Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Sztejer

Cykl: Sztejer (tom 1) | Seria: Asy Polskiej Fantastyki
Wydawnictwo: Fabryka Słów
6,58 (550 ocen i 68 opinii) Zobacz oceny
10
28
9
32
8
90
7
163
6
126
5
54
4
20
3
20
2
8
1
9
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375742398
liczba stron
320
słowa kluczowe
Sztejer
język
polski
dodał
Bartek

Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary. Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda. Z tą klaczą to akurat - to trzecie... Z mieczami zresztą też. Obrzyn poręczniejszy. Nazywam się...

Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary.

Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda. Z tą klaczą to akurat - to trzecie... Z mieczami zresztą też. Obrzyn poręczniejszy.

Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra.

Roboty nie brakuje. Zagładę przetrwały właściwie tylko trzy gatunki: karaluchy, szczury i sukinsyny. Mutanci w chórkach u Najświętszej Panienki też raczej nie śpiewają.
Za odpowiednią sumkę pakuję się w ten syf i przerabiam cele na nawóz.

Że śmierdzi? Ty co? Nietutejszy? Tak teraz pachnie cywilizacja...

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1029)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 674
Robert | 2011-03-20
Przeczytana: 20 marca 2011

Kobiety niech lepiej nie biorą tej książki do ręki. Jeśli mają w sobie coś z feministki, to prawie na pewno, poczują się urażone i zniesmaczone zarówno głównym bohaterem jak i fabuła w ogóle. Taki już minus (nie dla mnie), że książka jest o facecie, który nie specjalnie owija w bawełnę elokwentnych słówek swoje myśli. Życie po apokalipsie łatwe nie jest.
Kim jest Vincent Sztejer? Weź Mordimera Madderdina, Wiedźmina, Solomona Kane'a, Loki'ego (tego od J. Ćwieka), zmieszaj, ulep z tego człowieka i mniej więcej wyjdzie Sztejer. OK, może nie do końca tak (bo się zaraz fani Sapkowskiego obruszą). Czytając książkę, widać częste podobieństwa, tudzież śmiałe nawiązania do w/w postaci. I to nie tyle kalkowanie, co inteligentną inspirację, ze śmiałym odrzuceniem cech, które widocznie autorowi się nie spodobały. W kilku miejscach, autor nawet "śmieje się" z typu herosa, do którego jak ulał pasuje Gerald z Rivii. Powracając jednak do samego bohatera. Sztejer nie jest człowiekiem - przynajmniej...

książek: 318
deskath | 2013-07-25
Przeczytana: 21 lipca 2013

Świetna rozrywka dla dużych chłopców. Jest bezkompromisowo, brutalnie i niecenzuralnie. Z dużą dawką czarnego humoru i nawiązań do współczesności (pomimo zagłady :)). Czyta się jednym tchem. Mam nadzieję, że kolejny tom przygód Sztejera nie zawiedzie moich ogromnych oczekiwań.

książek: 1498

Dla czegoś tak szowinistycznego i opisującego kobiety w obleśny sposób nie ma miejsca w mojej biblioteczce. Nawet nie zamierzam kończyć tej książki. Męczyłam się czytając te nędzne wypociny o niewolnicy, jak to bohater nasz musi mieć konkretną seksualną niewolnicę i że to jej problem, że musi to z nim robić. Była tylko dla niego towarem. Ok, ok, ja to rozumiem, ale tylko facet mógł napisać taką książkę. Gdyby podobna tematyka została napisana przez kobietę, z pewnością byłoby to 100 razy lepsze. Po prostu żal.pl.

książek: 963
Lokia | 2011-02-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lutego 2011

Cały opis świata po zagładzie jest powierzchowny. Nie wiadomo, co i dlaczego zgładziło cywilizację ani skąd się wzięły te średniowieczne realia, w których autor osadził akcję. Główny bohater jest bez uczuć i wspomnień, jakiś nieciekawy. Wszystko to jakieś pozbawione smaku. Ani w tym humoru, ani morału. Tylko przewidywalna rzeź i rąbanka. Nie polecam.
Jedynym plusem jest Fabryka Słów, które profesjonalnie i przepięknie wydaje wszystkie swoje pozycje oraz wspaniałe ilustracje mojego ulubionego fabrycznego rysownika - Dominika Brońka.

książek: 527
daszkass | 2013-05-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 maja 2013

Trochę jak takie połączenie Piekary i Zambocha, tylko znacznie słabsza od obu.
Książka jest sztampowa, nie ma w niej za grosz oryginalności i, co najgorsze, - jest fatalnie napisana. Narracja kuleje, humor jest żenujący, przedstawienie bohatera niespójne, a nawiązania do innych utworów zamiast bawić doprowadzają tylko do skoków ciśnienia (sceny z "Paragrafu 22" nie wybaczę...).
Lubię niewymagające powieści, ale to już przesada.

książek: 2004
Dominik | 2010-12-27
Przeczytana: 07 grudnia 2010

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Co może się stać po kolejnej wojnie, tym razem atomowej, w której udział biorą bombowce zrzucające kolejnych braci "Little Boy'a"? Tym razem w wersji hard, bo obejmuje ona cały świat. Według pana Forysia przeniesiemy się do głębokiego i mrocznego średniowiecza, po którym chodzić będzie jeden z niezniszczalnych zabijaków, którego nie pokona nic, ani nikt.

"Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra" - głosi pierwsze zdanie książki. I dzięki niemu już wiemy o czym będzie książka. O zabijaniu. Ale czy zabijanie w tym jest najważniejsze? Tutaj najwidoczniej tak. Ale nie wyprzedzajmy faktów.

Przygodę zaczynamy z oczu tytułowego bohatera Vincenta, który właśnie ma za zadanie upolować utopca - jednego potwora z licznego bestiariusza bestii, które powstały po Zagładzie, czyli wojnie atomowej.
Wojny tej zaś nikt nie pamięta, prócz zakonników z Torunium (mi się kojarzy z Toruniem i chyba po przeczytaniu kilku zdań i myśli bohatera, sami zauważycie, że pan Robert puszcza nam tutaj...

książek: 403
deChavannes | 2012-01-02
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

Powieść pełna fekaliów, rozprutych bebeszy i sprośnych przekleństw rzucanych przez lewe jak i przez prawe ramię. A główny bohater, choć brudny i niewychowany, zimny jak ostatni sukinsyn - w pewien dziwny sposób magnetyczny. Tak, każdy facet chciałby być choć trochę taki jak Sztejer! Spać pod gołym niebem, zabijać lepiej niż Chuck Norris i Jackie Chan razem wzięci i spać z pięknymi kobietami. Ale... wróćmy do rzeczywistości.
Technicznie dość dobra. Choć i męcząca. Bo ileż razy już ten osławiony Sztejer wychodził z tarapatów? Kolejna akcja - mózg daje cynk - e tam! Przecież i tak się wyliże! Aż prosiło się o porządną, rozwleczoną w czasie akcję, zamiast kilku krótszych niewiele wnoszących epizodów. Język soczysty jak krwiste mięso, jedni nie strawią - inni połkną.
Mnie jednak smakowało.
Całkiem dobrze przyprawione.

książek: 87
loliek | 2013-09-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2012 rok

SZTEJER: "Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach."

GERALT ("WIEDŹMIN"): "Później mówiono, że człowiek ów nadszedł od północy, od Bramy Powroźniczej. Nie był stary, ale włosy miał prawie zupełnie białe. Kiedy ściągnął płaszcz, okazało się, że na pasie za plecami ma miecz."

Przypadek? Nie sądzę!

Oczywiście nie da się porównać tych postaci ale skojarzenie jest oczywiste.

Dobrze się czyta, ale do bohatera trzeba się przyzwyczaić, kobiety traktuje bardzo przedmiotowo co autor podkreśla. Ja nie jestem przewrażliwiona i szybko się zdystansowałam.
Świat jest dość obrzydliwy. Smród i brud. Podobało mi się użycie słowiańskich nazw potworów (ghul, utopiec) na określenie ludzi dotkniętych mutacjami.

To taka postapokalipsa, w której brak elementu chęci odbudowania dawnej rzeczywistości.

książek: 194
esiu1991 | 2011-03-08
Na półkach: Przeczytane

Ksiażka dla tych, którzy chcą się oderwać na chwile od szarej rzeczywiśtości, doskonała do czytania w podróży. Z Vincenta Sztejera jest kawał szowinistycznej świni. Drań i dziwkarz, który zabija bez mrugniecia powieką i klnie jak szewc ale mimo to zyskuje naszą sympatię. Książke czytałem w 2 wieczory i czekam na kolejne przygody Sztejera ;)

książek: 173
WojteK | 2016-07-25
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 25 lipca 2016

Na coś takiego czekałem od dawna. Potężna dawka rozrywki, akcji, ciekawych pomysłów. A to dopiero pierwszy tom! Dobrze, że na półce czekają kolejne dwa ]:->

Nie wiem jak się do tego w ogóle zabrać. Vincent Sztejer, nasz bohater, nie, antybohater, to trafniejsze określenie. Taki Wiedźmin swoich czasów, ale bez mieczów bo jak sam twierdzi obrzyn jest poręczniejszy.
Taki zimny sukinkot, który każdą przeszkodę bierze na klatę, panienkę do łóżka a łupy do sakwy. Z każdej opresji ZAWSZE wychodzi w jednym kawałku (mniej lub bardziej nadszarpniętym) i brnie dalej. Podróżuje od wioski do wioski, mniej lub bardziej cywilizowanej, snuje wspomnienia swojej dawnej, mrocznej przeszłości i zwiedza ruiny dawnej cywilizacji.

W końcu to jakby nie było, powieść postapo. Jednak setki lat wprzód po atomowej zagładzie więc pokuszę się o nazwanie tego okresu post-postapo.

Niby taka sztampa, przerysowany wojownik z nadmiarem pary w kroczu, który bez przygód, także tych łóżkowych, chyba by oszalał....

zobacz kolejne z 1019 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd