Głośniej niż śnieg

Okładka książki Głośniej niż śnieg Stefan Hertmans Patronat LC
Okładka książki Głośniej niż śnieg
Stefan Hertmans Wydawnictwo: Marginesy literatura piękna
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Harden Dan Sneeuw
Wydawnictwo:
Marginesy
Data wydania:
2017-04-11
Data 1. wyd. pol.:
2017-04-11
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365780010
Tłumacz:
Alicja Oczko
Tagi:
list małżeństwo miłość niebezpieczeństwo obsesja psychoza strach śmierć terroryzm thriller uczucie wydawnictwo zamach terrorystyczny życie prywatne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Strasznie głośno...


Link do recenzji

1432 106 75

Oceny

Średnia ocen
5,6 / 10
62 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
751
138

Na półkach: ,

Książka trudna, ale jak chcesz poznać paranoję to warto przeczytać. Urzekła mnie swoim trudnym tematem, ale jak bardzo rzeczywistym (bo na razie terroryzm jest cicho, ale fanatyków w świecie nie brakuje).
"- CISZA GWIAZD NAPAWA MNIE STRACHEM."
"RELIGIE. CHOROBA DUSZY."

Książka trudna, ale jak chcesz poznać paranoję to warto przeczytać. Urzekła mnie swoim trudnym tematem, ale jak bardzo rzeczywistym (bo na razie terroryzm jest cicho, ale fanatyków w świecie nie brakuje).
"- CISZA GWIAZD NAPAWA MNIE STRACHEM."
"RELIGIE. CHOROBA DUSZY."

Pokaż mimo to

4
avatar
210
72

Na półkach: ,

Dziwna książka. Poruszane tematy przerażają. Bomba ekologiczna, mam nadzieję, że to tylko fikcja i żaden pseudonaukowiec nie zechce czegoś takiego wymyśleć, chociaż historia uczy czegoś innego...Dosłowność opisów jest nie do zniesienia. Moim zdaniem opisy badań, chorób, wszystkiego co dotyczy płynów ustrojowych w organizmie i reakcji na konkretne bodźce są za bardzo szczegółowe, ale pewnie o tą dosłowność chodziło. W zasadzie trudno mi ocenić tą książkę. Przerażająca wizja ataków terrorystycznych, w tle wojna religijna, to wszystko nie napawa optymizmem. Dodatkowo zakończenie, które tak naprawdę niczego nie zakańcza, ani nie napawa optymizmem, że może być lepiej. Do przeczytania chyba tylko ku przestrodze......

Dziwna książka. Poruszane tematy przerażają. Bomba ekologiczna, mam nadzieję, że to tylko fikcja i żaden pseudonaukowiec nie zechce czegoś takiego wymyśleć, chociaż historia uczy czegoś innego...Dosłowność opisów jest nie do zniesienia. Moim zdaniem opisy badań, chorób, wszystkiego co dotyczy płynów ustrojowych w organizmie i reakcji na konkretne bodźce są za bardzo...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
1723
339

Na półkach: , ,

Miała to być książka, w której "zacierają się granice tożsamości, religia jak nigdy od setek dzieli zamiast łączyć, a terroryzm i wiara w globalny spisek ciągnie ludzkość w odmęty paranoi i strachu." Zapowiadało się bardzo interesująco. Spodziewałam się wartkiej akcji i dynamicznymi opisami. Pomysł całkiem dobry ale przesłanie gdzieś się rozmyło. Moim zdaniem to co powinno być wątkiem głównym jest niemalże sprowadzone do tła a na pierwszy plan wychodzą problemy zdrowotne głównego bohatera oraz jego perypetie miłosne z byłą żoną i kochanką. Nie była to zła książka ale spodziewałam się po niej czegoś innego.

Miała to być książka, w której "zacierają się granice tożsamości, religia jak nigdy od setek dzieli zamiast łączyć, a terroryzm i wiara w globalny spisek ciągnie ludzkość w odmęty paranoi i strachu." Zapowiadało się bardzo interesująco. Spodziewałam się wartkiej akcji i dynamicznymi opisami. Pomysł całkiem dobry ale przesłanie gdzieś się rozmyło. Moim zdaniem to co powinno...

więcej Pokaż mimo to

16
Reklama
avatar
268
249

Na półkach:

ta powieść to mroczna historia z beznadzieją w tle... dlatego nie potrafiłam się wczuć (a raczej broniłam się przed tym) i izolowałam się od losów bohatera - a czytanie stało się uciążliwe...
oby takie przygody omijały mnie szerokim łukiem!

ta powieść to mroczna historia z beznadzieją w tle... dlatego nie potrafiłam się wczuć (a raczej broniłam się przed tym) i izolowałam się od losów bohatera - a czytanie stało się uciążliwe...
oby takie przygody omijały mnie szerokim łukiem!

Pokaż mimo to

1
avatar
424
241

Na półkach: , ,

Mam bardzo, bardzo mieszane uczucia.
Koncepcja książki bardzo ciekawa (nie spotkałam się wcześniej z motywem Chazarów), jednak styl powieści oraz konstrukcja głównego bohatera wszystko popsuły.
Główny bohater bardzo mnie drażnił, taka klucha bez kręgosłupa, bez krztyny asertywności i charakteru. Autor chyba chciał tak bardzo pokazać ludzką, zwyczajną stronę Johna, że go przerysował do granic możliwości.
Przez co najmniej połowę książki autor niezręcznie próbuje budować napięcie, a wartką akcję z gwałtownymi zwrotami "upchnął" w kilku ostatnich rozdziałach. Nie, nie i niestety jeszcze raz nie. :-/

Mam bardzo, bardzo mieszane uczucia.
Koncepcja książki bardzo ciekawa (nie spotkałam się wcześniej z motywem Chazarów), jednak styl powieści oraz konstrukcja głównego bohatera wszystko popsuły.
Główny bohater bardzo mnie drażnił, taka klucha bez kręgosłupa, bez krztyny asertywności i charakteru. Autor chyba chciał tak bardzo pokazać ludzką, zwyczajną stronę Johna, że go...

więcej Pokaż mimo to

9
avatar
1083
530

Na półkach:

Stefan Hertmans to jeden z najbardziej cenionych na świecie pisarzy języka niderlandzkiego. Zdobył wiele prestiżowych nagród, a w 2014 roku otrzymał także nominację do The Man Booker International Prize. Jego książka „Wojna i terpentyna” zdobyła szerokie grono sympatyków, a w Polsce uznano ją za wręcz jedną z najlepszych wydanych w 2015 roku. Do tej pory leży ona na mojej półce. „Głośniej niż śnieg” została po raz pierwszy wydana w 2004 roku, co jest istotne z punktu widzenia treści jakie porusza.
„Głośniej niż śnieg” to opowieść o redaktorze. John de Vuyst wiedzie życie przeciętnego mężczyzny w kwiecie wieku. Pewnego dnia trafia na jego biurko zjawiskowy manuskrypt. Analizuje treść po czym rozważa wypuszczenie go na rynek wydawniczy. Lektura dzieła stanowi dla niego natchnienie do rozpoczęcia poszukiwań w sieci informacji o fascynujących go Chazarach. Każda kolejna strona prowadzi do stron ugrupowań powszechnie uznawanych za terrorystyczne. Jedno kliknięcie jest przyczynkiem zmian w jego życiu. John otrzymuje listy z egzotycznymi znaczkami, w niezrozumiałym dla siebie języku. W jego otoczeniu dochodzi do coraz częstszych zamachów terrorystycznych, których ofiarami stają się symbole trzech wielkich religii. Wisząca w powietrzu globalna wojna nakłada się przy tym na prywatną wojnę małżeńską. Redaktor w wyniku romansu traci żonę. Rzeczywistość coraz bardziej się rozpada, mieni się odcieniami czerwieni i smutku. Każdy kolejny dzień staje się coraz większą gmatwaniną irracjonalnych posunięć, wydarzenia nie układają się w logiczny wektor przyczynowo-skutkowy. John czuje, że jego egzystencja się rozpada.
Fabuła jest dużo bardziej rozbudowana jednakże z premedytacją opisu nie rozbudowuje. Pojawiają się w niej nowi bohaterowie, dzieją rzeczy codzienne i niespotykane, odkrywamy pomysł bomby etnicznej, zagłębiamy się w rozważania filozoficzne czy moralne. Hertmans łączy tu różne style i narracje. Choć opis z okładki sugeruje, że będzie to powieść sensacyjna a la Dan Brown, doszukać możemy się tu całkiem sporych fraz romantycznych, sensacyjnych, obyczajowych czy historycznych i antropologicznych. Synchroniczne prowadzenie przez pisarza kilku głosów niezależnie od siebie sprawia, że słyszymy różne wersje zdarzeń. Wszystko to zostało okraszone muzyką barokową, która wylewa się ze stron książki, niczym kicz z harlequinów. Muszę przyznać, że poznanie Sebastiena de Brossarda to chyba największy atut książki.
Hertmans przedstawił nam swoją wizję współczesności - pełnej lęków i absurdów, naznaczoną przemocą, terroryzmem, walką narodów i teoriami spiskowymi. Opowiedział o egzystencji bohatera dotkniętego spiralą przemocy, samotnego, nie mogącego znaleźć miejsca w świecie. Wiele osób doszukuje się tu powiązań z Kafką, wszak jest marazm bohatera, niezrozumiałe wydarzenia zewnętrzne, zagubienie, narastające napięcie. A ja mam wrażenie, że ilekroć ktoś książki w pełni nie zrozumie, a jest ona pisana właśnie w takim duchu jak „Głośniej niż śnieg”, można mieć pewność że w recenzji wspomni o ‘kafkowskim stylu”. Pal to, że Hertmans pisze raz w pierwszej osobie, innym razem w trzeciej, że oprócz strachu, serwuje nam też rozważania egzystencjalne i romantyczne, że zamiast jednego bohatera, pakuje nam do powieści kilku, że wreszcie woli nieograniczone pole manewru, niż zamkniętą przestrzeń. Pal to, jest niezrozumiałe i porusza problem jednostki? Jednoznacznie przypisujemy to twórcy „Zamku”, bo to po pierwsze ładnie brzmi, a po drugie dodawanie książkom łatek jest przecież trendy. W mojej opinii porównanie tej lektury do Kafki, to nic innego jak zwykły brak wyobraźni i co tu dużo mówić, ubliżanie mistrzowi z Pragi. Idąc dalej z porównaniami, recenzenci podkreślają fakt, że pisarz wytycza nowy kierunek rozwoju gatunku, wykracza poza ramy thrilleru, już nie tylko trzyma w napięciu, ale także pozwala na nutę autorefleksji. Gdzieś wyczytałem, że dzięki temu jest to powieść lepsza niż książki Browna, Mastertona czy Deevera. I znowu szufladkowanie. Wymienieni autorzy zdają sobie sprawę, że piszą książki rozrywkowe, dla nich pisarstwo to zawód, robią to, za co ludzie płacą. Im nie chodzi o wartości intelektualne, maestrię narracji czy wpływ na życie czytelnika. Jak więc można porównywać książkę, która chce uchodzić za ambitną i artystyczną, z dziełami typowo rozrywkowymi? To bez sensu. Zresztą w moim odczuciu, Masterton czy Brown robią swoją pracę dobrze, chociaż czytać się tego nie da, Hermans zaś przesadził, bo „Głośniej niż śnieg” nie sposób zrozumieć, a i przyjemność z czytania żadna.
Jeden z użytkowników internetu tak pisze o „Głośniej niż śnieg”:
„Stefan Hertmans operuje słowem w sposób nad wyraz umiejętny. Jego zręczność w splataniu ze sobą różnorakich wątków, która widoczna jest w połączeniu klasycznego suspensu z sensualnym, czułym romansem jest niezaprzeczalna. Belgijski pisarz modeluje intrygę niczym artysta rzeźbę z gliny. To zabawa formą, konwencją, językiem. Pióro Hertmansa jest plastyczne, a zarazem niepozbawione oryginalnego rysu.”
Ja wam mówię, że to bzdura. Hermans używa języka jak najbardziej prostego, nie bawi się w lingwistyczne mieszanie styli, jedyna jego innowacyjność polega na zmianie narracji pierwszoosobowej na trzecioosobową, co w sumie dla bardziej oczytanych osób żadną innowacją nie jest. Autor pisze klasycznie, może nie trywialnie, ale też i nie poetycko. W warstwie formalnej książka jest po prostu na średnim poziomie, to nie Mann, którego zdania można czytać bez końca i się w nich zatracać. Nie mamy tu też nagromadzenia mądrości, cytatów czy erudycyjnych anegdot. Ot przeciętne czytadło.
Jeszcze na koniec kilka słów o treści. Hermans podjął się tematu niewątpliwie trudnego. Przewidział ataki terrorystyczne z kilkuletnim wyprzedzeniem, opisał bolączki, które już targają częścią mieszkańców globu. Pomysł miał naprawdę zacny, nie przeczę że osamotnienie człowieka w dobie rozpadu moralności, rodziny i ataków terrorystycznych to temat nie tylko medialnie pożądany, ale też bliski nam i potrzebny. Swoją książkę zagmatwał jednak do rozmiarów niedorzecznych, wprowadził masę wątków zbytecznych, a już sam element wojny etnicznej i całej tej chazarskiej otoczki wraz z zakończeniem, traktuję jako nieporozumienie.
„Głośniej niż śnieg” to powieść nieprzyjemna, męcząca, odstraszająca od siebie, niezrozumiała. Może dlatego moja recenzja jest także niezwykle cięta i krytyczna, ale nie sposób nie sprzeciwić się tej całej wirtualnej masie, piszącej na jedno kopyto, prawdopodobnie na zawołanie wydawnictwa. Mi lektura książki nie przyniosła żadnej satysfakcji, dlatego nie mogę jej polecić. Zawiodłem się niepomiernie, tym bardziej po fantastycznych recenzjach dostępnych na internecie. Być może wpływ na moją opinię ma także to, że nie lubię thrillerów, a już opowieści z religią w tle w szczególności. Nie bez znaczenia jest to, że ostatnio przeczytałem kilka fascynujących książek, na których tle dzieło Hertmansa wypada po prostu blado. Chyba największe rozczarowanie tego roku. Nie polecam.

Stefan Hertmans to jeden z najbardziej cenionych na świecie pisarzy języka niderlandzkiego. Zdobył wiele prestiżowych nagród, a w 2014 roku otrzymał także nominację do The Man Booker International Prize. Jego książka „Wojna i terpentyna” zdobyła szerokie grono sympatyków, a w Polsce uznano ją za wręcz jedną z najlepszych wydanych w 2015 roku. Do tej pory leży ona na mojej...

więcej Pokaż mimo to

214
avatar
1225
258

Na półkach: , ,

"Głośniej niż śnieg" to opowieść bardzo wymagająca przede wszystkim ze względu na skomplikowaną formę. Stefan Hertmans zastosował mnóstwo narracyjnych sztuczek, wymieszał chronologię, stworzył fizycznie podobnych bohaterów, sprawił, że czasami nie było do końca wiadomo, który z bohaterów właśnie mówi. Usiłował przekroczyć granice gatunku (gatunków?) czy sam nie wiedział, co robi? Są w książce dwie główne płaszczyzny: w jednej podstarzały intelektualista-erotoman w stylu Michela Houellebecqa wdaje się w kolejne romanse, by uciec od własnej przeciętności; ten sam człowiek staje w centrum knowań złowrogiej chazarskiej szajki. Te dwa wątki nie do końca sprawnie się splatają. Mam wrażenie, że Hertmans, tworząc powiązanie tak niezgrabnie, chciał dać do zrozumienia, że część jego powieści to rodzaj kafkowskiego snu.
Powieść rwie się. Są w niej fragmenty genialne - te, w których główną bohaterką staje się Marga. Resztą książki Hertmans intryguje. Szczególnie błyskotliwa jest jego analiza politycznej myśli państwa Izrael. Autor zręcznie wplata informacje o kulturze Chazarów, można trochę poszerzyć horyzonty.
Blub wydawnictwa Marginesy woła o pomstę do nieba, jest bardzo niezręczny i ci, którzy wybrali książkę z jego powodu, na pewno będą bardzo zaskoczeni.

"Głośniej niż śnieg" to opowieść bardzo wymagająca przede wszystkim ze względu na skomplikowaną formę. Stefan Hertmans zastosował mnóstwo narracyjnych sztuczek, wymieszał chronologię, stworzył fizycznie podobnych bohaterów, sprawił, że czasami nie było do końca wiadomo, który z bohaterów właśnie mówi. Usiłował przekroczyć granice gatunku (gatunków?) czy sam nie wiedział, co...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
1693
1493

Na półkach: ,

Po świetnej Wojnie i terpentynie wiele sobie obiecywałem w związku z lekturą Głośniej niż śnieg. I nie zawiodłem się.
Książka przeraża, dosłownie i w przenośni. Gdybym Głośniej.. czytał w innych realiach społeczno-politycznych, nie w okresie gdy za drzwiami (dosłownie lub w przenośni) czai się zło, terroryzm, potencjalna śmierć, najprawdopodobniej inaczej bym całą lekturę odebrał. No, ale jest jak jest.
Fabuła toczy się głównie w świecie, w którym rządzi przemoc, strach i zagrożenie terrorystyczne.
Oprócz tego, że Hertmans przeraża, to dodatkowo intryguje, sprawia, iż nie sposób odłożyć książkę bez doczytania choćby do końca rozdziału, ale także zmusza do przemyślenia kilku ważnych spraw.
Głośniej niż śnieg to opowieść o ludziach, tym co ich dzieli, co łączy, o podzielonym świecie i tym, co z tego może wyniknąć.
Całość świetnie napisana i bardzo, bardzo dołująca, i to z różnych powodów. Generalnie autor bardzo kiepsko nas, ludzkość ocenia. Smutne, ale prawdziwe. W trakcie lektury nieodmiennie nasuwają się pytania, co my właściwie ze światem, z nami samymi robimy. Czy jest/będzie dla nas jakakolwiek nadzieja? Czy wiemy jeszcze pamiętamy, co to człowieczeństwo, system wartości ludzkich?
W książkę trudno się wciągnąć, wczytać. Jest tego kilka powodów. przede wszystkim chodzi o bardzo trudny temat, jaki porusza autor. Poza tym specyficzny styl, którego używa, pełen niedopowiedzeń, na niektórych sprawiający wrażenie chaotycznego, nużącego. Warto jednak dać lekturze szansę. Należy jednak przygotować się na wysiłek umysłowy.
Polecam.

Po świetnej Wojnie i terpentynie wiele sobie obiecywałem w związku z lekturą Głośniej niż śnieg. I nie zawiodłem się.
Książka przeraża, dosłownie i w przenośni. Gdybym Głośniej.. czytał w innych realiach społeczno-politycznych, nie w okresie gdy za drzwiami (dosłownie lub w przenośni) czai się zło, terroryzm, potencjalna śmierć, najprawdopodobniej inaczej bym całą lekturę...

więcej Pokaż mimo to

15
avatar
935
653

Na półkach: ,

Czy typowo popularny gatunek literacki, jakim niewątpliwie jest thriller może nieść za sobą coś więcej, aniżeli tylko i wyłącznie chwile niezobowiązującego relaksu? Czy prócz gwarancji odczuwania gęsiej skórki na ciele, ewentualnego (o ile takowe się znajdzie) przesłania, może dać gwarancję literackiej jakości?
Czy dreszczowiec, prócz funkcji stricte rozrywkowej, może pełnić również funkcję estetyczną?

Teoretycznie, biorąc pod lupę większość chwytliwych tytułów z gatunku, podobna teza brzmi niczym oksymoron. Co więcej, jawić się może jako odpychająca i wynaturzona fanaberia nad wyraz ambitnego autora, który to z powieści czysto odprężającej pragnie stworzyć dzieło jeśli nie unikatowe, to na pewno wyróżniające się z tłumu mu podobnych, nic nie wnoszących do życia czytelnika, nie bójmy się użyć kolokwialnego sformułowania – czytadeł. Teoria na szczęście pozostaje teorią. A praktyka?
Stefan Hertmans pokazuje, że jedno nie musi wykluczać drugiego.

Swoją najnowszą powieścią Głośniej niż śnieg dowodzi, iż mieszając ze sobą skrajnie różne konwencje – od thrillera, przez sensację po subtelny romans – odpowiednio cyzelując przy tym styl, z kunsztem polerując zdania można stworzyć thriller wybitny, daleki od taniej beletrystyki, a jednocześnie przystępny i atrakcyjny dla odbiorcy.

John de Vuyst Wiedzie życie przeciętnego mężczyzny w kwiecie wieku. Zawodowo – redaktor w niepobłażającym pisarzom wydawnictwie. Prywatnie – mężczyzna doceniający piękno kobiet, mąż, człowiek poważnie chory, regularnie poddawany dializom. To wokół niego skupione jest fabularne epicentrum powieści, którego punktem zapalnym są… listy. Enigmatyczne w swym przekazie przesyłki, wraz z pojawieniem się wydawnictwie rudowłosego pisarza staną się przyczynkiem do wieloaspektowego rozpadu egzystencji Johna. Bohater stanie bowiem nie tyleż w obliczu międzykulturowej, podszytej religijnym fanatyzmem wojny, co prywatnej, głęboko przeżywanej krucjaty wynikającej z wewnętrznego wyobcowania.

Stefan Hertmans operuje słowem w sposób nad wyraz umiejętny. Jego zręczność w splataniu ze sobą różnorakich wątków, która widoczna jest w połączeniu klasycznego suspensu z sensualnym, czułym romansem jest niezaprzeczalna. Belgijski pisarz modeluje intrygę niczym artysta rzeźbę z gliny. To zabawa formą, konwencją, językiem. Pióro Hertmansa jest plastyczne, a zarazem niepozbawione oryginalnego rysu.

Niespotykany jest również sam klimat powieści. Na jego zamaszysty wymiar składa się chociażby wylewający się zewsząd, wyraźnie zarysowany egzystencjalny marazm głównego bohatera, którego świat, wraz z kolejnymi etapami rozwoju akcji, rozpadać zdaje się na cząstki elementarne, rozwarstwia się. Na niepodlegającą dyskusji alienację Johna nakłada się subtelna, sensualna warstwa erotyzmu (tutaj nawet śmierć pachnie zmysłowością) oplotem której są typowe w powieściach suspensu: niepokój, lęk czy niepewność. Wszystko podszyte zostało niemal chorobliwą fascynacją głównego bohatera światem Chazarów, religijnym fanatyzmem, przytroczone z jednej strony brutalnymi, z drugiej budzącymi uczucie grozy momentami. Całość porusza w jakiś nieodzownie poetycki sposób, jest pełnym kunsztu słownym i fabularnym splotem, który po lekturze pozostawia nie tyleż zachwyt, co swoisty niedosyt.

Głośniej niż śnieg to więcej niż thriller. To powieść wielowymiarowa. Wielowątkowość, niejednoznaczność akcji oraz emocjonalna jej wielowarstwowość, w połączeniu z niemal lirycznym zabarwieniem stylu czynią z niniejszego tytułu rzecz świeżą, nowatorską. Jest to powieść sugestywna, wyróżniająca się, której łakniemy i która uzależnia. To thriller, który magnetyzuje.

www.bookiecik.pl

Czy typowo popularny gatunek literacki, jakim niewątpliwie jest thriller może nieść za sobą coś więcej, aniżeli tylko i wyłącznie chwile niezobowiązującego relaksu? Czy prócz gwarancji odczuwania gęsiej skórki na ciele, ewentualnego (o ile takowe się znajdzie) przesłania, może dać gwarancję literackiej jakości?
Czy dreszczowiec, prócz funkcji stricte rozrywkowej, może...

więcej Pokaż mimo to

22
avatar
165
117

Na półkach:

John De Vuyst swoje niespełnione ambicje jako autor książki o historii pewnego rodu odreagowuje jako krytyczny redaktor w dużym wydawnictwie. W życiu prywatnym, kryzys wieku średniego doprowadza go do rozbicia udanego małżeństwa. Do tego jeszcze dochodzą problemy z nerkami. Jakby tego było mało, także świat zewnętrzny zdaje się wariować. Media donoszą o kolejnych zamachach terrorystycznych. W Paryżu, Rzymie i Nowym Jorku wybuchają meczet, kościół katolicki i synagoga. Niespodziewanie okazuje się, że nie bez związku z zamachami są listy przychodzące do głównego bohatera.
W „Głośniej niż śnieg” dramat prywatny przeplata się z dramatami świata. Chaos życia z chaosem na międzynarodowej scenie a konflikty wewnętrzne z konfliktami kultur. Ważna dla konstrukcji książki dychotomia jest widoczna już w jej tytule. Hałas i śnieg nie idą ze sobą w parze. Podobnie jak miłość i terroryzm.
„Głośniej niż śnieg” to gatunkowy koktajl. Znajdziemy tu elementy romansu, kryminału, thrillera, a nawet powieści filozoficznej. Jak napisał Juliusz Kurkiewicz, mamy tu trochę Browna i trochę Houellebecqa.
Stefan Hertmans wciąga czytelników intrygując ich całą serią zagadek. Tajemnica i ciekawość rozwiązania sprawiają, że napięcie nie opada do ostatniej strony. Powieść wciąż zaskakuje. Przejścia z narracji pierwszoosobowej na trzecioosobową jeszcze bardziej rozbudzają ciekawość. Niestety, zakończenie książki dla mnie jednak rozczarowujące. Poza czystą przyjemnością płynącą z czytania ciekawej i dobrze napisanej historii, książka niczego we mnie nie poruszyła i nic nowego nie wniosła.

John De Vuyst swoje niespełnione ambicje jako autor książki o historii pewnego rodu odreagowuje jako krytyczny redaktor w dużym wydawnictwie. W życiu prywatnym, kryzys wieku średniego doprowadza go do rozbicia udanego małżeństwa. Do tego jeszcze dochodzą problemy z nerkami. Jakby tego było mało, także świat zewnętrzny zdaje się wariować. Media donoszą o kolejnych zamachach...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Głośniej niż śnieg


Reklama
zgłoś błąd