Zgiełk czasu

Wydawnictwo: Świat Książki
7,26 (367 ocen i 51 opinii) Zobacz oceny
10
18
9
49
8
105
7
102
6
61
5
14
4
5
3
9
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Noise of Time
data wydania
ISBN
9788380315877
liczba stron
224
język
polski
dodał
Zicocu

Ta opowieść o zderzeniu Sztuki z Władzą, o ludzkim kompromisie, ludzkim tchórzostwie i ludzkiej odwadze, to dzieło prawdziwego mistrza. Zgiełk czasu to fikcyjna (auto)biografia Dymitra Szostakowicza, poruszająca wyobraźnię opowieść o życiu i twórczości tego wybitnego kompozytora w realiach stalinowskiej Rosji. Napisana w trzeciej osobie, acz stanowiąca w istocie monolog wewnętrzny, powieść...

Ta opowieść o zderzeniu Sztuki z Władzą, o ludzkim kompromisie, ludzkim tchórzostwie i ludzkiej odwadze, to dzieło prawdziwego mistrza.

Zgiełk czasu to fikcyjna (auto)biografia Dymitra Szostakowicza, poruszająca wyobraźnię opowieść o życiu i twórczości tego wybitnego kompozytora w realiach stalinowskiej Rosji. Napisana w trzeciej osobie, acz stanowiąca w istocie monolog wewnętrzny, powieść ta tworzy intymny portret jednostki utkany z pojedynczych scen, wspomnień i przemyśleń; portret, który zarazem, wychodząc daleko poza swoje ramy, przedstawia wyrazisty wstrząsający obraz okrutnych czasów, w jakich przyszło żyć jej bohaterowi.


Zgiełk czasu to pierwsza powieść Juliana Barnesa od czasu wyróżnionego Nagrodą Bookera Poczucia kresu.

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/katalog-produkto...(?)

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1641

Hałas dziejów, co zagłusza każdą muzykę

W recenzji „MaddAddama” zastanawiałem się, czy Margaret Atwood ma szansę zdobyć literackiego Nobla w roku 2017 (o czym nie byłem szczególnie przekonany, bo przecież niedawno otrzymała go inna Kanadyjka, ale cóż – serce nie sługa, a mojemu bliżej do autorki „Opowieści podręcznej” niż do Alice Munro). Laureatem okazał się, o czym Państwo doskonale wiedzą – teraz, oczywiście, bo jeszcze kilka godzin przed ogłoszeniem werdyktu nikt raczej tej kandydatury nie obstawiał – Kazuo Ishiguro. A to, biorąc pod uwagę politykę Komitetu, oznacza, że zapewne nie dostanie go w najbliższym czasie żadne inny brytyjski literat. Na przykład Julian Barnes. Bardzo niedobrze.

W poprzednich powieściach Anglika straszą – albo też zabawiają, zależy jak na to spojrzeć – duchy najróżniejszych ludzi pióra: Jonathana Swifta, Aldousa Huxleya, Henry'ego Jamesa czy Arthura Conana Doyle'a. I choć z pewnością Barnes nie wyczerpał jeszcze wszystkich inspiracji ze świata literatury anglojęzycznej, to tym razem sięga zdecydowanie dalej: do Rosji. Sięga, trzeba powiedzieć, z wyjątkowym rozmachem (a powieść przecież króciutka!): nie kończy się ani na miejscu akcji (Związku Radzieckim, bo sprawa toczy się na przestrzeni XX wieku), ani na rdzennie rosyjskim bohaterze głównym (gdzież indziej mógłby urodzić się chłopiec nazwany Dmitrijem Dmitrijewiczem?), ani nawet na marszczącym w tle wąsa generalissimusie. Barnes postanowił ożywić w „Zgiełku czasu” jednego z największych mistrzów rosyjskiej literatury, który...

W recenzji „MaddAddama” zastanawiałem się, czy Margaret Atwood ma szansę zdobyć literackiego Nobla w roku 2017 (o czym nie byłem szczególnie przekonany, bo przecież niedawno otrzymała go inna Kanadyjka, ale cóż – serce nie sługa, a mojemu bliżej do autorki „Opowieści podręcznej” niż do Alice Munro). Laureatem okazał się, o czym Państwo doskonale wiedzą – teraz, oczywiście, bo jeszcze kilka godzin przed ogłoszeniem werdyktu nikt raczej tej kandydatury nie obstawiał – Kazuo Ishiguro. A to, biorąc pod uwagę politykę Komitetu, oznacza, że zapewne nie dostanie go w najbliższym czasie żadne inny brytyjski literat. Na przykład Julian Barnes. Bardzo niedobrze.

W poprzednich powieściach Anglika straszą – albo też zabawiają, zależy jak na to spojrzeć – duchy najróżniejszych ludzi pióra: Jonathana Swifta, Aldousa Huxleya, Henry'ego Jamesa czy Arthura Conana Doyle'a. I choć z pewnością Barnes nie wyczerpał jeszcze wszystkich inspiracji ze świata literatury anglojęzycznej, to tym razem sięga zdecydowanie dalej: do Rosji. Sięga, trzeba powiedzieć, z wyjątkowym rozmachem (a powieść przecież króciutka!): nie kończy się ani na miejscu akcji (Związku Radzieckim, bo sprawa toczy się na przestrzeni XX wieku), ani na rdzennie rosyjskim bohaterze głównym (gdzież indziej mógłby urodzić się chłopiec nazwany Dmitrijem Dmitrijewiczem?), ani nawet na marszczącym w tle wąsa generalissimusie. Barnes postanowił ożywić w „Zgiełku czasu” jednego z największych mistrzów rosyjskiej literatury, który szturmem wziął także pisarstwo światowe – Antona Czechowa.

Cała powieściowa sytuacja niezwykle przypomina scenkę z życia któregoś biednego carskiego urzędniczyny z opowiadania mistrza: stoi chłopina przed windą i czeka na unicestwiające kichnięcie obrażonej władzy; obrażonej, jak to zwykle bywa, nie wiadomo jak i dlaczego, bo sumiennie wykonywał swoją pracę. Spakował się i opuścił dom, żeby oszczędzić nieprzyjemności żonie oraz małoletniej córce. Barnes jednak nie pozwala, wzorem Czechowa czy litościwego ostatecznie dla Iwana Iljicza Tołstoja, owemu zdesperowanemu mężczyźnie umrzeć – a to dlatego, że ma on do odegrania swoją rolę w historii. I to nie historii rozumianej jako fabuła, lecz w dziejach: desperatem czekającym na wyrok jest Dmitrij Szostakowicz, wybitny rosyjski kompozytor, któremu – przynajmniej w „Zgiełku czasu” - życie zupełnie nie wychodzi.

Barnes bardzo zręcznie, ale i odważnie wykorzystuje dziedzictwo „Śmierci urzędnika”: niemal całkowicie pozbawia opowieść czarnego komizmu, wymieniając go w najlepszym wypadku na gorzką ironię, w najgorszym zaś – na beznadziejną rozpacz; ponadto odziera bohatera z anonimowości i osadza go w kontekście twardych faktów. Balansuje gdzieś na granicy fikcji i biografii (choć zaznacza w posłowiu, że w żadnym wypadku nie uznawał tej drugiej za jakiekolwiek ograniczenie), a całą swą literacką moc wykorzystuje, aby naszkicować konflikt Artysty i Władzy. Artysta, naturalnie, jest także czechowowskim człowiekiem, a brytyjski pisarz nie rezygnuje z refleksji dotyczących codzienności (w tym długim wewnętrznym monologu – bo tym wydaje się być „Zgiełk czasu” - Szostakowicz wielokrotnie analizuje choćby swoje relacje z kobietami), ale najważniejsza pozostaje jego twórczość. A tym u góry się nie podoba, bo zbyt wyrafinowana, bo formalistyczna, bo burżuazyjna, bo nie zabawi człowieka prostego.

I tak toczy się całe życie wepchniętego między młot muz a kowadło Partii kompozytora, a Barnes ten tragiczny konflikt opisuje z wyjątkową elegancją. Literacki instynkt ponownie pozwolił Brytyjczykowi wybrać idealnego dla siebie bohatera; pod jego piórem Szostakowicz ożywa w szalonym zniuansowaniu: niby bezpartyjny, ale jednak bolszewik, niby nikogo nie skrzywdził, ale i oczywistych krzywd niewinnych ofiar nigdy nie skrytykował, niby genialny, a filmowych chałtur napłodził co niemiara. W „Zgiełku czasu” zaczyna się w związku z tymi wszystkimi dychotomiami nienawidzić, traci wszelki impet i wpada w bezwład, który całkowicie dławi jego siły witalne. W dodatku, wbrew późniejszym ocenom historii, potężnie wątpi w swoją twórczość – choć jest całkowicie pewien własnego talentu, to zauważa, że Władza odgrodziła jakąś jego część drutem kolczastym. Artysta nie potrafi z nią żyć, a żyje – to jego najstraszniejszy, a jednocześnie najbardziej fascynujący dramat. Sama myśl o tym, iż powszechnie uznawany za największego symfonika XX wieku Szostakowicz mógł wątpić w swoją spuściznę i tak głęboko sobą gardzić świadczy o wielkiej odwadze brytyjskiego autora.

Długo przyszło miłośnikom Juliana Barnesa czekać na jego najnowszą powieść, która w dodatku okazała się niezwykle krótka (bo ile to – trzy, może trzy i pół godziny lektury?). „Zgiełk czasu” w żadnym wypadku nie jest jednak zawodem, bo to literatura najwyższej próby, zaplanowana od pierwszej do ostatniej strony i poruszająca. Takiego pisarstwa nie da się nie docenić.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1266)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 722
Na półkach: Przeczytane

Najnowsza powieść Juliana Barnesa traktuje o losach wybitnego rosyjskiego kompozytora Dmitrija Szostakowicza. Pisarz postanowił snuć swoją opowieść w narracji trzecioosobowej, więżąc czytelnika w umyśle swojego bohatera. Dzięki temu zabiegowi, swoistej fuzji dziennika i dramatu, poznajemy nie tylko życiorys sławnego artysty, ale także, a może przede wszystkim jego emocjonalną walkę rozgrywającą się na pograniczu strachu, o życie własne i rodziny, oraz poczucia misji, w którym został ukształtowany. Książka jest także literacką próbą usprawiedliwienia kontrowersyjnej postawy twórcy „Lady Makbet mceńskiego powiatu”, nieszablonową spowiedzią, pośmiertnym dążeniem do odnalezienia stanu wewnętrznego katharsis.

„Zgiełk czasu” podzielony został na trzy zasadnicze części, odpowiadające najważniejszym momentom w życiu Szostakowicza. W każdej z nich obserwujemy bohatera w skrajnie trudnych i złożonych sytuacjach. „Pod windą” opisuje pierwszy poważny zatarg z władzą, gdy trzydziestoletni...

książek: 2734
Koronczarka | 2018-02-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 lutego 2018

Tytułowy zgiełk czasu przenika całą książkę. Przenikał też trudne życie w trudnych czasach Dymitra Szostakowicza. Narrator przysiadł bardzo blisko bohatera i na moment się od niego nie oddalał, więc otrzymujemy bardzo kameralny maleńki wycinek świata artysty upadlanego przez stalinowską władzę, artysty będącego zabawką w ręku satrapy, człowieka niszczonego i zniszczonego. To rusza czytelniczymi emocjami. Czytelnik dusi się w tej okropnej atmosferze razem z bohaterem. Pewnie o to chodziło autorowi. Dopiął swego, zastanowię się, zanim sięgnę po inne jego książki.

książek: 942
Alicja | 2018-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 października 2018

"Nikt nie ucieknie przed swym przeznaczeniem(...) I nikt nie ucieknie przed swą świadomością".(str. 17)

Jest to bardzo refleksyjna spowiedź radzieckiego kompozytora Szostakowicza. Opowiada o swoim życiu, dzieciństwie, pierwszej miłości, czasach wielkiego terroru i okresie po nim, o schyłku swojego życia.
Lęki, które zrodziły się w nim wraz ze śmiercią ojca towarzyszyły mu przez całe życie. Muzykę pokochał jako dziecko, praca przychodziła mu z łatwością. Niestety polityka wyznaczała jego życie i miała wpływ na twórczość kompozytora. To, co było przyjmowane z entuzjazmem, nagle stawało się niedobre i zakazane. Choć był geniuszem, nie radził sobie z problemami życia codziennego. Określany mianem neurotyka, histeryka, introwertyka, tchórza, z myślami samobójczymi. Jak twierdził "śmierć była lepsza od wiecznego terroru" (str.158), a trwał on do śmierci Stalina.
Wielokrotnie atakowany, upokarzany, uznawany za wroga ludu i wspólnika planowanego zamachu na Stalina, później...

książek: 918
adb | 2018-01-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2018

Bohaterem najnowszej książki Juliana Barnesa jest Dymitr Szostakowicz, ale biografia kompozytora jest pisana "od środka" . Od środka, bo od 1936 roku, kiedy kompozytor miał 30 lat i od środka, bo pod pozorem 3.osobowej narracji mówi sam Szostakowicz. Monologi wewnętrzne kompozytora są rozważaniami o losie artysty, który z konieczności jest uwikłany w kontakty z władzą. To analiza zależności jednostki od czasu, miejsca, ludzi, polityki. [...]
Biografia Szostakowicza to opis walki pomiędzy pragnieniem tworzenia, a koniecznością podporządkowania się władzy i dla dobra rodziny, i po to, żeby przeżyć. Ale to życie to ciągły lęk, bo recenzje totalitarnej władzy [...]
"Zgiełk czasu" to studium terroru, opowieść o upodleniu przez władzę. Barnes w jednym z wywiadów określił "Zgiełk czasu" jako "powieść faktu", ale to też rozważania, próba określenia przyczyn tych faktów i próba odpowiedzi na pytanie jak pogodzić sumienie z potrzebą pozostania przy życiu.

Akcja powieści rozpoczyna się w...

książek: 975
Mariolka | 2017-12-04
Przeczytana: 04 grudnia 2017

Bardzo zgrabnie napisane i czyta się z dużą przyjemnością. Nie uruchamia jednak we mnie żadnych głębszych przeżyć. Ciekawe wydaje mi się to, że kiedy autor z zachodniego kręgu kulturowego podejmuje próbę mierzenia się z tematem totalitaryzmu, z jednej strony robi to w sposób „zachodni”, czyli z lekkością, bez ciężaru realizmu, co powoduje łatwość lektury. Z drugiej jednak strony, czytelnik kręgu kultury wschodu, który od małego faszerowany jest martyrologią narodu i dosłownością opisów czy to łagrów, czy obozów nazistowskich, może uznać ten rodzaj narracji, za zbyt lekki i trywializujący temat. Nie mam jednak wątpliwości, że autor tak właśnie jak opisał, doświadczenia i rozterki Szostakowicza sobie wyobraża.

książek: 880
Elżbieta | 2018-01-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 13 stycznia 2018

Julian Barnes to pisarz o ogromnej erudycji, co z połączeniu z niesamowitą inteligencją i wrażliwością owocuje takimi wspaniałymi jak ta książkami. Od początku mojego udzielania się na LC wpisałam Barnesa na listę moich ulubionych pisarzy i pozostaje on nim niezmiennie. A tą książką wprawił mnie w tym większy zachwyt,że rzadko który pisarz z kręgu tzw kultury zachodniej potrafi pisać o Rosji, a jeszcze do tego o Rosji radzieckiej, bez żadnej fałszywej nuty. Barnes to pisarz eseista,zatem i ta powieść jest esejem ( nie wiem czy tak można napisać o powieści),subiektywnym esejem o życiu jednego z największych kompozytorów rosyjskich. Celowo nie używam słowa radzieckich, choć Szostakowicz tworzył swoją muzykę w okresie radzieckiej władzy,a to dlatego,że jego muzyka jest ponadczasowa ,a radzieckie państwo na szczęście odeszło w historię w niesławie symbolu najstraszniejszej tyranii i okrucieństwa władzy wobec swojego narodu. Powieść - esej o zniewoleniu człowieka wielkiego artysty w...

książek: 1234
oliwa | 2018-03-21
Na półkach: Aaa Barnes, Przeczytane

Powieść Barnesa nie jest z pewnością tym, co niektórzy czytelnicy nazywają „literacką ucztą”, nie ma w niej wyszukanego, kunsztownego języka czy zapierających dech w piersiach wizji. Jej język jest prosty, krótkie akapity szybko zmierzają do puenty, opartej na ironii, punktującej absurdy, czasem ocierającej się o wisielczy humor.

Nie jest to także w mojej opinii powieść o okrucieństwie i szaleństwie stalinizmu czy o „miękkim terrorze” następców. Na ten temat jest wiele zdecydowanie mocniejszych książek. To raczej kameralna opowieść o człowieku zbyt słabym, by sprostać naciskom, i zbyt mądrym, żeby nie rozumieć swojej sytuacji. Umizgi władzy, jej subtelne szykany są nawet gorsze niż przypadkowy, nagi terror, który może gwałtownie skończyć życie. To raczej życie zbyt długie, poddane systemowej korupcji, urabianiu, upokarzaniu i nagradzaniu, jest cichą, niewypowiedzianą tragedią bohatera.

Szostakowicz u szczytu sławy, obdarzony honorami i ziemskimi dobrami, jakie tylko może...

książek: 2172
Renax | 2018-01-17
Przeczytana: 15 stycznia 2018

'Art is the whisper of history, heard above the noise of time'
Julian Barnes 'The Noise of Time'
Wersja oryginalna jest przepiękna językowo, a przy tym oszczędna w słowach. Zauważyłam, że w wersji anglojęzycznej bardzo ważną rolę odgrywają czasy przeszłe. JAk wiemy w języku angielskim jest ich kilka, natomiast w polskim jeden. Nie mam pojęcia jak to tłumaczka rozwiązała, bo w oryginale było to bardzo ważne dla treści. Bardzo ważny jest tu past perfect, który przecież sam w sobie ma ogromne znaczenie dla treści. A na polski jest nieprzetłumaczalny. Czasami był zwykły czas przeszły. Przechodziło to z jednego w drugi, w zależności, czy była to zwykła relacja z przeszłości, czy fragmenty z przeszłości Szostakowicza.
Książka podzielona jest na trzy części, trzy etapy 'upodlenia' duchowego Szostakowicza. Część pierwsza 'On the Landing' (w roku 1936, gdy kompozytor siedzi przed windą i czeka na bycie aresztowanym), część druga 'On the Plane' (w roku 1948, gdy Szostakowicz wraca ze...

książek: 1414
almos | 2017-12-24
Przeczytana: 08 grudnia 2017

Oparta na faktach opowieść o losach artysty w ustroju totalitarnym. Opisując życie Dymitra Szostakowicza, genialnego radzieckiego kompozytora, pokazuje Barnes, że współżycie z tyranią było igraniem z ogniem: groźba śmierci, podleganie ciągłym naciskom, publiczne poniżanie, itd. To dramatyczna, mądra, wstrząsająca proza o granicach kompromisu z władzą i okropnościach życia artysty w ZSRR.

Przystępując do lektury książki o Szostakowiczu miałem pewne obawy czy Anglik w sposób dojrzały opisze dramat genialnego rosyjskiego kompozytora, wielu bowiem zachodnich autorów potępiało mistrza w czambuł jako ideowego komunistę i wiernego sługę reżimu. Moje obawy się nie spełniły, to dojrzałą, mądra, wstrząsająca proza.

Najbardziej dramatyczna jest część pierwsza książki. Oto Szostakowicz, święcący tryumfy z operą 'Lady Makbet mceńskiego powiatu', zostaje bezpardonowo zaatakowany w artykule redakcyjnym `Prawdy' w 1936r. I staje się z dnia na dzień 'wrogiem ludu'. Po takich przychodziła tajna...

książek: 151
Ahsan | 2018-01-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: styczeń 2018

Rewelacyjna łamane na wybitna.
Niby biografia, ale biografia powieściowa; niby o muzyku, którego znam, cenię aczkolwiek nie do końca interesują mnie jego życie, ale nie dość, że zainteresowałem się losem Szostakowicza, to i losem w ogóle; niby cienka powieść, ale bardzo bogata w treść. Mógłbym "nibować" długo, bo i lista pozytywnych zaskoczeń jest długa, ale zamknę się w najważniejszym.
Bardzo spodobała mi się kompozycja książki. Cztery sytuacje z życia, a wokół nich krąży opowieść-esej-narracja życia, losu, geniusza i tchórzostwa kompozytora. Ironia plus humor to po drugie. Po trzecie sporo szczegółów z życia Szostakowicza. Po ostatnio świetna powieść, przemyślana stylistycznie.
Polecam.

zobacz kolejne z 1256 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w Święta

W końcu się udało! Nadeszła Gwiazdka, którą sklepy wielkopowierzchniowe zapowiadały już od połowy listopada! Można bezkarnie śpiewać "Last Christmas", podjadać pierniczki, zapijając je barszczem i chodzić ubranym w strój pełen dzwoneczków! No i przede wszystkim można sporo czytać!


więcej
Nowy numer magazynu „Książki. Magazyn do czytania”

21 listopada do kiosków trafi ostatni numer kwartalnika „Książki. Magazyn do czytania”. Ukazało się 27 wydań zwykłych i 3 wakacyjne - redakcja uznała, że najwyższy czas na zmiany. Od 2018 roku - magazyn będzie ukazywał się w formie dwumiesięcznika. Zanim to jednak nastąpi sprawdźcie, co ciekawego znajdziecie w tym numerze.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd