Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ten jeden rok

Tłumaczenie: Hanna Pasierska
Cykl: Ten jeden dzień (tom 2)
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,11 (1041 ocen i 138 opinii) Zobacz oceny
10
83
9
131
8
206
7
266
6
218
5
70
4
31
3
27
2
7
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Just One Year
data wydania
ISBN
9788310129277
liczba stron
368
język
polski
dodała
Ag2S

Willem stracił kontrolę nad swoim życiem. Boleśnie zraniony śmiercią ojca obawia się kolejnej miłości i kolejnej (być może) straty. Nie potrafi jednak zapomnieć dnia spędzonego w Paryżu z pewną niezwykłą dziewczyną. Czuje, że musi ją odnaleźć, chociaż nie zna nawet jej prawdziwego imienia. Mimo to będzie próbował. W najbliższym roku czeka go kilka ważnych decyzji. Czy zaryzykuje? Czy otrzyma...

Willem stracił kontrolę nad swoim życiem. Boleśnie zraniony śmiercią ojca obawia się kolejnej miłości i kolejnej (być może) straty. Nie potrafi jednak zapomnieć dnia spędzonego w Paryżu z pewną niezwykłą dziewczyną. Czuje, że musi ją odnaleźć, chociaż nie zna nawet jej prawdziwego imienia. Mimo to będzie próbował. W najbliższym roku czeka go kilka ważnych decyzji. Czy zaryzykuje? Czy otrzyma dar od losu i spotka ponownie Allyson?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2015

źródło okładki: http://nk.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 216
StillChangeable | 2015-09-15

Udało mi się skończyć czytanie książki "Ten jeden rok" autorstwa Gaye Forman, na którą to czekałam z niecierpliwością, aż w końcu ukaże się w księgarni. Po wspaniałej historii zawartej w pierwszej części - "Ten jeden dzień", wiedziałam, że muszę sięgnąć po kontynuację, szczególnie, że zakończenie niezwykle mnie zaintrygowało. Jednak okazało się, że to wcale nie jest ciąg dalszy losów bohaterów, a jedynie pokazanie ich z tej drugiej perspektywy... Stąd, kiedy w pierwszej części, narratorem była Allyson, w drugiej jest to Willem. Dlatego też czytając tę książkę, jak i będąc już po jej odłożeniu na półkę, nie mogłam zebrać myśli. Niby wszystko było okej, czytało się to przyjemnie i lekko, ze względu na fakt, że taki właśnie styl ma Gayle Forman, a jednak czegoś mi zabrakło i czuję przez to wewnętrzny żal do autorki, niestety.
Od razu chcę zaznaczyć, że mogę nieco spoilerować pierwszą część, więc jeśli jeszcze jej nie czytaliście, omińcie ten akapit. Tak jak już wspomniałam, tym razem wszystkie wydarzenia opisane są z perspektywy Willema, który to pełni również rolę narratora w książce. Czytelnik nie wraca jednak do momentu jednego dnia spędzonego przez tę dwójkę w Paryżu, a zaczyna swoją przygodę w chwili, gdy mężczyzna opuszcza na chwilę Allyson, po czym nie do końca ze swojej winy, nie udaje mu się do niej wrócić na czas. Podobnie, jak w przypadku książki "Ten jeden dzień", historia została podzielona na dwie części. Pierwsza z nich opisuje "jeden rok", druga z kolei zatytułowana jest jako "jeden dzień". Stąd też, czytelnik skupia swoją uwagę na wydarzeniach, jakie mają miejsce w życiu Willema w ciągu całego następnego roku, śledząc jego motywy postępowania oraz różnego rodzaju przemyślenia. Mężczyzna bowiem nadal nie może zrozumieć, dlaczego nie potrafi zapomnieć o dziewczynie, z którą spędził ten jeden, wyjątkowy dzień w Paryżu, stąd też postanawia za wszelką cenę ją odnaleźć... Co więcej, często wraca pamięcią do wydarzeń sprzed trzech lat, kiedy to śmierć zabrała jego ukochanego ojca, a wraz z tym wydarzeniem, oddalił się od matki... Jak zatem potoczą się losy Willema? Czy uda mu się odnaleźć Allyson? Co z relacjami, jakie dzielą go z matką - uda im się je naprawić, czy też znikną bezpowrotnie? Odpowiedzi na te wszystkie pytania znajdziecie oczywiście w książce "Ten jeden rok".
Jak już napisałam we wstępie, mam bardzo mieszane uczucia odnośnie tej książki. Zacznę może od jej plusów. Należy do nich przede wszystkim wciąż lekki styl autorki, który sprawia, że powieść czyta się w mgnieniu oka. Nie brakuje w niej też wielu fragmentów, jakie to ściskają za serce i pozostają na dłużej w pamięci. Co więcej, Willem jako narrator, sprawdza się świetnie. Chociaż uwielbiałam w tej roli Allyson, to do niego również nie mam zastrzeżeń. To, co również mi się podobało, to fakt, że dowiadujemy się o wiele więcej o tym bohaterze, o jego rodzinie, dzieciństwie, jak również w jaki sposób spędzał ostatnie lata. Stąd nie jest tutaj mowa jedynie o próbie odszukania dziewczyny poznanej w Paryżu, ale także czytelnik zwraca uwagę na jego relacje z matka, na ból, jaki zawładną nim po stracie ojca. Co więcej, jest też sporo sztuki i podobnie jak w pierwszej części, Szekspira. Związane jest to rzecz jasna z marzeniem Willema o zostaniu profesjonalnym aktorem, które to plany próbuje urzeczywistniać. Stąd też, wszelkie odwołania do teatru, jak dla mnie, działają na plus i to dość spory. To, co jeszcze mi się podobało, to motyw "podwójnego szczęścia". Chodziło oczywiście o pewien chiński symbol, który, o ile pamiętacie z pierwszej części, Allyson narysowała Willemowi wraz z opowiedzeniem mu pewnej legendy. Spodobało mi się, że autorka o nim nie zapomniała i wspominała to "podwójne szczęście" w kilku miejscach, a przede wszystkim w zakończeniu, bo jeśli o nie chodzi, to stanowi największy plus tej książki. Muszę przyznać, że uratowało całość i moje początkowe odczucia towarzyszące czytaniu. Było niezwykle klimatyczne, można by rzec, że wprowadziło nawet nieco magii.
Przechodząc jednak do minusów tej książki, przede wszystkim czuję żal do autorki dlatego, że spodziewałam się kontynuacji. Tak, dokładnie - chciałam ciągu dalszego wydarzeń mających miejsce w pierwszej części, a tego praktycznie nie dostałam, nie licząc krótkiego epizodu... To, że Gayle Forman tym razem skupiła się na postaci Willema nie było rzecz jasna złym zabiegiem, bo stanowi to dopełnienie całej historii. "Ten jeden dzień" skupiał się przede wszystkim na życiu Allyson, tym, jak ono przebiegało po spędzeniu 24 - godzinnej przygody w Paryżu, dlatego bardzo dobrze, że w drugiej części czytelnik ma szansę dowiedzieć się, jak wyglądało życie Willema. Jednak mimo wszystko czuję żal, jak również niedosyt, bo myślę, że autorka powinna więcej miejsca poświęcić w drugiej części właśnie tej kontynuacji losów bohaterów. Szkoda, że zostawiła we mnie uczucie, iż czegoś zabrakło... Co więcej, ta książka nie wywołała we mnie tyle emocji, co pierwsza część. Niby były chwile śmiechu, może łezka gdzieś w oku się zakręciła, ale nie aż tak, jak miałam nadzieję, że będzie.
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to tutaj również kilku z nich działało na plus, kiedy inni niezwykle mnie irytowali. Sam Willem, jak już wspomniałam, był ciekawym narratorem, ale czy go polubiłam? Cóż, z jednej strony mnie irytował, szczególnie przez to, że był typowym "łamaczem serc". Co więcej, nie podobała mi się jego postawa związana z uciekaniem przed problemami... Jednak muszę przyznać, że w pewnej chwili to zrozumiał i potrafił to zmienić. Stąd, z drugiej strony nie był negatywnym bohaterem, bo uczył się na własnych błędach, jak i potrafił być niezwykle sentymentalny. Bardzo polubiłam jego kolegę, Broodje'go. Był nieco zabawny, lecz przede wszystkim lojalny wobec Willema. Ciekawymi i barwnymi postaciami były także znajome głównego bohatera - Kate oraz Max. Natomiast zdecydowanie irytująca była Ana Lucia, która przez parę stron, na których się pojawiała, niezmiernie doprowadzała mnie do szału.
Dlatego też, książka sama w sobie nie jest zła, bo napisana została dobrze i jako uzupełnienie pierwszej części - nie mam do niej zastrzeżeń. Jednak pozostawia swego rodzaju niedosyt, zwłaszcza, że liczyłam na kontynuację losów Allyson oraz Willema, a cóż - za dużo tego nie dostałam. Jednak jak wspomniałam wyżej, znalazłam parę fragmentów, jakie zwróciły moją uwagę, stąd chętnie się nimi z Wami podzielę.
• "Czasami wiatr popycha nas w zupełnie niespodziewane miejsca, czasem także nas z nich porywa."
• "Stracić coś, o czym zawsze wiedzieliśmy, że do nas należy, to jedno, a zupełnie co innego - utracić coś co dopiero niedawno odkryliśmy w swoim posiadaniu. Pierwsze to rozczarowanie. Drugie to prawdziwa strata."
• "Zawsze da się znaleźć właściwe słowa."
• "Wymazać do czysta? Mam uczucie, jakby moja tablica była zbyt czysta, wiecznie ścierana do ostatniej litery. Chcę czegoś wręcz przeciwnego: nieporządnych bazgrołów, konstelacji głęboko wyrytych śladów, których nie da się usunąć."
• "Bo nie da się czegoś znaleźć, kiedy się tego szuka. Znajdujemy rzeczy, kiedy się za nimi nie rozglądamy."
• "Miałem wrażenie, jakbym nagle odkrył, że świat utkany jest z pajęczyny, którą może podrzeć lada podmuch."
• "Coś się wydarzyło tamtego dnia. I nadal trwa. Tutaj, na tej scenie. Chociaż to był tylko jeden dzień i tylko jeden rok. Lecz może jeden dzień wystarczy. Może wystarczy jedna godzina. Może czas nie ma z tym zupełnie nic wspólnego."
To już praktycznie wszystko, jeśli chodzi o recenzję książki "Ten jeden rok". Czuję swego rodzaju niedosyt, może dlatego, że po przeczytaniu pierwszej części, sama postawiłam tej książce zbyt wysoką poprzeczkę. Jednak mimo wszystko, myślę, że jeśli czytając "Ten jeden dzień" zauroczyliście się historią Allyson (zwanej także Lulu) oraz Willema, to koniecznie sięgnijcie po drugą część. Nie nastawiajcie się jednak na kontynuację, a bardziej uzupełnienie tej całej historii. Mimo moich mieszanych uczuć, będę wspominać tę książkę dobrze, głównie ze względu na przyjemny język, chwytające za serce fragmenty oraz magiczne zakończenie.

Więcej recenzji na: chaosmysli.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarne narcyzy

Trup ściele się gęsto. Dużo trupów,dużo motywów. Podgórski, który nie jest już policjantem, ale alkoholikiem dorabiającym jako cieć, wkręca się przypa...

zgłoś błąd zgłoś błąd