Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jak Matka Boska trafiła na księżyc

Tłumaczenie: Ryszard Wojnakowski
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,65 (43 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
8
8
12
7
13
6
5
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Wie die Madonna auf den Mond kam
data wydania
ISBN
978-83-08-04579-4
liczba stron
531
język
polski
dodała
Izabela

Przyrównywana do prozy Márqueza i filmów Kusturicy debiutancka powieść niemieckiego pisarza Rolfa Bauerdicka. Jej akcja rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku w fikcyjnej, położonej w Karpatach, w sercu Europy, wiosce Baia Luna. W tej na poły magicznej, tajemniczej miejscowości, sennie i bezpiecznie egzystującej w oddali od wielkiego świata nagle zburzone zostają spokój i harmonia. Wszystko...

Przyrównywana do prozy Márqueza i filmów Kusturicy debiutancka powieść niemieckiego pisarza Rolfa Bauerdicka. Jej akcja rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku w fikcyjnej, położonej w Karpatach, w sercu Europy, wiosce Baia Luna. W tej na poły magicznej, tajemniczej miejscowości, sennie i bezpiecznie egzystującej w oddali od wielkiego świata nagle zburzone zostają spokój i harmonia. Wszystko zaczyna się 6 listopada 1957 roku, a głównym bohaterem zdarzeń jest piętnastoletni Paweł Botev…

Ta książka to metafora pięćdziesięciu lat historii Europy Wschodniej, a jednocześnie porywająca powieść o nowomowie władzy, ciężarze winy, sile wolności i tęsknocie do wyzwolenia.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Molly książek: 1760

Miłość, komunizm i podbój kosmosu...

Powieść hipnotyzująca, magiczna magią dnia codziennego, siłą życiowej refleksji, uwikłaniem człowieka w historię, w jej niepowstrzymany pęd ku nowości, w którym nie zawsze zwykły, szary człowiek odnaleźć się potrafi, a jego próby adaptacji i przekładu innowacji na język własnych tradycyjnych realiów rodzą najbardziej groteskowe i szaleńcze owoce. Mnie powieść urzekła, zaczarowała, literacko usatysfakcjonowała w stopniu najwyższym.

Powieść intryguje tytułem, kusi klimatyczną okładką, która zawiera w sobie jakiś zalążek zamętu, jakiś znak zapytania, potrzebę dopowiedzenia czegoś, by wszystko stało się jasne. Czytelnik szukający odpowiedzi odwraca tę oprawę i wpada wprost w czarowny świat Baia Luny, osobliwej wsi w sercu Karpat, którą trzęsie Ilja Botev, miejscowy szynkarz pospołu ze swym przyjacielem od serca, miejscowym Cyganem Dimitru. Uroczy to duet, wybitny i nietuzinkowy na tle literatury wraz ze swymi pomysłami i sposobem na życie. Ich zdroworozsądkowe myślenie i to, co z niego wynika stają się jednym z głównych, groteskowych, prześmiesznych, urokliwych swą naiwnością wątków powieści. Duet Botev i Dimitru to trzymający się za ręce absurd z groteską, urzekający czarownym uśmiechem przebiegłych spiskowców demaskujących intencje mocarstw świata, a przy tym posiadające rozumne i przydymione ciężkimi życiowymi zmaganiami oczy. Przełomowy moment w dziejach ludzkości nastręcza dwóm prostym mieszkańcom Rumunii wielu podejrzeń, uzasadnionej obawy przed tym, co nowe i...

Powieść hipnotyzująca, magiczna magią dnia codziennego, siłą życiowej refleksji, uwikłaniem człowieka w historię, w jej niepowstrzymany pęd ku nowości, w którym nie zawsze zwykły, szary człowiek odnaleźć się potrafi, a jego próby adaptacji i przekładu innowacji na język własnych tradycyjnych realiów rodzą najbardziej groteskowe i szaleńcze owoce. Mnie powieść urzekła, zaczarowała, literacko usatysfakcjonowała w stopniu najwyższym.

Powieść intryguje tytułem, kusi klimatyczną okładką, która zawiera w sobie jakiś zalążek zamętu, jakiś znak zapytania, potrzebę dopowiedzenia czegoś, by wszystko stało się jasne. Czytelnik szukający odpowiedzi odwraca tę oprawę i wpada wprost w czarowny świat Baia Luny, osobliwej wsi w sercu Karpat, którą trzęsie Ilja Botev, miejscowy szynkarz pospołu ze swym przyjacielem od serca, miejscowym Cyganem Dimitru. Uroczy to duet, wybitny i nietuzinkowy na tle literatury wraz ze swymi pomysłami i sposobem na życie. Ich zdroworozsądkowe myślenie i to, co z niego wynika stają się jednym z głównych, groteskowych, prześmiesznych, urokliwych swą naiwnością wątków powieści. Duet Botev i Dimitru to trzymający się za ręce absurd z groteską, urzekający czarownym uśmiechem przebiegłych spiskowców demaskujących intencje mocarstw świata, a przy tym posiadające rozumne i przydymione ciężkimi życiowymi zmaganiami oczy. Przełomowy moment w dziejach ludzkości nastręcza dwóm prostym mieszkańcom Rumunii wielu podejrzeń, uzasadnionej obawy przed tym, co nowe i nieznane oraz impulsu do obrony wyznawanych dotąd wartości, które uosabia tytułowa Matka Boska, przebywająca rzekomo po swym wniebowzięciu na Księżycu i którą podbój kosmosu ma zdemaskować.

Bauerdick w swej powieści czaruje czytelnika również sentymentalną podróżą w świat wspomnień. Tych najgorętszych, najbardziej ckliwych wspomnień o pierwszej miłości, pierwszej namiętności, skrytych westchnieniach, pełnych napięcia snach. To książka o młodzieńczym idealizmie, o pragnieniu naprawy świata i wielkim rozczarowaniu, kiedy marzenia skonfrontują się z rzeczywistością i okaże się, iż nie my naprawiliśmy świat, a świat właśnie zepsuł nas do cna, uczynił zgorzkniałymi; że odwet nie dał wytchnienia, a jedynie ostatecznie przytłoczył ciężarem rąk skalanych zbrodnią.

Powieść również dotyka uniwersalnego tematu sytuacji jednostki w obliczu władzy, przeciwstawia sobie lokalność i szeroko pojęty kosmopolityzm, ukazuje wchłanianie ludzi żyjących na „zapleczu świata”, którzy ni stąd ni zowąd, wbrew własnej woli zostają pochłonięci w tryby przetaczającej się polityczno-historycznej machiny, która pozostawia po sobie wiele złamanych żyć, zamęt i spustoszenie. Mimo, że dzieło Bauerdicka abstrahuje od wszelkich historyczno politycznych faktów, nie trudno w tej opowieści wnuka Boteva, Pavla, która obejmuje swymi ramami wydarzenia od roku 1957 dojrzeć Rumunię pod panowaniem Ceauşescu. Są to więc dla tego kraju, podobnie jak wielu innych państw Europy Wschodniej, czasy szalejącego komunizmu, który ciemiężył obywateli na ten sam sposób jedynie pod postaciami innych dyktatorów.

Bauerdick tworzy w swej powieści niezwykły nostalgiczny klimat epoki minionej, kiedy jeszcze odcięcie od świata i jego problemów było możliwe, kiedy żyło się życiem małej zbiorowości, gdzie każdy znał każdego, gdzie wspólne zatargi ludzi jednoczyły swoistą jednością skazania na siebie. Świat niemieckiego prozaika zaludniają postaci nietuzinkowe, opisywana przez niego zbiorowość to korowód niezwykle barwnych postaci (jego niuanse dotyczące kulturowości i obyczajów Cyganów wykwitają zapewne z zainteresowań autora życiem Romów i badaniami, które w tym zakresie prowadził). Baia Luna to miejscowość zamieszkana przez zlepek kultur i narodowości (znajdą się tam Rumuni, Niemcy czy wspomniani Cyganie), co przydaje jej swoistej gwarności i różnorodności.

Reasumując – powieść godna polecenia. Wchłania czytelnika w swój świat i pozwala zatracić się w nim bez reszty. Absurdalne sytuacje i poglądy są w niej przekazane w sposób tak prostolinijny i przekonujący, że w końcu sami zaczynamy w nie wierzyć. Powieść wyróżniająca się z literatury współczesnej, podejmująca tematykę dość ważką i realizująca ją w sposób zajmujący. Widać kunszt debiutanta, który łączy tak wiele elementów, zszywa je nićmi dość kruchymi, bo ani tło geograficzne nie jest bardzo chwytliwe, ani historyczna warstwa tekstu nie jest jakaś bardzo spektakularna. A mimo wszystko powieść to klasa, to szczerość, to oryginalność. Czekam na kolejne dzieła Bauerdicka… Czekam z niecierpliwością.

Marzena Molenda

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (191)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 888
Ferula | 2014-11-15

"Wy, żyjąc tak w górach, rzeczywiście jesteście nie z tego świata."

Fikcyjny świat stworzony przez Bauerdicka, nieistniejąca wieś zagubiona pośród gór, gdzieś na prowincji, zdaje się żyć wg własnych prawideł.
Gdy macki wielkiej polityki i przemian gospodarczych dotrą i tu, spotkanie to będzie bolesne na swój sposób dla każdego mieszkańca. Wynaturzenia systemu komunistycznego, oskarżenia, etniczne przesądy, wojenne zaszłości, morderstwa i samobójstwa - wszystko odbije się na życiu prostolinijnych ludzi. Smutna opowieść to nie wszystko, jest też beztroska, absurd, zabawa, są ci, co za nic mając zdrowy rozsądek i prawa fizyki, nad flaszką cujki, rozprawiają się z polityką wielkiego świata wietrząc bolszewickie spiski. Prostoduszne rozumowanie zaś prowadzi do odważnych i przekornych wniosków, interpretacji i podważań Biblii.

"Socjalizm, komunizm, kapitalizm - w Baia Lunie pozostanie po staremu."

Porównanie historii Bauerdicka do Marqueza jest przesadne. Baia Luna i Macondo ...

książek: 1047
Izabela | 2011-03-06
Przeczytana: 2011 rok

Ta książka zauroczyłam mnie niemal od pierwszej strony. Zresztą wystarczy jedno spojrzenie na okładkę...

Akcja toczy się w małej, odciętej od świata miejscowości Baia Luna. Już sama nazwa tej miejscowości, ma w sobie coś niesamowicie magicznego. Mieszkańcy wioski żyją z dala od zgiełku wielkiego świata. Życie toczy się wokół szynku Ilji Boteva, który służy też jako sklep. Narratorem jest Pavel Botev, jego wnuk, który wspomina wydarzenia, jakie miały miejsce od 1957 roku.

Ilia wraz z Cyganem Dimitru postanawiają odnaleźć Matkę Boską, która wraz z ciałem została wzięta do nieba. Ich obsesja rozpoczyna się w dniu, kiedy słyszą o locie radzieckiego sputnika. Mają obawy kto pierwszy, czy Rosjanie czy Amerykanie odnajdzie w kosmosie Maryję i sprowadzi ją na ziemię. Przyjaciele podporządkowują swoje życie badaniom nad losami Matki wziętej do nieba.

Chociaż jest to jeden z głównych wątków książki, nie brakuje w niej innych, takich jak morderstwo, samobójstwo, polityka rumuńska i...

książek: 1889
Słowianka | 2011-09-12
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 12 września 2011

NIE MASZ CWANIAKA NAD RUMUŃSKIEGO CHOJRAKA
Powieść „Jak Matka Boska trafiła na księżyc” osadzona jest w realiach powojennej Rumuni. Historia tego kraju to dramatyczne poszukiwanie tożsamości i sojuszy obronnych, warto wspomnieć, że w 1940 roku Rumunia stanęła po stronie faszystowskich Niemiec, po czym w 1944 roku zawiązała sojusz z Aliantami, aby w 1947 roku całkowicie wejść w orbitę wpływów ZSRR i utworzyć Rumuńską Republikę Ludową. Krnąbrny duch rumuńskiego narodu dał się we znaki bratniemu narodowi już w 1965 roku gdy do władzy doszedł Nicolae Ceausescu, który proklamował zakończenie budowy socjalizmu i początek nowej „Złotej Epoki” tworzenia niezależnego od Rosji państwa komunistycznego przy wsparciu kapitału zachodniego. W rzeczywistości Ceausescu wykorzystał ideologię socjalizmu i zachodnie dewizy do stworzenia okrutnej dyktatury z aparatem terroru na czele
Na tym tle rozgrywa się akcja powieści, którą można opisać jako bajka o tym jak grupa spryciarzy z „zabitej deskami”...

książek: 3045
Abigail | 2012-06-17
Przeczytana: 04 czerwca 2012

„Don’t judge a book by its cover” mówi angielskie przysłowie. Ja przyznaję się bez bicia, że postępuję dokładnie na odwrót. Nic tak nie wpływa na moją decyzję kupna książki jak pociągająca okładka. Niestety, bardzo często przekonuję się, że za piękną okładką kryje się nieciekawa treść. Na szczęście, nie zdarzyło się to tym razem.

W książce „Jak Matka Boska trafiła na księżyc” autorowi udało się kunsztownie spleść ze sobą różne wątki: historia socjalistycznej Rumunii, pełen uroku portret życia i mieszkańców zapadłej wioski, osobista tragedia doświadczonej przez życie kobiety oraz zagadka kryminalna. A to wszystko, jak klamra, łączy ze sobą pewien fragment z księgi Apokalipsy, z którego autor czerpał inspirację: „Potem ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami (...) Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty. Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą, ażeby skoro tylko porodzi, pożreć jej Dziecko.”

Poszukiwanie...

książek: 416
Alicja | 2011-03-18
Przeczytana: 18 marca 2011

Jedna z najciekawszych, najbarwniejszych powieści jakie w życiu czytałam. Ilia, Dimitru i Paweł to James Bond w 3 osobach!

książek: 641
aniaskl | 2013-12-26
Na półkach: Przeczytane

Jak to dobrze, że pomysły autora nie skończyły się tylko na bardzo przyciągającym tytule. Zabawna i niejednowymiarowa fabuła, a te postacie, jakie barwne i tak realistycznie skonstruowane. Takie troszkę Tortilla Flat po rumuńsku, bardzo polecam!

książek: 537
Marysia | 2013-07-31
Na półkach: Przeczytane

Rzecz ciekawa, choć oczywiście mam zastrzeżenia, ale warto przeczytać!

książek: 163
esperanza | 2014-06-23
Na półkach: Przeczytane

530 stron nawet nie wiem kiedy zleciało

książek: 522
marpil | 2011-03-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 lutego 2011

5,5/6

książek: 220
Szymon | 2016-11-09
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 181 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd