Dudziak

Elegia dla bidoków

Tłumaczenie: Tomasz Gałązka
Wydawnictwo: Marginesy
6,62 (353 ocen i 84 opinie) Zobacz oceny
10
11
9
14
8
68
7
107
6
90
5
38
4
12
3
6
2
5
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Hillbilly Elegy
data wydania
ISBN
9788365973047
liczba stron
304
słowa kluczowe
Tomasz S. Gałązka
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Od ponad 60. tygodni bestseller „New York Timesa”, niemal 2 miliony sprzedanych egzemplarzy. Prawa do tłumaczenia nabyli wydawcy z kilkunastu krajów. W produkcji film w reżyserii Rona Howarda. Zdaniem recenzentów i czytelników Elegia dla bidoków odpowiada na pytanie: dlaczego Donald Trump wygrał wybory. Porażająca, choć niepozbawiona humoru opowieść o dorastaniu w biednym miasteczku w „pasie...

Od ponad 60. tygodni bestseller „New York Timesa”, niemal 2 miliony sprzedanych egzemplarzy. Prawa do tłumaczenia nabyli wydawcy z kilkunastu krajów. W produkcji film w reżyserii Rona Howarda.

Zdaniem recenzentów i czytelników Elegia dla bidoków odpowiada na pytanie: dlaczego Donald Trump wygrał wybory.

Porażająca, choć niepozbawiona humoru opowieść o dorastaniu w biednym miasteczku w „pasie rdzy”. To również napisana z uczuciem i zaangażowaniem analiza kultury pogrążonej w kryzysie – kultury białych Amerykanów z klasy robotniczej. O zmierzchu tej grupy społecznej, od czterdziestu lat ulegającej powolnej degradacji, powiedziano już niejedno. Nigdy dotąd jednak nie opisano jej z takim żarem, a zwłaszcza – od środka.

Historia Vance’ów zaczyna się w pełnych nadziei latach powojennych. Ciężką pracą udało im się awansować do klasy średniej, a ukoronowaniem sukcesu stał się J.D., który jako pierwszy w rodzinie zdobył dyplom wyższej uczelni. Vance pokazuje jednak, że nie da się uciec od spuścizny przemocy, alkoholizmu, biedy i traum, tak typowych dla rejonu, z którego się wywodzili.

Elegia dla bidoków to aktualne i niepokojące rozważania o tym, że znaczna część Stanów Zjednoczonych straciła wiarę w amerykański sen, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku ostatnich wyborów prezydenckich. To książka, która pokazała Amerykanom z dużych miast, jak mało wiedzą o swoich rodakach, jak mylne mają o nich wyobrażenie. Ciepła, wyrozumiała narracja Vance’a stała się ważnym głosem w dyskusji o rozwarstwieniu społecznym. W tym sensie jest to rzecz uniwersalna, rzuca nowe światło na podziały społeczne i polityczne również w Polsce.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 69
DO_DZIEŁA | 2018-04-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 17 marca 2018

"O tym, co dzieje się w życiu prawdziwych ludzi, kiedy gospodarka przemysłowa idzie do piachu; (…) o reagowaniu na niekorzystne okoliczności w najgorszy możliwy sposób; (…) o kulturze, która coraz silniej napędza rozpad społeczeństwa, zamiast mu przeciwdziałać".
Tymi słowami J. D. Vance zapowiada treść książki "Elegia dla bidoków. Wspomnienia o rodzinie i kulturze w stanie krytycznym". Debiut został okrzyknięty najważniejszą pozycją o Ameryce ostatnich lat; sprzedany w ponad 2 milionach egzemplarzy od półtora roku utrzymuje się na liście bestsellerów New York Timesa. Dzięki wydawnictwu Marginesy i świetnemu przekładowi Tomasza S. Gałązki książka ukazała się w Polsce.

"Elegia dla bidoków" to swoisty pamiętnik z Pasa Rdzy – obszaru, w którym w ostatnim czasie niemal całkowicie wymarł przemysł. W potoczystej, pierwszoosobowej narracji Vance rozprawia o życiu swoim, krewnych i sąsiadów – tytułowych bidoków (hillbillies). Snując opowieść o codzienności klasy robotniczej dowodzi, że nie wszystkim rodakom dane jest śnić americam dream. Pisze o irracjonalnym wydawaniu pieniędzy ponad stan (Kupujemy zbyt duże domy, zaciągamy kolejne kredyty pod ich zastaw, żeby mieć na bieżące wydatki, po czym ogłaszamy niewypłacalność i wynosimy się gdzieś indziej, często zostawiając zadłużony dom pełen śmieci). W domach bidoków trwa ciągły stan wojny każdego z każdym (Nasze rodziny to piekielny chaos. Wrzeszczymy, wydzieramy się na siebie niczym kibice na meczu. Co najmniej jeden członek rodziny używa narkotyków (…) w skrajnie stresujących chwilach bijemy się i kopiemy, oczywiście na oczach pozostałych). Edukacja nie jest ważna, a o wartości ciężkiej pracy zwykło się tylko gadać (Czasem znajdziemy jakąś robotę, ale nie na długo. Wywalą nas za wieczne spóźnianie się, za kradzieże towaru i sprzedawanie go na eBayu czy dlatego, że klient poskarży się, że zieje nam z ust alkoholem, albo za to, że w ciągu jednej zmiany robimy sobie pięć półgodzinnych sesji w toalecie).
Vance wytyka także fatalne nawyki żywieniowe i niechęć do aktywnego wypoczynku czyniące białą klasę robotniczą jedyną amerykańską grupą etniczną, której przewidywalna długość życia spada. Bidoki z Appalachów klepią nie tylko biedę ekonomiczną, ale i emocjonalną. Kto wie, jak skończyłby J. D., dziecko z rozbitej rodziny, opuszczony przez ojca, z matką uzależnioną od alkoholu i narkotyków, gdyby nie jego dziadkowie (czule nazywani Mamaw i Papaw, którym Vance dedykuje książkę). Dzięki nim życie chłopca wraca na właściwe tory – ustają przeprowadzki do kolejnych tatusiów, napady szału matki i doświadczanie domowej przemocy. Troskliwi opiekunowie, którzy w młodości sami popełniali typowe dla bidoków błędy, robią wszystko, by wnuk zaznał bezpieczeństwa i spokoju, dobrze się uczył i zdobył pracę. Z powodzeniem. J. D. Vance jako pierwszy w rodzinie kończy studia (Prawo na uniwersytecie w Yale!), a w chwili postawienia ostatniej kropki "Elegii" jest żonatym, dobrze zarabiającym trzydziestojednolatkiem z trójką dzieci.

(...) Wbrew marketingowym deklaracjom nie postrzegam tej książki jako klucza do zrozumienia współczesnej Ameryki. Vance opisuje bolączki amerykańskiej klasy robotniczej powstrzymując się od ocen, nie poddaje ich głębszej analizie. O ile jego wspomnienia znalazły pełne zrozumienie wśród rodaków, o tyle zagranicznemu czytelnikowi brakuje wyjaśnienia mechanizmów, które doprowadziły do takiej sytuacji. To raczej autobiografia (miejscami nieznośnie ego- i amerykocentryczna) niż reportaż. Największy walor tej książki upatruję jednak w innym jej aspekcie. "Elegię" można czytać szerzej, jako opowieść o tym, jak dom i otoczenie dziecka rzutują na jego tożsamość. O rzeczach, których nie powinno doświadczać; o dziedziczeniu nałogów, lęków, wstydu; o konieczności szybkiego dorastania; o narastającej frustracji i bezsilności. Dorosły Vance, który osiągnął sukces ma świadomość, że na zawsze pozostanie bidokiem. Nie trzeba jechać w Appalachy, żeby spotkać tak skrzywdzone dzieci i zwłaszcza z tego powodu warto sięgnąć po tę książkę.

PRZECZYTAJ CAŁĄ RECENZJĘ NA BLOGU: http://dodziela.com.pl/2018/04/12/elegia-dla-bidokow-j-d-vance/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Lud. Z grenlandzkiej wyspy

Książka niczym nie odbiega od dwóch poprzednich. Ilona Wiśniewska trzyma wysoki poziom. Ale to też nie jest tak, że jakoś szczególnie powala na kolana...

zgłoś błąd zgłoś błąd