Jale 
status: Czytelnik, dodał: 278 książek i 1 cytat, ostatnio widziany 2 godziny temu
Teraz czytam

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-23 01:43:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Kuzynki (tom 2)

Pierwszy tom cyklu, "Kuzynki", musiał być potknięciem. Ładnie napisany, wartki, z sympatycznymi bohaterkami - cóż z tego, że praktycznie nieodróżnialnymi charakterologicznie. Bardzo przyjemna książka, do której za jakiś czas chętnie wrócę. W przeciwieństwie do "Księżniczki".

Kontynuacja przygód alchemiczki Stanisławy, wampirzycy Moniki i informatyczki Katarzyny, z którymi trzyma się blisko...
Pierwszy tom cyklu, "Kuzynki", musiał być potknięciem. Ładnie napisany, wartki, z sympatycznymi bohaterkami - cóż z tego, że praktycznie nieodróżnialnymi charakterologicznie. Bardzo przyjemna książka, do której za jakiś czas chętnie wrócę. W przeciwieństwie do "Księżniczki".

Kontynuacja przygód alchemiczki Stanisławy, wampirzycy Moniki i informatyczki Katarzyny, z którymi trzyma się blisko alchemik Michał Sędziwój, wraca w standardowe koleiny stylu Pilipiuka. Znów królują telegraficzne skróty, gimnazjalna psychologia postaci oraz historyczna zupa, w której obok faktów pływają autorskie fantazje. Co gorsza, próżno tak naprawdę szukać tu intrygi, bo trudno za taką uznać kuriozalne wyczyny dwóch Węgrów, polujących na Monikę w sposób żenująco głupi, czy plątanie się gdzieś na obrzeżach narracji Bractwa Drugiej Drogi, planującego ukatrupienie Sędziwoja.

Liczyłem na miłą, zabawną kontynuację przygód trzech niewiast, dostałem natomiast głupawą młodzieżówkę, która donikąd nie dąży, jakby napisana wyłącznie dlatego, że oczekiwali tego czytelnicy. A że w trakcie pisania nie przyszedł autorowi do głowy żaden konkretniejszy pomysł, to - no cóż - wyszło, jak wyszło...

pokaż więcej

 
2019-01-17 09:50:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Ramotka z dawnych lat, oparta na dość interesującym pomyśle, ale napisana mocno przeciętnie i dziś już raczej mająca wydźwięk kiczu.

Prawnik prowadzący walkę o prawa do pośmiertnie wydanych, wybitnych powieści i sztuk pewnego pisarza, zaczyna się orientować, że coś jest ze sprawą nie tak. Wdowa, w imieniu której występuje, ciśnie na ekshumację, podejrzewając, że na mężu były prowadzonej...
Ramotka z dawnych lat, oparta na dość interesującym pomyśle, ale napisana mocno przeciętnie i dziś już raczej mająca wydźwięk kiczu.

Prawnik prowadzący walkę o prawa do pośmiertnie wydanych, wybitnych powieści i sztuk pewnego pisarza, zaczyna się orientować, że coś jest ze sprawą nie tak. Wdowa, w imieniu której występuje, ciśnie na ekshumację, podejrzewając, że na mężu były prowadzonej jakieś eksperymenty medyczne. Nieletni syn, który na prawach zyska najwięcej, ciągle ucieka z domu i jest zwyczajnie nieuchwytny, choć najwyraźniej zna jakieś kluczowe dla sprawy detale. Szef wydającego kolejne książki ośrodka, w którym zmarł pisarz, odmawia jakichkolwiek informacji na temat pochodzenia dzieł, co jest tym bardziej zastanawiające, że za życia pisarz tworzył głównie knoty. Zaś jeden z rozmówców prawnika i jego przyjaciółka dowodzą, że w wydanych pośmiertnie utworach są rzeczy, których pisarz znać tak naprawdę nie mógł. Czy więc na pewno zmarł...?

Jak widać z powyższego, zagadka została zgrabnie skonstruowana i przy odrobinie pisarskiego talentu jej wyjaśnienie swobodnie powinno utrzymać czytelnika przy lekturze. Niestety, talentu zabrakło. Opowieść - mimo skromnej przecież objętości - jest niemożliwie rozwleczona, opierając się głównie na wiejących pustką, enigmatycznych dialogach. Co gorsza, dialogi te są chwilami wyczuwalnie sztuczne, z dużą dawką emfazy i irytującą powtarzalnością niektórych fraz (np. "To nie o to chodzi"). Źle też się dzieje z psychologią postaci, bohaterowie bowiem notorycznie popadają z jednej skrajności w drugą, przez co wiele scen wypada fatalnie pretensjonalnie. Trudno więc uznać "Próg nieśmiertelności" za lekturę jakoś szczególnie wartą polecenia.

pokaż więcej

 
2019-01-16 02:16:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Uff... Niełatwa lektura. I to z kilku powodów. Przede wszystkim - nie do końca wiadomo, o czym jest powieść. Główny zrąb fabuły mówi o powrocie do Avicenny, fikcyjnego kalifornijskiego miasta, pewnego obieżyświata, który zaczepia się w domu przyjaciela z czasów młodości. Poznaje żyjącą z nim dziwną, starszą kobietę, spotyka swoją dawną dziewczynę i zostaje wciągnięty do Ligi Archaicznych... Uff... Niełatwa lektura. I to z kilku powodów. Przede wszystkim - nie do końca wiadomo, o czym jest powieść. Główny zrąb fabuły mówi o powrocie do Avicenny, fikcyjnego kalifornijskiego miasta, pewnego obieżyświata, który zaczepia się w domu przyjaciela z czasów młodości. Poznaje żyjącą z nim dziwną, starszą kobietę, spotyka swoją dawną dziewczynę i zostaje wciągnięty do Ligi Archaicznych Przyjemności, czyli swego rodzaju stowarzyszenia miłośników średniowiecza i renesansu, którego członkowie organizują sobie co jakiś czas potańcówki i turnieje. Na jednej z takich imprez zauważa nastolatkę, która zdaje się mieć rzeczywiste wiedźmie moce. I... tyle. Mija strona dwusetna (z łącznie 264), i nadal nie wiadomo, co ma być sednem opowieści. Przyznam, że to bardzo frustrująca okoliczność.

Drugi problem to brak punktów zaczepienia. Autor tak skrzętnie ukrywa jakiekolwiek wskazówki, które mogłyby pomóc w rozszyfrowaniu tego, co się dzieje przed oczami czytelnika, że bardzo szybko narasta znużenie, i zarazem irytacja. Na przykład enigmatycznymi dialogami, w których nikt nikomu nie odpowiada wprost na zadane pytanie, a wiele odpowiedzi jest tak mglistych i pokrętnych, że tylko pogłębiają chaos i zniechęcają do dalszej lektury.

Trzeci problem to tłumaczenie. Niby jest bogate i w miarę potoczyste, ale tu i ówdzie można przyłapać tłumaczkę na nieznajomości rzeczy (Metro Transit, czyli w sumie komunikacja miejska, to dla niej "tranzyt metra", opisywana jako morgensztern broń jest w istocie kiścieniem), w związku z czym nie można mieć pewności, czy wszystko, co czytamy, rzeczywiście odpowiada zamysłowi autora.

Na to zaś nakłada się przesadna kwiecistość stylu, ze swego rodzaju idée fixe na punkcie znajdowania oryginalnego, nie powtarzającego się określenia na sposób wypowiadania słów przez bohaterów. W efekcie książkę czyta się mozolnie, bez szczególnego zainteresowania mętną, nie podążającą w żadnym konkretnym kierunku fabułą, w dodatku z gasnącą nadzieją, że finał będzie cokolwiek wieńczył. Dopiero na ostatnich może 40 stronach niespodziewanie otwiera się kuferek z tajemnicami i można wreszcie z grubsza zrozumieć, czego świadkami jesteśmy, ale nadal nie rekompensuje to trudu przedzierania się przez wcześniejsze 220 stron niezobowiązującego bajdurzenia.

pokaż więcej

 
2019-01-14 00:43:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Bardzo przyzwoita antologia, wyraźnie lepsza od poprzedniej ("Nebula '92"). Co jest dziwne zważywszy na biadolenie autora jednego z zawartych w niej esejów, że rok 1993 to upadek literatury fantastycznej.

Nietuzinkowo i ciekawie wypada "Człowiek, który wiosłował dla Krzysztofa Kolumba" Ellisona, w sposób lekki i dowcipny, a przy tym nieco złośliwy, pogrywając z codziennymi zjawiskami i...
Bardzo przyzwoita antologia, wyraźnie lepsza od poprzedniej ("Nebula '92"). Co jest dziwne zważywszy na biadolenie autora jednego z zawartych w niej esejów, że rok 1993 to upadek literatury fantastycznej.

Nietuzinkowo i ciekawie wypada "Człowiek, który wiosłował dla Krzysztofa Kolumba" Ellisona, w sposób lekki i dowcipny, a przy tym nieco złośliwy, pogrywając z codziennymi zjawiskami i historycznymi faktami. Opowiadanie jest na tyle niejasne znaczeniowo, że pozostawia czytelnikowi szerokie pole do interpretacji. Świetne są "Groby" Haldemana, nagrodzone Nebulą za krótką formę. Klasycznie jak na autora poruszające tematykę wojenną, budują niesamowity klimat dyskretnie odrealnionej rzeczywistości, finiszując jak rasowa opowieść grozy. Drugie króciutkie opowiadanie, "Alfred" Lisy Goldstein, wzrusza z kolei prostotą narracji i ogólną wymową.

Drugi z nagrodzonych Nebulą tekstów, "Georgia on my mind" Sheffielda, dosłownie wsysa czytelnika świetnie zbudowaną intrygą, łączącą zapomniane już dzieje archaicznej informatyki z zagadką niemal kryminalną z połowy XIX wieku, w co dodatkowo został wplątany wątek obcej rasy. Równie ciekawie wypada "Anglia wyruszyła w morze" Terry'ego Bissona, choć w jej przypadku siłą jest nie intryga, a zwariowany pomysł i specyficzny, klasycznie brytyjski styl narracji. Przeurocza jest też "Śmierć na Nilu" Connie Willis - mocno enigmatyczna, ale wzbudzająca chwilami silne emocje w stosunku do niektórych opisywanych postaci.

Wyraźnie słabiej wypada ostatnie opowiadanie zbioru, nagrodzone Nebulą "Tej nocy pochowaliśmy Psa Szos" Jacka Cady'ego. Jest mocno osadzone w amerykańskiej kulturze, której jednym z rdzeni jest uwielbienie dla samochodów, co samo w sobie akurat nie przeszkadza, ale szwankuje w nim tłumaczenie (przykładowo Duży Kot wbrew pozorom powinien figurować jako Duży Cat, bo Cat to może i kot, ale w tym wypadku przede wszystkim skrót od Caterpillara, czyli marki buldożera), a całość została napisana o tyle niezręcznie, że początkowo sugeruje istnienie żywych samochodów. Po czym okazuje się, że motyw fantastyczny w rzeczywistości dotyczy zupełnie czego innego, w pewnym sensie rozczarowująco trywialnego i nie usprawiedliwiającego rozdymania opowieści do tak sążnistej objętości.

Natomiast zupełnym nieporozumieniem jest "Licencja" John Kessela, w pełni zrozumiała wyłącznie dla zakochanych w baseballu Amerykanów, którzy emocjonują się najdrobniejszymi detalami rozgrywki, a do tego tak naprawdę pozbawiona fantastyki, za którą robi obecność w ligowych rozgrywkach lat 1960. Fidela Castro i George'a Busha. Podobnie irytuje wciśnięcie nieciekawego, okręconego wokół dzierganej tępawym dłutem intrygi, fragmentu "Czerwonego Marsa" Kima Stanleya Robinsona.

Pomijając te ostatnie potknięcia książka naprawdę dobrze się czyta, a zawarte w niej pomysły przywracają wiarę w niegasnącą kreatywność nie tylko tuzów literatury fantastycznej, ale i tych mniej znanych u nas autorów.

pokaż więcej

 
2019-01-10 16:39:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Mimo że jest to debiutancki zbiór opowiadań Żwikiewicza, to zastosowany w nim język już wymaga od czytelnika orki nie jednym koniem, a dwoma wołami. Słownictwo jest rozkrzewione, metafory piętrowe, a sens sypnięty okruszkami, które pracowicie trzeba zbierać, żeby wreszcie chwycić nić intrygi. Ta bowiem objawia się dopiero z czasem, często pod sam koniec historii, przez co trzeba błądzić... Mimo że jest to debiutancki zbiór opowiadań Żwikiewicza, to zastosowany w nim język już wymaga od czytelnika orki nie jednym koniem, a dwoma wołami. Słownictwo jest rozkrzewione, metafory piętrowe, a sens sypnięty okruszkami, które pracowicie trzeba zbierać, żeby wreszcie chwycić nić intrygi. Ta bowiem objawia się dopiero z czasem, często pod sam koniec historii, przez co trzeba błądzić dłuższą chwilę po omacku. I tak cztery razy. Bo są cztery opowiadania.

Najcięższe gatunkowo są pierwsze i ostatnie opowiadanie. Pierwsze, "Zerwane ogniwo", proponuje koncepcję wdrukowywania kompletu wiedzy i wspomnień z jednej osoby na drugą, mającą się dopiero narodzić. Dzięki temu na przykład naukowcy będą w stanie nieprzerwanie prowadzić prace nad konkretnym tematem i osiągać coraz lepsze wyniki badań. Co - tak notabene - może prowadzić do różnych zagrożeń, wliczając w to istnienie samej cywilizacji. Drugie opowiadanie, tytułowe, osnute jest z kolei wokół możliwości prostego i taniego zainicjowania wybuchu Słońca, który zmiótłby cały Układ Słoneczny. Motywacje bohaterów są raczej bezsensowne, ale rozwój akcji odsłania drugie dno problemu, rekompensując początkowe mielizny pomysłu.

"Kłamstwo" jest znacznie lżejsze i prostsze, choć - w sumie podobnie, jak poprzednie dwa opowiadania - gorzkie i mimo wszystko fatalistyczne w wymowie. Najsłabiej ze zbioru wypada "Marzenie", powstałe prawdopodobnie pod wrażeniem lektury "Kronik marsjańskich" Bradbury'ego i będące raczej czymś w rodzaju suity, która zamknięta zostaje dość mglistym finałem.

Lektura książeczki - przy uważnym czytaniu - potrafi zapewnić chwilę intelektualnej rozrywki, ale lepiej skubać opowiadania po jednym na raz, a i do tego trzeba przymknąć oko na chwilami ewidentnie niedobre dialogi.

pokaż więcej

 
2019-01-10 16:38:37
Dodał do serwisu książkę: Nie święci...
 
2019-01-10 16:06:18
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-10 16:06:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-10 16:05:45
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-10 16:05:35
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-10 16:05:29
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-10 16:05:26
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać, Posiadam
 
2019-01-04 04:40:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Osobiście wolę książki, które się kończą, a nie urywają. Niestety, "Kartoflada" zalicza się do tej drugiej kategorii, co z automatu psuje mi jej ogólną ocenę. Ale to przecież nie jedyny mankament tej powieści.

Źle jest też z zawiązaniem fabuły, które - przynajmniej z mojej perspektywy - przeciętnie zachęca do lektury. Ot, dwóch poszkodowanych przez życie dziwaków rusza odebrać list polecony z...
Osobiście wolę książki, które się kończą, a nie urywają. Niestety, "Kartoflada" zalicza się do tej drugiej kategorii, co z automatu psuje mi jej ogólną ocenę. Ale to przecież nie jedyny mankament tej powieści.

Źle jest też z zawiązaniem fabuły, które - przynajmniej z mojej perspektywy - przeciętnie zachęca do lektury. Ot, dwóch poszkodowanych przez życie dziwaków rusza odebrać list polecony z położonej na warszawskim Paluchu placówki Nowoczesnej Poczty (nietrudno zgadnąć, że pierwowzorem NP był InPost). Ponieważ listu tam już nie ma, konieczna jest wyprawa do Łodzi, do głównego magazynu. Po drodze do bohaterów dołącza autostopowicz, który zaczyna opowiadać dzieje swojego życia. I tu dochodzimy do punktu drugiego mojej listy "nie lubię". Otóż nie lubię, jak książka jest o niczym. A ta właśnie taka jest. Nic z niej nie wynika, donikąd nie dąży, i niczego nie uczy. Jest krotochwilą napisaną dla upojenia się głębią własnej wyobraźni i bogactwem zastosowanego języka. Kto tego nie docenia, ten frajer.

Mimo to przyznaję, że "Kartofladę" - jeśli już w nią wsiąknąć i przestać zwracać uwagę na to, że "intryga" jest dla autora słowem obcym - czyta się całkiem nieźle. Niektóre historie są napisane z błyskotliwą swadą, inne znowuż z dosadnym humorem, a wszystko okrasza mocne, czy wręcz wulgarne słownictwo. Co jest jak najbardziej zrozumiałą manierą, bo o Polsce, Polakach i ich poplątanych losach niekiedy po prostu nie da się inaczej pisać. Z tego też względu doceniam fragment o Łodzi, wyjątkowo wredny, ale i wyjątkowo prawdziwy.

Ogólnie jednak, a już zwłaszcza w świetle finału, "Kartoflada" rozczarowuje mimo wszystko błahą zawartością, tym bardziej, że finał nie uzasadnia trudu włożonego przez czytelnika w jej lekturę. Co skutkuje silnym przeświadczeniem bezcelowego zmarnowania czasu.

(Esensja.pl)

pokaż więcej

 
2018-12-31 23:16:25
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Wojna starego człowieka (tom 1)

"Wojna starego człowieka" to dość zaskakująca książka. Całe jej segmenty, a chwilami nawet warstwa uczuciowa czy klimatyczna, są niemal żywcem przeniesione z "Wiecznej wojny" Haldemana i "Kawalerii kosmosu" Heinleina. Bywa, że podobieństwa do tych powieści są tak silne, iż ma się podczas lektury odczucie, jakby autor bez większego skrępowania żerował na ich popularności i drapował swoją... "Wojna starego człowieka" to dość zaskakująca książka. Całe jej segmenty, a chwilami nawet warstwa uczuciowa czy klimatyczna, są niemal żywcem przeniesione z "Wiecznej wojny" Haldemana i "Kawalerii kosmosu" Heinleina. Bywa, że podobieństwa do tych powieści są tak silne, iż ma się podczas lektury odczucie, jakby autor bez większego skrępowania żerował na ich popularności i drapował swoją historię tak, by czytelnik od razu ją polubił. Trochę na zasadzie coveru znanego, łatwo wpadającego w ucho przeboju. Mamy więc dynamiczne szkolenie, mnogość potyczek z rozmaitymi obcymi i fruwające flaki, a do tego poczucie beznadziejności wojen, świadomość zerwania więzi z ziemską społecznością oraz trudności w utrzymaniu jakichkolwiek relacji osobistych, czego przyczyną jest ogromne rozproszenie jednostek i niska przeżywalność rekrutów.

Na szczęście Scalzi nie poprzestał na wymieszaniu klocków wymontowanych ze starszych zabawek. Do pichconej potrawki dorzucił sporą dawkę naturalnego, niekiedy nieco cynicznego humoru, a całość oparł na nietuzinkowym pomyśle, wyglądającym na sprytny ukłon w kierunku starszego czytelnika. Wymyślił sobie bowiem, że bohaterem zostanie 75-letni senior. Że cała przygoda - chwilami mordercza i brutalna - wystartuje z kolekcją podupadających na zdrowiu, pomarszczonych emerytów, którzy zapisawszy się do galaktycznego wojska tracą obywatelstwo, wszelkie wypracowane przywileje, a nawet kontakt z najbliższą rodziną, w zamian otrzymując możliwość zostania poszatkowanym, ugotowanym, zamrożonym, rozsadzonym czy zjedzonym na jednej z odległych, skolonizowanych przez ludzi planet. A wszystko to za odmłodzenie. Coś, czego nikt na Ziemi nie potrafi uzyskać. Przy czym jest to jedyna dostępna Ziemianom droga w kosmos. No, chyba że jest się Hindusem, Norwegiem lub Kazachem. Ci mogą latać jako regularni koloniści. Cała reszta robi za mięso armatnie, a i to wyłącznie po przekroczeniu 75 roku życia.

A ponieważ Scalzi ma lekkie pióro, a do tego potrafi odmalowywać żywe postaci i dbać o odpowiednie proporcje dialogów, akcji i fabularnej podbudowy, książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością. Szkoda tylko, że wydawnictwo Akurat poprzestało na przypomnieniu (w innym tłumaczeniu) jedynie pierwszego tomu serii. Drugi, wydany niemal dekadę temu przez ISĘ, jest już trudny do dostania, a pozostałe cztery jak dotąd nie doczekały się przekładu. Szkoda by było, gdyby nie trafiły na nasz rynek...

(Esensja.pl)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
2379 284 1978
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (10)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd