reptar 
Proces ten wciąż trwa – dziś, w wieku osiemdziesięciu lat, w pełni zadowalam się drobiazgami, które niegdyś wydawały mi się mało istotne. Wszystko widzę głębiej, a satysfakcja z rzeczy małych niepokojąco rośnie – boję się, że już niedługo dotrę do kresu mego życia i będę w pełni usatysfakcjonowany kompletną nicością. (Mark Helprin - Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety)
mężczyzna, Kraków, status: bibliotekarz, dodał: 144 książki i 490 cytatów, ostatnio widziany 29 minut temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-17 09:21:14
Dodał cytat z książki: Mr Gwyn
Kiedy człowiek się spieszy, wszystko zawsze wychodzi długie.
 
2018-12-16 22:24:02
Dodał cytat z książki: Blacksad: Czerwona dusza
Nie lubię portów, to mało przyjazne miejsca. Właśnie tu kręci się filmy, które źle się kończą.
 
2018-12-14 22:28:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
 
2018-12-13 16:04:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Komiks, Posiadam
Cykl: Blacksad (tom 4)
 
2018-12-12 12:47:48
Dodał cytat z książki: Wyginacze łyżeczek
- Destin Smalls będzie chciał cię wykorzystać, żeby wrócić do gry – powiedział.
– Jakiej gry?
– Jedynej, która liczy się dla mężczyzn w moim wieku... Gry o znaczenie.
 
2018-12-12 12:33:00
Dodał cytat z książki: Wyginacze łyżeczek
(...) jeśli nie jesteś częścią przedstawienia, stajesz się częścią publiczności.
 
2018-12-11 23:23:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobooki
 
2018-12-11 00:36:14
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Miło się czytało. Z przekonaniem, że książka nie przerodzi się w uniwersum, z którego kolejnymi częściami, tomami, sequelami trzeba się będzie mierzyć aż do zniechęcenia. Bo ta historia jest specyficzna, przez co jednorazowa, a przy tym poprowadzona – znakomicie! – nie do rozdroża czy zawirowania, tylko do efektownego finału. Pirotechnicznie dopięta. Nie urwana. Kompletna. Jeśli dodać do tego... Miło się czytało. Z przekonaniem, że książka nie przerodzi się w uniwersum, z którego kolejnymi częściami, tomami, sequelami trzeba się będzie mierzyć aż do zniechęcenia. Bo ta historia jest specyficzna, przez co jednorazowa, a przy tym poprowadzona – znakomicie! – nie do rozdroża czy zawirowania, tylko do efektownego finału. Pirotechnicznie dopięta. Nie urwana. Kompletna. Jeśli dodać do tego rozróżnialne postacie i absorbującą fabułę inteligentnie rozpisaną na epizody – czegóż chcieć więcej?

Oczekiwanie na finał jest przyjemnie bezwysiłkowe. Nie znoszeni filozoficznymi odpłynięciami poznajemy w piknikowym tempie kolejne istotne okoliczności, i nawet te klasyczne a liczne „pistolety z pierwszego aktu” nie są specjalnie pokamuflowane. I to się, o dziwo, sprawdza. Przy »Wyginaczach łyżeczek« można zregenerować siły przed kolejną literacką grą w przechytrzanie z jakimś seryjno-cyklicznym bestsellerowcem, nie zmieniając radykalnie klimatu.

I to by w zasadzie wystarczyło za recenzję i polecenie, ale wspomnę jeszcze – bo ten motyw lubi dać ciała w szczegółach, więc tym bardziej warto podkreślić, że tutaj nie dał – że przypadł mi do gustu patent Buddy’ego na to, jak żyć, pamiętając przyszłość.

pokaż więcej

 
2018-11-28 20:10:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobooki
Autor:
 
2018-11-15 14:43:27
Dodał cytat z książki: Fizyka smutku
Jeśli człowiek odpowiednio się postara, aby wyglądać na normalnego, zaoszczędzi sporo czasu, w którym spokojnie będzie taki, jaki chce być.
 
2018-11-08 11:05:09
Dodał cytat z książki: Fizyka smutku
Jedna znajoma opowiadała mi, że jako dziecko była przekonana, że Węgry są w niebie. Jej babcia była Węgierką i każdego lata przyjeżdżała z wizytą do swojej córki do Sofii, by zobaczyć się z nią i z ukochaną wnuczką. Zawsze czekały na babcię na lotnisku. Jechały tam wcześniej, podnosiły głowy jak pisklęta, aż cierpły im szyje, a jej mama mówiła: „O, zaraz się pojawi twoja babcia”. Babcia z Węgier, która przybywała z nieba.
 
2018-11-07 19:39:44
Dodał cytat z książki: Fizyka smutku
Powiedział jej, po bułgarsku, że ma żonę i synka, którego zostawił, gdy ten miał zaledwie tydzień. Z jednej strony wyznanie to miało przynieść mu ulgę, z drugiej – być dla niej niezrozumiałe z powodu bułgarskiego. Nie wiedział, że jeśli chodzi o rozumienie czegoś, co nie powinno zostać zrozumiane, kobiety wykazują inną biegłość.
 
2018-11-07 13:51:23
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Zaczęło się bardzo, bardzo obiecująco. Za pierwszy rozdział – najwyższa ocena. Za któryś z późniejszych też bardzo wysoka. Lokalnie – znakomite pomysły, wciągające wtręty. Ale nie składają się na powieść. Pozostają pomysłami, którymi autor błysnął. Tak właśnie, błysnął. Bo kluczowe – i w kluczowości swej zgubne – są dla tej lektury dwa pojęcia: „kapsuła czasu” i „myślenie spisami”. Ciekawe... Zaczęło się bardzo, bardzo obiecująco. Za pierwszy rozdział – najwyższa ocena. Za któryś z późniejszych też bardzo wysoka. Lokalnie – znakomite pomysły, wciągające wtręty. Ale nie składają się na powieść. Pozostają pomysłami, którymi autor błysnął. Tak właśnie, błysnął. Bo kluczowe – i w kluczowości swej zgubne – są dla tej lektury dwa pojęcia: „kapsuła czasu” i „myślenie spisami”. Ciekawe natomiast jest akurat to, co uchowało się pomimo dyktatu tych dwu, pomiędzy. W błyskach przecinających ołowianą połać kapsuł spisów i spisów kapsuł urzekają choćby historia Żuliety i Delona, słowa trofealne, zakład o wierność żony, projekty Gaustyna... Niejeden z tych motywów zapamiętam, ale gdy będą się odzywać w co odleglej przyszłych skojarzeniach, w większości przypadków nie będę potrafił namierzyć ich źródła.

W kategorii „kapsuły czasu” całość wypada wzorcowo. Są one bowiem, te kapsuły, kwintesencją bezużyteczności i spontanu w akumulowaniu. Zgodnie z tym imperatywem autor przepisuje (inkorporuje) program telewizyjny na przypadkowy dzień, listę rzeczy, które poborowy może mieć ze sobą podczas wstępowania do wojska, rozporządzenie nr 20/2002 dotyczące uboju zwierząt... Tworzy liczne własne wykazy typu „Miasta, które wyglądają na puste o trzeciej po południu”; w tym konkretnym: dziesiątka nieskażonych dopowiedzeniem toponimów, ot. Do tego dorzuca – tu cztery zdjęcia chmur, tam fotkę mózgu, schemat kapsuły czasu, jakąś rycinę... (no masz, po dłuższym obcowaniu z „Fizyką smutku” nawet opinii nie da się napisać, nie myśląc spisami). Wrażenie powerpointowości potęguje mnogość zupełnie zbędnych, łopatologicznych śródtytułów.

Muszę natomiast przyznać, że i w tej nie polubionej przeze mnie konwencji zdarzały się rzeczy, które mnie, coraz bardziej rówieśnika Gospodinowa, konkretnie trącają w sentymenty. Pierwszy z brzegu niech będzie Katalog kolekcji, zawierający m.in. „opakowania po czekoladzie, papierowe i z pozłotką”. Jest chińska pachnąca gumka do ścierania, jest muka, no i coś, co do dziś mnie autentycznie zachwyca, a tak rzadkie jest już: szkiełka z zielonych i brązowych butelek nawtykane w grubo nałożony tynk.

pokaż więcej

 
2018-10-23 23:36:42
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Audiobooki
Autor:
 
2018-10-19 01:00:21
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Byłbym znacznie łaskawszy dla tej powieści, gdybym oceniał, czym mogłaby być. Nie na pierwszej stronie wprawdzie, ale poczułem w niej zalążek odjazdu – gwoli precyzji, nastąpiło to dziesięć stron po tym, gdy byłem bliski kapitulacji po nie nazbyt porywającym otwarciu. W efekcie przeczytałem spory początek ponownie, żeby jak najmniej uronić z domniemanego odkrycia, na które już zdążyłem się... Byłbym znacznie łaskawszy dla tej powieści, gdybym oceniał, czym mogłaby być. Nie na pierwszej stronie wprawdzie, ale poczułem w niej zalążek odjazdu – gwoli precyzji, nastąpiło to dziesięć stron po tym, gdy byłem bliski kapitulacji po nie nazbyt porywającym otwarciu. W efekcie przeczytałem spory początek ponownie, żeby jak najmniej uronić z domniemanego odkrycia, na które już zdążyłem się napalić.

A potem zaczęły się dialogi. Ich główną wadą jest niepohamowanie skłonności do drążenia dla samego drążenia. Co w partiach narratora zrazu uznałem za atrakcyjne i hipsterskie, w ustach postaci zaczęło męczyć. I choć do samego końca podobały mi się tu i ówdzie liczne sformułowania, a to że „klątwa Newtona zbierała swoje grawitacyjne żniwo”, a to „lud manualnie harujący na chleb”, to jednak różowe okulary już mi się nieco obsunęły i coraz zamaszyściej balansowałem między uznaniem a dezaprobatą, między „oryginalna” a „udziwniona”. Na przykład kwestie typu dlaczego nadinspektor chciał, ale nie mógł sobie pozwolić na sen, nie wydały mi się zasługiwać na aż tak natrętne rozwałkowywanie.

„Jednoczesna koegzystencja obu stron medalu była lejtmotywem życiowej ambiwalencji Natalii” – hę? No dobra, okej, rozumiem, przyjmuję. Znam te i wiele innych słówek z krzyżówek, więc nieźle radziłem sobie z „akceleracją”, „antonimem”, kilkakrotnie z „cezurą”, domyślałem się z kontekstu, co może oznaczać „gustatoryczny”, ale przy „kauzalności”, „teleologii” czy „refugium” nawet doświadczenie krzyżówkowicza okazywało się niewystarczające. Co bardziej złożone zdania czytałem po dwa, trzy razy, bo pociągało mnie w nich niezrozumienie za pierwszym. Wyrazy mające dłuższe o parę sylab synonimy odpadały w przedbiegach. I nie powiem, że nie było frapująco.

Akcja jest bardziej ulotna niż język, dlatego o nim było tak dużo, a o niej jest tak mało. Od niechcenia zapominałem, o czym było w poprzednim rozdziale (choć zdarzało mi się też zapominać o zapominaniu). Zmiany planu następowały tak, jak zmiany dowolnie wybranego boku przez sen. Czasem się cofałem, kartkowałem, żeby się nawiązać, zwłaszcza po niewymuszonych, a parodniowych nieraz przerwach. Jeśli więc o akcję ktoś pyta, niech na nic specjalnego nie liczy. A miłośnikom internacjonalizmów Szerkus się spodoba.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
792 56 5846
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (81)

Ulubieni autorzy (48)
Lista ulubionych autorów
Ulubieni tłumacze (5)
Lista ulubionych tłumaczy
Ulubione cytaty (496)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd