Marzena 
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 2 cytaty, ostatnio widziana 14 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-19 08:01:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Totalne zaskoczenie.
A w zasadzie powinnam napisać: kolejne totalne zaskoczenie, bowiem choćbym nie wiem jak nastawiała się na to co mnie czeka, zawsze kiedy otwieram książkę, King mnie zaskakuje.
Tym razem na cząsteczki rozłożyła mnie jego zdolność przeniknięcia umysłu i widzenia świata oczami ośmioletniej dziewczynki.
To jest największa zaleta tej powieści.
King fenomenalnie ukazanie jak...
Totalne zaskoczenie.
A w zasadzie powinnam napisać: kolejne totalne zaskoczenie, bowiem choćbym nie wiem jak nastawiała się na to co mnie czeka, zawsze kiedy otwieram książkę, King mnie zaskakuje.
Tym razem na cząsteczki rozłożyła mnie jego zdolność przeniknięcia umysłu i widzenia świata oczami ośmioletniej dziewczynki.
To jest największa zaleta tej powieści.
King fenomenalnie ukazanie jak dziecko postrzega rzeczywistość, którą zgotowali mu dorośli, jak trudno takiemu malcowi zrozumieć, że obok dobra jest tyle zła, z którym musi się zmagać. Jak mierzyć się z problemami świata dorosłych ma ktoś, kto chce tylko być kochany, czuć się bezpiecznie, i beztrosko przeżywać swoje dzieciństwo. Dla mnie, matki ośmiolatki, lektura "Podpalaczki" nie była  łatwą przeprawą.
Była naprawdę cholernie ciężka.
I muszę przyznać, że ciut zawiodłam się na zakończeniu, które, liczyłam, będzie dla Charlie łagodniejsze...chociaż z drugiej strony, ja, jako wieczna optymistka, dopisałam sobie kolejny rozdział...
"Podpalaczkę" polecam i dodam tylko, po raz nie wiem który, że kolejna powieść Kinga została niesłusznie okrzyknięta horrorem.
PS.
Dokładnie rok temu, przeczytałam "Dallas 63", pamiętam tę datę doskonale, nie tylko dlatego, że książkę tę uważam za najlepszą powieść Stephena Kinga pośród tych z którymi zetknęłam się do tej pory, ale również dlatego, że dziś obchodzi urodziny ktoś bardzo dla mnie ważny, komu zawdzięczam swoją przygodę z Mistrzem i nie tylko...  Korzystając więc z okazji: wszystkiego najlepszego, Dareczku!!!

pokaż więcej

 
2018-11-11 00:40:07
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Seria: Czarna seria

Ta książka to wybór zupełnie na chybił trafił (inaczej nie zaczęłabym przygody z cyklem od ostatniego tomu), i przyznać muszę, że spełnia moje wymagania i oczekiwania względem gatunku.
Bohaterowie ciekawi, i, za co chwała panu Nowakowi - odbiegający od schematu: Zakrzeński to nie rozwodnik z problemem alkoholowym, a Wilk... Postać prokuratora Wilka rodzi wiele pytań, na które mam nadzieję...
Ta książka to wybór zupełnie na chybił trafił (inaczej nie zaczęłabym przygody z cyklem od ostatniego tomu), i przyznać muszę, że spełnia moje wymagania i oczekiwania względem gatunku.
Bohaterowie ciekawi, i, za co chwała panu Nowakowi - odbiegający od schematu: Zakrzeński to nie rozwodnik z problemem alkoholowym, a Wilk... Postać prokuratora Wilka rodzi wiele pytań, na które mam nadzieję znaleźć odpowiedzi, kiedy zabiorę się za ten cykl jak należy, czyli od początku...
Pojęcie nudy staje się zupełnie obce, kiedy komisarz i prokurator starają się rozwikłać sprawy napadów "kolędowych", a także dociec prawdy w związku z oskarżeniem o molestowanie przez księdza, co nie jest łatwe, ponieważ jest to środowisko, które najlepiej oddaje powiedzenie "ręka rękę myje". Cała fabuła książki tyczy się spraw związanych z klerem, jednak celem Autora nie jest nastawianie czytelników anty. Zagadka kryminalna - rewelacja, o ile miałam pewne (słuszne) podejrzenia względem jednego z bohaterów, tak wytypować zabójcy nie udało mi się, i za to jedna gwiazdka więcej. Miało być siedem, jest jak widać.
Polecam serdecznie!

pokaż więcej

 
2018-11-05 19:31:59
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Zygmunt Rozłucki (tom 1)

Mam mieszane uczucia.
Owszem, jest to całkiem przyzwoicie napisana historia. Duet: psycholog z problemami plus zadziorna dziennikarka wzbudził moją sympatię i kibicowałam im na obu płaszczyznach - zawodowej i prywatnej. Podoba mi się język, podobają dialogi, za plus uznaję także rozbudowane analizy psychologiczne postaci.
Początek "Zakładnika" ma takie tempo, jak Usain Bolt na bieżni po...
Mam mieszane uczucia.
Owszem, jest to całkiem przyzwoicie napisana historia. Duet: psycholog z problemami plus zadziorna dziennikarka wzbudził moją sympatię i kibicowałam im na obu płaszczyznach - zawodowej i prywatnej. Podoba mi się język, podobają dialogi, za plus uznaję także rozbudowane analizy psychologiczne postaci.
Początek "Zakładnika" ma takie tempo, jak Usain Bolt na bieżni po strzale z pistoletu startowego. Niestety to tempo spada i to znacznie, gdzieś tak właśnie po około stu metrach, czyli biorąc pod uwagę rozmiary książki - szybko. Nasi bohaterowie w roli detektywów amatorów rozwiązują sprawę, której korzenie sięgają dwudziestu lat wstecz...I idzie im to zaskakująco sprawnie. W zasadzie nie napotykają na swojej drodze żadnych przeszkód, a jeżeli już jakieś, to radzą sobie władając każdy swoją tajną bronią: ona - urokiem osobistym, on - współczującym spojrzeniem; to otwiera im każde drzwi. Nie kupuję tego...
Co mnie jeszcze mierzi? Otóż Autor "okrasił" swoją historię taką ilością samobójstw, że to aż nie do wiary! Początek, rozwinięcie i zakończenie to mało dla pana Borkowskiego, więc pomiędzy też dowiadujemy się, że ten i tamten skończyli w podobny sposób...Really? Co za dużo, to naprawdę niezdrowo...
Niemniej jednak, potencjał jest i zapewne skuszę się na kolejny tom.

pokaż więcej

 
2018-11-01 12:41:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Błagam Was: sięgając po "Uniesienie" nie nastawiajcie się na horror! "Uniesienie" bowiem nie ma w sobie ani krzty grozy, potworności, makabry. To zupełnie inny gatunek literacki, a takie szufladkowanie prozy Mistrza doprowadza mnie do pasji!, między innymi dlatego, że jest zupełnie mylące, przede wszystkim dla czytelników, którzy przemierzają się do rozpoczęcia przygody z Autorem, a którym nie... Błagam Was: sięgając po "Uniesienie" nie nastawiajcie się na horror! "Uniesienie" bowiem nie ma w sobie ani krzty grozy, potworności, makabry. To zupełnie inny gatunek literacki, a takie szufladkowanie prozy Mistrza doprowadza mnie do pasji!, między innymi dlatego, że jest zupełnie mylące, przede wszystkim dla czytelników, którzy przemierzają się do rozpoczęcia przygody z Autorem, a którym nie po drodze z horrorem.
Uniesienie więc jest opowieścią obyczajową, z małym wątkiem fantastycznym, i dobrze byłoby, gdyby ktoś, kto umieszcza książkę w serwisie najpierw ją przeczytał, zamiast z miejsca wrzucać Kinga na półkę podpisaną "horror". Swego czasu, mój Przyjaciel (pozdrawiam, Darek!), dodając opinię do "Joyland" napisał, że nawet gdyby Mistrz napisał instrukcję obsługi czajnika elektrycznego, książeczka znalazłby rzeszę fanów - jestem tego pewna, dokładnie tak jak tego, że od razu okrzykniętoby ją horrorem!  Bezmyślnemu szufladkowaniu mówię stanowcze: NIE!
A teraz do rzeczy: mam nieodparte wrażenie, że "Uniesienie" pisał King pocieszyciel, który wie jak życie bywa ciężkie, i chce dać nam chwilę oddechu, chwilę na złapanie dystansu do siebie, świata...Żebyśmy mogli na spokojnie przewartościować dotychczasowe priorytety...
Nie jest to skomplikowana historia, jest prosta, z niewielką ilością bohaterów, ale niezwykle ciepła, pozytywna i dodająca otuchy, nie razi w oczy nawet motyw poniekąd już znany z twórczości Autora...
King jest tutaj jak stary przyjaciel, który przytuli/poklepie po plecach/poda butelkę ulubionego piwa i powie: usiądź, jest pewna historia, którą chcę Ci opowiedzieć...
Więc siadasz wygodnie, bierzesz łyk ulubionego trunku, a wtedy dowiadujesz się, że wszystko zaczęło się kiedy... Scott Carey zapukał do drzwi mieszkania Boba Ellisa...

pokaż więcej

 
2018-10-28 18:12:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Strata czasu
Autor:
Cykl: Czarny lotos (tom 1)

O losie w coś ty mnie powalił!?
W najgorszy koszmar czytelniczy roku 2018!
Pisząc te słowa śmieję się sama z siebie, albowiem, kiedy wspomnę jak podekscytowana niecierpliwie czekałam aż dorwę w swoje ręce "Bang", i konfrontując to z tym co czuję aktualnie, pozostaje mi tylko śmiać się albo... płakać...
Ależ byłam nakręcona! Niczym wnętrze zegara - do granic.
Teraz śmieję się więc, wolę w ten...
O losie w coś ty mnie powalił!?
W najgorszy koszmar czytelniczy roku 2018!
Pisząc te słowa śmieję się sama z siebie, albowiem, kiedy wspomnę jak podekscytowana niecierpliwie czekałam aż dorwę w swoje ręce "Bang", i konfrontując to z tym co czuję aktualnie, pozostaje mi tylko śmiać się albo... płakać...
Ależ byłam nakręcona! Niczym wnętrze zegara - do granic.
Teraz śmieję się więc, wolę w ten sposób odreagowywać...
Naprawdę nie wiem co siedzi w głowie autorki, ale bardzo wyraźnie widać, że nie wszystko jest na swoim miejscu, a może nawet wielu elementów tam w środku brakuje, ponieważ wymyślać takie historie może tylko chory, skrzywiony umysł. Nie będę opisywać w czym rzecz, ponieważ, po pierwsze, mogą czytać te słowa osoby o słabych, wrażliwych żołądkach, a nie chciałabym narazić kogoś na nieprzyjemności; po drugie nie chcę spoilerować. Ta książka nie dość, że nie wnosi niczego do mojego jestestwa, to jeszcze jest najbardziej obrzydliwą i BEZSENSOWNĄ plątaniną scen jaką przyszło mi czytać, widocznie taki sposób obrała sobie pani Blair aby przykuć uwagę czytelników...coś jak pani Lipińska w "365 dniach". Odnoszę wrażenie, że brak talentu, obie panie postanowiły sobie zrekompensować epatując brutalnością, pornografią i głupotą swoich bohaterek.
Jeśli jest ktoś, kto potrafi wytłumaczyć mi skąd wzięła się moda na takie historie - będę wdzięczna.

pokaż więcej

 
2018-10-27 09:57:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione

Na początku roku szkolnego moja siostrzeńca, obecnie siódmoklasistka, przyszła do mnie z listą lektur, które będą przerabiać na lekcjach języka polskiego. Jako jedno z pierwszych na jej liście znalazło się "Stowarzyszenie Umarłych Poetów", a z jej ust padło: "Ciociu czytałaś? Pamiętasz? Podobało ci się? Jak przeczytam to porozmawiamy, wymienimy się wrażeniami?"
No cóż...czytałam, oczywiście,...
Na początku roku szkolnego moja siostrzeńca, obecnie siódmoklasistka, przyszła do mnie z listą lektur, które będą przerabiać na lekcjach języka polskiego. Jako jedno z pierwszych na jej liście znalazło się "Stowarzyszenie Umarłych Poetów", a z jej ust padło: "Ciociu czytałaś? Pamiętasz? Podobało ci się? Jak przeczytam to porozmawiamy, wymienimy się wrażeniami?"
No cóż...czytałam, oczywiście, że tak, chociaż nie jako lekturę szkolną, ale było to iks lat temu, więc jakby trochę szczegóły zatarły się w pamięci...
Nie mogę jednak zawieść oczekiwań, więc i ja sięgnęłam po SUP.
Cudownie było odświeżyć sobie tę historię i, co dotarło do mnie bardzo wyraźnie - spojrzeć na nią z jeszcze innej perspektywy, która wtedy, lat temu naście, była mi przecież zupełnie nieznana - z perspektywy rodzica.
Ogromną rolę w tej krótkiej, ale bardzo wartościowej książce odgrywają rodzice, którzy za wszelką cenę chcąc zrekompensować sobie swoje życiowe niepowodzenia zupełnie zamykają się na to, że ich dzieci chcą żyć własnym życiem, kroczyć swoją drogą, spełniać swoje marzenia i realizować siebie. Jakim rodzicem nie być? Kleinbaum pokazuje to bardzo dobitnie. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" jako lektura obowiązkowa dla rodziców - jestem za!
Książka nie traci na aktualności zupełnie. Mijają lata, a kolejne pokolenia mogą się utożsamiać z bohaterami, przeżywać z nimi wzloty i upadki, uczyć się podejmowania decyzji i mierzyć z ich konsekwencjami.
Marzyć o nauczycielu jakim jest Keating - kto nie marzy/ł?
"Zawsze uważałem, że kształcenie polega na tym, by uczyć prawa do własnego zdania."

pokaż więcej

 
2018-10-26 02:01:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Francoise Villon (tom 1)

Szelmostwa Francois Villona opisane w "Imieniu Bestii" podzielone są na trzy oddzielne opowiadania, przy czym ostatnie, liczące niespełna pięćdziesiąt stron, jest najsłabszym ogniwem tej części, i zaniża ocenę całości. Jednak skupmy się na pozytywach, a jest ich niemało...
Wyczytałam gdzieś, że Autora od lat fascynowała postać Villona, średniowiecznego francuskiego poety, którego losy nie są...
Szelmostwa Francois Villona opisane w "Imieniu Bestii" podzielone są na trzy oddzielne opowiadania, przy czym ostatnie, liczące niespełna pięćdziesiąt stron, jest najsłabszym ogniwem tej części, i zaniża ocenę całości. Jednak skupmy się na pozytywach, a jest ich niemało...
Wyczytałam gdzieś, że Autora od lat fascynowała postać Villona, średniowiecznego francuskiego poety, którego losy nie są do końca znane, i stąd właśnie pomysł na tę powieść. Kto czyta/ł Komudę, ten wie, że to nie pierwszy raz kiedy tworzy swój własny ciąg dalszy, swoje "pomiędzy" w życiu bohaterów (to samo tyczy się choćby Jacka Dydyńskiego ( cykl "Samozwaniec"), czy Marka Jakimowskiego z "Galeonów wojny"), i przyznać muszę, że kolejny raz robi to po prostu świetnie!
Bohater Komudy jest postacią o tyleż fascynującą co odpychającą, ciekawą, nieoczywistą, dokładnie tak jak czasy i miejsce w których przyszło mu żyć...bo wiedzieć trzeba, że średniowieczny Paryż z "Imienia Bestii" nie ma nic wspólnego z rycerzami czy szlachetnymi uczynkami...
Brud, smród i ubóstwo - tak najszybciej scharakteryzowałabym ówczesny Paryż i okolice, w których dzieje się akcja.
Sam Francois Villon bardzo mocno skojarzył mi się z pewnym bohaterem, który również jest młody, krnąbrny, popada w tarapaty - kto to taki? Kapitan Jack Sparrow - drań, łotr, ale kiedy trzeba kulturalny aż do bólu, jest dobry w tym co robi, ale jednocześnie przeleniwy, pyskaty, kochliwy i zupełnie nie dba o innych, no chyba, że odmieni "ja" przez wszystkie przypadki...
Zmienia się nie do poznania gdy grozi mu stryczek, dyby, gilotyna - wtedy zrobi wszystko żeby się wywinąć, a więc jest też bardzo pomocny i bierze na swoje barki rozwiązanie kolejnych niepokojących spraw...
Cykl o Villonie składa się z dwóch części, więc żegnam się z bohaterem na krótko, a tymczasem polecam serdecznie!

pokaż więcej

 
2018-10-22 02:36:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Cykl: Skazaniec (tom 7) | Seria: Skazaniec

Na każdy kolejny tom "Skazańca" czekam z ogromną niecierpliwością, nie przesadzę ani odrobinę, kiedy porównam swoje uczucia towarzyszące premierze każdej kolejnej części do emocji dziecka oczekującego na przybycie Św. Mikołaja.
Krzysztof Spadło już prawie trzy lata temu zdobył moje serce, uznanie i szacunek i chociaż przed nami jeszcze ósmy, ostatni tom losów Stefana Stanisława Żabikowskiego,...
Na każdy kolejny tom "Skazańca" czekam z ogromną niecierpliwością, nie przesadzę ani odrobinę, kiedy porównam swoje uczucia towarzyszące premierze każdej kolejnej części do emocji dziecka oczekującego na przybycie Św. Mikołaja.
Krzysztof Spadło już prawie trzy lata temu zdobył moje serce, uznanie i szacunek i chociaż przed nami jeszcze ósmy, ostatni tom losów Stefana Stanisława Żabikowskiego, już teraz popadam w nostalgiczny nastrój, który udzielił mi się, albowiem taką właśnie wymowę ma "Jutro jest czyste"... To właśnie nostalgia, zaduma nad życiem, tęsknota i żałość przebijają się w tym tomie z opowieści najstarszego wiekiem i stażem więźnia wronieckiego zakładu penitencjarnego.
Zmiany wewnętrzne i zewnętrzne - polityczne, kulturowe na przestrzeni lat przedstawione przez Autora są doskonałą lekcją historii, a refleksje bohatera nie pozostawiają obojętnym, i zmuszają do postawienia sobie serii pytań o swój własny los.

Ta część jest inna, brak w niej napięcia, które towarzyszy czytelnikom w poprzednich tomach, zakończenie, z których słynie autor, nie jest aż tak miażdżące, jednak, mimo to, lektura siódmej części cyklu to prawdziwa przyjemność.
Polecam serdecznie kolejny raz.

pokaż więcej

 
2018-10-14 16:08:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

"Pierwszy śnieg" to zdecydowanie najlepsza, z siedmiu dotychczas przeze mnie przeczytanych, część cyklu z Harrym Holem, więc nie było wyjścia i te piętnaście gwiazdek, które chciałabym dać, upchnęłam w tych dziesięciu widocznych u góry.

Nie będę się rozpisywać, wyliczać zalet, zachwalać czy namawiać, napisano już ponad pół tysiąca opinii, dlatego podzielę się tylko pewnym spostrzeżeniem. Jo...
"Pierwszy śnieg" to zdecydowanie najlepsza, z siedmiu dotychczas przeze mnie przeczytanych, część cyklu z Harrym Holem, więc nie było wyjścia i te piętnaście gwiazdek, które chciałabym dać, upchnęłam w tych dziesięciu widocznych u góry.

Nie będę się rozpisywać, wyliczać zalet, zachwalać czy namawiać, napisano już ponad pół tysiąca opinii, dlatego podzielę się tylko pewnym spostrzeżeniem. Jo Nesbo to taki literacki terrorysta. Terrorysta spod znaku pióra i kartki, a my, czytelnicy, cierpimy na pewną odmianę syndromu sztokholmskiego, zaczytując się z takim zapałem, ochotą i pasją w kolejnych tomach. Dotarło to do mnie już za sprawą "Czerwonego gardła", ale wtedy jeszcze nie potrafiłam tego nazwać, teraz, kiedy w trakcie lektury "Pierwszego śniegu", dotarłam do 220 strony (zapamiętałam, bo tutaj właśnie Nesbo zastosował twist, po którym długo czułam się jak gdybym dostała obuchem w głowę) już wiedziałam...
I chcę jeszcze...
Mówię Wam - terrorysta ;)

pokaż więcej

 
2018-10-08 18:10:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Czarna Kompania (tom 1)

"Woń tajemnicy i ciemnych sprawek, łajdactw i zemsty. To jądro dobrej opowieści."
Ba!, nawet bardzo dobrej...

Otwierasz książkę i trafiasz w samo serce akcji... Nie wiesz gdzie jesteś, przeciw komu walczysz, niewiele widzisz, ponieważ czarodzieje tak naginają rzeczywistość, aby wspomóc swoich ludzi walczących na polu bitwy, że nie sposób rozeznać się w sytuacji...
Trafiłeś w szeregi...
"Woń tajemnicy i ciemnych sprawek, łajdactw i zemsty. To jądro dobrej opowieści."
Ba!, nawet bardzo dobrej...

Otwierasz książkę i trafiasz w samo serce akcji... Nie wiesz gdzie jesteś, przeciw komu walczysz, niewiele widzisz, ponieważ czarodzieje tak naginają rzeczywistość, aby wspomóc swoich ludzi walczących na polu bitwy, że nie sposób rozeznać się w sytuacji...
Trafiłeś w szeregi najemników, w szeregi Czarnej Kompanii; na wszystkie pytania znajdziesz odpowiedź, pod jednym warunkiem. A w zasadzie dwoma.
Musisz przeżyć...i nadążyć za wydarzeniami...

Glen Cook nie traci czasu na opisywanie świata w którym umieścił akcję, nie przejmuje się także przedstawianiem swoich bohaterów - jeżeli decydujesz się na przygodę z Czarną Kompanią i wchodzisz w jej świat, to znaczy, że jesteś tu nowy, a jak to "młodemu" - ani nie mówi się wszystkiego, ani nie wtajemnicza od razu w sprawy dla Kompanii najważniejsze...prawda?
Na wszystko przyjdzie czas.
Znajdujesz się pomiędzy najemnikami, którzy przelali już tyle krwi, że jej ilości nie pomieściłby żaden ocean świata, a którzy dopiero w jej szeregach doświadczyli tego co oznacza mieć rodzinę, bo Kompania jest niczym rodzina, a braterstwo stanowi jej napęd.
Poza tym "nikt nigdy nie mianował się sam czarnym charakterem, są za to całe regimenty tych, którzy ogłosili się świętymi..."
Czyż nie?

pokaż więcej

 
2018-10-06 10:15:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:

Gdybym brała udział w zabawie pod tytułem "Jaka to książka?", i jak najwcześniej musiała rozpoznać autora tekstu, to waliłabym pięścią w 'grzybek' na pulpicie przed sobą już po kilku pierwszych zdaniach "Nie odpuszczaj", pewna w stu procentach, że to nikt inny tylko Harlan Coben.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że lata temu Autor stworzył schemat, który jest trwałym, silnym fundamentem, na...
Gdybym brała udział w zabawie pod tytułem "Jaka to książka?", i jak najwcześniej musiała rozpoznać autora tekstu, to waliłabym pięścią w 'grzybek' na pulpicie przed sobą już po kilku pierwszych zdaniach "Nie odpuszczaj", pewna w stu procentach, że to nikt inny tylko Harlan Coben.
Dla nikogo nie jest tajemnicą, że lata temu Autor stworzył schemat, który jest trwałym, silnym fundamentem, na bazie którego powstała nie tylko seria z Myronem: małe amerykańskie miasteczko, pozornie bezpieczne; bohater, któremu trzeba kibicować; zaginięcia sprzed lat, tajemnice, ten klimat, ten styl, to poczucie humoru...
To wszystko najzupełniej mi nie przeszkadza pod warunkiem, że Coben nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a nie schodzi.
Nie nazwałabym tej książki thrillerem, rasowym kryminałem też nie, dla mnie to powieść sensacyjna, może nawet współczesny western z Napem Duma w roli samotnego rewolwerowca szukającego sprawiedliwość...
Mało tego, zarówno podczas lektury "W domu", tak i teraz, odnoszę wrażenie, że Coben bardzo dobrze bawi się tym co robi, jakby doszedł do wniosku, że skoro ma tak solidny fundament to może teraz troszkę zaszaleć, pozwolić sobie na nieco więcej...I tak do stałego repertuaru dodaje choćby tajne bazy wojskowe, zimną wojnę, a co sobie będzie żałował! ;)
Oczy mojej wyobraźni w przerwie między rozdziałami widziały autora w scenerii sprzed wieków, kiedy to z uśmiechem na ustach siedzi przy ciężkim mahoniowym biurku, w ręku trzyma pióro, i w szalonym pędzie zapisuje strona za stroną kreśląc zamaszyste litery, z tymi wszystkimi zawijasami majacymi symbolizować kolejny twist w opisywanej historii, na końcu każdego zdania stawiając soczystą kropkę...
I ten uśmiech zadowolenia...miałam podobny czytając, i oto chyba chodzi, prawda?

pokaż więcej

 
2018-09-30 14:33:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 6) | Seria: Ślady zbrodni

Już niedługo zacznie brakować mi słów, żeby móc opisać swoje odczucia względem Autora i jego cyklu; ilość synonimów słowa 'rewelacyjny' jest w końcu ograniczona, prawda?
Przy byciu monotematyczną w zachwycie nad twórczością Nesbo wolałabym nie być monosłowna, jednak Norweg naprawdę jest genialny, podobnie jak jego pomysły na fabułę kolejnych tomów (jest tak daleki od monotematycznosci, jak ja...
Już niedługo zacznie brakować mi słów, żeby móc opisać swoje odczucia względem Autora i jego cyklu; ilość synonimów słowa 'rewelacyjny' jest w końcu ograniczona, prawda?
Przy byciu monotematyczną w zachwycie nad twórczością Nesbo wolałabym nie być monosłowna, jednak Norweg naprawdę jest genialny, podobnie jak jego pomysły na fabułę kolejnych tomów (jest tak daleki od monotematycznosci, jak ja od obiektywizmu względem niego), a także Bohater.
Jaki jest "Wybawiciel"?
Hmmm...
N...niesamowity;
E...emocjonujący;
S...satysfakcjonujący;
B...bogaty, bo to nie tylko genialny
kryminał, lecz również niesamowicie
wciągająca powieść obyczajowa z
wątkami historycznymi;
O...okazuje się, że moje
przypuszczenia niedługo staną się
rzeczywistością i lada tom może
zabraknąć skali ocen dla Autora...

pokaż więcej

 
2018-09-23 17:33:36
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 5) | Seria: Ślady zbrodni

Rzadko zdarza mi się kończyć lekturę z wyrazem tak głębokiego szacunku i podziwu dla Autora. Mało tego, ja jako czytelnik, czuję, że Nesbo swoich czytelników traktuje podobnie - z szacunkiem.
Jo Nesbo jest wymagającym inteligentnym Autorem, który, na niespełna 400 stronach potrafi stworzyć megaciekawy, trzymający w napięciu, wielowarstwowy kryminał, któremu nie sposób cokolwiek wytknąć czy...
Rzadko zdarza mi się kończyć lekturę z wyrazem tak głębokiego szacunku i podziwu dla Autora. Mało tego, ja jako czytelnik, czuję, że Nesbo swoich czytelników traktuje podobnie - z szacunkiem.
Jo Nesbo jest wymagającym inteligentnym Autorem, który, na niespełna 400 stronach potrafi stworzyć megaciekawy, trzymający w napięciu, wielowarstwowy kryminał, któremu nie sposób cokolwiek wytknąć czy zarzucić - kolejny raz jestem zachwycona.
Finał Trylogii z Oslo, podobnie jak dwa wcześniejsze tomy, jest rewelacyjny. Świetnie skonstruowany, zaskakujący, a jednocześnie satysfakcjonujący.
Chcę jeszcze, więc sięgam po więcej Harrego Hole'a.
Polecam tym, którzy jeszcze nie zdecydowali się na przygodę z Norwegiem - naprawdę warto.

pokaż więcej

 
2018-09-18 16:29:04
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Zarówno historia chłopca jak i psa miała swój początek w bólu i cierpieniu.
Owen to chłopiec cierpiący na bardzo rzadką chorobę genetyczną. Hattchi, to trójłapy owczarek anatolijski. Dlaczego trójłapy? Ponieważ zanim odnalazł się z Owenem, trafił na potwora w ludzkiej skórze.
Obaj zdecydowanie i bezsprzecznie zasługują na podziw i szacunek, a ich historia mimo wszystkich przeciwności losu z...
Zarówno historia chłopca jak i psa miała swój początek w bólu i cierpieniu.
Owen to chłopiec cierpiący na bardzo rzadką chorobę genetyczną. Hattchi, to trójłapy owczarek anatolijski. Dlaczego trójłapy? Ponieważ zanim odnalazł się z Owenem, trafił na potwora w ludzkiej skórze.
Obaj zdecydowanie i bezsprzecznie zasługują na podziw i szacunek, a ich historia mimo wszystkich przeciwności losu z jakimi przychodzi się im mierzyć, niesie ze sobą olbrzymią dawkę optymizmu i nadziei.
Dlaczego więc książkę oceniam tylko na sześć gwiazdek? Ponieważ styl i język jakim posługuje się Autorka nie wzbudza emocji jakich oczekiwałam, jakie opisywana przez nią historia powinna wzbudzić, na dodatek nie mogę oprzeć się wrażeniu, że książka jest napisana w głównej mierze jako ukłon dla sponsorów i darczyńców, którzy w większości są tutaj wymienieni z imienia i nazwiska, co zwyczajnie utrudnia odbiór lektury. Rozumiem, że bez takich osób życie obojga byłoby dużo cięższe, to oczywiste, jednak uważam, że gdyby  podziekowaniom poświęcić osobny rozdział, tudzież posłowie, a przez te niespełna 200 skupić się na Owenie i Hattchim opowieść pani Holden tylko by na tym zyskała.
A naprawdę jest o kim pisać...

pokaż więcej

 
2018-09-15 14:28:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 4) | Seria: Ślady zbrodni

"Trzeci klucz" jest dopiero czwartym tomem cyklu, a już jest tak dobrze, ba! jest rewelacyjnie!
Po ostatniej, niezbyt fartownej przygodzie z kryminałem, postanowiłam sięgnąć po coś, co zatrze złe wrażenia, co mnie usatysfakcjonuje, nasyci, zaspokoi. Nogi same mnie zaprowadziły, a ręce same sięgnęły do półki Jo Nesbo, i, no cóż... nie mogłam chyba dokonać lepszego wyboru.
Jako że Harrego...
"Trzeci klucz" jest dopiero czwartym tomem cyklu, a już jest tak dobrze, ba! jest rewelacyjnie!
Po ostatniej, niezbyt fartownej przygodzie z kryminałem, postanowiłam sięgnąć po coś, co zatrze złe wrażenia, co mnie usatysfakcjonuje, nasyci, zaspokoi. Nogi same mnie zaprowadziły, a ręce same sięgnęły do półki Jo Nesbo, i, no cóż... nie mogłam chyba dokonać lepszego wyboru.
Jako że Harrego Hole'a nie trzeba raczej nikomu przedstawiać napiszę krótko:
Po pierwsze "Trzeci klucz" jest świetną kontynuacją cyklu; po drugie, stanowi niesamowity przedsmak tego, co szykuje dla nas Autor w kolejnym tomie; po trzecie, gdyby wyjąć tę część z cyklu i spojrzeć na nią jako na odrębną powieść - nie można jej nic zarzucić!
Pytanie jakie się rodzi brzmi następująco: jeżeli pomiędzy pierwszymi dwoma, a dwoma kolejnymi tomami jest tak ogromny przeskok, co będzie działo się później? Czy ktoś już pisał do administratora portalu o indywidualną skalę ocen dla Jo Nesbo?
Przyznajcie - nie jest to głupi pomysł ;)

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
537 310 32648
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (213)

Ulubieni autorzy (17)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (20)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd