Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wyspy na Golfsztromie

Wydawnictwo: Muza
6,73 (109 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
11
8
21
7
37
6
17
5
11
4
5
3
2
2
2
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Islands in the Stream
data wydania
ISBN
83-7200-557-5
liczba stron
560
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Agnieszka

 

Brak materiałów.
książek: 333
UnflinchingMan | 2013-08-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Ta pierwsza wydana pośmiertnie powieść Hemingwaya składa się z trzech części. Każda z nich pokazuje protagonistę, malarza Thomasa Hudsona, w innych momentach życia, a właściwie nawet jako całkowicie innego człowieka zmagającego się z niemożliwą stratą. Bolesne studium straty - tym jest ta powieść. Przemiana Hudsona spowodowana bólem jest tu tak szokująca jak przemiana Michaela Corleone z miękkiego chłopaka w brutalnego i bezwzględnego szefa mafii w trzech częściach "Ojca chrzestnego". Czytając dwie pierwsze części "Wysp na Golfsztromie" byłem przekonany, że czytam kolejne arcydzieło autorstwa Hemingwaya. Na pewno jeszcze nie raz do nich wrócę, bo naprawdę jest to Hemingway w najwyższej formie. Niestety trzecia część tej powieści - mimo że jak najbardziej logiczna i doskonale dopełniająca obraz przemiany Hudsona - jest przeraźliwie nudna. Czytałem kilka książek Hemingwaya, jednak nudy nie uświadczyłem. Tutaj jednak niestety ona się wkrada i masakruje wspaniałe przeżycie, jakim jest czytanie dwóch pierwszych części. Ale cóż, jest to jednak dzieło wydane pośmiertnie i na pewno autor miałbym inną ostateczną wizję tej powieści. Zresztą, gdyby nawet pośmiertne Hemingwaye okazywały się arcydziełami, byłoby to wręcz nieprzyzwoite! Książkę na pewno warto przeczytać, bo są w niej fragmenty naprawdę popisowe, a sam Thomas Hudson jest bohaterem fascynującym. No i ten 30-stronicowy opis walki z marlinem... Coś wspaniałego! Poniżej pewnego poziomu Hemingway nie schodzi. A że "Wyspy" ostatecznie nie są tak doskonałe jak "Pożegnanie z bronią" czy "Słońce też wschodzi"? Trudno, nadal jest to kosmiczny poziom pisarstwa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziennik z zaginięcia

Nudnawa komiksowa autobiografia - przynajmniej w porównaniu z perełkami pokroju Fun Home, Niebieskie Pigułki, czy Persepolis. Problem tego tytułu jes...

zgłoś błąd zgłoś błąd