Eleckra 
"Kurza ich parszywa, nie dojona, w galaktykę kopana, z wiaderkiem węgla kolczastym drutem przez most Poniatowskiego w te i nazad ganiana, zardzewiała morda!" Amen. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Jeżeli znajdziecie w moich opiniach jakikolwiek błąd, czy to ortograficzny, czy rzeczowy, czy jakikolwiek inny będę bardzo wdzięczna za taką informację. ---------------------------------------------------------------------------------------------- Przyjmuję wszystkie zaproszenia do znajomych. Bo tak. Wolno mi. Choć, z miejsca zaznaczam, nie znaczy to, że będziemy znajomymi do końca świata.
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 11 cytatów, ostatnio widziana 9 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-16 21:17:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:
 
2018-12-01 11:40:55
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

"Króla Edypa" przeczytałam, nie ukrywam, z racji zmuszenia przez moją polonistkę. Sama z siebie z długim kijem bym się do tego czegoś nie zbliżyła. Mitologii mam po dziurki w nosie, za twórczością starożytności nigdy nie przepadałam, ale niech będzie, dzieło epokowe w końcu, nie zaszkodzi mi.

Jak już mówiłam, do epoki nastawiona jestem wyjątkowo negatywnie, nie traktujcie więc mojej opinii...
"Króla Edypa" przeczytałam, nie ukrywam, z racji zmuszenia przez moją polonistkę. Sama z siebie z długim kijem bym się do tego czegoś nie zbliżyła. Mitologii mam po dziurki w nosie, za twórczością starożytności nigdy nie przepadałam, ale niech będzie, dzieło epokowe w końcu, nie zaszkodzi mi.

Jak już mówiłam, do epoki nastawiona jestem wyjątkowo negatywnie, nie traktujcie więc mojej opinii jako jakoś specjalnie obiektywnej. Dla mnie największym plusem tego dramatu jest jego długość. Krótkie to to, nie trzeba nad tym długo siedzieć. O czym jest, mam nadzieję wszyscy wiedzą. Edyp król tebański z przeklętego rodu Labdakidów, próbuje uciec od przeznaczenia, wpadając tym samym prosto w jego sidła. Zabił sfinksa, ożenił się z własną matką, uśmiercił ojca, oślepił się... Bla, bla, bla. Przepraszam wszystkich śmiertelnie oburzonych moją wypowiedzią, ale ja naprawdę nie znoszę antyku. Jedyną ciekawą kwestią w całym tym dziele, a idąc dalej całej twórczości Sofoklesa, Homera, Horacego, Safony i całej reszty tej starożytnej ferajny jest fakt, że minęło kilka tysięcy, najprawdziwszych TYSIĘCY lat, a dzieci w szkole dalej są zmuszane do czytania ich twórczości. Horacy w jednym z wierszy, wróżył sobie sławę, która będzie trwać tak długo jak rzymscy bogowie. Pomylił się. Przeżył ich o kilka tysięcy lat. To jest dopiero ciekawa sytuacja.

I tyle z "Króla Edypa". Powtórzę po raz kolejny: nie znoszę! Cieszę się, że mogę się już z nim pożegnać.

pokaż więcej

 
2018-11-18 19:37:42
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Patrzcie i podziwiajcie! Znowu skończyłam książkę! Czytać oczywiście.

Ostatnie kilka miesięcy to dla mnie katorga po prostu. W ogóle prawie nie mam czasu na nic, na czytanie też. Nigdy do tej pory nie stałam w takiej sytuacji i teraz, mówiąc kolokwialnie i nieco wulgarnie, cholera jasna mnie trafia. Dlatego, proszę, wybaczcie mi, że ostatnio wszelką aktywność na stronie zaczynam od takich...
Patrzcie i podziwiajcie! Znowu skończyłam książkę! Czytać oczywiście.

Ostatnie kilka miesięcy to dla mnie katorga po prostu. W ogóle prawie nie mam czasu na nic, na czytanie też. Nigdy do tej pory nie stałam w takiej sytuacji i teraz, mówiąc kolokwialnie i nieco wulgarnie, cholera jasna mnie trafia. Dlatego, proszę, wybaczcie mi, że ostatnio wszelką aktywność na stronie zaczynam od takich narzekań.

Skupmy się na temacie. "Raz wiedźmie śmierć" to drugi tom Kronik Żelaznego Druida- kontynuacja przygód młodego ciałem, a starego duchem druida Atticusa. W tej części, jak sugeruje sam tytuł, swoje 5 minut dostaną wiedźmy. Dużooooo wiedźm. Naliczyłam 30, ale wiele czasu temu zajęciu nie poświęciłam, więc mogę się mylić. Na pewno mamy dwa sabaty (w tym jeden nieco okrojony) i jedną indywidualność. Jeżeli chodzi o znane z pierwszej części nasze rodaczki, zostały one wreszcie obdarowane należnymi im od dawna polskimi znakami. I tak oto Waclawa stała się Wacławą, a Radomila Radomiłom. Od razu zmieniło to moje własne odbieranie tych postaci- wcześniej ilekroć wspomniana była jedna z nich denerwowało mnie to jakże banalne "l", teraz mogłam w pełni docenić pomysł (zrodzony w amerykańskiej głowie) powołania do życia sabatu polskich wiedźm. Bardzo ciekawe sytuacje zachodziły, gdy nasz drogi druid nie rozumiał zaklęć wymawianych po polsku, a więc w języku w którym ja osobiście czytałam również jego wypowiedzi. Domyślam się, że w tekście angielskim też były po polsku, ale nie zmienia to faktu, że czuje się to zabawne poczucie wyższości nad czytelnikiem anglojęzycznym. Patrz, stary, ja nie muszę tego wklejać w tłumacza Google. Uczucie niewątpliwie absurdalne, ale bardzo interesujące. A tak przy okazji rozważań nad polskością w tymże utworze: dlaczego szanownemu Autorowi się Polska z wiedźmami kojarzy? Bo co, Łysa Góra, Baba Jaga i strzygi? Toż to nic nie znaczy! Dobrze, że przynajmniej ten sabat po dobrej stronie stoi, bo inaczej to by takim przekleństwem od polskich czytelników oberwał, że długo by się nie mógł pozbierać... Żarty żartami, ale cieszy mnie sam fakt, że Amerykanin nie dość, że wie gdzie Polska leży to jeszcze coś tam mu świta odnośnie jej historii. Tak, wiem, mam bardzo złą opinię o znajomości przez obywateli USA przysłowiowej reszty świata. Ale musicie przyznać, ile się nie czyta, ogląda czy robi cokolwiek innego z twórczością amerykańską ma się wrażenie, że autorzy uważają, że poza Stanami nie ma niczego wartego uwagi i nie chce im się nawet poświęcić uwagi na sprawdzenie prawdziwości tej tezy. Może się mylę, może lecę na schematach. Pewnie tak, ale na własne odczucia nic nie poradzę. Wracając do książki, a właściwie nie, wracając do moich rozmyślań w kwestii wiedźmowych sabatów: ile ja się namęczyłam nad dojściem do tego, dlaczego die Töchter des dritten Hauses to Córki Trzeciego Domu, a nie Córki z Trzeciego Domu, Córki Trzech Domów, czy coś jeszcze innego. Niemiecki, powiedzmy, w miarę rozumiem, ale z gramatyką to jestem na bakier. No ale, przyznaję się bez bicia, z języków obcych to ja nigdy orłem nie byłam i chyba mnie już to nie czeka. A teraz to już naprawdę wracając do książki. Nasz główny bohater nic nie stracił na charakterku, podobnie zresztą jak reszta ferajny. Oberon dalej jest Oberonem, a więc pod tym względem wszystko gra. Największym minusem książki zdecydowanie jest nieskładna fabuła, a dokładniej kiepsko zasklepione dziury logiczne- dlaczego wataha wilkołaków z Tempe nie pomaga? Bo im nie wolno. Dlaczego wiedźmy nie pomagają? Bo są do niczego w walce wręcz. Co tam, że ich problem. Autor ewidentnie próbował utrudnić zadanie swojemu bohaterowi. Sooory, nie wyszło. A raczej wyszło okropnie. Ale dobrze, nie jest to literatura najwyższych lotów, do takiego poziomu nawet nie aspiruje. Przeżyję. Ma być łatwo, miło i przyjemnie to jest. Co się czepiam. Największym plusem książki natomiast pozostaje poczucie humoru. Było, jest i mam nadzieję, że będzie.

Powiedzmy, że polecam. Nie na ambitną lekturę, ale taką odprężającą.

pokaż więcej

 
2018-11-09 22:27:36
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Raz wiedźmie śmierć Raz wiedźmie śmierć

Miłego weekendu wszystkim życzę :)

więcej...
 
2018-11-09 20:59:47
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend
 
2018-11-04 12:39:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Wreszcie! Mam chwilkę, dosłownie chwilkę, ale jakże cenną, na czytanie. Jestem po prostu szczęśliwa.

Powieść pod tytułem "Na psa urok" autorstwa Kevina Hearne wzięłam do ręki przez zupełny przypadek: akurat znajdowała się na początku mojej listy "Chcę przeczytać" i wpisywała się przyjęte przeze mnie kryterium: miłe, proste i przyjemne. Nie pamiętam nawet kiedy i w jakich okolicznościach...
Wreszcie! Mam chwilkę, dosłownie chwilkę, ale jakże cenną, na czytanie. Jestem po prostu szczęśliwa.

Powieść pod tytułem "Na psa urok" autorstwa Kevina Hearne wzięłam do ręki przez zupełny przypadek: akurat znajdowała się na początku mojej listy "Chcę przeczytać" i wpisywała się przyjęte przeze mnie kryterium: miłe, proste i przyjemne. Nie pamiętam nawet kiedy i w jakich okolicznościach znalazła się na tej półce. Biorąc pod uwagę te okoliczności spokojnie mogę powiedzieć, że nie zawiodłam się. Pewnie dlatego, że niczego niezwykłego się nie spodziewałam. Powieść jest lekka i zabawna, pozbawiona wszelakich "udziwniaczy" akcji, które dobrze wypadają zwykle tylko w literaturze ambitnej, a we wszelkiej innej stają się powodem do moich narzekań.

"Na psa urok" to opowieść o rozprawie pewnego starego druida z niewiele starszym bogiem z panteonu bodajże celtyckiego. Rzeczony druid, Atticus O'Sullivan, mieszka sobie spokojnie w niezbyt dużym amerykańskim miasteczku, jednym z tych, które tak sobie upodobała popkultura, z zasady również amerykańska, prowadzi cichy sklep z okultystycznymi gadżetami i jest bardzo niezadowolony, gdy jego sielankowe życie przerywają kolejne ataki wyżej wymienionego boga. Toteż postanawia coś z tym zrobić, machając mieczem i układając się z kilkoma innymi boginiami. Swoją rolę w tym odegra także pewien sabat polskich wiedźm. Ciekawe (szczególnie dla polskiego czytelnika :P) urozmaicenie, chociaż osobiście nie mogę wybaczyć nawet nie Autorowi, ale wydawnictwu, pisania Wacławy, Radomiły itp. przez l. Pomijając w ogóle Malinę Sokolowski, bo poprawne to to nie jest ani po polsku (Sokołowską), ani angielsku (Sokolowsky, jak już). W drugiej części, na ile się zorientowałam, jest już z tym lepiej. Najlepszą postacią książki obwołuję niedemokratycznie Oberona- bohatera przepadającego za kiełbaskami i francuskimi pudlicami, utożsamiającego się z Czyngis Chanem, a poza tym będącego psem. Bo czemu by nie. Akcja rozwija się szybko, na niedomyślnych idiotów podczas czytania się nie natkniemy (uffff!), więc ogólnie jest jak najbardziej w porządku. Książka jakoś wybitnie odkrywcza nie jest, ale, powiedzmy sobie szczerze, czego wybitnego można się spodziewać po urban fantasy?

Lektura lekka i przyjemna, jak najbardziej polecam.

pokaż więcej

 
2018-11-04 11:59:47
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Dziękuję :)

więcej...
 
2018-11-02 16:45:35
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Wreszcie, naprawdę wreszcie weekend, w którym mam czas czytać. Zamierzam go spędzić z Na psa urok Na psa urok

więcej...
 
2018-10-31 21:52:11
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018, Bez ładu i składu :)

"Mitologia" Parandowskiego. Wymęczona, wyklęta, znienawidzona, wkuta wręcz na pamięć. Nie chcę o tym słyszeć. Dość powiedzieć, że opinię piszę prawie dwa tygodnie po ostatecznym (mam nadzieję!) zamknięciu książki. I dalej nie wiem, czy potrafię ją ocenić przynajmniej teoretycznie sprawiedliwie. Próbuję.

Książka Parandowskiego to porządny, konkretny i bardzo przydatny zbiór najpopularniejszych...
"Mitologia" Parandowskiego. Wymęczona, wyklęta, znienawidzona, wkuta wręcz na pamięć. Nie chcę o tym słyszeć. Dość powiedzieć, że opinię piszę prawie dwa tygodnie po ostatecznym (mam nadzieję!) zamknięciu książki. I dalej nie wiem, czy potrafię ją ocenić przynajmniej teoretycznie sprawiedliwie. Próbuję.

Książka Parandowskiego to porządny, konkretny i bardzo przydatny zbiór najpopularniejszych wersji słynnych mitów greckich i rzymskich. Zakreślając na żółto "najpopularniejszych". Bo nie wszystkich, oczywiście. Dookoła teoretycznie jednej, jedynej historii przez ostatnie kilka tysięcy lat narosło tak dużo najprzeróżniejszych przekształceń, że pojąć gdzie, jak i kiedy dana opowieść brała swój początek jest zadaniem niemożliwym. U Parandowskiego Zeus, Odyseusz, Tezeusz i cała reszta ferajny wygląda tak, u kogoś innego inaczej, co wcale nie znaczy, że jeden bądź drugi się myli. Starożytne mity to temat rzeka, dostępny w milionach wersji, podnoszony już chyba w każdym możliwym kontekście, w najróżniejszym celu, przez przedziwnych czasem ludzi, równie popularny kilkaset lat temu i dzisiaj. I ten, za przeproszeniem, burdel spokojnie porządkuje Parandowski. "Mitologia" jest napisana wyjątkowo, jak na utwór popularnonaukowy, przyjemnym do czytania językiem, w sposób ciekawy i wciągający, a poza tym, co chyba w tym konkretnym przypadku wyjątkowo ważniejsze, uporządkowany. W książce bardzo łatwo się odnaleźć dzięki podziałowi na czytelne rozdziały i podrozdziały oraz, dla mnie ostatnio zbawiennej, liście postaci wraz z wypisanymi wszystkimi stronami na których pada dane imię. Dzięki temu, jeżeli szukamy postaci o której słyszymy pierwszy raz, z którą nie mamy absolutnie żadnych skojarzeń i zupełnie nie potrafimy zlokalizować jej w tych kilkuset stronach (ja takich poszukiwałam regularnie) zamiast kartkować, bądź, co gorsza, czytać wszystko po kolei (a czas ucieka...) możemy sobie szybko i łatwo sprawdzić w spisie. Kłaniam się w pas temu, kto wpadł na ten pomysł. Nie ważne, czy był to Autor, czy ktoś inny. A co do Autora... Jan Parandowski niewątpliwie uwielbia to, o czym pisze. Wie bardzo wiele na ten temat, anegdotkami i postaciami sypie jak z rękawa i ewidentnie mógłby napisać dużo, dużo więcej. Domyślam się, że dla osoby dobrze zorientowanej w mitologii Autor nie napisał niczego wartego uwagi, ale dla kogoś zorientowanego przeciętnie, słabo lub wcale jest to świetna pozycja, systematyzująca i uzupełniająca podstawową wiedzę.

A niech będzie, że polecam.

pokaż więcej

 
2018-10-15 21:48:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Cykl: Księga przodka (tom 2)

Wreszcie, wreszcie, wreszcie!

Cierpię ostatnio na brak czasu niesłychanych rozmiarów. Ostatnią pełnoprawną książkę skończyłam, uwaga, 28 września. Ciężko mi w to uwierzyć. Naprawdę, nigdy jeszcze nie miałam takiej sytuacji. A poprawy ani widu, ani słychu... W związku z tym mogę mieć nieco zaburzone odbieranie poziomu literackiego utworów. Chociaż z drugiej strony ostatnio się Herberta i...
Wreszcie, wreszcie, wreszcie!

Cierpię ostatnio na brak czasu niesłychanych rozmiarów. Ostatnią pełnoprawną książkę skończyłam, uwaga, 28 września. Ciężko mi w to uwierzyć. Naprawdę, nigdy jeszcze nie miałam takiej sytuacji. A poprawy ani widu, ani słychu... W związku z tym mogę mieć nieco zaburzone odbieranie poziomu literackiego utworów. Chociaż z drugiej strony ostatnio się Herberta i Miłosza naczytałam...

No cóż... Miłosz to to nie jest, do Herberta też brakuje, ale "Szarą siotrę" czyta się bardzo dobrze, a jak wiadomo, jest to najważniejsze kryterium. I dobrze, i fajnie. Historia Nony Grey ruszyła się może do przodu, ale niekoniecznie w kierunku niezbędnym dla fabuły. W dużym stopniu, ale jednak nie do końca. Zrobiła się przy tym mocno mdła i wyjątkowo przewidywalna. Rozwój umysłowy naszej drogiej bohaterki dalej stoi w tym samym miejscem- w "Czerwonej siostrze" była niezwykle inteligentnym dzieciakiem, w "Szarej"- lekko opóźnioną nastolatką. To chyba nie do końca tak powinno być. Najlepszym wątkiem powieści stały się "przygody" ksieni Szło, której czyny są świetnym ujęciem polityki na kartach książki fantastycznej. Zawsze mnie denerwowała banalna rozgrywka na wszelkich dworach, zamkach u wszystkich szlacht, arystokracji, czy co tam jeszcze można wymyślić. Bo to zwykle było po prostu żałosne. Własny świat, wyjątkowe realia, które kształtuje się samemu, dowolne zasady, to wszystko daje gigantyczne pole manewru. Ale nie, byle jak i o niczym. U Lawrence nie działa to doskonale, ale trzyma poziom. Liczy się. Taki ładny, mały plusik. System magii, całe jej działanie, łączenie się różnych wątków, zasady nią kierujące- dalej są na bardzo wysokim poziomie. Rzecz w fantastyce bardzo ważna.

Podsumowując, z czystym sumieniem mogę książkę polecić. Kontynuacja może nie powaliła mnie na kolana, ale też nie zawiodła.

pokaż więcej

 
2018-10-13 11:56:55
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Obecnie czytam Szara siostra Szara siostra zamiast się uczyć...

więcej...
 
2018-10-06 17:29:34
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Lepiej późno niż wcale :)

więcej...
 
2018-10-05 17:18:24
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Szykuje się weekend z Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian

więcej...
 
2018-09-29 11:58:20
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka

więcej...
 
2018-09-29 11:43:05
Wypowiedziała się w dyskusji: Czytamy w weekend

Dlaczego?

więcej...
 
Moja biblioteczka
1114 114 13656
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (325)

Ulubione cytaty (105)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd