Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju

Tłumaczenie: Jadwiga Jędryas
Wydawnictwo: W.A.B.
7,95 (94 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
23
8
31
7
18
6
5
5
5
4
0
3
0
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Congo: Een Geschiedenis
data wydania
ISBN
9788328026438
liczba stron
830
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Jeden z najgłośniejszych reportaży historycznych ostatnich lat, wyróżniony Premio Ryszard Kapuściński, Premio Tiziano Terzani oraz Prix Médicis. Fascynująca opowieść o afrykańskim kraju, w której – niczym w soczewce – skupiają się losy całego kontynentu i ciemnej strony cywilizacji. Autor prowadzi nas przez historię nadrzecznej krainy od czasów prehistorycznych, przez XIX-wieczną erę...

Jeden z najgłośniejszych reportaży historycznych ostatnich lat, wyróżniony Premio Ryszard Kapuściński, Premio Tiziano Terzani oraz Prix Médicis. Fascynująca opowieść o afrykańskim kraju, w której – niczym w soczewce – skupiają się losy całego kontynentu i ciemnej strony cywilizacji.

Autor prowadzi nas przez historię nadrzecznej krainy od czasów prehistorycznych, przez XIX-wieczną erę kolonizacji, aż do XXI stulecia. Najwięcej uwagi poświęca procesom wpływającym na dzisiejszą sytuację kraju, których źródeł szukać należy w tragicznych w skutkach decyzjach króla Belgów Leopolda II, uznawanego dziś za jednego z największych zbrodniarzy i pierwszego ludobójcę w historii. Belgijski reporter łączy w swym pisarstwie kompetencje badawcze, archeologiczne zacięcie, fotograficzne oko do realiów i słuch – potrafi wydobywać ze wspomnień zwykłych ludzi to, co najcenniejsze. A także, a może przede wszystkim: ma wielki talent do snucia podróżniczych wspomnień.
"Kongo" to nie tyle wyprawa w głąb Conradowskiego jądra ciemności, co raczej oświetlenie go i przywrócenie mu należytego miejsca w dziejach świata.

Opublikowane w 2010 roku "Kongo" doczekało się już kilkunastu wydań na całym świecie oraz licznych zachwytów recenzentów i czytelników, zdobywając prestiżowe nagrody, w tym ECI Literatuurprijs (2010)- belgijski odpowiednik słynnej Nagrody Goncourtów, francuską Prix Médicis (2012) oraz dwie najważniejsze nagrody za reportaż przyznawane we Włoszech: Premio Ryszard Kapuściński (2014) oraz Premio Tiziano Terzani (2015).

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B.

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1699

Czarna historia

Co wiemy o Kongu? Nic. Co powinniśmy wiedzieć o Kongu? Dużo więcej. Jak to zrobić? Przedrzeć się przez siedemset stron „Opowieści o zrujnowanym kraju”.

Pierwszą sprawą, o której trzeba powiedzieć podczas omawiania „Konga”, jest perspektywa, jaką przyjął Van Reybrouck. W nowoczesnym reportażu, szczególnie wojennym (a choć recenzowana książka takim nie jest, to z pewnością łączą ją z nim bardzo bliskie więzy pokrewieństwa), narrator bardzo często bierze bezpośredni udział w opisywanych wydarzeniach. W „Opowieści o zrujnowanym kraju” to niemal się nie zdarza. Belgijski pisarz bazuje na olbrzymiej (OLBRZYMIEJ) liczbie różnorodnych źródeł, zarówno pisanych, jak i mówionych, często przywołuje obraz rozmowy z ludźmi zaangażowanymi czy to w jeden z kongijskich lub środkowoafrykańskich konfliktów, czy to w którąś z mrowia nieudanych i nieudolnie przeprowadzonych reform, ale o swoich osobistych doświadczeniach wypowiada się rzadko. „Kongo” jest zatem reportażem historycznym, w którym szczególny nacisk położony został na to drugie słowo.

W związku z tym lektura ma wyjątkową wartość merytoryczną i informacyjną – Van Reybrouck z niecodzienną drobiazgowością opisał tragiczne losy dewastowanego przez lata wojen i wyzysku państwa. Zaczyna bardzo wcześnie, bo od końcówki wieku XIX, w którym dopiero zaczyna się kolonizacja Konga; potem omawia wszystkie najważniejsze wydarzenia z historii kraju: krwawe czasy polityki kauczukowej, wojny plemienne, okres dyktatury Mobutu i wyjątkowo krętą drogę...

Co wiemy o Kongu? Nic. Co powinniśmy wiedzieć o Kongu? Dużo więcej. Jak to zrobić? Przedrzeć się przez siedemset stron „Opowieści o zrujnowanym kraju”.

Pierwszą sprawą, o której trzeba powiedzieć podczas omawiania „Konga”, jest perspektywa, jaką przyjął Van Reybrouck. W nowoczesnym reportażu, szczególnie wojennym (a choć recenzowana książka takim nie jest, to z pewnością łączą ją z nim bardzo bliskie więzy pokrewieństwa), narrator bardzo często bierze bezpośredni udział w opisywanych wydarzeniach. W „Opowieści o zrujnowanym kraju” to niemal się nie zdarza. Belgijski pisarz bazuje na olbrzymiej (OLBRZYMIEJ) liczbie różnorodnych źródeł, zarówno pisanych, jak i mówionych, często przywołuje obraz rozmowy z ludźmi zaangażowanymi czy to w jeden z kongijskich lub środkowoafrykańskich konfliktów, czy to w którąś z mrowia nieudanych i nieudolnie przeprowadzonych reform, ale o swoich osobistych doświadczeniach wypowiada się rzadko. „Kongo” jest zatem reportażem historycznym, w którym szczególny nacisk położony został na to drugie słowo.

W związku z tym lektura ma wyjątkową wartość merytoryczną i informacyjną – Van Reybrouck z niecodzienną drobiazgowością opisał tragiczne losy dewastowanego przez lata wojen i wyzysku państwa. Zaczyna bardzo wcześnie, bo od końcówki wieku XIX, w którym dopiero zaczyna się kolonizacja Konga; potem omawia wszystkie najważniejsze wydarzenia z historii kraju: krwawe czasy polityki kauczukowej, wojny plemienne, okres dyktatury Mobutu i wyjątkowo krętą drogę do demokracji, która wiele obiecuje, a niewiele daje. „Opowieść o zrujnowanym kraju” jest trudna do zaakceptowania i skomplikowana, choć tak łatwa do odrzucenia: wszak w kręgu europocentrycznym przyjęło się uważać całą Afrykę Środkową za skłębiony chaos, którego nie warto tykać, aby nie unurzać się we krwi. „Kongo” z pewnością otworzy oczy zarówno ignorantom, jak i tym, którzy nie bardzo chcieliby się do własnej ignorancji przyznawać, bo autor pisze nie tylko o tytułowym zrujnowanym państwie, ale także o polityce międzynarodowej i jej wielkich błędach – a te okazują się bardzo blisko powiązane ze zrujnowanym krajem.

Medal ma jednak dwie strony i nieuczciwie byłoby skupiać się tylko na tej lśniącej. Perspektywa historyczna sprawia, że „Kongo” czyta się ze zdystansowaniem, bez osobistego zaangażowania w przedstawione wydarzenia. Lektura jest przeżyciem intelektualnym, nie emocjonalnym – rzetelność Van Reybroucka i jego pęd do jak najdokładniejszego opisu sprawiają, że narrator usuwa się w cień. W bezosobowej opowieści każdy jeden fakt ma taką samą wagę: ludobójstwo na stronie pierwszej, przemowa ważnego polityka na drugiej, brutalny gwałt na trzeciej, reklamowa wojna koncernów browarniczych na czwartej, śmierć człowieka z podpaloną oponą na szyi na piątej, powstanie chińskiego marketu na szóstej. To tylko kolejne wydarzenia. „Opowieść o zrujnowanym kraju” przedstawia codzienne dramaty mieszkańców Afryki Środkowej, ale z pewnością nie pozwala ich – oczywiście w sensie metaforycznym – przeżyć, a przecież oswajanie tragedii jest jedną z najważniejszych funkcji literatury. Książka Van Reybroucka wstrząsa mózgoczaszką, ale raczej nie chwyta za serce.

„Kongo” to ważna lektura, obok której nie wypada przechodzić obojętnie. Mimo że mało kto w naszym kraju czuje się w jakikolwiek sposób związany z losami Afryki, to warto przyswoić sobie tę wielką lekcję, jaką serwuje nam David Van Reybroucke. Historia Czarnego Kontynentu to kluczowy fragment wielowymiarowej układanki, którą nazywamy światem – bez jej znajomości nie sposób pojąć całości.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (17)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 210
kdk | 2019-10-08
Na półkach: Przeczytane

Bardzo drobiazgowa historia Konga, na podstawie wspomnień uczestników zdarzeń.

książek: 776
Grzybek | 2019-07-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 lipca 2019

Historia Konga to historia Afryki ostatnich dwustu lat w pigułce. Mamy tu niewolnictwo, kolonializm, nieludzki wyzysk miejscowych plemion, współpraca z kolonialistami z Europy, wybicie się na niepodległość, zimna wojna i wreszcie niekończące się wojny z sąsiadami i zbuntowanymi prowincjami. Nic więc dziwnego, że dla wielu osób z Europy zachodniej Afryka i poszczególne kraje afrykańskie są olbrzymim „wyrzutem sumienia”.

Jak bowiem kraje tzw. cywilizacji zachodniej mają traktować dziś kraje afrykańskie? W Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii czy Portugalii nadal widać pewien resentyment do dawnych kolonii. Przejawia się to między innymi w działaniach polityków. Belgia zawsze musi zabrać głos w sprawie Konga, bo „to przecież była nasza kolonia”, a Francja bez pardonu ingeruje w wewnętrzne sprawy Senegalu czy Mauretanii.

Efektem takich działań jest bezustanna niepewność wielu krajów afrykańskich. Tak olbrzymi kraj, jak Kongo jest rozdzierany między chęcią „bycia” częścią europejskiej...

książek: 153
maximus95 | 2019-02-01
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 31 stycznia 2019

Polecam. Kapitalny reportaż. Skarbnica wiedzy, opisująca historię oraz ludzi z Demokratycznej Republiki Konga.

książek: 153
maximus95 | 2019-02-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 stycznia 2019

Polecam. Kapitalny reportaż. Skarbnica wiedzy, opisująca historię oraz ludzi z Demokratycznej Republiki Konga.

książek: 2222
Komaga | 2019-01-09
Przeczytana: 06 stycznia 2019

Czy Belg piszący o Kongu napisze o ludobójstwie Kongijczyków zorganizowanej przez Belgów? Nie. I to było jedyne rozczarowanie związane z książką. Pan Dawid kilka razy nawiązuje to tematu ludobójstwa, gdzieś tam czuje się skruchę i żal. Ale nie padaja konkretne liczby a w kuliminacyjnym momencie twierdzi, że śmierć tych ludzi spowodowała choroba... Poza tym, można powiedzieć że jest to pozycja monumentalna. Dobrze poukładana, świetnym stylem spisana historia nie tylko Konga.

książek: 12
Quilinus | 2018-06-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2017 rok

Idealne wprowadzenie w historię Konga, a przez to prawie całej czarnej Afryki.

Ukłony dla autora za ogrom pracy, wyjazdów i wywiadów, jakie przeprowadził podczas przygotowania tej publikacji.

Polecam wszystkim, którzy traktują Afrykańczyków jako: istoty gorszej kategorii, bądź przeciwnie - skrzywdzonych przez białych nadludzi.
Van Reybrouck pisze tu o umocnieniu tożsamości plemiennej przez system edukacji, o wprowadzeniu Konga w czasy niepodległości (sterowanej ku upadkowi przez Belgów), największym konflikcie po drugiej wojnie światowej i roli Tutsi w ludobójstwie (ciekawostka dla tych, którzy widzą ten naród/plemię wyłącznie jako ofiary Hutu).

W opracowaniu jedyną skazą jest... pochodzenie Van Reybrouck - choć stara się on zdystansować od Belgii, wciąż z kart Konga da się wyczuć lekko za mocną pro-belgijską sympatię.

książek: 80
PureLogos | 2018-06-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2018

Gdy myślimy o kolonializmie i państwach z nim związanych, od razu do głowy przychodzą nam takie europejskie kraje jak Hiszpania, Wielka Brytania, Francja, Portugalia, Holandia. Natomiast bardzo często naszej świadomości ucieka fakt, że również malutka Belgia miała swoją kolonię. I to nie byle jaką! Kongo to kraj 70 razy większy od swojej dawnej metropolii. Jak to się stało, że tak mały kraj w drugiej połowie XIX wieku zdołał opanować tak wielki obszar, który, jak się później okazało, miał do zaoferowania bajeczne wręcz bogactwa? Aby to zrozumieć, koniecznie trzeba sięgnąć po „Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju”. David Van Reybrouck zabiera czytelnika w niesamowitą historyczną podróż, aby przedstawić mu najnowsze dzieje tego dość egzotycznego dla nas zakątka świata.

Afryka. Ogólnie mało wiemy o historii tego kontynentu, a przecież to ogromny obszar, na którym wciąż tworzy się historia. Naszą niewiedzę w jakimś stopniu rozjaśniał Ryszard Kapuściński (cykl „Gdyby cała Afryka”,...

książek: 166
Magdalena | 2018-05-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Pewnego dnia król Belgii pomyślał - kurczę, wszyscy mają jakies kolonie to i ja muszę przecież jakąś mieć. Wtedy zakręcił globusem i zakręcił kółko placem na kawałku nieznanego nikomu terenu - o to będzie git. Tak mniej więcej zaczeła się historia belgijskiej kolonii w Kongo, o której przeczytacie w tej fantastycznej książce. Opasłe tomisko, ale czyta się jak dobrą powieść. Lektura obowiązkowa dla każdego zainteresowanego Belgią i kolonializmem.

książek: 317
PedroP | 2018-04-22
Przeczytana: 22 kwietnia 2018

Wielkość tej książki może przerażać (mnie akurat nie, bo lubię "cegły" :)), ale jest tak skonstruowana i styl w jakim została napisana, sprawiają że czyta się ją z zapartym tchem. Solidna porcja historii nie tylko Konga, ale również samej Afryki, spojrzenie na to, jak ten piękny kontynent jest "gwałcony" (dosłownie i w przenośni) przez obcy kapitał, różnej maści watażków, którym w głowie tylko napełnienie własnych kieszeni. I jak zawsze, na ostatnim miejscu są zwykli ludzie. Strasznie pogmatwana historia, w której gubią się już sami mieszkańcy Konga i historycy, nie mówiąc o czytelniku. Ale warto poświęcić tej książce parę wieczorów, bo robi piorunujące wrażenie swoim rozmachem.

książek: 86
Emillu | 2017-10-19
Na półkach: Przeczytane

Co można powiedzieć o dziele takiego kalibru... Genialnie przedstawiona historia Kongo, od zarania dziejów do dzisiaj. Nie jest to jednak sucha lektura, tylko pokazana z perspektywy pojedynczych ludzi. Rozmowy, obserwacje, dialogi. Całość bardzo smakowita nawet dla czytelników, których przeraża rozmiar książki. Polecam!

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd