Grom i szkwał

Cykl: Kraina martwej ziemi (tom 2) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
7,31 (112 ocen i 50 opinii) Zobacz oceny
10
6
9
14
8
31
7
30
6
22
5
7
4
2
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379247639
liczba stron
400
język
polski
dodał
Pavel

W huku gromów i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi. Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania, drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie...

W huku gromów i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi.

Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania, drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Impas, jak się wydaje, może przełamać tylko obecność księżniczki Azure, która jednak przepadła bez wieści. Co zrobi Arthorn, gdy ją odnajdzie? Czy zdoła nakłonić ją do powrotu? Ile zdecyduje się poświęcić dla królestwa?

Mroczny cień Nife pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath, sięga podziemnych Serc Dwargów i snuje się po pokładzie latającego okrętu. Wolno podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel.

***

Klasyczne fantasy quasi-średniowieczne, gdzie miecze są ostre, nawet jeśli podrdzewiałe, księżniczki piękne, choć wredne, a smoki zabójcze, jak to mają w zwyczaju. Na szczęście Łukawski – uważny czytelnik konwencji – umiejętnie przekracza znane ramy i schematy.
Michał Cetnarowski, Nowa Fantastyka

Łukawski to autor chylący czoła klasykom, ale równie sprawnie jak owi klasycy operujący słowem i barwnymi motywami. Mroczna,
brutalna akcja porywa, bohaterowie kradną serce, a ograne szablony zyskują nowe życie.
Adrian Turzanski, Kawerna

 

źródło opisu: www.imaginatio.wsqn.pl

źródło okładki: www.imaginatio.wsqn.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 219
Na półkach: Przeczytane

Przemysław Garczyński :: 3telnik.pl » Potrójna przyjemność z czytania

* * * * * * * * * *

Kiedy rok temu recenzowałem „Krew i stal” Jacka Łukawskiego, pisałem, że najbardziej znane sagi fantasy wciąż przede mną. Cóż, nic się w tej kwestii nie zmieniło (no, może poza tym, że do wielkich nieobecnych dołączyły powieści Brandona Sandersona – choć tu akurat niektórzy mi delikatnie perswadują, bym się nawrócił). A mimo to zdecydowałem się sięgnąć po „Grom i szkwał”, mając fantastyczne wspomnienia z lektury pierwszego tomu.

Kiedy zamek zostaje opanowany przez Morrończyków, Arthornowi nie pozostaje nic innego, jak wyruszyć za znaną mu już (czytelnikom zresztą też) Martwicę. Gdzieś tam być może przebywa księżniczka Azure, córka zmarłego króla – i dobrze byłoby ją odnaleźć i przywieźć do Wondettel. Równoczesnie na miejscu Garhard stara się opanować sytuację związaną z najazdem Morrończyków. Losy świata wykreowanego przez Jacka Łukawskiego nie tylko ważą się na szale – czujemy wręcz, że owa szala postawiona zostałą gdzieś na bocianim gdzieździe chybotliwej łajby, która wpłynęła w potężny szkwał, któemu towarzyszy burza i grad. Brzmi złowieszczo? Kurczę, tak właśnie jest!

Czytając „Grom i szkwał” cały czas miałem wrażenie, że nie jest dobrze, że źle się dzieje w Wondettel, a biedny Arthorn po raz kolejny ma na głowie wszystko i wszystkich. Czy to źle? Nie, wręcz przeciwnie ;) wprawdzie chwilami ksiązka mi się dłużyła – nie wiem dlaczego, mozę kwestia tego, że czytałem ją nocami – ale to daje dwie opcje, obie równie pozytywne jeśli chodzi o posuwanie się naprzód w lekturze. Albo bowiem jako czytelknik przeżywamy te wszystkie złośliwości losu i kibicujemy Arthornowi w jego misji, albo… stajemy po drugiej stronie barykady i wertujemy kolejne kartki z myślą: „no, to jaką kolejną kłodę mu rzucą pod nogi? ciekawe, jak z tego wyjdzie!” ;) Tak, czy owak, Arthorn jest zdecydowanie wyrazistą postacią, obok której poczynań nie sposób przejść obojętnie – ale o tym już wspominałem po części w recenzji „Krwi i stali” ;)

Historia przedstawiona w „Gromie i szkwale” stanowi bezpośrednią (tzn. taką „z marszu”) kontynuację opowieści z „Krwi i stali” – i tu moja sugestia. Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszego tomu, a kusi Was drugi, to koniecznie przeczytajcie je jednym ciągiem. Jeśli natomiast lektura pierwszej części już dawno za Wami, to wróćcie do niej na chwilę, rozeznajcie się z fabułą i bohaterami. Innymi słowy: nie popełnijcie tego samego błędu, co ja. Otóż „Krew i stal” skończyłem czytać 15.03.2016, równo rok temu. W czasie pomiędzy lekturą pierwszego a drugiego tomu przeczytałem 204 inne książki i naprawdę trudno było mi wskoczyć na nowo w uniwersum wykreowane przez autora. Nie mówię, że to nierealne – bo w końcu się udało, ale zajęło mi to trochę czasu – tymczasem bezpośrednia lektura tom za tomem z pewnością przyniesie Wam same korzyści ;)

Tak, jak w dużej mierze oczekiwałem jeszcze przed lekturą, „Grom i szkwał” to kolejna lektura fantasy, która mi się podobała, co przy moim baaaardzo kryminalnym guście z pewnością należy poczytać za pochwałę w kierunku autora. Z niecierpliwością wpatruję (mam nadzieję) kolejnego roku, a wraz z nim premiery trzeciego tomu cyklu „Kraina Martwej Ziemi”. Z chęcią tam wrócę – koniecznie po szybkiej powtórce, co się do tej pory wydarzyło ;)

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nowy Jork. Przewodnik niepraktyczny

Przewodnik faktycznie niepraktyczny, ponieważ nawet ciekawostek, które warto byłoby zobaczyć w Nowym Jorku jest w nim niewiele. Zdecydowanie są ciek...

zgłoś błąd zgłoś błąd