Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Kiedy cię poznałam

Tłumaczenie: Agata Kowalczyk
Wydawnictwo: Akurat
6,58 (754 ocen i 139 opinii) Zobacz oceny
10
38
9
41
8
128
7
190
6
193
5
98
4
31
3
22
2
10
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Year I Met You
data wydania
ISBN
9788328700208
liczba stron
416
słowa kluczowe
Agata Kowalczyk
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Mądra, wzruszająca i podnosząca na duchu książka autorki "Love, Rosie" i "PS kocham Cię". Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego...

Mądra, wzruszająca i podnosząca na duchu książka autorki "Love, Rosie" i "PS kocham Cię".

Jasmine kocha swoją pracę i dotkniętą zespołem Downa siostrę. Zmuszona do odejścia z pracy stwierdza, że miłość do siostry to za mało, by nadać sens jej życiu. Rozpaczliwie próbuje znaleźć coś, co wypełniłoby bolesną pustkę. W bezsenne noce podgląda sąsiada z przeciwka, Matta Marshalla, znanego radiowego didżeja. Jasmine szczerze nienawidzi go za to, że podczas jednej z audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Zawieszony za wybryki na antenie Matt pije, awanturuje się, jest utrapieniem dla okolicy. Zbieg okoliczności sprawia, że Jasmine coraz lepiej go poznaje i zaczyna po trosze uczestniczyć w jego życiu. Każde z nich zmaga się z innymi przeciwnościami, każde musi pokonać inne problemy, ale ku swojemu zaskoczeniu odkrywają, że mogą być dla siebie wsparciem i że niechęć od przyjaźni dzieli niekiedy tylko jeden krok.

 

źródło opisu: http://muza.com.pl/

źródło okładki: http://muza.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Natalia-Lena książek: 2410

Róż potrafi zmylić, czyli to nie jest kolejna historia miłosna

Okładka utrzymana w odcieniach różu i fioletu, z przytulającą się, szczęśliwą parą i hasłem dotyczącym miłości, obudziła jednoznaczne skojarzenia: uwaga romans, a może i nawet romansidło. A potem na dzień dobry przeczytałam to:

Miałam pięć lat, kiedy dowiedziałam się, że umrę.

Amorki, serduszka i westchnienia rozpłynęły się i nie wróciły aż do końca powieści. Przynajmniej nie w takim natężeniu, jakiego się spodziewałam. Oprawa wprowadziła mnie w błąd i nie dostałam tego, czego oczekiwałam, ale jestem z tego powodu zadowolona. Cecelia Ahern po raz kolejny sprawnie poprowadziła historię, zwinnie omijając banał. To już chyba jej znak rozpoznawczy.

Jasmine straciła pracę i teraz jest skazana na rok czekania. Zmuszona przez szefa do wzięcia urlopu ogrodniczego, musi znaleźć sobie zajęcie, nim „wyrok” dobiegnie końca. Zajmowanie się niepełnosprawną siostrą, Heather oraz odwiedziny u kolejnych koleżanek i rodziny nie wypełniają szczelnie wolnego czasu, co powoli zaczyna kobiecie dawać w kość. Swoje frustracje wyładowuje… na przydomowym ogródku. Czas spędzany na ogrodnictwie pozwala również dobrze przyjrzeć się życiu sąsiadów, a jednym z nich jest głośny, bezczelny prezenter radiowy, Matt Marshall. Jasmine ma kilka powodów, by nie znosić Matta – a teraz pojawił się kolejny. Wyrzucony z pracy za wybitnie niesmaczną i skandaliczną audycję, Marshall zaczyna nałogowo pić i awanturować się. Aż chciałoby się powiedzieć: jak dobrze mieć sąsiada, prawda? Zbieg nieprzyjemnych okoliczności...

Okładka utrzymana w odcieniach różu i fioletu, z przytulającą się, szczęśliwą parą i hasłem dotyczącym miłości, obudziła jednoznaczne skojarzenia: uwaga romans, a może i nawet romansidło. A potem na dzień dobry przeczytałam to:

Miałam pięć lat, kiedy dowiedziałam się, że umrę.

Amorki, serduszka i westchnienia rozpłynęły się i nie wróciły aż do końca powieści. Przynajmniej nie w takim natężeniu, jakiego się spodziewałam. Oprawa wprowadziła mnie w błąd i nie dostałam tego, czego oczekiwałam, ale jestem z tego powodu zadowolona. Cecelia Ahern po raz kolejny sprawnie poprowadziła historię, zwinnie omijając banał. To już chyba jej znak rozpoznawczy.

Jasmine straciła pracę i teraz jest skazana na rok czekania. Zmuszona przez szefa do wzięcia urlopu ogrodniczego, musi znaleźć sobie zajęcie, nim „wyrok” dobiegnie końca. Zajmowanie się niepełnosprawną siostrą, Heather oraz odwiedziny u kolejnych koleżanek i rodziny nie wypełniają szczelnie wolnego czasu, co powoli zaczyna kobiecie dawać w kość. Swoje frustracje wyładowuje… na przydomowym ogródku. Czas spędzany na ogrodnictwie pozwala również dobrze przyjrzeć się życiu sąsiadów, a jednym z nich jest głośny, bezczelny prezenter radiowy, Matt Marshall. Jasmine ma kilka powodów, by nie znosić Matta – a teraz pojawił się kolejny. Wyrzucony z pracy za wybitnie niesmaczną i skandaliczną audycję, Marshall zaczyna nałogowo pić i awanturować się. Aż chciałoby się powiedzieć: jak dobrze mieć sąsiada, prawda? Zbieg nieprzyjemnych okoliczności sprawia, że drogi Jasmine i Matta krzyżują się. Równie nieoczekiwana co trudna znajomość wnosi do ich codzienności burzę emocji i… pewne uczucia.

W „P.S. Kocham Cię”, „Love, Rosie” i „Stu imionach” Cecelia Ahern udowodniła, że potrafi wplatać uniwersalne zagadnienia w nieszablonowe historie. O miłości, przyjaźni, akceptacji i stracie można opowiadać na różne sposoby – ona wie, jak zainteresować czytelnika i robi to z dużym wdziękiem. Jej najnowsza powieść to potwierdza. Nie zawiodą się ci, którzy szukają dawki optymizmu i afirmacji życia, czyli stałych elementów w prozie tej pisarki. W „Kiedy cię poznałam” akcja zdecydowanie toczy się niespiesznym rytmem, można by rzec – w zgodzie z naturą. Współgra to z historią, w której przyroda odgrywa niebanalną rolę. Interesująca jest narracja, która przybrała oryginalną formę – całą opowieść poznajemy z perspektywy Jasmine, która zwraca się… do Matta. Bezpośrednie „ty” sprawia, że czytelnik staje się bohaterem-obserwatorem, bezwolnie wchodząc w skórę Marshalla.

Początkowo Jasmine jest strasznie irytującą postacią. Rok płatnego urlopu to dla niej tragedia, bo nie ma co ze sobą zrobić. Osobiście polecałabym podróżowanie albo wolontariat, rozwijanie hobby również nie gryzie, prawda? Czytelnika korci, by pokierować kobietą, by wyrwać te chwasty narzekania, zaniedbania i błędów. Oczyma wyobraźni widzimy, jak pięknie Jasmine może rozkwitnąć, jeśli tylko podejmie się pracy nad sobą. I w tym sęk – bo „Kiedy cię poznałam” to przede wszystkim historia przemiany, budzenia się do życia. Cecelia Ahern zasiewa potrzebę zmian, która kiełkuje w kolejnych rozdziałach. Jasmine poświęca się pracy w ogrodzie, co z kolei odzwierciedla zmiany w jej życiu. To dość prosta i oczywista analogia - uprawiania ogródka i praca nad sobą, zmiany pór roku i zmiany w życiu bohaterki. To nieszczególnie powalająca metafora, ale Ahern nadała jej pewną świeżość.

Powieść ma swoją gwiazdę i jest nią… Heather, siostra Jasmine. Przesympatyczna wielbicielka muzyki, która, tak się złożyło, jest dotknięta zespołem Downa. Heather, wbrew temu, co myślą o niej niektórzy, jest zaradna, odpowiedzialna i pracowita. Wiecznie zajęta, wiecznie w coś zaangażowana, sprawia, że pozostali „zdrowi” bohaterowie wypadają bardzo blado na jej tle. Wprost nie sposób nie pokochać Heather za otwartość, troskę i wrażliwość. Poświęcone jej rozdziały czytało się najprzyjemniej, jako że jest ona najciekawszą, najbarwniejszą postacią. Można nawet odnieść wrażenie, że to również najbardziej poukładana bohaterka w całej powieści. Ponieważ poznajemy historię z perspektywy Jasmine, widzimy również konkretne spojrzenie na niepełnosprawność. Ahern postanowiła nie epatować stanem Heather, pokazała za to codzienność z taką osobą – a ta codzienność jest normalna, jakimkolwiek truizmem by to nie było, choć jednocześnie niektóre elementy są dostosowane do potrzeb niepełnosprawnej. Relacja sióstr to jeden z najmocniejszych elementów powieści. Pisarka stworzyła wiarygodną więź, która nie jest taka sama od początku do końca. Metamorfoza Jasmine ma wpływ na jej podejście do Heather. Siostry razem dorastają do pewnych, nie zawsze oczywistych decyzji. Właśnie to wspólne dorastanie trzydziestokilkuletnich kobiet sprawia, że „Kiedy cię poznałam” jest fascynującą lekturą.

„Kiedy cię poznałam” ma też swoją słabą stronę i o dziwo jest nią… miłość. Wątek miłosny zaskoczył mnie, bo spodziewałam się nieco innej pary, ale z drugiej strony muszę przyznać, w oparciu o „Love, Rosie” i „P.S. Kocham Cię”, że Ahern zdarzało się kreować ciekawsze związki i ich historie. Relacja Jasmine i jej partnera jest zwyczajna i nijaka, zupełnie nie czułam pomiędzy nimi chemii. Zastawiam się, czy nie lepiej byłoby pozostawić ich na przyjacielskiej stopie, ukryć miłość w obszarze niedopowiedzenia. Może to byłoby lekiem na pobieżność. Wiem, że pisarka potrafi doskonale portretować nawet najbardziej kapryśne związki międzyludzkie, co udowadnia też w samym „Kiedy cię poznałam”, które przedstawiając barwną paletę relacji, ma również swój wyjątek i jest nim romans Jasmine. Po skończonej lekturze nadal zastanawiam się, po co go wprowadzono i nie bardzo potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Na dodatek zajął on miejsce, które należało się innemu wątkowi – rodzicom Jasmine. Autorka powinna zdecydowanie więcej napisać na ten temat i naprawdę nie miałabym nic przeciwko, gdyby cały ciężar powieści oparto właśnie na wątku rodzinnym. Rodzina patchworkowa, którą dotknęła choroba i śmierć, relacje dorosłych dzieci i rodziców, stosunek krewnych do niepełnosprawności jednego z nich to tematy, które zaintrygowały i zaznaczyły swoją obecność, ale nie rozwinięto ich ponad to.

„Kiedy cię poznałam” to przede wszystkim historia o dojrzewaniu do niełatwej decyzji – by rozpocząć od nowa. Strach przed zmianami sprawił, że bohaterowie zaczęli więdnąć, zamieniając swoje życie w jałowe pustkowie. Jednak w zgodzie z myślą, że nigdy nie jest za późno, im też dano szansę na to, by mogli rozkwitnąć. Pielęgnowanie marzeń nie jest łatwym zadaniem, ale nagroda za ten wysiłek może przekroczyć najśmielsze oczekiwania. Cecelia Ahern po raz kolejny stworzyła inspirującą powieść, w której nie brakuje wzruszeń i humoru.

Natalia Lena Karolak

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2486)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1219
awiola | 2015-05-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 05 maja 2015

"Żeby pofrunąć, trzeba najpierw oczyścić skrzydła z gówna. Pierwszy krok: rozpoznać, co jest gównem. Zrobione".

W czasach szkoły średniej czytałam wszystkie obowiązkowe lektury, jednak na palcach jednej ręki jestem w stanie wyliczyć cytaty z tych książek, które szczególnie utkwiły mi w pamięci. Jedną z takich lektur jest przypowiastka Woltera pt. "Kandyd", która zawiera znane wielu czytelnikom zdanie, będące punktem wyjścia do wielu interpretacji, a mianowicie: "Trzeba uprawiać swój ogródek". Myśl ta w mojej opinii idealnie koresponduje z najnowszą powieścią Cecelii Ahern, którą przeczytałam w jedną noc. Mówię Wam, było warto.

Cecelia Ahern – któż nie zna tej irlandzkiej pisarki, która zadebiutowała w 2004 r. powieścią pt. "PS. Kocham Cię", na podstawie której w 2007 r. powstał kasowy film z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych. Książka została wydana w czterdziestu krajach świata, stając się międzynarodowym bestsellerem. Autorka jest także producentką serialu...

książek: 1131
Kasiek | 2015-05-27
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 26 maja 2015

Dawno żadna książka tak mnie nie rozczarowała. Okładka i tytuł nieadekwatne do treści, a pochlebnych opinii, którymi się kierowałam, nie rozumiem. Według opisu książka miała być mądra i poruszająca i być może taka była, ale można było to wszystko oprawić sensowną fabułą, w której braliby udział interesujący bohaterowie. Książka tak naprawdę jest o niczym, brakuje w niej akcji, opisy są rozwlekłe, a dialogi nijakie. Trzeba przyznać, że autorka wykazała się szeroką wiedzą na temat zespołu Downa i zakładania ogródka. Jednak gdybym chciała zaczerpnąć takich informacji, sięgnęłabym po tematyczne poradniki. Zabierając się do tej książki miałam nadzieję na emocjonujące wrażenia. Jednak ani sytuacja życiowa głównej bohaterki, ani jej relacje z chorą siostrą, ani delikatny wątek miłosny w tle, nie zapewniły mi choćby minimum emocji.

książek: 239
Modliszeg | 2015-06-30
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 29 czerwca 2015

"Większość ludzi nie musi tak naprawdę niczego robić, żeby nas odmienić, wystarczy, że po prostu są"

Cecelia Ahern urzekła mnie swoją twórczością w utworze "PS Kocham Cię", spodobała mi się również koncepcja książki "love, rosie", której nie miałam szansy jeszcze przeczytać. Mając szansę poznać głębiej umiejętności autorki sięgnęłam po tą powieść.
Bohaterką jest Jasmine, która mimo sukcesów w życiu zawodowym przeżywa kryzys. Wieloletni przyjaciel postanawia zwolnić bohaterkę z własnej firmy, którą tworzyli wspólnie. Jasmine przysługuje urlop ogrodniczy, co równa się dla niej z depresją. Szuka czegoś, co zapełni pustkę w jej życiu codziennym. Opiekuje się siostrą dotkniętą zespołem Downa. Matt Marshall to sąsiad z przeciwka, zawieszony za wybryki na antenie. Kobieta szerze nienawidzi sąsiada za bezczelność i złośliwość. Mimo to, zostaję wmieszana w życie Matta, co również zdecydowanie odmienia jej historie.
Autorka zadbała o podstawowe wartości w powieści. Wrażliwość na temat...

książek: 445
Marzena | 2017-04-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 22 kwietnia 2017

"Kiedy Cię poznałam"... sprawiłeś, że zaczęłam odnajdywać samą siebie - dokładnie o tym jest ta książka.

Niech Was nie zmyli okładka, to nie jest kolejny słodko-miodowo-lukrowany romans, na pierwszym planie z Pustogłową i Bezjajecznym. Nie, nie, nie!

To historia o przyjaźni, która rodzi się zupełnie nieoczekiwanie i odgrywa tutaj główną rolę. O tym, że są tacy ludzie, którzy nie muszą niczego robić, żeby nas odmienić, wystarczy, że po prostu są. O cienkiej granicy między opieką nad chorym a nadopiekuńczością. I o zatrzymaniu się w biegu i spojrzeniu na swoje życie.
Zabawna, pełna optymizmu książka, jak każda, która wychodzi spod pióra pani Ahern niesie ze sobą przesłanie i daje do myślenia.
Polecam!

książek: 1937

"Ludzie to coś, co najbardziej mi wżyciu przeszkadza. Przeszkadza mi, że tak wielu z nich jest pozbawionych zdrowego rozsądku, że potrafią być tak niesamowicie rozczarowujący, zacofani, niedoinformowani, a ich poglądy bywają tak błędne, pełne uprzedzeń i niebezpieczne, że nie mogę ich słuchać".

Dzięki uprzejmości Angeliki, autorki bloga Lustro Rzeczywistości udało mi się znacznie szybciej poznać twórczość Ceceli Ahern, bardzo popularnej i uwielbianej przez czytelniczki pisarki. Tym samym najnowsza książka autorki "Kiedy cię poznałam" stała się moją pierwszą jej powieścią, którą miałam okazję przeczytać. Czy proza Ceceli Ahern oczarowała mnie równie mocno, jak inne czytelniczki? O tym opowiem Wam za chwilę…

Jasmine jest kobietą sukcesu, pełną energii i zapału, zupełnie oddaną swojej pracy oraz siostrze z zespołem Downa. Pewnego dnia zostaje zmuszona do odejścia z pracy, jednocześnie otrzymuje tzw. urlop ogrodniczy, który przez okres jednego roku nie pozwala jej na ponowne...

książek: 131
Ola Grzybowska | 2015-09-05
Na półkach: Przeczytane, Z biblioteki
Przeczytana: 05 września 2015

Nie oceniaj książki po okładce! Nie jest to "kolejne ckliwe romansidło" jak uważa większość ludzi, gdy zobaczy szczęśliwą parę na cukierkowym tle. Pełna zabawnych sytuacji i dialogów najnowsza powieść Ahern, w której występują nieprzeciętni bohaterowie, jest napisana językiem prostym i przystępnym. Polecam każdemu!

książek: 1784
korcia | 2015-05-03
Przeczytana: 29 kwietnia 2015

Książka "Kiedy cię poznałam" dotyka wielu ciekawych tematów. Jest o przyjaźni, życiowych wyborach, tym, że czasami warto trochę zwolnić i rozejrzeć się wokół siebie, o miłości i poszukiwaniu własnego szczęścia. Jest o trudnych relacjach ojca z córkami, o zespole Downa, o siostrzanej miłości i nadopiekuńczości. O tym, że chronienie najbliższych powinno mieć pewne granice, bo inaczej przestaje być dobre. Jest o życiu na podmiejskiej uliczce i o ogrodowych dokonaniach jej mieszkańców...

Narracja książki jest pierwszoosobowa. Poznajemy historię z perspektywy Jasmine, która to opowiada ją swojemu sąsiadowi – Mattowi. Początkowo trochę mnie dziwiła taka właśnie forma, ale z czasem się do niej przyzwyczaiłam. Dodatkowo biorąc pod uwagę, że dziewczyna nie przepada za swoim sąsiadem, fakt, że to właśnie do niego zwraca się w książce, jest bardzo zastanawiający. Tę dwójkę bardzo wiele dzieli, ale później okazuje się, że też sporo łączy. Oboje nie mają łatwych charakterów, oboje są na sporym...

książek: 984
ivv | 2016-02-23
Na półkach: Przeczytane

Totalne rozczarowanie! Piękna okładka z roześmianą parą, fajny opis, dużo pochlebnych opinii o autorce...a tu książka o niczym.

Dziewczyna traci pracę, ma przez rok jej nie podejmować, więc zajmuje się swoim ogródkiem.
Ma też siostrę z zespołem Downa, która właściwie radzi sobie lepiej od niej: jest samodzielna, ma pracę, jest zadowolona.
Między sadzeniem trawy, a jej życiowymi wynurzeniami, poznaje sąsiada - pijaka, który nie radzi sobie ze swoją rodziną i ostatecznie też traci pracę.

Kilkadziesiąt stron później pojawia się nowy facet, który proponuje kobiecie nową pracę.

Potem znowu brak jakiejkolwiek fabuły...

416 stron o niczym.

Oby inne książki tej pani okazały się lepsze.

książek: 723
Kasia | 2015-06-29
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 29 czerwca 2015

"...kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem." - o tym jest ta książka, o przemianie.
Polecam.

książek: 150
Gladys | 2015-06-25
Przeczytana: 25 czerwca 2015

Książka jest dla mnie totalnym zaskoczeniem. Słodka, zachęcająca okładka i do tego ten tytuł- pierwsze co pomyślałam to to, że to będzie wielkie romansidło. Sama myśl, że główna bohaterka kieruje swoje słowa do Matta- sąsiada, którego nie cierpi, daje nam dużo do myślenia, bardzo mi się to spodobało, wyróżnia tę książkę spośród innych. Będąc tak mniej więcej na półmetku treści książki, byłam przekonana, że na końcu historii, Jasmine będzie ze znienawidzonym przez siebie sąsiadem. Utwierdza mnie w przekonaniu zdanie z okładki "Czasem tylko jeden mały krok, dzieli nienawiść od miłości.". Jestem pewna swego i zarazem czuję się jak jasnowidz, lecz ku memu wielkiemu zdziwieniu autorka udowadnia mi, że się mylę. Wprowadziła mnie w labirynt i gdy wydaje mi się, iż jestem na drodze do wolności, okazuje się, że to jest ślepy zaułek. Bardzo dobrze przedstawiony problem z naszego życia codziennego, a mianowicie wielkiej ambicji i potrzebie pracy, który dotyka główną bohaterkę. Jest ona...

zobacz kolejne z 2476 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd