Allegro - kampania grudzień kat. piękna

Latawiec z betonu

Wydawnictwo: MANDO
7,32 (72 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
8
8
27
7
21
6
10
5
3
4
1
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788327715678
liczba stron
224
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Bezimienna

40 lat. 16 klatek schodowych. I jedna krowa na balkonie. Pofalowane betonowe morze. Czysty modernizm. Porzucona wśród trawy rzeźba. A może 860-metrowy moloch z przytłaczająco niskimi sufitami, klaustrofobicznymi mieszkaniami, kapryśną windą dojeżdżającą na wybrane piętra oraz idealne miejsce dla samobójców? Znudzony i zmęczony upałem twórca falowca wyrusza w podróż krętymi ścieżkami...

40 lat. 16 klatek schodowych. I jedna krowa na balkonie.

Pofalowane betonowe morze. Czysty modernizm. Porzucona wśród trawy rzeźba. A może 860-metrowy moloch z przytłaczająco niskimi sufitami, klaustrofobicznymi mieszkaniami, kapryśną windą dojeżdżającą na wybrane piętra oraz idealne miejsce dla samobójców?

Znudzony i zmęczony upałem twórca falowca wyrusza w podróż krętymi ścieżkami mieszkaniowego labiryntu, odkrywając, że zupełnie niechcący udało mu się zakrzywić czas. Inżynier odbywa krótkie podróże w przyszłość. Przeżywa kształtowanie się Solidarności, dowiaduje się, czym są e-mail, Ikea, odwiedza sąsiadów, którzy prowadzą gospodarstwo rolne na dziesiątym piętrze, a także wysłuchuje gorzkich opowieści o konstrukcji bloku.

Realizm magiczny powieści przeplata się z satyrą, historią Gdańska i Przymorza, ważnymi dla Polski wydarzeniami, sprawiając, że Latawiec z betonu to literacki majstersztyk, który na długo pozostaje w pamięci.

Kiedy przyszli pierwsi ludzie - rybacy, pasterze i dokerzy - nie wiedzieli, że z dziełem diabła mają do czynienia, ale myśleli, że to wiatr od morza tak ten dom pofalował, że wije się w pyle i kurzu budowy. I nazwali go falowcem. I zamieszkali w nim.

"Jestem z falowca. Klatka C, trzecie piętro, sześciometrowy pokój od strony zawsze zacienionej galerii. Spędziłam tam dwadzieścia lat. Zboczeńcy, UFO nad falowcem, karaluchy i mrówki faraonki, ściany pokryte lodem podczas zimy stulecia i dzieci szukające pęknięć w bloku z ograniczonym terminem użycia.

Tylko krowy na balkonie nie pamiętam, być może jednak mieszkała w klatce A. Nie mogłam się oderwać od przygód Inżyniera – konstruktora falowca. Sam sobie winien".
Magdalena Grzebałkowska

 

źródło opisu: https://wydawnictwowam.pl/prod.latawiec-z-betonu.11765.htm?sku=79393

źródło okładki: https://wydawnictwowam.pl/prod.latawiec-z-betonu.11765.htm?sku=79393

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Silverq21 książek: 609

Przyszłość i przeszłość w jednym stała domu

Falowiec. Ludzkie mrowisko zbudowane na chwałę socjalizmu. I jego twórca – dumny inżynier, który swoje dzieło traktuje niczym dzieło sztuki. Po części trudno się dziwić, że przy stworzeniu takiego kolosa zdrowy rozsądek poszedł odrobinę w odstawkę. Przydałaby się tu całkiem solidna terapia szokowa. A gdyby tak sprawić, że kolejne odwiedzane przez niego klatki przenosiły go w przyszłość i sprawiały, że w szaleństwie narodzi się metoda?

Muszę przyznać to już na samym początku – pomysł Moniki Milewskiej jest genialny w swej prostocie. Sam motyw mimo wszystko zwykłego człowieka związanego z partią, który zostaje osądzony przez swoje magnum opus zasługuje na uwagę. Zaś sposób w jaki to robi, za pomocą odkrywania kolejnych kart, kamieni milowych z nadchodzącej dopiero rzeczywistości stwarza dodatkowe pole do popisu.

Znajdziemy tu dumę i radość związaną z wyborem Polaka na papieża. Różne oblicza stanu wojennego. Solidarność tworzącą demokratyczny wyłom w socjalistycznej rzeczywistości, ale też rozwój technologiczny najeżony dziesiątkami telewizyjnych odbiorników czy małych komputerów połączonych z siecią. Trudno nie popaść przy takich spotkania w zachwyt przemieszany z przerażeniem, co główny bohater oddaje w istocie.

Autorka bardzo dobrze przybliża zagubienie inżyniera w spotkaniach z tym, co dopiero nadejdzie. To intrygująca sytuacja, gdy ktoś z tak ciasnymi na swój sposób horyzontami nagle napotyka szeroki krajobraz wrażeń i doznań. Przekonuje się, że jego dokonanie wcale nie...

Falowiec. Ludzkie mrowisko zbudowane na chwałę socjalizmu. I jego twórca – dumny inżynier, który swoje dzieło traktuje niczym dzieło sztuki. Po części trudno się dziwić, że przy stworzeniu takiego kolosa zdrowy rozsądek poszedł odrobinę w odstawkę. Przydałaby się tu całkiem solidna terapia szokowa. A gdyby tak sprawić, że kolejne odwiedzane przez niego klatki przenosiły go w przyszłość i sprawiały, że w szaleństwie narodzi się metoda?

Muszę przyznać to już na samym początku – pomysł Moniki Milewskiej jest genialny w swej prostocie. Sam motyw mimo wszystko zwykłego człowieka związanego z partią, który zostaje osądzony przez swoje magnum opus zasługuje na uwagę. Zaś sposób w jaki to robi, za pomocą odkrywania kolejnych kart, kamieni milowych z nadchodzącej dopiero rzeczywistości stwarza dodatkowe pole do popisu.

Znajdziemy tu dumę i radość związaną z wyborem Polaka na papieża. Różne oblicza stanu wojennego. Solidarność tworzącą demokratyczny wyłom w socjalistycznej rzeczywistości, ale też rozwój technologiczny najeżony dziesiątkami telewizyjnych odbiorników czy małych komputerów połączonych z siecią. Trudno nie popaść przy takich spotkania w zachwyt przemieszany z przerażeniem, co główny bohater oddaje w istocie.

Autorka bardzo dobrze przybliża zagubienie inżyniera w spotkaniach z tym, co dopiero nadejdzie. To intrygująca sytuacja, gdy ktoś z tak ciasnymi na swój sposób horyzontami nagle napotyka szeroki krajobraz wrażeń i doznań. Przekonuje się, że jego dokonanie wcale nie służy ludziom tak, jak sobie to wymarzył, a władza, z którą jest przecież w niezłej komitywie, daleka jest od tego, co sobie dotychczas wyobrażał.

Można by rzec – mały człowiek, duży czas. I trochę tak jest, bo Milewska tworzy portret zarówno pokolenia, jak i ściągawkę najważniejszych czasów niedawnych i aktualnych. Jakkolwiek by nie docenić konceptu, nie sposób też powiedzieć, by został on w stu procentach wykorzystany. Być może używając kulinarnej metafory, mamy do czynienia ze zbyt duża ilością grzybów w barszczu.

Historyczny przepych, choć dawkowany z zdrową dozą ironii potrafi przesycić. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni to naszpikowanie polityczno-społeczne chwilami po prostu musiało odbić się czkawką. Także rozstrzał warstw społecznych, które trafiają pod lupę, choć interesujący i godny uwagi, czasem ogranicza się do kilku drobnych obserwacji, które aż prosiłyby się o większe rozwinięcie i wyczerpanie tematu.

Nie można za to odmówić Monice Milewskiej nietuzinkowej wyobraźni i barwnego języka. Być może brakuje jej jeszcze doświadczenia, by zapanować nad wielce nierównymi kolejami rodzimych losów, ale jako twórczyni głębi emocjonalnej inżyniera i jego losów sprawdza się dobrze. Największym skarbem Latawca z betonu jest główny bohater i sama koncepcja, która nawet jeśli momentami kuleje, to wciąż jest okazją na wdzięczną lekcje z historii. Spotkanie w falowcu z ludźmi, których jakbyśmy skądś znali i przyjrzenie się sytuacjom, które być może sami kiedyś przeżyliśmy. To przypomnienie, że pewne przemiany dzieją się na naszych oczach, ale dopiero odpowiedni dystans pozwala nam je ujrzeć w odpowiedniej skali.

Patryk Rzemyszkiewicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (364)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 608
Hana | 2018-05-25
Na półkach: Przeczytane, Pozostałe
Przeczytana: 25 maja 2018

Piękna książka, o brzydkim z bliska a ładnym z daleka, czterdziestoletnim, pofalowanym bloku. Jedynym, takim, że jeśli w nim się mieszkało, to nie podawało się adresu tylko mówiło się : falowiec, klatka i numer mieszkania. Wszyscy wiedzieli gdzie to jest. Wielki jest , to prawda. I robi wrażenie. Historię smutnego inżyniera, projektanta falowca i jego dzieła, opowiada nam pięknie pani Monika Milewska. Chyba była na kawie z panią Bator i posłuchała o Piaskowej Górze. Historia Latawca jest jednowątkowa, prosta, ale napisana ładnym językiem. Historyczne momenty są jedynie zaznaczone. I dobrze, bo to historia budowlana a nie państwowa. Czyta się samo. Polecam szczerze. Tę historię zapamiętacie na dłużej.

książek: 353
czytanienaplatanie | 2018-08-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 sierpnia 2018

Czy to sentyment do czasów PRL-u, w których się urodziłam, czy zabawnie napisana historia sprawiły, że tak przyjemnie czytało się książkę Moniki Milewskiej? Zapewne jedno i drugie. W każdym razie świeżo po przeczytanej lekturze chodzę z niegasnącym uśmiechem na ustach.
Akcja książki dzieje się w falowcu, gigantycznym betonowym monstrum na miarę socjalizmu, i za jego sprawą. Mieszkający w nim inżynier, główny projektant falowca, odkrywa, że dzięki załamaniu czasoprzestrzeni, odwiedzając kolejne klatki budynku może przenosić się w przyszłość.
Spotykając mieszkańców bloku dowiaduje się nie tylko, jak kolejne pokolenia oceniają dzieło jego życia, ale jest też świadkiem przełomowych momentów w historii Polski, aż do czasów współczesnych.
Satyryczne przedstawienie przeszłości, ale również teraźniejszości wywołuje uśmiech, ale również daje do myślenia.
Świetna pozycja zarówno dla tych, którzy pamiętają absurdy PRL-u, jak i tych, którzy znają je z opowiadań rodziców.

książek: 799
WielkiBuk | 2018-03-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: marzec 2018

Monika Milewska uchwyciła w „Latawcu z betonu” przekrój polskiego społeczeństwa, wszystko to, co tworzyło nasz kraj przez lata i jeszcze więcej. Stworzyła perfekcyjnie utkaną opowieść i satyryczny komentarz w jednym. Baśń o modernistycznych wizjach betonowych szlaków, przepełnionych zsypach i ludziach zwyczajnie niezwykłych. Opowieść niebanalna. Opowieść doskonała.

książek: 1009
aali | 2018-03-16
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 16 marca 2018

"Budowa trwała trzy lata. Każdy z czterech segmentów powstawał oddzielnie i każdy był oddzielnie zasiedlany. Łącznie budynek liczy szesnaście klatek, każda klatka średnio 110 mieszkań, co daje ogółem 1792 mieszkania. Blok ma 11 kondygnacji. Jego wysokość to trzydzieści dwa metry, szerokość trzynaście metrów. I wreszcie rekordowa długość 860 metrów." Nowoczesna architektura, owoc czarciego nasienia, czy może pofalowana przez wiatr rzeźba, która wyrosła wśród słonej od morskiego powietrza trawy?
Gdański falowiec, położony w Gdańskim Przymorzu, na ulicy Obrońców Wybrzeża dla jednych jest architektonicznym koszmarem epoki PRL-u, dla innych stanowi obiekt wręcz kultowy. Monika Milewska, gdański "mrówkowiec" uczyniła bohaterem swojej powieści. Swoim "Latawcem z betonu" zabiera czytelników w epokową podróż po falowcu, który jest świadkiem i uczestnikiem najnowszej historii.

Trzydziestopięcioletni inżynier, dumny projektant gdańskiego falowca spędza urlop w swoim mieszkaniu, położonym w...

książek: 308
Lothar76 | 2018-07-02
Na półkach: 2018, Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2018

Ciężko zachować obiektywizm, kiedy w falowcach (w tym konkretnym też) przeżyło się łącznie ponad 20 lat. Doskonale pamiętam wiele epizodów podobnych do tych, które przeżywał Inżynier. Do tego wplecione wydarzenia związane z moim ukochanym Gdańskiem. Dziękuję za możliwość odbycia podróży w czasie. Wszystko stanęło mi przed oczami. Do tego szersze spojrzenie na polskie społeczeństwo z perspektywy wielkiego bloku z jego różnymi mieszkańcami.

książek: 801
Bibliofilem_być | 2018-03-25
Na półkach: 2018, Przeczytane

Monika Milewska zabiera nas w podróż w czasie do słynnego gdańskiego falowca. Główny bohater, Inżynier będący jednocześnie głównym projektantem najdłuższego bloku w Polsce, wędruje przez galerię na dziesiątym piętrze i przez kolejne klatki schodowe. Odwiedza różne mieszkania i poznaje ich mieszkańców. Każda klatka to inny rok, począwszy od 1975 aż do współczesności. «Latawiec z betonu» okazał się być bardzo interesującą i oryginalną lekturą. Podoba mi się pomysł na wędrówkę w czasie i historii komunistycznej Polski oraz wykorzystanie do tego jednego z najsławniejszych reliktów socjalizmu w naszym kraju. Do tego sam styl, w jakim opowiedziana jest ta historia, jest naprawdę dobry, dzięki czemu powieść czyta się z wielką przyjemnością. Zaciekawiło mnie też to, jak autorka ustami swoich bohaterów próbuje odpowiedzieć na pytanie, czy istnienie falowca ma sens. Koniecznie zwróćcie uwagę na ten tytuł, bo zdecydowanie na to zasługuje.

książek: 613
Asia Szarańska | 2018-12-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Latawiec z betonu Moniki Milewskiej to ciekawa proza, jakże odmienna od typowych powieści obyczajowych, które znajdujemy na księgarnianych półkach. Cała akcja toczy się w obrębie jednego budynku; słynnego gdańskiego falowca, a bohaterem historii jest nie kto inny, a właśnie jego twórca. Pewnego dnia zdumiony architekt odkrywa, że projektując falujące klatki molocha z betonu, zakrzywił czasoprzestrzeń. Od tej pory odbywa fascynujące podróże w czasie i odwiedzając kolejne klatki oraz poznając ich osobliwych mieszkańców, uczestniczy w bardziej lub mniej przełomowych wydarzeniach z polskiej historii. Przy okazji musi przełknąć gorzką pigułkę, ponieważ dowiaduje się, że dzieło jego życia jest dla mieszkańców prawdziwym utrapieniem.Przy okazji mierzy się z dylematami natury moralnej i rozlicza z niepowodzeniami w życiu osobistym.

Choć Powieść Moniki Milewskiej bazuje na wątku nierzeczywistym, jakim jest specyficzna podróż w czasie, nie sposób odmówić tej historii realizmu, a samej...

książek: 251
KsiążkowaMucha | 2018-05-02
Przeczytana: 01 maja 2018

Cienki jak skrzydło latawca kawał dobrej prozy. Możliwość przeczytania "Latawca..." to była prawdziwa przyjemność. Zanurzenie czytelnika w świecie, który jest tak realny mimo tego, że właśnie nie jest to świetne osiągnięcie pani Milewskiej. Dodatkowo, zawarła się tu historia Polski w pigułce. Mocno polecam!

książek: 134
Boookslife | 2018-04-28
Przeczytana: 28 kwietnia 2018

W latach siedemdziesiątych, pewien inżynier zaprojektował falowiec- blok z czterema segmentami, który mieścił 1792 mieszkań. Po zakończeniu budowy, zamieszkuję w nim wraz z rodziną, lecz po czasie żona z dziećmi opuściły go.
Na urlopie mężczyzna nie wiedząc co robić, przechodza się po różnych segmentach budynku. Podczas tych wędrówkek poznaje ludzi, zamieszkujących falowiec, słucha narzekań, dotyczących jego wspaniałego dzieła, a przy okazji przemieszcza się w czasie.

Książka jest wyśmienicie skonstruowana pod względem przedstawienia poszczególnych lat w Polsce. Z każdą klatką doświadczamy nowych opowieści mieszkańców falowca. Pozycję tą przyjemnie i szybko się czyta. Z pewnością do niej wrócę, gdyż pokazuje ona jak nasze postępowanie ma wpływ na życie innych.

książek: 4026
kinga | 2018-03-26
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2018

https://dajprzeczytac.blogspot.com/2018/03/latawiec-z-betonu-monika-milewska.html

zobacz kolejne z 354 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Falowiec wciąż mnie zdumiewa i zaskakuje

Z Moniką Milewską, eseistką, poetką, tłumaczką i antropolożką kultury, rozmawiamy o jej najnowszej książce – „Latawiec z betonu”. To powieść o słynnym bloku stojącym na gdańskim Przymorzu.


więcej
Patronaty tygodnia

Biografia Hemingway'a ujawniająca nieznane fakty z życia pisarza, portret współczesnego Londynu oczami jego wieloletniego mieszkańca, kolejna część przygód Joanny Chyłki, czyli „Testament” Remigiusza Mroza i kamień węgielny polskiego steampunku, czyli „Zadra” Krzysztofa Piskorskiego w nowym wydaniu. Te i inne tytuły ukażą się w tym tygodniu pod patronatem lubimyczytać.pl.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd