Świat w płomieniach

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Seria: Don Kichot i Sancho Pansa
Wydawnictwo: W.A.B.
7,3 (194 ocen i 43 opinie) Zobacz oceny
10
19
9
25
8
53
7
45
6
28
5
11
4
4
3
6
2
3
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Blazing World
data wydania
ISBN
9788328026025
liczba stron
398
język
polski
dodała
Ag2S

Zdumiewająca opowieść o genialnej kobiecie zmuszonej, by pozostać w cieniu. Znakomita powieść o uprzedzeniach, pożądaniu i kobiecej walce, by zostać dostrzeżoną. Harriet Burden po latach ignorowania wywołuje skandal w nowojorskim świecie sztuki. Rekrutuje młodych mężczyzn, by prezentowali jej dzieła jako własne. Gdy wystawy odnoszą sukces, a Harriet ujawnia ich prawdziwego autora, jeden z...

Zdumiewająca opowieść o genialnej kobiecie zmuszonej, by pozostać w cieniu.
Znakomita powieść o uprzedzeniach, pożądaniu i kobiecej walce, by zostać dostrzeżoną. Harriet Burden po latach ignorowania wywołuje skandal w nowojorskim świecie sztuki. Rekrutuje młodych mężczyzn, by prezentowali jej dzieła jako własne. Gdy wystawy odnoszą sukces, a Harriet ujawnia ich prawdziwego autora, jeden z wynajętych artystów wszystkiemu zaprzecza.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1672

Rozważania nad płcią

Nie ukrywałem nigdy, drodzy Państwo – wręcz przeciwnie, ogłaszałem to z dumą – że literatura feministyczna bliska jest memu skołatanemu sercu. Więcej nawet: konteksty kobiecości należą do nielicznego grona książkowych tematów, które dziś interesują mnie równie mocno, jeśli nie mocniej, co lata temu, a przy lekturze Woolf czy Atwood bawię się równie dobrze co przy wydanych niedawno książkach Pleijel czy Janyski. A kiedy feminizm spotyka się z głęboką refleksją na temat tożsamości płciowej, tak jak ma to miejsce w „Świecie w płomieniach”, oprzeć się nie potrafię.

Nikomu, kto jest zainteresowany lekturą powieści Siri Hustvedt, nie muszę przypominać chyba, jak wielkim wydarzeniem było w Polsce „Małe życie” Hanyi Yanagihary (przywołuję sukces krajowy, mimo iż tekst nominowany był do Bookera, bo – jeśli dobrze pamiętam – w naszej ojczyźnie sprzedał się lepiej niż w Stanach). Tym, co zadecydowało o tym sprzedażowym szaleństwie, zajmuje się zapewne obecnie jakiś ambitny doktorant polonistyki, dlatego ja pokuszę się o najkrótsze z możliwych streszczeń tej obszernej powieści: to historia kilku młodych nowojorskich artystów. Historia, warto dodać, wyjątkowo tragiczna (co stanowi bodaj największy magnes dla jej miłośników i największy problem dla sceptyków). A także poświęcona całkowicie, absolutnie i totalnie mężczyznom. Dlatego też „Świat w płomieniach” sukcesu „Małego życia” nie powtórzy – bo choć i jego fabuła dotyczy nowojorskiego środowiska artystycznego, to traktuje on o...

Nie ukrywałem nigdy, drodzy Państwo – wręcz przeciwnie, ogłaszałem to z dumą – że literatura feministyczna bliska jest memu skołatanemu sercu. Więcej nawet: konteksty kobiecości należą do nielicznego grona książkowych tematów, które dziś interesują mnie równie mocno, jeśli nie mocniej, co lata temu, a przy lekturze Woolf czy Atwood bawię się równie dobrze co przy wydanych niedawno książkach Pleijel czy Janyski. A kiedy feminizm spotyka się z głęboką refleksją na temat tożsamości płciowej, tak jak ma to miejsce w „Świecie w płomieniach”, oprzeć się nie potrafię.

Nikomu, kto jest zainteresowany lekturą powieści Siri Hustvedt, nie muszę przypominać chyba, jak wielkim wydarzeniem było w Polsce „Małe życie” Hanyi Yanagihary (przywołuję sukces krajowy, mimo iż tekst nominowany był do Bookera, bo – jeśli dobrze pamiętam – w naszej ojczyźnie sprzedał się lepiej niż w Stanach). Tym, co zadecydowało o tym sprzedażowym szaleństwie, zajmuje się zapewne obecnie jakiś ambitny doktorant polonistyki, dlatego ja pokuszę się o najkrótsze z możliwych streszczeń tej obszernej powieści: to historia kilku młodych nowojorskich artystów. Historia, warto dodać, wyjątkowo tragiczna (co stanowi bodaj największy magnes dla jej miłośników i największy problem dla sceptyków). A także poświęcona całkowicie, absolutnie i totalnie mężczyznom. Dlatego też „Świat w płomieniach” sukcesu „Małego życia” nie powtórzy – bo choć i jego fabuła dotyczy nowojorskiego środowiska artystycznego, to traktuje on o kobiecie, co diametralnie zmienia perspektywę.

Dorosłe życie Harry Burden, głównej bohaterki, podobnie jak losy JB, Willema, Malcolma i Jude’a, naznaczone jest tragedią. Ta jednak nie ma równie uniwersalnego wymiaru, co w przypadku czterech przyjaciół; więcej: tragedii Burden nie da się porównać z dramatami mężczyzn z „Małego życia”. A to dlatego, że dzieje się ona w zupełnie innym wymiarze: wymiarze pełnym duszącego milczenia, wymiarze odrzucenia i wiecznego upokorzenia, do którego prowadzi wykroczenie tyleż banalne, co niewybaczalne – bycie żoną odnoszącego sukcesy męża, bycia matką udanych dzieci, bycia gospodynią dla znanych nazwisk. W skrócie: bycia kobietą.

Hustvedt wraz z Harry podejmują się zadania niezwykłego: chcą ten fakt zmienić. Nie posłużą się do tego jednak współczesną medycyną, a wielką artystyczną prowokacją. W „Świecie w płomieniach” sztuka staje się sposobem na życie i dźwignią zdolną do przesuwania dowolnych ciężarów – nawet do odczarowywania biologii. To warte podkreślenia, gdyż nieczęsto zdarza się współczesnym pisarzom wejść na terytorium plastyków i performerów z taką swadą, z taką pewnością siebie. Ani w „Małym życiu”, ani w popularnym „Szczygle” Donny Tartt nie pojawiły się fragmenty po brzegi wypełnione tak energicznymi opisami działalności artystycznej, jak ma to miejsce w powieści Hustvedt. W „Świecie w płomieniach” można odnaleźć smak życia ludzi opętanych – dosłownie – potrzebą wyrażenia siebie poprzez sztukę.

Aby nie obrazić czytelnika łączeniem tak ambitnej treści ze zbyt prostą formą, amerykańska pisarka postanowiła zabawić się także narracją. Pierwszą rzeczą, jaką zauważy odbiorca, będzie to, iż na tę narrację składają się dziesiątki lustrzanych odbić – a w każdym z nich Harry Burden. Niektóre pokazują ją taką, jaką sama siebie widziała (to dzienniki), inne taką, jaką widzieli ją jej najbliżsi (wspomnienia dzieci i partnera), jeszcze inne taką, jaką była postrzegana publicznie (wywiady z krytykami i marszandami). Rodzi się z tego potężny wielogłos, który bywa harmonijną symfonią, lecz czasami przemienia się w kakofonię. A to dlatego, że wielość perspektyw ukrywa jeszcze jedną rzecz: mistyfikację. Co w „Świecie w płomieniach” jest prawdą? Jak często Burden – szczera, wydaje się, choć bez wątpienia wstrząsana licznymi neurozami – mija się z prawdą lub mylnie interpretuje fakty? Co stało się z Antonem Tishem, pod którego nazwiskiem wystawione zostało popularne dzieło sztuki? Kto stworzył „Poniżej” – Harry czy jej niegdysiejszy przyjaciel, a późniejsze nemezis: Rune? Hustvedt wyraźnie sugeruje, komu czytelnik powinien kibicować, ale ostatecznych odpowiedzi udzielać nie lubi.

„Świat w płomieniach” bez wątpienia jest biografią Burden. I to głęboką, bo, choć główną oś fabuły stanowi jej ostatni wielki projekt, powieść w gruncie rzeczy analizuje jej losy od wczesnej młodości i relacji z rodzicami, przez trudny związek ze sławnym w kręgach artystycznych mężem, aż do śmierci po ciężkiej chorobie. Nie sposób jednak nie wspomnieć o wszystkich tych pobocznych życiach, które stanowią tło dla działalności Harry. Hustvedt udało się pięknie odmalować egzystencje ludzi stojących w cieniach wielkich postaci, bez których te byłyby zupełnie bezbronne wobec bezlitosnego świata. W pewnym momencie sama Burden musi przełknąć ambicje i stanąć u boku męża, potem sama zmusza wielu swym szalonym dążeniem do spełnienia do bierności. Najwięcej psychologicznego napięcia jednak autorka skryła gdzieś indziej, w krótkim wywiadzie z siostrą najważniejszego antybohatera, Rune’a. Kobieta bez wahania rozbiera artystę z przypisanej mu pośmiertnie świętości, pokazując, jak wielką cenę płacą zarówno ci, którzy gotowi są za wszelką cenę realizować swoje plany, jak i ich najbliżsi.

Podczas lektury „Świata w płomieniach” nie sposób nie zadać sobie pytania: czy nie jest on przeintelektualizowany? Odpowiedź jest banalnie prosta: bywa. Hustvedt zdarza się zapomnieć, że podjęła się pracy nad fikcją literacką i wpada w eseistyczny ton. Samo w sobie nie stanowi to oczywiście wady, ale wiele fragmentów sprawia wrażenie efekciarskich – jakby autorka postanowiła wesprzeć swoją bohaterkę w walce o intelektualne uznanie i stwierdziła, że najlepszą drogą do tego będzie piętrzenie abstrakcji. Burden chce zostać zauważona jako artystka oraz myślicielka, co nie oznacza, iż trzeba odbiorcę fizycznie przekonywać do jej erudycji poprzez bombardowanie długimi komentarzami do filozofów. Część czytelników z pewnością wybije to z immersji; irytację przeniosą na główną bohaterkę, co może zrujnować kunsztowny gmach budowany przez Hustvedt, bo przecież Burden przecież współczuć niełatwo – odbiorcy zakochani w obiektywizowaniu rzeczywistości stwierdzą, że zamożna, ciesząca się szczęśliwym związkiem kobieta zwyczajnie nie może przeżywać psychicznych katuszy.

„Świat w płomieniach” z pewnością nie przypadnie do gustu wszystkim czytelnikom. Nie oferuje łatwych wzruszeń, często przenosi się w świat intelektualnej i artystycznej abstrakcji, wymaga sporo skupienia przy rozplątywaniu fabularnych wątków. Jeśli jednak są Państwo gotowi na podjęcie wyzwania i zmierzenie się z tą fascynującą lekturą, to daję słowo harcerza (którym nigdy nie byłem, naturalnie): możecie odkryć jedną z najlepszych książek wydanych w zeszłym roku w Polsce. Warto zaryzykować, prawda?

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1283)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1101
Mariolka | 2017-03-27
Przeczytana: 27 marca 2017

Bez szału. Temat wydał mi się bardzo ciekawy, ale albo bohaterka jest zbyt pokręcona, albo konstrukcja książki przekombinowana, bo odbijałam się od niej, nie mogąc się wgryźć. A może w tych zabawach/ zmaganiach między tym, czym jest sztuka kobieca, a czym męska, ta książka uplasowała się bardziej w tym drugim świecie i dlatego wydaje mi się trudna w odbiorze? Nie wiem. Ale nie jest złym pomysłem wrócić do niej za jakiś czas, w innych okolicznościach, co być może odmieni mój odbiór.

książek: 380
Inga | 2017-04-16
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, 2017
Przeczytana: 16 kwietnia 2017

Czytają "Świat w płomieniach" czułam, że oglądam świat artystów, poprzez niezbyt pozytywny komentarz do kondycji kobiet w sztuce. Pomijanych i docenianych w późnym wieku, kiedy przestają już być obiektem seksualnym.
I cały czas zastanawiałam się, czy pisarka nie pisze tutaj o sobie i o swojej kondycji: kondycji żony znanego pisarza. Pewnie trochę tak.

Poznajemy główną bohaterkę Harry Burden (nazwisko znaczące Ciężar) poprzez jej dzienniki, komentatorze krytyków sztuki,przyjaciół, dzieci i dziwnych znajomych. To dało Siri Hustvedt nieocenione pole do pokazania jej talentu pisarskiego, bo każda wypowiedź miała swój unikalny styl i dźwięk.
HB jest niedoceniona, nierozumiana i próbuje siłą i podstępem wejść do świata artystów przez duże A. Prawdziwych, docenionych i recenzowanych artystów.

W całej książce widać wielki cień płci męskiej,który kładzie się na losach Harriet. Od ojca, poprzez męża i całą rzesze malarzy,performerów i krytyków.
Ile takiego ciekania kładzie się na...

książek: 686
Dominika Rygiel | 2017-02-02
Na półkach: Przeczytane, 52 / 2017
Przeczytana: 02 lutego 2017

Zadawaliście sobie kiedykolwiek pytanie czym jest gust? Czy to wyłącznie czysto personalne odczucie, a może przekonanie w znacznej mierze kreowane przez społeczeństwo, panującą modę, marketing? Co sprawia, że dane dzieło sztuki, książka czy każdy inny produkt staje się znany, cenny, ważny dla ludzi? Czy istotą jego wartości jest stojący za nim człowiek? Co więcej, czy ważna jest jego płeć?

Harriet Burden, to mało znana, wyobcowana, ekscentryczna artystka. Jej prace, to awangardowe konstrukcje, dzieła odważne, pełne dwuznaczności. Z racji faktu, iż ich autorka doskonale orientuje się w naukowym i filozoficznym dyskursie (nieobce są jej publikacje Freuda, Miltona, Homera czy Myersa), jej dzieła naszpikowane są odwołaniami do literatury i filozofii i logiki. Harry czuje się mocno niedoceniania przez krytyków, obojętna społeczeństwu. Jej indywidualne wystawy nie odnoszą sukcesu, recenzenci są wobec nich bierni.

"Ciało też może mieć swoje pomysły. Stosować metafory."

Zaczyna...

książek: 1689
nulla | 2019-01-30
Przeczytana: 29 stycznia 2019

Fantastyczny pomysł, gęsto tkana intryga, portrety postaci głębokie, prawdopodobne psychologicznie. Bardzo mi się podobało "Prawdziwe życie Sebastiana Knighta" Nabokova, książka Hustedt opiera się na takim samym pomyśle - przedstawieniu życia i koncepcji fikcyjnego artysty, ale autorka idzie o wiele, wiele dalej. Tworzy alternatywny świat, prawdziwy majstersztyk.
Rozważania o sztuce, jej naturze, i odrębnym życiu dzieł sztuki są zarówno interesujące, jak i nieco nudne, momentami miałam problem, by utrzymać koncentrację, tylko po to, by za chwilę znów wsiąknąć w książkę.
Wspaniała.

książek: 390
twzaczytany | 2017-04-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2017
Przeczytana: 16 kwietnia 2017

"Jego styl, jednocześnie specyficzny i niejednorodny, zawiera peryfrazy, rozbudowane dygresje, liczne cytaty, a także lakoniczne sentencje filozoficzne i przeskoki argumentacyjne, co oddala go od norm, do jakich przywykli czytelnicy (...)"

Taki jest właśnie "Świat w płomieniach". Jakże trudno było mi na początku zagłębić się w tę książkę. Nie byłem w stanie przebić się przez niezrozumienie, co autorka chce przekazać. Uważałem, że będzie to jedna z gorszych powieści jaką czytałem.

Aż tu nagle, po kolejnym dniu czytania i analizy książki podczas spaceru z psami przyszło zrozumienie. Harriet Burden jest niezwykle inteligentna. Włada wiedzą na poziomie, który nie jest dostępny dla przeciętnego czytelnika a nawet takiego bardziej świadomego. Bo ile jest osób które zna się na sztuce i filozofii i akurat one sięgną po "Świat w płomieniach"? Niewiele. I taka ma ona być. Musi przytłoczyć czytelnika, wystraszyć go. Pokazuje, że mężczyźni boją się inteligencji.

Wielogłos zawarty w...

książek: 91
LaBuk | 2017-03-10
Na półkach: Przeczytane

Wspaniała, świetnie skonstruowana, wciągająca opowieść o artystce, która postanawia postawić wszystko na jedną kartę, by odnieść sukces i udowodnić swoją wartość wszystkim malkontentom i krytykantom wokół niej. A w zblazowanym nowojorskim świecie sztuki jest ich aż nadto wielu.Do tego interesowność, chciwość, koterie i pełzający mizoginizm. Książkę, mimo specyficznej formy relacji post factum czyta się niemal jak kryminał, bo przecież jest tu trup i mistyfikacja. Na jednej tajemnicy jednak się nie kończy... zafascynowała mnie ta historia.

książek: 338
macierzanka | 2017-08-28
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 26 sierpnia 2017

Ależ ta opowieść jest gęsta! Gdzieś w połowie złapałam się na myśli, że gdybym chciała spokojnie przeczytać i przyswoić lektury, na które powołuje się Harriet, mam robotę do końca życia. Po chwili przyszła refleksja, że nawet gdybym je przyswoiła, nie bardzo miałabym z kim się dzielić wrażeniami (zakładając oczywiście, że miałabym jakieś wrażenia poza "Omatko, ależ to trudne."). I mam wrażenie, że między innymi o tym jest powieść - o smutku, który włazi pod skórę tym, którzy czują się inni, którym z najróżniejszych powodów trudno znaleźć słuchaczy i partnerów do dyskusji. Wszyscy chcemy być widziani i słyszani i każdego z nas boli, kiedy wpada na ścianę milczenia. Albo uderza o szklany sufit.
To dla mnie ważna książka i cieszę się, że ją przeczytałam. Zostałam po lekturze ze smutkiem i zmęczeniem (tekst jest trudny, narracja zmienna i nieoczywista, a liczba odniesień i aluzji chwilami wręcz zniechęca) i jeszcze długo będą do mnie wracały niektóre obrazy.
Szczególnie polecam tym,...

książek: 333
Izabela | 2018-06-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 czerwca 2018

Moje pytanie brzmi: dlaczego książka z tak innowacyjnie i pomysłowo poprowadzoną fabułą nie otrzymała nagrody Bookera?

Autorka publikacji "Świat w płomieniach" dokonała rzeczy niezwykle trudnej, bowiem przedstawiła nam historię losów pewnej kobiety z bardzo wielu różnych perspektyw. Posłużyła się przy tym relacjami, wywiadami oraz notatkami jej poszczególnych bohaterów. Zrobiła to według mnie w świetny sposób. Było to napewno zadanie karkołomne i wymagające znacznie większego twórczego zaangażowania niż podczas tworzenia powieści o fabule poprowadzonej w sposób "tradycyjny". Uważam to za małe mistrzostwo w jej wykonaniu. Ponadto wszystko tworzy spójną, logiczną całość bez żadnych niedomówień. To książka nadwyraz dojrzała, przemyślana, stylowo i językowo w pewien sposób niedościgniona. Nie czyta się jej łatwo, bo to nie jest ot taka zwykła powieść napisana dla mas. Tematycznie różnież raczej ambitna.

Traktuje o kobiecie-artystce mimo wszystko, w pewnym także sensie...

książek: 115
CzytamBoWarto | 2017-03-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 marca 2017

Bardzo trudno opisać tę książkę. Na pewno jest fascynująca i wciągająca. Ale ciężko w jednym zdaniu ugryźć to, o czym dokładnie opowiada. Jest nietypowa pod każdym względem.

Harriet Burden choć była artystką i autorką wielu oryginalnych i dających do myślenia prac, ludzie jej nie rozumieli i nie doceniali. Bardziej znana była z tego, że jest żoną Felixa Lorda, słynnego marszanda. Harriet miała poczucie, że w odbiorze jej dzieł, decydujące znaczenia miała płeć. Uważała, że gdyby była mężczyzną, świat inaczej spojrzałby na jej twórczość. Dlatego też postanowiła przeprowadzić eksperyment. Namówiła trzech mężczyzn by przedstawili jej prace, jako swoje. Kiedy moment jej triumfu miał nadejść, wszystko zaczęło się komplikować, a ostatni z współpracowników, wcale nie był taki chętny by wyjawić prawdę.

Całą historię poznajemy z bardzo różnych źródeł. Są to przede wszystkim dzienniki samej Harriet, ale również wspomnienia jej dzieci, przyjaciół, wywiady. Choć jest to skończona opowieść,...

książek: 100
Ina Kaa | 2018-08-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 sierpnia 2018

Zdecydowanie ta lektura należy do uczty na wielu poziomach.
Edukacyjna w temacie historii sztuki. Pouczająca gdy w grę wchodzą stereotypy kulturowe wiążące płeć. Co więcej nie tylko daje ogromną ilość przykładów gdzie kobieca sztuka została pominięta, bądź lekceważona. Piórem ciętej riposty obśmiewa męskie barykady, które wciąż pozwalają im bronić się z pozycji autorytetu.
Pokazuje również ku czemu może prowadzić próba zmiany perspektywy. Jak trudno zwalczyć skostnienie umysłu i stawić mu czoła. I jakie to niesie konsekwencje.
Jednak wszystko to zamyka się w końcowych zdaniach. Dawno nie czytałam tak poruszająco-pięknego końca.

zobacz kolejne z 1273 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Do ostatniej chwili osoby z serwisu czekały z deklaracją dotyczącą tego, co będą czytać w weekend. Wszystko przez Black Friday i przeceny w księgarniach. Co z tego, że półkach, tych rzeczywistych i wirtualnych, książek do przeczytania jest całe mnóstwo - obok takich ofert nie można przejść obojętnie! Sprawdźcie jakie tytuły ostatecznie wybrali na ten weekend.


więcej
Nagroda Conrada 2017

„Ganbare! Warsztaty umierania” Katarzyny Boni, „Ma być czysto” Anny Cieplak, „Jak pokochać centra handlowe” Natalii Fiedorczuk, „Wśród przyjaciół” Macieja Sieńczyka oraz „Wakacje” Grzegorza Uzdańskiego – znamy pięć tytułów nominowanych do tegorocznej Nagrody Conrada.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd