100 happydays, czyli jak się robi szczęście w 100 dni

Wydawnictwo: Helion
6,51 (145 ocen i 25 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
4
8
24
7
46
6
32
5
15
4
4
3
8
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328308015
liczba stron
312
kategoria
poradniki
język
polski
dodała
Justyna K

Znasz Mateusza Grzesiaka? To najpopularniejszy coach w Polsce, psycholog i trener. Jeśli go znasz, to nie trzeba mówić Ci nic więcej i z pewnością niecierpliwie czekasz na kolejne przejawy jego twórczości. Jeśli nie znasz — uważaj! Zanim zaczniesz czytać, dokończ lepiej wszystkie zaległe zadania, wyłącz telefon i weź głęboki oddech. Ta książka – ósma w dorobku autora – wciągnie Cię i nie...

Znasz Mateusza Grzesiaka? To najpopularniejszy coach w Polsce, psycholog i trener. Jeśli go znasz, to nie trzeba mówić Ci nic więcej i z pewnością niecierpliwie czekasz na kolejne przejawy jego twórczości. Jeśli nie znasz — uważaj! Zanim zaczniesz czytać, dokończ lepiej wszystkie zaległe zadania, wyłącz telefon i weź głęboki oddech. Ta książka – ósma w dorobku autora – wciągnie Cię i nie pozwoli odłożyć się na półkę, póki nie skończysz. A potem długo jeszcze wracać będzie do Ciebie w myślach, bo tak jest z mądrością zmieniającą życie.

Ta książka jest inna niż wszystkie. To świadectwo. Świadectwo wyjątkowości w normalności. Świadectwo stu dni szczęśliwego życia, które zaczęły się internetową akcją, a skończyły... No cóż, tego dowiesz się, gdy doczytasz do końca. W książce znajdziesz nie tylko inspirujące historie, ale także ćwiczenia, które pomogą Ci przybliżyć się do swojego szczęścia i rozumienia życia.

 

źródło opisu: http://www.empik.com/100happydays-czyli-jak-sie-ro...(?)

źródło okładki: http://www.empik.com/100happydays-czyli-jak-sie-ro...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (528)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1097
tysya | 2018-06-12
Przeczytana: 11 czerwca 2018

Książka powinna nazywać się trochę inaczej, mianowicie "100 happydays, czyli jak Mateusz Grzesiak robi szczęście w 100 dni" 😉 To bardziej pamiętnik, niż poradnik motywacyjny. Biorąc do ręki tę publikację tego nie wiedziałam, także czytając pierwszy rozdział trochę się zdziwiłam. Niemniej jednak książkę oceniam dosyć wysoko, bo daję jej 7/10 - czyta się ją dobrze, napisana jest zrozumiałym i przyjemnym językiem, jest kilka fragmentów, które warto zapamiętać, także ogólnie na plus 😉

książek: 2472
Lenka | 2016-04-14
Przeczytana: 13 kwietnia 2016

Zainteresowałam się tą książką, bo sama w swoim czasie wykonywałam 100HappyDays i to był naprawdę świetny projekt, który dał mi ogromną dawkę radości i szczęścia, ale choć ta książka mnie do siebie przekonała, to jednak przeszkadzało mi trochę forma poradnika, bo do takiej kategorii zaliczę tę książkę. Tyle, że chyba inaczej tej książki nie da się napisać. Myślę też, że może zbyt szybko ją przeczytałam, powinnam chyba poświęcić na nią trochę więcej czasu niż 4 dni, bardziej się skupić i wziąć dzięki temu więcej dla samej siebie. Mimo to warto sięgnąć po tę książkę, bo potrafi wiele nauczyć i możemy rzeczywiście stwierdzić, że zgadzamy się z tym, co pisze autor. Zdecydowanie pozytywna książka i cieszę się, że mam ją na własność, bo będę mogła do niej w każdym momencie wrócić.

książek: 2078
natalia | 2015-08-10
Przeczytana: 10 sierpnia 2015

Grzesiaka miałam okazję poznać już wcześniej, trafiłam na jego profil przez film o nauce języków i zafascynowana zawartością fanpejdża zostałam na dłużej. Dziś, będąc po lekturze "100 happy days, czyli jak się robi szczęście w 100 dni" dziękuję losowi za taki bieg wydarzeń, a ta książka to dopiero początek.

Tak się zdarzyło, że sięgnęłam po ten tytuł będąc w odpowiednim momencie swojego życia. Wciąż odrobinę niepewna paru kwestii, wciąż pełna obaw i lęków, ale z wizją, potencjałem i ogromnymi chęciami. Zanurzyłam się w to, co autor chce swym czytelnikom przekazać i od pierwszej strony przepadłam. Bo, wiecie, to niby nic takiego, każdego dnia zapisać jedną rzecz, która sprawiła nam radość. Ale zrobić to tak, by mogło być wartością dla innych, swą prywatność przekształcić w naukę, to jednak jest kawał dobrej roboty. Dodatkowo, każdy dzień zawiera ćwiczenie rozwojowe adekwatne do poprzedzającej je zawartości strony.

Chyba nie czytałam tej książki tak, jak należy. Nie stu dni na jej...

książek: 146
b613 | 2016-01-27
Na półkach: Przeczytane, Biblioteczka
Przeczytana: 27 stycznia 2016

Nie polecam ludziom samotnym, bez dzieci, którzy pragną dzielić z kimś życie, ale z jakiegoś powodu nie wychodzi. Książka ta prowadzi do lekkich stanów depresyjnych i chyba spowodowała zachowania odwrotne niż zamierzone przez autora.
Książka jest przesiąknięta cudownością życia rodzinnego autora. Wspaniałej, mądrej córki i pięknej, nieprzeciętnej żony.
Za dużo powtarzających się osiągnięć autora np. to że zna pięć języków pojawiło się kilkanaście razy.
Sięgnęłam po tę książkę nie znając idei 100 happy days. Miałam inne oczekiwania. W opisie książki niestety nie jest jasno powiedziane, że jest to pamiętnik i opis sukcesów autora.

Jedną pozytywną rzecz, którą wyciągnęłam z czytania tej książki jest to, że z pewnością napiszę własne 100 happy days.

książek: 1060
BeaKiddo | 2017-01-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 stycznia 2017

W moim odczuciu ta książka jest bardzo irytująca. Może nie czuję stylu pana Grzesiaka, jednak dla mnie było to 100 felietonów pt. "Och, jestem taki super i mam takie ekstra życie". Przechwałka za przechwałką: byłem w 100 krajach, moja praca jest moją pasją, codziennie spędzam mnóstwo czasu z córką, jestem super ojcem, mam umięśnione ciało, codziennie biegam, chodzę po restauracjach, jem krewetki, piję świetne wino, znam wiele szych, pracuję więcej niż inni, ale mam czas na siłownię, znam 5 języków....
Zabrakło mi skromności, a wizja szczęście wg Grzesiaka jakaś taka zbyt...materialistyczna. Czy osoba z niepełnosprawnością albo wykonująca prosty zawód (usługi komunalne, sprzątanie itd) mogłaby coś z tego wyciągnąć? Myślę, że słabo, bo Grzesiak daje do zrozumienia,że w takich zawodach się człowiek marnuje... Zresztą wg tego pana Budda powinien jeździć mercedesem. A tu błąd, bo szczęście jest demokratyczne i powinno być dla każdego. Jakiś niesmak. To powinny być jego prywatne notatki,...

książek: 59
Monika Matura | 2015-06-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 czerwca 2015

Poszukiwanie szczęścia przez człowieka jest starsze od filozofii, choć to jej zwykło przypisywać się rozmyślania nad nim. Teraz tego tematu podjął się polski psycholog i coach – Mateusz Grzesiak w swojej najnowszej książce „100 happydays, czyli jak się robi szczęście w 100 dni”.

Każdy kto nieco dłużej zajmuje się rozwojem osobistym, prędzej czy później natknie się na Mateusza Grzesiaka. Czy to za sprawą jego książek, szkoleń czy coraz częstych wizyt w telewizji. Najnowsza publikacja jest efektem podjęcia się przez niego internetowego wyzwania 100happydyas. Owy trend polega na dokumentowaniu przez 100 dni rzeczy, zdjęć osób czy czegokolwiek, co w danym dniu uczyniło nas szczęśliwymi i umieszczeniu tego w serwisie społecznościowym lub na stronie internetowej. Tak właśnie było w przypadku trenera, który udostępniał zdjęcia na swoim portalu społecznościowym, a następnie wydał je jako książkę.

Książka zamiast rozdziałów została podzielona na dni, każdy z nich opatrzony został...

książek: 1100
kinga1711 | 2016-02-15
Przeczytana: 2016 rok

Czy da się zrobić szczęście w sto dni? Owszem. A jak? Odpowiedź na to pytanie zna Mateusz Grzesiak. Psycholodzy mówią, iż trzeba 3 miesięcy, aby coś weszło nam w nawyk. Dobrym nawykiem jest bycie szczęśliwym, bo chyba, każdy człowiek do tego dąży.
Jak możemy dowiedzieć się we wstępie książki idea 100happydays, to pomysł Ukraińca zamieszkującego w Szwajcarii. Gdy popadł w głęboką depresję, zaproponowano mu ćwiczenie, aby przez 100 dni, każdego dnia znalazł coś co go uszczęśliwia. Jako dowód swojej pracy zamieszczał on zdjęcia tego co go uszczęśliwiało. Jego pomysł stał się to akcją globalną, którą podejmują ludzie na całym świecie. Możesz do nich dołączyć i Ty
https://100happydays.com/pl/

Matusz Grzesiak podjął wyzwanie i przez 100 dni szukał tego co go uszczęśliwia. Książka jest podzielona na swoistego rodzaju rozdziały, a jest ich tak jak dni sto. Każdego dnia Matusz opisuje co go uszczęśliwia, bądź jakie wydarzenia przypominają mu o istnieniu szczęścia w jego życiu. Niektóre...

książek: 211
Łukasz | 2018-12-08
Na półkach: 2018, Przeczytane, Net
Przeczytana: 08 grudnia 2018

Książka o 100 szczęśliwych dniach, ma zmotywować, nauczyć jak się życiem cieszyć i pokazać, że jest fajnie.

A faktycznie to takie "ochy i achy" nad życiem autora. Praca "super", żona "wspaniała" pracownicy "doskonali" i tak przez jedzenie, spanie a nawet porwanie też było całkiem fajnym uczuciem.

Na plus na pewno pozytywny przekaz, który można streścić "wszystko ma pozytywne strony i trzeba na nich się skupiać" i to jest fajne.
Na minus, to czyta się tą książkę jak narcystyczne opowiadanie "u mnie super, wiesz bardzo fajne mam życie, nawet jak nie mam kasy to mam, jak nie mam pracy to mam" ... no nie całkiem tak jest. Ktoś nie pracuje to zwykle ma problem ze znalezieniem pracy, ktoś ma kredyt to musi go spłacać, oczywiście ten optymizm jest ważny, ale życie ma kolory a nie tylko biały :)

książek: 146
kasandra | 2017-09-12
Na półkach: Przeczytane

Oj, oj Panie Grzesiak... Chyba się nie polubimy. Spodziewałam się dawki pozytywnej energii, motywacji, a dostałam zbiór felietonów, który głównie wywoływał moją irytację. Autor wielokrotnie sam sobie przeczy (np jest dumny z bycia Polakiem, ale już kilka rozdziałów później widzi w Polakach prawie same wady i czuje się obywatelem świata), powtarza się, jego "rady" są bardziej śmieszne niż przydatne. Szanuję i lubię ludzi, którzy potrafią mówić o swoich osiągnięciach, znają poczucie własnej wartości, ale narcystyczne podejście p. Grzesiaka skutecznie mnie odrzuciło. Podobały mi się fragmenty o budowaniu relacji ojciec-córka, książka jest ładnie wydana, ale mimo wszystko była to strata czasu.

książek: 74
Expresja | 2017-05-13
Na półkach: Przeczytane

Do zakupu książki skłoniła mnie okładka - żywe kolory, autentyczne fotografie, które wywołują uśmiech na twarzy. Kojarzyłam nazwisko autora, a projekt 100 Happy Days wydawał się być czymś świeżym, ujął mnie swoją prostotą. Szukałam pozycji lekkiej, w sam raz na wakacje i dłuższą podróż. Od samego początku książka, a raczej styl bycia autora niesamowicie mnie irytował. Grzesiak głównie pisze o sobie, swoim życiu, podróżach, bliskich. Cieszę się z cudzego szczęścia, jednakże książka nie wnosi zupełnie nic nowego do mojego życia. Według mnie jest to bardziej autobiografia niż poradnik. Nie ma żadnej wartości merytorycznej. Książkę pozostawiłam za oceanem -to mówi samo za siebie.

zobacz kolejne z 518 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd