Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Tarantula

Tłumaczenie: Tadeusz Markowski
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,29 (1382 ocen i 219 opinii) Zobacz oceny
10
91
9
160
8
370
7
403
6
244
5
68
4
23
3
12
2
6
1
5
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mygale
data wydania
ISBN
9788376489056
liczba stron
144
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Kim jest piękna Ewa, z którą wzięty chirurg plastyczny, Richard Lafargue, pokazuje się na przyjęciach? Dlaczego Ewa czasem tak subtelnie się uśmiecha, a on wtedy z trudem ukrywa wściekłość i ból? Czemu są razem, skoro jest między nimi tyle wrogości? Jaka tajemnica mogła połączyć ze sobą tych dwoje? Dlaczego piękny tekst piosenki "The Man I Love" stał się dla nich sposobem na wyrażanie...

Kim jest piękna Ewa, z którą wzięty chirurg plastyczny, Richard Lafargue, pokazuje się na przyjęciach? Dlaczego Ewa czasem tak subtelnie się uśmiecha, a on wtedy z trudem ukrywa wściekłość i ból? Czemu są razem, skoro jest między nimi tyle wrogości? Jaka tajemnica mogła połączyć ze sobą tych dwoje? Dlaczego piękny tekst piosenki "The Man I Love" stał się dla nich sposobem na wyrażanie nienawiści w najczystszej postaci? To książka, w której rozpacz przenika się z perwersją. To historia kata i jego ofiary. Tylko dla dorosłych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Tarantula-p-30816-1-30-.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 930
Paskuda | 2013-09-28

[opinia ukazała się także na moim blogu: http://paskudnerecenzje.blogspot.com/ ]

O "Tarantuli" francuskiego pisarza Thierry'ego Jonqueta zrobiło się głośno w 2011 roku, kiedy do kin wszedł słynny film Pedro Almodóvara, zatytułowany "Skóra, w której żyję". Film, w pewnych kręgach uważany za ukoronowanie twórczości wybitnego reżysera, zatrząsł w posadach światem kinomaniaków. Nie tylko dlatego, że był bardzo dobry, nie tylko dlatego, że był szokujący ani dlatego, że podeptał pewne stereotypy. Było to zdecydowanie coś innego, niejednoznacznego i niepokojącego. Przeważył jednak fakt, że Almodóvar, po raz pierwszy w swojej karierze, sięgnął po pierwowzór literacki, a była nim właśnie "Tarantula".

Co może łączyć chirurga plastycznego, jego psychicznie chorą córkę, piękną niewolnicę, ukrywającego się gdzieś w opuszczonej wiosce zdemoralizowanego bandytę, piosenkę "The Man I Love", oraz dziwaczną opowieść o porwaniu i przetrzymywaniu młodego mężczyzny? Odpowiedzi na te pytania znajdziemy w tej powieści, balansującej na granicy thrillera i czarnego kryminału.

Richard Lafargue jest wziętym chirurgiem plastycznym, poruszającym się w najwyższych sferach. Przez swoje otoczenie postrzegany jest jako człowiek głęboko nieszczęśliwy, ponieważ w przeciągu kilku lat spadły na niego ogromne nieszczęścia. Najpierw śmierć jego żony, potem szaleństwo ukochanej córki, bez rokowań na jakąkolwiek poprawę. Od jakiegoś czasu u jego boku zaczyna pojawiać się piękna i tajemnicza Ewa. Kobieta, która swoim blaskiem onieśmiela wszystkich mężczyzn i doprowadza do szału ich żony. Nikt nie zna pochodzenia tej dziewczyny, a para nabiera wody w usta. Czasem widać między nimi bardzo silne emocje i trudno jest stwierdzić, czy więcej jest w nich miłości, czy nienawiści. W zaciszu swojej willi Lafargue zamyka Ewę na klucz w pokoju, na zmianę okazując jej szacunek, troskę, pogardę i nienawiść. Nie wygląda to związek partnerski, nawet toksyczny, a przypomina nieco niewolę seksualną, z tym, że z bardzo dziwacznymi zasadami, bo kiedy córka Richarda ma zaostrzenie psychotycznych stanów - Lafargue zmusza Ewę do prostytucji.

W tym samym czasie na przedmieściach Paryża, w opuszczonej wsi, poszukiwany Interpolem bandyta Alex ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Od 4 lat umyka stróżom prawa i z gasnącą już nadzieją czeka na powrót swojego przyjaciela, Vincenta, który zaginął dawno temu. Co jakiś czas gazety przypominają światu o poszukiwanym,a ten jedyną szansę na dalsze życie widzi w zmianie wyglądu.

Obydwa wątki są przerywane przez historię mężczyzny porwanego nocą przez sadystycznego człowieka, zwanego Tarantulą. Człowiek ten stosuje wszystkie możliwe środki, by osaczyć i zdezorientować swoją ofiarę, począwszy od skrajnego maltretowania, bo rozpieszczanie graniczące z uwielbieniem. O co tak naprawdę chodzi w tej książce?

"Tarantula" nie jest typową powieścią detektywistyczną, ani typowym thrillerem. Znajdziemy w niej elementy zarówno jednego, jak i drugiego, choć w nieszablonowym i nietypowym połączeniu. Nikt tutaj nie dochodzi do prawdy. W "Tarantuli" prawda odkrywa się sama, napędzana przypadkiem oraz zimnym okrucieństwem. Bohaterowie stają w sytuacji, w której nikt nie jest w stanie im pomóc. To coś więcej, niż powieść z zagadką. To opowieść o nienawiści, zemście, pokucie i winie. Historia ofiary i jej kata. Historia przypadku, perwersji i rozpaczy. Pokazuje, jak daleko posunąć może się zrozpaczony człowiek, którego napędza tylko chęć wymierzenia sprawiedliwości i jak mocno granicę tej sprawiedliwości może on przekroczyć. Punkt widzenia, moralność i poczucie własnej godności bohaterów wraz z każdą stroną zaburza się i zmienia. Jonquet to samo robi z czytelnikiem. Na początku żałujemy Ewy, patrząc na jej upokorzenie, którego nawet nie jesteśmy w stanie pojąć, czujemy ogromną niechęć do Lafargue'a. Wraz z ostatnią stroną książki zaczynamy rozumieć wszystko, co napędzało każdego z głównych bohaterów i nagle okazało się, że nic w tej książce nie jest czarne ani białe. Ostatnia strona odwraca naszą skalę sympatii i antypatii do każdego z bohaterów o 180 stopni.

Jest to niedługa książka, bo zaledwie 140-stonicowa. Czyta się szybko i praktycznie "na raz". Język jest przystępny, fabuła toczy się błyskawicznie. Jedyne, co było trochę denerwujące to to, że historia porwanego mężczyzny i Tarantuli jest pisana w drugiej osobie, co jest bardzo upierdliwym zabiegiem.

Tarantula jest dobrą książką. Rzekłabym nawet - bardzo dobrą. Obejrzenie filmu nie psuje wcale fabuły (czego się obawiałam), bo oba dzieła różnią się od siebie znacznie. Polecam każdemu, kto myśli, że świat jest czarno-biały.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Szatańskie wersety

nie skończyłam, ale sięgnę jeszcze raz, choć to nie ta kultura i nie te problemy, ale styl intrygujący i obserwacje rzeczywistości ciekawy styl i języ...

zgłoś błąd zgłoś błąd