Exodus

Wydawnictwo: Sine Qua Non
6,67 (370 ocen i 86 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
22
8
72
7
119
6
83
5
38
4
16
3
7
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365836274
liczba stron
448
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

Wędruj samotnie i śpiewaj! Aleister Crowley Wyobraź sobie, że w jednej chwili porzucasz wszystko: rodzinę, pracę, hobby, dom i kredyt. Nic nie potrafisz. Nic nie wiesz. Poza jednym – musisz uciekać przed siebie. Przed tobą hałaśliwy Berlin, obóz przesiedleńczy u podnóża Alp, półświatek Lublany i grecka wyspa, gdzie zbliżysz się do strasznej tajemnicy. "Exodus" pozbawia poczucia...

Wędruj samotnie i śpiewaj!
Aleister Crowley

Wyobraź sobie, że w jednej chwili porzucasz wszystko: rodzinę, pracę, hobby, dom i kredyt. Nic nie potrafisz. Nic nie wiesz. Poza jednym – musisz uciekać przed siebie.

Przed tobą hałaśliwy Berlin, obóz przesiedleńczy u podnóża Alp, półświatek Lublany i grecka wyspa, gdzie zbliżysz się do strasznej tajemnicy.

"Exodus" pozbawia poczucia bezpieczeństwa i ciska w obszary mroku, których istnienie się przeczuwa, ale o których boi się myśleć.
Przed Tobą wielokulturowy Berlin, obozy
przesiedleńcze w Słowenii, gangi w
Lublanie i wyspa grecka ze swoim
spokojem i straszną tajemnicą.
Orbitowski w Exodusie pokazuje
niesamowity kunszt literacki oraz zmysł
reporterski.

 

źródło opisu: Sine Qua Non, 2017

źródło okładki: http://www.wsqn.pl/zapowiedzi/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1638

Zapomnieć wszystko

Zdarzają się, proszę Państwa, wybitne okazje do grzechu, które znamy wszyscy pod pojęciem pokus. Czasami mniejsze, jak na przykład ochota do podjadania, czasami nieco większe, jak ta, która zaskoczyła mnie przy okazji pisania tego tekstu. Chciałem bezczelnie skłamać i stwierdzić, że literacką karierę Łukasza Orbitowskiego śledzę od zarania. To oczywista nieprawda, a na swoją obronę mam tylko to, iż znam zdecydowaną większość spośród jego wydanych tekstów. Więcej nawet: jestem ich zadeklarowanym fanem, bo „Tracę ciepło, „Święty Wrocław”, „Widma” czy „Szczęśliwa ziemia” wstrząsnęły mną dogłębnie. Ale czasami krakowski pisarz mocno rozmija się z moim gustem, jak w przypadku „Nadchodzi” czy „Ognia”, przez które przebiłem się tylko za sprawą samozaparcia i bez wynagradzającej je satysfakcji.

Na początku mogę rozwiać obawy tych z Państwa, którzy sądzili, że mówię o rozczarowujących w mojej ocenie książkach Orbitowskiego po to, aby natychmiast przypisać „Exodus” do tej kategorii. Nie, z całą pewnością najnowsza powieść Orbitowskiego nie jest lekturą przyciężką czy przekombinowaną – wręcz przeciwnie, autor po raz kolejny udowadnia niezwykłą lekkość pióra, która sprawia, iż ten długi tekst pochłania się błyskawicznie i niezauważenie. W jego prozie – mrocznej i przygnębiającej zarówno w okresie fantastycznym, jak i obecnym, realistycznym – kluczowy jest bardzo rzeczowy opis, pozbawiony neuroz i tkliwości. Orbitowski lubi pisać wprost, nawet gdy opisuje stany psychiczne swoich...

Zdarzają się, proszę Państwa, wybitne okazje do grzechu, które znamy wszyscy pod pojęciem pokus. Czasami mniejsze, jak na przykład ochota do podjadania, czasami nieco większe, jak ta, która zaskoczyła mnie przy okazji pisania tego tekstu. Chciałem bezczelnie skłamać i stwierdzić, że literacką karierę Łukasza Orbitowskiego śledzę od zarania. To oczywista nieprawda, a na swoją obronę mam tylko to, iż znam zdecydowaną większość spośród jego wydanych tekstów. Więcej nawet: jestem ich zadeklarowanym fanem, bo „Tracę ciepło, „Święty Wrocław”, „Widma” czy „Szczęśliwa ziemia” wstrząsnęły mną dogłębnie. Ale czasami krakowski pisarz mocno rozmija się z moim gustem, jak w przypadku „Nadchodzi” czy „Ognia”, przez które przebiłem się tylko za sprawą samozaparcia i bez wynagradzającej je satysfakcji.

Na początku mogę rozwiać obawy tych z Państwa, którzy sądzili, że mówię o rozczarowujących w mojej ocenie książkach Orbitowskiego po to, aby natychmiast przypisać „Exodus” do tej kategorii. Nie, z całą pewnością najnowsza powieść Orbitowskiego nie jest lekturą przyciężką czy przekombinowaną – wręcz przeciwnie, autor po raz kolejny udowadnia niezwykłą lekkość pióra, która sprawia, iż ten długi tekst pochłania się błyskawicznie i niezauważenie. W jego prozie – mrocznej i przygnębiającej zarówno w okresie fantastycznym, jak i obecnym, realistycznym – kluczowy jest bardzo rzeczowy opis, pozbawiony neuroz i tkliwości. Orbitowski lubi pisać wprost, nawet gdy opisuje stany psychiczne swoich bohaterów czy ich mroczne sny. „Exodusowi” pod względem stylistyki można zarzucić tylko jedną rzecz – to mianowicie, iż pisarz rezygnuje ze swojej bezpośredniości trochę za rzadko; w doskonałej „Innej duszy” częściej pozwalał sobie na chwile nieokreśloności, w najnowszej powieści zdarza się to bardzo rzadko.

Warto jednak w końcu wspomnieć o tym, o czym w ogóle ten tekst jest. „Exodus” to powieść drogi, której akcja toczy się na mapie współczesnej Europy: na znanym wszystkim wyznawcom Bachusa Kreuzbergu, w słoweńskich obozach przesiedleńczych i na ulicach Lublany, na jednej z zapomnianych przez Boga i ludzi greckich wysp. I to tyle. Czytelnikom uczulonym na spoilery nie wypada mówić właściwie nic więcej poza tym, że główny bohater ma na imię Janek i wyraźnie przed czymś ucieka. Prawdę o jego przeszłości Orbitowski wyjawia powoli, całkowicie niemal skupiając się na jego współczesnych losach. Losy owe mocno pląta, w czym wybitnie pomaga mu nadwyrężona psychika protagonisty: oglądany przez niego świat wypełniają zbiegi okoliczności, które dają się wytłumaczyć tylko zaburzonym postrzeganiem i próbą tłumaczenia sobie rzeczywistości poprzez doszukiwanie się głębszego sensu w zupełnie niepowiązanych ze sobą zdarzeniach, a każdy kryzys rozwiązuje się sam, bo bohater po prostu budzi się w obcym miejscu i zaczyna od nowa. Takie już, zdaje się mówić Orbitowski, szczęście uciekiniera: dla niego zawsze jest dzisiaj, nie ma ani obciążającej przeszłości, ani obiecującej przyszłości.

Tę pocztówkę z teraźniejszości udaje się krakowskiemu pisarzowi wymalować bardzo zręcznie. Ducha czasów złapał mocno za kostki, dlatego też w „Exodusie” mnóstwo tematów współczesnych: zarówno tych najpoważniejszych, jak europejski kryzys uchodźczy czy przemoc wobec kobiet, jak i nieco lżejszych, choć także symptomatycznych i wartych refleksji zarówno literackiej, jak i intelektualnej – za przykład niech posłuży uzależnienie od urządzeń multimedialnych (opisane z wielkim wyczuciem, bez kpiny, przesady ani oceniania) czy działalność trenerów rozwoju osobistego. Szkoda tylko, że niektóre z tych tematów pisarz opisuje bardzo powierzchownie, bo skryty na marginesach społeczeństwa materiał literacki ma olbrzymi potencjał, co udowodnił w „Echu słońca” Waldemar Bawołek. To jednak drobna uwaga, bo Orbitowskiemu wyraźnie chodzi o nieco szerszy opis współczesności, który wyszedł mu bardzo dobrze.

Rozczarował mnie za to osobisty wątek Janka. Niby wszystko się zgadza, jego tragedia jest oczywista, sposób jej podania zaplanowany elegancko i rozsądnie, czytelnik ma wystarczająco dużo czasu, aby zastanawiać się, co też zdarzyło się w tej mitycznej mrocznej przeszłości, ale też nie zostaje zmuszony do kiszenia się we własnym sosie i część odpowiedzi dostaje stosunkowo szybko. Ta niepodważalna logika nie zmienia jednak jednej rzeczy: nie ma w „Exodusie” emocji, które po brzegi wypełniały genialną pod tym względem „Szczęśliwą ziemię”. Orbitowski w swojej najnowszej powieści nie jest już tym lekko obszarpanym, brudnawym narratorem z opowieścią ukrywającą egzystencjalny mrok za fasadą szarej codzienności; tekst nie chwyta za bebechy, mimo że spełnia wszystkie formalne wymogi powieści wzruszającej: jest tu cierpienie i opuszczenie, zdrada i szaleństwo, nędza i zagubienie.

Jako zadeklarowany fan Łukasza Orbitowskiego nie jestem „Exodusem” zachwycony. Nietrudno mi zauważyć, że to dobra, wartościowa i głęboko przemyślana powieść, ale to dla mnie za mało. Nazwisko krakowskiego pisarza traktowałem do tej pory jako obietnicę wzruszeń – te jednak nie rodzą się z eleganckich założeń i rozsądnych planów; siedzą w skrytym gdzieś głęboko organie, który trzeba podrażnić ostrym piórem. Tym razem okazałem się odporny na ten literacki atak.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1153)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 403
Łukaszo | 2017-12-07
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Musiał iść. Nogi same prowadziły go do celu, a przecież sam nie wiedział dokąd zmierza. Ucieczka wydawała się najwłaściwsza, nie wymagała oceny czy motywacji. Po drodze mijał znane sobie widoki. Kiedy już minął to co znajome zobaczył krajobrazy, które wcześniej nie dane było mu poznać. Jedna myśl kłębiła mu się w głowie. Czy warto było? A może coś zupełnie innego. Wolność? Tchórzostwo?

Udało się. Przeczytałem najnowszą i zarazem pierwszą przeczytaną przeze mnie powieść tego autora. Książka od pierwszych stron utkana z tajemnicy i ciągnąca ten sekret do samego końca. Przyznaję, że spodziewałem się czegoś więcej, ale i tak czuję się ukontentowany z całości. Łukasz Orbitowski stworzył książkę na którą składają się głownie losy Janka i historia jego ucieczki. Nie wszystko wyłapałem być może tak jak powinienem, niektóre...

książek: 320
Samson Miodek | 2018-04-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 kwietnia 2018

Nie rzucisz ziemi, skąd Twój smród...

Spodziewałem się czegoś więcej, po pierwszych stronach zacierałem ręce rozochocony tym że oto być może mam do czynienia z "książką drogi". A i Ty się urodziłeś tego samego dnia co ja.
Niestety historia Janka mnie zawiodła, niezrozumiałe logicznie były niektóre decyzje bohatera, i to mimo tragedii jaką przeżył, a może ja go po prostu nie zdążyłem polubić? Nasz bohater chciał aby jego syn został graczem komputerowym, nawet zmartwił się, gdy mały pewnego dnia powiedział że chce być kiedyś bramkarzem Legii, i chce trenować(WTF!).No i te dłużyzny, czasem wydawało mi się że przeczytałem dziesięć stron, w historii ani drgnęło, a i w treści nie było fajerwerków, ot zwyczajna codzienność wolontariusza, bezdomnego, rybaka, karierowicza...
Aż chciało się zrobić exodus od "Exodusu".
Spadek formy Orbitowskiego, po świetnej "Innej Duszy"

książek: 362
irka | 2018-03-04
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 04 marca 2018

Dobra i zarazem zasmucająca powieść. Na początku była gonitwa. Bohater książki uciekał, a ja bez skutku goniłam go. Na moment nasze drogi krzyżowały się, później każdy gnał w inną stronę. Wreszcie w Słowenii on zwolnił, zrównaliśmy krok. Mnie było łatwiej, jemu coraz trudniej. Polubiłam go, życzyłam mu chwili ukojenia i dobrej zmiany na przyszłość. Autor w tej kwestii jest tajemniczy.

książek: 1402
almos | 2018-02-16
Przeczytana: 13 lutego 2018

Książka opisuje losy Janka, życiowego uciekiniera; ucieka on przed odpowiedzialnością, przed trudnymi sytuacjami, przed rodziną. W tym exodusie wędrujemy z nim po Europie, poznajemy codzienne życie obozu dla uchodźców czy bezdomność. Przy okazji dostajemy mocny opis życia biednej, wykluczonej Europy oraz ironiczną krytykę korporacyjnego wyścigu szczurów. Dobra, dojrzała proza.

Niby to powieść drogi, ale dla mnie bardziej rzecz o człowieku, który bez przerwy ucieka. Powoli poznajemy historię bohatera, Janka, oto staje się młodym mężem i ojcem ale nie potrafi unieść tych ról: rozdarty między matką i żoną nie umie opowiedzieć się po żadnej ze stron, gdy napięcie narasta ratuje się ucieczką. Czy to w gry komputerowe, czy w romans pozamałżeński, wcale niemało takich mężczyzn wokół, którzy nie umieją stawić czoła światu.

A potem Janek całkowicie ucieka: porzuca swoją tożsamość: dokumenty, karty kredytowe, komórkę, i rusza w Europę gdzie zdarzają mu się różne przygody: dostajemy mocny...

książek: 498
Katarzyna | 2017-12-30
Przeczytana: 30 grudnia 2017

Kilka godzin temu odłożyłam "Exodus" ale nadal nie pozwolił mi odejść od siebie na krok, nawet na małe westchnienie, na maleńkie poczucie spokoju. Natychmiastowe oddalenie się od przeżyć, które wzbudza jest zupełnie niemożliwe; zakotwiczone w moim umyśle przeżycia, przelane na papier przez Łukasza Orbitowskiego, każą zadawać setki pytań, każą wchodzić z nim w dyskursy, każą się nie zgadzać, wyrażać głośny sprzeciw, oburzać się na odczucia, zachowania i reakcje.
To przerażająco smutna historia o najgłębszych i najciemniejszych zakamarkach ludzkiej duszy, o tym, że czasem nie da się wyć wystarczająco głośno, by zagłuszyć wyrzuty sumienia, o tym, że "ludzie nie maja słowa na określenie kogoś, który stracił dziecko", o tym, że ucieczka czasem sprowadza nas na samo dno - zarówno fizycznej pseudo egzystencji jak i psychicznej histerii z bólu za utraconym.
To nie jest powieść drogi, to powieść gwałtownej walki. Ratowania swojej skowyczącej z bólu duszy. Błagania losu o erzace i...

książek: 780
WielkiBuk | 2017-11-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: październik 2017

Jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Orbitowski zapowiadał powieść drogi. I tak, „Exodus” jest powieścią drogi, w pewnym sensie, ale przede wszystkim, tak naprawdę – jest powieścią ucieczki. Droga nie jest dla bohatera tajemniczym szlakiem, odkryciem, oświeceniem, ale swoistym azylem, jedyną możliwością, by żyć dalej i kroczyć naprzód, a wreszcie staje się ostatnią prostą przed poznaniem prawdy. To droga do wybaczenia, do tego, by stanąć twarzą w twarz ze swoją przeszłością i rozpaczą, którą za sobą niesie. „Exodus” to także historia tęsknoty i ojcowskiej miłości, która napędza, dając szansę na nowy start.

Łukasz Orbitowski jeszcze nigdy nie był tak subtelny w rysowaniu emocji, nigdy tak przejmujący w opisie miłości ojca do syna, nigdy tak realistyczny w odmalowywaniu rzeczywistego świata.

książek: 668
Marek Adamkiewicz | 2018-01-27
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Łukasz Orbitowski już dawno przestał być kojarzony przede wszystkim z horrorem. Owszem, od tego gatunku zaczynał, ale nawet w jego wczesnych powieściach groza była często pretekstem do snucia rozważań o ludziach i tym, co w nich siedzi. Najnowsze dokonania autora są już praktycznie całkowicie pozbawione pierwiastka fantastycznego (no, może z wyjątkiem finału „Szczęśliwej Ziemi”), ale czy jest to stary, czy nowy Orbitowski, jedno pozostaje niezmienne – jego proza potrafi dotrzeć do głębi duszy i poruszyć pewne jej struny. Nie inaczej jest z najnowszym dziełem pisarza. „Exodus”, jakkolwiek nie jest książką do końca przystępną, intryguje i nie pozostawia obojętnym.

Życie potoczyło się w taki sposób, że Janek musi uciekać. Nie bierze ze sobą prawie niczego poza gotówką, z której czyści swoje konto bankowe. Pozostawia całą resztę – karty kredytowe, komórkę, dowód osobisty. Musi zacząć wszystko od nowa. Mężczyzna potrzebuje odwrócenia się od przeszłości, odcięcia się od niej grubą...

książek: 1226
atimere | 2017-12-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 grudnia 2017

Zaczyna się pozornie mało skomplikowanie, a im dalej i im więcej dowiadujemy się o głównym bohaterze, tym mniej go lubimy i tym głębsza staje się historia opowiadana przez Orbitowskiego. Bo czasem każdy z nas ma ochotę uciec, ale zwykle tego nie robimy... a jak pokazuje przykład tej książki ucieczka nie koniecznie rozwiązuje jakiekolwiek problemy i nie daje odpowiedzi. Na plus należy zaliczyć także to, że opowiedziana historia jest wiarygodna, dobrze skonstruowana i wciągająca, nawet jeśli smutna wręcz przeraźliwie.

książek: 1258
Anna | 2018-03-26
Przeczytana: 24 marca 2018

„Exodus” Łukasz Orbitowskiego to nie tyle powieść drogi co ucieczki. Przed kim, albo przed czym ucieka bohater? Czytelnik nie ma pojęcia niemal do samego końca. Od pierwszej strony zaintrygowany nie odpuści. Z każdą kolejną wciąga się w wir ucieczki głównego bohatera.
Jest nim Janek, który podejmuje wszystkie pieniądze ze wspólnego konta, swojego i żony. Tylko tyle i aż tyle. Pozostawia karty kredytowe, dowód osobisty, telefon. Droga ucieczki wiedzie przez Niemcy, Słowenię, Grecję. W każdym z tych miejsc próbuje się odnaleźć. Dzięki temu poznajemy Janka z różnych stron. W zależności od tego w jakim kręgu ludzi przyszło mu przebywać. W Niemczech to uciekający Janek dla którego najważniejszy jest plecak z pieniędzmi.
W Słowenii zaangażowany do granic wytrzymałości wolontariusz w obozie dla uchodźców. Bezdomny na ulicach Lublany nadal prawy i wrażliwy na otoczenie. Prawdziwy, zwyczajny człowiek.
Dlaczego tak gna? Przed czym albo przed kim ucieka?
Towarzysząc Jankowi w drodze...

książek: 1107
malena | 2018-02-12
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lutego 2018

"A więc stało się i odchodzisz..."

Tytuł iście biblijny - "Exodus", Księga Wyjścia, a skoro wyjście, to i jakiś cel - Ziemia Obiecana. A więc: rzucenie wszystkiego w diabły, zaczęcie od nowa, od zera, z czystą, niezapisaną kartą, niemal ponowne narodziny; poszukiwanie swego miejsca w świecie, miejsca skrojonego, stworzonego, uszytego na miarę szukającego, moszczenie i zakorzenianie się w nim (jeśli oczywiście szczęście dopisze i uda się je znaleźć, jeśli nie - to i tak próby jego odnalezienia częściowo zrekompensują podjęty wysiłek). STOP! Zatrzymajmy się jednak w tym miejscu, bo Łukasz Orbitowski wychodzi tym naszym podskórnym marzeniom naprzeciw, ale jedynie poprzez tytuł i obiecujący początek. Jego "Exodus" to jednak nie Księga Wyjścia. Jeśli już to: Wielka Księga Ucieczki; ucieczki przed czymś przed czym uciec nie można - przed własną przeszłością, przed sobą samym. W takim ujęciu Ziemią Obiecaną mogłaby być woda z rzeki zapomnienia - Lete, błogosławiona niepamięć. Aby móc jej...

zobacz kolejne z 1143 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Koniec lutego za pasem, a co za tym idzie koniec Plebiscytu. Kiedy większość z was będzie przewracać kolejne strony wciągających książek, my będziemy odświeżać stronę plebiscytu i patrzeć jak przybywa głosów. W przerwach może coś uda nam się poczytać...


więcej
Patronaty tygodnia

Ten tydzień zapowiada się nad wyraz interesująco - wśród naszych patronatów znajdziecie powieści Stephena Kinga, Andy'ego Weira, ŁukaszaOrbitowskiego i Dmitrija Glukhovsky'ego. Nie zabraknie też kolejnej porcji książek w klimacie Gwiazdki spod pióra Amandy Prowse i Agnieszki Krawczyk oraz powieści skierowanych do młodych czytelników - przekonajcie się sami!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd