Szamanka od umarlaków

Cykl: Szamanka od umarlaków (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
6,9 (1268 ocen i 217 opinii) Zobacz oceny
10
92
9
115
8
197
7
406
6
263
5
109
4
31
3
29
2
14
1
12
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328045231
liczba stron
416
język
polski
dodała
Beata

Przygotujcie się na solidną dawkę znakomitego humoru, oto nowe wydanie kultowej powieści fantasy Martyny Raduchowskiej! Kto by pomyślał, że potomkini wielkiego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów zbuntuje się wobec rodzinnej tradycji… Ida Brzezińska ma osiemnaście lat i uważa magię za stek bzdur. Jak sama twierdzi, taka z niej czarownica, jak z koziego zadka waltornia. Jedyne, o czym Ida...

Przygotujcie się na solidną dawkę znakomitego humoru, oto nowe wydanie kultowej powieści fantasy Martyny Raduchowskiej!

Kto by pomyślał, że potomkini wielkiego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów zbuntuje się wobec rodzinnej tradycji… Ida Brzezińska ma osiemnaście lat i uważa magię za stek bzdur. Jak sama twierdzi, taka z niej czarownica, jak z koziego zadka waltornia. Jedyne, o czym Ida marzy, to spokojne życie młodej dziewczyny: wymarzone studia psychologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkanie w akademiku, poznawanie świata… Niestety przeszkadzają jej w tym pojawiające się ni stąd ni zowąd trupy. Widzenie zmarłych i przewidywanie śmierci ludzi żyjących to magiczny dar, długo poszukiwany przez rodziców Idy. Nie jest łatwo być medium… a dodatkowo Ida ma prawdziwego Pecha!

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Arnika książek: 1875

Pecha mieć

Chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy absolutnie wszystko idzie zupełnie nie tak, jak byśmy chcieli. Nieraz zdarzyło się nam pewnie przeklinać zły los albo narzekać na paskudnego pecha. Ale powiedzmy sobie szczerze: czy ten pech rzeczywiście był taki straszny? Widywaliśmy błąkające się po świecie dusze? Mieliśmy wizje czyjejś śmierci albo musieliśmy zagonić stado parszywych demonów z powrotem do piekła? Raczej nie.

Bohaterka „Szamanki od umarlaków” marzy o normalnym życiu: o studiach na drugim końcu kraju, mieszkaniu w akademiku, zakrapianych imprezach i zakuwaniu w sesji. Niestety, jest to praktycznie niewykonalne z depczącym jej po piętach Pechem (tak, takim wybitnie wrednym, przez wielkie P). Kiedy tylko dziewczynie udaje się uciec nadopiekuńczym rodzicom, niepotrafiącym pogodzić się z posiadaniem dziecka pozbawionego jakichkolwiek magicznych zdolności, pakuje się w iście piekielną kabałę.

Autorka na wstępie raczy nas soczystym i obszernym opisem ekscentrycznej rodziny wybitnych czarodziejów, wzbudzając apetyt na polski odpowiednik Addamsów. Tymczasem musimy obejść się smakiem, ponieważ narracja podąża śladem latorośli, która definitywnie odcina się od swoich korzeni. Niestety, czarująca (nomen omen) para Brzezińskich definitywnie schodzi z planu. Na szczęście ich miejsce szybko zajmuje plejada innych barwnych postaci, na czele z tajemniczą i odrobinę szaloną ciotką, nieziemsko irytującymi duchami, przerażającą harpią i wredną właścicielką kamienicy. Takie towarzystwo...

Chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy absolutnie wszystko idzie zupełnie nie tak, jak byśmy chcieli. Nieraz zdarzyło się nam pewnie przeklinać zły los albo narzekać na paskudnego pecha. Ale powiedzmy sobie szczerze: czy ten pech rzeczywiście był taki straszny? Widywaliśmy błąkające się po świecie dusze? Mieliśmy wizje czyjejś śmierci albo musieliśmy zagonić stado parszywych demonów z powrotem do piekła? Raczej nie.

Bohaterka „Szamanki od umarlaków” marzy o normalnym życiu: o studiach na drugim końcu kraju, mieszkaniu w akademiku, zakrapianych imprezach i zakuwaniu w sesji. Niestety, jest to praktycznie niewykonalne z depczącym jej po piętach Pechem (tak, takim wybitnie wrednym, przez wielkie P). Kiedy tylko dziewczynie udaje się uciec nadopiekuńczym rodzicom, niepotrafiącym pogodzić się z posiadaniem dziecka pozbawionego jakichkolwiek magicznych zdolności, pakuje się w iście piekielną kabałę.

Autorka na wstępie raczy nas soczystym i obszernym opisem ekscentrycznej rodziny wybitnych czarodziejów, wzbudzając apetyt na polski odpowiednik Addamsów. Tymczasem musimy obejść się smakiem, ponieważ narracja podąża śladem latorośli, która definitywnie odcina się od swoich korzeni. Niestety, czarująca (nomen omen) para Brzezińskich definitywnie schodzi z planu. Na szczęście ich miejsce szybko zajmuje plejada innych barwnych postaci, na czele z tajemniczą i odrobinę szaloną ciotką, nieziemsko irytującymi duchami, przerażającą harpią i wredną właścicielką kamienicy. Takie towarzystwo nie zapowiada nudy ani choćby względnego spokoju.

Jako że narracja jest w przeważającej mierze prowadzona z perspektywy Idy, ją właśnie poznajemy najlepiej. Jak na nieopierzone dziewczę, które ledwo co wyrwało się spod kurateli rodziców, radzi sobie całkiem dobrze. Szybko przystosowuje się do samodzielnego życia, nawet uczy się prać i gotować. Przy tym zdrowego rozsądku niejeden człowiek w sile wieku mógłby jej pozazdrościć (choć nie przekłada się na to na umiejętność unikania kłopotów). Taka bohaterka to prawdziwa perełka wśród głupiutkich nastolatek omdlewających na widok tajemniczego przystojniaka, potrafiących albo czekać na rycerza w lśniącej zbroi, albo wykańczać wszystkich złych jednym kiwnięciem palca.

Równie orzeźwiający co kreacja głównej bohaterki jest brak romansu. Tak, kochani, Ida nie spotyka już na drugiej stronie oszałamiającego chłopaka, z którym łączy ją wielka i wieczna miłość. Nie mniej miły jest ogromny dystans, z którym Raduchowska traktuje swoich bohaterów. Dzięki temu czytelnik może odpocząć od powszechnego ostatnimi czasy marysuizmu. I to jest bodaj największy plus „Szamanki...”. Dodajmy do tego konkretną dawkę ironii, czarnego, sarkastycznego humoru oraz upersonifikowanego Pecha – powstanie książka wyjątkowa.

Jestem wdzięczna autorce i wydawnictwu, że zdecydowali się na wznowienie tego sześcioletniego już debiutu, dzięki czemu miałam okazję poznać względnie normalną Idę, uroczego łapacza snów, grono wkurzających duchów i skomplikowany system magiczny czający się tuż poza naszymi zmysłami. Nie pozostaje mi nic innego, jak niezwłocznie sięgnąć po drugi tom, by jak najszybciej wrócić do świata, w którym króluje bezwzględnie złośliwy Pech.

Ewa Jemioł

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (3388)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 819
Łędina | 2017-03-06
Na półkach: Przeczytane

W ofercie wydawnictwa Fabryka Słów trudno znaleźć książki nie warte uwagi. Jednakże, każde stado ma swoją czarną owcę, a oto właśnie ona. Nie dość, że przez treść "Szamanki od umarlaków", autorstwa Martyny Raduchowskiej, bardzo trudno jest przebrnąć, to na dodatek wersja do słuchania jest prawie nie do zniesienia.

Martyna Raduchowska - Wrocławianka całym sercem i duszą. Z charakteru wredna i pyskata wiedźma, pełna optymizmu pesymistka, ambitny leniuch, pogodna maruda, zagorzała domatorka na obczyźnie, słowem, posiadaczka niepowtarzalnego zestawu cech, który gwarantuje, że cokolwiek by się nie działo, zawsze znajdzie się powód do narzekania – jej ulubionego zajęcia. Cierpi na chorobliwy nadmiar pomysłów oraz chroniczny brak wolnego czasu. Ukończyła studia na Uniwersytecie Walijskim i przez najbliższy rok będzie zgłębiać tajniki psychologii rozwojowej na uniwersytecie w York. Z wykształcenia psycholog i kryminolog, z zamiłowania pisarka. Zadebiutowała Całą prawdą o PPM (antologia...

książek: 1000
Magnis | 2018-01-13
Na półkach: Przeczytane, Fantasy, humor
Przeczytana: 05 stycznia 2018

Książka Szamanka od umarlaków wpadła mi w ręce podczas wizyty w bibliotece. Obiecujący opis z tyłu okładki sprawił, że naszła mnie chęć na przeczytanie czegoś lekkiego i napisanego z humorem. Dlatego wybór padł właśnie na nią, po której spodziewałem się miłego spędzenia czasu przy lekturze. Dostania książki przyjemnej i lekkiej.
Ida Brzezińska marzy o zwykłym życiu, chodzeniu na Uniwersytet i zwykłej pracy. Niestety pochodzi z rodzinny, gdzie magia lub inne zdolności są na porządku dziennym. Jednak od korzeni trudno uciec i za sprawą swoich zdolności trafia do ciotki Tekli. Zgryźliwej i złośliwej starszej pani mogącej jej pomóc. Sama Ida potrafi rozmawiać z umarłymi, przewidywać śmierć danej osoby i jest kimś pomiędzy medium, a banshee. Stara się nie korzystać z daru, ale już pierwszego dnia w szkole wszystko się zmienia. Będzie nie tylko musiała sobie radzić z niechcianym darem, lecz również pomóc pewnej osobie.
Od pierwszego rozdziału autorka wprowadza nas w historie, gdzie...

książek: 1238
boziaczek | 2014-08-18
Na półkach: Przeczytane, E-booki

Muszę przyznać, że Szamanka od umarlaków to nie jest zła książka. Czyta się ją przyjemnie, jest zabawna, a sama główna bohaterka Ida sympatyczna. Tylko, że ja już najprawdopodobniej wyrosłam z takiej literatury. Zamiast czerpać przyjemność z lektury, trochę się nią zmęczyłam. Pewnie parę lat temu dałabym jej więcej gwiazdek...
Polecam zdecydowanie dla nastolatków:)

książek: 845
Nina | 2018-03-25
Na półkach: 2018, Przeczytane, Ebook
Przeczytana: 23 marca 2018

Taka pierdółka, takie niby nic, a tak mnie wciągnęło, tak rozbawiło, tak zrelaksowało, że chcę więcej i po więcej sięgnę, gdyż ukazała się część druga :) Ktoś napisał w swojej opinii, że książka dla nastolatków, że ta osoba z takiej literatury już wyrosła. Ja, na szczęście, nie wyrosłam i w dalszym ciągu mnie to bawi, intryguje, po prostu dostarcza dobrej rozrywki. Cieszę się, że ciągle mam coś z dzieciaka w swoim niemłodym już ciele :)))
Ida - szamanka, nie taka zwyczajna, bo od umarlaków. Cóż to oznacza? Ano to, że jest odpowiedzialna za dusze zmarłych, że musi je bezpiecznie przeprowadzić na drugą stronę. Co w tym takiego nadzwyczajnego? Otóż, Ida ma pecha, ten pech ją uwielbia i nie odstępuje na krok. Poza tym, Ida nie cierpi magii i nie chce mieć z nią nic wspólnego, przynajmniej na początku. Potem możemy się już domyśleć jej niewiarygodnych przygód, z wiszącym nad nią nieustannie pechem :) Ja Wam o tym nie opowiem, bo nie chcę Was pozbawić przyjemności związanej z czytaniem,...

książek: 417
katala | 2018-06-01
Przeczytana: 25 marca 2016

Chyba za długo zbierałam się do napisania recenzji, bo sporo uwag i spostrzeżeń najnormalniej w świecie wyleciało mi z głowy. Ale to chyba też o czymś świadczy. I chyba tak wygląda moje ogólne podsumowanie tej książki – „wyleci mi z głowy”. Pewnie, że nie każda książka, a już na pewno nie każda z tego działu, pozostają w pamięci na lata, ale całkiem sporo jednak ma swoje miejsce w moich wspomnieniach. Teraz chyba tak nie będzie.
Postawiłabym dwie tezy.
Szamanka od umarlaków to nie jest zła książka.
Nie jest, bo język jest przyjemny. W sumie kiedy komuś podejdzie świat, to jest szybka w czytaniu. Kilka ciekawych postaci. Pomysł wcale nie z kategorii tych najsłabszych. Można domyśleć się, o co autorce chodziło. Można nawet polubić główną bohaterkę, bo choć dziewczę poraża niekiedy swoim brakiem zdrowego rozsądku, to zwykle taki typ bohaterów (w życiu bywa podobnie) wywołuje ciepłe uczucia. Niekiedy wbrew sobie można polubić bohatera, choć pewnie z dystansem, i nawet sprawnie...

książek: 651
myślnik | 2014-04-17
Przeczytana: 10 kwietnia 2014

Większość niespodzianek w naszym życiu jest daleka od udanych,nie mówiąc już o doskonałości.
Niewypały,zgrzytanie zębami,zawody nad wielkością maluczkich oczekiwań.
Ze mnie jest "zwierz",który nie gustuje w wizytach bez uprzedzeń,spektakularnych niespodziankach mających na celu powalenie mnie na deski.
Lubię wiedzieć co i jak,a nie tak bezmyślnie oddawać się nawet w najbardziej zaufane ręce.
Jakoś z tym muszę żyć i jest mi z tym dobrze,a jak!

Z tym co mamy czytać jest tak samo.
Jednak wielka niewiadoma.
Podróż,która może okazać się przyjemną wędrówką,lub męczącym obowiązkiem kartkowania i totalnego znudzenia.


Martyna Raduchowska jednym słowem - wymiata!
Kobieta dostarczyła mi niezapomnianych chwil,przezabawnych momentów dezorganizacji świata głównej bohaterki,o świetnej stylizacji całej reszty nie wspomnę.
Kobieta wymiata,i oby nigdy nie przestała!


Ida ma pecha. Nie to raczej pech ma Idę - czy można oprzeć się takiemu postawieniu sprawy na ostrzu noża?
Gdzież bym śmiała.

Ida...

książek: 461
Cezar Kolcz | 2018-06-30
Przeczytana: 30 czerwca 2018

O dziwo książka jest książka niezłą, ciekawą i wciągająca. Wprowadzenie w universum było bardzo, ale to bardzo szybkie. Bałem się, że będzie powtórka z rozrywki z cyklu "ojeju mam magiczne moce i nie wiem skąd je mam". Jednak wprowadzenie w to universum było na tyle szybkie, że aż za mało (w mojej opinii) przedstawione. Na duży plus zasługuje język użyty w książce, pokazanie odmienności akcentu ciotki głównej bohaterki oraz używanie nowoczesnego słownictwa stosowanego przez dzisiejszą młodzież. Mam nieodparte wrażenie, iż ta książka jest o nastolatce pisana dla nastolatków. Czy polecam? Tak, jeżeli drugi tom też będzie trzymał poziom pierwszego. W wielu komentarzach "na dole" czytałem iż książka jest przepełniona humorem - mi nie zdarzyło się głośno śmiać - ale może to tylko ja mam takie a nie inne poczucie humoru :)

książek: 182
zaczytanapatka | 2018-08-09
Przeczytana: 09 sierpnia 2018

"Możesz się nie zgadzać. Ale nie możesz pozbyć się daru, więc naucz się z nim żyć. Dar jest jak topielec. Zawsze tam będzie i choćbyś nie wiem jak starała się go utrzymać w tajemnicy, ukryć przed światem, nie myśleć o nim, zapomnieć, któregoś dnia wypłynie na powierzchnię. Na dar nic nie można poradzić, prędzej czy później wylezie z ukrycia, i to w najmniej odpowiednim, najmniej oczekiwanym momencie. Jeśli nie chcesz, żeby twoje życie pewnego dnia wywróciło się do góry nogami, przygotuj się na ten moment, oswój dar, naucz się nad nim panować."

Ida Brzezińska nie chce mieć do czynienia z magią. Ma już zaplanowaną przyszłość. Jako jedyna dziedziczka dorobku wielu pokoleń Brzezińskich ma studiować w elitarnej szkole magii, a potem zająć miejsce ojca w loży czarodziejów i zajmować się polityką aż do ślubu. Ida uważa, że nie ma zdolności czarodziejskich i nie ma najmniejszego zamiaru wykrzesać z siebie choć trochę magii. Ida chce żyć jak normalny człowiek i nie przyznaje się, że odkąd...

książek: 3231
filozof | 2014-06-02
Na półkach: Przeczytane

Nareszcie jakieś dobre fantasty co akcja toczy się w Polsce.Wreszcie nie musimy się wstydzić i szukać za granicą.
Oto Ida ma dziwny dar,jest szamanką od ...zmarłych.Przyznam,że dość kontrowersyjne umiejętności.
Ale nic,Ida radzi sobie świetnie.Przyznam,że czytanie tej książki sprawiło mi moc dobrej zabawy i przyjemności.
Autorka może nie najlepiej opisuję Wrocław,lecz osoby które tam mieszkają mogą być zadowolone.
Pewno wadą książki,jest to że nie straszy tak bardzo jak bym chciał.
Ale podobała mi się i jest fajna.

książek: 846
natkaaa003 | 2018-04-19
Przeczytana: 19 kwietnia 2018

Trafiłam na tę książkę, szukając czegoś lekkiego i niezobowiązującego, co dobrze by się czytało, gdy zupełnie brakuje na to czasu. „Szamanka od umarlaków” doskonale spełniła swoje zadanie. Jest to naprawdę zabawna opowieść o dziewczynie rozmawiającej z duchami , która ma strasznego Pecha. Albo raczej to Pech ma ją. Może brzmi to nieco dziwnie, ale Pech jest tu rzeczywistą (choć niematerialną) istotą, która zdecydowanie uwzięła się na główną bohaterkę i tylko czyha na to, by jak najbardziej skomplikować jej życie. Ciekawym rozwiązaniem jest tu także umiejscowienie magicznego świata we współczesnych polskich realiach. Akcja rozgrywa się we Wrocławiu, a Ida studiuje na Uniwersytecie Wrocławskim. Było to dla mnie dość nowe doświadczenie, ponieważ od lat stroniłam od polskiej fantastyki młodzieżowej (już nawet nie pamiętam, która książka tak bardzo mnie do niej zniechęciła).

Początkowo nie byłam jednak przekonana czy „Szamanka od umarlaków” mi się spodoba. Przede wszystkim, po...

zobacz kolejne z 3378 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Słowo pisane i inne omamy – Martyna Raduchowska

„Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, jak surrealistyczne jest czytanie książek? Zaczynasz od gapienia się w oznakowane kawałki martwego drzewa przez kilka godzin, a kończysz z malowniczymi halucynacjami”. Dziewczyna ujęła to bardzo trafnie, zapewniam jednak, że owe halucynacje zdarzają się nie tylko czytelnikom, ale również pisarzom – i zaraz postaram się to udowodnić.


więcej
Patronaty tygodnia

As myśliwski, który został Polakiem, wspomina swoją służbę w Dywizjonie 303. Chłopiec sięga do swojego amuletu, a ten emanuje magiczną mocą. Pewna kobieta postanawia odkryć prawdę za wszelką cenę, stawiając na szali relacje z bliskimi, zdrowe zmysły, a nawet własne życie. Poznajcie bliżej wszystkich bohaterów książek pod patronatem lubimyczytać.pl, które ukazują się w najbliższych dniach.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd