Nie mówcie, że nie mamy niczego

Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
7,4 (141 ocen i 32 opinie) Zobacz oceny
10
12
9
28
8
34
7
36
6
13
5
8
4
5
3
2
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Do Not Say We Have Nothing
data wydania
ISBN
9788308064245
liczba stron
584
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
AMisz

Nominowana do Nagrody Bookera powieść kanadyjskiej pisarki, której talent zachwycił samą Alice Munro. „Ojciec opuścił nas dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo, i po raz drugi, gdy odebrał sobie życie”. Przyczyny rodzinnej tragedii, która stała się udziałem Marie Jiang, sięgają głęboko w przeszłość, a o ich odkryciu zadecyduje przypadek. Marie,...

Nominowana do Nagrody Bookera powieść kanadyjskiej pisarki, której talent zachwycił samą Alice Munro.

„Ojciec opuścił nas dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo, i po raz drugi, gdy odebrał sobie życie”. Przyczyny rodzinnej tragedii, która stała się udziałem Marie Jiang, sięgają głęboko w przeszłość, a o ich odkryciu zadecyduje przypadek.

Marie, nauczycielka matematyki w Vancouver, pochodzi z rodziny chińskich emigrantów. Wiele faktów z życia swoich bliskich pozna jednak dopiero dzięki obcej osobie – studentce z Pekinu, która uciekła do Kanady po masakrze na placu Tiananmen. Dowie się między innymi, że ojciec był studentem konserwatorium w Szanghaju. Dlaczego nigdy jej o tym nie opowiedział? Dlaczego w ich domu nie było fortepianu, na którym ponoć grał po mistrzowsku? Rodzinna historia, którą Marie powoli składa z okruchów wspomnień i świadectw różnych osób, okazuje się być kłębkiem skomplikowanych relacji uczuciowych i wielu dramatów, rozgrywających się w cieniu, ale i w bezpośrednim następstwie, totalitarnej polityki Mao Zedonga.

Epicka i liryczna, zbudowana kunsztownie niczym sonaty Bacha, które pobrzmiewają na wielu jej stronach, melancholijna i pełna humoru oraz ciepła powieść Madeleine Thien jest uważana za jedno z najważniejszych wydarzeń 2016 roku.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2017

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1630

Bach przygrywa rewolucji

Nie trzeba być znawcą dziejów literatury, aby zauważyć, że wybitna proza bardzo często oplata się wokół przełomowych wydarzeń historycznych. Niektóre znamy z bezpośrednich relacji, niektóre tylko jako złożone z wyobrażeń wariacje. Dla Chin, podobnie zresztą jak dla połowy świata, druga połowa XX wieku okazała się prawdziwie rewolucyjna, dlatego też, zgodnie z powyższym twierdzeniem, do dziś rezonuje w literaturze – czasami przepuszczona przez filtry fantastyki naukowej, jak w świetnym cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi” Cixina Liu, czasami zaś spleciona z melodramatem, jak w „Nie mówcie, że nie mamy niczego” Madeleine Thien.

Zdaję sobie sprawę, moi drodzy Państwo, że „melodramat” nie jest gatunkiem, który u każdego budzi pozytywne skojarzenia. Nic zresztą dziwnego, bo jego kanoniczna forma zakłada sentymentalizm, a ten, nieodpowiednio oprawiony, może rozsadzić każdą narrację. Melodramat jednak to także wielkie emocje z romantyczną miłością na czele splecione z fabułą opartą o tragedię – a to połączenie w odpowiednich rękach stanowi idealne narzędzie do wzruszania czytelników.

W „Nie mówcie, że nie mamy niczego” Thien skupia się na opisaniu losów pewnej rodziny na tle chińskiej rewolucji kulturalnej z lat 1966-76 i protestów na placu Tianmen. To najściślejszy rdzeń opowieści, wokół którego kanadyjska pisarka tworzy, używając najróżniejszych literackich technik. Bodaj najważniejszą jest zamknięcie tego trzonu wewnątrz szkatułki otwieranej po kilkudziesięciu latach przez...

Nie trzeba być znawcą dziejów literatury, aby zauważyć, że wybitna proza bardzo często oplata się wokół przełomowych wydarzeń historycznych. Niektóre znamy z bezpośrednich relacji, niektóre tylko jako złożone z wyobrażeń wariacje. Dla Chin, podobnie zresztą jak dla połowy świata, druga połowa XX wieku okazała się prawdziwie rewolucyjna, dlatego też, zgodnie z powyższym twierdzeniem, do dziś rezonuje w literaturze – czasami przepuszczona przez filtry fantastyki naukowej, jak w świetnym cyklu „Wspomnienia o przeszłości Ziemi” Cixina Liu, czasami zaś spleciona z melodramatem, jak w „Nie mówcie, że nie mamy niczego” Madeleine Thien.

Zdaję sobie sprawę, moi drodzy Państwo, że „melodramat” nie jest gatunkiem, który u każdego budzi pozytywne skojarzenia. Nic zresztą dziwnego, bo jego kanoniczna forma zakłada sentymentalizm, a ten, nieodpowiednio oprawiony, może rozsadzić każdą narrację. Melodramat jednak to także wielkie emocje z romantyczną miłością na czele splecione z fabułą opartą o tragedię – a to połączenie w odpowiednich rękach stanowi idealne narzędzie do wzruszania czytelników.

W „Nie mówcie, że nie mamy niczego” Thien skupia się na opisaniu losów pewnej rodziny na tle chińskiej rewolucji kulturalnej z lat 1966-76 i protestów na placu Tianmen. To najściślejszy rdzeń opowieści, wokół którego kanadyjska pisarka tworzy, używając najróżniejszych literackich technik. Bodaj najważniejszą jest zamknięcie tego trzonu wewnątrz szkatułki otwieranej po kilkudziesięciu latach przez dzieci niegdysiejszych bohaterów – od samego początku wiadomo, jaki będzie wynik wszystkich opisanych zawirowań, a powieść skupia się wokół prób zrozumienia przeszłości; używając języka typowego dla tekstu można stwierdzić, że Thien postanowiła przeprowadzić klasyczny matematyczny dowód: ostateczne twierdzenie stanowi otwarcie, a esencją jest proces dochodzenia do niego.

A proces ten bez wątpienia warto obserwować, bo w powieści mieszają się dziesiątki motywów i wątków: od wielkiej muzyki, która stanowi formę ucieczki i zakazanego owocu dla wszystkich niemal bohaterów – bo tutaj każdy na czymś gra – przez potężne zawirowania polityczne dobitnie ilustrujące słuszność ludowych porzekadeł o tym, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, aż do pojawiających się niespodziewanie miłości i zdrad. Wszystko to jednak ubrane jest w szeroki ideowy kontekst. „Nie mówcie, że nie mamy niczego” to literacki wyraz filozoficznego przekonania nie tylko o istnieniu sił historycznych, ale także o ich nieodwołalności i niemożności ich odparcia; w życia kilku zupełnie zwykłych ludzi wkraczają nagle moce, które z dnia na dzień zmieniają wszelkie układy odniesienia: tych i tych suit już nie można grać, ta i ten okazują się zdrajcami rewolucji, mimo że z całej siły starali się trzymać od niej z daleka – może w tym tkwił ich błąd?, a tego za nic już nie wolno kochać, bo gotów poświęcić wszystko dla kariery i pociągnąć najbliższych do upadku. Tematy te od lat (czytać: stuleci) stanowią rusztowania zaangażowanych powieści i można głośno powiedzieć, że Thien niczego nowego nie odkrywa, ale godnie kontynuuje wyjątkowo chlubną tradycję klasycznej prozy społeczno-historycznej.

Ciekawym doświadczeniem z całą pewnością jest obcowanie z językiem „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, choć, muszę przyznać, mój osąd jest w tej sprawie mocno skrzywiony z jednego prostego powodu – uwielbiam czytać o muzyce. A w powieści fragmentów poświęconych tej dziedzinie sztuki jest całe mnóstwo (liczba porównywalna do tej z wydanego niedawno „Zgiełku czasu”, a przecież powieść Barnesa była całkowicie poświęcona Szostakowiczowi). Co ciekawe nie wszystkie pełnią tylko i wyłącznie rolę afektywną; obcowanie z muzyką często staje się dla Thien wyjściem do snucia rozbudowanych refleksji skupionych wokół czasu i cykliczności, które stanowią bardzo ważny temat całej powieści. Innym nietypowym elementem języka „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, szczególnie dla polskiego (czy nawet europejskiego) czytelnika, jest częste odwoływanie się do semantyki chińskiego pisma. Thien udaje się złapać wyjątkową perspektywę: część bohaterów używa go na co dzień, niektórzy natomiast stykają się z nim sporadycznie, dzięki czemu ich myśli wokół znaczenia i splatania znaków znacząco się od siebie różnią. Ostatnią rzeczą, bez której języka powieści by nie było, jest melancholia przebijająca z każdego niemal zdania – podczas lektury można odnieść wrażenie, że wszystkich bohaterów dręczy ćmiący, delikatny ból po utracie czegoś, czego nie sposób określić, tęsknota niemożliwa do zaspokojenia; Thien co jakiś czas używa kąśliwego poczucia Wielkiej Matki Nóż, aby rozładować skrzepy owej melancholii, ale jej szarej obecności nie sposób nie zauważyć.

„Nie mówcie, że nie mamy niczego” to rewelacyjna powieść, której miłośnicy zaangażowanej i poważnej literatury nie mogą przeoczyć. Madeleine Thien udowadnia, że miażdżące żarna historii wciąż opisywać można w sposób świeży i ciekawy, a przy tym poruszający – jej tekst to udany powrót do fundamentów literatury.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1339)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6633

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA – książka ukaże się 25 października 2017 r. nakładem Wydawnictwa Literackiego

„Nie mówcie, że nie mamy niczego” to powieść, która znalazła się w finale Nagrody Bookera. I nie bez kozery, gdyż to książka wybitna, wielowarstwowa, napisana z rozmachem, w dodatku niezwykle barwnym i kunsztownym językiem.

Akcja obejmuje ponad pół wieku, od Wielkiej Proletariackiej Rewolucji Kulturalnej w Chinach po czasy współczesne.
Na przestrzeni tych lat poznajemy skomplikowane losy dwóch chińskich rodzin, uwikłanych wbrew własnej woli w bezwzględną historię, w której człowiek jest tylko nic nieznaczącym pionkiem.

Wydarzenia nie układają się tu w sposób chronologiczny. Poznajemy je wyrywkowo, głównie dzięki wspomnieniom studentki, która po masakrze na Placu Tiananmen w 1989 roku uciekła do Kanady. Tu znalazła chwilowe schronienie u rodziny, która znacznie wcześniej wyrwała się z komunistycznych Chin.

Jak się okazuje, obie familie łączy bolesna, owiana tajemnicami...

książek: 905
adb | 2017-10-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 października 2017

"Nie mówcie, że nie mamy niczego" jest sagą, to opowieść o dwu rodzinach chińskich muzyków z Szanghaju. Historię obu rodzin odkrywa Marie, dziecko chińskich emigrantów, mieszkających w Kanadzie. Te 600 stron stworzone przez Madeleine Thien zachwyca od początku do końca, chociaż historia jest gorzka i wstrząsająca. Nawet dla Polaka, pamiętającego komunizm obraz totalitaryzmu w chińskim wydaniu będzie potworny w swoim okrucieństwie.

Główni bohaterowie to troje młodych muzyków: kompozytor, pianista i skrzypaczka, ale ich życie bardziej niż od nich samych zależy od partii i polityki. Historia obu rodzin jest ściśle powiązana z historią komunistycznych Chin i w zasadzie jest "ilustracją' wydarzeń historycznych od lat 50. XX w. po współczesność.
Rewolucja kulturalna, zapoczątkowana w 1966 r. to w rzeczywistości rewolucja antykulturalna, której celem było wyniszczenie kulturalnej i intelektualnej elity, niszczenie indywidualizmu i całkowite podporządkowanie jednostki aparatowi...

książek: 1150
Izabela Pycio | 2017-10-25
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 października 2017

"Jest tylko jeden sposób, by przekroczyć rzekę - trzeba stopami wyczuć kamienie."

Powieść niezwykle oczarowuje i zachwyca. Wyjątkowo silnie wkrada się w myśli czytelnika. Przenikamy do jej świata intensywnie, głęboko, emocjonalnie. Wzruszająco odbieramy podawane w pięknej formie dramatyczne losy zwykłych ludzi. Strony książki mocno przesiąknięte azjatycką mentalnością, chińską kulturą, świadectwami tragicznej historii, krwawymi bruzdami politycznych wydarzeń, terroru, reperkusji, więzień, przesłuchań, tortur, ciężkich robót.

Demonstracje rozbijane przez komunistyczne siły rządzące, wyłapywani wrogowie narodów, podważający i odwracający się od jedynie słusznej ideologii. Łamanie psychologiczne człowieka przez bezlitosny reżim, okradanie z godności, kiedy to nawet członkowie jednej rodziny odwracają się wzajemnie od siebie. Ale bywa też odwrotnie, jeszcze mocniej cementują bliskie relacje. Siła i słabości ludzkich charakterów, uaktywniające się w pełnym świetle ekstremalnych...

książek: 1886
Monka | 2017-10-21
Przeczytana: 19 października 2017

"Nie mówcie, że nie mamy niczego" to przejmująca saga o chińskich rodzinach, których życie zostało boleśnie naznaczone przez historię. To również emocjonująca podróż do tajemniczego świata. To wreszcie wspaniały obraz, który ukazuje historię niezwykłego kraju od rewolucji kulturalnej po czasy współczesne. Ta powieść przykuwa uwagę czytelnika już od pierwszych przeczytanych zdań."Ojciec opuścił nas dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo, i po raz drugi, gdy odebrał sobie życie" Tymi przejmującymi słowami zaczyna się powieść Madeleine Thien i taka wzruszająca oraz niezwykle emocjonująca jest cały czas. Co rusz możemy odczytać w niej słowa, które poruszają nas do głębi i zmuszają do refleksji. Napisana ciekawym stylem i pięknym językiem hipnotyzuje i porusza w czytelniku wiele emocji. To nie jest oschła opowieść o bezosobowej historii, wręcz przeciwnie ukazuje przejmujące losy jednostki, kiedy jej życie nagle zostaje zaplątane w wielką...

książek: 553
talia44 | 2018-01-04
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 03 stycznia 2018

Powieść Madeleine Thien"Nie mówcie,że nie mamy niczego" czytało mi się dosyć ciężko.Wybrałam zły czas na jej przeczytanie.Chciałam tą lekturą zaczytać swoje smutki,a wymaga ona skupienia i wyciszenia.

książek: 2327
Renax | 2017-11-28
Przeczytana: 25 listopada 2017

Książka jest przepiękna. To jedna z tych powieści, które urzekają treścią, językiem, klimatem. Słusznie autorka nawiązuje do Lwa Tołstoja, bo książka ma właśnie taki klimat. Byłam urzeczona tą przepiękną powieścią. Czytałam ją przez kilka dni bo to długa książka, ale za każdym razem, gdy musiałam przerwać czytanie, to już tęskniłam za bohaterami. Wyjątkowy we współczesnej literaturze jest język powieści: piękny, bogaty, liryczny. Czytając tę powieść myślałam, że nie mieli racji teoretycy literatury wieszcząc koniec powieści tradycyjnej. Może w powieści europejskiej tak jest, bo przeważają tu formy synkretyczne, eseistyczne, ale w powieściach spoza Europy powieść jako gatunek przeżywa pełnię rozwoju.
Ta książka opisuje doświadczenia Chińczyków wobec historii XX wieku, jaka ich dotknęła. Pokazuje jednostkę i rodzinę, która została postawiona wobec historii i to jak jednostka z tego zmierzenia wyszła. Tutak, w tej powieści, w tej rodzinie istotą ich życia była muzyka, a rewolucja...

książek: 1527
Beata | 2017-12-28
Przeczytana: 28 grudnia 2017

Saga "Nie mówcie, że nie mamy niczego" nie różni się niczym szczególnym od innych sag bo i tu autorka ukazuje nam kraj,w którym zwykli ludzie ponieśli ofiary za decyzje rządzących.Niemniej jest to pierwsza wielopokoleniowa powieść, która jest wręcz przesiąknięta smutkiem i strachem bohaterów ich niespełnionych pasji i zaprzepaszczonych szansach.Młodzi ludzie pragną się rozwijać, mają swoje pasje, pragną wolności i żyją nadzieją , że lepsze czasy nadejdą.Jedni walczyli o lepsze czasy inni emigrowali,w pogoni za tworzeniem czegoś pięknego, by pozostawić coś po sobie.Znowu jednostka przegrywa na tle wydarzeń politycznych, reżim tłamsi obywatela, nie tylko nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł ale zabija dla dobra, tylko trudno określić czyjego.
Podjęte decyzje są przeważnie błędne ale miłość do muzyki i potrzeba wolności są silniejsze.
Powieść bardzo trudna w odbiorze, wymaga skupienia i przeanalizowania sytuacji,zachowań bohaterów,skłania do myślenia dla kogoś kto żyje w wolnym kraju i...

książek: 827
Koralina | 2018-03-24
Na półkach: Ulubione, Przeczytane
Przeczytana: 07 marca 2018

„Chodzi o to, żeby w tym, co złożone, szukać prostoty, zamiast niepotrzebnie komplikować i tak już skomplikowane.”

Kocham takie opowieści…
Bo już od pierwszych stron potrafią porwać w nurt narracji do tego stopnia, że zapomina się o otaczającym świecie, a najważniejsza staje się rzeczywistość, w której żyją postaci literackie. A kiedy rozgrywającym się na kilku płaszczyznach czasowych wydarzeniom towarzyszą jeszcze tajemnice z przeszłości oraz odpowiednia melodyka słów, staje się jasne, że znowu przepadłam i każdą (niekoniecznie) wolną chwilę poświęcę na lekturę.

„Nie mówcie, że nie mamy niczego” to historia wielopokoleniowej rodziny utalentowanych muzyków, spośród których szczególnie wyróżniają się skrzypaczka Zhuli i kompozytor Wróbel oraz przyjaźniący się z nimi pianista Kai. Niełaskawy los rzucił ich w wir zdarzeń wielkiej historii tworzonej przez Mao Zedonga, obdarzając jednocześnie każdą z tych postaci niezwykłą wrażliwością, talentem i ambicją. Nietrudno więc się...

książek: 643
jolasia | 2018-02-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dla takich książek warto czytać! Jedna z najbardziej przejmujących książek, jakie czytałam. Tu nie działają gładkie słówka typu: „wzruszająca“ (choć jest bardzo wzruszająca), „pięknie napisana“ (choć jest pięknie napisana), „misternie skonstruowana“ (choć jest pioruńsko misternie skonstruowana). To jedna z tych książek, które potrafią wywołać w nas tsunami. Które zaciskają nasze ręce w pięści i wywołują krzyk bezsilności. I sprowadzają nas do samego sedna człowieczeństwa. Nie jest łatwo opowiadać o historii tak trudnej, tak tragicznej, jak historia współczesnych Chin, szczególnie gdy mieszka się, jak Autorka, w bezpiecznej i dalekiej Kanadzie. A jednak Madeleine Thien potrafiła oddać hołd swoim rodakom uwikłanym w bezlitosne tryby historii, którą stworzyli „ludzie ludziom“. Poprzez splecenie losów kilku postaci stworzyła sugestywny obraz całej powojennej epoki kraju swoich przodków. Pokazała w tej powieści jak kruchy jest człowiek i jak w tej swojej kruchości mocny. Jak ważne jest...

książek: 681
MałaPisareczka | 2017-10-25
Przeczytana: 25 października 2017

"Ojciec opuścił nas dwukrotnie w ciągu jednego roku. Po raz pierwszy, aby zakończyć swoje małżeństwo, i po raz drugi, gdy odebrał sobie życie."

Marie nie ma ojca i czasami ma wrażenie, jakby nigdy go nie miała. Dopiero długo po jego śmierci dowiaduje się, że był on mistrzem fortepianu. Nigdy nie przyszło jej to do głowy, ponieważ w ich domu nie stoi żaden instrument. Wiele faktów z życia swoich bliskich pozna dopiero dzięki obcej osobie – studentce z Pekinu, która uciekła do Kanady po masakrze na placu Tiananmen. To właśnie ona stanie się przyczynkiem do poszukiwań tajemnic rodzinnej historii. A w tle będzie rozbrzmiewała muzyka Bacha.

Madeline Thien to nowa gwiazda kanadyjskiej i światowej literatury. W Polsce oficjalnie debiutuje ciekawym tytułem Nie mówcie, że nie mamy niczego 25. października 2017 roku. Napisała historię opartą na faktach, choć opowiadaną przez fikcyjnych bohaterów. To opowieść o rewolucji społecznej w Chinach, której bezpośrednim następstwem okazała się...

zobacz kolejne z 1329 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Zimą musi być zimno. Nie ma co narzekać. Trzeba uzbroić się w dobrą książkę, rozgrzewający napój, miękki kocyk i spędzić weekend w domu! 


więcej
Muzykę klasyczną poznałam dzięki baletowi - wywiad z Madeleine Thien

Kanadyjska pisarka Madeleine Thien, autorka powieści „Nie mówcie, że nie mamy niczego”, opowiada nam o Bachu, Chinach Mao Zedonga, rewolucji kulturalnej i emigracyjnej historii swojej chińsko-malezyjskiej rodziny. Książka, która znalazła się w finale Nagrody Bookera w 2016 roku, ukazuje się w przekładzie Łukasza Małeckiego nakładem Wydawnictwa Literackiego.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd