goskrzys 
Nałogowa i nieuleczalna książkoholiczka :D Cyt. za Miłoszem: "W moim domu książki wylały się z półek, leżą stosami na meblach, na podłodze, tamują przejście. Nie mogę ich oczywiście wszystkich przeczytać, a ciągle moje wilcze oczy pożądają nowych tytułów."
status: Czytelnik, dodał: 28 książek i 10 cytatów, ostatnio widziany 9 godzin temu
Teraz czytam
  • Nikt nie widział, nikt nie słyszał...
    Nikt nie widział, nikt nie słyszał...
    Autor:
    Poruszająca, współczesna powieść o zaginionych dzieciach i skutkach, jakie ich zniknięcie wywołało na zawsze u najbliższych. Lena od dwudziestu lat próbuje dojść, gdzie podziewa się jej mała siostrzyc...
    czytelników: 2248 | opinie: 164 | ocena: 7,07 (937 głosów)
  • Syrenka
    Syrenka
    Autor:
    Szósta część rewelacyjnej serii kryminalnej o Fjällbacka W Fjällbace w tajemniczych okolicznościach ginie mężczyzna. Cztery miesiące później przypadkowy spacerowicz natrafia na jego zwłoki w skutym l...
    czytelników: 14201 | opinie: 569 | ocena: 7,47 (8161 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-17 08:33:38
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-10-17 08:30:43
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Saga o Fjällbace (tom 6)
 
2018-10-17 08:28:35
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Starożytność
Autor:

Piękna powieść, choć nie czyta się jej lekko. Autor postarał się o na tyle wierne zachowanie opisywanych realiów, że nawet styl wypowiedzi bohaterów przypomina staroegipskie teksty, pełne kwiecistych opisów, dłużyzn i powtórzeń. Momentami trochę to irytuje, ale z drugiej strony zmusza do tego, żeby sączyć całą historię powoli, bez pośpiechu właściwego wielu współczesnym powieściom.

Świetnie...
Piękna powieść, choć nie czyta się jej lekko. Autor postarał się o na tyle wierne zachowanie opisywanych realiów, że nawet styl wypowiedzi bohaterów przypomina staroegipskie teksty, pełne kwiecistych opisów, dłużyzn i powtórzeń. Momentami trochę to irytuje, ale z drugiej strony zmusza do tego, żeby sączyć całą historię powoli, bez pośpiechu właściwego wielu współczesnym powieściom.

Świetnie zostały tu oddane czasy panowania faraona-heretyka, choć w dużej mierze jest to autorska interpretacja. Bohaterowie - nawet ci drugorzędni - oddani są pełnowymiarowo, postaci, o których czyta się w podręcznikach historii, nabierają krwistości i życia. Ale nie jest to powieść ściśle historyczna. Jest tu i romans, i polityczne intrygi, bitwy i wojny, świetne refleksje na temat kondycji człowieka, jego zagubienia i osamotnienia w świecie. Jest tu też gorzka krytyka człowieczeństwa, które odsuwa się od humanitarnych idei na rzecz zła, bogacenia się kosztem innych, hołdowania najniższym instynktom. Jeśli czyta się to w odniesieniu do czasów powstania książki (wydano ją w 1945 roku), to całość nabiera dodatkowego wymiaru, przywodząc na myśl okrucieństwa czasów II wojny światowej.

Dobra książka. Aż dziwne, że nie doczekała się nowszego wydania w Polsce.

pokaż więcej

 
2018-10-15 11:26:00
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Lit. współczesna (od lat 90.)

Kolejna książka o niczym... Do tego dość głupiutka, moim zdaniem.

Co my tu mamy? Grupę studentów z Akademii Sztuk Pięknych, którzy zajmują się tylko swoimi pracami na zajęciach i imprezowaniem. No, to jeszcze rozumiem, w końcu takie są uroki studenckiego życia. Ale tak naprawdę nie ma tu nic poza tym, zupełnie, jakby autorka przepisała zapiski ze swojego pamiętnika z lat studenckich. Jakiejś...
Kolejna książka o niczym... Do tego dość głupiutka, moim zdaniem.

Co my tu mamy? Grupę studentów z Akademii Sztuk Pięknych, którzy zajmują się tylko swoimi pracami na zajęciach i imprezowaniem. No, to jeszcze rozumiem, w końcu takie są uroki studenckiego życia. Ale tak naprawdę nie ma tu nic poza tym, zupełnie, jakby autorka przepisała zapiski ze swojego pamiętnika z lat studenckich. Jakiejś konkretnej fabuły próżno tu szukać: jest dziewczyna z Gdyni, która przyjeżdża za chłopakiem na semestr studiować w Warszawie, a że im nie wychodzi, to potem wraca do Gdyni. I tyle.

No, są jeszcze jakieś wernisaże z darmowym alkoholem i jedzeniem po drodze, są melanże, problemy ze współlokatorkami, nawet samobójstwo. Ale wszystko to jakieś takie naiwne, wręcz głupie. Liźnięte, bez głębszego sensu. Ani to pamflet na temat "artystowskiego życia", ani krytyka sytuacji współczesnej sztuki (choć takie wątki pojawiają się w rozmowach bohaterów). Dialogi są tandetne, a całość przypomina opowiadanie jakiejś nakręconej nastolatki, które nie powinno nigdy opuścić dna szuflady...

Zdecydowanie to jedna z gorszych książek pani Wardy. A powtarzający się motyw rudowłosego faceta, pojawiające się co i rusz "Jezuu" wywołują już tylko zgrzytanie zębów...

pokaż więcej

 
2018-10-14 22:38:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Dla dzieci i młodzieży, II wojna, Posiadam

Ta książka ma z pewnością wartość dokumentalną, bo jest zapisem własnych wspomnień autorki z okresu wojny. Ale czy jest rzeczywiście powód do zachwytów, jakie wywołuje wśród czytelników? I czy jest powód, dla którego znalazła się na liście lektur dla drugoklasistów, którzy o tematykę II wojny nawet się przecież nie ocierają? Ja takich, niestety, nie znalazłam.

Znacznie bardziej przypadła mi...
Ta książka ma z pewnością wartość dokumentalną, bo jest zapisem własnych wspomnień autorki z okresu wojny. Ale czy jest rzeczywiście powód do zachwytów, jakie wywołuje wśród czytelników? I czy jest powód, dla którego znalazła się na liście lektur dla drugoklasistów, którzy o tematykę II wojny nawet się przecież nie ocierają? Ja takich, niestety, nie znalazłam.

Znacznie bardziej przypadła mi do gustu książka Pawła Baręsewicza, z tej samej zresztą serii. U pani Papuzińskiej wojna jest ukazana jakoś strasznie wyrywkowo (no, ok, to zapis tego, jak zapamiętało ją kilkuletnie dziecko, to rozumiem). Ale ile z tego zrozumieją współczesne dzieciaki, które nie zetknęły się wcześniej z tematyką wojny? Obawiam się, że niewiele. Sceny z nalotu, motyw powstania w Warszawie, raz pojawiający się żołnierze niemieccy, raz rosyjscy – brak mi było w tym wszystkim jakiegoś poukładania, jakiegoś elementu, tłumaczącego tę rzeczywistość dziecku. Przerabianie takiej książki to musi być gehenna dla nauczyciela, bo musi chyba tłumaczyć dzieciakom od podstaw, skąd Niemcy, skąd Rosjanie, kto był wrogiem, kto przyjacielem i tak dalej.

Rozumiem, że autorka chciała oszczędzić dzieciom traumatycznych wspomnień. Ale wyszły z tego, moim zdaniem, zaledwie migawki, które zbyt wiele współczesnym dzieciakom nie powiedzą o grozie tamtych lat. W pamięć zapadnie może zaledwie ten złapany i zjedzony królik, ale reszta rozmyje się przez swoją niejasność. Szkoda, bo każde autentyczne wspomnienia z tamtych lat są teraz na wagę złota...

Jedno niedopowiedzenie, które mi się podobało i było genialnym posunięciem ze strony autorki, to zakończenie książki, w którym mówi się o powrocie taty. I tylko taty...

pokaż więcej

 
2018-10-03 10:22:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Lit. współczesna (od lat 90.)

Wciągająca opowieść, trzeba przyznać. Autorka ograniczyła liczbę bohaterów, opowiadających całą historię, a przede wszystkim zróżnicowała ich. Dzięki temu całość czyta się płynnie, nie zastanawiając się przez pół książki, z którą postacią ma się akurat do czynienia. Jest, oczywiście, kilka niuansów, jak dziwnie dorosły styl narracji Lucyny, ale można przymknąć na to oko.

Znowu mamy...
Wciągająca opowieść, trzeba przyznać. Autorka ograniczyła liczbę bohaterów, opowiadających całą historię, a przede wszystkim zróżnicowała ich. Dzięki temu całość czyta się płynnie, nie zastanawiając się przez pół książki, z którą postacią ma się akurat do czynienia. Jest, oczywiście, kilka niuansów, jak dziwnie dorosły styl narracji Lucyny, ale można przymknąć na to oko.

Znowu mamy dramatyczny romans z tajemniczym zniknięciem w tle. Rodzinny dramat, niedopowiedziane tajemnice, choroba, elementy związane z parapsychologią. Ale tu historia trzyma się całości, ma sens. Wraz z rozwojem akcji dochodzą kolejne wyjaśnienia, kolejne wątki - i nie są wcale jakoś szczególnie przekombinowane. Finału można się domyślać, zresztą to chyba - znowu - najsłabsza część książki. Ale jednak warto przeczytać.

Tylko ponownie dał ciała ten, kto planował okładkę książki...

pokaż więcej

 
2018-10-02 16:32:49
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-02 16:32:28
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-02 16:30:58
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-02 16:30:50
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-02 12:12:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, II wojna, Komiksy

Jakoś nie zrobił na mnie ten komiks wielkiego wrażenia. Tym bardziej, że kreska zastosowana przez autora zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Sam pomysł niby fajny, choć zgrany do bólu: dwóch francuskich Żydów, niepraktykujących zresztą, wyruszyło do Polski szukać swoich korzeni. Odwiedzają różne żydowskie organizacje, odnajdują na cmentarzu groby swoich pradziadków, uczestniczą w konferencji...
Jakoś nie zrobił na mnie ten komiks wielkiego wrażenia. Tym bardziej, że kreska zastosowana przez autora zupełnie nie przypadła mi do gustu.

Sam pomysł niby fajny, choć zgrany do bólu: dwóch francuskich Żydów, niepraktykujących zresztą, wyruszyło do Polski szukać swoich korzeni. Odwiedzają różne żydowskie organizacje, odnajdują na cmentarzu groby swoich pradziadków, uczestniczą w konferencji o odradzaniu się społeczności żydowskiej w Polsce. Wszystko to przetykane obrazkami z obserwacji: polskie potrawy, szeleszczący język, biurokracja, obawa przed mieszkańcami prowincji. Mogłoby być ciekawie, ale wyszło zupełnie nijako.

Może jednak mogli zahaczyć o Auschwitz. Może wtedy pojawiłyby się jakieś emocje, może więcej zrozumienia dla przeszłości własnej rodziny? A tak wyszła dość miałka opowieść, w której w zasadzie podkreślone jest jedynie to, że wielu potomków żydowskich emigrantów po latach wraca do Polski szukać śladów rodziny. I tyle. Chyba trochę za mało, jak na interesujący w sumie wątek...

pokaż więcej

 
2018-10-01 13:21:19
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Lit. współczesna (od lat 90.)

Akurat, kiedy piszę tę opinię, za oknami widzę przejeżdżającą kolumnę wojskowych ciężarówek, zdaje się wracających z poligonu. Kilka nowszych aut, a za nimi ZIŁy z wyrzutniami i KRAZy... Samochody swoją drogą świetnie, ale dość leciwe - żeby nie ująć tego dosadniej...

Ale to przecież tajemnica Poliszynela, że w naszej armii znaczna część sprzętu to jeszcze spuścizna po ZSRR. Że są braki,...
Akurat, kiedy piszę tę opinię, za oknami widzę przejeżdżającą kolumnę wojskowych ciężarówek, zdaje się wracających z poligonu. Kilka nowszych aut, a za nimi ZIŁy z wyrzutniami i KRAZy... Samochody swoją drogą świetnie, ale dość leciwe - żeby nie ująć tego dosadniej...

Ale to przecież tajemnica Poliszynela, że w naszej armii znaczna część sprzętu to jeszcze spuścizna po ZSRR. Że są braki, zaniedbania, że w razie W pewnie większość żołnierzy nie stawiłaby się w jednostkach, zasłaniając się zwolnieniami lekarskimi... Tylko co innego jest sarkać na takie tematy w luźnych rozmowach ze znajomymi, traktując współczesną sytuację w wojsku niemal jak anegdotę. A co innego jest usłyszeć bolesną prawdę o stanie armii z ust zasłużonych generałów. Wówczas przestaje być do śmiechu, a zaczyna wiać grozą...

Świetnie się czyta te wywiady - w końcu dobrze jest posłuchać mądrych ludzi. A inteligencji tym wybranym generałom nie można odmówić. Bez wnikania w politykę, bo w tej chwili to ona najmocniej nabruździła w polskich realiach, człowiek łapie się za głowę, jak można być tak krótkowzrocznym i takich dowódców zastąpić dorobkiewiczami z szybkiego awansu (oczywiście bez urazy dla nikogo). Jak można sprawy obronności kraju traktować jak zabawę, z wojska czyniąc prywatny folwark, ładując pieniądze w swoje bojówki, nie zapewniając regularnej armii odpowiedniego sprzętu? Jak można rozwalać umowy o zakup sprzętu, dawać puste obietnice, w rzeczywistości zostawiając wojsko bez broni? Naprawdę lepiej nie myśleć, co by było, gdyby rzeczywiście wybuchła wojna. Wynik symulacji, o której mówił jeden z generałów, jest zresztą wymowny...

Warto przeczytać. Również ze względu na wzmianki (dramatyczne) o sytuacji na misjach rzekomo stabilizacyjnych, na które wysyłane były nasze wojska. To nie jest tylko krytyka dnia dzisiejszego, bo zaniedbania sięgają w zasadzie okresu transformacji. Ale tym gorzej dla nas: że przez tyle lat nie udało się wyciągnąć wniosków, nie dało się zrealizować rad kilku mądrych ludzi, którzy naprawdę znają się na swoim fachu...

pokaż więcej

 
2018-09-27 10:21:17
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-09-27 10:17:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Lit. współczesna (od lat 90.)
Seria: Reportaż

Muszę przyznać, że dość czarną reklamę zrobił autor tytułowej miejscowości. Ale jeśli rzeczywiście jest tak, jak to opisał... Strach się bać ;)

Bardzo ciekawe są opisane zmagania współczesnych (i powojennych) mieszkańców Białegostoku z jego historią. Ten wątek braku zakorzenienia (skoro po wymordowaniu Żydów miasto zaludniono napływowymi osadnikami), często nieświadomość, co działo się na...
Muszę przyznać, że dość czarną reklamę zrobił autor tytułowej miejscowości. Ale jeśli rzeczywiście jest tak, jak to opisał... Strach się bać ;)

Bardzo ciekawe są opisane zmagania współczesnych (i powojennych) mieszkańców Białegostoku z jego historią. Ten wątek braku zakorzenienia (skoro po wymordowaniu Żydów miasto zaludniono napływowymi osadnikami), często nieświadomość, co działo się na tych terenach kilka(naście) lat wcześniej, doprowadziły do postaw dość skrajnych. Szczególnie, gdy przeszłość zaczęła dochodzić do głosu - budząc wstyd, strach, wyparcie, gniew. Stąd te wszystkie ekscesy skinów i akty wandalizmu, stąd niechęć do obcych, do innych. Stąd niszczenie pamiątek po przeszłości, ukrywanie ich za zasłoną upartego milczenia.

Innym ciekawym akcentem jest ukazanie rejonu Białegostoku jako swoistego religijnego zaścianka, w którym nawet nauczanie w szkole oraz decyzje władz miasta uzależnione są od duchowieństwa. Podejście do kliniki, dokonującej zapłodnienia metodą in vitro, jako do jądra ciemności, w którym "morduje się miliony zarodków, żeby wyhodować jedno dziecko" (sic!) kazało załamać ręce nad intencjami krytyków. Ale scena rozmowy z pracownicą laboratorium, która "przebadała" rzekomy cud w Sokółce - tu już racjonalny człowiek trafiał na wyżyny poczucia nadabsurdu... Że takie rzeczy jeszcze się dzieją w XXI wieku...

Pewnie to tylko jedna strona medalu, aczkolwiek reportaż robi swoje. Dobrze pokazuje, że nie ma sposobu na "pokojowe" dogadanie się z fanatyzmem pod wszelką postacią. Bo nawet gdy druga strona wyciąga rękę i próbuje zażegnać konflikt, znaleźć kompromis - zostaje wyzwana od najgorszych i odsądzona od czci i wiary. A żyć razem trzeba...

Momentami ciarki przechodzą po plecach...

pokaż więcej

 
2018-09-24 12:08:31
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
1833 504 7260
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (49)

Ulubieni autorzy (5)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd