Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Głośniej niż śnieg

Tłumaczenie: Alicja Oczko
Wydawnictwo: Marginesy
6,65 (23 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
0
8
6
7
6
6
7
5
1
4
0
3
2
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Harden Dan Sneeuw
data wydania
ISBN
9788365780010
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Miłość w czasach terroryzmu i paranoi. John De Vuyst jest redaktorem w wydawnictwie. Szczęśliwie się ożenił z piękną i inteligentną Margą. Pewnego dnia jego spokojne życie gwałtownie się kończy, gdy dostaje dwa tajemnicze listy w języku, który jest mu obcy. Niecałe dwadzieścia cztery godziny później wielka bomba wybucha na drugim piętrze Instytutu Świata Arabskiego w Paryżu, a wkrótce potem...

Miłość w czasach terroryzmu i paranoi.

John De Vuyst jest redaktorem w wydawnictwie. Szczęśliwie się ożenił z piękną i inteligentną Margą. Pewnego dnia jego spokojne życie gwałtownie się kończy, gdy dostaje dwa tajemnicze listy w języku, który jest mu obcy. Niecałe dwadzieścia cztery godziny później wielka bomba wybucha na drugim piętrze Instytutu Świata Arabskiego w Paryżu, a wkrótce potem dochodzi do potężnej eksplozji w bazylice Świętego Piotra w Rzymie.

Nie tylko świat zewnętrzny ulega zniszczeniu – także życie osobiste Johna staje się najeżone kłopotami, zwłaszcza po tym, gdy Marga dowiaduje się o jego romansie i postanawia się wyprowadzić.

Sprawy nabierają gwałtownego tempa, kiedy de Vuyst odkrywa, że istnieje bezpośredni związek między zaadresowanymi do niego listami i terrorystycznymi atakami nieznanych wtedy jeszcze fundamentalistów.

Głośniej niż śnieg to wnikliwa analiza współczesności, w której zacierają się granice tożsamości, religia jak nigdy od setek dzieli zamiast łączyć, a terroryzm i wiara w globalny spisek ciągnie ludzkość w odmęty paranoi i strachu. Oraz samotności i braku zaufania, bo nagle wszystko zaczyna się wydawać podejrzane.

 

źródło opisu: http://marginesy.com.pl/

źródło okładki: http://marginesy.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1121

Strasznie głośno...

Literatura belgijska pozostawała do tej pory jedną z białych plam na mojej czytelniczej mapie. Aby temu choć trochę zaradzić, zwróciłem uwagę na niedawno wydaną powieść Stefana Hertmansa, dowiadując się przy okazji, że pojęcie „literatura belgijska” wcale nie jest tak oczywiste i jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. Otóż pisarze z Flandrii posługują się językiem niderlandzkim i nieraz wydają powieści w Holandii (to właśnie przypadek Hertmansa). Natomiast ich francuskojęzyczni koledzy z Walonii często postępują równie niepatriotycznie i publikują we Francji.

Wracając do wydanej w 2004 roku w Amsterdamie powieści „Głośniej niż śnieg” wypada przede wszystkim zauważyć, że jest to wyrafinowana proza artystyczna, z wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Inaczej niż w przypadku typowej prozy gatunkowej (jak np. kryminały czy historyczne przygodówki) u Hertmansa brak sympatycznych bohaterów, którym byśmy wiernie kibicowali, a fabuła, zamiast angażować i ekscytować, uparcie zwalnia i meandruje. Jakby tego było mało, w trakcie lektury pojawia się znacznie więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Czy w takim razie w ogóle warto sięgnąć po tę powieść?

Wszystko zależy od oczekiwań. Jeżeli chcemy „dać się porwać”, „czytać do świtu” lub „wzruszać do łez”, to proponuję zainteresować się tytułami zupełnie innych autorów. Jeżeli natomiast oczekujemy od prozy czegoś więcej niż prostej rozrywki lub łatwych wzruszeń, jeżeli niestraszny nam wysiłek śledzenia wydarzeń o nieoczywistym znaczeniu (i...

Literatura belgijska pozostawała do tej pory jedną z białych plam na mojej czytelniczej mapie. Aby temu choć trochę zaradzić, zwróciłem uwagę na niedawno wydaną powieść Stefana Hertmansa, dowiadując się przy okazji, że pojęcie „literatura belgijska” wcale nie jest tak oczywiste i jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać. Otóż pisarze z Flandrii posługują się językiem niderlandzkim i nieraz wydają powieści w Holandii (to właśnie przypadek Hertmansa). Natomiast ich francuskojęzyczni koledzy z Walonii często postępują równie niepatriotycznie i publikują we Francji.

Wracając do wydanej w 2004 roku w Amsterdamie powieści „Głośniej niż śnieg” wypada przede wszystkim zauważyć, że jest to wyrafinowana proza artystyczna, z wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Inaczej niż w przypadku typowej prozy gatunkowej (jak np. kryminały czy historyczne przygodówki) u Hertmansa brak sympatycznych bohaterów, którym byśmy wiernie kibicowali, a fabuła, zamiast angażować i ekscytować, uparcie zwalnia i meandruje. Jakby tego było mało, w trakcie lektury pojawia się znacznie więcej znaków zapytania niż odpowiedzi. Czy w takim razie w ogóle warto sięgnąć po tę powieść?

Wszystko zależy od oczekiwań. Jeżeli chcemy „dać się porwać”, „czytać do świtu” lub „wzruszać do łez”, to proponuję zainteresować się tytułami zupełnie innych autorów. Jeżeli natomiast oczekujemy od prozy czegoś więcej niż prostej rozrywki lub łatwych wzruszeń, jeżeli niestraszny nam wysiłek śledzenia wydarzeń o nieoczywistym znaczeniu (i chronologii), powieść Hertmansa może okazać się naprawdę interesującym wyborem. Zwłaszcza, że gra z czytelnikiem odbywa się wyłącznie na poziomie treści, nie formy, a styl pisarski Hertmansa pozostaje konsekwentnie przejrzysty i klarowny.

Fabuła, choć stworzona kilkanaście lat temu, pozostaje jak najbardziej aktualna, gdyż Stefan Hertmans najwidoczniej przewidział, że pamiętny zamach z 11 września 2001 roku doczeka się jeszcze niejednej kontynuacji. W powieści świat wokół głównego bohatera, redaktora Johna De Vuysta, niebezpiecznie przyspiesza. Media donoszą o kolejnych eksplozjach, ale w życiu osobistym Johna ziemia również się trzęsie. Dopadają go problemy małżeńskie i zdrowotne. Na dodatek zaczyna otrzymywać dziwne listy, napisane w tajemniczym języku, które są jak bilet na diabelski młyn wydarzeń.

„Głośniej niż śnieg” w niektórych recenzjach jest porównywane do „Procesu” Kafki. Trudno nie zgodzić się z tą analogią. Zagubienie i udręka redaktora de Vuysta, poddanego niezrozumiałej opresji, faktycznie może przywodzić na myśl perypetie Józefa K. Jednak moje własne skojarzenia były mniej odległe historycznie, gdyż pomyślałem przede wszystkim o „Uległości” Houellebecqa. „Głośniej...” to podobnie introwertyczna dystopia, gdzie dramatyczne wydarzenia obserwujemy z bardzo subiektywnej perspektywy skupionego na sobie outsidera i hedonisty. Podobnie jak u Houellebecqa, dla bohatera „Głośniej...” tak naprawdę liczy się tylko to, co dotyczy go bezpośrednio. Niepokojąca diagnoza lekarska jest dla niego znacznie ważniejsza niż dowolna ilość zamachów terrorystycznych. Przynajmniej do czasu, aż jeden z nich zostanie dokonany niesamowicie blisko...

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (218)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2121

Bardzo się 'nastawiłam' na tę najnowszą powieść Stefana Hertmansa. Bardzo chciałam ją przeczytać. Byłam pod wielkim urokiem jego poprzedniej powieści 'Wojna i terpentyna'. Według mnie autor ten próbuje coś ważnego i całościowego powiedzieć o Europie i jej korzeniach. Tutaj, w 'Głośniej niż śnieg' spróbował zmierzyć się ze wspólnym zagrożeniem Europejczyków, z terroryzmem. Jakoś tej książki nie odczułam w środku. Może dlatego, że nie boję się terroryzmu. Mieszkam w dziurze zapadłej dechami, gdzie nawet pekaesy nie chcą jeździć, więc myślę, że pewne zagrożenia mi nie grożą. O, Armia Czerwona, tudzież UPA, to już bardziej. Ale talibów się nie spodziewam.... Chociaż infekujących wirusów komputerowych to się boję... O nich też jest w książce. I o chorobach jest. W ogóle jest to chyba książka o strachu.
Jak więc odebrałam tę książkę?
Zacznę od paru słów o autorze.
To pisarz belgijski, niderlandzki. Jest równolatkiem mojego taty, urodził się w 1951 roku. To autor kilkunastu powieści,...

książek: 1460
kodoga | 2017-06-02
Na półkach: Przeczytane, Legimi, 2017
Przeczytana: 02 czerwca 2017

“Głośniej niż śnieg” to książka, po którą sięgnęłam zachęcona lekturą innej powieści S. Hertmansa “Wojna i terpentyna” . Autor nie zawodzi, rzecz jest świetnie napisana, wciągająca, ale dawno nie czytałam czegoś równie beznadziejnie przytłaczającego. Po zakończeniu nie ma się już krzty wiary w człowieczeństwo, nasze systemy wartości wydają się być bez wartości…. I czy w ogóle jest dla nas jakaś nadzieja na przyszłość?? Do czego doprowadzi nas to co się w ostatnich latach wokół dzieje ?? Te pytania przylepiają się do czytelnika jak błoto i trudno się z nich otrząsnąć.
Brrrrr……...

książek: 507
Dominika Rygiel | 2017-07-03
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 03 lipca 2017

Czy typowo popularny gatunek literacki, jakim niewątpliwie jest thriller może nieść za sobą coś więcej, aniżeli tylko i wyłącznie chwile niezobowiązującego relaksu? Czy prócz gwarancji odczuwania gęsiej skórki na ciele, ewentualnego (o ile takowe się znajdzie) przesłania, może dać gwarancję literackiej jakości?
Czy dreszczowiec, prócz funkcji stricte rozrywkowej, może pełnić również funkcję estetyczną?

Teoretycznie, biorąc pod lupę większość chwytliwych tytułów z gatunku, podobna teza brzmi niczym oksymoron. Co więcej, jawić się może jako odpychająca i wynaturzona fanaberia nad wyraz ambitnego autora, który to z powieści czysto odprężającej pragnie stworzyć dzieło jeśli nie unikatowe, to na pewno wyróżniające się z tłumu mu podobnych, nic nie wnoszących do życia czytelnika, nie bójmy się użyć kolokwialnego sformułowania – czytadeł. Teoria na szczęście pozostaje teorią. A praktyka?
Stefan Hertmans pokazuje, że jedno nie musi wykluczać drugiego.

Swoją najnowszą powieścią Głośniej...

książek: 902
anetapzn | 2017-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 20 lipca 2017

Po świetnej Wojnie i terpentynie wiele sobie obiecywałem w związku z lekturą Głośniej niż śnieg. I nie zawiodłem się.
Książka przeraża, dosłownie i w przenośni. Gdybym Głośniej.. czytał w innych realiach społeczno-politycznych, nie w okresie gdy za drzwiami (dosłownie lub w przenośni) czai się zło, terroryzm, potencjalna śmierć, najprawdopodobniej inaczej bym całą lekturę odebrał. No, ale jest jak jest.
Fabuła toczy się głównie w świecie, w którym rządzi przemoc, strach i zagrożenie terrorystyczne.
Oprócz tego, że Hertmans przeraża, to dodatkowo intryguje, sprawia, iż nie sposób odłożyć książkę bez doczytania choćby do końca rozdziału, ale także zmusza do przemyślenia kilku ważnych spraw.
Głośniej niż śnieg to opowieść o ludziach, tym co ich dzieli, co łączy, o podzielonym świecie i tym, co z tego może wyniknąć.
Całość świetnie napisana i bardzo, bardzo dołująca, i to z różnych powodów. Generalnie autor bardzo kiepsko nas, ludzkość ocenia. Smutne, ale prawdziwe. W trakcie lektury...

książek: 871
Saszen | 2017-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 20 lipca 2017

"Głośniej niż śnieg" to opowieść bardzo wymagająca przede wszystkim ze względu na skomplikowaną formę. Stefan Hertmans zastosował mnóstwo narracyjnych sztuczek, wymieszał chronologię, stworzył fizycznie podobnych bohaterów, sprawił, że czasami nie było do końca wiadomo, który z bohaterów właśnie mówi. Usiłował przekroczyć granice gatunku (gatunków?) czy sam nie wiedział, co robi? Są w książce dwie główne płaszczyzny: w jednej podstarzały intelektualista-erotoman w stylu Michela Houellebecqa wdaje się w kolejne romanse, by uciec od własnej przeciętności; ten sam człowiek staje w centrum knowań złowrogiej chazarskiej szajki. Te dwa wątki nie do końca sprawnie się splatają. Mam wrażenie, że Hertmans, tworząc powiązanie tak niezgrabnie, chciał dać do zrozumienia, że część jego powieści to rodzaj kafkowskiego snu.
Powieść rwie się. Są w niej fragmenty genialne - te, w których główną bohaterką staje się Marga. Resztą książki Hertmans intryguje. Szczególnie błyskotliwa jest jego analiza...

książek: 738
Maja | 2017-05-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 30 maja 2017

John De Vuyst miał w życiu szczęście. Ożenił się z piękną i inteligentną kobietą, pracuje jako redaktor w wydawnictwie. Pewnego dnia jego spokojne życie kończy się, gdy otrzymuje dwa listy w nieznanym języku. 24 godziny później wybucha bomba na drugim piętrze Instytutu Świata Arabskiego w Paryżu. Niedługo potem dochodzi do eksplozji w bazylice Świętego Piotra w Watykanie. Mało tego, życie osobiste Johna również legło w gruzach. Żona odeszła od niego, gdy okazało się, że mąż przestał być jej wierny. Dodatkowo okazuje się, że istnieje bezpośredni związek między listami i atakami terrorystycznymi nieznanych jeszcze wtedy fundamentalistów.
To bardzo wymagająca lektura. Wymaga od czytelnika maksymalnego skupienia. Każdy, nawet najdrobniejszy szczegół ma tutaj znaczenie. Akcja rozwija się dość powoli, więc jeśli liczycie na wybuchową mieszankę, lepiej poszukajcie czegoś innego do czytania.

Głośniej niż śnieg to jedna z tych powieści, które czyta się dość powoli, ale nie mogę powiedzieć,...

książek: 358
Laszlo | 2017-05-31
Na półkach: Przeczytane, E-booki, Dystopia, 2017
Przeczytana: 31 maja 2017

Przeczytałem w jakiejś recenzji że "Głośniej niż śnieg" to połączenie Dana Browna i Michela Houellebecqa i muszę się z taką spłyconą opinią zgodzić, chociaż w zasadzie to Brown i Houellebecq są odtwórczy w stosunku do "Głośniej niż śnieg" z 2004 roku, książki wciąż zaskakująco aktualnej. Z Brownem wspólne są mistyczne, religijne wątki faktycznie istniejącej grupy etnicznej Chazarów, w tych częściach pomieszanie historii i mistycyzmu jest bardzo wyraźne. Z Houellebecqa znajdziemy zaś bardzo ostrą diagnozę społeczeństwa i życia głównego bohatera, opis współczesnej Europy jako dystopii wstrząsanej zamachami terrorystycznymi, szokujący pomysł współpracy między nacjonalistami i dżihadystami.
Ale prawdziwą perełką książki jest błyskotliwa analiza polityki apartheidu i nacjonalizmu państwa Izrael.

książek: 518
NerwSłowa | 2017-05-22
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 maja 2017

Książka wymagająca skupienia, taka, którą czyta się nieprzyjemnie, i do której nie chce się wracać. I... warta poświęcenia na nią swojego czasu, bo mówiąca o rzeczach z każdym dniem coraz ważniejszych. Polecam każdemu, kto nie boi się trudnych lektur.

http://nerwslowa.blogspot.com/2017/05/ksiazka-swiat-obok-czyli-stefan.html

książek: 139
projekt_książki | 2017-06-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 czerwca 2017

John De Vuyst swoje niespełnione ambicje jako autor książki o historii pewnego rodu odreagowuje jako krytyczny redaktor w dużym wydawnictwie. W życiu prywatnym, kryzys wieku średniego doprowadza go do rozbicia udanego małżeństwa. Do tego jeszcze dochodzą problemy z nerkami. Jakby tego było mało, także świat zewnętrzny zdaje się wariować. Media donoszą o kolejnych zamachach terrorystycznych. W Paryżu, Rzymie i Nowym Jorku wybuchają meczet, kościół katolicki i synagoga. Niespodziewanie okazuje się, że nie bez związku z zamachami są listy przychodzące do głównego bohatera.
W „Głośniej niż śnieg” dramat prywatny przeplata się z dramatami świata. Chaos życia z chaosem na międzynarodowej scenie a konflikty wewnętrzne z konfliktami kultur. Ważna dla konstrukcji książki dychotomia jest widoczna już w jej tytule. Hałas i śnieg nie idą ze sobą w parze. Podobnie jak miłość i terroryzm.
„Głośniej niż śnieg” to gatunkowy koktajl. Znajdziemy tu elementy romansu, kryminału, thrillera, a nawet...

książek: 911
Yael | 2017-07-18
Przeczytana: 21 lipca 2017
zobacz kolejne z 208 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Nowe powieści Iana McEwana i Stefana Hertmansa, reportaż Kamila Bułaka „Wszystkie dzieci Louisa”, kolejne książki Niny Majewskiej-Brown i Liliany Fabisińskiej oraz płomienny, nieprawdopodobny i jeden z najbardziej skandalizujących romansów XX wieku – to tylko niektóre z nowości wydawniczych, które w najbliższych dniach trafią na księgarskie półki. Sprawdźcie, co warto przeczytać!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd