Wioleta Sadowska 
subiektywnieoksiazkach.pl
O pasji do książek. O wielotysięcznej, domowej biblioteczce. O literaturze będącej inspiracją. O czytaniu będącym stylem życia. Zapraszam na moją stronę: http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
32 lat, kobieta, Łódź, status: Czytelniczka, dodała: 75 książek i 5 cytatów, ostatnio widziana 33 minuty temu
Teraz czytam
  • Bez opamiętania
    Bez opamiętania
    Autor:
    Na początku była separacja, poczucie upadku i rozwód, a potem... zaczęło się prawdziwe życie. Oto historia kobiety – kolorowego ptaka – która wyzwoliła się z pułapki pozornego komfortu i odważyła całk...
    czytelników: 15 | opinie: 1 | ocena: 6 (3 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-12 15:06:28
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-11-12 15:05:58
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"(…) zaplanować zbrodnię idealną musi być bardzo trudno. Najlepsze są chyba takie, kiedy nie ma zwłok".

Czy mieliście kiedykolwiek ochotę zabić swojego szefa? Z pewnością wielu z was obmyślało w swojej głowie strategie wykończenia osoby, która nagminnie uprzykrza wasze zawodowe życie. Myślenie to jednak jedno, a co gdyby taki scenariusz rzeczywiście się sprawdził? Aż strach pomyśleć, albo...
"(…) zaplanować zbrodnię idealną musi być bardzo trudno. Najlepsze są chyba takie, kiedy nie ma zwłok".

Czy mieliście kiedykolwiek ochotę zabić swojego szefa? Z pewnością wielu z was obmyślało w swojej głowie strategie wykończenia osoby, która nagminnie uprzykrza wasze zawodowe życie. Myślenie to jednak jedno, a co gdyby taki scenariusz rzeczywiście się sprawdził? Aż strach pomyśleć, albo zwyczajnie się roześmiać, jak to w komediach kryminalnych mojego ulubiona autora.

Alek Rogoziński to z wykształcenia filolog, a z zawodu dziennikarz. Swoją karierę rozpoczynał w połowie lat 90. ubiegłego wieku w Rozgłośni Harcerskiej, pracował także między innymi w Radiu Plus i w Radiu Kolor. Od 2007 r. natomiast zasila redakcję magazynu Party. Kocha muzykę Madonny, jego pasją są kryminały, marzy o podróży dookoła świata i zamieszkaniu na jednej z wysp Morza Śródziemnego. Zadebiutował książką pt. "Ukochany z piekła rodem".

Iwona to matka samotnie wychowująca dwójkę nastolatków. Martyna przeżywa kryzys w swoim małżeństwie przez nagminną nieobecność męża. Sandra to atrakcyjna singielka. Wszystkie trzy kobiety pracują w piśmie "Marzenia i sekrety" i nie znoszą swojego szefa Waldemara. Pewnego dnia, pod wpływem wysokoprocentowych trunków, wymyślają zbrodnię doskonałą, która po kilku dniach nieoczekiwanie staje się faktem.

"Zbrodnia w wielkim mieście" to tytuł, który brzmi bardzo poważnie. Po wielkiej aglomeracji i morderstwie można bowiem spodziewać się pełnokrwistego kryminału. Ale każdy, kto zna choć w małym stopniu twórczość Alka Rogozińskiego, zdaje sobie sprawę z tego, że z pewnością poważnie nie będzie. Autor tym razem bierze na tapet, w znanym nam humorystycznym stylu, relacje jakie panują pomiędzy pracownikami, a ich przełożonymi. Relacje, które dość często wywołują wiele skrajnych uczuć, które Alek potrafił ubrać w komiczną formę.

Jednym z walorów komedii kryminalnych autora są świetnie wykreowane postacie. I tak w "Zbrodni w wielkim mieście" oprócz trzech zwariowanych pracownic gazety znajdziemy także innych bohaterów, którzy zwracają sobą uwagę. Mowa tutaj głównie o dwóch nastolatkach, czyli Szczepanie i Agatce oraz nieobliczalnej ciotce Alicji. Uważam, że cała ta trójka powinna pojawić się jeszcze w jakiejś książce autora, gdyż to postacie z dużym potencjałem. Ale to jeszcze nie koniec, gdyż Alek do tego wszystkiego pokazał swoją nową twarz, czyli poety tworzącego komediową lirykę.

Mamy komiczne sytuacje, dziwne zbiegi okoliczności, przerysowane kreacje bohaterów oraz nawiązanie do kilku prawdziwych wydarzeń, jakie miały miejsce w niedalekiej przeszłości. W kontekście tym muszę przyznać, że podczas lektury bardzo zapadła mi w pamięci komiczna scena z tygrysim pytonem. Warto także wspomnieć, że w powieści pojawia się jeden bohater znany z poprzednich książek autora, a także nawiązanie do nalewki ku zdrowotności i twórczości Róży Krull. To takie miłe akcenty, będące smaczkami dla stałych czytelników prozy Alka.

Nie potrafię być zbyt długo poważna przy samym Alku, a tym bardziej przy jego komediach kryminalnych. Książki autora wprawiają mnie w dobry nastrój i cieszę się, że "Zbrodnia w wielkim mieście" również wpisuje się w ten katalog. Końcowa scena tego kryminału cały czas wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech, więc jestem w pełni usatysfakcjonowana tą lekturą.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-11-10 21:02:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:
Cykl: Stracone dusze (tom 1)

"(…) całe to cholerne, pochrzanione życie przypomina diabelski młyn właśnie – w jednej chwili jesteś na szczycie, w drugiej lecisz w dół na łeb na szyję...".

Jakże mroczna jest najnowsza powieść Katarzyny Misiołek, a do tego odsłaniająca najgorsze ludzkie oblicze – pełne okrucieństwa, pogardy i kultu pieniądza. Nagromadzenie ludzkich dramatów w jej fabule pozwala zweryfikować twierdzenie, że...
"(…) całe to cholerne, pochrzanione życie przypomina diabelski młyn właśnie – w jednej chwili jesteś na szczycie, w drugiej lecisz w dół na łeb na szyję...".

Jakże mroczna jest najnowsza powieść Katarzyny Misiołek, a do tego odsłaniająca najgorsze ludzkie oblicze – pełne okrucieństwa, pogardy i kultu pieniądza. Nagromadzenie ludzkich dramatów w jej fabule pozwala zweryfikować twierdzenie, że "człowiek to brzmi dumnie". Najgorsze jednak jest to, że takie rzeczy dzieją się tuż obok nas.

Daria Orlicz to pseudonim Katarzyny Misiołek, piszącej także jako Olga Haber, absolwentki filologii polskiej ukończonej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie. Autorka kilka lat swojego życia spędziła w Rzymie, który jest jej szczególnie bliski. Interesuje się turystyką, psychologią, medycyną niekonwencjonalną i tarotem.

W nadmorskim miasteczku zostaje znalezione zamarznięte ciało Litwinki w ciąży, a niedługo po tym zostaje porwana młoda dziewczyna. Policjant Krzysztof Bugaj próbuje rozwikłać sprawy tych przestępstw, borykając się z własnymi problemami pod postacią choroby seksoholizmu, zaborczości kochanki oraz ciągłego zdradzania niestabilnie emocjonalnie żony.

"Diabelski młyn" to wielowątkowa powieść, w której początkowo kilka zupełnie nie powiązanych ze sobą spraw, wprowadza lekkie zdezorientowanie. Oczywiście, każdy wprawiony czytelnik domyśli się, że morderstwo Litwinki, sprawę porwania kobiety, czy też przetrzymywanie pewnej uciekinierki, coś łączy. Ale autorka umiejętnie podsyca ciekawość, dokładając do fabuły w odpowiednich momentach kolejne tropy, by na końcu połączyć wszystko w jedną, logiczną całość. Bardzo cenię sobie takie stopniowanie napięcia w powieściach kryminalnych.

Temat różnych przestępstw staje się dla autorki przyczynkiem do analizy mrocznego oblicza, jakie każdy z nas posiada. Przywołując chociażby przykład małżeństwa, które pragnąc urozmaicenia w łóżku, decyduje się na grupowy seks, pokazuje, że nigdy nie poznamy drugiego człowieka, bo nie znamy do końca nawet siebie. To, co dzieje się dalej w życiu tych bohaterów idealnie współgra z tytułem książki, gdyż od momentu podjęcia decyzji o wpuszczeniu do swojego życia obcych ludzi, mężczyzna i kobieta wprawiają w ruch diabelski młyn, którego już nie da się zatrzymać.

Nie mogę nie wspomnieć o wątku, który wywołał we mnie najwięcej emocji, najwięcej niezgody i najwięcej obrzydzenia. Mowa tutaj o relacji, jaka łączy pedofila z jego ofiarą. Autorka bardzo głęboko wniknęła w ten temat, ukazując etapy budowania przywiązania ofiary do oprawcy. Trudno przejść obojętnie nad opisami tego, co wyprawiał małej dziewczynce ten zwyrodnialec, ale także trudno nie oburzać się nad tym, do jakiej postaci to zboczenie się przekształciło. Jeszcze bardziej natomiast ciekawi w trakcie lektury to, dlaczego w ogóle autorka poprzez retrospekcje, przywołuje tę mroczną historię. Jak się okazuje na końcu książki, nie bez powodu.

Jest w "Diabelskim młynie" wiele wątków, które mogłyby posłużyć do zbudowania fabuły dla kilku kryminałów. Mamy oto bowiem handel ludźmi, handel dziećmi, wspomnianą wyżej pedofilię, czy też seksoholizm. To bardzo niepokojący obraz naszej rzeczywistości, w której po prostu takie rzeczy się dzieją i nie można temu zaprzeczać, a kreacje psychologiczne postaci jedynie wzmagają całościowy wydźwięk.

Przyznam, że musiałam sobie dawkować lekturę najnowszej książki Katarzyny Misiołek, gdyż nagromadzenie ludzkiego okrucieństwa było dla mnie aż nadto odczuwalne. Szczególnie wyczerpującym okazał się wątek pedofilii i handlu dziećmi. Polecam tę książkę czytelnikom o mocnych nerwach.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-11-08 15:19:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Nie potrafię przewidzieć przyszłości Afryki. Nic mi zresztą do tego. Mieszkańcy kontynentu sami tworzą jego przyszłość".

Od połowy XX wieku Afryka przeobraża swój wizerunek, co w konsekwencji powoduje szybki rozwój nowoczesności na tym kontynencie z równoczesnym zanikiem jego egzotyki. Takie publikacje jak ta pozwalają zrewidować nasze wyobrażenia o tym miejscu na Ziemi, które już dawno...
"Nie potrafię przewidzieć przyszłości Afryki. Nic mi zresztą do tego. Mieszkańcy kontynentu sami tworzą jego przyszłość".

Od połowy XX wieku Afryka przeobraża swój wizerunek, co w konsekwencji powoduje szybki rozwój nowoczesności na tym kontynencie z równoczesnym zanikiem jego egzotyki. Takie publikacje jak ta pozwalają zrewidować nasze wyobrażenia o tym miejscu na Ziemi, które już dawno przestało przypominać to utrwalone przez XIX-wieczną literaturę.

Andrzej Śliwa to geolog, który przez kilkadziesiąt lat zajmował się eksploatacją złóż, najczęściej w Afryce i w Azji. W firmach, w których pracował wykonywał wiele funkcji, od geologa terenowego do szefa przedsiębiorstwa, a nawet dyrektora kopalni złota. Autor w trakcie swojego zawodowego życia poszukiwał i eksplorował także złoto oraz szmaragdy. Wydał do tej pory dwie książki: "Notatki geologa – szmaragdy, złoto i smak przygody" oraz "Ścigając marzenia – w pogoni za złotem".

"Afryka nie dla mięczaków" to książka w formie fotoesejów, podzielona na dziewięć rozdziałów, które zawierają zdjęcia i materiały zbierane przez autora w latach 1978 – 2018. Publikacja dotyka głównie tematu ewolucji zmian, jakie nastąpiły w Afryce na wielu płaszczyznach – od życia w miastach i prowincji do afrykańskiej przyrody.

Muszę przyznać, że Andrzej Śliwa zaskoczył mnie zupełną zmianą formy swojej książki. Dwie poprzednie publikacje autora charakteryzowały się bowiem zasadą maksymalnej treści i minimalnej ilości zdjęć. W tej jest natomiast zupełnie inaczej – po pierwsze została wydana w dużym formacie A-4 na dobrej jakości, błyszczącym papierze, a do tego pełna jest kolorowych zdjęć, których dopełnieniem jest oczywiście tekst. W kontekście tym podtytuł "Fotoeseje" trafnie definiuje tę formę wydania, która dzięki takiej dwutorowości staje się uniwersalną lekturą dla młodszych i starszych czytelników, a poza tym zwyczajnie wygląda atrakcyjnie wizualnie.

Andrzej Śliwa dotyka w swoim zbiorze wielu tematów. Wspomina o symbolach Afryki, opisuje niewyobrażalny dla nas obrzęd inicjacji we wsi Pendwe, pokazuje, że nawet w największym buszu można spotkać emancypantki, a także punktuje zagrożone zwierzęta wyliczając, że co roku ginie około dziesięciu tysięcy słoni i tysiąc sto nosorożców. Takich odniesień i takich ciekawostek podanych w przystępnej formie, jest o wiele, wiele więcej w tej książce. W zasadzie na każdej stronie można znaleźć coś interesującego.

Podczas czytania "Afryki nie dla mięczaków" trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż książka ta zawiera subiektywne wnioski, jakie autor wysnuł na podstawie swoich wieloletnich obserwacji życia w Afryce. Andrzej Śliwa pokazuje bowiem kontrasty widoczne na tym kontynencie, których sam był świadkiem – pokazuje drzemiącą w mieszkańcach Afryki apatię połączoną z energią. Przywołując historię swojej bytności w pewnej wiosce, w której dzieci nie znały smaku cukru i podkreślając przy tym, że nigdy już takowego miejsca nie znalazł, udowadnia, że Afryka się zmienia, unowocześnia i ciągle ewoluuje. To myśl przewodnia zapisków autora, która przyświeca powstaniu tej publikacji.

Przyznam, że odkrywczym dla mnie tematem było omówienie tego, że w Afryce ochrona przyrody nie jest żadnym priorytetem ani dla władz, ani dla społeczeństwa. Trzy podejścia mieszkańców Afryki do przyrody, jakie opisał autor, dają sporo do myślenia w kontekście naszej, europejskiej polityki ochrony przyrody oraz tego, jakie my sami mamy na ten temat wyobrażenia.

Andrzej Śliwa napisał w swojej najnowszej książce: "Chciałbym utrwalić ulotne chwile, zatrzymać pojedyncze kadry, wrażenia kolejnych pokoleń czasu wielkich zmian". W moim przekonaniu za pomocą swoich fotoesejów autorowi udało się to właśnie osiągnąć. W sposób lapidarny przekazał polskim czytelnikom wiedzę będącą wynikiem jego własnych doświadczeń, ale także mnóstwo inspirujących, unikatowych zdjęć, które zachwycają. A mnie po lekturze tej publikacji marzy się zobaczenie na własne oczy najstarszej rośliny świata, czyli welwiczji przedziwnej, która rośnie na pustyni Namib.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-11-06 14:24:44
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

"(...) zło może kryć się za sympatyczną twarzą i miłym uśmiechem".

Nie od dzisiaj wiadomo, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. Pisarze często inspirują się więc prawdziwymi wydarzeniami, a czytelnicy wydają się być przekonani, że to wyłącznie fikcja literacka wykreowana w głowie autora. Warto więc wiedzieć, że w najnowszej książce Danki Braun nie wszystko jest zmyślone,...
"(...) zło może kryć się za sympatyczną twarzą i miłym uśmiechem".

Nie od dzisiaj wiadomo, że życie pisze najbardziej nieprawdopodobne scenariusze. Pisarze często inspirują się więc prawdziwymi wydarzeniami, a czytelnicy wydają się być przekonani, że to wyłącznie fikcja literacka wykreowana w głowie autora. Warto więc wiedzieć, że w najnowszej książce Danki Braun nie wszystko jest zmyślone, gdyż morderca jej teściowej po wyjściu na wolność pod dwudziestu pięciu latach odsiadki stracił życie, a jego zwłoki znalezione w rzece. To wydarzyło się naprawdę.


Danka Braun to pseudonim pochodzącej z Olkusza Reginy Szajowskiej. Autorka posiada bogaty życiorys - pracowała w hucie, w urzędzie skarbowym, w sklepach, w solarium, a obecnie współtworzy biuro rachunkowe. W wolnym czasie lubi gotować, rozwiązywać krzyżówki oraz oglądać serial "Gotowe na wszystko". Mieszka obecnie w Krakowie wraz z mężem, z którym ma dwóch synów.

Mirek Filer to trzydziestodwulatek po rozwodzie, który prowadzi agencję detektywistyczną specjalizującą się w odkrywaniu małżeńskich zdrad. Bohater pewnego dnia otrzymuje zlecenie oczyszczenia z zarzutów swojego księgowego Leszka Szajny, który zostaje podejrzany o zabicie mordercy swojej matki - Kazimierza Kropa. Filer prowadząc śledztwo musi poradzić sobie z kłopotami natury osobistej, jakie go nagle dopadają.

"Morderstwo przy drodze krajowej 94" to pierwszy tom nowej serii autorki pt. "Akta Mirka Filera". Nietrudno więc domyśleć się, że to właśnie Mirek jest pierwszoplanową postacią wokół której zostają skupione wszystkie wydarzenia i intrygi obecne w fabule. Ten trzydziestodwulatek to bohater wywołujący ambiwalentne uczucia, gdyż jego kreacja polegająca na wiecznym dbaniu wyłącznie o siebie i skupieniu wokół własnych potrzeb, wywołuje skrajne emocje. Ten egocentryczny mężczyzna, bojący się jakiejkolwiek odpowiedzialności i jego karygodne zachowanie wobec swojej partnerki Magdy to te elementy fabularne, które Danka Braun celowo dość mocno uwidoczniła, a jak wiadomo najbardziej zapamiętuje się tych niejednoznacznych bohaterów.

Fabuła najnowszej książki autorki została skonstruowana linearnie, gdyż przeplatają się w niej ze sobą warstwa obyczajowa oraz kryminalna. Tytuł tej powieści wskazywać może, że to pełnokrwisty kryminał, a jednak tak nie jest, gdyż śledztwo jakie prowadzi Mirek Filer nie pełni funkcji przewodniego wątku. Równie ważna jest bowiem płaszczyzna zmian w życiu osobistym bohatera, która ku zaskoczeniu czytelników, ma w finale ścisłe powiązanie z podjętym przez niego zleceniem. Myślę, że ten element zaskoczenia to największy atut tej powieści.

"Morderstwo przy drodze krajowej 94" podejmuje się trudnej analizy wagi zbrodni i kary. Dotyka tematu wymierzenia sprawiedliwości we własnym zakresie. Wreszcie, porusza pojęcie resocjalizacji, która często jest zwykłą fikcją w przypadku tak zdegenerowanych jednostek jak Kazimierz Krop. W kontekście tym postać ta budzi strach, przerażenie oraz niewiarę w skuteczność działania organów sprawiedliwości. Smaczku całości z pewnością dodaje fakt, iż autorka pisząc tę książkę inspirowała się prawdziwą historią, jaka wydarzyła się w jej rodzinie.

Danka Braun zaskoczyła mnie pomysłem na rozwiązanie tajemnicy zabójstwa dewianta seksualnego, jakim był Krop. Zaciekawiła także postacią Mirka Filera, który zupełnie stracił panowanie nad własnym życiem. Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy tego bohatera i z jakimi sprawami przyjdzie mu się jeszcze zmierzyć w kolejnych tomach tej serii.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-11-04 17:57:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Trylogia Światów (tom 1)

"(...) gdy podejmujemy jakąś decyzję, to rzeczywistość rozdziela się na dwa równoległe pasma".


Zawsze intrygowało mnie pojęcie równoległych światów. Czasami fantazjowałam nawet, jaka mogłaby być druga, trzecia czy też czwarta ja, żyjąca w innej rzeczywistości. Myślę, że w tym kontekście książka Sary Oliver pobudzi do podobnych rozmyślań wielu młodych miłośników gatunku new adult.

Sara...
"(...) gdy podejmujemy jakąś decyzję, to rzeczywistość rozdziela się na dwa równoległe pasma".


Zawsze intrygowało mnie pojęcie równoległych światów. Czasami fantazjowałam nawet, jaka mogłaby być druga, trzecia czy też czwarta ja, żyjąca w innej rzeczywistości. Myślę, że w tym kontekście książka Sary Oliver pobudzi do podobnych rozmyślań wielu młodych miłośników gatunku new adult.

Sara Oliver mieszka z mężem w Düsseldorfie. „Uwięziona pomiędzy światami” to pierwszy tom "Trylogii Światów" do której napisania zainspirowało autorkę posiadanie siostry bliźniaczki. Sara wychowywała się z siostrą we wsi w południowych Niemczech.

Ve przyjeżdża do swojego ojca, osamotnionego naukowca który mieszka na odludziu w wielkim zamku, w niemieckich górach. Na miejscu okazuje się, że tata gdzieś zniknął, a bohaterka zupełnie przypadkowo za pomocą windy umieszczonej w podziemiach zamku, przenosi się do innej rzeczywistości. Tam poznaje drugą siebie, czyli Nicky. Obydwie dziewczyny muszą sobie zaufać, by odnaleźć ojca.

Ta książka jest według mnie idealnym materiałem na film dla młodzieży. Wyobraźcie sobie bowiem stare, mroczne zamczysko gdzieś na niemieckiej prowincji, tajemnicze zniknięcie osamotnionego naukowca, podróże do świata równoległego i wszechobecny, zagadkowy klimat. Idealna sceneria do śledzenia z zapartym tchem losów bohaterów. W fabule tej powieści wszystko do siebie pasuje – atmosfera się zagęszcza, tajemnica czeka na swoje odkrycie i jest zaskakujące oraz jednocześnie otwarte zakończenie wskazujące na kontynuację.

Sara Oliver bardzo poważnie podeszła do tematu świata równoległego, przywołując w minimalnej formie pewne obliczenia i pojęcia znane fizykom. Na zasadzie kontrastu ukazała także kreacje psychologiczne postaci, jakie żyją w równoległych rzeczywistościach. Ta różnica odczuwalna jest w samej Ve, która jako Nicky jest zupełnie inna. Obie bohaterki łączy jedynie fizyczne podobieństwo, a różnica charakterów i wyznawanych systemów wartości pomaga wyodrębnić dwie zupełnie inne osobowości. Podobnie rzecz przedstawia się z samą z matką dziewczyn, czy też z Finnem. To niezwykle ciekawe obserwować takie zderzenie dwóch różnych światów.

"Uwięziona pomiędzy światami" to powieść wpisująca się idealnie w gatunek new adult nie tylko dlatego, że ukazuje perypetie młodych ludzi, ale także dlatego, że pojawia się pierwsze, ważne uczucie, wystawione na wielką próbę. Warto także wspomnieć, że relacja jaka zaczyna łączyć Ve z Finnem z tego drugiego świata, wywołuje wiele niespodziewanych wydarzeń. A jak rozwinie się dalej, dowiemy się zapewne w drugim tomie tej trylogii.

Głównej bohaterce nie jest łatwo wybrać pomiędzy swoim życiem, a nowym z chłopakiem nie ze swojego świata, do którego zaczyna coś czuć. Jestem pewna, że Sara Oliver w dalszych tomach "Trylogii Światów" ma w zanadrzu przygotowanych wiele niespodzianek dla czytelników, gdyż jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. Polecam tę książkę w szczególności młodzieży, ale nie tylko, gdyż łączy w sobie elementy prozy dla nastolatek oraz dla osób dorosłych.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-11-02 18:34:26
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Owszem, przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ale jej nie tworzy".


Są wpisane w nasze życie. Każdy z nas ich doświadcza, ale nie każdy potrafi z nimi żyć. Sekrety i kłamstwa, mniejsze i większe, błahe i poważne. Obecne w naszej przeszłości i obecne w teraźniejszości - historie takie, jak ukazana w tej książce. Nie można się ich wyprzeć, nie można zbagatelizować. Trzeba z nimi po prostu żyć.

...
"Owszem, przeszłość wpływa na teraźniejszość. Ale jej nie tworzy".


Są wpisane w nasze życie. Każdy z nas ich doświadcza, ale nie każdy potrafi z nimi żyć. Sekrety i kłamstwa, mniejsze i większe, błahe i poważne. Obecne w naszej przeszłości i obecne w teraźniejszości - historie takie, jak ukazana w tej książce. Nie można się ich wyprzeć, nie można zbagatelizować. Trzeba z nimi po prostu żyć.

Sylwia Trojanowska to autorka powieści obyczajowych, trener biznesu i coach. Zakochana w muzyce filmowej, Szczecinie oraz Italii. Tworzy sztuki teatralne, a w swojej twórczości zaraża optymizmem i pozytywnym spojrzeniem na życie. Mieszka wraz z synem i mężem w otulinie Puszczy Bukowej w Szczecinie.

Magdalena po latach niewidzenia się z dziadkiem Ludwikiem, postanawia wrócić na jakiś czas do rodzinnego domu, aby pogodzić się z krewnym. Bohaterka stawia jednak dziadkowi warunek – Ludwik musi opowiedzieć jej o swojej przeszłości, o tajemnicach, jakie przez całe życie ukrywał. Mężczyzna zgadza się na taką propozycję i zaczyna opowiadać swojej wnuczce o wydarzeniach, jakie ukształtowały jego późniejszą egzystencję.

Jak dobrze rozumiem nostalgię i rozczulenie głównej bohaterki, która po wielu latach powraca do domu, w jakim spędziła bardzo szczęśliwe dzieciństwo. Te uczucia, ten wszechobecny w książce wcale nie tani sentymentalizm, jest dosłownie namacalny podczas lektury, a co za tym idzie, tak dobrze odczuwalny. Któż z nas bowiem nie zna tęsknoty do rodzinnego domu oraz przywoływania obrazów z dzieciństwa. Ta warstwa fabularna powieści pod postacią odwiedzania przez bohaterkę miejsc z przeszłości, wspominania i przywoływania znajomości sprzed lat, okazała się dla mnie niezwykle bliska.

Sylwia Trojanowska w swojej najnowszej książce łączy teraźniejszość z przeszłością. Próba ponownego porozumienia się wnuczki z dziadkiem staje się pretekstem do otworzenia wrót do przeszłości, w której czytelnik znajdzie wiele tytułowych sekretów i kłamstw. Jak się bowiem okazuje losy Ludwika Starkowskiego zostały ściśle powiązane z historią Szczecina z czasów II wojny światowej. A odkryte w tej części tajemnice dotyczące tej postaci, ale także chociażby wspomnianej Eleonory Gras, niezwykle intrygują. Autorka odkrywając karty przeszłości, ukazuje jak wielki wpływ miała wojna na życie zwykłych ludzi. A my, czytelnicy XXI wieku niby o tym wiemy, a jednak za każdym razem zadziwia nas ogrom nieszczęść i przeżyć, jakich doświadczyły tamte pokolenia. Nie wiem, jakie tajemnice odkryje jeszcze przed Dusią Ludwik, ale czuję, że w kolejnym tomie będą spore zaskoczenia.

Jest w tej powieści także dość subtelnie nakreślony wątek miłosny, która rozwija się nieśpiesznie, a którego nagłe zwroty, mogą zadziwić. Magda i Jakub to tacy dwaj rozbitkowie, którzy niespodziewanie odnaleźli się w Szczecinie. Cieszę się, że ta warstwa jest gdzieś obok głównego wątku odkrywania tajemnic z przeszłości, gdyż dzięki temu książka nie jest typową powieścią obyczajową z powtarzalnymi schematami.

"Sekrety i kłamstwa" to historia ukazująca wagę zaufania, bezcenną wartość wspomnień, jakie w sobie pielęgnujemy oraz książka o trudnej sztuce wybaczania. Otwarte zakończenie pozostawiło mnie z dużą dawką niedosytu, a więc z niecierpliwością oczekuję na kolejną część. Chcę bowiem poznać wszystkie głęboko skrywane przez Ludwika tajemnice.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-10-28 21:45:09
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Latanie wcale nie jest takie dobre. Może to i wolność, ale krótka".

Ależ zostałam zaskoczona. Zaskoczona samą formą tej książki oraz jej lapidarnością. Smaczku tej lekturze dodała także informacja o tym, że historia w niej opisana jest oparta na prawdziwych wydarzeniach. Ten tytuł dostarczy wam wiele emocji i wiele refleksji.

Agnieszka Lis to z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Uczy...
"Latanie wcale nie jest takie dobre. Może to i wolność, ale krótka".

Ależ zostałam zaskoczona. Zaskoczona samą formą tej książki oraz jej lapidarnością. Smaczku tej lekturze dodała także informacja o tym, że historia w niej opisana jest oparta na prawdziwych wydarzeniach. Ten tytuł dostarczy wam wiele emocji i wiele refleksji.

Agnieszka Lis to z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Uczy muzyki, gry na fortepianie, prowadzi zajęcia dla dzieci oraz warsztaty kreatywnego pisania. Autorka poczytnych powieści, publikowała także swoje teksty w branżowych czasopismach muzycznych.

Gdy Grzegorz miał kilka lat, jego i matkę opuścił ojciec, będący dla bohatera autorytetem. Z biegiem czasu, Grzegorz coraz gorzej dogaduje się z nadopiekuńczą matką, popadając w coraz gorsze kłopoty. Nie kończy szkoły, uzależnia się od używek. Kroczy prostą drogą do autodestrukcji.

Myślę, że wielu czytelników może poczuć zaskoczenie formą literacką, jaką obrała Agnieszka Lis, gdyż ta książka składa się wyłącznie z dialogów. Nie ma w niej rozdziałów, czy jakichkolwiek opisów, jest tylko rozmowa za rozmową. Przyznam, że początkowo konwencja ta nie wywarła na mnie zbyt dobrego wrażenia, jednak w miarę rozwoju toku akcji, przyzwyczaiłam się do takiej formy. Warto wspomnieć przy tym, że największą trudność w odbiorze sprawiało mi przeskakiwanie od sceny do sceny bez typowych, prozatorskich przejść.

"Latawce" to książka o przyczynie i skutkach traumy z dzieciństwa. Historia Grzegorza dla którego odejście ojca kładzie się cieniem na całym późniejszym życiu pokazuje w niezwykle obrazowy sposób, jak mocno na rozwój dziecka wpływa rozstanie rodziców. Dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie wywołuje problemy w dorosłym życiu, a brak stabilizacji pogłębia zagubienie bohatera. To pełny obraz tego, jak narastające frustracje rzutują na podejmowane decyzje w późniejszych latach naszego życia.

Obserwując życie Grzegorza i jego decyzje, czytelnik ma wrażenie staczania się wraz z bohaterem na samo dno. Ta historia jest wyczuwalnie autentyczna dzięki dwóm elementom – faktom, na jakich została oparta oraz dzięki formie jej przedstawienia, jakiej podjęła się Agnieszka Lis. Nie spodziewałabym się, że pod taką kolorową okładką kryje się tak przejmująca opowieść o tym, że każdy z nas chciałby mieć skrzydła.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-25 18:34:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Jak niewiele czasem potrzeba, żeby uświadomić sobie budujące prawdy".


Podobno, gdy jest ryzyko, jest i zabawa. W przypadku tego tytułu jednak słowo zabawa zabarwione jest krwią, cierpieniem, oszustwem i zdradą. Ta książka to swoista przestroga dla wszelakiej maści miłośników szukania zakazanych podniet w internecie, a do tego świetny thriller psychologiczny.


Agnieszka Lingas-Łoniewska to...
"Jak niewiele czasem potrzeba, żeby uświadomić sobie budujące prawdy".


Podobno, gdy jest ryzyko, jest i zabawa. W przypadku tego tytułu jednak słowo zabawa zabarwione jest krwią, cierpieniem, oszustwem i zdradą. Ta książka to swoista przestroga dla wszelakiej maści miłośników szukania zakazanych podniet w internecie, a do tego świetny thriller psychologiczny.


Agnieszka Lingas-Łoniewska to wrocławska pisarka, która nazywana jest przez swoich czytelników "Dilerką Emocji". Jej debiut pt. "Bez przebaczenia" wydany w 2010 r. przyniósł autorce wierne grono odbiorców. Wspiera fundacje prozwierzęce oraz schroniska. Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów.

Daniel Koziarski to prawnik, pisarz i autor artykułów w prasie papierowej oraz elektronicznej. Zadebiutował w 2007 r. powieścią pt. "Kłopoty to moja specjalność, czyli kroniki socjopaty". Prowadzi w sieci autorskiego bloga.

Piotr spragniony nowych podniet, nagminnie zdradza swoją żonę, pomimo tego, że ją kocha. Jego siostra Beata, stłamszona przez matkę, poznaje interesującego mężczyznę, który wzbudza w niej pożądanie. Żona Piotra oddala się od niego, nawiązując bliższą relację z przyjacielem. Jest jeszcze on – tajemniczy użytkownik Klubu Niewiernych, żądzy zemsty, zdolny do wszystkiego w imię chorych wartości.

Cóż to za duet pisarski! Duet uzupełniający się pod każdym względem, dzięki czemu czytelnik otrzymuje wysublimowany, pełen zwrotów akcji, thriller psychologiczny z domieszką erotyki. Jest w tej książce wszystko, co definiuje dobry dreszczowiec, czyli rosnące powoli napięcie, odpowiednia dynamika akcji, niejednoznaczni bohaterowie, tajemnica, zbrodnia i namiętność. Przy lekturze tej powieści autorzy zapewniają po prostu mnóstwo mocnych wrażeń.

Agnieszka Lingas-Łoniewska i Daniel Koziarski poprzez wprowadzenie do fabuły postaci kilku bohaterów wywołali we mnie początkowo pewne zdezorientowanie, bowiem oprócz pierwszoplanowych postaci Piotra i Justyny, mamy także innych, którzy wpływają na cały mroczny klimat tej lektury - toksyczną matkę, mściwą kochankę, czy też tajemniczego informatyka. I co najważniejsze, każdy z bohaterów posiada swoją mroczną naturę. Nie ma w tej książce kryształowych postaci, pełnych wzniosłych uczuć – są za to mocno niejednoznaczne kreacje oraz obsesyjne pragnienie władzy nad uczuciami innych, chora namiętność, czy też żądza zemsty. Taka iście wybuchowa mieszanka wywołuje mnóstwo emocji.

Na początku lektury, w Prologu, poznajemy mordercę, który skutecznie wyszukuje swoje nowe ofiary za pomocą internetowego czatu nazwanego Klubem Niewiernych. Autorzy skonstruowali fabułę powieści w ten sposób, że poświęcili bohaterom osobne rozdziały, łącząc je i dzieląc, w tym również wspomnianemu maniakowi, co jedynie wzmagało moje przerażenie istnieniem takich dewiantów.

Po lekturze tej książki z pewnością zastanowicie się dwa razy nad tym, zanim postanowicie zalogować się na jakimś erotycznym czacie, gdyż Klub Niewiernych w jakim spotykają się bohaterowie skutecznie zniechęca do tego typu rozrywek. Jak bowiem pokazują autorzy, nie wiadomo, kto kryje się za kusząco brzmiącym nickiem i jakie ma zamiary. Oby książka ta stała się przestrogą dla innych, szukających tego typu niebezpiecznych wrażeń.

Tak zgrany duet nietuzinkowych osobowości musiał stworzyć literacką ucztę, jaką niewątpliwie jest "Klub niewiernych". Czuję, że ta powieść ukazująca historię pełną ekstremalnych emocji, długo nie wyjdzie z mojej głowy. Przeczytałam jednym tchem!

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-20 18:19:06
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

"Najgorszym złem jest nie mieć nikogo (...)".


Każda decyzja, jaką podejmujemy w swoim w życiu niesie ze sobą określone konsekwencje. I choć byśmy bardzo chcieli, nie da się tego uniknąć. Wydaje się, że najtrudniej jest dokonać wyboru, zdecydować się na ten pierwszy krok. Czy oby na pewno? Przekonuje się o tym Oliwia Black – tytułowa bohaterka książki.

Barbara Taraszkiewicz to pochodząca z...
"Najgorszym złem jest nie mieć nikogo (...)".


Każda decyzja, jaką podejmujemy w swoim w życiu niesie ze sobą określone konsekwencje. I choć byśmy bardzo chcieli, nie da się tego uniknąć. Wydaje się, że najtrudniej jest dokonać wyboru, zdecydować się na ten pierwszy krok. Czy oby na pewno? Przekonuje się o tym Oliwia Black – tytułowa bohaterka książki.

Barbara Taraszkiewicz to pochodząca z Suwałk, mama dwójki cudownych chłopców w wieku szkolnym i przedszkolnym. Pracuje obecnie w jednej z międzynarodowych instytucji finansowych, gdzie zajmuje stanowisko menadżerskie. Zarządzanie ludźmi jest jej pasją, którą rozwija od ponad dziesięciu lat. Wolny czas spędza grając w tenisa, spacerując zimą nad morzem oraz pisząc. Mieszka z rodziną w Sopocie.

Oliwia wiedzie wygodne i poukładane życie. Mieszka w ekskluzywnym apartamencie wraz z mężem i synkiem, którym się opiekuje. Gdy bohaterka postanawia podjąć pracę, która wymusza na niej konieczność dłuższego wyjazdu do Oslo, spotyka się z krytyką ze strony męża oraz teściowej. Oliwia postanawia jednak walczyć o swoją niezależność.

Wydawałoby się, że Oliwia powinna być kobietą zadowoloną z kształtu swojego życia. Posiada bowiem pełne zabezpieczenie materialne, jest matką, oraz żyje u boku wiernego męża. Czegóż chcieć więcej? Otóż jak pokazuje Barbara Taraszkiewicz, każdy z nas – niezależnie od statusu majątkowego i wykształcenia - potrzebuje wolności, oddechu, swoistej niezależności. Najpiękniejsza klatka ze złota nie przyćmi bowiem prawdziwej wolności i możliwości dokonywania wyborów. Skłaniająca do refleksji historia Oliwii pokazuje w pełni siłę woli do walki o własne ja.

"Dylemat Oliwii Black" to książka, w której autorka położyła największy nacisk na emocjonalną stronę duszy czytelnika. Trudno bowiem nie wczuwać się w sytuację Oliwii, gdy jej teściowa próbuje kierować życiem bohaterki, a sama zainteresowana, miota się pomiędzy uczuciem lojalności, a wielką namiętnością, której niespodziewanie doświadcza w Oslo. Ta walka w głównej mierze samej ze sobą, jaką kobieta podejmuje okazuje się niezwykle angażująca, gdyż do samego końca nie można być pewnym, jaką decyzję w ostateczności podejmie.

Trudno podczas lektury tego utworu nie roztrząsać dylematu Oliwii Black, gdyż dotyczy on stricte życia rodzinnego, w którym główną rolę pełni synek. Pojawiające się pytanie o to, czy można wymagać od kobiety, by ta do końca swoich dni poświęcała się w imię miłości do własnego dziecka, nie pozostawia czytelnika obojętnym. Przy zgłębianiu jej historii wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, co sama zrobiłabym w sytuacji głównej bohaterki. Myślę, że taka refleksja to naturalna konsekwencja całej konstrukcji fabularnej tej powieści.

Książka Barbary Taraszkiewicz to niezwykle emocjonująca historia o cenie, jaką każdy z nas ponosi za swoje życiowe wybory. Nie sposób przy lekturze tej powieści nie zastanowić się nad nieuchronnością losu i siłą przeznaczenia. Dylemat Oliwii Black stał się także moim dylematem.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
2018-10-18 18:11:56
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Wysłannicy (tom 2) | Seria: Young

"Czy tylko w obliczu śmierci ludzie potrafią zwolnić i nastawić się na dialog z drugim człowiekiem twarzą w twarz?".


Kolejny, tajemniczy tytuł książki Melissy Darwood skutecznie rozbudza wyobraźnię. W moim osobistym rankingu autorka jest mistrzynią wymyślania intrygujących, jednowyrazowych tytułów swoich powieści. Poza tym, po lekturze "Laristy" chyba każdy czytelnik pragnie poznać drugą...
"Czy tylko w obliczu śmierci ludzie potrafią zwolnić i nastawić się na dialog z drugim człowiekiem twarzą w twarz?".


Kolejny, tajemniczy tytuł książki Melissy Darwood skutecznie rozbudza wyobraźnię. W moim osobistym rankingu autorka jest mistrzynią wymyślania intrygujących, jednowyrazowych tytułów swoich powieści. Poza tym, po lekturze "Laristy" chyba każdy czytelnik pragnie poznać drugą część tego cyklu.

Melissa Darwood to ukrywająca się pod pseudonimem polska pisarka, pochodząca z małego, ale jakże urokliwego miasteczka w środkowej Polsce. Romantyczna dusza, kochająca przyrodę, zwierzęta i książki. Swoją twórczość kieruje do czytelniczek młodych duchem, spragnionych romantyzmu i intensywnych emocji. "Guerra" to drugi tom serii "Wysłannicy".

Uczucie łączące Zuzę i Patryka przechodzi mały kryzys. Większą tragedią staje się jednak jeden z koncertów, na którym Patryk ratując życie Zuzki, łamie jedno z guardiańskich praw i tym samym zostaje zesłany do Guerry. Zuza nie chcąc na zawsze stracić ukochanego, postanawia wyruszyć do tej tajemniczej krainy, by odzyskać swoją miłość.

Guerra to kolejne fantastyczne miejsce, jakie wykreowała w swoim umyśle mistrzyni polskiego young adult w naszym kraju. Kraina mroczna, pełna niebezpieczeństw, w której łatwo stracić wolę walki o lepsze jutro. Melissa Darwood w rozbudzający wyobraźnię sposób, stawiając na emocje, odmalowała klimat tego miejsca. Wszystkie bogate opisy, jakie znalazły się w tej książce pozwoliły mojej wyobraźni odmalować w głowie ukazane sceny, nawet te mrożące krew w żyłach.

Autorka "Laristy" zaprosiła czytelników do świata znajdującego się pomiędzy ziemią, a piekłem. Miejsca, gdzie panują bezlitosne zasady. Jest więc w fabule tej książki dużo cierpienia, ale także wiele zaskoczeń. W zasadzie nie wiadomo, czego spodziewać się na kolejnej stronie tej fascynującej historii. Muszę także dodać, że zakończenie drugiego tomu z pewnością wprawia w konsternację.

Podróż do Guerry to niezwykle intensywna, literacka wycieczka, pełna niebezpieczeństw i zaskakujących zwrotów akcji. Zatracicie się w tej książce bez reszty i nie będziecie w stanie oderwać. Young adult w najlepszym wydaniu.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-16 17:36:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Mój patronat medialny, Posiadam
Autor:
Cykl: Zanim nadejdzie jutro (tom 1)

"Niekiedy mamy żal do świata, że nas los nie oszczędza. A przecież cóż znaczy życie. To tylko krótka wędrówka, która szybko się kończy".



Po świetnej i niezapomnianej sadze "Zemsta i przebaczenie" czułam pewien niedosyt, gdyż bardzo mocno wciągnęłam się w wojenne losy jej bohaterów. Na szczęście, autorka nie kazała mi zbyt długo czekać na kolejną, równie angażującą serię. Po lekturze jej...
"Niekiedy mamy żal do świata, że nas los nie oszczędza. A przecież cóż znaczy życie. To tylko krótka wędrówka, która szybko się kończy".



Po świetnej i niezapomnianej sadze "Zemsta i przebaczenie" czułam pewien niedosyt, gdyż bardzo mocno wciągnęłam się w wojenne losy jej bohaterów. Na szczęście, autorka nie kazała mi zbyt długo czekać na kolejną, równie angażującą serię. Po lekturze jej pierwszego tomu wiem, że z wielką zachłannością sięgnę po kolejne części.

Joanna Jax to absolwentka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, która pasjonuje się malowaniem na szkle unikatową techniką warstwową. Uwielbia także czytać biografie. Na co dzień pracuje w dużej korporacji finansowej. Zadebiutowała w 2014 r. książką pt. "Dziedzictwo von Becków".

Tuż przed wybuchem II wojny światowej, Kresy Wschodnie. Jakub Staśko uciekając przed wierzycielem, przybywa do Wilna, by tam rozpocząć nowe życie. Aktorka Nina Korcz zostaje zatrudniona w teatrze na Pohulance, gdzie zaczyna robić karierę. Bohaterka nie zdaje sobie sprawy z tego, że nienawidzi ją przygaszona już gwiazda Apolonia Ryszewska. Jest jeszcze Błażej Piotrowski opiekujący się niewidomym dziadkiem, siostry bliźniaczki Gabriela i Klara Kąckie oraz Laura Przebindowska lubiąca romanse. Wszystkich ich w pewnym momencie życia połączy podróż do krainy umarłych.

Początek wojny wywołanej przez Hitlera i Stalina to dla Kresów Wschodnich bardzo mroczna karta w historii, bowiem właśnie wtedy rozpoczęła się masowa wywózka mieszkańców w głąb Związku Radzieckiego. Pierwszy tom nowej sagi Joanny Jax jest swoistym wstępem do historii nawiązującej do tych właśnie wydarzeń. Wstępem, w którym poznajemy sylwetki poszczególnych bohaterów, ich pragnienia, ułomności i życiowe cele. Kreacje jakie autorka przedstawia na łamach książki są dość mocno zróżnicowane, dzięki czemu otrzymujemy pełen przekrój ówczesnego społeczeństwa – od parobków do przedstawicieli elity. Pozwala to na obdarzenie sympatią jednych i równoczesne nie polubienie innych.

Joanna Jax tym razem podjęła się wyzwania pod postacią ukazania warunków życia na Kresach Wschodnich. Wojenna tematyka nie jest autorce obca, jednak ta płaszczyzna z pewnością wymagała szczegółowego przygotowania. Życie Polaków obok ludzi różnych nacji, jak chociażby Białorusinów, czy też Litwinów nie było bowiem łatwe. Antagonizmy pojawiały się tam bowiem co chwilę, niwecząc ciężko wypracowany spokój.

Perypetie życiowe Jakuba, Niny, Apolonii i pozostałych bohaterów w toku akcji splatają się ze sobą, a na końcu tego tomu następuje swoiste przypieczętowanie ich losów wspólną podróżą do tytułowej krainy umarłych. Autorka po raz kolejny udowadnia swój talent do tworzenia niezwykle wiarygodnych i pobudzających wyobraźnię opisów. Po lekturze pierwszej części jeszcze nie wiem, kto z bohaterów będzie moim faworytem, ale za to wiem, że Joanna Jax poprzez ukazanie ich losów chciała uwidocznić tragedię tysięcy ówczesnych istnień ludzkich.

Joanna Jax po raz kolejny funduje czytelnikom ogrom emocji podanych w iście epickim stylu. Jest historia minionych pokoleń, są barwne sylwetki bohaterów i jest niesprawiedliwość dziejowa. To niezwykle prawdziwa opowieść, która dopiero się rozpoczyna.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-13 14:24:30
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 7) | Seria: Skazaniec

"Możesz mieć swoje lata, możesz być siwy i pomarszczony jak łupina orzecha, ale dopóki masz rodzinę i przyjaciół, to wszystko jest do zniesienia".


Jakże symbolicznym jest tytuł siódmej już części bestsellerowej serii "Skazaniec". Wydawałoby się, że to tylko kilka prostych słów, a jednak wynikające z nich przesłanie, winno stać się maksymą każdego z nas. Musimy bowiem wszyscy pamiętać o tym,...
"Możesz mieć swoje lata, możesz być siwy i pomarszczony jak łupina orzecha, ale dopóki masz rodzinę i przyjaciół, to wszystko jest do zniesienia".


Jakże symbolicznym jest tytuł siódmej już części bestsellerowej serii "Skazaniec". Wydawałoby się, że to tylko kilka prostych słów, a jednak wynikające z nich przesłanie, winno stać się maksymą każdego z nas. Musimy bowiem wszyscy pamiętać o tym, że "jutro jest czyste", jeśli nawet "dzisiaj" takie nie jest. Dobitnie przekonał się o tym Ropuch.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca".

Stefan Żabikowski już dawno wkroczył w jesień swojego życia. Bohater popadł w chorobliwą obsesję dotyczącą teorii Cyferki i egzystował w dwóch światach - pracując w więziennym archiwum oraz pogłębiając swoją paranoję. Tymczasem w murach wronieckiego więzienia następują nieodwracalne zmiany. Ropuch musi odnaleźć się w rzeczywistości pełnej służb wywiadowczych, nowych standardów oraz pojawienia się szansy na odzyskanie wolności.

Historia Ropucha nieodwołalnie dobiega końca. Ten przedostatni tom jego historii to w głównej mierze opowieść o postępującej samotności bohatera, który jako najstarszy więzień we Wronkach, coraz bardziej zatraca się we własnych myślach. Stefan Żabikowski niczym wytrawny obserwator analizuje zmiany, jakie zachodzą na przestrzeni kolejnych lat jego odsiadki aż do czasów transformacji ustrojowej. Bohater z racji swojego więziennego stażu posiada pewne przywileje i w zasadzie nic nie jest w stanie już go zdziwić. Zaskakującym jednak dla czytelnika może stać się wyznanie Ropucha, który stwierdza, że więzienie traktuje jak swój dom, w którym spędził całe 68 lat.

"Byłem jego częścią, historią, wspomnieniem, świadkiem, miłością, nienawiścią, sumieniem...".

Krzysztof Spadło tradycyjnie już snując historię wronieckiego więźnia, przywołuje ważne wydarzenia jakie miały miejsce od roku 1970. Autor przypomina o procesie w sprawie zabójstwa Jana Gerharda, na który sprzedawano bilety wstępu. Interesujące okazało się także dla mnie wspomnienie "żywych torped", czy też inspiracja znanego pisarza Roberta Ludluma postacią Sancheza, międzynarodowego terrorysty. Spadło wspomina także sfotografowanie "Marsjańskiej twarzy", wybór Karola Wojtyły na papieża, czy też nagrodzenie Noblem Czesława Miłosza. Interesującym smaczkiem jest także przywołanie w fabule słów piosenki pt. "The House of the Rising Sun", której autor do dzisiaj nie jest znany.

Krzysztof Spadło przyzwyczaił już swoich czytelników do tego, że każdy tom jego serii to zaskakujące zakończenie, które pobudza apetyt na kontynuację. Dokładnie tak jest również w tym przypadku, gdyż końcowa scena siódmej części otwiera zupełnie nowy rozdział w życiu Ropucha Jestem bardzo ciekawa, a wręcz zaintrygowana tym, co wydarzy się w ósmym, finałowym tomie. Co planuje Ropuch? Czy ma to związek z jego liczbą życia? Co wydarzyło się z Wiktorem Kozłowem? I najważniejsze, czy historia Stefana Żabikowskiego jest w jakiejś mierze oparta na faktach? Nie wiem, jak wytrzymam to oczekiwanie na kolejną część.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-10 18:47:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 6) | Seria: Skazaniec

"Tak naprawdę w ludzkim życiu liczy się tylko czas".



Nigdy wcześniej nie słyszałam o liczbie życia, dlatego temat ten tak bardzo mnie zaintrygował. Nie chciałabym nigdy popaść w taką samą obsesję jak Ropuch, ale przyznaję, że kusi mnie stworzenie własnego kalendarza życia. A już na pewno nie spodziewałabym się tego, że w szóstym tomie "Skazańca" zostanie wspomniana postać szwajcarskiego...
"Tak naprawdę w ludzkim życiu liczy się tylko czas".



Nigdy wcześniej nie słyszałam o liczbie życia, dlatego temat ten tak bardzo mnie zaintrygował. Nie chciałabym nigdy popaść w taką samą obsesję jak Ropuch, ale przyznaję, że kusi mnie stworzenie własnego kalendarza życia. A już na pewno nie spodziewałabym się tego, że w szóstym tomie "Skazańca" zostanie wspomniana postać szwajcarskiego publicysty Ericha von Danikena i jego teoria paleoastronautyki.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca". "Liczba życia" to szósty tom tej serii.

Ropuch już wie, jak potoczyły się losy jego wielkiej i jedynej miłości. W kolejnym tomie bohater ukazuje swoje przystosowywanie się do nowych warunków panujących w więzieniu we Wronkach w czasach, gdy pojawia się grypserka. Kolejne karty historii z życia Stefana to nowi przyjaciele, śmierć i obecność Wiktora Kozłowa.

Szósty tom serii Krzysztofa Spadło wyedukował mnie w płaszczyźnie subkultury więziennej. Chyba jeszcze w żadnej książce nie spotkałam się z tak drobiazgowymi i przystępnie wyjaśnionymi zasadami, jakie panują w więziennej hierarchii. Świat grypserów, znaczenie określonych tatuaży na ciele oraz gestów to obszar mało znany dla większości czytelników. Trzeba także podkreślić, że autor nie omija w tej płaszczyźnie także tematów kontrowersyjnych pod postacią gwałtów na więźniach, co wywołuje szereg emocji. Świetnie wszystko to podsumowuje stwierdzenie, że "w tamtych czasach więzienie dla przestępcy było niczym prestiżowa uczelnia, w której wykolejeni adepci zdobywali najbardziej zawiłe arkana bandyckiej wiedzy".

Stefan Żabikowski wkraczający powoli w okres jesieni swojego życia, obserwuje większość wydarzeń dziejących się we Wronkach jako neutralna osoba. Jest wytrawnym obserwatorem, ale jednocześnie po cichu rozgrywa różne role, które zapewnią mu spokojna egzystencję w tym przedsionku piekła. Nie brakuje oczywiście jak zawsze sporej dozy przemyśleń głównego bohatera, jego retrospekcji oraz odniesień do przyszłości, o której już sporo wiemy.

"Liczba życia" dosłownie naszpikowana jest mnóstwem ciekawostek i odniesień do historycznych wydarzeń, które autor zręcznie wplata z życie więzienne Ropucha. Czy wiedzieliście o tym, że w latach sześćdziesiątych klan Kennedych był już spowinowacony z polską rodziną Radziwiłłów? A to jedna z wielu ciekawostek, jakie odnajdziecie na łamach tej części.

Krzysztof Spadło w swojej książce dość obszernie dotyka także tematu liczby życia. To bardzo intrygująca płaszczyzna fabularna, gdyż wszelkie zależności, jakie odkrywa Stefan są po prostu szokujące. Mowa tutaj głównie postaciach Szumskiego i Ozurskiego oraz o liczbach identyfikujących potencjalnych przyjaciół bądź wrogów Stefana. Trudno po czymś takim nie ulec pokusie i nie zacząć odnajdywać takich powiązań we własnej przeszłości. Fenomen liczby życia zwyczajnie mnie zainteresował.

Zupełnie nie wiem, czego mogę spodziewać się po siódmym tomie więziennej epopei Krzysztofa Spadło, będącej jej przedostatnią częścią. Autor w każdym tomie zaskakuje mnie bowiem nowymi pomysłami na urozmaicenie życia Ropucha oraz doskonałą znajomością historii naszego kraju polegającą na przedstawianiu intrygujących faktów, często mało znanych, szerszemu gronu czytelników. Ta seria to jeden z nielicznych przypadków w literaturze, kiedy ilość idzie na równi z jakością.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

pokaż więcej

 
2018-10-08 17:23:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Skazaniec (tom 5) | Seria: Skazaniec

"Nie cofniemy czasu i nie naprawimy przeszłości".

Nareszcie dowiedziałam się, za co Ropuch tak naprawdę odbywa swoją karę dożywotniego więzienia. Krzysztof Spadło przez cztery tomy swojej serii trzymał czytelników w wielkiej niepewności i chyba zdawał sobie sprawę z tego, że wystawił naszą cierpliwość na wielką próbę. Piąty tom to swoisty punkt zwrotny w całej historii Stefana Żabikowskiego.

...
"Nie cofniemy czasu i nie naprawimy przeszłości".

Nareszcie dowiedziałam się, za co Ropuch tak naprawdę odbywa swoją karę dożywotniego więzienia. Krzysztof Spadło przez cztery tomy swojej serii trzymał czytelników w wielkiej niepewności i chyba zdawał sobie sprawę z tego, że wystawił naszą cierpliwość na wielką próbę. Piąty tom to swoisty punkt zwrotny w całej historii Stefana Żabikowskiego.

Krzysztof Spadło to "łowca wrażeń i kolekcjoner miłych wspomnień, któremu pisanie sprawia frajdę". Autor zadebiutował zbiorem opowiadań zatytułowanym "Marzyciele i pokutnicy". Jest jedynym pisarzem, który wydał w Polsce jednocześnie książkę papierową, audiobooka, różnorodne e-wydania, oraz film krótkometrażowy promujący "Skazańca". "Zawsze mnie kochaj" to piąty tom tej serii.

Stefan Żabikowski, czyli więzień skazany wyrokiem sądu II Rzeczypospolitej na dożywocie, spotykając we Wronkach dawnego przyjaciela Wiktora, liczy na szybkie uwolnienie. Jednak jego los ma wyglądać zupełnie inaczej. Ropuch wraca w swoich wspomnieniach do przeszłości – do wydarzeń, które zaprowadziły go do miejsca, w którym obecnie się znajduje.

Już wiem za co Ropuch został skazany, wiem jak wyglądało jego dzieciństwo i młodość, wiem w jakich okolicznościach poznał Agnieszkę oraz jakie przygody przeżywał ze swoimi przyjaciółmi – Pesteczką i Truflem. Piąty tom to w głównej mierze swoista wędrówka głównego bohatera w przeszłość. Tom, który po lekturze czterech poprzednich, był nam już wszystkim potrzebny, abyśmy zrozumieli pewne prawidłowości z życia Stefana. Abyśmy poznali całą przeszłość bohatera i genezę wielkiej niesprawiedliwości, jaka go spotkała. To część zupełnie inna, ale uważam przy tym, że aby snuć dalszą opowieść o losach Ropucha, koniecznym stało się powrócenie do jego przeszłości, do tajemnicy tak szczelnie ukrywanej przez autora.

Prawda, która nareszcie została odkryta rzuciła zupełnie nowe światło na wszystko, co do tej pory wydarzyło się w życiu Ropucha. Trudno po nie poczuć przy tym pełnej gamy emocji począwszy od złości i wściekłości po współczucie oraz pogardę. Krzysztof Spadło do tego wszystkiego na samym początku swojej książki rozbudził w czytelnikach nadzieję dotyczącą odmiany losu Stefana, by za chwilę wszelkie te nadzieje obrócić w niebyt. Autor potrafi bawić się z czytelnikiem i wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze, niemal po mistrzowsku.

W każdym tomie "Skazańca" pojawiają się smaczki historyczne, które dodają całej tej serii niepowtarzalnego kolorytu. Podobnie jest w "Zawsze mnie kochaj". Mamy oto bowiem odniesienie do chociażby reformy pieniężnej i zakazu posiadania obcych walut oraz cennych kruszców, czy też przywołanie postaci Gavrilo Proncipa w kontekście liczby życia.

Piąty tom fenomenalnej serii Krzysztofa Spadło pozwolił mi odnaleźć odpowiedzi na większość pytań, jakie pojawiały się w mojej głowie podczas lektury poprzednich części. Wraz jednak z tym, przyszły kolejne dotyczące przyszłości Ropucha. Autor tradycyjnie oczywiście zostawił dla czytelnika zaskakujące zakończenie, więc czym prędzej zabieram się za szósty tom. Jeszcze bowiem jest przede mną tyle do odkrycia.

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
1434 1127 115630
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (786)

Ulubieni autorzy (186)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd