Jedyna historia

Wydawnictwo: Świat Książki
6,98 (187 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
12
8
45
7
65
6
32
5
17
4
3
3
4
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Only Story
data wydania
ISBN
9788380312418
liczba stron
288
język
polski
dodała
Ag2S

Historia miłosna przepełniona czystym pięknem, głębokim smutkiem i głęboką prawdą. „Większość z nas ma tylko jedną jedyną historię do opowiedzenia. Nie chodzi mi o to, że w naszym życiu dzieje się tylko jedno coś: są niezliczone wydarzenia, które przekształcamy w niezliczone historie. Ale naprawdę liczy się tylko jedna historia, którą warto opowiedzieć. Ta jest moja.” Pewnego lata w latach...

Historia miłosna przepełniona czystym pięknem, głębokim smutkiem i głęboką prawdą.


„Większość z nas ma tylko jedną jedyną historię do opowiedzenia. Nie chodzi mi o to, że w naszym życiu dzieje się tylko jedno coś: są niezliczone wydarzenia, które przekształcamy w niezliczone historie. Ale naprawdę liczy się tylko jedna historia, którą warto opowiedzieć. Ta jest moja.”


Pewnego lata w latach sześćdziesiątych, na przedmieściach południowego Londynu, Paul wraca z uniwersytetu w wieku dziewiętnastu lat. Matka namawia go do wstąpienia do klubu tenisowego. W turnieju w mieszanym debla gra z Susan Macleod, znakomitą zawodniczką, która ma czterdzieści osiem lat. Pewną siebie, ironiczną i zamężną, z dwiema prawie dorosłymi córkami. Staje się szybko również ciepłą towarzyszką, ich więź jest natychmiastowa. I wkrótce, nieuchronnie zostają kochankami.

Po dziesięcioleciach Paul wspomina, jak się zakochali, jak wyzwolił Susan z nieudanego małżeństwa i jak - stopniowo, bezlitośnie - wszystko się rozpadało, a on sam starał się zrozumieć zawiłość i głębię ludzkiego serca. Jest to wstrząsająca opowieść o bezradności, oddaniu się i o tym, jak pamięć może nas oszukać, zawieść i zaskoczyć. Jak to ujął Paul: "pierwsza miłość ustawia Ci życie na zawsze".

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produkto...(?)

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
jusola książek: 3555

Kocha, lubi, szanuje, nie chce, nie dba….

„Wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć, czy mniej kochać i mniej cierpieć?”

Ha! Cóż za banalne, jak ze szkolnej rozprawki o Wokulskim, pytanie otwiera najnowszą powieść Juliana Barnesa. Tak, „Jedyna historia” to powieść o miłości.

19-letni lekko znudzony wakacjami w rodzinnym mieście student Paul z typowej angielskiej rodziny z londyńskich przedmieść zakochał się w - jak się zdaje równie znudzonej - Susan. Okoliczności tegoż uczucia - znów by można powiedzieć - nad wyraz banalne. Paul zakochał się w klubie tenisowym, do którego wstąpił namówiony przez troskliwą matkę, marzącą o jakiejś uroczej Christine dla jedynaka. Lub innej Virgini. Na pewno jednak nie o 48-letniej mężatce z dwiema córkami i mężem, którego można by pomylić z ogrodnikiem. Paul to młody kontestator, pogrywa sobie trochę – jak chłopcy w jego wieku - ze starszym pokoleniem. To dość zrozumiałe, taki przywilej młodości. I zabawne, gdy uświadomimy sobie, że 19 lat Paul ma w latach 60. XX wieku. Przypominają się od razu wszystkie filmy i powieści o młodych chłopcach z mieszczańskich domów.

Więc jeśli się przypominają, to czas odkryć karty. Bo bohaterem Barnesa nie jest nieopierzony Paul, młodzieniec, który z Susan będzie pracował na swoją reputację („Każdy młody człowiek powinien mieć reputację”). Jest nim Paul o wiele lat starszy, doświadczony mężczyzna, który z perspektywy czasu i dystansu do samego siebie będzie próbował przekazać prawdę o tym, co wydarzyło się w jego młodości i ustawiło mu dość...

„Wolelibyście kochać bardziej i bardziej cierpieć, czy mniej kochać i mniej cierpieć?”

Ha! Cóż za banalne, jak ze szkolnej rozprawki o Wokulskim, pytanie otwiera najnowszą powieść Juliana Barnesa. Tak, „Jedyna historia” to powieść o miłości.

19-letni lekko znudzony wakacjami w rodzinnym mieście student Paul z typowej angielskiej rodziny z londyńskich przedmieść zakochał się w - jak się zdaje równie znudzonej - Susan. Okoliczności tegoż uczucia - znów by można powiedzieć - nad wyraz banalne. Paul zakochał się w klubie tenisowym, do którego wstąpił namówiony przez troskliwą matkę, marzącą o jakiejś uroczej Christine dla jedynaka. Lub innej Virgini. Na pewno jednak nie o 48-letniej mężatce z dwiema córkami i mężem, którego można by pomylić z ogrodnikiem. Paul to młody kontestator, pogrywa sobie trochę – jak chłopcy w jego wieku - ze starszym pokoleniem. To dość zrozumiałe, taki przywilej młodości. I zabawne, gdy uświadomimy sobie, że 19 lat Paul ma w latach 60. XX wieku. Przypominają się od razu wszystkie filmy i powieści o młodych chłopcach z mieszczańskich domów.

Więc jeśli się przypominają, to czas odkryć karty. Bo bohaterem Barnesa nie jest nieopierzony Paul, młodzieniec, który z Susan będzie pracował na swoją reputację („Każdy młody człowiek powinien mieć reputację”). Jest nim Paul o wiele lat starszy, doświadczony mężczyzna, który z perspektywy czasu i dystansu do samego siebie będzie próbował przekazać prawdę o tym, co wydarzyło się w jego młodości i ustawiło mu dość bezwzględnie życie. „Jedyna historia” to powieść o przyglądaniu się wspomnieniom, przez które próbuje się dotrzeć do prawdy o jedynej wartej opowiadania historii. „Jestem teraz tak uważny, jak wówczas byłem nieuważny” – mówi narrator. Taka postawa wobec samego siebie musi emocjonalnie dużo kosztować.

Bowiem historia miłosna Paula to również historia o destrukcji i cierpieniu. Czy to aby nie banalne? - można by znów zapytać. Ale jednak banału tu już niewiele. Dużo za to smutku, złości i bezradności. Sprzecznych emocji i zaskakujących ostatecznie konstatacji. „Kto potrafi zapanować nad tym, jak bardzo kocha?” – retorycznie pyta sam siebie bohater. A kto potrafi zapanować nad tym, co miłość z nim zrobiła?

„Jedyna historia” Juliana Barnesa to powieść nieoczywista. Przeczytałam ją kilka dni temu i ciągle we mnie pracuje. O to chodzi w literaturze, prawda? O pytania, o dyskomfort związany z tzw. „wygodnymi życiowymi narracjami”, o wątpliwości i rozterki, z jakimi pozostaje czytelnik.

Czego Wam życzę przy okazji tej lektury.

Justyna Radomińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (676)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 724
Na półkach: Przeczytane

Najnowsza książka autora „Poczucia kresu” opowiada o specyficznej historii miłosnej. Jej początek sięga lat 60. XX wieku, kiedy to 19-letni Paul spędza trzy wakacyjne miesiące w rodzinnym domu nieopodal Londynu. Jego życie wyznaczają ładna pogoda, brak przyjaciół i młodzieńcza rezygnacja. W celu zabicia nudy, przy silnym wsparciu matki, Paul zapisuje się do lokalnego klubu tenisowego. Rodzice po cichu wierzą, że oprócz rozrywki, to miejsce przyniesie ich synowi wymarzoną żonę, najlepiej taką zupełnie zwykłą, ułożoną, tradycyjną. Życie jednak zaskakuje tak samo ich, jak i młodego studenta, który nigdy wcześniej nie pomyślałby, że zakocha się w 48-letniej Susan, matce dwójki dorosłych córek. Przewrotność losu nie ustępuje i między tą dwójką rodzi się tyleż płomienny, co nieszczęśliwy romans.

Narratorem powieści jest dorosły Paul, który wraca pamięcią do swojej jedynej historii. Książka rozpisana została jako swoisty tryptyk o miłości. W pierwszej części, Paul wspomina początki...

książek: 880
Elżbieta | 2018-08-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 sierpnia 2018

To nie pierwsza książka Barnesa w której z powodzeniem łączy dwie formy literackie, powieść i esej. A zatem, pierwsza część to powieść o niekonwencjonalnej miłości młodego dziewiętnastoletniego chłopca i czterdziestoośmioletniej kobiety. A to oczywiście tylko punkt wyjścia by w dalszej części książki napisać esej, naturalnie o tej najważniejszej w życiu miłości i jej ogromnym wpływie na dalsze życie. Nic nowego. Miłość była ,jest i będzie centralną częścią naszego życia. Jeśli ktoś tego uznaje to ma problem. Czytałam książkę już tydzień temu i teraz prawdę mówiąc, poza historią samego związku, niewiele już pamiętam z tych rozważań pisarza by podjąć się oceny czy polemiki z jego refleksjami. Chociaż z wielką przyjemnością dałam się mu wodzić po manowcach jego myśli. Z perspektywy tygodnia pamiętam natomiast, że wcale nie szokowała mnie w tym związku różnica wieku, a raczej raził brak autentycznie czystej namiętności. A może to taka angielska powściągliwość z lat sześćdziesiątych...

książek: 979
Mariolka | 2018-06-03
Przeczytana: 03 czerwca 2018

Łagodne, subtelne, delikatne. W sumie ciekawe, zwłaszcza, że finał dużo zmienia. Jednak, jak dla mnie zbyt rozwlekłe i nie moje. Choć i moje jednocześnie. Intrygujące. Dziwne. W literaturze o to chodzi, by w człowieku pracowało, coś się w nim poruszyło i trzeba powiedzieć, że po tej lekturze, tak właśnie się dzieje. Ona coś uruchamia. Wprawia w ruch.

Edit: Mija ósma godzina od przeczytania i z każdą chwilą książka staje sie bardziej wyrazista. Co podczas czytania wydawało mi się rozwlekłe, w pamięci zanika. To jednak wyjątkowa rzecz. Siedzi w głowie, nie daje się przepędzić i natrętnie wraca. Polecam więc i proszę: dajcie jej czas, a gwarantuję, odurzy Was silna magia literatury. :)

książek: 922
adb | 2018-07-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 lipca 2018

"Jedyna historia" to opowieść o miłości bardzo młodego mężczyzny i dojrzałej kobiety, historia bolesna mimo chwil szczęścia. Przypadkowe spotkanie w klubie tenisowym jest dla tej dwójki jak przeznaczenie i fatum. Historia jakich wiele, niczym nie zaskakuje, jest od początku do końca przewidywalna.

Narratorem jest dorosły Paul, który nie tylko wspomina, ale i analizuje deformacje, których w jego pamięci dokonał czas. Narracja jest podzielona na trzy części. Pierwsza to opowieść o początkach miłości, druga opowiada o schyłku uczucia, a trzecia o życiu narratora po rozpadzie związku. Narracja każdej z części jest inna, [...] narrator jest coraz dalej od siebie i coraz dalej od opowiadanej historii.
[...]
"Jedyna historia" to konwencjonalna i przewidywalna opowieść o konwencjonalności miłości właśnie. Barnes wplata w rozważania narratora niewiarygodne wręcz truizmy, powtarza powszechnie uznawane "prawdy", tworzy wręcz kondensat banałów, by raz traktować je poważnie, a chwilę później...

książek: 5999
kajsa | 2018-08-06
Przeczytana: 03 sierpnia 2018

"-Powiedziała ,ze chce spocząć na moim ramieniu jak ptak.Pomyślałem,że to brzmi poetycko.Oraz że to świetnie,że tego mi właśnie trzeba.Nigdy nie lubiłem takich,co się uwieszą"

Powyższy cytat nie jest bezpośrednio związany z głównymi bohaterami,ale znakomicie oddaje charakter ich relacji.Dwoje ludzi w różnym wieku,przypadkowe poznanie i rodzi się ich jedyna historia.Kontrowersyjna,skandalizująca,trudna,ale niebanalna i piękna,niepowtarzalna,taka na całe życie.Odciskająca swe piętno,zarówno na niej,jak i na nim.Czy ucierpieli,czy też coś zyskali,przeżywając ją...?
Największe wrażenie robią myśli bohatera,skałaniają do wielu ważnych refleksji na temat nas samych i naszych związków.

książek: 478
KenGoKang | 2018-08-29
Na półkach: Legimi, Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2018

Mam poważne podejrzenia, że Barnes to typ literackiego magika, hipnotyzera. Pisze o tak prostych, prozaicznych sprawach w sposób, który sprawił, że nie mogłam oderwać się od kart powieści. Jest w jego słowach ukryta poezja codzienności, lekkość i ciężar spraw przemijalnych, skazanych na porażkę. Wszystkie historie miłosne są przecież dogłębnie banalne, nawet jeśli dla zakochanych pozostają to ich jedyne historie. Czy uczucie, jakie rodzi się między dojrzałą kobietą a dorastającym młodzieńcem może się z tego schematu wyrwać?

Lubię grzebanie Barnesa w przeszłości, szukanie prawdy o zjawiskach, jakie dawno przeminęły. Bardzo mi ta perspektywa odpowiada - kryje się w niej jakaś liryczna nostalgia i smutna mądrość. Być może autor powraca do podobnego tematu w swoich powieściach, lecz póki co nie znudziły mi się one i cieszę się, że jeszcze kilka zacnych pozycji przede mną.

https://www.facebook.com/PiknikNaSkrajuKsiazki/

książek: 485
zaczytana | 2018-10-23
Przeczytana: 22 października 2018

To nie jest łatwa i ckliwa opowieść o dziewiętnastolatku zakochanym w dojrzałej kobiecie. To próba zrozumienia młodości, próba podzielenia się bezradnością.

książek: 1015
Kasia | 2018-06-16

Nie oceniaj książki po okładce. W przypadku „Jedynej historii” ta wskazówka ma duże znaczenie. To co widzę sugeruje, że treść może być cukierkowa, łatwa i bez polotu. Nic bardziej mylnego. W moim odczuciu jest nietuzinkowo, niesztampowo i bardzo ciekawie. Autor sporo miejsca zostawia na własne przemyślenia i nie narzuca swojego zdania. Fabuła nie jest złożona i skomplikowana. Jej prostota oraz sposób narracji są jej największą siłą.

Ileż to książek napisano o miłości? Miłości w przeróżnych konstelacjach, pomiędzy nastolatkami, osobami dojrzałymi, starszymi, jednej płci, w czasach współczesnych, w przeszłości, na każdym z kontynentów. Ciężko czytelnika zaskoczyć i sprawić, że historia o miłości będzie inaczej opowiedziana niż setki innych jej podobnych.

Bohaterami „Jedynej historii” są dziewiętnastoletni Paul i czterdziestoośmioletnia Susan oraz najbliższe osoby z ich otoczenia. Dla mężczyzny świat stoi otworem, a zarazem rzuca mu wyzwania. Na jaką ścieżkę edukacji wkroczyć? W...

książek: 384
Joanna | 2018-07-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2018

Historia, która zdawałoby się, w literaturze była już użyta i zużyta na milion sposobów. Oto 19-latek zakochuje się z wzajemnością w 48-latce. Akcja toczy się 50 lat temu, a zatem w czasach, gdy o takich rzeczach ludziom się nie śniło, zwłaszcza 50 km na południe od Londynu.
A jednak, sposób narracji sprawia, że ta książka nie jest "romansidłem". Polskiej wersji językowej nie pomaga okładka, ta angielska zdecydowanie lepiej oddaje to, co możemy znaleźć w środku.
Czym książka jest, to już zupełnie inna historia. Z jednej strony dokumentacja zgorzknienia, codzienności i spowszednienia miłości. Do tego dochodzą "dramaty", skandale i fakt, że finalnie każdy z nas będzie miał do opowiedzenia jedną jedyną historię wartą opowiedzenia. Brzmi jak strasznie wyświechtane hasło, wiem, warto jednak dać sobie szansę.
Polecam szczególnie lekturę oryginału, bo język jest absolutnym majstersztykiem. Piękna budowa zdań, słownictwo. Z polotem, ale bez poetyzowania. Z przytłaczającą wręcz ilością...

książek: 17048
Miśka | 2018-06-09
Przeczytana: 09 czerwca 2018

Nie jest to ckliwa opowieść o miłości z happy endem... To miłość bolesna, trudna, w pewnym sensie niszcząca, ale nie każda miłość jest słodka, jak lukrowane ciastko...
Chwilami miałam drobne wrażenie przegadania, ale ta książka niepokoi i zapada w pamięć.

zobacz kolejne z 666 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd