Gapcio 
Specjalista w zakresie symulacji zrozumienia.
Wrocław, status: Czytelnik, dodał: 15 książek, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-11 10:21:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Dylemat owoców zatrutego drzewa to w odniesieniu do tworów kultury zagadnienie tak ciekawe, jak złożone; „Mszę za miasto Arras” pozwoliłem sobie jednak rozpatrywać w oderwaniu od współpracy autora ze Służbą Bezpieczeństwa. Ba, zignorowałem nawet jego inspirację wydarzeniami Marca ’68. Bo też Szczypiorski napisał rzecz uniwersalną.
A zatem i smakowity sztafaż schyłku Księstwa Burgundii jest...
Dylemat owoców zatrutego drzewa to w odniesieniu do tworów kultury zagadnienie tak ciekawe, jak złożone; „Mszę za miasto Arras” pozwoliłem sobie jednak rozpatrywać w oderwaniu od współpracy autora ze Służbą Bezpieczeństwa. Ba, zignorowałem nawet jego inspirację wydarzeniami Marca ’68. Bo też Szczypiorski napisał rzecz uniwersalną.
A zatem i smakowity sztafaż schyłku Księstwa Burgundii jest tylko atrakcyjnym dodatkiem do opowieści o władzy, manipulacji i fanatyzmie. Opowieści o tym, jak wykorzystać czające się w ludzkiej duszy demony do sterowania nastrojami oraz przemianami społecznymi. Opowieści stawiającej smutną diagnozę i dalekiej od dydaktyzmu.
I tylko ciężko mi się było wgryźć w stylizację, która wydała mi się zrazu sztuczna i niekonsekwentna; z czasem wrażenie to jednak ustąpiło, i to ustąpiło zachwytowi, bo natykałem się na kolejne perełki. Zaś zdanie „Chciałbyś książętom zwalić na barki wszystkie ciężary człowieczeństwa, aby samemu świstać swobodnie” nie tylko ostatecznie przekonało mnie o językowym (i nie tylko) wyczuciu Szczypiorskiego, ale i dostarczyło niezbitego dowodu, że „Msza za miasto Arras” jest osiągnięciem artystycznym nieopatrzonym terminem ważności.

pokaż więcej

 
2018-11-10 19:05:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Druga połowa XX wieku posłużyła co znaczniejszym literatom do rozliczania się z pierwszą; Rosendorfer nie jest tu wyjątkiem. Jego bohater, z racji zatrudnienia konfrontowany z okropieństwami wojny jeszcze długo po jej zakończeniu, odmawia w końcu wiary w istnienie takiego świata, czyli, innymi słowy, ucieka w paranoję, by nie popaść w obłęd.
Rosendorfer jest przy tym bardzo dowcipny, sięgając...
Druga połowa XX wieku posłużyła co znaczniejszym literatom do rozliczania się z pierwszą; Rosendorfer nie jest tu wyjątkiem. Jego bohater, z racji zatrudnienia konfrontowany z okropieństwami wojny jeszcze długo po jej zakończeniu, odmawia w końcu wiary w istnienie takiego świata, czyli, innymi słowy, ucieka w paranoję, by nie popaść w obłęd.
Rosendorfer jest przy tym bardzo dowcipny, sięgając z talentem po sprawdzone narzędzie, czyli nadmiar szczegółów. Jest też nader konsekwentny, główną kategorię porządkującą przedstawiony świat zapożyczając ze świata estetyki; jest nią oczywiście brzydota, podkreślana przede wszystkim w opisach postaci ludzkich.
Niewykluczone jednak, że jest ze mnie stary nadinterpretujący dewiant, a cała rzecz istotnie stanowi jedynie celną satyrę na środowisko prawnicze, pełną absurdalnych aktów i głoszonych jak najpoważniej szalonych teorii. I w takim wypadku godna jest najwyższej uwagi, bo Rosendorfer to pisarz szczwany i biegły, a jego urzędowy tłumacz Ryszard Turczyn jak zwykle oddaje mu sprawiedliwość.
Bardzo cenię sobie książki, które wzbudzają we mnie śmiech podszyty ledwo uchwytnym niepokojem. Po lekturze Rosendorfera niepokój pozostaje nawet wtedy, gdy śmiech dawno już przebrzmiał.

pokaż więcej

 
2018-11-10 19:04:46
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

To opowieść o łotrze, ale nie opowieść łotrzykowska. To historia o ludziach, gorzka i smutna.
Prolog obiecuje przednie językowe doznania, ale Shepard dotrzymuje obietnicy ze zmiennym powodzeniem. Atmosfera „Pięknej krwi” jest też niestety mniej przejmująca i tajemnicza, niż było to w przypadku „Smoka Griaule”. Nie wspominając, że postaci kobiece są tu zarysowane dość grubo; całe szczęście, że...
To opowieść o łotrze, ale nie opowieść łotrzykowska. To historia o ludziach, gorzka i smutna.
Prolog obiecuje przednie językowe doznania, ale Shepard dotrzymuje obietnicy ze zmiennym powodzeniem. Atmosfera „Pięknej krwi” jest też niestety mniej przejmująca i tajemnicza, niż było to w przypadku „Smoka Griaule”. Nie wspominając, że postaci kobiece są tu zarysowane dość grubo; całe szczęście, że choć ostatnia z trzech kobiet protagonisty nie miała gigantycznych piersi.
Lecz Shepard to wciąż sprawny opowiadacz i łatwo dać mu się porwać. Do tego jego opowieść charakteryzuje się swoistą harmonią i zdolna jest nieco tej harmonii udzielić umysłowi nieszczególnie opornego czytelnika.

pokaż więcej

 
2018-10-07 12:58:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Wojenna tułaczka i walka o przetrwanie opisane po prostu, bez pompatycznych przerysowań, tanich chwytów czy płaczliwych tonów. Józef Hen sfabularyzował własne doświadczenia, dla współczesnego człowieka niewyobrażalne, z ogromnym wyczuciem. Dodatkowym smaczkiem jest egzotyczna sceneria Azji Środkowej z jej odmienną i trudną do przeniknięcia kulturą.
Nie ma tu polityki, wielkich przemian...
Wojenna tułaczka i walka o przetrwanie opisane po prostu, bez pompatycznych przerysowań, tanich chwytów czy płaczliwych tonów. Józef Hen sfabularyzował własne doświadczenia, dla współczesnego człowieka niewyobrażalne, z ogromnym wyczuciem. Dodatkowym smaczkiem jest egzotyczna sceneria Azji Środkowej z jej odmienną i trudną do przeniknięcia kulturą.
Nie ma tu polityki, wielkich przemian dziejowych, mądrego gadania nie zawsze mądrych głów. Jest tylko człowiek – który, nie z własnej woli, musi spróbować ocalić swe człowieczeństwo w obliczu głodu, w obliczu zimna, w obliczu pokus łatwych rozwiązań.
Druga część powieści to historia miłości. Miłości trudnej, nieksiążkowej. I, jak się okazuje, prawdziwej. Bo taka jest ta proza – prawdziwa. Napisana z wątroby. Z nieprzezwyciężalnej potrzeby. Żadna pisana dzisiaj książka o tamtych czasach nie będzie miała tej siły.
Według Rilkego prawo bycia pisarzem przysługuje jedynie temu, kto nie może nim nie być. Józef Hen bez trudu spełnia ten wyśrubowany warunek.

pokaż więcej

 
2018-09-25 18:12:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Większość doktryn łatwo wykpić. Nieco trudniej uczynić to przy użyciu ich własnego arsenału. A naprawdę ciężko jest zrobić to na najwyższym literackim poziomie. Tymczasem Terlecki dokonał tego wszystkiego, prezentując odbiorcy prawdziwe cudo. I dziw bierze, że niemal nikt już dziś, w trzydziestą ledwie rocznicę publikacji powieści, o tym nie pamięta.
Oto Stanisław August podejmuje ostatnią...
Większość doktryn łatwo wykpić. Nieco trudniej uczynić to przy użyciu ich własnego arsenału. A naprawdę ciężko jest zrobić to na najwyższym literackim poziomie. Tymczasem Terlecki dokonał tego wszystkiego, prezentując odbiorcy prawdziwe cudo. I dziw bierze, że niemal nikt już dziś, w trzydziestą ledwie rocznicę publikacji powieści, o tym nie pamięta.
Oto Stanisław August podejmuje ostatnią próbę ratowania upadającej Rzeczypospolitej. Pragnie złożyć Katarzynie Wielkiej pewną propozycję, a tajną misję powierza jednemu z ostatnich ludzi, jakim jeszcze ufa. Hrabia misję przyjmuje i rusza w nią niezwłocznie w towarzystwie swego sługi i przyjaciela, który charakteryzuje się bardzo kompaktowymi gabarytami oraz skłonnością do filozofowania.
Autor rozprawia się tu z różnymi prądami umysłowymi oświecenia – przede wszystkim oczywiście z racjonalizmem – a używa do tego popularnej w epoce formuły dziennika z podróży. Sama podróż jednak – ku bezbrzeżnemu zdumieniu jej głoszących prymat rozumu uczestników – obfituje w epizody umykające tegoż rozumu władzy. Hrabiemu oraz jego słudze przyjdzie się bowiem w nader bolesny sposób przekonać, że granicę możliwości tak poznawczych, jak i sprawczych człowieka można bez wysiłku wytyczyć.
Terlecki tka narrację gęstą i nieoczywistą, każe swym bohaterom roztrząsać wzniosłe zagadnienia, by za chwilę pchnąć ich w okoliczności bardzo od tych zagadnień odległe. Jego poczucie humoru jest przewrotne i bezlitosne, a kunszt, objawiający się również poprzez zabawę literackimi konwencjami, budzi najwyższe uznanie.
Ciekawą, choć może ślepą ścieżkę interpretacyjną można wytyczyć poprzez uznanie jednej z postaci za materializację w powieści samego autora. Pomniejsza demiurgowatość tejże postaci pozwala wówczas doszukać się w całej intrydze wielkiej i brutalnej mistyfikacji, ideologicznej walki o dusze bohaterów.
Mnogość możliwych odczytań to tylko jedna z rozlicznych zalet tej nietuzinkowej powieści. Zachęcam do samodzielnego odkrywania pozostałych. I pamiętajmy, jak poucza Terlecki, że nie da się życia upakować w definicje. A nawet gdyby było to możliwe w przypadku życia, mruga autor, to z pewnością pozostają definicje całkowicie bezradne w obliczu takiego zjawiska jak Rosja.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
325 199 22371
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (46)

Ulubieni autorzy (29)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd