Gapcio 
Specjalista w zakresie symulacji zrozumienia.
Wrocław, status: Czytelnik, dodał: 15 książek, ostatnio widziany 3 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-08-07 11:25:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Muszę uczciwie przyznać, że to nie jest zła książka. Po prostu nie ja jestem jej właściwym adresatem. Nie budzi mojego zachwytu literatura, w której o wszystkim mówi się wprost, w której nie można sobie pogrzebać w poszukiwaniu skarbów.
Solidnie wymęczyły mnie również zaawansowane opisy takich elementów jak wystrój wnętrz czy garderoba, które zdają się nie służyć niczemu poza budowaniem...
Muszę uczciwie przyznać, że to nie jest zła książka. Po prostu nie ja jestem jej właściwym adresatem. Nie budzi mojego zachwytu literatura, w której o wszystkim mówi się wprost, w której nie można sobie pogrzebać w poszukiwaniu skarbów.
Solidnie wymęczyły mnie również zaawansowane opisy takich elementów jak wystrój wnętrz czy garderoba, które zdają się nie służyć niczemu poza budowaniem objętości powieści.
Największą słabością „Domu tęsknot” jest jednak wyrachowana skłonność autora do powierzchownej aforystyki, jakby pisanej specjalnie pod memy z cytatami. W zgrabnej formie ujmuje Adamczyk mniej lub bardziej błyskotliwe skojarzenia czy porównania oraz zupełne banały, a zagęszczenie tych „złotych myśli” znacząco przekracza granice dobrego smaku.
Ale powtarzam: to nie jest zła książka. Utrwala wprawdzie kilka nieszkodliwych stereotypów, lecz jednocześnie rozprawia się z kilkoma groźnymi. Dobrze też, że daje szansę zapoznania się ze skomplikowanymi najnowszymi dziejami Dolnego Śląska tym, którzy dotąd mieli o nich blade pojęcie.
No i Adamczyk ma wcale niezłe poczucie humoru. Przede wszystkim opowiada zaś mnóstwo ciekawych historii, a ja, nauczony doświadczeniem, podejrzewam, że te spośród nich, które brzmią najmniej prawdopodobnie, są akurat prawdziwe.
Na pytanie, czy ta powieść jest równie prawdziwa, czy może stanowi raczej skrupulatnie pozycjonowany produkt, niech każdy, w tym i autor, odpowie sobie już sam.

pokaż więcej

 
2018-07-25 12:01:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Herbert Rosendorfer zasłynął „Budowniczym ruin”, wznowionym niedawno przez PIW szkatułkowym cudeńkiem. Spośród bogatego dorobku niemieckiego pisarza ukazało się w Polsce jeszcze kilka innych powieści i chyba żadna nie zdołała zbliżyć się poziomem do jego opus magnum, choć każda jest zarazem na swój sposób fascynująca.
„Stefania” podzielona jest na dwie części. Pierwsza, przywdziewając maskę...
Herbert Rosendorfer zasłynął „Budowniczym ruin”, wznowionym niedawno przez PIW szkatułkowym cudeńkiem. Spośród bogatego dorobku niemieckiego pisarza ukazało się w Polsce jeszcze kilka innych powieści i chyba żadna nie zdołała zbliżyć się poziomem do jego opus magnum, choć każda jest zarazem na swój sposób fascynująca.
„Stefania” podzielona jest na dwie części. Pierwsza, przywdziewając maskę ledwie preludium do drugiej, stanowi w istocie wnikliwe i bardzo smutne studium alienacji. Druga to pełnokrwista osiemnastowieczna opowieść o miłości i zbrodni. W całościowym oglądzie konfrontuje Rosendorfer człowieka epoki pełnej napięcia, z buzującymi już pod skórą sokami mającymi przynieść wkrótce romantyzm i rewolucję, z człowiekiem epoki wypalenia, patrzącym wstecz na niewyobrażalną zgrozę, przed siebie zaś w ponurą pustkę.
Pada tutaj kilka ważkich pytań, ale „Stefania” jest niestety pozbawiona tej iskry, która ożywia najlepsze powieści, i sprawia raczej wrażenie wprawki przed jakimś dziełem przez duże de. Wrażenie jest prawdopodobnie mylne, bo „Budowniczy ruin” powstał wcześniej. Z drugiej strony, Rosendorfer wycina w swej twórczości takie hołubce z czasem, że można się zastanawiać, czy opiera się wyłącznie na wyobraźni.

pokaż więcej

 
2018-07-07 18:33:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Witold Gombrowicz rozmawia sam ze sobą (choć udaje, że jest inaczej) i, rozsierdzony nieco tępotą krytyków, usiłuje dokonać wykładni własnej twórczości, choć wykładnia ta zdaje się być nieco tylko mniej hermetyczna od tejże twórczości. Ale jako uwertura do „Dziennika” sprawdza się „Testament” znakomicie, wprowadzając na scenę, zamiast Wysokiego Autora, człowieka z krwi i kości, bardzo... Witold Gombrowicz rozmawia sam ze sobą (choć udaje, że jest inaczej) i, rozsierdzony nieco tępotą krytyków, usiłuje dokonać wykładni własnej twórczości, choć wykładnia ta zdaje się być nieco tylko mniej hermetyczna od tejże twórczości. Ale jako uwertura do „Dziennika” sprawdza się „Testament” znakomicie, wprowadzając na scenę, zamiast Wysokiego Autora, człowieka z krwi i kości, bardzo błyskotliwego i bardzo neurotycznego.

pokaż więcej

 
2018-06-24 12:45:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Tłumaczenie dzieła tak mocno zakorzenionego w lokalnym języku, kulturze i historii to zawsze zadanie bardzo karkołomne. Nawet gdy podejmuje się go taka specjalistka jak Anna Wasilewska. Z równym skutkiem można by zapewne tłumaczyć Buczkowskiego na włoski.
Ale to wciąż intrygująca lektura, za pomocą groteski oddająca tragikomiczną ludzką kondycję, a chaosem narracyjnym odwzorowująca...
Tłumaczenie dzieła tak mocno zakorzenionego w lokalnym języku, kulturze i historii to zawsze zadanie bardzo karkołomne. Nawet gdy podejmuje się go taka specjalistka jak Anna Wasilewska. Z równym skutkiem można by zapewne tłumaczyć Buczkowskiego na włoski.
Ale to wciąż intrygująca lektura, za pomocą groteski oddająca tragikomiczną ludzką kondycję, a chaosem narracyjnym odwzorowująca nieuporządkowaną według Gaddy strukturę świata. Niech jednak zwolennicy kryminałów nie dadzą się zwieść krótkiemu opisowi powieści – don Ciccio wyrusza bowiem nie na poszukiwania mordercy, tylko uniwersalnej formuły, toteż rezultat śledztwa jest z góry przesądzony.

pokaż więcej

 
2018-06-05 10:55:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Perfekcyjnie skonstruowana powieść. Wątki mistrzowsko przeplatają się i łączą, fabuła czyni potężne niekiedy susy, nie tracąc nic ze spójności, a wydarzeniom o skali dziejowej towarzyszą małe ludzkie dramaty.
A jednak w tej uniwersalności tkwi i słabość tego pokaźnego tomu. Nie wiem zresztą, czy ziszczenie tak ambitnego zamysłu, czyli pogodzenie wszystkich planów na równych prawach, jest w...
Perfekcyjnie skonstruowana powieść. Wątki mistrzowsko przeplatają się i łączą, fabuła czyni potężne niekiedy susy, nie tracąc nic ze spójności, a wydarzeniom o skali dziejowej towarzyszą małe ludzkie dramaty.
A jednak w tej uniwersalności tkwi i słabość tego pokaźnego tomu. Nie wiem zresztą, czy ziszczenie tak ambitnego zamysłu, czyli pogodzenie wszystkich planów na równych prawach, jest w ogóle możliwe. Pisarz dysponuje takim narzędziem jak soczewka i choć wolno mu korzystać z niego oszczędnie, nie powinien trzymać go zamkniętego w sejfie.
W moim osobistym odczuciu tej idealnie skrojonej i nienagannie napisanej powieści brakuje ognia. Pozostawiła mnie zupełnie obojętnym. Dopuszczam jednak oczywiście możliwość, ze wina leży po mojej stronie, w końcu przemija nie tylko postać świata, ale i moja sprawność umysłowa.

pokaż więcej

 
2018-05-17 10:23:26
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Książka celowo nieefektowna i do tego porażająco smutna, a jednak w pewien sposób piękna. Dobrze, że we współczesnym pędzie do epatowania tragediami i okropnościami, wciąż udaje się wywołać emocje tradycyjnymi środkami, czyli poprzez sięgnięcie do wnętrza istoty myślącej.
A istotą myślącą jest w tym wypadku szczur, wychowany (dosłownie) na Joysie i w efekcie skazany na miłość do literatury. W...
Książka celowo nieefektowna i do tego porażająco smutna, a jednak w pewien sposób piękna. Dobrze, że we współczesnym pędzie do epatowania tragediami i okropnościami, wciąż udaje się wywołać emocje tradycyjnymi środkami, czyli poprzez sięgnięcie do wnętrza istoty myślącej.
A istotą myślącą jest w tym wypadku szczur, wychowany (dosłownie) na Joysie i w efekcie skazany na miłość do literatury. W ten sposób staje się „Firmin” kameralnym studium samotności i wyobcowania. Studium to nietypowe, bo zawiera pomysł na prosty i skuteczny system etykietowania ludzi oraz wydarzeń albo chociażby streszczenie dwóch fabuł godnych Vonneguta, a może nawet Kilgore’a Trouta.
Z intymną atmosferą powiastki gryzie się nieco jej „amerykańskość”, objawiająca się w prostym języku, familiarnej i bezpośredniej formie, czy wreszcie w podawaniu niektórych spośród zamierzonych treści na talerzu. Troska o czytelnika i próby ulżenia mu w trudzie zrozumienia powinny być ograniczone ustawowo.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
315 191 19839
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (45)

Ulubieni autorzy (29)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd