Nikt nie idzie

Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,78 (445 ocen i 112 opinii) Zobacz oceny
10
54
9
82
8
138
7
100
6
43
5
15
4
9
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788381291125
liczba stron
264
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Maja

Jakub Małecki, autor bestsellerowych „Dygotu” i „Rdzy” oraz nominowanych do Nike „Śladów”, w zupełnie nowej odsłonie. „Nikt nie idzie” to subtelna opowieść, w której buzują wielkie emocje. Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym...

Jakub Małecki, autor bestsellerowych „Dygotu” i „Rdzy” oraz nominowanych do Nike „Śladów”, w zupełnie nowej odsłonie. „Nikt nie idzie” to subtelna opowieść, w której buzują wielkie emocje.

Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie. Ich losy przetną się ponownie na skrzyżowaniu ulic w chwili tragicznego zdarzenia.

Małecki prowokuje czytelnika, by na podstawie rozsypanych wspomnień stopniowo odkrywał prawdziwy bieg zdarzeń. Gdzieś są słowa niewypowiedziane, niespełnione relacje oraz gesty zawieszone między dwojgiem bliskich i obcych sobie ludzi. Wielkie miasto wypełniają miłość i samotność.

„Nikt nie idzie” to powieść, która hipnotyzuje delikatnie, sącząc czułe i ledwo wyczuwalne tony. Zostaje w pamięci na długo.

 

źródło opisu: empik.com

źródło okładki: http://www.jakubmalecki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1641

Literackie origami

Przepraszam, drodzy Państwo, ale dzisiaj muszę rozpocząć od krótkiej notki autobiograficznej. Był taki czas, gdzieś pod koniec podstawówki, że czytałem albo lektury, albo, nazwijmy to, powieści akcji. O tym, że istnieje literatura podejmująca problemy inne niż a) narodu polskiego przetrwanie lub b) wyrzynanie kolejnych hord potworów, miałem się dopiero przekonać. A stało się to za sprawą „Poczwarki” Doroty Terakowskiej. Czy wspominam to, żeby się nad sobą rozczulać? Państwo wiedzą swoje, ja natomiast zaprzeczam, bo mam wyjątkowo mocny argument: „Nikt nie idzie” w jakimś stopniu tamtą książkę przypomina.

Gdzie odnajduję powiązanie? Przede wszystkim w sposobie poruszania czytelnika. Zarówno krakowska pisarka, jak i Jakub Małecki starają się przebić przez ścianę oddzielającą odbiorcę od bohaterów, używając niepełnosprawności jako głównego narzędzia. Oboje pokazują nie tylko zmagających się z własną ułomnością bohaterów, ale także ich otoczenie – przede wszystkim zaś przeszkody, które ich najbliżsi muszą pokonać, by uszczęśliwić swoich podopiecznych. Autor książki „Nikt nie idzie” postanowił być jednak bardziej bezpośredni. Nie użył żadnego filtru, nie starał się ubrać całej sytuacji w metaforę, niczego nie upiększał. Wątek Klemensa i Marzeny jest w związku z tym bardzo prosty – flirtuje wręcz z siermiężnością, bo pełni rolę klasycznego wyciskacza łez. Dlatego też bardzo ucieszyłem się z całej jego delikatnej, precyzyjnie zaplanowanej otoczki.

W „Nikt nie idzie” Małecki...

Przepraszam, drodzy Państwo, ale dzisiaj muszę rozpocząć od krótkiej notki autobiograficznej. Był taki czas, gdzieś pod koniec podstawówki, że czytałem albo lektury, albo, nazwijmy to, powieści akcji. O tym, że istnieje literatura podejmująca problemy inne niż a) narodu polskiego przetrwanie lub b) wyrzynanie kolejnych hord potworów, miałem się dopiero przekonać. A stało się to za sprawą „Poczwarki” Doroty Terakowskiej. Czy wspominam to, żeby się nad sobą rozczulać? Państwo wiedzą swoje, ja natomiast zaprzeczam, bo mam wyjątkowo mocny argument: „Nikt nie idzie” w jakimś stopniu tamtą książkę przypomina.

Gdzie odnajduję powiązanie? Przede wszystkim w sposobie poruszania czytelnika. Zarówno krakowska pisarka, jak i Jakub Małecki starają się przebić przez ścianę oddzielającą odbiorcę od bohaterów, używając niepełnosprawności jako głównego narzędzia. Oboje pokazują nie tylko zmagających się z własną ułomnością bohaterów, ale także ich otoczenie – przede wszystkim zaś przeszkody, które ich najbliżsi muszą pokonać, by uszczęśliwić swoich podopiecznych. Autor książki „Nikt nie idzie” postanowił być jednak bardziej bezpośredni. Nie użył żadnego filtru, nie starał się ubrać całej sytuacji w metaforę, niczego nie upiększał. Wątek Klemensa i Marzeny jest w związku z tym bardzo prosty – flirtuje wręcz z siermiężnością, bo pełni rolę klasycznego wyciskacza łez. Dlatego też bardzo ucieszyłem się z całej jego delikatnej, precyzyjnie zaplanowanej otoczki.

W „Nikt nie idzie” Małecki właściwie nie pisze, a składa origami (orientalna metafora, która mi się narzuciła, stanowi jawny dowód oddziaływania lektury, bo wątek japoński jest w niej bardzo ważny). Używam tego obrazu przede wszystkim z tego względu, że ta azjatycka sztuka kojarzy się z najwyższą dbałością o detale, a autor „Dygotu” wyjątkowo skupił się na niuansach. Stąd biorą się balony Klemensa, stąd bierze się wielokrotne roztrząsanie lotniczego manewru jego ojca, stąd biorą się niegrający pianista, czyli ojciec Olgi, fontanny Marzeny czy tajemnicze zniknięcie brata Igora, Marcina. W końcu okazuje się, że to właśnie te drobiazgi – ileż takich można podczas lektury przeoczyć! – stanowią najistotniejszą treść nowej powieści Małeckiego. Główne osie fabuły to oczywiście wątki konwencjonalne i raczej klasycznie podane, ale ich bardzo literacki tragizm (mapa skojarzeń: „Małe życie”, „Duchy Jeremiego”), choć potrafi wyciskać łzy, z całą pewnością nie jest tak intrygujący jak łapane co jakiś czas kadry: nasycone niezwykłymi barwami, niosące nieoczywiste i trudne do wypowiedzenia emocje, a przecież buzujące, wymagające cierpliwego cyzelowania.

Moim osobistym, wynikającym tylko i wyłącznie z prywatnych literackich zapatrywań, żalem do Małeckiego jest zupełne odrzucenie w tej książce metafizycznej tajemnicy, która zawsze przepełniała jego literaturę. Pozostała po niej figura „pożerającej Japonii”, wiele obiecująca, ale – ostatecznie – niezbyt dużo oferująca. A przecież pisarz ma ewidentny dar do przenoszenia rzeczywistych wydarzeń w przestrzeń oniryczną, pełną niepewności, niepokojącą – tak było nie tylko w doskonałym „Dygocie”, który otworzył mu drogę do kariery pisarza głównego nurtu, ale także w tegorocznym „Idzie niebo” z poświęconych twórczości Jakuba Różalskiego „Innych światów” czy też jego wczesnych dziełach z „Dżozefem” na czele. Pod względem badania nieoznaczoności „Nikt nie idzie” reprezentuje wręcz drugi biegun – tutaj wszystko jest nazwane i zwyczajne, a tragizm nie kryje się w przybierających formę potworów cieniach, lecz wygodnie rozsiada się na salonach smutnej i łamiącej charaktery codzienności.

„Nikt nie idzie” to powieść potrafiąca wywołać łzy i zaplanowana po mistrzowsku, z podziwu godną sprawnością, której po „Błędach” sprzed dziesięciu lat – powieści bardzo ciekawej, aczkolwiek diablo chaotycznej – nikt Małeckiemu by nie wróżył. Ja sam wolę autora „Dygotu” w romansie z realizmem magicznym (w tym uroczym chłopskim wydaniu!), ale bez wahania mogę polecić jego najnowszą książkę wszystkim miłośnikom literatury obyczajowej. To kolejne dzieło pisarza reprezentujące bardzo wysoki, rzadko spotykany w naszym kraju poziom.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1579)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1820
Piotr | 2018-12-03
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 03 grudnia 2018

Z książkami Jakuba Małeckiego mam problem. Nie powinny mi się podobać, gdyż odbiegają od literatury, którą czytam i lubię, a jednak pokochałem te narracje i język. "Dygot" i inne utwory Małeckiego wyłamują się sztywnym schematom, nadając utworom świeżość i oryginalność.

"Nikt nie idzie" to kolejny utwór, który mnie porwał. Ta książka to lekkie dźwięki, z których wylania się piękna historia ludzi na pozór zwykłych, takich jak inni, ale jakże od nich różnych. Małecki nie boi się łamania konwencji czasu, opowiadając historię wyrywkowo. Ta opowieść to puzzle, do której fragmentami są kolejne rozdziały. Autor znowu w szarości dnia pokazuje coś oryginalnego, co spotyka każdego z nas. Znowu otrzymujemy ukrytą naukę o sobie. Znowu koniec książki i zostaje pytanie "dlaczego już koniec"? Polecam kolejną mistrzowską powieść autora "Dygotu".

książek: 571
Kiwi_Agnik | 2018-09-05
Przeczytana: 11 listopada 2018

Melancholijna podróż po kartkach powieści.
Prostota i głębia w jednym.

Zwyczajni ludzie, proste historie, codzienne sprawy porozrzucane w niekonwencjonalnej opowieści o życiu, miłości i nadziei.
Z każdym nowym (pięknie ilustrowanym) rozdziałem Autor "podrzuca" odbiorcy jakiś nowy element, który czytelnik ma za zadanie ułożyć w całość.
Całość podsyca, ale nie nasyca.

Biorę powieść do ręki zachwycam się okładką, otwieram pierwszą stronę zaczynam czytać, wgłębiam się w lekturę, rozsmakowuję się jej treścią, a tu nagle... koniec...
Niemniej jednak cudownie było chwycić pachnącą świeżym drukiem książkę i zanurzyć się w sensytywny świat pana Kuby Małeckiego.

Z niecierpliwością czekam na następną powieść.

książek: 360
Blue-eyedPassionate | 2018-12-02
Przeczytana: 02 grudnia 2018

Tą drogą
Nikt nie idzie
Tego dzisiejszego wieczoru.

Opowieści o zwyczajnym życiu zwykłych ludzi w wykonaniu Pana Jakuba Małeckiego zawsze dają dużo do myślenia i zapadają w pamięć na dłużej niż na początku można przypuszczać. Wszystkie opowieści napisane są z przemyśleniem, z pewną dozą melancholii, tego nieodpartego uroku często wymieszanym słodko-gorzkim zakończeniem według uznania czytelnika.
Tutaj nie mogło być inaczej...
Historia która toczy się jak życie, momentami pędząc łeb na szyję, a momentami płynąc powoli i niepozornie. Historia, która może się wydawać niedokończona, niedoskonała, ale przecież takie jest życie, które nieustannie płynie wraz z czasem i które kiedyś może się skończyć, ale z pewnością działania podejmowane w trakcie jego trwania mogą zmienić czyjeś życie na zawsze.

Jedna impulsywna reakcja Olgi Lipskiej na zawsze zmienia nie tylko jej życie, ale także niemowy Klemensa Mazura, który zamknięty jest na otaczający go świat i widzi go przez pryzmat swoich...

książek: 841
Nina | 2018-11-07
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 07 listopada 2018

Jakub Małecki przyzwyczaił nas do dobrego. Jakub Małecki szanuje czytelnika. Jakub Małecki nie schodzi poniżej pewnego poziomu i za to mu serdecznie dziękuję.
Nikt nie idzie - książka, która toczy się pomału, a zawiera wszystko, co ważne - ŻYCIE. To książka o zwyczajnych ludziach, jakich spotykamy codziennie na swojej drodze. Może są naszymi sąsiadami? Może ich nie lubimy, bo nie znamy? Bo nie wiemy przez co musieli w swoim życiu przejść?
Obok książek Jakuba Małeckiego nie można przejść obojętnie. Każda z nich wnosi coś do naszego życia, każe się na chwilę zatrzymać, zadumać, pomyśleć, może nawet zmienić coś w sobie? Może...
Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu musi się podobać taki typ literatury. Tu nie ma akcji pędzącej na łeb na szyję, a jednak oderwać się od książki nie można. Ja to uwielbiam. Małeckiego kupuję w ciemno. Oby dalej udało mu się trzymać tak wysoki poziom.

książek: 510
Katarzyna | 2018-11-23
Przeczytana: 22 listopada 2018

"(...) ona też jest tylko przecenionym produktem w bogatej ofercie mniej lub bardziej samotnych ludzi udających ludzi mniej lub bardziej szczęśliwych." (str.38)

Wyszorowałam starą łódkę, pomalowałam, odnowiłam, i wyruszyłam na morze, którego kolor, zmarszczenie fal, ciepłotę, miałam znać wyjątkowo dobrze. Tymczasem od samego wypłynięcia z portu morze okazało się inne, inaczej pachnące, zaskakujące innymi wodnymi stworzeniami, wysuwające zdradliwe skały w zupełnie innych miejscach. Przygotowałam stary, ciepły koc, utkany z rdzawych dygotów i śladów małomiasteczkowych urzeczeń, a ten pled okazał się inny - szaro miejski, poszarpany ulicami, brukami, tramwajowymi torami. Pociągnęłam za nitkę by spruć opowieść słowo po słowie i snuła się ona pięknie jak dotychczas... ale inna nić zostawała mi w dłoni, inny kłębek uzbierałam przy jej zakończeniu. "Nikt nie idzie" jest inne. Piękne, kojące, dojrzałe, niby spokojne a niepokojące, niby oderwane od świata a mocno w nim osadzone - inne....

książek: 1080
Aneta | 2018-11-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

"Zły obrażony
Wróciłem.
A wierzba stoi w ogrodzie".
Ryota
Dokładnie takie jest moje wrażenie po przeczytaniu ostatniej powieści Małeckiego, jak w tym haiku, cytowanym zresztą w tekście "Nikt nie idzie".
Książka pięknie wydana, z pięknymi grafikami liczy 250kilka stron, samego tekstu jest na 88kartek, nie trudno zliczyć pomiędzy białymi kartkami. Zajęło mi czytanie dwie godziny, ale nie to jest najważniejsze. Raziły mnie te twarde, trudne imiona postaci w tej książce. Zupełnie niepasujące do treści. Tak jakby biegnąc po zielonej łące i co chwilę nadepnąć na kamień. Raniło. Jeszcze raniła bardziej miejscowość, w której mieszkają bohaterowie. Nie pasujące. Niektórzy bohaterowie nie mają imion, tylko nadane są im nazwy pierwszych skojarzeń, tak samo miejsce, gdzie się to dzieje mogłoby być nieznane, nazwane nijako pierwszym skojarzeniem. Pasowałoby bo tak naprawdę ta opowieść dzieje się wszędzie.

Pierwsze skojarzenia z reguły nie pozwalają czytać dalej, ale czytałam bo "Nikt...

książek: 1240
żurawie_origami | 2018-11-07
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Przeczytana: 07 listopada 2018

Jejku, dlaczego tak szybko to się skończyło... przeczytałam w jeden dzień, nie mogłam się oderwać, zresztą jak zawsze u Jakuba Małeckiego. I zawsze ten sam problem: człowiek chce czytać i czytać i żeby ta powieść się nigdy nie skończyła.
Pan Jakub Małecki to klasa sama w sobie. Odkryłam autora przez przypadek i ogromnie mnie to cieszy, teraz każdą jego książkę kupuję w ciemno i jeszcze nigdy się nie zawiodłam.
Jakub Malecki to melancholia, to spokój, to prostota a zarazem głębia, to tęsknota, żar serca i duszy. Niby zawsze u autora jest coś zwyczajnego, typowego, ale w tej prostocie, zamknięta jest głębia, zamknięte są prawdy o ludzkich losach.
"Nikt nie idzie" to dla mnie opowieść o życiu, o wyborach, o tym, że często jedna chwila zmienia wszystko w naszym życiu. Na mnie książka zrobiła ogromne wrażenie, była jak powiew świeżego powietrza w duszny i wilgotny dzień. Nawet nie wiem jakich słów użyć, by choć w małym stopniu oddać to, co czuję i czułam przy czytaniu.
Czekam na...

książek: 702
Liliowy_bez | 2018-11-11
Na półkach: 2018, Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 listopada 2018

Piękna. Subtelna. Mądra. Dojrzała. Doskonała.

„Nikt nie idzie” to książka o wszystkim i o niczym, zwyczajna i niezwyczajna, prosta a jednocześnie bardzo trudna. Książka o tęsknocie, o wyborach i ich konsekwencjach, o stracie tego co najcenniejsze a czego nie doceniliśmy lub doceniliśmy za późno, o akceptacji, o wyobcowaniu… o życiu.

To książka, którą czytelnik delektuje się z największą przyjemnością. Jest oszczędna, wręcz minimalistyczna a porusza, dotyka do głębi, szarpie duszę, wypełnia myśli i wywołuje łzy. Każdy czytelnik odczyta ją inaczej, ze względu na doświadczenie życiowe ale każdy znajdzie coś dla siebie bo to jest książka bardzo uniwersalna.

„Nikt nie idzie” zauroczyła mnie, wzruszyła i oszołomiła. Dla mnie nie była to łatwa lektura, ciężko mi po niej pozbierać myśli, mnóstwo wspomnień, przemyśleń, znaków zapytania….. Dziękuję autorowi za tę książkę.

książek: 2026
Ola | 2018-12-03
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ulubione, Mam
Przeczytana: 02 grudnia 2018

Uwielbiam japońską literaturę, a "Nikt nie idzie" jest napisane po japońsku. Nie dlatego, że haiku czy japonistyka i nie dlatego, że w obcym języku, bo tak nie jest. To, co dodaje tej książce japońskości, to subtelność prozy, oszczędność w formie, gdzie mniej znaczy więcej. To też opowiedzenie o rzeczach trudnych w taki sposób, że jesteśmy w stanie przyjąć to na spokojnie, to mnóstwo drobiazgów, niby ledwie zauważalnych, a jakże istotnych. I wszystko splecione w piękną całość, którą autor napisał ciepło i przytulnie, wypełniając barwami i dźwiękami. Nie wiem jak to działa, ale wyczuwam tu szósty zmysł Jakuba Małeckiego, a może się mylę, może to naprawdę aż tak świadomy i utalentowany pisarz. To nie ma znaczenia, co w tym przypadku jest prawdziwe, bo efekt finalny, czyli książka, wygląda imponująco. I śmiem stwierdzić, że "Nikt nie idzie" jest bardziej japońskie niż cała proza Murakamiego.

książek: 1528
lexis | 2018-11-18
Przeczytana: 16 listopada 2018

Czuję niedosyt.

Bo Jakub Małecki pisać potrafi. O zwyczajnych ludziach i zwyczajnym życiu. I o emocjach. Bez patosu i nadęcia. Prosto, oszczędnie, ale chwytając czytelnika za serce.

I taka właśnie jest ta krótka historia. O ludziach, jakich wielu. O uczuciach, znanych każdemu. O mniej bądź bardziej przemyślanych wyborach i ich konsekwencjach. O "małym życiu" i wielkiej samotności. O pogubieniu, ludziach, których losy splótł przypadek i przyjaźni. O codziennym, choć nieraz niewidocznym, małym dobru.
A nade wszystko "Nikt nie idzie" opowieść o bezwarunkowej miłości rodziców, z przepiękną sceną, będącą tej miłości ilustracją.

Wielki to talent, bez niepotrzebnych ozdobników i przegadania, w niewielkiej opowieści, jak w soczewce, skupić tak uniwersalne problemy. Tego Jakubowi Małeckiemu odmówić nie można. To pisarstwo wysokiej próby.

Jak zwykle u Małeckiego, rzecz to również doskonała literacko, pięknie napisana. Jak zwykle dopracowana językowo i artystycznie, choć oszczędna w...

zobacz kolejne z 1569 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czym Jakub Małecki zaskakuje w nowej powieści „Nikt nie idzie”?

Świetna wiadomość: od dziś, 31 października, najnowsza powieść Jakuba Małeckiego jest już w księgarniach. Książka na długo przed swoją premierą wzbudzła zainteresowanie i była bardzo wyczekiwana. Co tym razem przygotował dla czytelników Małecki? Zobaczcie wywiad, w którym autor odpowiada na Wasze pytania!


więcej
Patronaty tygodnia

Targi, targi i po targach. Czas wrócić do szarej, jesiennej rzeczywistości i zanurzyć się w świeżo zakupionych książkach. A dla tych, którzy Krakowa w ten weekend nie odwiedzili, uspokajamy. Brak obecności na targach upoważnia Was do dużych zakupów w Waszej ulubionej księgarni. Jeśli nie wiecie, co wrzucić do koszyka, to podpowiadamy. Oczywiście, że nasze patronaty!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd