Umarli tańczą

Cykl: Robert Pruski (tom 1) | Seria: Kryminał
Wydawnictwo: Agora SA
6,98 (333 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
22
8
93
7
107
6
61
5
31
4
8
3
2
2
2
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788326807503
liczba stron
512
słowa kluczowe
Toruń, sensacja, kryminał, taniec, umarli
język
polski
dodała
Malwina

12 listopada 1984,USA. Ukazuje się pierwszy wielki krążek Madonny „Like a Virgin”. 3 grudnia 1984, INDIE. Z fabryki pestycydów w Bhopalu uwalnia się trujący gaz, giną trzy tysiące osób. 27 grudnia 1984, POLSKA. W Toruniu zaczyna się proces morderców ks. Jerzego Popiełuszki. W lasach wokół miasta zabijane są kolejne ofiary. Nieuchwytny sprawca kastruje mężczyzn, odcina piersi kobietom i...

12 listopada 1984,USA. Ukazuje się pierwszy wielki krążek Madonny „Like a Virgin”.
3 grudnia 1984, INDIE. Z fabryki pestycydów w Bhopalu uwalnia się trujący gaz, giną trzy tysiące osób.
27 grudnia 1984, POLSKA. W Toruniu zaczyna się proces morderców ks. Jerzego Popiełuszki. W lasach wokół miasta zabijane są kolejne ofiary. Nieuchwytny sprawca kastruje mężczyzn, odcina piersi kobietom i odprawia makabryczny rytuał.

PRAWIE TRZYDZIEŚCI LAT PÓŹNIEJ dziennikarz tygodnika „Głos Torunia” Robert Pruski odbiera list od córki dwojga zamordowanych, która szuka grobu rodziców. Wszystkie dokumenty dotyczące ich życia i śmierci zostały zniszczone, skradzione lub przypadkowo spłonęły. Żadna gazeta ani telewizja nie chce podjąć tego tematu. Pruski także nie odpisuje. Autorka odkręca gaz.

Po kilku stronach książki Głuchowskiego zapominamy, że to fikcja, a nie łapiący za gardło reportaż. Ta sensacyjna historia rozpięta między Afganistanem i Toruniem rozpędza się jak samochód na autostradzie. Dogonić ją może tylko kula z kałacha.
PAWEŁ GOŹLIŃSKI (szef działu reportażu „Gazety Wyborczej”, autor kryminału „Jul”)

PIOTR GŁUCHOWSKI - Napisał około 300 reportaży z Polski, Białorusi, Izraela i Wielkiej Brytanii. Jest laureatem nagrody „Grand Press” za reportaż o władcach Korei Północnej. Urodził się w Warszawie 45 lat temu, wychował w Toruniu, mieszka we wsi Niemcz przy torach kolejowych z Gdańska do Poznania. Od 1990 roku jest dziennikarzem i redaktorem „Gazety Wyborczej”. „Umarli tańczą” to jego kryminalny debiut.

 

źródło opisu: wydawnictwoagora.pl

źródło okładki: wydawnictwoagora.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1053

Kryminalne story w Toruniu

Robert Pruski jest redaktorem naczelnym toruńskiego tygodnika „Głos Torunia”. Cienko przędzie – wiecznie na debecie, wiecznie zapożyczony u znajomych. Rozwodnik z dwójką dzieci, abstynent od lat sześciu, niedoszły samobójca, obecnie frustrat. Chce sobie dorobić, publikując wywiad – rzekę z gwiazdeczką popularnego show, ale celebryckie pięć minut dziewczyny zbyt szybko dobiegło końca, by ktoś tę książkę chciał jeszcze czytać. Kolejna porażka. Ale Robertowi uda się odkuć szybciej, niż przypuszczał...Oto dostaje list od czytelniczki, która od lat szuka grobu rodziców. Grobu, który zdaje się być widmem. Nikt nie ustalił, gdzie rodzice zostali pochowani, po tym jak nieznani, nigdy nie wykryci sprawcy zamordowali ich latem 1984 roku. Dziwnym trafem przepadły wszystkie akta, dowody, dokumenty. Sprawę najzwyczajniej zamieciono pod dywan. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Okazuje się, że w tym samym czasie znikających zwłok było więcej. Pruski zainteresuje się sprawą, kiedy zrozpaczona czytelniczka, początkowo zignorowana przez niego, postanowi odebrać sobie życie. Dla dziennikarza to już, jak sam powie, „jakieś story”. Może uda się z tego napisać całkiem niezły, poruszający artykuł. Podejmując ten temat, Robert jeszcze nie spodziewa się, że wpadnie na trop prowadzący do esbeków, radzieckiej armii i skopców – sekty wierzącej, że kastracja zaprowadzi ich do Królestwa Niebieskiego. I że cały kraj będzie żył tym jego „jakimś story”.

Roberta Pruskiego do życia powołał Piotr...

Robert Pruski jest redaktorem naczelnym toruńskiego tygodnika „Głos Torunia”. Cienko przędzie – wiecznie na debecie, wiecznie zapożyczony u znajomych. Rozwodnik z dwójką dzieci, abstynent od lat sześciu, niedoszły samobójca, obecnie frustrat. Chce sobie dorobić, publikując wywiad – rzekę z gwiazdeczką popularnego show, ale celebryckie pięć minut dziewczyny zbyt szybko dobiegło końca, by ktoś tę książkę chciał jeszcze czytać. Kolejna porażka. Ale Robertowi uda się odkuć szybciej, niż przypuszczał...Oto dostaje list od czytelniczki, która od lat szuka grobu rodziców. Grobu, który zdaje się być widmem. Nikt nie ustalił, gdzie rodzice zostali pochowani, po tym jak nieznani, nigdy nie wykryci sprawcy zamordowali ich latem 1984 roku. Dziwnym trafem przepadły wszystkie akta, dowody, dokumenty. Sprawę najzwyczajniej zamieciono pod dywan. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Okazuje się, że w tym samym czasie znikających zwłok było więcej. Pruski zainteresuje się sprawą, kiedy zrozpaczona czytelniczka, początkowo zignorowana przez niego, postanowi odebrać sobie życie. Dla dziennikarza to już, jak sam powie, „jakieś story”. Może uda się z tego napisać całkiem niezły, poruszający artykuł. Podejmując ten temat, Robert jeszcze nie spodziewa się, że wpadnie na trop prowadzący do esbeków, radzieckiej armii i skopców – sekty wierzącej, że kastracja zaprowadzi ich do Królestwa Niebieskiego. I że cały kraj będzie żył tym jego „jakimś story”.

Roberta Pruskiego do życia powołał Piotr Głuchowski, dziennikarz z ponad 20-letnim stażem, który napisał ponad trzysta reportaży z różnych stron świata, a za jeden z nich został uhonorowany prestiżową dziennikarską nagrodą „Grand Press”. „Umarli tańczą” to jego powieściowy debiut. Powieść to eklektyczna, bo łącząca w sobie cechy rasowego kryminału, którego to gatunku fanem z pewnością musi być autor, i rzetelnego reportażu, na którym z kolei zna się najlepiej. Zagadka kryminalna, którą wymyślił jest logiczna i trzyma się kupy, a przedstawione wydarzenia choć fikcyjne, mogłyby zdarzyć się w rzeczywistości. Wszak w Toruniu była jednostka radzieckiej armii, a skopcy istnieli naprawdę...

Autor prowadzi narrację dwutorowo, co przypomina mi styl Henninga Mankella. Opis przebiegu dziennikarskiego śledztwa co jakiś czas przerywa migawkami z różnych stron świata i kraju. Zaczyna się w Afganistanie, kończy na Białorusi. Głuchowski umiejętnie wprowadza nowych bohaterów, przedstawia nam bliżej postaci, których nazwiska przewijają się w śledztwie Pruskiego. Pozwala nam obserwować zarówno kolejne poczynania mordercy, jak i przedstawia nam innych zainteresowanych sprawą. Taki zabieg znakomicie buduje napięcie i nadaje powieści filmowej dynamiki (swoją drogą, książka ta mogłaby posłużyć za scenariusz naprawdę dobrego filmu). Stawia nas, jako czytelników, o jeden krok przed tropiącym zbrodniarza bohaterem, dając nam wiedzę, której ten jeszcze nie posiada. A przy tym nie odsłania wszystkich kart od razu, więc intencje drugoplanowych i epizodycznych bohaterów nie od początku są dla nas jasne, co wprowadza bardzo pożądane w kryminałach napięcie. Kartki przewracają się same.

Głuchowski przed przystąpieniem do pisania swojej debiutanckiej powieści na pewno odrobił lekcje i przeczytał wiele kryminałów, nie tylko z komisarzem Wallanderem w roli głównej (w prasie pojawiły się porównania do Stiega Larssona – jak dla mnie na wyrost, ale może nie całkiem bezzasadne zważywszy na zawód głównego bohatera i gęstość akcji). Robert Pruski to modelowy przykład bohatera tego gatunku: człowiek z przeszłością, z problemami, nieustabilizowanym życiem prywatnym i z niepokojącym pociągiem do używek, w tym wypadku do alkoholu (Mankell się kłania ponownie). W pewnym momencie nawet miałam obawy, czy książka z kryminału nie zmieni się w traktat o byłym alkoholiku, powracającym do nałogu. Nie powiem, byłoby to interesujące, bo opis alkoholowego ciągu Roberta w wykonaniu Głuchowskiego jest niezwykle wiarygodny (przypadek to czy doświadczenie?), jednak mogłoby sprowadzić główną oś fabularną książki na mieliznę. Na szczęście, Robert podnosi się po swoim upadku i – choć nie w pełni sił – wieńczy swoje śledztwo w brawurowym stylu, rodem z hollywoodzkich filmów akcji (z uwzględnieniem pięknej kobiety u boku).

Nie mogę nie podkreślić znaczenia faktu, że głównym miejscem akcji jest Toruń, miasto w którym autor się wychował. Powieść przesiąknięta jest lokalnym kolorytem i dla kogoś dobrze znającego topografię miasta jej czytanie może stanowić nie lada gratkę. Wystarczy powiedzieć, że ja w Toruniu byłam zaledwie kilka razy, a i tak przeczytanie, że na całkiem nieźle mi znajomych Wrzosach ukrzyżowano i wykastrowano mężczyznę, pobudziło moją fantazję...Cieszę się, że polscy pisarze coraz częściej umieszczają akcję swoich powieści poza dużymi miastami – „swoje” kryminały mają już m. in. Sosnowiec, Sandomierz czy Świdnica. To – może nieświadoma i niezamierzona – ale jednak promocja miejsca. Choć trzeba przyznać, że Głuchowski daleki jest od zachwytów nad miastem Kopernika i pierników. Burzy mit miasta, w którym obcuje się na każdym kroku z historią i kulturą, a wolny czas spędza, spacerując po zabytkowej starówce. W jego znacznie bardziej nieciekawym Toruniu są przede wszystkim działkowe altany, forty przerobione na piwiarnie i blokowiska. Brud na ulicach i szarość wyglądająca z okien. Toruń nazywa małym miasteczkiem, mieściną, w której nie ma przyszłości dla młodych, a już na pewno nie dla młodych adeptów dziennikarstwa. Zresztą przedstawienie środowiska lokalnych mediów, którego sytuacja, jak sądzę, w każdym średniej wielkości mieście wygląda podobnie, to jedna z najmocniejszych stron tej powieści (pozostając przy Mankellu – podobnie jak pokazywanie przez niego żmudnej pracy policji). Wniosek jest jeden – każdy komu się wydaje, że praca dziennikarza jest lekka, przyjemna i dobrze płatna, bo tak to wygląda w telewizji, jest w błędzie. Lokalne media nie dysponują dużymi nakładami finansowymi ani nowoczesnym sprzętem, stąd też są w stanie uzyskać przewagę nad konkurencją jedynie dobrym tematem. Głuchowski pochyla się nad tą pogonią za sensacją i czyni z niej jeden z przewodnich wątków swojej książki.

Największym, ale na szczęście jedynym i dość niewielkim w gruncie rzeczy, mankamentem książki są niektóre dialogi. Autor dobrze rozgrywa te z nich, w których istotne są konkretne fakty, dane i zdarzenia, a więc znaczną ich większość. Niestety, kiedy przychodzi do zwykłych, towarzyskich, nic nie znaczących wymian zdań, kwestie wypowiadane przez bohaterów wypadają sztucznie. Rozmowy Pruskiego z byłą żoną czy z redakcyjną współpracowniczką rażą nienaturalnością rodem z kiepskich polskich telenowel. Co innego rozmowy po pijaku – te odmalowuje autor z należytym kolorytem i wulgarnością. W całej książce nie brak przekleństw i dosadnych sformułowań, bo takim właśnie językiem w rzeczywistości posługuje się znaczna część występujących w niej postaci: tajniaków, policjantów czy dziennikarzy. To przydaje tylko książce autentyzmu, ale bynajmniej nie sądzę, by miało przeszkadzać w lekturze nawet co wrażliwszym czytelnikom, bo granice dobrego smaku jak najbardziej są przez Głuchowskiego respektowane.

Czy polecam? Tak i to z dużym entuzjazmem. Oczywiście, kryminał zawsze pozostanie kryminałem i należy to wziąć pod uwagę, nie oczekując od niego intelektualnej rozwałki. Ale jeśli uznamy, że dobry kryminał ma po prostu wciągać i dobrze, jeśli będzie przy tym niegłupi, to „Umarli tańczą” zasługuje na miano kryminału wręcz bardzo dobrego. W postaci Roberta Pruskiego tkwi potencjał, a Toruń ma jeszcze wiele twarzy do odsłonięcia, dlatego mam nadzieję, że na jednej powieści się nie skończy. Kto wie, może jesteśmy właśnie świadkami narodzin nowej serii kryminalnej na miarę cyklu Marka Krajewskiego z Wrocławiem i Eberhardem Mockiem w rolach głównych. Bardzo tego autorowi życzę.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (747)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3261
Beata | 2016-08-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 sierpnia 2016

Rewelacyjny debiut, rewelacyjny kryminał. Robert Pruski prowadzi dziennikarskie śledztwo w sprawie bestialskich zabójstw i zaginionych zwłok sprzed kilkudziesięciu lat. Bohater (nieco sztampowy) - mężczyzna z przeszłością, alkoholik z nawracającymi stanami lękowymi - spotyka kobietę po przejściach, córkę pary zamordowanych. Razem wyjaśniają sprawę. Akcja powieści spójna i wartka, bez dłużyzn, toczy się głównie w ukochanym przeze mnie Toruniu. Intryga bardzo ciekawa, dzięki czemu książkę się połyka. Z pewnością warto zapamiętać nazwisko Głuchowski, Piotr Głuchowski i sięgnąć po jego utwory. Swoją drogą, dlaczego nie ma reklamy Jego książek - uważam, że zasługuje na uwagę.

książek: 1709
Tomek | 2012-07-15
Przeczytana: 15 lipca 2012

Jakiś czas temu, dostałem informację o tym , że pewna internetowa księgarnia, zajmująca się sprzedażą książek elektronicznych, rozdaje za darmo polski kryminał zatytułowany Umarli tańczą, autorstwa Piotra Głuchowskiego. O autorze takowym nigdy nie słyszałem, ale za darmo to i ocet słodki podobno jest. Książeczkę sobie ściągnąłem i na swoim urządzeniu do czytania zainstalowałem. Nawet długo w kolejce nie czekała i dość szybko moją lekturą się stała. I co się okazało?
Książka opowiada o śledztwie prowadzonym przez dziennikarza jednej z toruńskich gazet. Sprawa dotyczy zbrodni z czasów PRL-u, która to została zatuszowana przez ówczesne władze, a właściwie to tajne służby, czyli polskie SB. Dziennikarzem tym jest Robert Pruski, facet po przejściach i po rozwodzie. Akcja powieści rozpoczyna się leniwie, aby z każdą, kolejną stroną przyspieszać, fundując na ostatnie kilkadziesiąt kartek przejazd kolejką górską i to taką, której ktoś rozregulował hamulce. Ta książka to...

książek: 622
extramagic | 2013-09-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 września 2013

Bardzo dobra powieść kryminalna,którą przeczytalem jednym tchem.Wciągająca fabuła i bardzo rzeczywiste postacie z sympatycznym dziennikarzem Robertem Pruskim na czele. Jako Torunianin muszę docenić bezbłednie przedstawioną przez
autora topografię miasta. Nigdy nie pociągały mnie książki kryminalne napisane przez polskich pisarzy ale tu zaskoczenie- książka pana Głuchowskiego niczym nie ustępuje bestselerom angielskim czy też amerykańskim. Dla mnie REWELACJA!

książek: 0
| 2014-05-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 maja 2014

Rewelacja - prawdziwa rewelacja :)
Doskonale lekko i przyjemnie napisany kryminał.
Śledztwo dziennikarskie prowdzone przez człowieka ze swoją własną historią - jednak opisaną w dobrym stylu - nie za mocno rozbudowane życie prywatne - idealnie. Wiele wątków, błyskotliwość Roberta Pruskiego no i magia ;) Iwonki - to musiało zadziałać.
Koniec wprawdzie jak w amerykańskich filmach-ale i tak dobry. Jak dla mnie absolutnie fantastyczna książka.
Nie spodziewałam się że będzie aż tak dobra.

książek: 1342
Heisenberg | 2016-03-24
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

Świetna! Kolejny, polski autor godny zapamiętania! Na pewno sięgnę po kolejne tomy serii!

książek: 1229

Rewelacyjna książka. Ciekawy bohater po przejściach (i w trakcie też) jak zwykle się sprawdza. Do tego naprawdę dobry pomysł. W książce dzieje się tyle, że pomysłów starczyło by na kilka powieści. Do tego niewyjaśnione zbrodnie sprzed lat. To wszystko składa się na sukces. Czytałem, czytałem i nie mogłem się oderwać. Potoczny i łatwo przyswajalny styl autora sprzyjał bardzo czytaniu. Ależ to była zabawa :)

książek: 819
Katarzyna | 2014-07-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Zacznę od tego, że ja i moja przyjaciółka mamy poniekąd wspólną biblioteczkę. Zamiast dwóch egzemplarzy tej samej książki (poza nielicznymi wyjątkami) kupujemy jeden. Później zaś podejmujemy decyzję, u której z nas będzie ona na stałe rezydować. Tak jest taniej i w sumie bardzo wygodnie. Kilka dni temu rzeczona przyjaciółka zadała mi pytanie: "Słuchaj, a czy my mamy książki Roberta Głuchowskiego?". Pytanie o tyle zasadne, że pomimo na bieżąco sporządzanej listy nowych nabytków księgarskich, czasem gubimy się w naszych zbiorach. Odparłam, że nie mamy, a jednocześnie zapytałam o to, któż on zacz, ten Głuchowski. W odpowiedzi padło: "młody, zdolny, odkryty". Weszłam na stronę jednej z księgarń internetowych. Poczytałam opisy powieści. Następnie sięgnęłam po opinie czytelników zamieszczone na portalu Lubimy Czytać i zamówiłam. Nie żałuję. Powieść "Umarli tańczą" przeczytałam w dwa dni. Właśnie skończyłam. To naprawdę znakomity kryminał. Wartka akcja, świetnie skonstruowana postać...

książek: 398
Agro | 2014-07-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 22 lipca 2014

Polskie , dobre ,konkretne i na temat - w zasadzie można tylko chwalić Głuchowskiego i jego książkę bo od samego początku jest z pomysłem i z jajem. Dobrze poprowadzony kryminał ze świetną osią fabuły do tego dobrze dobrany główny bohater i całość dziejąca się nie jak zwykle we Wrocławiu , Warszawie czy Gdańsku a w Toruniu też ma swoje plusy. Dodając do tej mieszanki elementy godne najlepszych kryminałów takie jak : seryjny morderca , liczne trupy, zapomniane dzieje historii czy chociażby ukryte w lesie groby mamy wszystko co potrzeba żeby fajnie spędzić czas z lekturą. Jak na debiut to jest naprawdę świetnie.

książek: 700
Paulina | 2013-01-26
Na półkach: Przeczytane, Zrecenzowane
Przeczytana: 26 stycznia 2013

"Zaczął kąpać się - jak oni - we krwi. Dosłownie: używali jej do mycia rąk i nóg. Wody zawsze brakowało, a wódki czy spirytusu żal. Bez połączenia alkoholu, haszu i makowego soku nie dawało się już ani spać, ani jeść, ani oddychać. [...] Ogarnęła ich krwawa melancholia."

Gdyby ktokolwiek poddawał w wątpliwość potencjalnej wiarygodności przedstawionej w "Umarli tańczą" historii, niech zajrzy do Internetu albo literatury fachowej. Pomimo, iż jest to literacka fikcja, o czym autor przypomina na ostatniej stronie, to nie jest tak całkiem urwana z choinki.
Co by podać tylko kilka nazwisk autentycznych, seryjnych morderców z samego tylko terenu byłego ZSRR (ostro pojechanych, swoją drogą): Andriej Czikatiło, Anatolij Onoprijenko, Vasili Komaroff... W Polsce też było kilku takich - Wampir z Zagłębia (Marchwicki), Leszek Pękalski, Karol Kot, Wampir z Gałgówka (Modzelewski). Było ich znacznie więcej, ale wiecie już, co mam na myśli. Dlatego tym bardziej książkę "Umarli tańczą" naprawdę...

książek: 169
Wiktoria | 2012-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, E-booki
Przeczytana: 11 lipca 2012

Niesamowita książka, która wciąga od pierwszej strony.
Czytając masz wrażenie, że to, co opisuje autor dzieje się naprawdę.
W napięciu śledzisz losy bohaterów.

Książka wywarła na mnie wielkie wrażenie, bardzo mi się podobała. Lekkość pióra połączona z niesamowitą historią sprawia, że chce się czytać.
Może jest troszeczkę przewidywalna, jednakże do końca nie możemy mieć pewności, czy jednak taki będzie jej koniec. Pełna zwrotów akcji, misternie zaplanowana.

Gorąco polecam do przeczytania każdemu, nie tylko fanom kryminałów, bo ja jestem dowodem na to, że "Umarli Tańczą" może spodobać się osobom, które za tym gatunkiem nie przepadają.

zobacz kolejne z 737 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy nominacje do Nagrody Wielkiego Kalibru

W trakcie Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu wręczona zostanie Nagroda Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej powieści kryminalnej lub sensacyjnej. Jury podało dzisiaj do wiadomości tytuły siedmiu nominowanych utworów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd