Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielkie solo Antona L.

Tłumaczenie: Ryszard Turczyn
Wydawnictwo: Czytelnik
7,15 (66 ocen i 10 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
7
8
14
7
21
6
11
5
5
4
1
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Grosses Solo für Anton
data wydania
ISBN
8307016460
liczba stron
224
słowa kluczowe
powieść niemiecka
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
PaniKa

Punktem wyjścia powieściowej akcji jest tajemnicza katastrofa kosmiczna - pewnej nocy znikają wszyscy zamieszkujący naszą planetę ludzie, z wyjątkiem jednego: przeciętnego urzędnika skarbowego. W rozpadającej się cywilizacji, wypieranej przez bujną przyrodę, śledzimy frapujące sam na sam człowieka z miastem, jego usiłowania, aby dociec, dlaczego ocalał właśnie on. "Wielkie solo Antona L." to...

Punktem wyjścia powieściowej akcji jest tajemnicza katastrofa kosmiczna - pewnej nocy znikają wszyscy zamieszkujący naszą planetę ludzie, z wyjątkiem jednego: przeciętnego urzędnika skarbowego. W rozpadającej się cywilizacji, wypieranej przez bujną przyrodę, śledzimy frapujące sam na sam człowieka z miastem, jego usiłowania, aby dociec, dlaczego ocalał właśnie on.

"Wielkie solo Antona L." to błyskotliwy żart literacki, swoista robinsonada, napisana z charakterystycznym dla Rosendorfera dowcipem, pomysłowością i darem zajmującego opowiadania.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 299
Gapcio | 2015-09-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Rosendorfer to intrygujący pisarz. Zakręconym fabularnie "Budowniczym ruin" dał dowód swego kunsztu budowniczego książek, "Wielkie solo Antona F." to z kolei próba zmierzenia się z satyrą.
Tytułowy bohater budzi się pewnego czerwcowego dnia i ze zdumieniem (oraz nie bez pewnej satysfakcji) stwierdza, że wszyscy jego bliźni zniknęli. Motyw to popularny i chętnie eksploatowany przez literatów czy przemysł filmowy, ale autor wyzyskuje go niesztampowo. Oczywiście, takie zawiązanie akcji zawiera w sobie możliwości nieskończonych przygód i Rosendorfer faktycznie nie skąpi nam tajemniczych wydarzeń, większość energii poświęcając jednak na subtelne drwienie ze swojego bohatera, a za jego pośrednictwem, z całego gatunku ludzkiego. Człowiek, który samotnie przetrwał taką zagładę, jest w zamyśle autora reprezentatywny dla ludzkości i w osobie Antona L. rzeczywiście otrzymujemy swoistego everymana. Jest to niepozorny urzędnik skarbowy, który przy bliższym poznaniu ujawnia ułomności, słabości, dziwactwa. Co więcej, inne postaci, które poznajemy dzięki retrospekcji, również nie są takich dziwactw pozbawione, a beznamiętny sposób, w jaki autor je przybliża, z pewnością nie ujmuje im komizmu. Rosendorfer rozporządza bowiem talentem komicznym, którego wykwity niekiedy objawiają się wprost, innym zaś razem są zakamuflowane i wymagają klucza.
Wróćmy jednak do tajemniczej przygody, zarazem wartości dodanej oraz wady powieści. Wieńczy ją mianowicie dość niespodziewany, eschatologiczny finał, w którym Rosendorfer idzie niestety na skróty. Wygląda to trochę, jakby opowiadanie mające zasadzać się na puencie wymknęło mu się spod kontroli, a część epicka, mająca w zamierzeniu jedynie zmierzać do tej puenty, rozrosła się ponad miarę, przynosząc zasadniczą treść, której ta wydumana nie zdołała przyćmić. Albo też część fabularna miała być podstawową materią powieści, zakończenie zostało zaś dopisane na kolanie, by wyróżnić "Wielkie solo" spośród innych tekstów i nadać mu nieco metafizycznej wagi.
Powieść jest zatem niedoskonała na płaszczyźnie technicznej, bo warstwa alegoryczno-eschatologiczna nie jest odpowiednio głęboko osadzona w strukturze dzieła, sprawia wrażenie dodanej na siłę, gryzie się z warstwą podstawową; jest również niedoskonała w wymiarze koncepcyjnym, bo jeśli coś jest dobrą literaturą rozrywkową, powinno nią pozostać; ambicja twórcy, by przydać rozrywce pierwiastka "wyższego", potrafi całość rozsadzić i tak jest chyba w tym przypadku.
Mimo to nie żałuję lektury "Wielkiego sola", bo Rosendorfer potrafi nadać swym dziełom indywidualne piętno, wyryć pomiędzy wierszami znak firmowy, którego nie sposób wprawdzie dostrzec patrząc wprost, ale którego zarys, objawiający się gdzieś na granicy widzialnego, bez wątpienia nie zdobyłby aprobaty osób skromnych i przyzwoitych.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dom sióstr

Kryminałem bym tego nie nazwała, bo nie czułam tego specyficznego "napięcia" jakie zwykle czuję przy tego typu książkach. Natomiast zdaje so...

zgłoś błąd zgłoś błąd