej opisana tak mocno mną poruszyła, że bez chwili wahania trafiła ona na moją listę ukochanych autorów i autorek. Do tej pory wydano w Polsce siedem jej książek (Gdzie indziej, Zapomniałam, że cię kocham, Initium 2011; Między książkami, W.A.B. 2014; Trylogia Czekoladowa - Moja mroczna strona, YA! 2014. Krew z krwi, YA! 2015. Czas miłości i czekolady, YA! 2015 - oraz Wzloty i upadki młodej Jane Young, W.A.B. 2018), jednak tylko dwie z nich udało mi się poznać, czyli wcześniej wspomniane Gdzie indziej oraz nowość na polskim rynku książki: Wzloty i upadki młodej Jane Young. Czy najnowsze dzieło autorki umocniło moją miłość do jej twórczości? Niekoniecznie…

Jak dowiadujemy się z opisu książki Gabrielle Zevin, jest to historia o dziewczynie, która przez swój bezmyślny romans z żonatym szefem zaprzepaściła szansę na karierę w polityce. Przez ów błąd straciła nie tylko pracę i możliwość rozwoju w kierunku jej zainteresowań, ale także dobrą opinię, swoje imię i… marzenia o polityce. A żeby było mało, odbiło się to również na całym jej przyszłym życiu.

Zevin, niestety w brutalny sposób pokazuje jaka dyskryminacja nadal panuje w społeczeństwie. Niby równouprawnienie jest, ale nie raz różne sytuacje udowadniają, że pod tym względem jeszcze długa droga przed nami. Ponadto autorka zwracam czytelnikom swojej książki uwagę na to, że to, co robimy zawsze, w mniejszym bądź większym stopniu dotyka ludzi, którzy nas otaczają. Przez swoje bezmyślne i głupie zachowanie możemy niechcący skomplikować lub wręcz zniszczyć czyjeś poukładane życie. Zatem uważajmy na to, co robimy, zastanówmy się chwilę, czy nasze postępowanie nie zaszkodzi drugiej osobie. Dzięki temu świat stanie się odrobinkę lepszy.

Historię we Wzlotach i upadkach młodej Jane Young poznajemy z kilku perspektyw. Do głosu dochodzą same kobiety: Rachel, Jane, Ruby, Embeth i… Aviva. Na początku lektury byłam lekko zdezorientowana, ponieważ miała to być opowieść o Avivie, a tu wyskakuje Rachel. Dopiero później zrozumiałam dlaczego Zevin postanowiła tak skonstruować swoją powieść. Niestety, momentami, sposób przekazania historii nie do końca mi odpowiadał, szczególnie w ostatnim rozdziale, gdzie mamy fragmenty, w którym do głosu dochodzi Aviva. Zupełnie nie rozumiem dlaczego autorka postanowiła przedstawić go w formie dwukolumnowej, chociaż poprzednie były ukazane w normalny sposób. Pod tym względem książka wydaje się być wyjątkowa, ale czy praktyczna? Mnie dziwnie się to czytało i nie wiem, czy jest to dobry sposób na przedstawienie treści. W każdym razie, co by nie było, Zevin zaintrygowała mnie. Na chwilę, ale jednak. Poza tym Wzloty i upadki… można uznać za… manifest autorki przeciw nierównemu traktowaniu kobiet względem mężczyzn. Moim zdaniem, to co chciała przekazać nam autorka tą powieścią jest bardzo szlachetne i potrzebne, ale wydaje mi się, że jeszcze dużo czasu upłynie zanim coś się zmieni w tej kwestii. Sama książka niesie ze sobą pewną prawdę i ładunek emocjonalny, lecz na mnie nie zrobiła dużego wrażenia. Szczerze byłam trochę rozczarowana, bo nie tego spodziewałam się po autorce. Byłam nastawiona na lekką i pouczającą powieść, a dostałam tzw. ciężki kawał chleba. Historia stworzona przez Zevin nie jest zła tylko sposób jej przekazania do mnie niestety nie trafia, chociaż wiem, co miała ona na myśli tworząc ją. Pierwszą barierą, jaką napotkałam w trakcie lektury to była forma narracji, która mocno namieszała mi w głowie. Drugą specyficzny klimat i humor, który otacza powieść. Następnym… tytułowa bohaterka, niezwykle mocno mnie irytowała, szczególnie wtedy, kiedy była młoda i głupia. Tak, była głupia i przez to oberwało się nie tylko żonie szefa czy matce, ale też… jej własnej córce. Niestety powieść ta mnie nie wciągnęła natomiast mocno zmęczyła. Był to też dla mnie pewnego rodzaju szok, bowiem poznałam Zevin z zupełnie innej strony i nie spodziewałam się tak ciężkiego tematu. Jak już wspomniałam, mam za sobą dwie powieści Gabrielle Zevin: są to dwie diametralnie różne powieści, które są osobnymi bytami i pokazują dwie różne twarze autorki, a to, co je łączy to głębia. W obu książkach autorka stara się coś czytelnikowi w nich przekazać, i myślę, że pozostałe jej dzieła również są skonstruowane w podobny sposób (mam nadzieję, że za niedługo będę mogła potwierdzić swoją teorię). Jak dla mnie bardziej przystępna okazała się jej pierwsza powieść ukazana w Polsce, czyli Gdzie indziej niż Wzloty i upadki młodej Jane Young. Dla mnie ta ostatnia była za poważna i za ciężka, chociaż Zevin starała się zdjąć z niej ciężar i rozładować napięcie rozdziałem z Ruby w roli głównej. Niestety, w moim przypadku na niewiele się on zdał.

Wzloty i upadki młodej Jane Young to specyficzna powieść, która nie każdemu przypadnie do gustu. Gabrielle Zevin porusza w niej trudny temat jakim jest postrzeganie kobiet, które łamią przyjęte przez społeczeństwo normy. Powieść zwraca uwagę na to jak są one traktowane i jakie konsekwencje mogą spaść na ich oraz ich bliskich głowy. Książka ma również swój specyficzny humor i jest czymś nowym na rynku wydawniczym. Ponadto skłania ona do pochylenia się nad poruszonym w niej zagadnieniem, aczkolwiek boję się, że na myśleniu może się skończyć. Z pewnością uświadamia, ale nie pobudza do działania. Mam wrażenie, że autorka pokazała w niej swoją prawdziwą twarz, która może wywoływać skrajne emocje. Książki ani nie polecam, ani nie odradzam w jej przypadku każdy powinien sam, indywidualnie, wyrobić sobie o niej opinię. Mnie ona zmęczyła, chociaż porusza kwestie, które również i mnie dotyczą.

~*~

Kluczem do szczęścia jest wiedza o tym, kiedy trzymać język za zębami. [1]

Czekanie na najgorsze nie jest zabezpieczeniem się przed wydarzeniem się najgorszego. [2]

- Nieodpowiedzialne. Nieprzemyślany wytwór zaburzonego mózgu. Kocham Franny, ale czasem miewa różne pomysły.
Owszem, ma mózg, a mózg przejawia nieznośną tendencję do rodzenia pomysłów. [3]

Bo to, czego nie mamy istnieje w naszej wyobraźni i jest idealne. [4]

Jeśli masz mało, moja Avivo, uczysz się o to dbać. A kiedy masz dużo, musisz być świadoma tego, że pewnego dnia możesz mieć mało. [5]

Jeśli o coś dbasz, okazujesz temu miłość. [6]

___
[1] Gabrielle Zevin, Wzloty i upadki młodej Jane Young, Warszawa 2018, s. 45.
[2] Tamże, s. 89.
[3] Tamże, s. 109.
[4] Tamże, s. 177.
[5] Tamże, s. 331.
[6] Tamże, s. 331.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2018/10/gabrielle-zevin-wzloty-i-upadki-modej.html]

pokaż więcej

 
2018-09-18 20:26:43
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-09-18 20:26:09
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-09-17 20:23:14

Na naszym rynku wydawniczym mało pojawia się powieści, których fabuła obracałaby się wokół sportu i byłaby nią dosłownie przesiąknięta. Jeśli już takowe występują to często szybko znikają one z półek z nowościami i zastępowane są innymi tytułami, bardziej obiecującymi w oczach sprzedawcy (lub przy „pomocy” zamożniejszych wydawnictw). Kulti Mariany Zapaty właśnie jest jedną z tych książek,... Na naszym rynku wydawniczym mało pojawia się powieści, których fabuła obracałaby się wokół sportu i byłaby nią dosłownie przesiąknięta. Jeśli już takowe występują to często szybko znikają one z półek z nowościami i zastępowane są innymi tytułami, bardziej obiecującymi w oczach sprzedawcy (lub przy „pomocy” zamożniejszych wydawnictw). Kulti Mariany Zapaty właśnie jest jedną z tych książek, gdzie sport, a konkretnie piłka nożna, jest jej kluczowym elementem. Mam jednak nadzieję, że nie podzieli ona losu tych wszystkich zapomnianych już historii, bowiem jest to powieść, która nie może zostać niezauważona na polskim rynku książki. Dlaczego? O tym niżej.

Tytułowy bohater, Kulti, a konkretniej Reiner Kulti to niemiecka gwiazda piłki nożnej, który w latach swojej świetlności nie raz udowadniał na boisku, że wszystko jest możliwe jeśli się tego naprawdę pragnie, a cena, którą trzeba za to zapłacić nie odgrywa najmniejszej roli. Takiego poznała go Sal, narratorka powieści: zimnego, nieustraszonego i piekielnie zdolnego piłkarza, który rozpalił serce małej Sal i zaszczepił w niej miłość do piłki nożnej. Zauroczona jego grą i sukcesami, postanowiła związać swoją przyszłość ze sportem. Niestety, pewne wydarzenie sprawiło, że jej nieodwzajemniona miłość do gwiazdy sportu zgasła, lecz nie do gry. Temperamentna, piekielnie ambitna i pełna marzeń dziewczyna, przez szereg różnych doświadczeń, wyrosła na niezwykle dobrą i groźną zawodniczkę, której nie straszna jest ostra rywalizacja. Jednak wkrótce zostaje ona ponownie wystawiona na próbę, tym razem przybierze ona twarz… Reinera Kultiego, który po zakończonej karierze, i również burzliwej przeszłości, zostaje trenerem pomocniczym Dudziarek, do której należy Sal. Dziewczyna będzie się musiała zmierzyć nie tylko z przeszłością, która uderzy z podwójną mocą, ale również ze swoimi uczuciami, bowiem tak naprawdę Reiner Kulti nigdy całkowicie nie zniknął z serca Sal Casillas.

Przeznaczenie jest jak drabina, pokonuje się kolejne stopnie, by znaleźć się w miejscu, w którym powinno się być. [1]

O matko, co to była za książka! Do tej pory nie mogę całkowicie wyjść z historii, jaką stworzyła Mariana Zapata. W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że tak mocno mnie ona wciągnie i nie będę mogła na spokojnie się z nią rozstać. Nadal przeżywam to, co autorka zaserwowała nam na łamach Kultiego. W pierwszej kolejności na moja uwagę zasługuje poczucie humoru głównej bohaterki, Sal, który prawie w 100% pokrywa się z moim. Poza tym jej ironia i błyskotliwość sprawiła, że się w niej normalnie zakochałam! Raz rozbawiała mnie do łez, a raz razem z nią przeżywałam różne wpadki i kontuzje, które się jej przytrafiały. Zachwyciła mnie jej pewność siebie, ciepło jakie bije od niej oraz to, że nie ukrywa swoich emocji… Sal jest taka… swojska, taka prawdziwa. Jest jedną z rewelacyjnych postaci, jaką udało mi się ostatnimi czasy poznać. Bije od niej siła, która nie pozwala być wobec niej obojętnym. Tak, Sal zdecydowanie trafia na moją listę ukochanych bohaterek zaraz obok Wolhy Rednej (z Kronik Belorskich Olgi Gromyko), Ani Shirley (z serii o Ani Zielonego Wzgórza Lucy M. Montgomery) i Hermiony Granger (z serii o Harrym Potterze Joanne K. Rowling). Drugim plusem jest sportowy klimat, który dosłownie wypływa spomiędzy kartek Kultiego. Tak jak pisałam wcześniej, nie pomyślałabym, że historia sportowa może tak mocno mnie wciągnąć. Kolejną rzeczą, jaką może poszczycić się powieść Mariany Zapaty to re-we-la-cyj-nie zarysowany wątek miłosny. Jest on wywarzony, nienachlany i uroczy. Autorce świetnie udało się przedstawić relację Sal i Kultiego. Umiejętnie stopniuje ona napięcie i nic nie jest kwestią przypadku. Jestem również pod wrażeniem tego, jak Mariana Zapata kieruje naszymi emocjami i na wszystko w tej powieści jest czas: na śmiech, na płacz, na wzruszenie i na radość. Pięknie się one przeplatają, jednak po lekturze pozostaje żal…, że to już koniec. Patrzę na swój egzemplarz Kultiego i myślę sobie „co ta książka ze mną zrobiła”? Postać tytułowego bohatera również zasługuje na kilka ciepłych słów, chociaż na początku wzbudzał on we mnie mieszane uczucia. Mariana Zapata przy tworzeniu Reinera Kultiego dała popis swoich umiejętności. Tak sobie myślę, do kogo mogłabym go porównać, ale nikt mi nie przychodzi do głowy… Hm... Czekajcie, już mam! Można go porównać do… uwaga… Pana Darcy’ego z Dumy i uprzedzenia Jane Austin. Myślę, że gdyby ona żyła i tworzyłaby w naszych czasach to stworzyłaby właśnie… Reinera Kulti (a może Mariana Zapata jest wcieleniem Jane Austin?). Mówię Wam, Kulti to rewelska! Szczerze powiedziawszy obawiałam się trochę romansu Sal i Kultiego przez wzgląd na sporą różnicę wieku, ale… Mariana Zapata szybko mnie przeciągnęła na swoją stronę.

Co mogę napisać o fabule? Przede wszystkim jest ona przemyślana i jak dla mnie nowatorska, bowiem Kulti to pierwsza, do szpiku kości, sportowa powieść, jaką poznałam. Miałam obawy, że się w niej nie odnajdę, ale zupełnie niepotrzebnie. Autorka pewnie i zdecydowanie prowadzi akcję i nie ma miejsca na niepewność i zwątpienie. Mimo, że książka do najlżejszych nie należy (liczy około 550 stron) to nie ma się wrażenia jakby była „przegadana”. Narracja pierwszoosobowa dosyć sprawnie prowadzi nas przez kolejne wydarzenia, i nie wiadomo kiedy dochodzi się do ostatnich, rozstrzygających wersów.

Oprócz tego Kulti jest również bardzo mądrą powieścią. Wbrew pozorom znajdziemy w niej wiele pomocnych wskazówek, które mogą nam ułatwić życie (a przynajmniej przypomnieć o tym, o czym często zapominamy w codziennym życiu).

- Mówili mi, że jestem za niska, by dobrze grać w piłkę nożną. Tymczasem wszystko jest możliwe, jeśli naprawdę tego chcesz. [2]

Czytanie Kultiego było czystą przyjemnością. Mariana Zapata pozwoliła nam zajrzeć do świata sportu i co dzieje się za jego kulisami. Ponadto wszystko to okrasiła dużą dawką humoru i niezwykle subtelnym wątkiem miłosnym, który szczerze powiedziawszy nie jest do końca oczywisty. Co jeszcze mogę napisać o Kultim? Postacie wykreowane są w mistrzowski sposób, fabuła dopięta na ostatni guzik i odpowiednia grubość powieści. Nic, tylko siadać i czytać. Uważajcie na Kultiego, bo on was pochłonie.

~*~

To była jedna z tych chwil, które podnoszą ludzi na duchu. Jasne, to nie ty zrobiłeś coś niesamowitego, ale czujesz się, jakbyś to był ty. Masz wrażenie, że możesz zrobić wszystko, dzięki temu, że innej osobie się udało. [3]

Ale ta ośla dupa nie raczyła nawet marnować kalorii, by odwrócić szyję w moim kierunku . [4]

Gdy coś rozbije się na zbyt wiele kawałków, nie da się tego skleić z powrotem, czasem trzeba po prostu zamieść skorupy i kupić sobie coś innego. [5]

Ludzie wierzą w to, w co chcą wierzyć. Nie ma sensu przekonywać ich do czegoś innego. [6]

Czekając, aż ktoś spełni twoje marzenia za ciebie, do niczego się nie dojdzie. [7]

W życiu trzeba było czasem zaryzykować. Sięgnąć po to, czego się pragnęło, żeby na starość nie żałować. Czasem wyrywasz, czasem przegrywasz, tak już jest. [8]

___
[1] Mariana Zapata, Kulti, Oświęcim 2018, s. 520.
[2] Tamże, s. 58.
[3] Tamże, s. 10.
[4] Tamże, s. 63.
[5] Tamże, s. 260.
[6] Tamże, s. 421.
[7] Tamże, s. 441.
[8] Tamże, s. 482.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2018/09/mariana-zapata-kulti.html]

pokaż więcej

 
2018-09-10 10:35:46
Autor:
Cykl: Seria Mafijna (tom 2) | Seria: Editio Red

Piekielna miłość K. N. Haner to kontynuacja wciągającej i pełnej namiętności powieści pt: Zakazany układ, która jednocześnie stanowi finał Serii Mafijnej.

Po tragicznych wydarzeniach z pierwszej części na chwilę przenosimy się do Meksyku, gdzie obdarta ze wszystkiego co kochała Nicole trafia. Z dala od domu, skazana jest na łaskę tubylców, którzy krok po kroku zmieniają jej życie w jeszcze...
Piekielna miłość K. N. Haner to kontynuacja wciągającej i pełnej namiętności powieści pt: Zakazany układ, która jednocześnie stanowi finał Serii Mafijnej.

Po tragicznych wydarzeniach z pierwszej części na chwilę przenosimy się do Meksyku, gdzie obdarta ze wszystkiego co kochała Nicole trafia. Z dala od domu, skazana jest na łaskę tubylców, którzy krok po kroku zmieniają jej życie w jeszcze większe piekło. Wśród nich znajduje się także przystojny i zamknięty w sobie Diego, skorumpowany policjant, w którego duszy nadal tli się prawość i chęć niesienia pomocy słabszym. Pojawienie się go w życiu Nicole mocno w nim namiesza. A Marcus? Marcus zrobi wszystko, by uwolnić ją z piekła, które przygotował dla niej Aleksander. Czy mężczyźnie uda się uratować swoją miłość? Jaką rolę odegra Diego w życiu młodej kobiety? Czy Nicole odzyska swoje, brutalnie odebrane dziecko? Tego dowiecie się z finału Serii Mafijnej, czyli Piekielnej miłości.

Podobnie jak w przypadku Zakazanego układu, historia przedstawiona jest z perspektywy bohaterów, do narratorów jej dołącza wspomniany już Diego. Do głosu, oprócz Marcusa i Nicole, dochodzi również Aleksander i Gaz. Zatem mamy tu sporo punktów widzenia, ale zbytnio mi to nie przeszkadzało. Szczerze powiedziawszy zakończenie Serii Mafijnej trochę mnie rozczarowało. Zamiast tylu pozytywnych emocji, jakie towarzyszyły mi w trakcie lektury Zakazanego układu, tutaj było ciągłe zniecierpliwienie i irytacja. Zachowanie Nicole z chęcią przemilczę, ponieważ mam wrażenie, że wzbiła się ona na wyżyny głupoty. Jak w pierwszej części jakoś dało się to przeżyć, to w Piekielnej miłości było to o wiele trudniejsze. W myślach ciągle powtarzałam sobie „cierpliwości Karola, cierpliwości”. Niestety czarę goryczy przelało nazwanie narkotyków lekami, których non stop bohaterka się domagała. Niestety kreacja Nicole, jak i reszty postaci kuleje. Nawet Marcus wyszedł sztucznie, nie wspominając już o Diego, do którego miałam dosyć spore nadzieje. Jedyną osobą, trzymającą poziom jest Gaz i według mnie z tej całej ferajny tylko on zasługuje na moje wyróżnienie.

Jeśli chodzi o sam finał historii to był on okay, i trochę do przewidzenia. Szkoda tylko, że autorka nie zdecydowała się zostawić więcej trupów, w końcu to porachunki mafijne, powinno się zdecydowanie więcej dziać. Rozczarowało mnie również to, że akcja szybko przeniosła się z Meksyku do Ameryki. K. N. Haner mogła popuścić trochę wodze fantazji i przybliżyć czytelnikom tę część świata. Mam wrażenie, że w przypadku tej historii autorka zmarnowała jej potencjał. Poza tym jest ona niedopracowana, jakby pisana była na szybko. Jedyne czego nie można odmówić autorce to pomysłowości. Trochę gorzej ma się sprawa z wykonaniem.

Jednak najbardziej, z tego wszystkiego, dobiły mnie pompatyczne zwroty, które zupełnie mi nie pasują do tego rodzaju literatury. Lepiej brzmią one w powieściach stylizowanych na klasyki bądź… w harlequinach. Domyślam się, że miały one nadać powagi, ale wyszło… jak wyszło. To znaczy niezbyt wyszło.

- Pokaż mi, że jestem piękna. Udowodnij, że mogę cię kochać mimo wszystko. Spraw, że ucieknę w nas tylko dlatego, że chcę dzielić z tobą swoją samotność, a nie dlatego, że się jej boję […]. [1]

Przegadane, zbyt patetyczne i… sztuczne. Autorka, moim zdaniem, ewidentnie popłynęła.

- To żałosne. Jak w takim aniele mogły zakochać się takie dwa skurwiele jak my? [2]

Piekielna miłość K. N. Haner nie jest zbyt udaną kontynuacją, kuleje tutaj przede wszystkim kreacja bohaterów oraz język. Mocno rozczarowała mnie lektura jej, ale nie można narzekać na brak dramatów i emocji. Jednak czasami same emocje nie wystarczają, aby historia została w pamięci czytelnika. Trochę szkoda, bo potencjał niewątpliwie tu jest. Wydaje mi się jednak, że fani twórczości autorki będą tą kontynuacja zachwyceni, moich oczekiwań Piekielna miłość niestety nie spełniła.

~*~

[…] najgorsze jest rozpalić w kimś nadzieję, a potem brutalnie mu ją odebrać. [3]

___
[1]. K. N. Haner, Piekielna miłość, Gliwice 2018, s. 339.
[2] Tamże, s. 83.
[3] Tamże, s. 53.

[http://dzosefinn.blogspot.com/2018/09/k-n-haner-piekielna-miosc.html]

pokaż więcej

 
2018-09-10 09:50:55
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (WRZESIEŃ 2018)

Wymienię/sprzedam:
MISSja survival Gwiazda Anioła Niezwykła wędrówka Harolda Fry Greckie wakacje Flower. Jak kwiat Kalejdoskop Czwartki w parku Życie jest piękne
Wymienię/sprzedam:
MISSja survival Gwiazda Anioła Niezwykła wędrówka Harolda Fry Greckie wakacje Flower. Jak kwiat Kalejdoskop Czwartki w parku Życie jest piękne Uliczka aniołów Dwadzieścia minut do szczęścia Rodzinne rewolucje Celwony Klólik W śnieżną noc Wyśnione życie <- egz. rec. Fabryka wiatru Muza Ponad wszystko

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
1728 488 6009
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (23)

Ulubieni autorzy (8)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd