Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
6,13 (16 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
3
7
3
6
5
5
4
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
8388431749
liczba stron
338
język
polski
dodała
Aleksandra

Pierwszy tom antologii najnowszej rosyjskiej fantastyki. zawiera 5 mikropowieści: Oleg Diwow "Zdrajca" (urban fantasy. Ziemia od wieków nawiedzana jest przez elfy ze świata Irrheinu, traktujące naszą planetę jako miejsce zsyłki orków i goblinów). Marina i Siergiej Diaczenko "Wilcza krew" (człowiek obdarza zwierzęta ludzkim analitycznym intelektem). Jewgienij Łukin "Robotnicy Zalustrza" (świat...

Pierwszy tom antologii najnowszej rosyjskiej fantastyki. zawiera 5 mikropowieści: Oleg Diwow "Zdrajca" (urban fantasy. Ziemia od wieków nawiedzana jest przez elfy ze świata Irrheinu, traktujące naszą planetę jako miejsce zsyłki orków i goblinów). Marina i Siergiej Diaczenko "Wilcza krew" (człowiek obdarza zwierzęta ludzkim analitycznym intelektem). Jewgienij Łukin "Robotnicy Zalustrza" (świat za lustrzaną taflą). Michail Achmanow "Kononow barbarzyńca" (parodia Conana, heros w świecie rosyjskiej mafii). Julij Burkin "Motyl i bazyliszek" (nowela znana z łamów SFinksa).

 

źródło opisu: www.solarisnet.pl

źródło okładki: www.solarisnet.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2289
Jale | 2015-09-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 września 2015

Zbiór opowiadań, który ani ziębi, ani grzeje. Są teksty z niezłymi pomysłami, wartką akcją i mięsistymi dialogami, ale są i takie, przy których można złapać się za głowę. Są historie, które gładko się czytają, ale są i takie, w których w oczy kłują rusycyzmy (Warwara, fenh shuei) i dziwotwory (wyrządzić komuś przysługę). W dodatku praktycznie każdy tekst ma jakieś mniej lub bardziej poważne wady konstrukcyjne.

"Zdrajca" Olega Diwowa - historia ćwierćelfiego maga, który musi radzić sobie w naszych czasach z orczymi mafiozami - jest napisany z tradycyjną dla tego autora werwą i specyficznym poczuciem humoru. Niestety, opowiadanie zdaje się nie mieć fabularnego kręgosłupa, blisko finału coraz mocniej doskwiera bowiem wrażenie, że wszystkie te strzelaniny, rzezaniny i bieganiny nie prowadzą w żadnym konkretnym kierunku. Ot, są, bo autor chciał się pochwalić lekkim piórem. W związku z tym opowiadanie w pewnym momencie po prostu się urywa, nie doprowadzając czytelnika do żadnej końcowej konkluzji.

Tytułowa "Wilcza krew" Diaczenków początkowo potrafi zaintrygować sprytną konstrukcją fabuły, w której przez bardzo długi czas nie wiadomo, kim są nękani przez ogromne wilki bohaterowie, jakiej są rasy i gdzie żyją. Gdy jednak w końcu staje się jasne, o kogo chodzi, i gdy poznajemy pochodzenie tejże rasy, szacunek dla Diaczenków momentalnie wietrzeje, wyłazi bowiem wtedy na wierzch durnota fabularnych podwalin. Bo niby jak jest możliwe, by rasa nie odbiegająca konstrukcją ciała od stworzeń trzymanych u Gospodarzy (ci przecież nie byli w stanie na pierwszy rzut oka ich rozróżnić) mogła śmigać sobie po drabinach, budować kusze (i z nich strzelać), malować obrazy i robić mnóstwo innych rzeczy? Przecież byłoby to fizycznie niemożliwe bez poważnych chirurgicznych bądź genetycznych ingerencji?

Podobny kłopot sprawiają "Robotnicy zalustrza" Jewgienija Łukina. Tekst jest pomysłowy - w końcu nieczęsto się zdarza, żeby akcję osadzić po drugiej stronie lustra, gdzie jest masa ludzi pracowicie odtwarzających nasze ruchy - ale im bliżej końca, tym rodzi się więcej wątpliwości. W jaki sposób tak naprawdę tworzą się zalustrza? Skąd się biorą byty zaludniające owe zalustrza? Jak się mnożą? Czym się żywią? Dlaczego odtwarzają ludzi? Przecież tak naprawdę nic z tego nie mają, prócz czasowej cielesnej powłoki? Takich podstawowych dla fabuły pytań można zadać naprawdę kilkadziesiąt. A każda ewentualna odpowiedź rodzi dziesiątki kolejnych wątpliwości. Opowiadanie jest więc dobre do (niezamierzonej przez autora) gimnastyki umysłowej, średnio się natomiast sprawdza jako miła, lekka odskocznia od siermiężnej rzeczywistości.

W efekcie najlżejszym i posiadającym najmniej logicznych luk tekstem jest "Kononow Barbarzyńca" Michaiła Achmanowa. Owszem, jest tu trochę zbyt dużo grzybów wrzuconych w barszcz (obcy przybysz, fizyczna przemiana w Conana, romans pisarzyny z rudą seksbombą, co to kasy ma jak lodu), zdarzają się irytujące "zbiegi okoliczności" (miejsce pobytu zagubionego inklina obcego), a w finale lekko denerwuje dobroć bohaterki, ale nowelę czyta się szybko i przyjemnie, a i humor bywa sympatyczny.

Zaś na deser wydawca zostawił... czysty bełkot. Najkrótszy, ale i najgorszy tekst zbioru. "Motyla i bazyliszka" Julija Burkina. Powiem tylko tyle, że za to, że bohater wrobił ratującego mu życie chirurga w aferę łapówkarską, co skończyło się więzieniem, Szatan himself zmienił bohatera w... bazyliszka, i teraz bazyliszek sobie siedzi pod ziemią, wyżywa się na służących mu żmijach i pisuje listy do synka o tym, że ogląda polarne niedźwiedzie. Po czym listy są wysyłane przez... dwa skrzaty.

Antologia nie jest więc może jakąś katastrofą, ale do szczególnie udanych też nie sposób ją zaliczyć.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To

Świetna, ale zdecydowanie za długa. Wiele niepotrzebnych wątków, scen, które tak naprawdę niczego nie wnoszą, a tylko wydłużają lekturę. No i trzeba p...

zgłoś błąd zgłoś błąd