Słodziutki. Biografia cukru

Okładka książki Słodziutki. Biografia cukru autora Dariusz Kortko, Judyta Watoła, 9788326826108
Okładka książki Słodziutki. Biografia cukru
Dariusz KortkoJudyta Watoła Wydawnictwo: Agora reportaż
373 str. 6 godz. 13 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2018-02-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-15
Liczba stron:
373
Czas czytania
6 godz. 13 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326826108
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słodziutki. Biografia cukru w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Słodziutki. Biografia cukru



książek na półce przeczytane 1166 napisanych opinii 560

Oceny książki Słodziutki. Biografia cukru

Średnia ocen
6,8 / 10
664 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Słodziutki. Biografia cukru

avatar
188
171

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa książka pokazująca głównego bohatera w publicystycznej formie, bo słowo "popularnonaukowej" byłoby trochę nadużyciem.

Od historii odkrycia/wynalezienia, poprzez geopolitykę i gospodarkę, miejsce w kulturze po sprawy tak oczywiste jak zdrowie, wynalezienie insuliny, globalna skala problemu.
Wielopłaszczyznowe zgłębienie tematu, zrozumienie powiązań ale bez straszenia. Bardzo dużo zdjęć i grafik ilustrujących zagadnienie.

Bardzo ciekawa książka pokazująca głównego bohatera w publicystycznej formie, bo słowo "popularnonaukowej" byłoby trochę nadużyciem.

Od historii odkrycia/wynalezienia, poprzez geopolitykę i gospodarkę, miejsce w kulturze po sprawy tak oczywiste jak zdrowie, wynalezienie insuliny, globalna skala problemu.
Wielopłaszczyznowe zgłębienie tematu, zrozumienie powiązań ale bez...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
133
25

Na półkach:

Cukier ma sporo na sumieniu i ... nie ma dość. Dokładnie jak współczesny świat nie ma dość cukru. Już sama historia zadomowienia się Słodziutkiego w naszym życiu, powinna skłonić nas do zerwania stosunków. Warto przeczytać.

Cukier ma sporo na sumieniu i ... nie ma dość. Dokładnie jak współczesny świat nie ma dość cukru. Już sama historia zadomowienia się Słodziutkiego w naszym życiu, powinna skłonić nas do zerwania stosunków. Warto przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
6

Na półkach:

Nic, co ludzkie, nie jest nam obce, a mamy skłonność do uzależniania się od tego, co początkowo pojawia się rzadko, lecz wywołuje wielowymiarowe bodźce. Pobudza nasze neurony odpowiedzialne za zadowolenie, łechce ego i sprawia, że czujemy się wyróżnieni – mamy coś, czego inni nie mają. Mechanizm ten doskonale widać choćby na przykładzie szaleństwa wokół czekolady dubajskiej.

Książka „Słodziutki” w ciekawy sposób opowiada historię cukru i naszą niełatwą z nim relację. W pogoni za tym, co rzadkie, pożądane i dochodowe, ludzie bez skrupułów niszczyli życie milionów innych, by móc zabłysnąć w towarzystwie lub zapewnić sobie chwilę słodkiej przyjemności. Dziś za tamte wybory płacimy my sami – chorobami, nadwagą i uzależnieniem od cukru, które powoli, ale konsekwentnie rujnuje nasze zdrowie. Można rzec: Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.

Cukier nadal jest ogromnym źródłem dochodów. Gdyby nagle zniknął z rynku, branża spożywcza stanęłaby na krawędzi upadku, a konsumenci musieliby na nowo odkryć naturalne smaki jedzenia. Pomimo powszechnej wiedzy o jego szkodliwości, nadal nie potrafimy z niego zrezygnować. Odrzucamy wprawdzie cukier stołowy, lecz zamieniamy go na produkty bogate w fruktozę, która także nie pozostaje bez wpływu na nasze zdrowie.

Istota problemu leży jednak głębiej. Niezależnie od tego, czy uzależniamy się od kawy, herbaty, czy cukru, chodzi o jedno: uwielbiamy sobie dogadzać i jesteśmy w stanie tolerować niemal wszystko, jeśli tylko zapewni nam to dostęp do pożądanych dóbr lub przyniesie zysk.

„Słodziutki” to interesująca książka, choć miałam wrażenie, że zabrakło w niej ważnego rozdziału o roli prostej, w przeważającej większości warzywnej diety w profilaktyce cukrzycy. Jest to ruch, który nabiera coraz większego znaczenia. Rozdział z udziałem profesora wydał mi się mało przekonujący i nieco zbyt ogólnikowy. Czy osoba zagrożona cukrzycą naprawdę przyjmie radę w stylu: „Proszę zjeść pączka raz na miesiąc”?

Chciałabym także zobaczyć większy nacisk na temat nadużyć związanych z dodawaniem cukru do produktów przeznaczonych dla dzieci i niemowląt. Przemysł spożywczy z uporem wmawia rodzicom, że muszą „osłodzić” życie swoich pociech, by były szczęśliwe. Właśnie w ten sposób rosną kolejne pokolenia jeszcze bardziej uzależnione od cukru.

Nic, co ludzkie, nie jest nam obce, a mamy skłonność do uzależniania się od tego, co początkowo pojawia się rzadko, lecz wywołuje wielowymiarowe bodźce. Pobudza nasze neurony odpowiedzialne za zadowolenie, łechce ego i sprawia, że czujemy się wyróżnieni – mamy coś, czego inni nie mają. Mechanizm ten doskonale widać choćby na przykładzie szaleństwa wokół czekolady...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1461 użytkowników ma tytuł Słodziutki. Biografia cukru na półkach głównych
  • 841
  • 596
  • 24
232 użytkowników ma tytuł Słodziutki. Biografia cukru na półkach dodatkowych
  • 115
  • 39
  • 30
  • 15
  • 12
  • 12
  • 9

Tagi i tematy do książki Słodziutki. Biografia cukru

Inne książki autora

Okładka książki Zembala. Szpital to ja. Historia słynnego kardiochirurga Dariusz Kortko, Judyta Watoła
Ocena 7,6
Zembala. Szpital to ja. Historia słynnego kardiochirurga Dariusz Kortko, Judyta Watoła
Okładka książki Kamraty. Historie z Klubu Wysokogórskiego w Katowicach Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Ocena 7,3
Kamraty. Historie z Klubu Wysokogórskiego w Katowicach Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Okładka książki Berbeka. Życie w cieniu Broad Peaku Dariusz Kortko, Jerzy Porębski
Ocena 7,5
Berbeka. Życie w cieniu Broad Peaku Dariusz Kortko, Jerzy Porębski
Okładka książki Pomocnik historyczny - Himalaiści Bartek Dobroch, Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski, Mariusz Sepioło, Tomasz Targański, Piotr Trybalski
Ocena 6,6
Pomocnik historyczny - Himalaiści Bartek Dobroch, Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski, Mariusz Sepioło, Tomasz Targański, Piotr Trybalski
Okładka książki Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Ocena 7,4
Krzysztof Wielicki. Piekło mnie nie chciało Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Okładka książki Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Ocena 7,5
Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w kosmos Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Okładka książki Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Ocena 7,8
Kukuczka. Opowieść o najsłynniejszym polskim himalaiście Dariusz Kortko, Marcin Pietraszewski
Dariusz Kortko
Dariusz Kortko
Pracę w „Gazecie Wyborczej” rozpoczął w 1991 roku. Od 2004 roku redaktor naczelny katowickiej redakcji „Gazety Wyborczej”, współautor książek: “Ludzie czy bogowie. Wywiady z najsłynniejszymi lekarzami w Polsce” (Wydawnictwo Agora, 2015) – napisanej wspólnie z Krystyną Bochenek, “Na szczycie stromej góry. Opowieści o transplantacjach” (Wydawnictwo Znak),“Kukuczka” (Wydawnictwo Agora, 2016) – napisanej z Marcinem Pietraszewskim oraz “Czerwona księżniczka” (Wydawnictwo Agora, 2012),“Religa” (Wydawnictwo Agora, 2014) i „Słodziutki. Biografia cukru” (Wydawnictwo Agora, 2018) – napisanych z Judytą Watołą. Z wykształcenia politolog, jest absolwentem Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem Markéta Zahradníková
Bóg nie jest automatem do kawy. Rozmowa z księdzem Zbigniewem Czendlikiem
Markéta Zahradníková
Zbigniew Czendlik to wzorcowy przykład tak zwanego „fajnego księdza”. Wiecie, tego, z którym można pożartować, do którego najchętniej pójdzie się na mszę, bo wiadomo, że nie będzie przeciągał kazania, i który jest animatorem jakiejś udanej prospołecznej lokalnej inicjatywy (i żeby nie było, chwała mu za to!). A gdy przypadkiem z różnych powodów zwątpisz czasem w instytucję Kościoła Katolickiego, to zapewne szybko usłyszysz od kogoś, że „przecież w Kościele są i dobrzy księża”, i osoba ta szybko podeprze to zdanie nazwiskiem takiego księdza Czendlika. Powiem szczerze, jestem trochę rozczarowana tą książką. Nie jest to bynajmniej pogłębiona rozmowa. Ksiądz Czendlik doskonale czuje się w centrum zainteresowania i to widać, stąd wiele ciekawych anegdot i uniwersalnych prawd i przemyśleń, o których warto od czasu do czasu sobie przypomnieć, więc miejscami czyta się to naprawdę przyjemnie, ale jest też dużo uciekania od trudnych dla Kościoła Katolickiego tematów oraz protekcjonalnego traktowania pewnych grup społecznych, głównie kobiet. Posłużę się paroma przykładami: Spowiadanej parafiance utyskującej na relacje z mężem zaleca „wizytę u fryzjera i kosmetyczki”, a kobiece łzy uważa za środek manipulacji oraz radzi żeby jednak nie płakać, bo „uśmiechnięte jesteśmy piękniejsze”. Ksiądz również wielokrotnie sam sobie zaprzecza, nawet w kwestiach fundamentalnych: w jednej chwili deklaruje, że to dobrze, gdy rodzice chrzczą swoje nieświadome tego dzieci, bo dają im w ten sposób to co najlepsze, by zaledwie dwie strony dalej stwierdzić, że kiedy w sprawie chrztu przychodzi do niego dorosły człowiek, raczej najpierw odprawia go z kwitkiem, zachęcając by dobrze przemyślał sobie tę , nieodwracalną przecież, decyzję. Niektóre poglądy uważam z kolei za wręcz skandaliczne, na przykład gdy potwierdza że jest zwolennikiem "wychowawczego klapsa" (oczywiście stanowisko poparte koronnym argumentem, że przecież on sam też nieraz oberwał i jakoś wyszedł na ludzi),czy o tym, że męskie łzy to przejaw słabości. Notabene, co moim zdaniem wyjątkowo obrzydliwe, stwierdził to wspominając jednego z prezydentów Słowacji, płaczącego na wizji ponieważ uprowadzono wówczas jego syna, a o którym to ojcu Czendlik pomyślał, że chociaż mu współczuł to jednak "nie chciałby, żeby jego prezydent płakał [okazując tym samym słabość]"). Rozumiem, że każdy ksiądz to po prostu człowiek. W przypadku księdza Czendlika – na pewno dobry i przesympatyczny. Nie oczekiwałam zresztą od tej książki spotkania ze sztucznie wykreowaną Figurą i cieszę się, że w tym co mówił, jej bohater był autentyczny, zapewne licząc się z tym, że nie każdemu przypadnie to do gustu. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok bulwersujących mnie fragmentów zwłaszcza, że znaczna większość opinii innych czytelników tutaj chwali postawę Księdza za jego, nazwijmy to, antysystemowość - podczas gdy moim zdaniem ta książka wręcz powiela, a tym samym umacnia, wiele szkodliwych poglądów i stereotypów, które znakomicie się mają również w katolickim „mainstreamie”, a na który to mainstream ksiądz Czendlik miałby być remedium.
Ispirazione - awatar Ispirazione
ocenił na68 miesięcy temu
Fakap, czyli moja przygoda ze start-upem Dan Lyons
Fakap, czyli moja przygoda ze start-upem
Dan Lyons
"W świecie technologii doświadczenie i siwe włosy są przereklamowane." Kiedy Dan Lyons w wieku 52 lat zostaje zwolniony z posady dziennikarza technologicznego w Newsweeku staje przed wyborem - prowadzić podrzędny blog i zarabiać grosze mając rodzinę na utrzymaniu czy zatrudnić się w HubSpocie, obiecującym start-upie. W 2012 roku w Dolinie Krzemowej panuje start-upowy boom. Inwestorzy pompują pieniądze w co popadnie, bardziej obawiając się przegapienia kury znoszącej złote jaja niż utraty pieniędzy w wyniku niewłaściwego wyboru inwestycji. Książka to w zasadzie jedna wielka krytyka działań wyrastających w tamtym czasie jak grzyby po deszczu nowych firm technologicznych. Autor nie rozumie nowego stylu pracy, nowej kultury i nowych zasad. Wygląda to na pierwszy rzut oka jak "kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów", ale mina mi zrzedła kiedy uświadomiłam sobie, że niektóre fragmenty książki mogę 1:1 porównać do klimatu panującego w mojej firmie, z korpo czy start-upem mającej niewiele wspólnego. Autor pisze z humorem, z sarkazmem, pokazując jak bardzo nie potrafił, choć próbował, wpasować się w nowe otoczenie. Można parsknąć śmiechem pod nosem kiedy opisuje Nieustraszone Piątki, albo przywołuje fragmenty korespondencji mailowej zawierającej zatrważajacą ilość słowa "bosko". Robi się poważniej, kiedy wchodzi w tematy inwestowania, pompowania pieniędzy bez końca w firmy, które najprawdopodobniej okażą się fiaskiem i sprzedawania ich za ogromne pieniądze, podczas kiedy wyniki finansowe jasno wskazują, że przedsiębiorstwa te nie zarabiają. Wspomina o dyskryminacji prasowej, wiekowej, płciowej. O manipulowaniu i ignorowaniu pracowników niższego szczebla aż w końcu dociera do momentu, kiedy sam staje się ofiarą mobbingu ze strony swojego przełożonego. Mimo tego, że książka opowiada o wydarzeniach sprzed ponad dekady nadal uważam, że warto po nią sięgnąć. IG: slowa_na_czytniku
slowa_na_czytniku - awatar slowa_na_czytniku
ocenił na71 rok temu
Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko Jerzy Vetulani
Neuroerotyka. Rozmowy o seksie i nie tylko
Jerzy Vetulani Maria Mazurek
Nie wiem o co to chodzi, że każdy kto przeprowadza wywiad z Vetulanim musi najpierw wywalić kilkudziesięciostronicowy wywód jaki to profesor jest wspaniały, elokwentny, jakie miał ciekawe życie. Większość osób, które sięgnęły po tę książkę, doskonale wiedzą jaki jest V., a resztę skusiła tematyka, więc tym bardziej przydługa laurka jest zbyteczna. Znając cięty język, chęć szokowania i styl V. można się było domyślać, że książka będzie momentami kontrowersyjna i jeśli nie przefiltruje się pewnych hasełek rzuconych w wywiadzie - przez pryzmat chęci zbulwersowania czytelnika i sprowokowania do szerszej dyskusji, przeszukania internetu w postaci twardych danych i statystyk - to dla wielu osób ta książka może być szkodliwa. Bo jeśli przyjmiemy bezrefleksyjnie tekst, że zoofilia nie jest taka zła, bo przecież żadne zwierze się nie pożaliło (bo nie mówi),no to faktycznie mamy problem. Albo, że pedofilia wśród dzieci płci męskiej jest ok, o ile molestuje kobieta, bo ON miał takie relacje ze służącymi i sobie bardzo chwali... No pozostaje tylko przewrócić oczami, bo trąci to wąsatym wujkiem z PRL a nie wybitnym naukowcem. Ale Vetulani taki był. Z jednej strony seksista, ale z drugiej zatwardziały feminista. Nigdy nie wiesz, czy on to mówi serio, czy żartuje. Albo się to przyjmuje, albo lepiej nie sięgać po wywiady z nim. Więcej uwag mam do pani Mazurek. Bo o ile w pierwszej części książki ograniczyła się tylko do zadawania pytań i prowadzenia wywiadu, o tyle w drugiej części jest już więcej jej dość szokujących prywatnych opinii typu tabletka dzień po dla "gówniarzy" bez kontroli lekarza nie podoba jej się, bo przecież tam są hormony, a owi "gówniarze" mają do niej szeroki i łatwy dostęp. No pewnie, że tak, przecież ciąża nie wywołuje żadnych skutków, wcale nie jest koktajlem hormonów, lepiej nie ryzykować z tabletką dzień po, bo olaboga hormony! O problemie wykluczenia komunikacyjnego pewnie nie słyszała. O tym, że nie w każdej miejscowości jest apteka, czy lekarz (już nie mówiąc o specjaliście) też nie ma pojęcia. Młoda kobieta, po UJ. Aż ją Vetulani usadził, że mówi z perspektywy osoby uprzywilejowanej. Ja to odczytuje jako nieuświadomiony mizoginizm. Bo w tej książce pada kilka haseł w podobnym tonie. I o ile V. widział, że czasami przybiera maskę dziada i bawił się tą kreacją, żeby za chwilę wyskoczyć, że on popiera marsze kobiet i prawo do aborcji, o tyle nie wiem czy pani Mazurek będzie do twarzy z podobną łatką.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na711 miesięcy temu
Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie Ika Graboń
Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie
Ika Graboń
Jedyny (?) tak solidny i kompetentny przewodnik po kawie - zarówno w sensie rodzaju ziaren jak i metod ich przyrządzania. Każdy fan znajdzie tu dziesiątki celnych porad i setki ważnych i ciekawych informacji. Dla fanów kawy, wymagających od niej czegoś więcej niż "poranny kop", pozycja absolutnie obowiązkowa. Warto mieć wersję papierową - układ graficzny ma znaczenie i czasami tylko na kartach książki widać, jaki był zamysł. Z najważniejszych rzeczy - precyzyjne opisy parzenia poszczególnych rodzajów kawy, dobre opisy i charakterystyki poszczególnych rodzajów ziarna. Z dobrych, choć nieistotnych metyrotycznie - spory insight w życie prywatne Autorki, jej dzieciństwo i teraźniejszość. Książka jest przez to bardzo prywatna, czasami na granicy emocjonalnego ekshibicjonizmu - zwyczajowo takie poradniki są bardziej stonowane i "zobiektywizowane". Ale, jak pisze, suits fine to me. Jeden minus, błąd intelektualny - Autorka opisuje swą miłość do kawy jako czynnik, który wpłynął na wybór jej ścieżki życiowej ("zawsze kochałam kawę"),by w tym samy ciągu logicznym pisać, że "nie umiała parzy kawy" i dalej że kawa zaparzona źle jest "obrzydliwa, gorzka, o smaku popiołu itp". To jak, "pokochała" tę obrzydliwą? Rozumiem to jako taką hiperbolę, że kawa, mimo że sama z siebie pyszna może być, prawidłowo przygotowana, O WIELE LEPSZA od tej znanej wszystkim. Ale to drobiazg - książka warta polecenia, a z uwagi na wartość metyrotyczną - nie tyle do "przeczytania" ile do "codziennego używania" (u mnie stoi przy akcesoriach kawowych, kiedy decyduję, na jaki rodzaj kawy mam własnie ochotę).
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na72 miesiące temu
Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat Paul Shapiro
Czyste mięso. Jak hodowla mięsa bez zwierząt zrewolucjonizuje twój obiad i cały świat
Paul Shapiro
Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tę książkę. Nie spodziewałam się, że głównie będzie przedstawiać biznes związany z czystym mięsem i liczne start-upy, które się nim zajmują. Szczerze wolałam fragmenty, gdzie autor opisuje kwestie bardziej teoretyczne, tj. biologię syntetyczną czy prawa zwierząt, chociaż liczne odwoływanie się do tych samych argumentów (olej wielorybi!) trochę męczyło. Chociaż spojrzenie od kuchni na start-upy zaangażowane w wytwarzanie etycznych produktów odzwierzęcych w teorii było ciekawe, miałam z nim pewien problem. Autor sam podkreśla w podziękowaniach na końcu książki, że jest bardzo zaangażowany w kwestię czystego mięsa. Powiedziałabym, że nieco za bardzo. Hurraoptymistyczne podejście do start-upów związanych z rolnictwem komórkowym trochę bawi, kiedy czyta się tę książkę w 2023 roku, po pandemii, której "ryzyko wybuchu w najbliższym czasie jest niskie" według autora ;) Wiadomo, że w ciągu tych kilku lat biznesy upadały lub były sparaliżowane, ale szacunkowe daty wyjścia na rynek tych rewolucyjnych produktów były nieco przestrzelone. Co było oczywiście do przewidzenia, bo mówimy o firmach, których los zależy od pieniędzy inwestorów, których mniej skusi realistyczne podejście do sprawy i powiedzenie "no, być może w ciągu następnych 10 lat będziemy mieć działający produkt". Fajnie, że poznaliśmy naukowców i innych ludzi zaangażowanych w produkcję mięsa z probówki, aczkolwiek książka była przez to trochę laurką dla właścicieli i pracowników opisywanych przedsiębiorstw. Amerykańska start-upowa kultura nie wywołuje we mnie zbyt dobrych skojarzeń, ale to bardzo osobista kwestia :) Książki nie uważam za złej, po prostu przez irytujące drobnostki jej lektura wzbudzała we mnie mieszane uczucia. Generalnie polecam, jeśli nie wiesz nic na temat czystego mięsa, chociaż wydaje mi się, że przez to, że odwołuje się do konkretnych firm, mogła się już trochę przeterminować. Branża rolnictwa komórkowego zdążyła się nieco zmienić odkąd wydano tę pozycję. Może lepiej po prostu przeczytać w Internecie świeższe informacje na ten temat? To trochę książka z kategorii tych, które mogły być dobrym artykułem, ale wolały zostać średnią książką.
anaemia - awatar anaemia
oceniła na62 lata temu

Cytaty z książki Słodziutki. Biografia cukru

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Słodziutki. Biografia cukru