Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Świetnie zrealizowana fikcja naukowa, która bierze najlepsze elementy "Marsjanina" i przenosi je w zupełnie nowy wymiar, dając nam Robinsona Crusoe w innym układzie słonecznym.

Podzielenie narracji na dwie linie czasowe jest nie tylko zabiegiem czysto technicznym, mającym na celu rozbić fabułę i dostarczyć odpowiednich cliffhangerów, ale również jest bardzo sensownie uwarunkowane fabularnie – co niesamowicie cieszy i dokłada dodatkowego elementu zaskoczenia do i tak niezwykle wciągającej historii.

PS. To chyba pierwsza powieść sci-fi, podczas lektury której autentycznie się wzruszyłem. Szacunek.

Świetnie zrealizowana fikcja naukowa, która bierze najlepsze elementy "Marsjanina" i przenosi je w zupełnie nowy wymiar, dając nam Robinsona Crusoe w innym układzie słonecznym.

Podzielenie narracji na dwie linie czasowe jest nie tylko zabiegiem czysto technicznym, mającym na celu rozbić fabułę i dostarczyć odpowiednich cliffhangerów, ale również jest bardzo sensownie...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach:

Ciekawy koncept wyjściowy, niestety cała intryga jest banalna w swoim przebiegu aż do mizernego finału.

Ciekawy koncept wyjściowy, niestety cała intryga jest banalna w swoim przebiegu aż do mizernego finału.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Wybitny retelling greckiego mitu o Achillesie, przez który płynie się jakoby słuchając najlepszej pieśni chwalebnej (szczególnie w wersji audio).
Marzy mi się więcej takich powieści, które na nowo budują legendarnych herosów w oczach współczesnego czytelnika.

Wybitny retelling greckiego mitu o Achillesie, przez który płynie się jakoby słuchając najlepszej pieśni chwalebnej (szczególnie w wersji audio).
Marzy mi się więcej takich powieści, które na nowo budują legendarnych herosów w oczach współczesnego czytelnika.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Kolejna przeciętna książka z fabryki sensacji Rollinsa, w której łączą się naukowe terminy, hollywoodzkie wybuchy i fantastyczne teorie spiskowe. Wszystkie elementy układanki są oczywiste od pierwszego rozdziału, a struktura całości jest identyczna jak w większości książek autora, niemal czuć tutaj odhaczanie kolejnych pozycji z listy must-have: "tajemniczy wstęp, prezentacja inteligentnych lecz poczciwych herosów, akcja na złamanie karku, szokująca zdrada, odsłonienie kart tajemnicy/spisku".

Do przeczytania i zapomnienia.

Kolejna przeciętna książka z fabryki sensacji Rollinsa, w której łączą się naukowe terminy, hollywoodzkie wybuchy i fantastyczne teorie spiskowe. Wszystkie elementy układanki są oczywiste od pierwszego rozdziału, a struktura całości jest identyczna jak w większości książek autora, niemal czuć tutaj odhaczanie kolejnych pozycji z listy must-have: "tajemniczy wstęp,...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dobrze skonstruowana historia z pokićkaną intrygą, osadzona w quasi-historycznej otoczce w klimacie powieści nowej przygody.

Dobrze skonstruowana historia z pokićkaną intrygą, osadzona w quasi-historycznej otoczce w klimacie powieści nowej przygody.

Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Połączenie kryminału z lekcją botaniki i biologii, wyłożonej ustami poczciwego profesora o mentalności pokroju Billa Brysona. Audiobook wchłonięty w trzy wieczory.

Połączenie kryminału z lekcją botaniki i biologii, wyłożonej ustami poczciwego profesora o mentalności pokroju Billa Brysona. Audiobook wchłonięty w trzy wieczory.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Żadnego bohatera tylko sami złoczyńcy - w historiach o ludziach z supermocami nie zdarza się to często. A do tego złoczyńcy ci są napisami świetnie i przyciągają jak magnes. Miła odmiana w gatunku pomimo kliszowych wydarzeń i drętwych dialogów.

Żadnego bohatera tylko sami złoczyńcy - w historiach o ludziach z supermocami nie zdarza się to często. A do tego złoczyńcy ci są napisami świetnie i przyciągają jak magnes. Miła odmiana w gatunku pomimo kliszowych wydarzeń i drętwych dialogów.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Świetne kompendium wiedzy, zbierające najważniejsze wyniki badań Zacharia Sitchina na temat początków ludzkości zapisanych w sumeryjskich tekstach. Intrygujące fakty i mnóstwo źródeł, które zachęcają do dalszej eksploracji.

Świetne kompendium wiedzy, zbierające najważniejsze wyniki badań Zacharia Sitchina na temat początków ludzkości zapisanych w sumeryjskich tekstach. Intrygujące fakty i mnóstwo źródeł, które zachęcają do dalszej eksploracji.

Pokaż mimo to


Na półkach:

Mistrzowsko napisana i fantastycznie przełożona, słodko-gorzka, nowojorsko-żydowska epopeja o dwóch takich, którzy postanowili powalczyć z Nazistami na łamach komiksów.

Wybitny talent pisarski Chabona miesza fikcję literacką z wydarzeniami historycznymi, wrzucając w trudy przełomu lat 30. i 40. XX wieku historię efektownej kariery komiksotwórczej duetu młodych Żydów, chcących ziścić swój amerykański sen i wybudzić Amerykę z obojętności względem terroru III Rzeszy.

"Niesamowite przygody..." to także mocny obraz ówczesnych problemów społecznych - nierówności klasowych, dyskryminacji zw na rasę i orientację seksualną – przedstawiony oczami bohaterów, którzy nie do końca rozumieją, z czym podejmują walkę, ale którym kibicuje się wszystkimi siłami. Obraz przejmujący, dający do myślenia, a zarazem samoświadomy upływu czasu i momentami piekielnie zabawny.

Wybitne dzieło o świetnej strukturze i bajecznym języku, które pochłania się z autentyczną fascynacją.

Mistrzowsko napisana i fantastycznie przełożona, słodko-gorzka, nowojorsko-żydowska epopeja o dwóch takich, którzy postanowili powalczyć z Nazistami na łamach komiksów.

Wybitny talent pisarski Chabona miesza fikcję literacką z wydarzeniami historycznymi, wrzucając w trudy przełomu lat 30. i 40. XX wieku historię efektownej kariery komiksotwórczej duetu młodych Żydów,...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Świetna kontynuacja czarodziejskiego świata w krzywym zwierciadle z (wreszcie) sensownymi bohaterami LGBT.

Pomysł na serię o Simonie Snowie wydawał się z karkołomny pod wieloma względami – fantazja na temat Potterowej sagi, którą popkultura przemieliła na tysiące różnych sposobów; dziwaczny wątek gejowski, niespotykany w fantastyce; plus piękny wampir rodem ze Zmierzchu. Brzmi koszmarnie, a wyszło fenomenalnie.

To wszystko dzięki lekkiemu stylowi pisarki (w "Nie poddawaj się" nieco drętwo przełożonego), która manewruje tropami lingwistyczno-kulturowymi, prezentując fabułę nielinearnie oczami wielu postaci, oraz dowożeniu pomysłów rodem z najbardziej odjechanych fanfików, które to czytelnicza fanbaza przyjmuje z fanfarami i wypiekami na twarzach.

Druga część jest po części historią o każdej z przedstawionych postaci, bo narracji z punktu widzenia Simona jest tu zdecydowanie mniej niż w pierwszej części. Co więcej, rolę najgłówniejszego bohatera przejmuje Baz, który dzięki podróży do Stanów poznaje szerzej swoje wampiryczne jestestwo i to właśnie wokół tej tematyki kręci się główny wątek fabularny.

Przeskakujemy zatem z typowej jednolokacyjnej obyczajówki z "jedynki" na pełnoprawną powieść drogi, w której lokacje zmieniają się bez przerwy, a nowo napotkane postacie wystawiają na próbę relację miedzy magicznym Trio. Co prawda wydaje mi się, że Wielka Trójca nieco cofa się w tej części rozwoju, co bardzo widać na przykładzie staroszkolnej relacji Simon-Baz, ale zobaczyć ich poza murami szkoły było z pewnością wielce odświeżające.

Niestety, w końcowych rozdziałach tempo spada kompletnie, a finał jest bardzo rozczarowujący, gdyż czytelnik spodziewał się o wiele bardziej zagmatwanej intrygi (patrząc na to, co autorka zaserwowała na końcu "Nie poddawaj się").

Epilog (tu będący zarazem Prologiem Części Trzeciej) zwiastuje kolejne rozbudowanie świata, które może wyjść magii serii tylko na dobre, gdyż Simon i Baz najlepiej działają we flegmatycznym brytyjskim sosie. Aż żal, że polskie wydawnictwo nie pokusiło się o publikowanie Snowa z okładkami bazującymi na fantastycznych ilustracjach Kevina Wada. Klimat się z nich aż wylewa.

Świetna kontynuacja czarodziejskiego świata w krzywym zwierciadle z (wreszcie) sensownymi bohaterami LGBT.

Pomysł na serię o Simonie Snowie wydawał się z karkołomny pod wieloma względami – fantazja na temat Potterowej sagi, którą popkultura przemieliła na tysiące różnych sposobów; dziwaczny wątek gejowski, niespotykany w fantastyce; plus piękny wampir rodem ze Zmierzchu....

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki Bambi Mons Kallentoft, Markus Lutteman
Ocena 7,3
Bambi Mons Kallentoft, Ma...

Na półkach: ,

Trzecia część przygód przystojnego śledczego tym razem jest o wiele mniej brutalna i zdecydowanie bardziej osobista.

Seria o Zacku Herrym jest jedną z najświeższych i najbardziej "na czasie" jeśli chodzi o kryminał skandynawski. Bohaterowie otaczający protagonistę, zarówno jego koledzy ze specjalnego wydziału policyjnego, jak i związane z nim emocjonalnie kobiety, są jednymi z najbardziej wyrazistych, z jakimi przyjedzie nam obcować w tym gatunku fikcji literackiej.

Dotychczasowe sprawy prowadzone przez Zacka i jego zespół były bardzo emocjonujące z uwagi na presję czasu i bardzo zawiłe zależności między potencjonalnymi zbrodniarzami. Czuć było stawkę i faktyczne zagrożenie. W "Bambi" problem ze śmiercionośnym narkotykiem jest jednak nakreślony dość miałko, a kolejne etapy w śledztwie zupełnie się ze sobą nie splatają, sprawiając, że jedynym łącznikiem fabularnym dla czytelnika jest dodatkowa postać "zza kurtyny", którą dane jest nam podejrzeć w jednym z rozdziałów. Przez to wiemy od razu, że do tej postaci intryga będzie zmierzać, więc wszystkie twisty fabularne są z góry do przewidzenia, co równa się słabym napięciem.

A te siada jeszcze bardziej w związku z przeskokiem czasowym, w którym całe śledztwo jakby zamraża się w niebycie, czekając na powrót głównego bohatera. Zupełnie obdziera to z autentyczności, gdyż praca wydziału policji nie jest przecież zależna od tylko jednej osoby (bądź co bądź mało doświadczonej, pomimo kilku "sławetnych" akcji).

To przedostania część tego cyklu, którą Kallentoft napisał z Luttemanem, i czuć to bardzo poprzez drogę, jaką obiera narracja wobec życia osobistego Zacka Herry'ego. Jednym może się to podobać, innym wręcz przeciwnie, szczególnie patrząc na to, w jaki sposób rodzina głównego bohatera była kreowana w pierwszych tomach. Dodano tutaj wątek, który zupełnie nie pasuje mi do charakteru postaci, a zafiksowanie na wydarzeniu sprzed lat podmieniono na fiksację na wydarzeniu z teraźniejszości. Ciekawy twist, ale obawiam się, że może być bardzo słabo rozwiązany.

Trzecia część przygód przystojnego śledczego tym razem jest o wiele mniej brutalna i zdecydowanie bardziej osobista.

Seria o Zacku Herrym jest jedną z najświeższych i najbardziej "na czasie" jeśli chodzi o kryminał skandynawski. Bohaterowie otaczający protagonistę, zarówno jego koledzy ze specjalnego wydziału policyjnego, jak i związane z nim emocjonalnie kobiety, są...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ciekawy koncept na samym początku, jednak rozwiązania fabularne (złapali go, uciekł, znowu złapali, znowu uciekł) zupełnie mnie nie satysfakcjonowały. Nawiązania do religii również mocno bez sensu.

Ciekawy koncept na samym początku, jednak rozwiązania fabularne (złapali go, uciekł, znowu złapali, znowu uciekł) zupełnie mnie nie satysfakcjonowały. Nawiązania do religii również mocno bez sensu.

Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Powieść o bardzo intrygującej formie sfabularyzowanego wywiadu-rzeki. Wciąga, niepokoi i lepiej nie czytać jej po zmroku.

Jozef Karika staje się pośrednikiem pomiędzy czytelnikiem a źródłem spisanej historii. Jest nim eks bloger, ówcześnie świeżo upieczony absolwent studiów wyższych, który w cyklu spotkań przy kawie relacjonuje Karice niewiarygodne przeżycie, jakiego przyszło mu doświadczyć w słowackim paśmie górskim oraz jakie to wydarzenia doprowadziły go w tamto miejsce. Szybko orientujemy się, że nie będzie to historia z gatunku tych, o których szybko zapomnimy. Bez wątpienia zagadka zaginięć w Trybeczy może równać się z osławionym złą sławą Trójkątem Bermudzkim czy mrożącą krew w żyłach tragedią na przełęczy Diatłowa. W tych miejscach dzieją się rzeczy, których nie sposób wyjaśnić – chociaż nie wiem, czy jesteśmy gotowi na prawdę.

Świetnie stopniowane napięcie dzięki narracji pierwszoosobowej pozaautorskiej. Strumień świadomości, który został sfabularyzowany i wzbogacony o książkową strukturę dialogów. Zachowany został przy tym retrospektywny sposób przytaczana zdarzeń z przeszłości, przetykany wtrąceniami opowiadającego i jego samokrytycyzmu względem wypowiadanych słów.

Choć wielokrotnie zaznacza się, iż nie będziemy mieli do czynienia z opowieścią rodem z Blair Witch Project czy Paranormal Activity, to nad kolejnymi stronami unosi się niezaprzeczalny duch tychże wytworów kultury, a w kulminacyjnych momentach historii atmosferę można ciachać nożem.

Zawsze pociągają mnie książki, które w jakiś sposób starają się oprzeć opowiadaną historię, jakkolwiek dziwaczna by ona nie była, na faktach autentycznych i realnych dokumentach z odnośnikami w przypisach, a "Szczelina" robi to więcej niż świetnie – Jozef Karika jest pisarzem, którego poczynania warto obserwować.

Powieść o bardzo intrygującej formie sfabularyzowanego wywiadu-rzeki. Wciąga, niepokoi i lepiej nie czytać jej po zmroku.

Jozef Karika staje się pośrednikiem pomiędzy czytelnikiem a źródłem spisanej historii. Jest nim eks bloger, ówcześnie świeżo upieczony absolwent studiów wyższych, który w cyklu spotkań przy kawie relacjonuje Karice niewiarygodne przeżycie, jakiego...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Średnio wciągająca historia o mistycznym Graalu, przedstawiona jako poszukiwania artystycznego uniesienia.

Fabuła rozpoczyna się intrygująco, przedstawiając głównego antagonistę jako młodego irlandzkiego wykładowcę, który zaraz po obronie dzieła doktorskiego z dziedziny literatury postanawia zamknąć się w bezpiecznych ścianach uniwersytetu. Nieco na siłę wyciąga go z nich jego matka, oferując wycieczkę do Hiszpanii w poszukiwaniu rodzinnych korzeni oraz unikalnej księgi, która ubogaciłaby uniwersyteckie zbiory.

Wszystko to okazuje się tylko przykrywką pod prawdziwy powód wyprawy Davida, którego natychmiast werbuje stara przyjaciółka rodziny, ekscentryczna pisarka i medium. Dołączając do grupy poszukiwaczy zaginionej relikwii, David stara się odszyfrować specyficzną więź ze swoim dziadkiem oraz zweryfikować pisarski mit o otwieraniu się "niewidzialnego płomienia", dającego dostęp do strefy pozazmysłowej.

Na pierwszy rzut oka wszystko prezentuje się ciekawie, jednak pierwsza połowa powieści jest nużąca do bólu, wypełniona symboliczną gadaniną o źródłach twórczości na przestrzeni wieków oraz powinnością artysty względem społeczeństwa i wyższego bytu. Prowadzi to do niczego, a aluzje na temat Graala oraz specjalnych umiejętności antagonisty są tak delikatne, jak dostanie obuchem po twarzy.

Bez wątpienia największym atutem powieści jest osadzenie akcji na ulicach Madrytu oraz Barcelony, z ciekawymi adnotacjami na temat realnych miejsc oraz ich poplątanej historii. Działa to na wyobraźnię i sprawia, że natychmiast chce się rezerwować lot, by zobaczyć to wszystko na własne oczy, mając w głowie nowo poznane fakty. Poza tymi dwoma miastami trafimy także do ukrytych w Pirenejach miasteczek i wsi, które na murach średniowiecznych kościołów ukazują historię Graala w Europie. Ogromny plus za te elementy, dzięki którym jest czym zapełnić listę miejsc do odwiedzenia.

Najgorszym pomysłem okazuje się jednak rozdzielenie grupy poszukiwaczy na trzy pary, które mają relacjonować swoje odkrycia w formie "pojedynków na teksty" (sic!). Pomysł nader idiotyczny, który z zamierzaniu miał urozmaicić, a skutecznie odrealnił całą narrację. O wiele lepiej wyszłoby, gdyby to główny bohater musiał zahaczyć o wszystkie wskazane miejsca, co dodałoby tempa i podniosło stawkę. Szczególnie, że część postaci z grupy poszukiwawczej jest zupełnie niepotrzebna do rozwoju fabuły, a ich los #nikogo.

Ostateczne rozstrzygniecie również jest bardzo niesatysfakcjonujące, gdyż po kluczeniu wśród wskazówek dotyczących Graala jako rzeczywistego przedmiotu, następuje zwrot o 180 stopni i Graal rozpatrywany jest już tylko w kategorii ponadnaturalnej siły sprawczej. Autor dodatkowo zagłębią się w biblijną walkę dobra ze złem, która przeniesiona na dzisiejsze czasy z próbą jej racjonalizacji wywoływała we mnie tylko solidne przewracanie oczami. Na domiar złego, wiele wątków zostaje pozostawionych bez wytłumaczenia, co jasno wskazuje, że na jednej powieści się nie skończy. Ja jednak nie jestem ich ciekawy.

Średnio wciągająca historia o mistycznym Graalu, przedstawiona jako poszukiwania artystycznego uniesienia.

Fabuła rozpoczyna się intrygująco, przedstawiając głównego antagonistę jako młodego irlandzkiego wykładowcę, który zaraz po obronie dzieła doktorskiego z dziedziny literatury postanawia zamknąć się w bezpiecznych ścianach uniwersytetu. Nieco na siłę wyciąga go z nich...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: , ,

Krótki obraz polskiej rodziny widzianej od miłych początków w okresie transformacji ustrojowej po nieunikniony rozpad w czasach teraźniejszych.

Takie historie są nieobce większości z nas, choć bez wątpienia ukazany obraz rodziny nowobogackich odbiera całości nieco realizmu (bądź co bądź, kto na wspólnych zakupach w markecie z rodzicami w latach dwutysięcznych wydawał kilka tysięcy za jednym zamachem?) i sprawia, że całość odbiera się coraz bardziej jak bajkę. Real na dropsach, jak z prozy Szczygielskiego.

Ogromny plus za przypowieści babci Jadzi i minus za rozdział z punktu widzenia ojca, który nieco mnie wymęczył. Na koniec, jak na złość, dostajemy raczej mało satysfakcjonujący finał, jakby autorowi czas się kończył.
Ale może taki miał być, jak te porwane VHS-y.

Krótki obraz polskiej rodziny widzianej od miłych początków w okresie transformacji ustrojowej po nieunikniony rozpad w czasach teraźniejszych.

Takie historie są nieobce większości z nas, choć bez wątpienia ukazany obraz rodziny nowobogackich odbiera całości nieco realizmu (bądź co bądź, kto na wspólnych zakupach w markecie z rodzicami w latach dwutysięcznych wydawał kilka...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dziwna to powieść. Dziwna.

Bez wątpienia świat przedstawiony wydaje się bardzo prawdopodobny, a przypuszczenia autora z 2013 roku są wielce zgodne z aktualnym stanem wiedzy o systemie gwiezdnym wziętym na tapet. Wszak jednak wiele technikaliów zostało potraktowanych tu po macoszemu, rzucając czytelnikowi quasi-naukowe rozwiązania, które robią z tego science-fiction kosmiczna operę mydlaną.

Największym problemem jest bardzo poszatkowana linia czasowa na przestrzeni niemalże stu lat. Dlatego, gdy po dość zwięzłym początku zaczynają się przeskoki w czasie i po wielu lokalizacjach, ma się wrażenie obcowania z czymś niekompletnym, jakbyśmy oglądali po dwa odcinki z każdego sezonu serialu liczącego z 10 serii. Właśnie bardzo "serialowo" jest skonstruowana tutaj narracja, istnych cliffhangerów jest tu od groma, a przed oczami nie raz może stanąć czarna plansza z napisem "ciąg dalszy nastąpi" i niepokojącą muzyką.

Historia o pozostawionych na Proximie c nie bardzo wie, czym chce być. Zaczyna się jak "Strażnicy Galaktyki", przechodzi w eksplorację rodem z początków "Obcego" (ze wszystkimi jego głupotami), poprzez nudne do bólu raporty naukowe i jakby-podróżnicze opowieści o pierwszych europejskich kolonistach Ameryki, skończywszy na kosmicznych akcjach rodem z "Zagubionych" w miksie ze "Star Trekiem". Trochę tego za dużo. W tym wszystkim nie pomaga także zerowy styl autora, przypominający bardziej literaturę faktu z podróży po mongolskich stepach niżli barwną książkę fantastyczno-naukową.

Postaci już tu masa, a większość z nich ma czysto narzędziowy charakter. Chociaż w głównej mierze oś narracji skupiona jest wokół wyklętego kolesia z Marsa i zapalczywej pani naukowiec, to ich postacie są do bólu schematyczne i w żaden sposób nie zjednują sobie czytelnika. Dlatego ich przygody śledzimy trochę zza grubej szyby, oziębli na ich pasek zdrowia i czyhające zagrożenia.

Oczywiście w tego typu powieści nie mogło zabraknąć elementu sztucznej inteligencji, która już sztuczna nie jest i żyje własnym życiem. Mamy tu jej dwa ucieleśnione rodzaje. Ten pierwszy, w wersji żeńskiej, przedstawiony jest jako szybujące w kosmosie skupisko światłych myśli o istocie istnienia, którego rola fabularna jest marginalna, ale przez połowę opowieści pojawia się stale i sugerowane jest, że odegra ważną rolę w finale – niedoczekanie. Drugi rodzaj, w wersji męskiej to inkarnacja mądralińskiego profesora-lalusia, który jest chodzącą wikipedią oraz stanowi deus ex machinę, wywabiającą ludzi z opresji. Meh.

Pomimo tych kwaśnych komentarzy, gdy już się przebrnie przez etap pierwszego osadnictwa na Proximie c (około połowy objętości powieści), fabuła potrafi wciągnąć i kolejne krótkie rozdziały pochłania się z satysfakcją do późnych godzin nocnych, aby potem śnić o podobnych kosmicznych przygodach.

Dla wytrwałych zjadaczy wszelakich kosmicznych ekspedycji jak najbardziej pozycja nie do przegapienia.

Dziwna to powieść. Dziwna.

Bez wątpienia świat przedstawiony wydaje się bardzo prawdopodobny, a przypuszczenia autora z 2013 roku są wielce zgodne z aktualnym stanem wiedzy o systemie gwiezdnym wziętym na tapet. Wszak jednak wiele technikaliów zostało potraktowanych tu po macoszemu, rzucając czytelnikowi quasi-naukowe rozwiązania, które robią z tego science-fiction...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Klasyka gatunku wreszcie po polsku.

Szkoda tylko, że wszystkie jej tropy zostały przemielone przez popkulturę tysiące razy i teraz to, co kiedyś było świeże i intrygujące dziś jest schematyczne do bólu i na siłę przeciągnięte.

Autor od samego początku wrzuca nas na głęboką wodę prezentując piątkę młodocianych protagonistów, którzy nie cierpią swojej szkoły i z utęsknieniem wyczekują na ostatni dzwonek mijającego roku szkolnego. Choć lato zapowiada się upalnie i błogo, to w miasteczku budzi się tajemnicza siła, której świadomi są jedynie nasi chłoptasie i kilka innych osób, wciągniętych w wir wydarzeń.

Trudno oceniać pomysły i wykreowany świat Dana Simonsa, skoro z jego książek czerpało Hollywood i rzesze innych powieściopisarzy na przestrzeni pół wieku. Gdybym czytał to jako nastolatek w latach 80/90. to bez wątpienia piałbym z zachwytu. Charaktery dzieciaków są świetnie zarysowane, każdy z chłopaków czymś się wyróżnia i nie ma tutaj kategoryzacji "aha, ten gruby" "ten piegowaty", bo każdemu poświęcono odpowiedni czas antenowy dla uwiarygodnienia jego motywacji i działań. Nieznane zło i jego pomagierzy nadal wywołują na karku ciary, mimo że takie typki łykamy obecnie w pierwszym lepszym czytadle.

Bez wątpienia fabuła nie zestarzała się i nie trąci myszką, choć bez wątpienia pierwsza część powieści jest zbyt rozciągnięta, a opisy pieszych/rowerowych podróży chłopców do miasteczka/lasu/na farmę dłużą się niemiłosiernie, to rozumiem, że swego czasu takie stopniowanie napięcia zaostrzało apetyt, a teraz, u współczesnego czytelnika może wywoływać to tylko tupanie nóżką, bo chce on konkretnego mięcha.

Trochę mało jest tutaj mitologii zła, które nawiedziło miasteczko, a jego odkrywanie jest ucięte przez pozbycie się jedynego "detektywa" wśród protagonistów, co przyjąłem z niemałym rozczarowaniem. Ale – skoro to lektura dla nastolatków – rozumiem, że nie ma sensu przynudzać historią cofając się do średniowiecza. W swoim gatunku jest to też uzasadnione, a i całość narracyjna broni się w dobrze, odpowiadając na najważniejsze pytania jeszcze wiele rozdziałów przed finalnym starciem.

Polecam każdemu miłośnikowi "To" i "Stranger Things", bo małe amerykańskie miasteczka pośrodku niczego zawsze działają na wyobraźnię, a paczka przyjaciół walcząca z paranormalnymi istotami jest do zjedzenia.

Klasyka gatunku wreszcie po polsku.

Szkoda tylko, że wszystkie jej tropy zostały przemielone przez popkulturę tysiące razy i teraz to, co kiedyś było świeże i intrygujące dziś jest schematyczne do bólu i na siłę przeciągnięte.

Autor od samego początku wrzuca nas na głęboką wodę prezentując piątkę młodocianych protagonistów, którzy nie cierpią swojej szkoły i z...

więcej Pokaż mimo to

Okładka książki Fantastycznie nieobliczalni Jakub Ćwiek, Karolina Fedyk, Piotr Górski, Aneta Jadowska, Maria Krasowska, Jacek Łukawski, Jakub Małecki, Marta Malinowska, Tomasz Marchewka, Aleksandra Radlak, Magdalena Świerczek-Gryboś
Ocena 5,6
Fantastycznie ... Jakub Ćwiek, Karoli...

Na półkach: ,

Tylko jedno opowiadanie "Utracone światy..." trzyma poziom, od lektury reszty bolą zęby. Infantylizm i okropny język (szczególnie w przypadku autorek), sprawiają, że ma się wrażenie obcowania z tekstami napisanymi na zaliczenie semestru w liceum. Chyba, że sami jesteście jeszcze w szkole, to pozycja dla was.

Tylko jedno opowiadanie "Utracone światy..." trzyma poziom, od lektury reszty bolą zęby. Infantylizm i okropny język (szczególnie w przypadku autorek), sprawiają, że ma się wrażenie obcowania z tekstami napisanymi na zaliczenie semestru w liceum. Chyba, że sami jesteście jeszcze w szkole, to pozycja dla was.

Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dziwna to powieść. Zapowiedź wydawnicza sugeruje miszmasz "Egzorcysty" z "Aniołami i Demonami", gdzie głównym złym jest przebiegły demon, chcący owładnąć umysł głównego bohatera. W rzeczywistości dostajemy dramat obyczajowy z podłamanym psychicznie nudnym profesorkiem, który objeżdża Stany Zjednoczone w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co stało się z jego córką.

Wstęp i kilka pierwszych rozdziałów bardzo przypominają "Inferno" Dana Browna – z niepokojącymi wizjami i nakreśleniem akademickiego światka racjonalności – podkręcone na maksa przy tymczasowym przeniesieniu miejsca akcji do Wenecji. Jednak protagonista nie ma w sobie krzty zapalczywości profesora Langdona, a jego znajomość dzieła literackiego, które jest busolą osi fabularnej, wydaje się bardzo powierzchowne i fragmentaryczne, bowiem przez całą historię przewijają się dwa/trzy krótkie fragmenty "Raju utraconego" – i tyle. Żadnej głębszej analizy, żadnych wycieczek w sekrety dziejów.

Gdy główny punkt zwrotny historii zawiązuje się na dosłownie dwóch stronach (który też jest aż nazbyt oczywisty), akcja ponownie wraca do USA i tutaj wydźwięk powieści zmienia się drastycznie. Ciężka atmosfera znika zupełnie, a poczynania głównego bohatera zaczynają przypominać bardziej powieść drogi z wątkiem detektywistycznym. W kolejnych rozdziałach bowiem odwiedzimy więcej barów szybkiej obsługi z połowy Stanów niż będzie nam dane się przerazić. Tak naprawdę, oprócz konfrontacji z demonem w Wenecji (z samego początku), w całej powieści nie będzie drugiego momentu, podczas lektury którego poczujecie się nieswojo. Jak na książkę biorącą na warsztat mistycyzm i demonologię to bardzo słabo.

Problemem jest również główny bohater, który nuży swoimi wywodami językiem mało wykształconego człowieka, powtarzającego co i rusz te same frazesy. Jego przywołania "Raju utraconego" nie mają żadnego sensu i nie są w żaden sposób wytłumaczone, zatem "Raj" można by zamienić jakimkolwiek innym dziełem, a fabuła niewiele by się zmieniła – poza imieniem głównego złola, którego tożsamość i tak #nikogo.

Mogę tylko zaznaczyć, że zakończenie jest zupełnie niesatysfakcjonujące, wręcz otwarte do interpretacji. Ale zwyczajnie nie chce się go interpretować, bo brak w nim głębi i intrygującej cząstki "wow".

Styl autora jest bardzo lekki, a monologi czy dialogi mają nawet elementy komediowe – co chyba nie bardzo pasuje do obranego tematu i charakterologii postaci, ale mnie faktycznie bawiły w odpowiednich momentach (czy w tym przypadku można zaliczyć to na plus?). Bardzo duży zarzut do polskiego tłumaczenia, w którym pełno jest powtórzeń tych samych słów i wyrażeń w następujących po sobie zdaniach (co naprawdę bardzo razi) i błędów rzeczowych (żeby wymienić tylko, iż nie ma "butów firmy Oxford", gdyż istnieją oksfordki)

Dla wielbicieli powieści drogi bardzo dobra pozycja, bo bohater przechodzi w jej trakcie przemianę. Dla wielbicieli amerykańskich smaczków popkulturowych to również źródło, z którego wiele można dowiedzieć się o upodobaniach kulinarnych podróżujących autostradami. Ale na pewno nie jest to książka, która cokolwiek wnosi do tematyki thrillerów, a jej kliszowe zagrania fabularne i brak sensownego zakończenia sprawiają, że można sobie "Demonologa" darować.

Dziwna to powieść. Zapowiedź wydawnicza sugeruje miszmasz "Egzorcysty" z "Aniołami i Demonami", gdzie głównym złym jest przebiegły demon, chcący owładnąć umysł głównego bohatera. W rzeczywistości dostajemy dramat obyczajowy z podłamanym psychicznie nudnym profesorkiem, który objeżdża Stany Zjednoczone w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie co stało się z jego córką.

Wstęp i...

więcej Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Takich pozycji popularnonaukowych (tłumaczączych zawiłe rzeczy w przystępny sposób słowami zabawnego profesora) nigdy za wiele.

Takich pozycji popularnonaukowych (tłumaczączych zawiłe rzeczy w przystępny sposób słowami zabawnego profesora) nigdy za wiele.

Pokaż mimo to

Reklama
zgłoś błąd