Dominika  
czytelniadominiki.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 35 cytatów, ostatnio widziana 10 godzin temu
Teraz czytam
  • Jeździec Miedziany
    Jeździec Miedziany
    Autor:
    Epopeja chwytająca za serce jak „Doktor Żywago” Leningrad, rok 1941. 17-letnia Tania Mietanowa poznaje młodego oficera mówiącego z obcym akcentem. Zakochuje się w nim ku swemu przerażeniu, gdyż Aleksa...
    czytelników: 9722 | opinie: 854 | ocena: 8,21 (5428 głosów) | inne wydania: 2
  • Malfetto. Drużyna Róży
    Malfetto. Drużyna Róży
    Autor:
    Serce Adeliny Amouteru zostało złamane zarówno przez jej rodzinę, jak i przyjaciół. W ten sposób wkroczyła na drogę gorzkiej zemsty. Jako groźna Biała Wilczyca postanawia zbudować własną armię odmieńc...
    czytelników: 867 | opinie: 36 | ocena: 7,57 (252 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-17 17:27:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Z biblioteki 2018
Cykl: Z popiołów (tom 2)
 
2018-06-16 16:49:04
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Tom Odell - If You Wanna Love Somebody

więcej...
 
2018-06-15 17:45:03
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

U mnie w dalszym ciągu: Jeździec Miedziany

więcej...
 
2018-06-08 22:05:34
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Jeździec Miedziany
Co to za piękna historia!

więcej...
 
2018-06-08 22:02:10
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

A tak się zastanawiałam czy ktoś jeszcze w ten weekend tak jak ja będzie czytał "Jeźdźca miedzianego" i proszę! Podoba się? :)

więcej...
 
2018-06-07 13:39:37
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIE/SPRZEDAM (CZERWIEC 2018)

Wymienię bądź sprzedam:
99 dni lata

więcej...
 
2018-06-07 12:04:25
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Jeździec miedziany (tom 1)
 
2018-06-06 09:38:13
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam

Poznajcie Molly. Molly miała kiedyś chłopaka, nazywał się Patrick. Znali się od zawsze i właściwie od etapu przyjaciół płynnie przeszli do związku co też nikogo nie dziwiło. Byli w sobie mocno zakochani, jednak coraz częściej nie potrafili ze sobą rozmawiać. Po kolejnej kłótni Patrick zrywa z Molly, a chwilę później z rozpaczy dziewczyna ląduje w łóżku z Gabem, starszym bratem Patricka. Po... Poznajcie Molly. Molly miała kiedyś chłopaka, nazywał się Patrick. Znali się od zawsze i właściwie od etapu przyjaciół płynnie przeszli do związku co też nikogo nie dziwiło. Byli w sobie mocno zakochani, jednak coraz częściej nie potrafili ze sobą rozmawiać. Po kolejnej kłótni Patrick zrywa z Molly, a chwilę później z rozpaczy dziewczyna ląduje w łóżku z Gabem, starszym bratem Patricka. Po fakcie jest jednak bardzo sobą zniesmaczona i już następnego poranka uważa że powinna wrócić do swojego związku, a jedna noc z Gabem była pomyłką. O tym fakcie wie tylko dwójka zainteresowanych oraz matka Molly, której dziewczyna zwierzyła się nie mogąc sobie poradzić z poczuciem winy. A co robi kochająca rodzicielka? Bez wiedzy i zgody córki pisze i publikuje książkę wywlekającą na światło dzienne tajemnicę Molly, co doprowadza do tego że nastolatka staje się publiczną zdzirą numer jeden (wybaczcie wyrażenie) i jest zmuszona uciec z rodzinnego miasteczka do szkoły z internatem. Po roku nauki wraca jednak na wakacje, przed nią 99 dni lata i konfrontacji z miejscowymi plotkami na swój temat.

Chciałam znaleźć jakąś fajną, wartościową młodzieżówkę która nie raziłaby mnie po oczach infantylnością czy nieuzasadnionymi decyzjami bohaterów, jednak po lekturze "99 dni lata" czuję się zrozpaczona i chce mi się płakać. Jedyną rzeczą ratującą ten tytuł jest bardzo lekki styl autorki, przez co chociaż w minimalnym stopniu mogłam cieszyć się lekturą, która jednak i tak zajęła mi więcej czasu niż zazwyczaj. A na początku było nawet okej. Historia lekko mnie ciekawiła, interesowało mnie co takiego stało się w przeszłości i dlaczego rozwinęło się w takim kierunku, ponadto było mi trochę szkoda Molly i tego jak traktowano ją w jej rodzinnym miasteczku, chociaż uważałam to za lekko przesadzone zachowania. Ale potem nastąpił zwrot o 180 stopni i książka stała się potworkiem literackim.

Raz zdarza Ci się pójść do łóżka z bratem swojego eks-chłopaka. Wtajemniczasz w to tylko matkę, a potem wracasz do swojego ukochanego. Rodzicielka jednak publikuje książkę- światowy bestseller, najciekawszą książkę ostatnich lat, która obnaża życie prywatne jej córki i sprawy które miały pozostać w ukryciu. I w taki sposób całe miasteczko (a zwłaszcza Patrick) dowiaduje się prawdy i wszystko się sypie. Już drugi raz przedstawiam tutaj te fakty, kilka razy układałam je sobie w głowie, ale dalej jednak nie potrafię uwierzyć jakie to jest głupie. Jaka ta Molly jest głupia. I wszystko było by mniej więcej w porządku, gdyby ta dziewczyna albo odpuściła, albo zdecydowała się na jedną opcję. Ale nie. Przez całą książkę jesteśmy świadkami jej wahania pod tytułem "Którego z braci Donnelly kocham bardziej?". Teoretycznie jest ona w związku z Gabem, ale potajemnie biega z Patrickiem, potajemnie się z nim całuje, a co więcej-podoba jej się to! Jest jednak też zadowolona z relacji łączącej ją z Gabem i nie widzi hipokryzji w swoim postępowaniu, ani tego że sytuacja się powtarza i nieuchronnie zmierza ku przepaści. Dodam też że jej eks-chłopak ma dziewczynę, z którą Molly się przyjaźni i notorycznie ją oszukuje. I jeszcze reakcje miasteczka- gdy na jaw wychodzi że Molly zdradziła Patricka z jego bratem, nagle CAŁE miasto zaczyna ją nienawidzić. Moje pytanie-dlaczego? Co ona zrobiła temu miastu że czuje się wykluczona? Najbliższe otoczenie jak najbardziej może używać wobec niej niecenzuralnych określeń, ale po co tak bardzo przesadzać i mieszać do tego ogół społeczeństwa? Większość ludzi zapomina o takich rzeczach już po kilku dniach, a niektórych w ogóle nie obchodzi kto z kim sypia, więc jeszcze raz pytam- po co tak wyolbrzymiać mały problem?

Do żadnego z bohaterów nie zapałałam sympatią, ale antypatią też nie. Mimo iż są głupcami to jednak czuję wobec nich tylko chłodną obojętność. Nie wyróżniają się niczym szczególnym, poza Molly która cały czas zajada lukrecje i ogląda programy dokumentalne na Netflixie. Na plus mogę też zaliczyć zakończenie, które trochę mnie zaskoczyło i w sumie jest najlepszą opcją jaka mogła wydarzyć się tej książce. Katie Cotugno pisze lekko i to też jest jakiś pozytyw całej tej historii, jednak cała reszta w moim odczuciu jest niewłaściwa. Bo ta historia jest szkodliwa. Jest to książka o nastolatkach i dla nastolatków, a pokazuje że matka działa na niekorzyść córki, zdrada jest w porządku dopóki nie wychodzi na jaw, a przyjaciół można traktować jak rzeczy. Nie znalazłam w niej żadnej wartości, żadnego morału, ani nic co klasyfikowałoby "99 dni lata" jako fajną książkę dla młodzieży. Niestety nie potrafię polecić jej nastolatkom, nawet jeśli wiem że ta część widowni jest na tyle mądra by wiedzieć, że te wcześniej wymienione rzeczy są nie w porządku i nie warto się nimi kierować w życiu. Jest tyle innych ciekawszych historii dla młodzieży, że na "99 dni lata" po prostu nie warto zwracać uwagi, choć pewnie część z Was i tak się na nią skusi za sprawą tej ciekawej okładki, ale jak zawsze-wybór pozostawiam Wam.

pokaż więcej

 
2018-05-31 11:16:57
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Studio Accantus - Tonę

więcej...
 
2018-05-27 15:26:35
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Literatura polska, Z Book Tour'u

Ostatnio coraz częściej daję szansę polskim autorom i czuję podekscytowanie na myśl o kolejnej historii która mogłaby mnie oczarować, albo z którą chociaż miło spędziłabym czas. "Nauczyciel tańca" miał taki być- romans z tańcem na pierwszym planie, podobno bardzo emocjonalny i porównywalny chociażby do filmu Step Up- co mogło pójść nie tak? Okazuje się że prawdziwe pytanie powinno brzmieć... Ostatnio coraz częściej daję szansę polskim autorom i czuję podekscytowanie na myśl o kolejnej historii która mogłaby mnie oczarować, albo z którą chociaż miło spędziłabym czas. "Nauczyciel tańca" miał taki być- romans z tańcem na pierwszym planie, podobno bardzo emocjonalny i porównywalny chociażby do filmu Step Up- co mogło pójść nie tak? Okazuje się że prawdziwe pytanie powinno brzmieć "Co mogło się tutaj udać?", bo dla mnie ta książka okazała się pierwszym prawdziwym rozczarowaniem książkowym 2018 roku i zastanawia mnie skąd zbiera tyle pochlebnych opinii.

Dominik miał trudne dzieciństwo- rodziny zastępcze, próby samobójcze i domy poprawcze były wyznacznikami jego młodości, do czasu aż odkrył krump. Dowiedział się wtedy że za pomocą tego nietypowego tańca może wyrzucić z siebie negatywne emocje i poczuć się lepiej.
Dzieciństwo Kai było cudowne- miała kochających rodziców i młodszą siostrę, której aktualnie zastępuje matkę. Sara, mimo iż ma dwanaście lat przeżyła traumę która spowodowała jej blokadę i teraz dziewczynka nie potrafi wykrztusić z siebie ani słowa. Chce tańczyć krump, przez co Kaja zapisuje ją na prywatne lekcje do Dominika i wtedy między nią a mężczyzną zaczyna iskrzyć.

Brzmi super prawda? Trudna miłość, poruszenie ciężkich tematów, wprowadzenie motywu śmierci i straty, a na obrzeżach gdzieś majaczy ten taniec. Ale co z tego, skoro całość wypada tragicznie.

Największy problem tej książki to bohaterowie, z którymi na początku nawet się lubiłam, ale z każdą kolejną stroną utwierdzałam się w przekonaniu że zarówno Kaja jak i Dominik nie grzeszą inteligencją. On ma problemy z dotykiem, nie lubi gdy ktoś obcy nawet niechcący otrze się o jego ramię, jednak na PIERWSZYM spotkaniu z Kają dochodzi do: złapania jej za rękę, przytulenia jej i uderzenia o którym więcej powiem za chwilę. Wszystko to z jego inicjatywy. A potem wcale nie robi się lepiej- mężczyzna który przez prawie 30 lat nie cierpiał dotyku drugiej osoby, nagle tak po prostu zaczyna kleić się do Kai, co wydawało mi się mocnym uproszczeniem ich relacji. Sam fakt uderzenia polegał na tym, że kobieta bodajże chciała złapać go za ramię, no ale wiecie- ktoś tu jeszcze w tym momencie miał problemy z dotykiem, więc odwrócił się i ją uderzył. Niechcący. Ręką w rękę. Nie w twarz. Nie w brzuch. Chodziło o delikatne uderzenie dłoni o dłoń, a ten fakt został później bardzo przerysowany pod postacią wielkich i ciemnych siniaków oraz ciągłego wyrzucania sobie "no przecież ją uderzyłem". No ludzie.

Ale to jeszcze nie koniec, nie nie. Kolejną rzeczą która mocno drażniła mnie w ich relacji, były kłótnie. Wierzcie mi- chyba nie ma w tej książce rozdziału, w którym ani razu nie pokłóciliby się główni bohaterowie. I gdyby to jeszcze chodziło o ważne sprawy, ale nie. Zazwyczaj po kilku stronach dialogu z kłótnią ja sama nie pamiętałam o co im poszło, a oni dalej ją ciągnęli. Były one błahe i nieważne i aż żałuję że nie mam przy sobie książki, by coś zacytować.

Początek jeszcze był okej-czasem przymykałam oko na niektóre kwestie, no bo to jest w sumie literatura obyczajowa i może być schematyczna. Bardzo pomogło mi to, że książka była z Book Touru i byłam którąś z kolei czytelniczką, skutkiem czego mogłam poczytać wcześniejsze komentarze i odpisać na nie, często śmiejąc się z nich bardziej niż z dialogów. Albo na bieżąco zwracać uwagę na głupie czy nielogiczne sytuacje. Ale nawet te komentarze nie pomogły mi kiedy została mi jeszcze jakoś 1/4 książki i wręcz zmuszałam się do czytania. Zabierałam ją ze sobą wszędzie tam, gdzie podejrzewałam że czytanie będzie moim jedynym ratunkiem od nudy, gdzie nie będę miała telefonu czy internetu. A wszystko tylko po to by skończyć powieść Pani Dąbrowskiej, bo szkoda było mi jej porzucać, podczas gdy tyle czasu już jej poświęciłam.

Styl autorki jest bardzo lekki i książkę pochłonęłabym raz dwa, gdyby nie to że niektóre sytuacje były nielogiczne, a bohaterowie działali mi na nerwy. Jak dla mnie ta powieść jest zbyt słodka, sceny erotyczne ckliwe i żenujące, a dialogi sztuczne i nieśmieszne. Taniec który miał być tak ważny, bardzo często gubił się, gdy na pierwszy plan wychodziły uczucia głównych bohaterów, dopiero pod koniec dostałam bardziej konkretną i obszerniejszą scenę z krumpem w roli głównej. Ja nawet nie czułam że to książka o tańcu. Skupiałam się tylko na tym jak nie wyrzucić bohaterów z tej historii.

Jedynym plusem który nie ratuje tej książki, ale minimalnie podnosi jej wartość w moich oczach- jest fakt wykorzystania kilku (a dokładnie dwóch głównych) zagrań fabularnych, które mimo iż bardzo szybko przewidziałam, to jednak sam pomysł na nie mi się spodobał.

Najbardziej boli mnie jednak fakt, że "Nauczyciel tańca" zbiera praktycznie same pozytywne opinie. Wystarczy je poczytać chociażby na lubimy czytać, znajdziecie tam słowa takie jak: zachwycająca, zaskakująca, wspaniała- a ja się pytam w którym miejscu? Dla mnie jest to bardzo słaba opowieść o dwójce ludzi, którzy nie potrafili się ze sobą dogadać i cały czas się kłócili. Owszem- porusza ważne tematy, ale robi to bardzo niestarannie, tak żeby sobie istniały i nic więcej. Dodatkowo praktycznie każdy z bohaterów lubi zdrabniać imiona- dla mnie, osoby która tego nie cierpi było to okrutne.

Czy polecam powieść Pani Anny Dąbrowskiej? Nie. Ale to nie znaczy że odradzam jej czytania, ponieważ sądzę że każdy ma prawo do wyrażenia własnej opinii. Chciałam dostać coś w stylu moich ulubionych filmów tanecznych, a otrzymałam nudną i przerysowaną historię miłosną, na którą po prostu straciłam czas.

pokaż więcej

 
2018-05-27 13:22:57
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Backstreet Boys - Don't Go Breaking My Heart

więcej...
 
2018-05-24 22:27:46
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Shakira - Underneath Your Clothes

więcej...
 
2018-05-24 22:26:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Egzemplarze recenzenckie, Posiadam
Cykl: Carve the Mark (tom 2)

Rok temu całkowicie przez przypadek sięgnęłam po "Naznaczonych śmiercią" i uznałam, że było to całkiem udane czytelnicze spotkanie. A dzisiaj, dzień po premierze drugiej części tej kosmicznej dylogii, zapraszam wszystkich zainteresowanych do poczytania mojej opinii na jej temat. Czy była ciekawsza od swojej poprzedniczki?

Po zamieszaniu na Voa, Cyra wraz z Akosem lecą na Ogrę- planetę...
Rok temu całkowicie przez przypadek sięgnęłam po "Naznaczonych śmiercią" i uznałam, że było to całkiem udane czytelnicze spotkanie. A dzisiaj, dzień po premierze drugiej części tej kosmicznej dylogii, zapraszam wszystkich zainteresowanych do poczytania mojej opinii na jej temat. Czy była ciekawsza od swojej poprzedniczki?

Po zamieszaniu na Voa, Cyra wraz z Akosem lecą na Ogrę- planetę ciemności, aby znaleźć schronienie wśród banitów. Okazuje się jednak że każdego z bohaterów dręczą wyrzuty sumienia oraz niedokończone sprawy, a na dodatek na jaw wychodzi kilka interesujących faktów z życia publicznego i prywatnego, które porządnie wstrząsną planetami i być może doprowadzą do wojny.

Cyra i Akos to para bohaterów, którą polubiłam w części pierwszej, ale jeszcze bardziej zżyłam się z nimi teraz, poznając "Spętanych przeznaczeniem" i ogromnie żałuję że autorka nie zdecydowała się na większą ilość scen z tym duetem. Obdarzyłam sympatią łagodnego Akosa i porywczą Cyrę, których charaktery w tym tomie trochę się odmieniły. Chłopak nabrał mocy, zaczął wierzyć w powodzenie zemsty i w większym stopniu interesowała do walka, Cyra natomiast stała się bardziej otwarta na innych ludzi, zaczęła ufać że otaczają ją przyjaciele i że jeszcze czeka ją w życiu wiele dobrych rzeczy. Jednocześnie każde z nich zachowało w sobie sporą część cech, które tak spodobały mi się na progu naszej znajomości. Jest w ich rozmowach coś, co sprawia że kilkukrotnie czytałam je ponownie, wracałam i robiłam to znów. Uwielbiam takie sceny i dlatego tak zabolało mnie gdy autorka zdecydowała się je ciut ograniczyć.

Są dwie rzeczy które wytknęłam "Naznaczonym śmiercią" i które muszę wytknąć również "Spętanym przeznaczeniem". Bardzo rozwleczony i nudny początek oraz słabe wytłumaczenie świata przedstawionego. Z niecierpliwością wyczekiwałam listonosza z przesyłką, bo byłam bardzo ciekawa drugiej części tej mini-serii, ale mój entuzjazm szybko został zgaszony. Kilkanaście pierwszych stron to podróż bohaterów na inną planetę i siedzenie na tej planecie. Autorka opisuje rozgrywające się wydarzenia, ale nie są one zajmujące ani nawet potrzebne dla fabuły. Cała większa akcja dzieje się poza granicami Ogry, a my wiemy to między innymi z wiadomości które tam docierają. Walka nas nie dotyczy, jesteśmy raczej biernymi jej obserwatorami i myślimy nad tym jak temu zapobiec, ale nic konkretnego jednak nie robimy. Coś ciekawszego zaczyna się dziać dopiero w okolicach połowy książki, kiedy Veronica Roth zrzuca na mnie nowość, której się nie spodziewałam. Ten fakt bardzo mi się spodobał i od mniej więcej tego momentu wczułam się w opowiadaną historię i z niecierpliwością przewijałam kolejne kartki.

Punkt numer dwa: kreacja świata przedstawionego. Akcja książki rozgrywa się w kosmosie, jednak już pierwszy tom niezbyt dobrze mi wytłumaczył rządzące nim reguły i miałam nadzieję że druga część będzie bardziej spójna i klarowna. Niestety nie. Autorka brnie w akcję i sama doskonale wie co powinna napisać, bo ten świat jest w jej głowie. Jednak ja jako czytelnik miałam dziury zarówno w pamięci (wszak minął rok od kiedy poznałam początek) jak i w mojej wiedzy, która nie została odpowiednio wbita do głowy. Im dalej tym lepiej- gdy poznawałam historię jednym ciągiem to całkiem nieźle się orientowałam w planetach i ich specyfice, jednak najczęściej dzieliłam powieść na raty, co wynikało z ograniczonej ilości czasu jaką posiadałam. Nie jest źle, ale mogło być o wiele lepiej.

Muszę jednak przyznać, że książki od Wydawnictwa Jaguar czytam od dawna i każda nowa powieść podpisywana ich logiem wzbudza we mnie nutkę nostalgii. Jest w nich coś charakterystycznego, co sprawia że czytając przenoszę się znów do czasów gdy byłam nastolatką i to jest fajne! Mimo iż "Spętani przeznaczeniem" mają dwie główne wady, to czytało mi się tę książkę naprawdę dobrze. To był trochę taki powrót do lat których nikt mi już nie wróci, a jednocześnie książka którą jako dorosła osoba czytałam z radością. Kilka zwrotów akcji po części wynagrodziło mi kiepski początek i brak orientacji w terenie, ale i tak uważam że ta dylogia jest ciekawsza od poprzedniej trylogii popełnionej przez Veronicę Roth. Mój początkowy entuzjazm dotyczący "Niezgodnej", zastąpiło teraz zwątpienie i fabuła która zatarła mi się w pamięci. "Naznaczeni śmiercią" i "Spętani przeznaczeniem" bronią się jednak akcją osadzoną w kosmosie i ciekawym połączeniem powieści młodzieżowej z elementami sci-fi. Nie jest to seria idealna, ale cieszę się że dałam jej szansę, bo mimo kilku mankamentów jest warta uwagi.

pokaż więcej

 
2018-05-23 21:10:10
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

James Bay - Pink Lemonade

więcej...
 
2018-05-19 22:17:09
Wypowiedziała się w dyskusji: Czego aktualnie słuchasz?

Passenger - Hell Or High Water

więcej...
 
Moja biblioteczka
784 271 2682
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (182)

Ulubieni autorzy (27)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (74)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd