Sylwka 
unserious.pl
Zawsze powtarzam, że dzień bez uśmiechu to dzień stracony, a książek nigdy nie ma za dużo :) Najwięcej serca oddaję fantastyce, acz innymi książkami również nie pogardzę. :D
kobieta, Bielsko-Biała / Bratysława, status: Czytelniczka, dodała: 4 książki i 23 cytaty, ostatnio widziana 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Bratobójca
    Bratobójca
    Autor:
    Rozbite imperium Groźba wojny domowej unosi się nad imperium Shimy. Gildia Lotosu konspiruje w celu odnowienia dynastii i zdławienia rosnącego buntu przez zaprzysiężenie nowego szoguna. Nie pragnie on...
    czytelników: 599 | opinie: 18 | ocena: 7,54 (102 głosy)
  • Czarne Sny
    Czarne Sny
    Autor:
    Sopel znowu ma kłopoty. Garbatego dopiero grób wyprostuje. Jedyna droga ucieczki wiedzie tam, skąd wszyscy chcieliby uciec. Wprost w paszczę Przygranicza, gdzie miłosierdzie zdechło pod śniegiem, a pr...
    czytelników: 469 | opinie: 9 | ocena: 7,17 (173 głosy) | inne wydania: 1
  • Kosiarz
    Kosiarz
    Autor:
    Śmierć zaginął, zapewne już gdzieś odszedł. A to prowadzi do chaosu, jaki pojawia się zawsze, kiedy ulega załamaniu ważny społecznie sektor usług. Pan Reg Shoe, aktywista Martwych Praw nagle ma więcej...
    czytelników: 9304 | opinie: 197 | ocena: 7,79 (5444 głosy) | inne wydania: 2
  • Latarnik
    Latarnik
    Autor:
    Jasna, letnia noc. Młoda kobieta wskakuje do samochodu. Chwyta kierownicę w zakrwawione dłonie. Wraz z synkiem ucieka do jedynego znanego jej bezpiecznego miejsca − na wyspę Gråskär nieopodal Fjällba...
    czytelników: 14429 | opinie: 531 | ocena: 7,21 (7852 głosy) | inne wydania: 4
  • Motylek
    Motylek
    Autor:
    Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje...
    czytelników: 7588 | opinie: 751 | ocena: 7,23 (4142 głosy) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-06-22 19:31:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Wirusy, komputery i sensacja to tematy, które skłoniły mnie do sięgnięcia po książkę Druga rzeczywistość Andrzeja Mathiasza – aktora, animatora kultury, scenarzysty i autora między innymi pierwszego pełnometrażowego niezależnego lubelskiego filmu fabularnego pod tytułem Numer.

Zespół Cieni.
Na czele tajnego zespołu pracującego nad informatyczną superbronią staje były, acz niezwykle uzdolniony...
Wirusy, komputery i sensacja to tematy, które skłoniły mnie do sięgnięcia po książkę Druga rzeczywistość Andrzeja Mathiasza – aktora, animatora kultury, scenarzysty i autora między innymi pierwszego pełnometrażowego niezależnego lubelskiego filmu fabularnego pod tytułem Numer.

Zespół Cieni.
Na czele tajnego zespołu pracującego nad informatyczną superbronią staje były, acz niezwykle uzdolniony haker Tom Clark. Eksperyment wymyka się jednak spod kontroli, a wirus powoli zaczyna rozprzestrzeniać się i przejmować kontrolę nad wszystkimi dziedzinami życia. Niszczycielskie działanie wirusa może powstrzymać tylko Tom, lecz ten niespodziewanie ginie w wypadku samochodowym.

A little bit Matrix…
Muszę przyznać, iż przez początek bardzo trudno było mi się wczuć. Rozwleczone opisy powodowały, iż miałam ochotę na chwilę oddechu i odkładałam książkę „na półkę”. Jednak gdy już przebiłam się przez początkowy mur, otrzymałam bardzo ciekawą, pełną nagłych zwrotów akcji historię, która poza science-fiction przyniosła jeszcze trochę sensacji, a nawet romans.

I od tego science-fiction rozpocznę, gdyż sam pomysł „przeniesienia” bohatera do Drugiej rzeczywistości, która nierozerwalnie łączy się z tą pierwszą, zapachniał mi trochę Matrixem. Cóż prawda przeniesienie było nieco bardziej drastyczne niż w filmie, a technologiczna rzeczywistość, jej cała struktura oraz działanie przedstawione w książce jest nieco inne. Jednak gdzieś między wierszami czułam tego „Matrixowego duszka”. Choć muszę przyznać, iż w materii technologii autor poszedł na całość i w zupełnie innym kierunku. Stworzył coś niebanalnego, mrocznego i dającego do myślenia: „czy to kiedykolwiek będzie możliwe?”

Skalsky vs Tom Clark.
Jeżeli chodzi o bohaterów, to w sumie całą uwagę przyciągają Tom Clark i Skalsky. Obaj panowie są bardzo wyraziście wykreowani. Począwszy od wyglądu zewnętrznego przez zbiór podstawowych cech charakterystycznych „dla zawodu”, na słownictwie kończąc. Ich zachowania, motywacje czy przemyślenia są bardzo dosadne i nie pozwalają na nudę, a ponieważ narracja jest prowadzona z punktu ich widzenia, łatwo się wciągnąć i poczuć „w ich skórze”.

Podsumowując. Druga rzeczywistość Andrzeja Mathiasza to bardzo ciekawa wielowątkowa powieść sensacyjna z elementami science-fiction która, choć momentami przegadana, to jednak może się podobać. Szczególnie w kwestii bardzo rozbudowanej części dotyczącej współczesnego uzależniania od komputerów i technologii wszelakiej. Wszystkie przemyślenia dotyczące tej materii oraz pojawiające się dylematy dotyczące kierunku, w jakim zmierza scyfryzowana ludzkość, tylko dodają smaczku historii. Polecam szczególnie tym, którzy zaczytują się w tego typu tematyce, a także tym, co chcieliby spróbować czegoś więcej.

http://unserious.pl/2018/06/druga-rzeczywistosc/

pokaż więcej

 
2018-06-22 19:24:58
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
Cykl: S.T.A.L.K.E.R. (tom 5)
 
2018-06-20 20:49:34
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Czarne Światła (tom 1)
 
2018-06-20 13:47:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Czytnik

Wiara, nadzieja, miłość Monika Jagodzińska.
Monika Jagodzińska jest studentką kosmetologii pochodzącą z Krotoszyna. Zadebiutowała w 2016 roku przyjętym bardzo ciepło przez czytelników zbiorem dwunastu opowiadań w stylu fantasy o tytule Cykl. Teraz autorka powraca ze swoją nową powieścią pod tytułem Wiara, nadzieja, miłość.

Przemiana.
Diana — uczennica trzeciej klasy gimnazjum — jest typem...
Wiara, nadzieja, miłość Monika Jagodzińska.
Monika Jagodzińska jest studentką kosmetologii pochodzącą z Krotoszyna. Zadebiutowała w 2016 roku przyjętym bardzo ciepło przez czytelników zbiorem dwunastu opowiadań w stylu fantasy o tytule Cykl. Teraz autorka powraca ze swoją nową powieścią pod tytułem Wiara, nadzieja, miłość.

Przemiana.
Diana — uczennica trzeciej klasy gimnazjum — jest typem grubiutkiej szarej myszki, która czuje się gorsza od innych i ma problemy z akceptacją samej siebie. Ma również duże problemy z wyrażaniem emocji, nie potrafi otworzyć się nawet przed najlepszą przyjaciółką. Do tego nowo poznany chłopak, który właśnie dołączył do jej klasy, postanowił zabawić się jej kosztem w Internecie. Dziewczyna doszukuje się winy samej sobie, w swoim wyglądzie i nadprogramowych kilogramach. Postanawia się zmienić. Czy przemiana się uda i przyniesie jej upragnione szczęście?

Trudne tematy.
Po odłożeniu książki moją pierwszą myślą było to, że strasznie się cieszę, że jestem dinozaurem, który chodził do szkoły jeszcze w czasach „przed Internetem”. Wszystko przez to, iż autorka porusza w książce bardzo trudny i bardzo na czasie temat poniżania w sieci innej osoby przez to, że tu i tam ma troszkę więcej niż „wyphotoshopowana” modelka z plakatu. Jak to mówiła Jadwiga Kolędowa z filmu Wyjście awaryjne:

"Podłość ludzka nie zna granic!"

A wśród dzieci i młodzieży wyzwiska oraz dokuczanie zdarzają się bardzo często i wywołują w psychice największe spustoszenie.

Anoreksja.
Jednak osądzanie drugiej osoby przez pryzmat jej wyglądu to nie jedyny trudny temat, z którym zmierzyła się autorka w tej krótkiej, bo zaledwie 120 stronicowej książeczce. Dzięki temu, iż w Dianie coś pękło, możemy obserwować jej przemianę, która przerodziła się wręcz w obsesję na punkcie redukcji masy ciała i doprowadziła główną bohaterkę do choroby, o której wcale bądź niewiele co się wspomina.

W książce otrzemy się jeszcze o kilka trudnych tematów, o których tutaj nie wspomnę. Nadmienię tylko, że mając w rękach Wiarę, nadzieję, miłość Moniki Jagodzińskiej odczuwałam pełen wachlarz emocji. Od złości wywołanej zachowaniem chłopaka, przez radość wraz z kibicowaniem, gdy Diana postanowiła walczyć z nadprogramowymi kilogramami, po poczucie bezsilności, gdy „do drzwi zapukała anoreksja”.

Podsumowując. Wiara, nadzieja, miłość to z pozoru prosta historia o dorastaniu, problemach z nim związanych oraz o próbie zmiany swojego życia, która skłania do bardzo wielu przemyśleń. Przemyśleń dotyczących akceptacji drugiego człowieka, akceptacji samego siebie czy też tolerancji. Napisana jest językiem prostym, bez zbędnych wulgaryzmów czy też opisów, dzięki czemu młodsi czytelnicy (szkoła podstawowa) również nie powinni mieć problemów z jej odbiorem. I choć książka zalicza się do kategorii młodzieżowej, to myślę, że warto ją przeczytać, bo ta krótka historia może wiele nauczyć i zmusić do wielu cennych przemyśleń.

http://unserious.pl/2018/06/wiara-nadzieja-milosc/

pokaż więcej

 
2018-06-20 07:06:59
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Czytnik
Cykl: Świat Dysku (tom 11)
 
2018-06-19 19:43:11
Ma nowego znajomego: esa
 
2018-06-18 13:36:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Czytnik
Autor:
Cykl: Myron Bolitar (tom 11)

Ponowne spotkanie z Myronem i Winem, czyli W domu Harlan Coben.
Zrobiłam sobie małą przerwę od Myrona z Winem i muszę przyznać, że troszeczkę się stęskniłam. Próbowałam rekompensować sobie ich nieobecność młodym Bolitairem, ale mimo iż chłopak bardzo się starał to do uroku tej pary mu bardzo daleko. ;) Więc z wielką przyjemnością sięgnęłam po ostatnią, długo wyczekiwaną kontynuację kryminalnej...
Ponowne spotkanie z Myronem i Winem, czyli W domu Harlan Coben.
Zrobiłam sobie małą przerwę od Myrona z Winem i muszę przyznać, że troszeczkę się stęskniłam. Próbowałam rekompensować sobie ich nieobecność młodym Bolitairem, ale mimo iż chłopak bardzo się starał to do uroku tej pary mu bardzo daleko. ;) Więc z wielką przyjemnością sięgnęłam po ostatnią, długo wyczekiwaną kontynuację kryminalnej serii z Myronem Bolitarem pod tytułem W domu Harlana Cobena.

Porwanie sprzed dziesięciu lat.
Dziesięć lat temu w bogatej dzielnicy New Yersey dochodzi do porwania dwóch sześcioletnich chłopców. Jednym z nich był krewny Wina, który właśnie teraz otrzymał tajemniczego maila z informacją, gdzie może spotkać porwanych lata temu nastolatków. Trop prowadzi do szemranej dzielnicy Londynu i wszystko wskazuje na to, iż powiązany jest z pedofilią oraz handlem żywym towarem.

Podczas obserwacji jednego z chłopców dochodzi niestety do nieprzyjemnej sytuacji i obserwowany chłopak ucieka. Win prosi więc o pomoc Myrona. Rozpoczyna się walka z czasem i mozolne śledztwo, które prowadzi do odbicia nastolatka. Gdzie przebywał przez ostatnie dziesięć lat? I czy wie, gdzie przebywa jego nadal zaginiony przyjaciel?

Mrau… :D
To była czysta rozkosz i wszystko to, czego oczekiwałam po tak długiej, bo prawie pięcioletniej przerwie między kolejnymi tomami serii.

Startujemy już od pierwszej strony „z wysokiego C”, a z każdą kolejną stroną jest tylko lepiej. Napięcie rośnie, a my błądzimy jak „dzieci we mgle”, starając się wraz z Myronem dopasować kolejne elementy tej układanki.

Do tego w końcu mamy okazję poznać trochę lepiej Wina. Wchodzimy do jego głowy i poznajemy jego sposób myślenia i działania. Możemy także dokładnie przekonać się o jego zasadach, wysokiej potrzebie sprawiedliwości i wartości przyjaźni w jego życiu.

Podsumowując. W domu Harlan Cobena to była cudowna uczta, która po raz kolejny dała do myślenia, a epilog po prostu zwalił mnie z nóg. Polecam nie tylko fanom Cobena!

http://unserious.pl/2018/06/w-domu/

pokaż więcej

 
2018-06-17 21:01:19
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2018-06-16 17:06:45
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-06-16 15:32:33
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam, Posiadam
 
2018-06-15 18:04:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Czytnik
Cykl: Świat Dysku (tom 4)

Przyszedł czas na jeden z moich ukochanych cykli ze Świata Dysku Terry Pratchetta, czyli Cykl o Śmierci, który otwiera cudny Mort. W sumie nigdy nie potrafiłam się zdecydować, który z cykli lubię najbardziej. Zawsze ogarnia mnie dylemat czy wybrać Wiedźmy, czy Śmierć (jakkolwiek to źle nie zabrzmi ;)). Pewnie ten dylemat zostanie ze mną do końca świata i nawet o jeden dzień dłużej, więc żeby... Przyszedł czas na jeden z moich ukochanych cykli ze Świata Dysku Terry Pratchetta, czyli Cykl o Śmierci, który otwiera cudny Mort. W sumie nigdy nie potrafiłam się zdecydować, który z cykli lubię najbardziej. Zawsze ogarnia mnie dylemat czy wybrać Wiedźmy, czy Śmierć (jakkolwiek to źle nie zabrzmi ;)). Pewnie ten dylemat zostanie ze mną do końca świata i nawet o jeden dzień dłużej, więc żeby nie przedłużać…

Śmierć i terminator Mort. ;)
Śmierć postanawia wziąć chłopca do przyuczenia, który posiądzie wiedzę tajemną i da odpocząć starym i zmęczonym Śmierciowym kościom. Chłopiec imieniem Mort wydaje się wyborem doskonałym. Chłonie wiedzę jak gąbkę, a tajniki przechodzenia przez ściany opanował do perfekcji w tempie ekspresowym. Wszystko idzie po myśli Śmiercia, może nawet odda mu rękę swojej „przyszywanej” córki i ten przejmie biznes?

Na razie czas na upragniony wypoczynek i odkrycie rozkoszy (z wykreśleniem tych cielesnych) „ludzkiego życia”. Czy Mort poradzi sobie w pojedynkę? Szczególnie że tak troszeczkę zmienił bieg historii, ratując piękną księżniczkę przed skrytobójstwem (choć może raczej jego brakiem) i naruszył równowagę świata.

Nawet Śmierć ma prawo do wypoczynku! :D
Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, a przepona dopomina się choćby małego wypoczynku. Już prawie zapomniałam, jak rozkosznie jest ze Śmierciem. Jak ta krótka historia potrafi rozbawić, jak wylewająca się z niej hektolitrami groteska wywołuje niekontrolowane wybuchy śmiechu. No i jeszcze ten śmiertelnie poważny romans. Bo w końcu jak Śmierć bierze się za swatanie, to powaga musi być. Przecież nie ma większego eksperta w „tych sprawach” od niego. ;)
Bohaterowie.
Pozachwycałam się Śmierciem, który swymi niebieskimi oczami i chęcią poznania natury ludzkiej po prostu zniewala. Jednak Mort to także inni wspaniali bohaterowie, których nie sposób nie pokochać. Przede wszystkim tytułowy Mortimer, którym nie chciała zainteresować się żadna szkoła czy gildia – sprawca całego zamieszania. Ysabell przybrana córki Śmierci z lekką nadwagą, srebrnymi oczami i włosami oraz były mag Alfred, który obecnie pełni obowiązki „pani domu” w posiadłości Śmierci.

Podsumowując. Mort Terry Pratchetta to kolejna pozycja, w której autor pokazał swój niezwykły kunszt. Doskonale napisana, pełna zwrotów akcji i humoru, a przy tym niezwykle lekka i klimatyczna książka z cudownymi bohaterami. Gorąco polecam!

http://unserious.pl/2018/06/mort/

pokaż więcej

 
2018-06-14 07:16:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Prasówka

Pisałam kiedyś, że prasówka to nie jest moja specjalność i wolę sięgnąć po książkę, a nie gazetkę. Jakiś czas temu postanowiłam jednak poszerzyć nieco moje horyzonty i sięgnęłam po Smoko. Teraz przyszedł czas na dalszy rozwój, więc na horyzoncie pojawiła się Nowa Fantastyka 06/2018 z przepiękną okładką Jakuba Różalskiego. ;)

Co znajdziemy w Nowej Fantastyce 06/2018
NF podzielona jest na...
Pisałam kiedyś, że prasówka to nie jest moja specjalność i wolę sięgnąć po książkę, a nie gazetkę. Jakiś czas temu postanowiłam jednak poszerzyć nieco moje horyzonty i sięgnęłam po Smoko. Teraz przyszedł czas na dalszy rozwój, więc na horyzoncie pojawiła się Nowa Fantastyka 06/2018 z przepiękną okładką Jakuba Różalskiego. ;)

Co znajdziemy w Nowej Fantastyce 06/2018
NF podzielona jest na cztery główne części:

Publicystyka;
Proza polska;
Proza zagraniczna
Recenzje.

PUBLICYSTYKA
W tej otwierającej czasopismo części znajdziemy między innymi obszerny wywiad z artystą Jakubem Różalskim, którego obrazy z cyklu „1920+” były inspiracją do powstania antologii Inne Światy wydanej niedawno przez wydawnictwo SQN. Przyznaję szczerze, że dla osoby, która nie znała wcześniej twórczości artysty rozmowa, którą poprowadziła Kinga Maszota, była równie interesująca co przedrukowane w magazynie ilustracje.

Tuż po wywiadzie, klimaty słowiańskie, czyli w skrócie miód na moje serce i artykuł Witolda Vargasa Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Autor przeprowadza swoiste śledztwo, robiąc przy tym genialny przegląd słowiańskich demonów „w spódnicy”, nie zapominając o takich „gwiazdach” jak Baba Jaga, Cycocha czy Halszka z Szamotuł.

Kolejno z Maciejem Bachorskim przenosimy wprost do Parku Jurajskiego na Najwspanialsze safari świata. Przenosimy się nie tylko do Parku, ale również do czasów dzieciństwa, gdzie mimo tego, iż nie byłam wielką fanką dinozaurów, to z szeroko otwartymi oczami oglądałam pierwszą część filmu Jurassic Park. Kolejne części może nie wywarły na mnie już takiego wrażenia, ale cała seria zawsze pozostanie bardzo miłym wspomnieniem. Dlatego też bardzo fajnie było poznać genezę dzieła, związane z tym problemy i jeszcze raz przejść się wśród dinozaurów po Jurajskim Parku. :)

Kolejno w numerze już mniej interesujące mnie tematy, w których między innymi wywiad z Dave’em Hutchinsonem, opowieść Macieja Bachorskiego o jego przygodzie z Beksińskim oraz felietony.

PROZA POLSKA
Prozę polską otwiera opowiadanie w klimacie magii i afrykańskiej mitologii pod tytułem Baobab Barbary Szeląg. Niestety nie poczułam klimatu, a główny bohater Taot, którego przemianę obserwujemy, nie skradł mojego serca.

Kolejne opowiadanie również utrzymane jest w klimacie afrykańskim. Korespondent Igora Myszkiewicza przemierza dżunglę w poszukiwaniu zaginionego Doktora. Czy wśród czających się niebezpieczeństw uda mu się wypełnić zadanie?

Ostatnim polskim opowiadaniem w numerze jest Opowiadacz Tadeusza Michrowskiego, czyli trochę klimatycznie, trochę nostalgicznie o zaniku kultury własnej i przejmowaniu zachodnich wzorców.

PROZA ZAGRANICZNA

Prozę zagraniczną otwiera Peter Watts i ZeroSi. Trochę szalone opowiadanie o wojownikach zombi, którym autor postanowił podarować świadomość i duszę, a tym samym zaserwował wątpliwości i „otworzył drzwi” rozlicznym przemyśleniom.

Ostatnim opowiadaniem, jakie mamy możliwość przeczytać w 6 numerze NF, jest Szczur Mazarkis Williams (pseudonim dwóch autorów). Świat widziany oczami dziecka – co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni?

Podsumowując. Nowa Fantastyka 06/2018 nie zawiodła moich oczekiwań. To kawał dobrego czasopisma, w którym każdy fan fantastyki odnajdzie coś dla siebie.

http://unserious.pl/2018/06/nowa-fantastyka-06-2018/

pokaż więcej

 
2018-06-13 18:16:28
Ma nowego znajomego: Sol
 
2018-06-13 14:25:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Moja silna wola okazała się zbyt słabą. Gdy tylko w domu pojawił się Dawca przysięgi I mimo tysiąca złożonych sobie obietnic, że poczekam na tom II, od razu przystąpiłam do działania. Później było dokładnie tak, jak się spodziewałam. Przebierałam z niecierpliwością nóżkami w oczekiwaniu na poznanie dalszych losów Dalinara i spółki. Moja cierpliwość została jednak nagrodzona i już w maju w... Moja silna wola okazała się zbyt słabą. Gdy tylko w domu pojawił się Dawca przysięgi I mimo tysiąca złożonych sobie obietnic, że poczekam na tom II, od razu przystąpiłam do działania. Później było dokładnie tak, jak się spodziewałam. Przebierałam z niecierpliwością nóżkami w oczekiwaniu na poznanie dalszych losów Dalinara i spółki. Moja cierpliwość została jednak nagrodzona i już w maju w moich rękach znalazł się Dawca przysięgi II.

Parshedzi się przebudzili.
Dalinar Kaolin wraz z Navani próbuje za wszelką cenę zbudować koalicję, jednocześnie zmaga się z powracającymi i bardzo bolesnymi wspomnieniami dotyczącymi jego zmarłej żony.

Elhokar, Adolin, Shallan i Kaladin docierają do Kholinaru. Na szczęście miasto nie upadło, jednak już z daleka czuć, że coś jest nie tak. Po przybyciu na miejsce okazuje się, iż pałac i królową opanowała mroczna siła, a po ulicach wędrują dziwni ludzie – wyznawcy Kultu Chwil. Jedyną opoką chroniącą miasto przed upadkiem jest Straż Muru z tajemniczym marszałkiem Lazurem na czele.

Pierwsze zgrzyty. ;)
To miał być tom Dalinara, a zrobił się z niego „trójkącik” z Shallan na czele. Do tego akcja rusza dopiero pod koniec tego tomu, dlatego miałam momentami wrażenie znużenia oraz nadmiernego rozciągnięcia niektórych opisów. Nie zrozumcie mnie źle, opisy były „prima sort” i czytało się je niezwykle przyjemnie, ale ich ilość w porównaniu z panującym bezruchem powodowały momentalny przesyt i chęć odłożenia książki i zajęcia się czymś innym.

Dalinar vs Shallan.
Dalinar jest dla mnie postacią, która zachwyca mnie nie tylko postawą, ale całą osobą. To, w jaki sposób buduje koalicję, walcząc jednocześnie z demonami przeszłości, nadaje wyraz nie tylko jego postaci, ale przede wszystkim całej historii. Dlatego strasznie żal mi się zrobiło, gdy prym w tomie poświęconym jego osobie zaczęła wieść Shallan.

Nie mam nic do samej postaci, bo jej problemy z rozdwojeniem jaźni to jest to, co tygryski lubią najbardziej. ;) Jednak jej osoba nie powinna przyćmiewać w tym tomie bohatera przewodniego (że tak pozwolę sobie to nazwać).

Jeżeli zaś chodzi o Kaladina, to mam wrażenie, iż w całej historii jest on po prostu „chłopcem do bicia”. Autor rzuca mu taką ilość kłód pod nogi, że aż ciężko na sercu się robi. Choć jak się popatrzy globalnie na tę postać, to wszystko zaczyna nabierać sensu, a zwrotu akcji pod sam koniec, którego doświadczył mój ulubiony Wiatrowy, nie można się było absolutnie spodziewać.

No i jeszcze Adolin. Z każdą kolejną odsłoną cyklu lubię gościa jeszcze bardziej za postawę i pogodę ducha. I mimo iż w tym „odcinku” musiał się zmierzyć z narastającym brakiem pewności siebie, to wybrnął z całej sytuacji fenomenalnie i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłoby go zabraknąć. Mam też po cichu nadzieję, że w kolejnych tomach będziemy mogli przyjrzeć się nieco lepiej jego postaci.

Action!
Niestety akcja (jak już wspomniałam powyżej) w całym Dawcy przysięgi jest bardzo nierówno rozłożona. Owszem dzieje się wiele, a sama końcówka wmiata. Jednak żeby dojść do samego wydarzenia trzeba się czasami „przebić” przez morze tekstu, przez co cały tom tracił na dynamiczności i wydawał się mocno rozwleczony.

I jeszcze kilka słów o korekcie.
O rozłożeniu książki na dwa osobne tomiska szkoda już sobie strzępić języka, ale korekta drugiego tomu wołała o pomstę do nieba. Zaczynając od najbardziej bolesnych podmian imion (Amaram przemianowany na Adolina), przez podwójne odstępy między wyrazami, na rozdzielaniu wypowiedzi jednej osoby dwoma lub trzema myślnikami kończąc. Mogę to podsumować jednym zdaniem. „Drogi MAG-u spiesz się powoli!”.

Podsumowując. Dawca przysięgi II Brandona Sandersona to nadal wyśmienity kawałek fantastyki, w którym można się zatracić. Jednak po raz pierwszy pojawiło się małe „ale”. ;) W porównaniu do dwóch poprzednich tomów wypada po prostu troszeczkę słabiej, a może to po prostu ja mam już za wysokie wymagania co do książek autora? ;) :D

http://unserious.pl/2018/06/dawca-przysiegi-ii/

pokaż więcej

 
2018-06-13 14:23:59
Ma nowego znajomego: Zuell_Zuell
 
Moja biblioteczka
1231 241 6573
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (134)

Ulubieni autorzy (21)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (11)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd